Dodaj do ulubionych

Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przeczy...

    • wujaszek_joe Jak śmiała odmówić dziennikarce! 07.07.08, 18:37
      taka dziennikarka to święta krowa jest bo pracuje dla gazety i na jej sensacyjny
      artykuł czekają miliony czytelników.
      dwie babki się poprztykały, tak bywa. ale żeby z tego artykuł zrobic jak to
      zrobiono wykład dziennikarce?
    • mrlusiek nadświetość naszego dziennikarstwa jest pewna 07.07.08, 19:07
      stąd trudno o ocenę tego konkretnego zdarzenia
    • realista1000 Pezda zGW jak królowa Elżbieta?Wszyscy na baczność 07.07.08, 19:17
      A wała!

      Z drugiej strony zresztą, czego wymagać od rządu Leniwego Słońca peruwiańskiego?

      Trafił swój na swego
    • cogito63 Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przeczy... 07.07.08, 19:36
      Droga Pani Aleksandro, po Pani nieudolnym wystapieniu w styczniu biezacego
      roku- artykul roil sie od bledow rzeczowych - oraz nieprofesionalnym sposobie
      prowadzenia wywiadu i zdobywaniu informacji ( cytuje Pania " ... a ile Pani
      tam zarabia..?) takie drobne pouczenie
      powinno sie Pani przydac. Pod warunkiem, ze spojrzy Pani na nie z pokora i
      przyzna, ze nie kazdy kto wlasnie ma czas moze przeprowadzic wywiad lub
      nazywac sie dziennikarzem. Pozdrawiam .
    • madissa Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przeczy.. 07.07.08, 19:46
      Bardzo ciekawe zagadnienie! Pani rzecznik zarabia pewnie całkiem nieźle. Ale
      szary pracownik, który posiada wiedzę niezbędną pani Dziennikarce -
      niekoniecznie (wiadomo: ministerstwo!). A więc dla artykułu pani dziennikarki w
      piątek po godzinach, u progu letniego weekendu miałaby zostać:pani rzecznik (OK
      - i tak jest), jej sekretarka, dyrektor odpowiedniego pionu (też swoje zarabia
      i jeszcze pewnie jest), jego sekretarka która zarabia niewiele, a i tak non stop
      siedzi po godzinach, kierownik, plus szary pracownik, ten, który wie wszystko i
      w komputerze może stworzyć szybko odpowiednią tabelkę e Excelu.
      Super. Gratuluję Pani dziennikarce pogardy dla ludzi.
      Ministerstwo to nie ostry dyżur! Z tego co wiem to w instytucjach państwowych w
      praktyce nie ma czegoś takiego jak płaca za nadgodziny - ewentualnie można sobie
      te godziny odebrać - jak szef ma dobry humor.
    • aj Na miłośc boską, rzecznik nie może pracować do 17! 07.07.08, 21:07
      Wiadomości TV sa o 19 i 19.30,
      większość gazet zamyka wydania koło północy, jak nie później.

      Czy naprawdę sądzicie, że informacje do wydania zbiera się do godz.
      16 czy 17?
      A jak ktos potem zauważy, że w materiale, tekście brakuje
      informacji, to już koniec? Do poniedziałku fajrant?

      A po co dziennikarka dzwoni w piątek? Troche pomyslec i wiadomo: bo
      dostala wiadomość o głodnych dzieciach w wakacje.
      Mozna machnąc ręką - nie umrą do poniedzialku, prawda?

      Ale rząd ogłosił DWA MIESIĄCE TEMU program dokarmiania dzieci
      (kolejny już rząd...)
      Ogłosił, że ten program ma wejśc od wrzesnia

      ZATEM gdzies juz powinien być PROJEKT USTAWY. Może tam coś jest o
      wakacjach. I pani rzeczniczka powinna to WIEDZIEĆ.

      Nie widzicie tego?
      A rzeczniczka NIE WIE i to w godzinach pracy.
      I musi, biedna, zatrzymać sekretarke, dyrektora, urzednika i
      kierowce, żeby jej sprawdzili, czy taki projekt jest.

      No tak, musiało ją to zdenerowować. Żeby tak się czepiać w piątek
      po południu

      • milleniusz Jaki bóg jest tak miłosierny? 07.07.08, 21:34
        Moja babcia mawia, że jak bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera. Ale to
        może jakiś inny bóg jest, niż ten, na którego miłość się powołujesz. Jeśli ten
        Twój bóg jest tak miłosierny, to rzeczywiście nie każe dzieciom umierać przez
        weekend z powodu jednego nieudanego wywiadu w Gazecie Wyborczej.

        > Czy naprawdę sądzicie, że informacje do wydania zbiera się
        > do godz. 16 czy 17?

        Ja nie sądzę. Ja wiem. Wiem mianowicie, że urzędy, przedsiębiorstwa, czy inne
        organizacje nie powinny dostosowywać swoich godzin urzędowania do reżimu
        wydawniczego mediów. To jest lekkie stawianie sprawy na głowie. A może nawet nie
        takie lekkie.

        > A jak ktos potem zauważy, że w materiale, tekście brakuje
        > informacji, to już koniec? Do poniedziałku fajrant?

        No najwyraźniej tak się właśnie stało i świat (jak widać) się nie zawalił. Tylko
        pani redaktor zamiast (brakującej) merytorycznej informacji zapełniła szpaltę
        użalaniem się nad sobą i połajanką rozmówczyni. Ale pewnie wierszówka się
        zgodziła. :)

        > A po co dziennikarka dzwoni w piątek? Troche pomyslec i wiadomo: bo
        > dostala wiadomość o głodnych dzieciach w wakacje.

        Ja wolnomyślący jestem. Możesz rozjaźnić?

        > Ale rząd ogłosił DWA MIESIĄCE TEMU program dokarmiania dzieci
        > (kolejny już rząd...)

        Nie no - to już lajtowo da się z tego wyprowadzić temat na niusa. Rząd obiecał,
        ale nie wprowadził. Rząd kupuje 5 aut (gdzieś czytałem), wystarczy przeliczyć
        auta na obiady i już jest kolejny artykuł. I wszyscy się ucieszą, nie trzeba
        będzie zawracać głowy rzecznikom, a dzieci i tak będą głodne. Przecież tu nigdy
        nie chodziło o dzieci.

        > A rzeczniczka NIE WIE i to w godzinach pracy.

        Rzecznik nie jest od tego, żeby wszystko wiedział. Już było pisane tu.

        > No tak, musiało ją to zdenerowować. Żeby tak się czepiać w piątek
        > po południu

        O. I tu się z Tobą zgadzę. :)
    • aardvaark Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przeczy.. 07.07.08, 21:18
      Pani dziennikarka Pezda pewnie spodziewała się, że pani rzecznik zaraz zadzwoni
      do którejś z asystentek dyrektorów w ministerstwie i powie: "Natychmiast mi
      znajdź materiały o darmowych posiłkach w szkołach! Nie interesuje mnie, że
      stoisz w korku w Józefowie, wracaj do ministerstwa! Gazeta Wyborcza do mnie
      dzwoni! Zdajesz sobie sprawę co to znaczy?".
      A tu guzik - pani rzecznik powiedziała, że nie będzie nikogo zawracać do
      ministerstwa, by fabryka Agora i odrabiający tam pańszczyznę pismacy mieli
      ultra-ważny temat na sobotę.
    • pawel1940 Rzeczniczka byla nieprofesjonalna 07.07.08, 21:26
      Ludzie, rytm pracy w dziennikach jest taki, ze pracuje sie do godzin
      wieczornych. Rzeczniczka to wie i wykonujac ten zawod i do tego w takim miejscu
      po prostu musi to akceptowac. Jesli nie bylo juz nikogo kogo mozna byloby
      zapytac to informuje, ze sprawa zajmie sie w poniedzialek.

      Generalnie rzeczniczka wykazala sie nieprofesjonalizmem i tyle. Nie ma co jej
      bronic.
      • pawel1940 Re: Rzeczniczka byla nieprofesjonalna 07.07.08, 21:28
        Aha i dodam jeszcze dla niezorientowanych, ze jest bardzo duza roznica pomiedzy
        zadzwonic i nie uzyskac informacji i nie zadzwonic. Ta roznica stanowi o
        rzetelnosci dziennikarskiej.
        • rraaddeekk Re: Rzeczniczka byla nieprofesjonalna 07.07.08, 22:04
          Pracuję w korporacji, mam nienormowany czas pracy, wilokrotnie
          zdarzyło mi się pracować do nocy, ale... zadzwonić do kogoś w piątek
          około 17:00 w służbowej sprawie, to już przegięcie nawet wśród
          pracoholików.
          Weekend jest święty!
          Jak już mam coś super pilnego, to najwyżej maila wyślę.
      • ready4freddy Re: Rzeczniczka byla nieprofesjonalna 07.07.08, 21:55
        "Ludzie, rytm pracy w dziennikach jest taki, ze pracuje sie do godzin
        wieczornych. "

        i co z tego? to nie byla wiadomosc na pierwsza strone, bo akurat "nad nasza wsia
        przelecial meteoryt", i trzeba wspomniec, co tez rzad na to. tekst byl z takich,
        ktore mozna spokojnie zaplanowac. nie wiem, jaka masz prace, ale jesli przez
        wlasne widzimisie siedzisz w biurze w piatkowy wieczor nie spodziewaj sie, ze
        kontrahenci czy wspolpracownicy tez beda siedziec. moze ktorys sie trafi, ale
        nie przyjmuj tego za pewnik.
    • allegro.con.brio Ministerstwo Pracy==Ministerstwo Dzwonków Gazowych 07.07.08, 22:19
      Pomijając ważny problem głodu (który jak widać jest przez to jakże ważne i
      potrzebne ministerstwo "rozwiązany") - to przy całym wałkowaniu tego
      kretyńskiego problemu, trudno odnaleźć głos kogoś kto zadał by pytanie "po co w
      ogóle jest jakiś minister, którego głównym celem jest ingerowanie w umowę
      pomiędzy mną a moim pracodawcą?".
      • nessie-jp Re: Ministerstwo Pracy==Ministerstwo Dzwonków Gaz 07.07.08, 22:36
        > ogóle jest jakiś minister, którego głównym celem jest ingerowanie w umowę
        > pomiędzy mną a moim pracodawcą?".

        A od kiedy ingerowanie w jakiekolwiek kontrakty prawne jest zadaniem, a
        zwłaszcza głównym, ministra pracy i opieki społecznej?
        • allegro.con.brio Re: Ministerstwo Pracy==Ministerstwo Dzwonków Gaz 07.07.08, 22:45
          nessie-jp napisała:

          > > ogóle jest jakiś minister, którego głównym celem jest ingerowanie w umowę
          > > pomiędzy mną a moim pracodawcą?".
          >
          > A od kiedy ingerowanie w jakiekolwiek kontrakty prawne jest zadaniem, a
          > zwłaszcza głównym, ministra pracy i opieki społecznej?

          A na jaki temat ci ludzie wymieniają w tym wątku kilkadziesiąt postów? Czy aby
          rzecz nie dotyczy tego, jak człowiek dorosły, mam się rozliczać z czasu który
          poświęca na czynności wykonywane dla innego dorosłego człowieka? Jeśli tego nie
          dostrzegasz, to jesteś dzieckiem, lub istotnie potrzebujesz ministra by się Tobą
          opiekował.
    • makabi Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przeczy... 07.07.08, 22:45
      Godziny pracy to godziny pracy. Pani rzecznik miała rację stojąć na ich
      straży. A pani redaktor mogłąby mniej pokazywać, ze będzie sprawdzać
      "dyspozycyjność" urzędników ministerialnych. Jeżeli sklep jest czynny do 17ej
      to znaczy, ze jest czynny do 17tej a nie do 17:15, 18:00 albo 20:00 bo klient
      miał zachcianke przyjść po godiznach pracy.

      Jeżeli misnisterstwo pracuje do 17tej to znaczy, ze dzwoniąć o 17tej
      redaktorka musiała sie liczyć z tym, ze nikt nie odbierze telefonu. Gdyby
      zadzwoniła o 15tej i pani rzecznk ją tak potraktowała to możnaby krytykować
      urzędnika.

      Złóścliwością jaka sie pani redaktor wykazała daleko sie nie zajedzie czy się
      pracuje w nienormowanym czasie pracy czy od 9 do 5.
      • friday133 Re: Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przec 08.07.08, 00:08
        Jestem dziennikarką. A my nie pracujemy, szanowni państwo, do 17.
        Gdyby tak było, czytalibyście same zaśmiardnięte newsy z
        przedwczoraj. I uważam, że biuro prasowe oraz rzecznicy powinni
        dostosować swoje godziny pracy do mediów, bo po to zostały powołane
        te służby.
        W przyzwoitych instytucjach rzecznik jest pod telefonem cały czas.
        Tak jak media, które nie przestają pracować. Także w nocy. Taki
        zawód. A pani rzecznik najwyraźniej nie rozumie, na czym polega jej
        praca.
        • milleniusz A jak z rozumieniem tekstu pisanego? 08.07.08, 00:21
          friday133 napisała:

          > Jestem dziennikarką. (...)
          > W przyzwoitych instytucjach rzecznik jest pod telefonem cały czas.

          No więc pytam jak w temacie. :) Bo mnie się wydaje, że pani rzecznik pod
          telefonem była, a sprawa się rozbiła o nieobecność w pracy urzędników, którzy
          mogliby pogłębić temat. Abstrahuję nawet od dyskusyjności tezy o "byciu pod
          telefonem cały czas". Może i tak, ale w przypadku wyjątkowym wydarzeń. To nie
          było wyjątkowe.

          > A pani rzecznik najwyraźniej nie rozumie, na czym polega jej praca.

          To jest niewykluczone. Nie chcę na siłę bronić rzeczniczki, bo najwyraźniej też
          poszła na konfrontację, co raczej nie należy do kanonu zachowań w tym zawodzie.
          Choć nie znamy tła rozmowy - może taka reakcja była uzasadniona.

          Ale zachowanie dziennikarki jest równie, jeśli nie bardziej, naganne. A
          bronienie tejże, przez inną dziennikarkę, bez zrozumienia istoty problemu jest,
          hmm, znamienne?

          Pozdrawiam dziennikarzy. My tu w trosce o jakość materiałów i poprawę życia
          publicznego te pomyje wylewamy. Przynajmniej moja część nas.
        • anders76 Re: Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przec 08.07.08, 01:02
          Kazdy zawod ma swoja specyfike, jak mam dyzur to jestem do dyspozycji, jak
          skonczylem zwykla dzienna robote to juz nie. Rzecznik to nie komputer nabity
          wszystkimi informacjami, bez swojego warsztatu jest bezradny. A warsztat sie
          zamknal i tyle. Bez tego warsztatu nie ma nic do powiedzenia, co starala sie
          przekazac, nie wyszlo, odbiornik kiepski.
          • friday133 Re: Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przec 08.07.08, 08:46
            Rozumiem, że o tej porze mogła już nie mieć wsparcia pracowników (z
            trudem, ale rozumiem). Ale ten wykład był kompletnie nie na miejscu.
            Rzecznik, który nie wie, jak pracuje prasa? To jakiś absurd.
            • yankovalskis Re: Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przec 08.07.08, 10:44
              Zgroza, zgroza. Nędzny rzecznik prasowy ośmielił się zwrócić uwagę pani
              Dziennikarz. Myślę że rząd powinien się podać do dymisji.
            • dr_olek Re: Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przec 08.07.08, 11:05
              Ja z trudem rozumiem, ale rozumiem jak można mieć tak nasrane w głowie, aby
              trudno było zrozumieć, że pracownicy ministerstwa pracują w godzinach 8.15-16.15.
        • yankovalskis Re: Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przec 08.07.08, 10:48
          Jesteś dziennikarką? To widać. Nie umiesz nawet zrozumieć jednego ekranu
          artykułu, a wypowiadasz się na jego temat. Typowe.
          Twoja kumpela NIE PYTAŁA O NEWSY. Ona pytała o pierdoły, które można z taką samą
          aktualnością przeczytać za tydzień.
          A newsy, swoją drogą, też się nie pojawiają kiedy ludzie kończą pracę, bo skąd
          by się wzięły? Po 17 to Ci się może tramwaj wykoleić, a nie zdarzyć coś takiego,
          co wymaga natychmiastowego kontaktu z rzecznikiem ministerstwa.
    • le.chujarek to co, odegraś się? 07.07.08, 23:00
      kompleksy wyleczone, peezdo?
    • historyk12 Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przeczy... 08.07.08, 00:16
      rzeczniczka ma świętą rację. Niby jak miała jaśnie pani redaktor zdobyć
      informacje od pracowników w piątek po godzinach pracy? Niektórym się we łbach
      przewraca

      Zapraszam
      pis-mendia.salon24.pl/82919,index.html
    • wilhelm4 Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przeczy... 08.07.08, 00:26
      Naprawde nie trzeba dzwonic o 17 w paitek,
      nie z taka sprawa.

      Rozmowczyni z ministerstwa dziwna.

      Ale autorka jeszcze bardziej.
    • paulo9999 "...Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej..." 08.07.08, 02:02
      Pani redaktor niech najpierw dowie sie - i dobrze zapamieta - jak
      nazywa sie ministerstwo, do rzecznika ktorego zadzwonila. Dopiero
      potem moze zadawac jakies merytoryczne pytania. To (nie)lekka
      masakra - skads przeciez musiala miec nr tel. Albo z ksiazki
      telefonicznej, albo z internetu (moze z jakichs zrodel wlasnych, co
      troche by ja "tlumaczylo"), a tam jak byk jest pelna nazwa
      ministerstwa.
    • dejot7 Pracowaliście w piątkowe popołudnie? To przeczy.. 08.07.08, 10:51
      Ja co prawda w piątek byłem na urlopie, ale to nie zmienia faktu, że
      dziennikarka zrobiła z siebie idiotkę publikując te rozmowę.
      Jeżeli o 17 w piątek jej się przypomina, że miała zdobyć informacje
      z urzędu państwowego, to chyba świadczy o jej złej organizacji pracy.
    • gggiaco Rzeczniczka 08.07.08, 12:27
      jest w pracy, ma placone, to ma pracowac najlepiej jak umie, a nie
      migac sie od roboty. A nie, to niech idzie do domu. Na zawsze !
      • aga.tas Re: Rzeczniczka 08.07.08, 13:03
        Do mnie wydzwaniała matka jednego z uczniów o szóstej rano, o 21.55,
        w czasie trwania lekcji (komórkę mam zresztą wtedy wyłączoną).Na
        wywiadówki sie nie zgłasza ani też w innych terminach,które mogę
        zapronować,bo jak dała mi do zrozumienia "ona pracuje w odróżnieniu
        od innych osób,którym się wydaje,że pracuja" Co do pytania
        zawartego w tytule.Oczywiście,że w piątki pracuję.Sprawdzam stertę
        prac uczniowskich,bo na poniedziałek będą o nie pytać
        uczniowie.Zajmuje mi to także sobotę.Często też liczę
        frekwencję,opracowuję testy,układam sprawdziany i opracowuję ich
        wyniki itd. itp.W związku z artykułami,które co jakiś czas GW
        zamieszcza (zwłaszcza przed rozmowami związków nauczycielskich z
        władzami) zaczynam się zastanawiać po co to robię,bo przecież
        podobno nauczyciel pracuje tylko 18 godzin i za tyle mu płacą.
        • graz.ka Re: Rzeczniczka 08.07.08, 15:58
          Miałam właśnie zapytać, jak to jest, że czas pracy nauczycieli -
          weekenedowy oraz zdarza się, że całodobowy (np. podczas zielonej
          szkoły lub wycieczek) tak wielu osób nie bulwersuje. Ba, nie nazywa
          się go w ogóle pracą - jak w ostatnio przytaczanych przez GW
          badaniach czasu pracy, gdzie nauczycielom wyliczono średnio 27
          godzin na tydzień.
          • meduza7 Re: Rzeczniczka 08.07.08, 19:01
            Myślę, że w pojedynku na brak profesjonalizmu pomiędzy paniami dziennikarką i
            rzeczniczką nastąpił remis.
            Dziennikarka dzwoni w ostatniej chwili do urzędu po rzekomo pilne informacje.
            Hmmm... czy rzeczywiście są one tak pilne? Owszem, "głodne dzieci" to chwytliwe
            hasło, ale znając tryb działania wszelkich instytucji, ze szkołami włącznie, od
            piątkowego popołudnia do poniedziałku co tak naprawdę zmieniłoby się w sytuacji?
            Nic.
            Druga rzecz: artykuł pisany w piątek po południu, ukazałby się w sobotę, nie
            wcześniej. No i ukazał się, jak sama pani Pezda napisała.
            "PS Rozmowa jest autoryzowana. A o głodnych dzieciach - i o tym, że tego
            problemu nie rozwiązują rządowe programy dożywiania - napisaliśmy w sobotę."
            Pytanie: jakie dane były potrzebne do artykułu? Statystyka? Interpretacja
            prawna? Pewnie to drugie, skoro "dyrektorzy szkół nie wiedzą, czy wydawać
            dzieciom bezpłatne posiłki, czy nie". Otóż rzecznik naprawdę nie musi mieć
            wszystkich takich kwestii w małym palcu i strzelać nimi na zawołanie (pewnie,
            dobrze by było, ale nikt nie jest doskonały). Rzecznik jest jak profesor ze
            starego kawału: musi wiedzieć, od kogo może zaczerpnąć informacje. Jeśli tych
            informacji nie może uzyskać, to przecież nie nazmyśla. Co więcej: urzędnicy
            danej instytucji nie są podwładnymi rzecznika i nie może im on wydać polecenia,
            żeby zostali po godzinach, aby opracować dla niego takie czy inne kwestie. A
            dziennikarka, która, jak sądzę, nie jest debiutantką, z całą pewnością zdaje
            sobie sprawę z tego, jak działają urzędy i w jakich godzinach jest jeszcze sens
            dzwonić. Pomijając fakt, że jakoś nie wyobrażam sobie tych rzesz dyrektorów
            szkół, czekających z zapartym tchem na publikację "Wyborczej" i uznających ją za
            ostateczną instancję rozwiązującą ich wszelkie dylematy.
            Co do pani rzecznik: ona też, niestety, wykazała się brakiem profesjonalizmu.
            Potraktowała swoją rozmówczynię z góry i arogancko. Wdała się w kompletnie
            niepotrzebne dyskusje o wymiarze czasu pracy. W związku z czym zastanawiam się,
            czy wysunięta przez kogoś z przedmówców teza o osobistej niechęci obu pań nie ma
            jednak odniesienia do rzeczywistości. Zdarza się i tak, a dziennikarz ma zawsze
            tę przewagę nad urzędnikiem, że może napisać dowolnie krytyczny artykuł... ot,
            choćby taki jak ten powyżej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka