Dodaj do ulubionych

Do szczęścia potrzebne jest miasto

19.07.08, 17:47
Świetny artykuł. Podpisuję się prawie w 100%, no może poza katastrem
i niezabudowanymi placami w miastach. Oddaje on istotę polskiej
mentalności oraz rządów lobby deweloperskiego. Ciekaw jestem kiedy
polskie społeczeństwo się obudzi?
Obserwuj wątek
    • u.n.owen Re: Do szczęścia potrzebne jest miasto 21.07.08, 14:03
      Też mi się bardzo podobał wywiad. Z takiej bardziej teoretycznej
      strony to chętnie poczytałbym więcej o wpływie idei socjalistycznych
      na rozwój urbanistycznych teorii.
    • princealbert Madre slowa. Moze cos zmienia. 22.07.08, 15:49
      Ale Polska nie stanie sie ladniejsza z dnia na dzien. Mysle, ze
      potrzeba dwoch pokolen by polskie miasta nabraly oglady. Jednak rany
      w tkance miasta goja sie dlugo.

      • u.n.owen Re: Madre slowa. Moze cos zmienia. 22.07.08, 21:57
        Problem polega na tym, że polskie miasta nawet nie zaczęły ładnieć
        i "nabierać ogłady". Wszystkie te negatywne zjawiska, krytykowane w
        tekscie, mają się dobrze, jeśli nie coraz lepiej. Proces gojenia
        wcale się nie rozpoczął.
        • mis22 Madre slowa czy słodka idiotka? 29.07.08, 12:46
          Moim zdaniem autorka lubi marzyć. Gorzej jest ze zrozumieniem
          polskiej rzeczywistości. Najpierw w Polsce musi zmniejszyć się
          przestępczość, a potem można będzie zwiększyć ilość publicznych
          miejsc. Ludziom znacznie bardziej jest potrzebne bezpieczeństwo niż
          piękne rozwiązania architektoniczne. Zdjęcie z Manhattanu to też
          tylko makieta czyli marzenie architekta, a nie rzeczywistość.
          • pendrek_wyrzutek Brzydota a przestepczosc. 29.07.08, 13:52
            mis22 napisał:

            > Najpierw w Polsce musi zmniejszyć się
            > przestępczość, a potem można będzie zwiększyć ilość publicznych
            > miejsc. Ludziom znacznie bardziej jest potrzebne bezpieczeństwo
            > niż piękne rozwiązania architektoniczne.

            Wlochy sa piekne a maja duza przestepczosc. Jest watpliwe
            czy oszpecenie Wloch by pomoglo w tej sprawie.
          • tigga_11 Tylko ta przestępczość jest trochę wyimaginowana 29.07.08, 14:06
            OK, rozumiem może jakieś osiedla wklejane przy blokowiskach że ludzie jednak
            odczuwają pewien dyskomfort czy mają okazję spotkać się efektami "sąsiedztwa".
            Ale w przypadku nowych osiedli na tzw. zadooopiach?

            Warszawa - Białołęka, Tarchomin, Józefosław (wiem że terytorialnie nie Wwa),
            Nowa Iwiczna itp. Wszystkie osiedla szczelnie pogrodzone, okamerowane,
            monitorowane, dozorowane przez "agentów ochrony" z IIgą grupą inwalidzką.
            Pytanie - przed czym/kim się grodzą? Przed jaką przestępczością? Jeżeli przed
            włamaniami - to te środki i tak są niewystarczające, co ludzie tam mieszkający
            wiedzą z praktyki. Kradną z grodzonych, monitorowanych osiedli - na wyprowadzkę,
            bo "agent" chrapie w nocy albo rozwiązuje krzyżówki w południe i nikt go nie
            zmotywuje do czegokolwiek więcej za 5 PLN za godzinę.

            Grodzą się przed kibolami, menelami? Jak oni mają tam dotrzeć na te zadooopia,
            po co? To są kibuce postawione w polu, tylko Palestyńczyków tam nie ma...

            Tam się ludzie grodzą, bo to MOOOOJE. Tam się ludzie grodzą, żeby dzieci z
            sąsiedniego kibucu nie zużywały MOJEJ huśtawki, za którą JA ZAPŁACIŁEM (autentyk
            na moim byłym "osiedlu", ręce mi opadły, nie będę już cytował kolejnych tez i
            pomysłów...)

            Teraz mieszkam gdzie indziej (poza W-wą, konkretniej daleko od). Kupiłem
            mieszkanie na nowym osiedlu. Osiedle jest zlokalizowane przy starych blokach.
            Spodziewałem się formowania "milicji sąsiedzkiej" itp. Rzeczywiście, po
            pierwszym spotkaniu wspólnoty nowy zarząd rzucił się wir: tu podwyższamy płoty
            (były "tylko" takie na 80 cm), tu damy kamery (no bo to przy lesie, to samo zło)
            - potrzeba ze 16, zamawiamy ochronę, trzeba pociągnąć domofony do bramek ...

            Na "szczęście" sporo osób kupiło te mieszkania na handel, więc miało gdzieś
            głosowanie więc po prostu zabrakło ludzi do przegłosowania wydatków. Osiedle
            staneło bezbronne, nieochraniane, nieodgrodzone, niemonitorowane... I wiecie co?
            Nic. Były ze 3 włamania na samym początku gdy jeszcze wszyscy wykańczali lokale
            i mało kto mieszkał i na widoku leżały rzeczy które łatwo opylić (armatura,
            jakieś panele). A potem? Nic. Bez włamań, nikt nie pije piwa pod domem (chociaż
            ze "starych" bloków jest jakieś 50 m.), nie wyrwali nam lamp w lasku, nie
            pomalowali elewacji.
            Przez to że na osiedle można wejść - na nasz plac zabaw przychodzą matki z
            dziećmi z okolicznych bloków. Są znajomości, dzieci zadowolone że zawsze można
            kogoś spotkać. A niektórzy nawet nie wiedzą że to dzieci "nieosiedlowe".

            I po tym wszystkim zapał do budowy kibucu ostygł. Bo okazało się że nie jesteśmy
            otoczeni przez bandę troglodytów, która kradnie pranie z balkonu (autentyk). Że
            jakoś nam osiedla nie rozkradli a też i mało kto ma satysfakcję z wydawania 150
            PLN miesięcznie na miraż "bezpiecznego osiedla".

            Sami sobie tworzymy mity o przestępczości.
            • mf719 Re: Tylko ta przestępczość jest trochę wyimaginow 29.07.08, 15:00
              Mieszkam na osiedlu na obrzeżach niedużego miasta obok Łodzi (Pabianice) mój blok razem z 4 innymi tworzy kwadrat. Jest ładny plac, bloki są z połowy lat 90 więc są ładne, są ławki które przyciągają chłopaków z browarkami. Tłuczone butelki, cisza tylko wtedy kiedy pada deszcz bo wtedy ławki mokre, chamstwo. Bardzo bym chciał, żeby powstało ogrodzenie, które dałoby mi spokojnie spać, bez hałasów, tłuczonego szkła. Ostatnio na moim bloku pojawił się wielki czarny napis (Blok jest biały) "Żydzew Won". Wszystko to, to dzieło mieszkańców bloków "dla przesiedleńców".
              • tigga_11 Re: Tylko ta przestępczość jest trochę wyimaginow 29.07.08, 15:19
                Nie zaprzeczam, nie neguję. Na pewno różnych blokach mieszkają różni ludzie. Na
                początku napisałem że nawet rozumiem tych, którzy dążą do grodzenia ze względu
                na realne nieprzyjemności których doznali.

                Ja pokazuję właśnie palcem te lokalizacje, gdzie ten "run" jest irracjonalny.
                2-3 km. do najbliższych zabudowań starszych niż 10-15 lat. I wszystko pogrodzone
                tak, że nawet nie ma gdzie stanąć gość, kurier, ktokolwiek. Ludzie grodzą się
                sami od siebie.

                Kibuce.
    • sendivigius Re: Do szczęścia potrzebne jest miasto 23.07.08, 00:07
      "Dopóki są publicznie dostępne, to jest pozytywne. W Nowym Jorku na
      Manhattanie władze miasta wydając pozwolenie na budowę, zachęcały
      inwestorów, by części swoich terenów nie grodzili, tylko urządzali
      publicznie dostępne place. Powstały tzw. plaza, kieszenie
      przestrzeni publicznej. Z punktu widzenia przechodnia nie ma
      wyraźnej granicy."

      Otoz to niestety nieprawda. Przestrzen moze wyglada "publicznie" gdy
      ktos ja oglada z helikoptera, jak ma ochote tej przestrzeni uzyc to
      od razu ma na karku security. I ta security mu szybko wyjasni ze
      teren jest prywatny i to prywatny wlasciciel ma swoja "polityke"
      uzywanie tej przestrzeni. Na przyklad wlascicielem jest Coca-Cola
      wiec zabrania wchodzenia w koszulce z napisem Pepsi-Cola. Tak jej
      wolno teren prywatny i zaden sad nie pomoze. A dla picu przed
      telewizorem moze bujac ze teren jest dla publicznosci dostepny, no
      oczywiscie ma sie rozumiec w granicach "polityki" uzywania tej
      przestrzeni. Przyklad wcale nie jest wydumany, byl proces sadowy na
      ten temat.

      Dokonuje sie wiec cos znacznie gorszego bo nie tylko odbiera sie
      ludziom przestrzen publiczna ale tez zawlaszcza sie pojecia, tego
      czym przestrzen publiczna jest. Wiekszosc w koncu powie, "O co ci
      chodzi ubierz sobie koszulke Pepsi i daj se spokoj". Przestrzen jest
      wiec "prawie" publiczna, wolno wszystko za wyjatkiem tego co sie nie
      podoba danej firmie. A potem nastepuje "drugi etap reformy" i juz
      nie tylko nie wolno nosic danego T-shirta ale trzeba nosic okreslona
      koszule np. brunatna. I znowu inni mowia "O co ci chodzi?". Poniali?

      A pani architekt to powinna takie rzeczy wiedziec juz od pierwszego
      roku studiow. W przestrzeni publicznej nie mamy ochrony rodziny itp.
      ale mamy ogolna ochrone systemu prawnego. W przestrzni "prawie"
      publicznej nie mamy nic. Tylko dobra wole danej korporacji ktorej
      sprzedajemy sie sami w kajdany.
    • marcin1-1 Do szczęścia potrzebne jest miasto 23.07.08, 10:23
      Ręce precz od własności prywatnej! Precz z komuną! Moja ziemia więc
      robię z nią to co chcę,dość władzy urzędników i ekspertów którzy
      zawsze wiedzą lepiej co jest dobre
      • bugmenot2008_2 Re: Do szczęścia potrzebne jest miasto 23.07.08, 10:45
        To jak mi się uda kupić moją ziemię obok twojej, to podzielę ją tak:
        - 1/4 na składowisko odpadów radioaktywnych
        - 1/4 na wysypisko śmieci razem ze spalarnią
        - 1/4 na tartak
        - 1/4 na lotnisko dla odrzutowców (startujący odrzutowiec daje około 130dB
        hałasu; 140dB to granica bólu)

        Moja ziemia, więc robię z nią to co chcę!
        • em_obywatel Polacy sa psychicznie skrzywieni przez komune 29.07.08, 08:54
          Polacy sa psychicznie skrzywieni przez komune. Dla niektorych Polakow komuna to
          samo zlo i diabel wcielony. Wszystko to co robila komuna bylo zle i niedobre.
          Wszystkie idee ktore propoagowala komuna sa uwazane za zle i niedobre. Nie
          dlatego ze idee same w sobie sa zle, ale dlatego, ze propagowala je komuna.

          Teraz polskie spoleczenstwo jest w fazie zaprzeczenia komunie. robi wszystko na
          odwrot niz chciala komuna. Nie dlatego, ze to jest madre, tylko dlatego zeby
          zrobic na odwrot niz komuna.

          Trzeba bedzie wielu lat, kiedy ludzie przejrza na oczy i zobacza ile zlego
          zrobili. Wtedy zaczna wracac idee spoloeczenstwa obywatelskiego, wspolnej
          wlasnosci i wspolenj pracy. Jednak bedzie to prawdopodobnie kiedy zostane
          dziadkiem. Do tego czasu, wole przemieszkac w jakims kraju, gdzie ludzie wiedza
          co robia i nie robia niczego z pobudek ideologicznych.
          • mf719 Re: Polacy sa psychicznie skrzywieni przez komune 29.07.08, 11:31
            No nie wiem. Polak zawsze był złym gospodarzem, to nie komuna nauczyła żulerstwo szczania w centrum miasta i nie komuna wychowała rzesze dresiarstwa. To mentalność Polaków, która z dziada pradziada jest przekazywana. Pobłażanie przestępstwom, mit Polaka cwaniaka i tak dalej.
            • em_obywatel Nie to mialem na mysli 29.07.08, 11:39
              Nie to mialem na mysli. Chodzi o to, ze w Polsce wartosci pracy organicznej,
              pracy dla wspolnego dobra, spoldzielczosci, aktywnosci obywatelskiej, sa
              jednoznacznie kojarzone z komuna. Kiedyw Lodzi "Grupa Pewnych Osob" zaczela sama
              siac trawniki i robic porzadek, to od razu pojawily sie skojarzenia z komuna. W
              Polsce, jesli jakakolwiek dzialanosc byla chwalona badz propagowana przez
              komune, jest z gory uznanwana za zlo.

              Niestety, niektore wartosci propagowane przez komune sa konieczne do budowy
              spoleczenstwa obywatelskiego. Polacy nienawidza tych wartosci bo nienawidza komuny.

              Nie mowie, ze komuna byla dobra, komunistycza gospodarka nie miala zbyt wielu
              perspektyw, ale patrzac w przeszlosc nie mozemy miec klapek na oczach. Musimy
              odrzucic to co bylo zle, konutyuowac to co bylo dobre.
              • mf719 Re: Nie to mialem na mysli 29.07.08, 11:43
                Hmmm coś w tym jest. Mieszkam w bloku i w sąsiednim budynku wybudowanym pod koniec lat 80 powstała parę lat temu wspólnota mieszkaniowa. Ostatnio upadła. Może po prostu to się nie opłaca?
                • em_obywatel Jeszcze nie to. 29.07.08, 11:57
                  Jeszcze nie to. W Polsce ludzie poprostu nie chca wartosci obywatelskich, nie
                  chca czuc sie jednoscia jako spoleczenstwo, nie chca miec niczego wspolnego, nie
                  chca sie identyfikowac jako czesc wiekszego organizmu, bo to narzucala im
                  komuna. A to co narzucala im komuna bylo a priori zle. Poprostu w czambul
                  odrzucamy wszystko to co kojarzy sie z komuna, nie patrzac na to czy jest dobre
                  czy zle.
                  • mf719 Re: Jeszcze nie to. 29.07.08, 12:05
                    Nie wiem czy to wina komuny. Wydaje mi się, że zawsze tak było. Może po prostu nie ma takiej potrzeby póki co? Trzeba poczekać jeszcze 10 lat, kiedy decydujący głos będzie miało pokolenie wychowane już w kapitaliźmie.
                    • rikol Re: Jeszcze nie to. 29.07.08, 14:48
                      A od kogo ci 'nowi' Polacy, wychowani po komunizmie, maja sie nauczyc? Beda
                      nasladowali 'starych' Polakow. Wolnoc Tomku w swoim domku - pamietasz te bajke,
                      ktora jest obecnie maksyma Polakow? Ani jednemu, ani drugiemu wolnosc i konflikt
                      na dobre nie wyszly. Wolnosc totalna jest utopia i to bardzo szkodliwa. Stad sie
                      biora sasiedzi, ktorzy robia imprezy 3 razy w tygodniu, bo 'maja prawo' - nie
                      mysla przy tym, ze sasiad za sciana tez ma do czegos prawo, do snu chocby.

                      Nie trzeba czekac na nowe pokolenie, wystarczy wysciubic nos z Polski. W Szwecji
                      mieszkancy osiedli umawiaja sie na wspolne sprzatanie okolicy. W Wielkiej
                      Brytanii ludzie masowo pracuja w organizacjach charytatywnych - za darmo. To
                      jest pojecie dobra wspolnego - jesli bedziemy wszyscy dzialac, to zmienimy
                      rzeczywistosc. Gdyby nikt nie zostawial smieci w lesie, to by ich tam nie bylo,
                      wchodziloby sie przyjemnie do czystego lasu. Proste, prawda? I to nie chodzi o
                      to, ze cos sie oplaca, raczej o jakosc zycia. Przeciez im wiecej chorych ludzi,
                      tym wieksza sprzedaz lekow i lepsze wyniki dla firm - a przeciez nikt nie chce
                      byc chory. Dla kapitalizmu najlepsza jest kleska zywiolowa, jakas powodz czy
                      pozar, bo potem trzeba wszystko odbudowywac, czyli jest zapotrzebowanie na rozne
                      artykuly. Oplacalnosc nie przeklada sie na jakosc zycia ani tym bardziej na
                      szczescie.
                      • em_obywatel Nie wolno! To eurosocjalizm! 29.07.08, 14:58
                        "W Szwecji mieszkancy osiedli umawiaja sie na wspolne sprzatanie okolicy. W
                        Wielkiej Brytanii ludzie masowo pracuja w organizacjach charytatywnych - za
                        darmo. To jest pojecie dobra wspolnego - jesli edziemy wszyscy dzialac, to
                        zmienimy rzeczywistosc."

                        W Polsce tak robic nie wolno. Dobro wspolne to przeciez haslo lewactwa i
                        eurosocjalistow! Wspolne sprzaranie oklicy? Toz to wypisz wymaluj czyn spoleczny
                        za komuny! A fe! My musimy zrobic wszystko na odwrot niz robila komuna i robi
                        eurosocjalne lewactwo! Nie wazne ze to jest dla nas dobre.

                        Takie jest niestety myslenie niektorych Polakow. :(
                      • mrm67 piszesz o śmieciach w lesie... 29.07.08, 15:52
                        zacznij od wytłumaczenia kierowcom palącym papierosy, żeby nie rzucali petów na
                        jezdnię tylko używali popielniczki, w którą każdy samochód jest fabrycznie
                        wyposażony...
                        • gobi05 ja mam pieniądze 29.07.08, 19:59
                          w popielniczce wożę pieniądze na parking
                      • mf719 Re: Jeszcze nie to. 29.07.08, 17:47
                        Ja sam należę do tego "nowego" pokolenia. Mam 20 lat i widzę spore zmiany nastawienia. Młodzi są bardziej otwarci, duszno nam w jednym miejscu, chcemy się przemieszczać, poznawać. Mamy taką możliwość, wyjeżdżamy. Mamy trochę szersze spojrzenie na pewne sprawy, nie ogranicza nas cenzura. Będzie lepiej. Już jest lepiej niż było.
              • tomeu Re: Nie to mialem na mysli 29.07.08, 11:57
                Coś w tym jest, Polska faktycznie chyba nadal jest w tym idiotycznym okresie
                robienia wszystkiego odwrotnie, niż za PRL, stosując wyłącznie fatalne wzorce z
                USA. Były szare bloki - mamy orgię kolorów na potworach architektonicznych z lat
                90-tych. Były rozklekotane (bo niedoinwestowane i marnie zorganizowane) tramwaje
                i autobusy - mamy gigantyczne korki, smród, plamy oleju i zawalone samochodami
                chodniki. Było regulowanie zabudowy (fatalne, ale było), mamy samowolę budowlaną
                nawet w centrach.

                Zastanawiam się tylko czego potrzeba, by ten kretyński okres skończył się jak
                najszybciej. Obawiam się, że nastąpi to dopiero wtedy, gdy decyzje zacznie
                podejmować polskie pokolenie Erasmusa, które widziało to i owo i nauczyło się
                uczyć od innych.

                Nie da się zaprzeczyć faktowi, że komuna w wykonaniu PRL była pokazem
                bezceremonialnej głupoty, ale zawierała w sobie również zalążki (bądź, niestety,
                parodie) dobrych rozwiązań, a do nich należało PLANOWANIE. Rzecz dzisiaj,
                najwyraźniej, zapomniana. Warto jednak sobie przypomnieć, że Paryż czy Barcelona
                są dzisiaj tak piękne i żyje się tam tak wygodnie wyłącznie dlatego, że je
                zaplanowano.

                Wspomniałeś GPO... sam pamiętam, jak po którejś z ich pierwszych akcji (zdaje
                się naklejanie Czarnych Krop), jakiś niezbyt rozgarnięty, acz wysoko postawiony
                urzędas z UMŁ stwierdził, że to na pewno jakaś frakcja polityczna. Tak właśnie
                przez dzisiejsze gomułkowsko-rydzykowskie betony podejmowane są inicjatywy
                obywatelskie...

                Nic to, pozdrawiam z socjalistycznej i zaplanowanej Barcelony. Zapewniam, że
                żyje się tu bardzo, bardzo przyjemnie.
                • em_obywatel Hmmm Barcelona 29.07.08, 13:03
                  Hmmm Barcelona, fajne miasto. Podoba mi sie, jednak pare rzeczy bym poprawil.
                  Miasto moich marzen to miasto z architektura Barcelony i infrastruktura i
                  filozofia Kopenhagi. Dunska architektura jest poprostu nudna jak flaki z olejem.
                  Kopenhaga nie miala szczescia miec Gaudiego ani nawet Bauhausu. Styl Bauhausu
                  jest super.
                  Barceolna z kolei nie jest tak przyjazna jak Kopenhaga. Kopenhaga ma sporo
                  zieleni, rozwineta siec sciezek rowerowych i dobry system transportu miejskiego.
                  No i jest mniej duszno. W Kopenhadze jest wiecej wentylacji.
                  • tomeu Re: Hmmm Barcelona 29.07.08, 22:34
                    Na brak infrastruktury chyba nie można narzekać: szybka kolej do Madrytu i
                    niedługo do Francji, 9 linii metra (połowa w dalszej rozbudowie) + 1 ogromna w
                    budowie, kilkanaście linii kolei podmiejskiej, 5 linii tramwajowych, niezły
                    system autobusów nocnych, za rok lotnisko na 65 mln pasażerów rocznie, 2
                    lotniska niskokosztowe kilkadziesiąt kilometrów za miastem. Ścieżki rowerowe
                    ustawowo narzucone się powoli robią, system rowerów miejskich (docelowo ok. 10
                    tyś chyba) jest. A mówimy tu o drugim co do wielkości mieście kraju zbliżonego
                    do Polski wielkością. Coś więc chyba jednak z wizjonerstwem i zarządzaniem
                    polskimi miastami jest nie tak, jeśli chodzi o te elementarne czynniki.
                    • em_obywatel Bicing jest OK 30.07.08, 00:30
                      Bicing jest OK, ale w Barcelonie nie zawsze jest gdzie postawić rower.
                      Generalnie podoba mi się duńska filozofia, wszystko jest na ludzką miarę.
                      Barcelonie tego trochę brakuje. Brakuje też trochę powietrza - Kopnhaga ma
                      niższą zabudowę i więcej zieleni. No i ma mniejszą gęstość zaludnienia, przez to
                      łatwiej się żyje.
          • gobi05 eks-komuniści wprowadzili wilczy kapitalizm 29.07.08, 20:08
            Gdyby mieszkańcy mogli wyrzucać śmiecie do komunalnych
            pojemników, to by je wyrzucali. Niestety, śmiecie są
            płatne. Gmina chce oszczędzać na usuwaniu śmieci, ludzie
            chcą oszczędzać własne pieniądze, lasu nie upilnujesz.

            I wcale nie chodzi o zaprzeczanie komunie, tylko
            o sprawność działania policji. Grodzone osiedla
            świadczą o poczuciu zagrożenia. To poczucie jest
            zupełnie uzasadnione. Policja ma za dużo pracy
            przy przyjmowaniu zgłoszeń o włamaniach.
            Z drugiej strony, pewien osobnik czekał aż mu
            się zwolni miejsce w więzieniu i w końcu wyjechał
            do Anglii do pracy. Tam nie potrzebuje kraść,
            bo zarabia pieniądze. U nas złomiarze powodują
            kolosalne straty np. na kolei. Chcesz od nich
            żądać postaw obywatelskich? A czy oni mogą
            liczyć na swoje państwo?
      • zairazki Re: Do szczęścia potrzebne jest miasto 23.07.08, 21:40
        Taaa, nie ma to jak proste poglądy na świat... A do Twojej własności prywatnej
        to chyba drogą powietrzną (bo nie przez cudze grunty - to bezprawie
        postkomunistyczne!) dostarczą Ci media, odbiorą ścieki, śmieci i tak dalej.
        Pozwolą Ci zrobić na przykład składowisko starych opon, bo taki masz gust i
        jesteś artystą, więc Ci wolno. Wolno Ci również korzystać w dowolny sposób z
        Twojej własności, bo przecież nie interesują Cię sąsiedzi... Gorzej jak sąsiedzi
        będą korzystali z takich praw nie pytając Ciebie o zgodę... I na przykład jeden
        z nich założy sobie hodowlę gołębi... A one z zapałem będą bez pytania użyźniać
        Twoją ziemię i ozdabiać Twój dom...
    • macpherson Parę słów. 26.07.08, 13:50
      Jest jeszcze jedna specyficzna przyczyna takiego a nie innego sposobu budowania osiedli i kierunku rozwoju tkanki urbanistycznej czy jego braku. Przyczyna jest bardziej socjologiczna czy psychologiczna a p. Staniszkis ani dziennikarzom nie wypadało o tyum mówić. Otóż niestety - co widać po nowobudowanych budynkach czy urządzanych wnętrzach, ludzie którzy ostatnimi czasy się bogacą i kupują te nieruchomości, wiele sobą nie reprezentują a już na pewno dobrego gustu. Smak jest pewnym przywilejem, z którym się rodzimy i kształtujemy go w późniejszym życiu - w rodzinie, środowisku, czerpiąc wzorce z dzieł sztuki, kultury itp. Kapitalizm nie stawia na ambicję, lecz na masowość i uśrednienie, nie znosi wysiłku intelektualnego (co w jakimś sensie zaznaczyła p. Staniszkis). Wśród Polaków odsetek rzeczywistej inteligencji nigdy nie był wysoki, choć na pewno nieco wzrósł za czasów komuny - teraz niestety znowu dobry gust w prawie każdej dziedzinie idzie w odstawkę, wraz z dbałością o wysmakowany wizerunek i chęcią wzrastania, ambicjami humanistycznymi. Również w architekturze i urbanistyce. Poza tym mowa była o grodzeniu i muszę zauważyć, że grodzenie miedzy i o nią spory są typowym zjawiskiem na wsi. Zdolności zarabiania peniędzy również bardzo powszechne są u tzw. chamstwa. Cham emigruje do miasta dorabiając się i wybiera takie osiedle, które będzie najbliższe jego przyzwyczajeniom i potrzebom - czyli właśnie wygrodzone, z zaznaczonym terytorium i burkiem na łańcuchu czy dozorcą. Chamstwo bowiem ma kapitał finansowy, który pozwala mu dokonać w jakimś sensie awansu społecznego, przynajmniej w jego mniemaniu, poprzez eigrację, niestety nie ma w nim w ogóle zrozumienia dla charakteru miasta i życia miejskiego - więc efekty tego obserwujemy. W ostatnich latach w Polsce cham znów wybija się ponad inteligencję i to może w większym nawet stopniu niż za komuny. Smutny zatem wypływa z tych rozważań wniosek, że musimy pewnie odczekać parę pokoleń, zanim mentalność ludzi o tym pochodzeniu dorośnie w pełni do sprostania wyzwaniom cywilizacji. Jeśli w ogóle kiedykolwiek tak się stanie.
      • em_obywatel Trafne spostrzezenie 29.07.08, 08:57
        Trafne spostrzezenie. Mieszkam narazie w Danii - tu nawet dzialki przy domach
        jednorodzinnych nie maja ogrodzen. Mysle ze w Polsce moglo by to byc nieco
        prowokujace.
      • forumkiller1 Re: Parę słów. 29.07.08, 09:52
        To jest jakas demagogia. Oprocz minusow, ktore niosa ze soba grodzone osiedla
        (wycinanie przestrzeni publicznej, oslabianie infrastruktury) jest jednak szereg
        plusow. Wczesniej mieszkalem w niegrodzonym bloku w innym duzym miescie, gdzie
        wiekszosc sasiadow sie znala i srednio co 2-3 miesiace bylo jakies wlamanie albo
        podpalenie. Na porzadku dziennym bylo, ze bezdomni spali na klatce schodowej,
        albo lokalne pijaczki chronily sie przed deszczem przy wejsciu. To ja dziekuje
        za taka publiczna przestrzen - w chronionym osiedlu moge wyjechac na miesiac i
        byc spokojnym o to, ze nikt sie nie wlamie, nie spali mieszkania i nie
        zapaskudzi wycieraczki. To zadna wiejska mentalnosc, tylko proste wzgledy
        bezpieczenstwa w chorym spoleczenstwie. Wiem, ze to bledne kolo i ze taki
        mechanizm sie sam nakreca, ale dlaczego to ja mam cierpiec za miliony? Wole
        zapewnic sobie i mojej rodzinie bezpieczenstwo, moc trzymac rowek na balkonie na
        parterze, samochod w garazu, a wozek dzieciecy na klatce i nie obawiac sie o
        czyjes lepkie rece.
        • forumkiller1 Re: Parę słów. 29.07.08, 09:54
          * moc trzymac rower na balkonie oczywiscie :)
        • a.mysz Re: Parę słów. 29.07.08, 11:12
          otoz to. Nic mnie tak nie wk... , jak telefonowanie do strazy
          miejskiej nad ranem, zeby usuneli mi np. narkomanow z polpietra. Z
          drugiej strony, draznia mnie rowniez te wszystkie zagrodzone nowe
          osiedla. Moze My, Polacy mamy po prostu w naturze, ze, z
          przeproszeniem, srac i brudzic nalezy innym pod drzwiami? Moze
          grodzenie osiedli i wszedzie obecna ochrona to rzecz niezbedna? oby
          nie :/
    • megan5000 Do szczęścia potrzebne jest miasto 29.07.08, 09:34
      Podobnie jak w Danii jest w Norwegii - nawet ogrody wokół domów
      jednorodzinnych nie są ogrodzone, nie ma też napisów "uwaga zły
      pies" itp.
      Pierwszym krokiem do uporządkownia przestrzeni publicznej powinno
      być uregulowanie pozwolenia na billboardy i inne reklamy. To co się
      dzieje na polskich ulicach i wzdłuż dróg to obecnie jakiś koszmar.
      Doskonale to widać jak się wjeżdża do Polski od zachodniej granicy i
      natychmiast uderza po oczach ogromna ilość brzydkich przydrożnych
      szyldów i reklam. W Warszawie np. chyba każdy kawałek wolnej ściany
      jest zaklejony reklamami wielkoformatowymi.
      • mf719 Re: Do szczęścia potrzebne jest miasto 29.07.08, 11:37
        Bilbordy na murach? To obleśne, ale zdecydowanie wolę oglądać ładną panią reklamującą mineralkę niż syfiasty mur. Taka jest prawda. Dla właścicieli to czysty zysk. Nie muszą robić remontu i jeszcze zarabiają.
        • em_obywatel Ech niedoczekanie 29.07.08, 11:41
          Ech niedoczekanie twoje. Wiekszosc reklam jest zrobione fatalnie. W Lodzi sa to
          w wiekszosci reklamy malych firm z branzy wlokienniczej i odziezowej. Te reklamy
          sa naprawde paskudne.
          • mf719 Re: Ech niedoczekanie 29.07.08, 11:45
            Mi chodzi o wielkie bilbordy w Centrum Łodzi. Np. wielki Ebi Smolarek przy Centralu. Jedak warto zajrzeć też na Piotrkowską gdzie każdy kawałek muru jest właśnie zasyfiony przez małe szyldy reklmaujące wszystko.
      • fiacik-f1 Re: Do szczęścia potrzebne jest miasto 29.07.08, 20:53
        Są w Polsce miejsca, gdzie jest podobnie. To znaczy też nie ma płotów wokół
        prywatnych domów. Widziałem takie coś w okolicach Jastrzębia.
    • wysoki-brunet Do szczęścia potrzebne jest miasto 29.07.08, 11:06
      koloryt.blox.pl/
      koloryt.blox.pl/
      koloryt.blox.pl/
    • bonar10 Ważny jest styl! A w naszych miastach jest mieszan 29.07.08, 13:12
      Np. Wrocław, kto zatwierdza projekty? Przecież nie powinno się zatwierdzać
      projektu, jeżeli odstaje on zupełnie od istniejącej już zabudowy! Np. niedługo
      przyul. Ślężnej ma zostać zrealizowany projekt zespolu budynków, które nijak
      nie przystają do istniejącej zabudowy ciepłego, nawiązującego do stylu retro
      osiedla im. W. Brossa. Te nowe budynki jakkolwiek zaprojektowane z rozmachem
      już w prospektach wyglądają na zimne i takie jakieś "bez duszy"! I zderzenie
      jednego z drugim stworzy jedynie zgrzyt architektoniczny i nic więcej!
    • pendrek_wyrzutek Piekno jest wytworem kultury. 29.07.08, 13:49
      Krakow jest zasmiecany dziwacznymi
      brzydkimi pomnikami i oszpecany na wiele
      sposobow.

      Piekno Krakowa wytworzylo sie w innych czasach
      i kulturze, dzisiejsi mieszkancy nie maja adekwatnej
      wrazliwosci estetycznej wiec beda swoje miasto
      psuc krok po kroku.
    • rojberek Podatek katastralny byłby świetny... 29.07.08, 15:36
      ... gdyby liczony był od powierzchni prywatnych (nieupublicznionych) z
      wyłączeniem powierzchni budynków mieszkalnych. Wtedy takie zamknięte osiedla
      musiałyby za część zamkniętą terenu prywatnego płacić dodatkowo i to nie
      powinien być niski podatek.
    • eryk99 Re: Dlaczego nie katastralny? 29.07.08, 18:30
      Nie wkurzają Cię garaże w centrum miastach? Ziemia po 500 za metr, a on trzyma
      blaszaka. Dlaczego? Bo ziemia nigdy nie straci.

      Mamy jedne z najwyższych cen w Europie, ale katastralny nie bo ... społeczeństwo
      za biedne! Katastralny tylko po to wprowadzono, aby zmniejszyć ceny. U nas
      wprowadza się wszystko inne (dopłaty do kradytów etc.) aby je zwiększyć.
    • konrad.ludwik02 Bądźmy szczerzy: nie tylko nowa zabudowa ... 29.07.08, 20:04
      Bądźmy szczerzy: nie tylko nowa zabudowa miast, ale i terenów
      wiejskich epatuje brakiem ładu architektonicznego i zwłaszcza
      przestrzennego! Znowelizowane prawo budowlane nie przewiduje żadnych
      ograniczeń dla inwestorów jeśli chodzi o bryłę budwowli i
      lokalizację na masowo odralnianych terenach. Efekt: przerażająca
      brzydota nowych części miast, chaotyczna zabudowa terenów: gdzie
      dawniej cieszyło piękno ojczystego krajobrazu - obecnie razi
      kakafonia potworków architektonicznych. Jakże inaczej jest w krajach
      Europy Zachodniej - wystarczy przekroczyć granice oddzielającą nas
      od Niemiec!
    • womana Do szczęścia potrzebne jest miasto 29.07.08, 23:49
      A mnie do szczęścia w miastach i miasteczkach całej Polski potrzebne
      są ławki nie tylko w parkach ,ale i przy blokach, wieżowcach, na
      chodnikach ulic, na dworcach - wszędzie jak najwięcej. Ławki ,
      ławeczki eliminowane z naszej przestrzeni przez kolejnych
      urzędników nie wiadomo w imię czego. Egalitarne -dla wszystkich -
      Jak miasto może żyć bez ławek ?
      No i przydałyby się takie kraniki z czystą wodą do picia, przemycia
      rąk na ulicach czasem...ale to już marzenie nie do zrealizowania w
      naszym kraju.
    • sopelsiasty Do szczęścia potrzebne jest miasto 30.07.08, 00:34
      Dziwię się, że nikt jeszcze nie napisał o projektach tzw. bezpiecznych osiedli -
      pozbawionych ciemnych miejsc i wnęk ale za to dobrze oświetlonych, takich, gdzie
      każdy jest widoczny i nikt nie może się ukryć. To podobież działa.

      Po drugie - czy nie lepiej zamiast płotu zainstalować po prostu monitoring?
      Jestem przekonany, że doskonale odstraszałby potencjalnych wandali i złodziei a
      przy okazji pozostawiał przestrzeń dla wszystkich.

      Po trzecie - mieszkam w blokach z lat 90 - tych, wklejonych w osiedle
      gierkowskich 11-piętrowców. Drogie samochody pod oknami, zieleń, parkany itp.
      Osobiście pamiętam dwa przypadki włamania lub kradzieży na osiedlu - około 8 lat
      temu widziałem samochód sąsiada z wybitą szybą - ukradli wtedy radio i około
      dwóch lat temu - ktoś wymontował z zawiasów i ukradł drzwi wejściowe do bramy.
      Poza tym nie dzieje się nic złego - ludzie od nas grają w kosza na
      "gierkowskich" boiskach, mieszkańcy tamtych bloków mają za to doskonałe dojście
      do terenów rekreacyjnych nad Odrą przez nasze podwórka. Nie wyobrażam sobie
      sytuacji, w której ktoś nagle odgrodziłby nasze bloki.
    • mara571 kultura osobista i estetyczna 30.07.08, 11:05
      prawie ze wszystkim, co przeczytalam wyzej sie zgadzam.
      Brakuje mi jednak diagnozy. Osobiscie sadze, ze wieksza czesc problemow
      opisanych powyzej jest zwiazana z niskim poziomem kultury osobistej przecietnego
      Polaka, co niekoniecznie musi sie wiazac ze stopa zyciowa.
      Tragicznie jest takze w dziedzinie estetyki, zasad mniej jest wiecej jest
      wiekszosci obca a zamiast tego Polacy pielegnuja wszedzie swoje upodobania
      estetyczne, ktore dalekie sa od dobrego smaku. Takze kiedy znajda sie na obczyznie.
      Mieszkam w Niemczech w 200tys miescie. W mojej czesci miasta stoja blizniaki i
      segmenty z lat 69 i 70. Powoli nastepuje wymian pokolen: pierwsi wlasciciele
      umieraja lub prznosza sie do domu starcow. Obserwowalam w drodze do dworca
      codziennie remont jednego z takich domow. Zdziwila mnie najpierw wzorzysta
      tapeta w kuchni polozona przez nowych wlascicieli. Po przeprowadzce usunieto
      sporo drzew i krzewow. Slusznie bo byly juz za duze i blokowaly dostep swiatla.
      Moje zdumienie wzubudzil jednak fakt, ze zamiast mowych krzewow i kwiatow
      zaczeto urzadzac skalnik i te wedlug najgorszych polskich wzorow. W ciagu ostanich
      miesiecy rozbudowano skalnik do koszmarnyh rozmiarow. Nowi wlasciele maja kolo
      30 lat i dwojke dzieci, nigdy nie slyszalam aby rozmawiali po polsku, a jednak
      mialam podejrzenie, ze cos ich z Polska wiaze. Nie mylilam sie: przed
      mistrzostwami Europy na balkonie wywieszona polska flage z reklama piwa tyskiego
      albo Lecha.
      Niestety wychowanie estetyczne nadal nie istnieje: co gorsza nawet male dzieci
      sa narazone na przebywanie w brzydkich i tandetnie wyposazonych pomieszczeniach.
      Najpierw mieszkanie rodzicow czy dziadkow, potem przedszkole lub szkola.
      W zeszlym roku odwiedzilam szkole, w ktorej kiedys bylo moje liceum, potem syn
      uczeszczal do podstawowki. Myslalam, ze zemdleje: okropne, ciemne kolory scian.
      Do klas prowadzily drzwi kasetowe drewniane, III gatunek. Ubikacje z nowymi
      kafelkami we wzorki.
      Pytam architektow i architektow wnetrz: czy nie czas na wielka kampanie
      przeciwko brzydocie?
      Moze pomoglaby wam telewizja publiczna?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka