kpaxxx 31.07.08, 07:20 To zapewne przez PO w Anglii są takie kolejki ;-) Prawda zwolennicy PiS ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aron2004 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:38 polski lekarz biedny? To ciekawe, na Lubelszczyźnie lekarze rodzinni zwykle jeżdżą terenówkami ( to oczywiście nie jedyny samochód w rodzinie), mają domy w swojej miejscowości plus jeszcze mieszkanie w Lublinie albo Warszawie, jeżdżą corocznie na wczasy do Grecji i na narty w Alpy. Ale oczywiście żeby podjechać na wizytę domową do chorego człowieka to na to pieniędzy nie mają. Tak samo nie mają pieniędzy na podstawowe badania dla pacjentów. W Wielkiej Brytanii lekarz który odmówiłby wizyty domowej albo podstawowego badania zostałby natychmiast wyrzucony dyscyplinarnie z pracy. U nas nadal pracuje i dorabia się terenówki, willi i mieszkania w Warszawie. Niech pan angielski minister przyjedzie do Lublina to zobaczy jak to wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:47 najgorsze jest to że po tym jak PO dała podwyżki lekarzom i nie wzięto ich do wojska część z nich zrezynguje z gabinetów prywatnych ( oby nie) i zamiast przyjmować pacjentów będzie się byczyć na Kanarach albo w Grecji. Wtedy ceny wizyty prywatnej u lekarza mocno pójdą w górę ( zresztą już poszły - w Lublinie ciężko znaleźć specjalistę poniżej 100 zł). 100 zł to tak jak dla Anglika 100 funtów a więc można powiedzieć że w stosunku do zarobków to ceny wizyt prywatnych w Polsce i w Anglii już się zrównują. Natomiast w stosunku do pensji minimalnej to polscy lekarze zarabiają już więcej niż lekarze w Wielkiej Brytanii. W Polsce pensja minimalna to ok. 700 zł netto a lekarze zarabiają 5-10 tys. zł netto ( plus jeszcze prywatna praktyka). W UK pensja minimalna to 1000 funtów netto a lekarze zarabiają ok. 5000 funtów miesięcznie netto, rzadko więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
babelkowa5 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:40 W UK nie ma czegos takiego jak minimalna pensja 1000 netto. Jest minimalna stawka za godzine 5,62 funta brutto dla osob powyzej 22 lat i od ciebie zalezy ile godzin pracujesz w tygodniu (mozesz pracowac 10 albo 50, ale to dotyczy oczywiscie tych prostych zawodow, bo lekarze maja miesieczne stawki - lub roczne - a nie godzinowe). A lekarze w UK przewaznie zarabiaja 100tys. funtow rocznie i wiecej. Poza tym prawda jest ze tam czeka sie kilka dni na wizyte, ale to tez wynika z tego, ze kazdy pancjet jest traktowany bardzo indywidualnie i lekarz po prostu dlugo rozmawia z pancjentem, jak psycholog. Ja bylam w gabiniecie po 20-30 minut, wiec wielu pacjentow w ciagu dnia nie moze byc przyjetych. Inna kwestia jest ze angielskie przychodnie sa po prostu oblesne - niehigieniczne wykladziny dywanowe, fuj, a lekarze w przychodni nie nosza fartuchow (tylko pielegniarki). A, jeszcze minusem jest to, ze przychodnie pracuja do 18-ej i badz tu i madry i idz do lekarza jesli pracujesz do 17-ej (standardowy czas pracy w biurze). Trzeba sie zwalniac wtedy i w ogole jest mnostwo zachodu z rejestracja. Odpowiedz Link Zgłoś
merivel Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 11:48 >prostu dlugo rozmawia z pancjentem, jak psycholog. Ja bylam w >gabiniecie po 20-30 minut W przychodni wizyta “emergency”, czyli w dniu w ktorym sie zachoruje, trwa 7 minut, bo tyle w Londynie maja czasu na pacjenta. Czeka sie przy tym w dusznej poczekalni (w takim przedpokoju) dosc dlugo. Potem sie idzie na rozmowe z gosciem w garniaku. To jest lekarz, ktory pacjenta nie oslucha, nie popatrzy w gardlo/ucho, ale wysle go do domu zeby ten wypoczal, zjadl czekolade, I wzial tabletke na bol glowy. Niekiedy nie podaje sie antybiotyku przy ewidentnie bakteryjnych infekcjach. Pacjenci wyslani do domu cierpia, bo ich nie stac na wydanie 80 funtow za 10 minut ze specjalista prywatnie. Niekiedy i umieraja, bo paracetamol na raka lub zapalenie opon mozgowych jednak nie pomoze. Przyklady z osobistego doswiadczenia moge mnozyc. Dlatego do specjalistow jezdzi sie do Polski; nie wspomne juz o dentystach (w Anglii nadal w powszechnym uzyciu sa metalowe plomby). Szpitale w Anglii to osobny rozdzial. Kobiety i mezczyzni w jednej sali, zdazaja sie napady i usilowania gwaltow. Pielegniarki z odrebnego kregu kulturowego traktuja czlowieka tak, jak traktuje sie go w ich kregu kulturowym. Na sniadanie platki kukurydziane z zimnym mlekiem. Staruszkowie o ktorych nie dbaja rodziny i ktorzy sa przewlekle chorzy w szpitalu (zajmuja lozko!) umieraja z niedozywienia. Na ubezpieczenie odchodzi duzo kasy z miesiecznej pensji, aby oplacac 10 pan w recepcji przychodni w szpitalu: sluzba zdrowia w Anglii jest najwiekszym pracodawca w kraju! Ktos kiedys policzyl, ze na jednego lekarza przypada jeden pracownik administracji. Odpowiedz Link Zgłoś
przest_org_platnych_slugusow_l Re: dlatego wlasnie PO musi jak najszybciej sprywa 31.07.08, 12:15 tyzowac sluzbe zdrowia zeby bylo w Polsce tak jak w Anglii merivel napisał: > Odpowiedz Link Zgłoś
baby1 GB to kraj dla ludzi młodych, zdrowych i majacych 31.07.08, 12:22 w ręku dobrze płatny zawód, a nie jakiś tam socjalny raj. Jesteś stary to umieraj i zrób miejsce młodym. Odpowiedz Link Zgłoś
przest_org_platnych_slugusow_l Re: GB to kraj dla ludzi młodych, zdrowych i maja 31.07.08, 12:42 baby1 napisała: > w ręku dobrze płatny zawód, a nie jakiś tam socjalny raj. > Jesteś stary to umieraj i zrób miejsce młodym. ok ale pod warunkiem ze nie bedziesz kradl zeby moc sobie zatrudnic prywatnego lekarza i sam do siebie zastosujesz powyzsza rade jak dozyjesz 50-tki, albo i wczesniej jesli zglosi sie na twoje miejsce student szukajacy pracy Odpowiedz Link Zgłoś
kzet69 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 11:02 Arkadiuszu Oleszczuk vel aron2004, krus-owski złodzieju, bussiarzu płacący KRUS a żyjacy z działalności przewozowej, men..o spod Parczewa jak zwykle łżesz!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rpt5 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 17:14 aron2004, moja rada, zmień tabletki. W Lublinie jest wielu dobrych psychiatrów... Odpowiedz Link Zgłoś
emterabel "pokaż lekarzu co masz w garażu" 31.07.08, 07:59 Hasło Dorna, za które został niemal żywcem pożarty przez oburzone media, jest bardzo trafne. Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Re: "pokaż lekarzu co masz w garażu" 31.07.08, 08:02 otóż to. Trzeba przeprowadzić lustrację majątkową lekarzy + test ze znajomości języków obcych. 20% lekarzy którzy mieli najgorsze wyniki z testu do zwolnienia, pozostałym obniżamy pensje do minimalnej krajowej. To jedyne wyjście. Bez wywołania bezrobocia wśród lekarzy nie da się zrobić reformy służby zdrowia i nadal lekarze będą dorabiać się kosztem pacjentów. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: "pokaż lekarzu co masz w garażu" 31.07.08, 09:42 taniej, szybciej i lepiej dla nich jak i dla społeczeństwa byłoby wszystkich puścić z torbami, bez żadnych egzaminów - to byłaby całkowita prywatyzacja służby zdrowia. i oczywiście ucięcie podatków zdrowotnych Odpowiedz Link Zgłoś
przest_org_platnych_slugusow_l Re: i ustawa ze ma placone tylko od wyleczonego, z 31.07.08, 13:02 godnie z poniesionymi kosztami plus zysk, jesli nie wyleczyl nic nie placic i niech sam pokrywa koszta lacznie z kosztem ew. pogrzebu Odpowiedz Link Zgłoś
ffstv Re: i ustawa ze ma placone tylko od wyleczonego, 31.07.08, 13:06 mam nadzieje ze to kiepski zart bo nikt nawet z iq 60 by na to nie wpadl. Odpowiedz Link Zgłoś
przest_org_platnych_slugusow_l Re: i ustawa ze ma placone tylko od wyleczonego, 31.07.08, 13:11 ffstv napisał: > mam nadzieje ze to kiepski zart bo nikt nawet z iq 60 by na to nie > wpadl. elektorat PO na pewno nie wpadnie bo oni maja grubo ponizej 60, a bez rzadowej TVN zachowuja sie jak bez mozgu Odpowiedz Link Zgłoś
kzet69 Re: "pokaż lekarzu co masz w garażu" 31.07.08, 11:04 aron2004 to bussiarz spod Parczewa czyli jaśnie pan Arkadiusz Oleszczuk okradajacy społeczeństwo na składkach zdrowotnych, płaci KRUS jako niby-rolnik a zarabia kasę jako bussiarz Odpowiedz Link Zgłoś
vendettav mylisz lekarzy z lektorami języków obcych 31.07.08, 19:48 mylisz lekarzy z lektorami języków obcych. lekarze to ci, którzy leczą chorych, a znać języki obce muszą nauczyciele uczący tych języków Odpowiedz Link Zgłoś
vendettav Re: "pokaż lekarzu co masz w garażu" 31.07.08, 19:28 zapraszam do swojego garażu: 11-letni Opel Corsa i 10-letnia toyota Starlet. Cholera. Wstyd się przyznawać, bo hydraulik, którego wezwałem do awarii przyjechał kilkuletnim Fordem Mondeo. Proponuję przejrzeć wszystkie garaże. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 16:07 Aronku chyba nie rpzeczytae dokładnie artykułu. Aby przyjśc do lekarza rejestruje się 3 dni wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrsawr Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 16:37 Czytałeś? Czytałeś. Zrozumiałeś? Albo na wizytę DO LEKARZA /nie lekarza w domu, bo to już luksus/ trzeba się zapisywać i 3 dni czekać, albo nie wolno mu wizyty odmówić. A lekarze angielscy mają jeszcze lepsze domy i lepsze ternówki i lepsze urlopy, a przede wszystkim więcej czasu przy większych pieniądzach. A że generalnie lekrze są jedną z lepiej sytuowanych grup? No cóą, czy zdrowia nie ceni się zwykle najbardziej? Odpowiedz Link Zgłoś
winiary2 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:48 U nas kolejki są krótsze, bo nikt kto jest chory nie czeka, tylko idzie prywatnie DO TEGO SAMEGO LEKARZA i płaci za wizytę. Anglicy tego nie robią więc mają kolejki.... Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:49 i dlatego pewnie PO nie wprowadza kas fiskalnych dla lekarzy, bo wtedy część z nich zrezygnowałaby z gabinetów prywatnych i kolejki w przychodniach publicznych zdecydowanie by się zwiększyły. Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 08:00 a policzcie ile zarabia taki lekarz który przyjmuje prywatnie. 100 zł za wizytę, 10 wizyt dziennie, 20 dni roboczych w miesiącu. Razem 20 000 zł miesięcznie ( bez kasy fiskalnej) z jakimś śmiesznym ryczałtowym podatkiem. I co? Oni mają Anglię tutaj, po co im wyjeżdżać. Busiarz który bierze 10 zł za przewiezienie pasażera z Lublina do Chełma musi mieć kasę fiskalną, a lekarz nie musi. Ot sprawiedliwość w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
klepaucius34 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 10:22 Eh, zero znajomosci ekonomii. Jezeli pojawi sie kasa fiskalna to lekarz doliczy podatek do rachunku. Tak bylo u fryzjera, pojawila sie kasa i cena wzrosla o 20-25%. Odpowiedz Link Zgłoś
raf-ber Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 12:01 klepaucius34 napisał: > Eh, zero znajomosci ekonomii. Jezeli pojawi sie kasa fiskalna to lekarz doliczy > podatek do rachunku. Tak bylo u fryzjera, pojawila sie kasa i cena wzrosla o 20 > -25%. Widać pełną "znajomość" ekonomi. 22% vatu i 19% dochodowego i "pełna" ewidencja wpływów - jeśli to się przełoży na 20-25% wzrost cen to i tak zapłacą. Ważniejsza była by choćby częściowa refundacja NFZ - bo skoro płacimy na ubezpieczenie to korzystajmy w takim zakresie jak wynegocjował NFZ, a resztę można dołożyć z własnej kieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
kzet69 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 11:05 aron 2004 czyli Arkdiusz Oleszczuk to zlodziej udsajacy rolnika i oplacający niby-składki z KRUS-u a zarabiajacy szmal na prywatnych busach, niech Parczew sie wstydzi Oleszczuka Odpowiedz Link Zgłoś
ohayo84 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:08 Zgadzam się w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
tanczacy.z.myslami Ale chyba nie marzy o mojej... 31.07.08, 08:06 Jakby tak stanął w kolejce o godz. 6.00 żeby zapisać się do zwykłego internisty na godz. 17.00, to by od razu wyzdrowiał (szok by go uzdrowił). Dodam, że w tej samej kolejce ale już od 5.00 rano stoją ludzie pragnący się zapisać do kardiologa na wizytę za dwa tygodnie (przychodnia nie przyjmuje zapisów z większym wyprzedzeniem) Odpowiedz Link Zgłoś
zielona.gumka Że co? 31.07.08, 09:28 Nie ma kolejek? szybkie terminy? Moze tylko tam... Pracuję w aptece ktora jest w przychodni (Trojmiasto) i codziennie widzę kolejki i wysluchuję narzekań ludzi i próśb, zeby im pożyczyć lek, bo nie mogą się dostać do lekarza. Jeśli chodzi o ogólnego - trzeba dzwonić od rana (ciągle zajęte, szanse prawie zerowe) albo skoro świt ustawić się w kolejce pełnej emerytów. Jeżeli już się jakoś uda dodzwonić - umawiają czlowieka na konkretną godzinę, po czym jak przychodzi, to okazuje sie, ze ma czekać w kolejce, bo nudzący się w domu emeryci zapisani na pózniejszą godzinę przyszli wczesniej i ustawili się w kolejce nie przyjmując do wiadomości ze jest jakieś umawianie na godzinę. W rezultacie człowiek, który pracuje, ma nikłe szanse się zarejestrować a potem być przyjętym o umówionej godzinie. Dlaczego nikt z tym nic nie robi??? Znaczy: dlaczego pracownicy przychodni nie nauczą dziadków, że jak są umowieni na godzinę to na tą godzinę mają przyjsć, a nie siedzieć godzinami i ględzić na korytarzu?? Termin do okulisty - 3 miesiące. Kardiolog - (ze skierowaniem "pilne") pazdziernik (w końcu znajomy poszedł prywatnie) Itd itd. To samo z pilnymi badaniami przy podejrzeniu nowotworu. Tu już nie mówię o tej konkretnej przychodni, bo nie robią takich badań (tomokomputer i in), tylko ogólnie. Ludzie , dla których doslownie jeden dzień jest ważny czekają miesiąacami na badania!! itd itd itd ogolnie - skandal PS Dodam, że udzielający się tu aron, to totalny oszołom, który spędza życie na forum Sluzba Zdrowia pisząc o tym ze każdy lekarz jest skorumpowany i bardzo bogaty. Ostrzegam przed wdawaniem sięw dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
obs2 Re: Że co? 31.07.08, 12:43 > Ludzie , dla których doslownie jeden dzień jest ważny czekają > miesiąacami na badania!! ogolnie - skandal Ja wiem że to może boleć, ale dlaczego uważasz że to skandal i kto wg Ciebie za to odpowiada. Może znów lekarze? Inaczej - system nie jest w stanie tego zapewnić. Jeżeli wszyscy będą płacić 5 czy 10 tysięcy zł miesięcznie na ubezpieczenie, to mogą oczekiwać błyskawicznej i pełnej diagnostyki i dostępu do drogich leków i procedur. A póki co dzielimy biedę po równo. Jeśli do kogoś wołać "skandal" tonem pretensji, to do natury lub pana Boga - w zależności od wyznawanych poglądów. jest nas za dużo jak na zapewnienie możliwości dostępu do współczesnego leczenia. czy to tak trudno zrozumieć? Odpowiedz Link Zgłoś
zielona.gumka Re: Że co? 31.07.08, 14:45 Czy ja napisalam coś o lekarzach? To jest osobny temat. Lekarze są najogólniej mówiąc: różni. O kolejki i brak dostępu do badań nie mam pretensji ani do natury ani do Boga, tylko to rządzących krajem, którzy nie umieją/boją się od lat(!)przeprowadzić stosownych zmian. Odpowiedz Link Zgłoś
zielona.gumka Na temat 31.07.08, 19:18 Moje dziecko ma skierowanie do ortopedy. Byłam dziś w Gdyni w centrum w przychodni specjalistycznej i zapytałam na kiedy można się zarejestrować. Na listopad. Odpowiedz Link Zgłoś
obs2 Re: Na temat 31.07.08, 22:27 może jestem tępy - w końcu jestem lekarzem- ale zapytam: no i co w związku z tym? Tak, wiem że długo. To wiem. Ale CO W ZWIĄZKU Z TYM? Odpowiedz Link Zgłoś
zielona.gumka Re: Na temat 01.08.08, 10:28 W związku z tym to, że ludzie nie czekają tych kilku miesięcy(bo na przykład wyją z bólu lub zatrzymanie choroby zależy od szybkiej interwencji lub jedno i drugie), tylko idą do lekarza prywatnie. W związku z tym należy uznać, że system jest niewydolny, co napisałam juz wcześniej. Nie jest to winą lekarzy, co tez napisałam wcześniej. Nie rozumiem, czego nie rozumiesz. I nie rozumiem dlaczego uważasz, że "nic z tego", że na wizytę u specjalisty czeka się miesiącami. Odpowiedz Link Zgłoś
obs2 Re: Na temat 01.08.08, 11:05 > W związku z tym należy uznać, że system jest niewydolny, co > napisałam juz wcześniej. I ja to potwierdzam, ale CO W ZWIĄZKU Z TYM? Nie istnieje na świecie system wydolny bo: ludzi jest coraz więcej, leczenie kosztuje coraz więcej, jest coraz więcej starszych mocno schorowanych. System państwowy jest zawsze niewydolny. Polecam leczenie w Kanadzie: tam to jest dopiero! Poniekąd porządniej niż w GB, ale to fasada. Terminy porównywalne, no i to co jest najlepsze: nadmiar populacji w stosunku do lekarzy POZ. To pacjent zabiega o lekarza, a nie odwrotnie. Jeśli lekarz zrezygnuje z leczenia pacjenta (co może zrobić), pacjent ma małe szanse na znalezienie innego. Płacąc ubezpieczenie! A prywatnego systemu w Kanadzie nie ma. I co fajnie? > I nie rozumiem dlaczego uważasz, że "nic z tego", że na wizytę u > specjalisty czeka się miesiącami. Ja nie uważam że nic z tego. Rozumiem, że to może być problem. Chodzi mi o specyficzne rozumienie świata jakie Ty i nie tylko Ty tu prezentujesz. Otóż świat jest pełny problemów. Długa kolejka do specjalisty to tylko jeden z nich. Świat nie działa dobrze, życie nie jest bajką. Na razie NIE WIDAĆ możliwości zmiany tego. Przejeżdżają się na tym kraje 10 x bogatsze o 10 x mniejszej korupcji i marnowaniu środków, kraje będące mistrzami organizacji (choćby GB - niegdyś imperium kolonialne, naród, który stworzył zasady niemal wszystkich sportowych gier zespołowych, naród, który wydał najlepszą na świecie locję oceaniczną - a nie potrafi zorganizować systemu opieki zdrowotnej, mając mnóstwo kasy!) Chodzi mi o to że pewne rzeczy trzeba przyjąć jako istniejące. Leczenie jest przykre - tak w kontekście samych procedur (bolą fizycznie), jak i w kontekście wygody, logistyki i dostępności. Tak było, jest i pewnie będzie. A wiesz gdzie nie było problemu? Poczytaj Manna czy któregokolwiek autora z tamych czasów. Bogaty mieszczanin czy arystokrata -wzywał lekarza który przybywał niezawodnie i szybko. Było takich pacjentów 5, 10 %. Reszta była zdana na pseudoszpitale różnych zakonów, dopiero w XIX wieku pojawia się instytucja lekarza dla plebsu- np. lekarz który ordynuje przez 3 godziny dla kopalni przyjmując przez ten czas dwustu (tak!) robotników. To poszło potem tą drogą, aż jakiś kretyn wpisał do aktów prawnych że opieka zdrowotna jest powszechna i równo dostępna. I dlatego mamy co mamy i będzie jak jest. Dlatego pytam "co z tego?" Dlatego uważam że jest naiwnością oczekiwanie zmian: innymi słowy, macie coście chcieli (równo i dla wszyskich) i narzekacie na to że to nie jest w takiej jakości jak wtedy gdy lekarz "niezwłocznie i niezawodnie" przychodził do jednej z kilku kamienic jednego z góra stu kilkudziesięciu swoich stałych pacjentów. Abstrahując, że leczył nalewkami po parę złotych w przeliczeniu, nie zlecał tomografii i nie miał możliwości przeszczepienia czegokolwiek. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
zielona.gumka Re: Na temat 01.08.08, 21:52 Dziękuję panu doktorowi za wykład :) To prawda, że jest to tylko jeden z problemów tego świata. Jednak jeśli chodzi o porównania, to ja akurat porównuję z tym co znam, czyli: 1. z tym jak było w Polsce wcześniej-w tym samym systemie. 2. z Niemacmi 3 Z Holandią ad. 1 Na wizytę czeka się coraz dłużej. I są to ogromne różnice w porównaniu chociażby z tym co było przed rokiem, czy dwoma. Czyli: ten sam system(nie mówię ze dobry) funkcjonowal sprawniej. Lekarze zlecają coraz mniej badań potrzebnych do właściwego diagnozowania (tak, wiem, to nie ich wina). Jakiś czas temu odszedł z naszej przychodni endokrynolog, bo stwierdził, ze przy tak narzuconych przez dyrektora przychodni limitach na badania on nie moze diagnozować pacjentów, a co za tym idzie, leczyć ich. ad 2. Moja przyjaciółka mieszka w Niemczech. Ma parę problemów ze zdrowiem. Nie ma natomiast problemu, żeby w związku z tym dostać cała serię zabiegów akupunkturowych i jakichś tam jeszcze (bez czekania)oraz terapię u psychologa (bez czekania), którego może zmienić (co prawda raz), jeśli nie znajddzie z nim porozumienia. Ma tą terapię u psychologa raz w tygodniu godzinę przez rok. U nas: zanim się doczekasz na psychologa, to skoczysz z mostu. Jeśli się doczekasz, masz 15 min raz na 2 tyg. Lub: prywatnie - straszne pieniądze (jak dla mnie - tzn 100-200zl za godzinę) ad. 3 Znajoma z Holandii miała bóle kręgosłupa. To ,ze normalnie dostała się do specjalisty pomijam. Specjalista zapisał jej(oprócz standardowych zabiegów) zajęcia w siłowni pod okiem rehabilitanta (na które też nie musiala czekać). U nas ludzie na zabiegi czekają miesiącami (widzę to na co dzień, bo wykupują leki i in rzeczy np bandaże potrzebne do zabiegów). Podałeś takie a nie inne przyklady krajów. Nie wiem, akurat o tym nie słyszalam, nie czytałam wczesniej, nie znam nikogo, kto miałby problem w Anglii z wizytami u lekarza, bo moi znajomi z tego kraju nigdy się nie skarżyli. Ale zapytam. Moje przykłady Niemiec i Holandii są z życia wzięte. Oczywiście, żaden z tych państwowych systemów nie jest idealny( i nie mówię ze jest dobry), bo to są ogromne pieniądze i ogromna liczba potrzebujących. Ale jeśli już mamy porównywać, to ja akurat znam takie, a nie inne przykłady. Odpowiedz Link Zgłoś
obs2 Re: Na temat 02.08.08, 07:34 > Na wizytę czeka się coraz dłużej. > I są to ogromne różnice w porównaniu chociażby z tym co było przed > rokiem, czy dwoma. Czyli: ten sam system(nie mówię ze dobry) > funkcjonowal sprawniej. jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ten system nie funkcjonował sprawniej. Być może były mniejsze kolejki- ale uwaga- którszy termin dostępu do lekarza był spowodowany tym, że 2 lata temu zarobki lekarzy były naprawdę żałosne; lekarze pracowali do oporu (i to fizycznego: do oporu liczby godzin w miesiącu), przyjmowali zmęczeni, rozdrażnieni, stale spóźnieni (na pewno to znasz - korki coraz większe, jechanie z pracy do pracy). Od 2 lat zarobki drgnęły. Lekarze nie popełniają już tego zdrowotnego i prawnego samobójstwa, jakim jest praca pięćdziesiątą czy setną godzinę z rzędu- oczywiście pojedyncze przypadki się zdarzają, ale znacznie rzadziej. Drugi powód- na pewno nie masowy, ale stały odpływ lekarzy za granicę. Więc ośmielę się wysnuć tezę że system działa dokładnie tak samo (zresztą nic rewolucjnego w zasadach się nie wydarzyło), po prostu nie ma pracowników. > Lekarze zlecają coraz mniej badań potrzebnych do właściwego > diagnozowania (tak, wiem, to nie ich wina). Ja zlecam coraz więcej. > U nas: zanim się doczekasz na psychologa, to skoczysz z mostu. nieprawda. Przyjnajmniej w Krakowie. Jest tu coś co się nazywa Ośrodek Interwencji Kryzysowej - placówka psychologiczno- socjologiczna, nota bene finansowana przez miasto, nie przez NFZ, gdzie pełnione są całodobowe dyżury psychologa, łącznie z weekendami i świętami. Przyjmują nagłe przypadki - owe właśnie kryzysy - za darmo i od razu. > Nie wiem, akurat o tym > nie słyszalam, nie czytałam wczesniej, nie znam nikogo, kto miałby > problem w Anglii z wizytami u lekarza, bo moi znajomi z tego kraju > nigdy się nie skarżyli bo może uznają to już za normalne? Tzn problemu nie ma. JEST SIĘ PRZYJĘTYM. Do POZ nazajutrz lub za 4 dni, do specjalisty za 3 miesiące lub za rok. Odpowiedz Link Zgłoś
zielona.gumka Re: Na temat 02.08.08, 12:41 Ten system nie > funkcjonował sprawniej. Być może były mniejsze kolejki- ale uwaga- > którszy termin dostępu do lekarza był spowodowany tym, że 2 lata > temu zarobki lekarzy były naprawdę żałosne; lekarze pracowali do > oporu (i to fizycznego: do oporu liczby godzin w miesiącu), > przyjmowali zmęczeni, rozdrażnieni, stale spóźnieni (na pewno to > znasz - korki coraz większe, jechanie z pracy do pracy). Nie wiem. Nie zauważyłam, żeby lekarze byli teraz mniej rozdrażnieni. Ci którzy olewali pacjentów, olewają ich nadal pisząc na recepcie przede wszystkim to , o czym przed chwilą opowiadał im przedstawiciel, bo robią "ankietę". A ci, którzy naprawdę poświęcali im swoją uwagę, poświęcają ją nadal. Oczywiście są to dane dotyczące jednej przychodni tylko. Ostatnio pani laryngolog powiedziała mi, że zamiast 4 dni w tyg ma przyjmować pacjentów 2 razy w tygodniu. Jest to rozliczane systemem punktowym. Ilośc punktów ma do dyspozycji taką samą, tylko...inaczej jest punktowana wizyta. Znow na podstawie przychodni: lekarzy jest dokładnie tyle samo ile było, tylko mają mniejsze kontrakty, bo nfz nie chce tak samo płacic. Ogólnie jest tak jak np z okulistką: jest w przychodni nadal np 6 godzin danego dnia, tylko ze teraz przyjmuje pacjentów przez 4 godziny a przez pozostałe dwie przyjmuje prywatnie, bo nfz zmniejszył kontrakt. Jest tu coś co się nazywa > Ośrodek Interwencji Kryzysowej - placówka psychologiczno- > socjologiczna, nota bene finansowana przez miasto, nie przez NFZ, Nie przez nfz - czyli nie należy do tematu. To ,ze miasto doplaca, to już zupelnie inna historia. Rownie dobrze mogłaby płacic fundacja, czy reklamująca się firma. > Ja zlecam coraz więcej. Ciekawe. Masz większe fundusze na badania? Moja teściowa nie mogła się doprosić zwyklego rtg. Chodzila do reumatologa, ktory zapisywal jej ciągle podobny zestaw tabletek i zastrzyków (p/zapalne p/bólowe, miorelaksacyjne) nie wiedząc wlasciwie co jej jest. W rezultacie sama zapłacila za rtg. Wyszlo ze ma staw biodrowy nadający się do wymiany. Czas oczekiwania na zabieg - kilka lat. Poszla, zaplacila w szpitalu ponad 9 000 i ma zrobione. bo może uznają to już za normalne? > Tzn problemu nie ma. JEST SIĘ PRZYJĘTYM. Do POZ nazajutrz lub za 4 > dni, do specjalisty za 3 miesiące lub za rok. > > Nie wiem, jeszcze nie pytałam. Ogólnie uważam tą dyskusję za jałową i chyba należałoby ją zakonczyć, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
obs2 Re: Na temat 02.08.08, 20:03 > Nie wiem. Nie zauważyłam, żeby lekarze byli teraz mniej > rozdrażnieni. Ci którzy olewali pacjentów, olewają ich nadal > pisząc > na recepcie przede wszystkim to , o czym przed chwilą opowiadał im > przedstawiciel, bo robią "ankietę". To jest niezgodne z prawem. > Znow na podstawie przychodni: lekarzy jest dokładnie tyle samo ile > było, to masz wyjątkową przychodnię. Na ogół jest ich mniej. > Nie przez nfz - czyli nie należy do tematu. To ,ze miasto doplaca, > to już zupelnie inna historia Oczywiście. Jak jest gdzieś dobrze, to nie należy do tematu, bo psuje obraz. Znam ten typ formułowania wypowiedzi i wniosków. MUSI BYĆ ŹLE - rozmawiamy o psychologach, gdzieś są dostępni za darmo i natychmiast, to to nie należy do tematu, bo przecież rozmawiamy o NIEDOSTĘPNOŚCI psychologów. Rozumiem Cię świetnie. > Ciekawe. Masz większe fundusze na badania? Nie. Różne nietypowe przypadki mnie do tego skłaniają. To kwestia filozofii medycyny, a nie funduszy (do pewnego stopnia oczywiście). Są lekarze, którzy mając dowolne fundusze nie zlecają badań, bo oni uprawiają "sztukę lekarską" i mają "nosa". Oczywiście można to widzieć odwrotnie- że to ja jestem miernotą i tempotą bez kręgosłupa moralnego, robię badania bo nie umiem rozpoznać objawów oraz się zabezpieczam (jak umrze, to pokażę: ale miał dobre badania!) > Ogólnie uważam tą dyskusję za jałową i chyba należałoby ją > zakonczyć, prawda? Jesteś odosobniona w tej opinii, ale do dyskusji trzeba dwojga co najmniej. Chcesz kończyć, kończymy, ja tam nie uważam jej za jałową. Ale widzę że masz określony koncept, w tym kontekście jest jałowa. Brak Ci argumentów, więc sięgasz do żelaznego zestawu chwytów: to- nie należy do tematu, to- dopiero sprawdzę, a to- to przecież jałowe. Odpowiedz Link Zgłoś
obs2 Re: Na temat 02.08.08, 20:04 oczywiście miało być "tępotą", ale ten błąd potwierdza tylko fakt bycia nią przeze mnie ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
zielona.gumka Re: Na temat 03.08.08, 00:40 Dobry wieczór panie doktorze! W tej chwili jestem bardzo śpiąca i nie umiem ocenić niczego, a tym bardziej tego, czy nasza dyskusja jest jałowa, czy owocna. Owocna to raczej nie może byc, ale może chociaz sensowna? Otrzymałam odpowiedź od koleżanki z GB, ale jest ona zbyt niejednoznaczna, żeby streścić ją w dwóch zdaniach, więc pozwolę sobie zacytować ją może jutro jeśli jesteś zainteresowany. PS "Tempotę" miałam zamiar pominąć taktownym milczeniem :) Gdybyś uważał się za tępotę, nie byłbyś taki pewny swoich racji. No i chyba nie odważyłbyś się leczyć kogokolwiek. Chyba że to tępota połączona z nieodpowiedzialniością ;P Dobranoc! Odpowiedz Link Zgłoś
zielona.gumka Re: Na temat 03.08.08, 19:06 Chyba byłam wczoraj bardzo niemiła! (nawet wziąwszy pod uwagę, że nie pisałam serio). Odpowiedź koleżanki: "a wiec z tymi lekarzami to jest tak ze to lekarza pierwszego kontaktu czyli GP idziesz prawie z marszu, musisz oczywiscie sie zarejestrowac ale max to 2 dni czekasz a jesli to cos powaznego to natychmiast da sie umowic, oni tutaj maja przeznaczone jakies 20 min na kazdego pacjenta wiec dlatego to tak dlugo czasem moze trwac. Jesli chodzi o specjalistow to tutaj jest zupelnie inny system. Ogolnie wszystkie sprawy zdrowotne 'blahe' zalatwiasz z lekarzem ogolnym, on przepisuje Ci antybiotyki, wszystkie nasercowe i nadcisnieniowe, pigulki anty, lecza grzyby, wirusy, cukrzyce itp. Dopiero kiedy problem jest naprawde powazny np wymaga zabiegu chirurgicznego albo jest podejrzenie czegos w rodzaju raka to wtedy kieruja Cie do specjalisty, czas oczekiwania zalezy od zlozonosci problemu. Ogolnie tutaj ludzie sa bardzo pomocni i jesli lekarz ogolny wysle info 'cito' to wizyte masz najpozniej nastepnego dnia. Widzisz ja ostatnio bylam u swojej GP i pokazalam jej paznokcia od nogi bo stwierdzilam ze moze angielski lekarz cos poradzi, stan nie jest powazny tzn zadnej infekcji i zadnego stanu zapalnego no i pazur jeszcze nie wrasta w skore. Wiec moj lekarz wyslal info przez kompa do szpitalnego chirurga z opinia i prosba o zbadanie przez specjaliste no i po 3 tygodniach dostalam do domu list ze za kolejne 3 tygodnie mam umowiona wizyte. Tez tu jest dziwnie jesli chodzi o kobiety ciezarne bo nie opiekuje sie nimi zaden ginekolog. Jak juz GP stwierdzi ciaze to potem masz 2 wyznaczone USG (chyba 2), jakies tam badania krwi no i wszystko to zalatwiasz z pielegniarkami, a przez cala ciaze mozesz jedynie widywac sie z polozna (ale nie wiem czy to jest jakos umowione czy idziesz do niej jak masz potrzebe). Zle jest tez jesli chodzi o ciaze po 30rz. Nikt tutaj nie zleca dodatkowych badan jako ze jest wieksze ryzyko. W Angli baby zachodza przewaznie ok 35rz (nie liczac dosc sporej ilosci wpadek nastolatkow spragnionych seksu). Dziwnie jest bo albo matki sa bardzo mlode albo juz raczej starsze (35rz). Ale tak czy siak, jesli ktos potrzebuje jakiejkolwiek naglej pomocy to otrzymasz ja w ciagu 5 min doslownie. Ogolnie system nie jest zly, jedynie podejscie do ciezarnych mi sie nie podoba, to zwyczajnie jest inne niz w Polsce. Jesli chodzi o platnosci za recepty to uwazam angielski system za znacznie lepszy, bo widzisz rzad bardzo wspiera pomoc farmaceutyczna, w ramach uswiadamiania mlodych sa pigulki bezplatne ale z drugiej strony wspierane sa rodziny przez to ze dzieci do 16rz wogole nie placa za leki, tak jak ludzie na emeryturze czyli po 60rz. No i zawsze niezaleznie od wartosci leku i ilosci opakowan danego leku placisz taka sama kwote. I co wazne nawet osoby zarabiajace najnizsza krajowa sa w stanie wykupic sobie leki" Chwilowo nie mam czasu (i koncepcji) na kontynuowanie dyskusji. Podrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
obs2 Re: Ale chyba nie marzy o mojej... 31.07.08, 12:39 > Jakby tak stanął w kolejce o godz. 6.00 żeby zapisać się do > zwykłego internisty na godz. 17.00, to by od razu wyzdrowiał Nie rozumiem. Przecież to rekordowo szybki termin. Nie doceniacie tego co macie. Mogłoby być o 17:00 za 3 dni. W artykule nie piszą, że 3 dni to termin standardowy w Anglii. W sezonie infekcji wzrasta do tygodnia, i nie ma na to rady! Odpowiedz Link Zgłoś
m4t Re: Ale chyba nie marzy o mojej... 31.07.08, 23:33 obs2 napisał: > 3 dni to termin standardowy w Anglii. Ale jak jest coś poważnego(taki nagły wypadek, i się to jakoś uzasadni na recepcji) to lekarz przeważnie przyjmuje cię od ręki(czekasz sobie i wciskają cię pomiędzy innych pacjentów). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
obs2 Re: Ale chyba nie marzy o mojej... 01.08.08, 11:09 > Ale jak jest coś poważnego(taki nagły wypadek, i się to jakoś > uzasadni na recepcji) to lekarz przeważnie przyjmuje cię od ręki > czekasz sobie i wciskają cię pomiędzy innych pacjentów). Dokładnie tak samo jest w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
sateda "Na taki wydatek stać nawet emeryta." 31.07.08, 09:01 "(...) kilkadziesiąt złotych. Na taki wydatek stać nawet emeryta." Ale mnie szanowny pan redaktor rozbawil z samego rana :D Moja babcia emerytka, jak z 1100 zl emerytury zrobi wszystkie oplaty stale, czyli jak juz jej zostanie 400 zlotych na zycie na caly miesiac, to nic tylko smiga do prywatnych lekarzy za kilkadziesiat zlotych za wizyte. Odpowiedz Link Zgłoś
444a Re: "Na taki wydatek stać nawet emeryta." 31.07.08, 12:23 Taki to kontakt redaktora z rzeczywistością Odpowiedz Link Zgłoś
slazur2 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:04 No cóż. Jestem przekonany, że Anglik w Polsce może i by nie żałował tego, że się w Polsce leczy bo angielski "NFZ" zapłaciłby dużo więcej niż ten nasz popaprany polski NFZ. Przecież to samo od lat obserwujemy oglądając niemieckich kuracjuszy w naszych uzdrowiskach. Podstawową kwestią jest jednak -nie brak pieniędzy - lecz fatalne zarządzanie i złodziejstwo. Dopóki nasze składki i dopłaty rządowe będą trafiały do publicznej służby zdrowia to nie wiem ile pieniędzy by tam włożono to zawsze będzie za mało. Bo każdy przecież wie i korzysta z usług lekarzy prywatnych, którzy tą prywatę wykonują na publicznym sprzęcie lub za przysłowiowe parę groszy opłaty na rzecz szpitala. Po drugie, jaki interes ma dyrektor szpitala dobrze zarządzać kasą - żadnej, żadnusieńkiej! Przecież jak zrobi "dziurę" na kilkadziesiąt czy więcej milionów to i tak co parę lat składamy się na likwidację tej dziury. To jest dopiero chore! O czym PiS-ory i SLD-owskie pomyje nie chcą słyszeć. I oni razem pospołu mamią nas szaraczków tą swoją utopijną wizją socjalizmu w służbie zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
vlad Apolski lekarz marzy o zarobkach porównywalnych z 31.07.08, 09:18 wynagrodzeniem lekarzy w UK. Oczywiście mowa o wynagrodzeniu za 8g/dzień a nie za 30 dni dyżurów na miesiąc Odpowiedz Link Zgłoś
kaspy Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:20 Jak zwykle kreujecie swoją własną rzeczywistość. Na wizytę u GP czekam krócej niż na wizytę w prywatnym Medicoverze w Polsce. Nawet w okresach gdy wszyscy chorują jestem w stanie umówić się dzwoniąc z samego rana na ten sam dzień _przed_ ewentualnym pójściem do pracy. W Medicoverze musiałem urywać się z pracy lub czekać 1-2 dni. Odpowiedz Link Zgłoś
simpson0107 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 11:06 A ja mam inne doswiadczenia - w Anglii rzeczywiscie trudno jest umowic sie na spotkanie z GP, nieraz trzeba czekac kilka dni. Bycmoze mieszkamy w innych rejnonach. Oczywiscie jak sie juz pojdzie to jest milo i przyjemnie i w zasadzie wszystko da sie zalatwic. Ale kilka dni temu bylem w Polsce i skrecilem reke. Pojechalem na pogotowie w najblizszym miasteczku. Bylo juz po 'normalnych' godzinach pracy szpitala. Reke mi opatrzono, wykonano zdjecie rentgenowskie, lekarz zdjecie/reke obejrzal. Wszystko tak jak byc powinno. Szpital wygladal czysto, lekarze byli w porzadku, pielegniarki i reszta obslugi bardzo pomocni i uprzejmi. Polska jest kiklkakrotnie biedniejsza niz UK, a wiec oczekiwanie tego samego w Polsce co w UK jest naprawde niedorzeczne. Mimo to wiele osob mysli ze jak oni wyjechali do Anglii to juz teraz w Polsce nagle wszystko musi stac sie takie jak w Anglii i strasznie sie oburzaja jak tak nie jest... Troche jak male dzieci, mysla ze jak tupna noga to zaraz dostana to czego chca. Ale naprawde powinnismy docenic to co mamy, bo nie wszystko jest az tak beznadziejne. Odpowiedz Link Zgłoś
leon9910 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:30 Ten angielski minister nie wie ,że w angli lekarze leczą pacjentów a w polsce doją z kasy dlatego tak szybko im to idzie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
alicjaa2 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:36 A tam, biadolenie gazetowiczow! Mieszkam w UK od dluzszego czasu i regularnie wpadam do Polski na wizyty do specjalistow,ktorych tutaj zwyczajnie nie ma. Nie rozumiem ludzi ,ktoryz chwala sobie NHS jako sluzbe zdrowia, ktora w wylacznie krytycznych przypadkach wysyla karetke i stara sie przekonac pacjentow aby w naglych sytyacjach kontaktowac sie z nimi na spcjalny numer typu 0700...! Najnowszym osiagnieciem tutejszej sluzby zdrowia byl pomysl aby wraz z telefonem zalaczac zdjecie z telefonu komorkowego poniewaz to jasniej moze zobrazowac stan chorego! Tak czy inaczej magicznym srodkiem tej wyspy jest paracetamol....eh... Z uteskniem czekam na moment ukonczenie studiow i powrotu do kraju ,ktory ma mniej wiecej jakis sens.. Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:45 u nas krótsze kolejki bo klienci zdychają jak w nich stoją, więc siłą rzeczy się skracają.. Odpowiedz Link Zgłoś
patewa pacjentka przychodni na Grzybowskiej 31.07.08, 10:11 To jest jakaś ściema. Jestem pacjentką przychodni na Grzybowskiej i dostanie sie tam na wizytę do internisty tego samego dnia graniczy niemal z cudem, do tego potrzebne jest mocne gardło, żeby wykłócać się z paniami w rejestracji oraz proszenie lekarza, żeby przyjął pacjenta. Normalnie trzeba zapisywac się do internisty kilka dni wcześniej. Podobnie kolejki do specjalistów oznaczają czekanie kilka miesięcy, a nie kilkanaście dni. Odpowiedz Link Zgłoś
ant_dod Dokladnie tak jest!! 5 dni czekam do GP. 31.07.08, 10:21 Do tego GP nic nie wie. Paracetamol tylko potrafi przepisac. Trzeba sie przebic przez 3 lekarzy by trafic do specjalisty. W szpitalach za to jest duzo lepiej. Swietna opieka. Odpowiedz Link Zgłoś
marran Re: Dokladnie tak jest!! 5 dni czekam do GP. 31.07.08, 10:50 w stanach na wizyte do rodzinnego zapisuja na "za dwa tygodnie" jak jestes umierajacy to jedziesz sam na izbe przyjec do szpitala i tam jak trzeba to caly dzien czekasz az ktos cie przymie ludzie w polsce nie doceniaja tego co maja, ale juz niedlugo przyjdzie im sie przyzwyczaic do "swiatowych standartow" przeciez zawsze opowiadaja "panie a na Zachodzie..." tylko ze na Zachodzie ich skladki nie idą do wspólnej kasy, z której utrzymywany jest i emeryt i bezrobotny na Zachodzie masz indywidualne ubezpeczenie i taka opieke medyczna, na jaka cie stac, jak cie nie stac do masz tylko absolutne minium, ale masz rowniez tego swiadomosc a u nas byle lewus uwaza, ze ma prawo sie awanturowac, bo mu sie "należy" chociaz grosza zdrowotnego nie placi Odpowiedz Link Zgłoś
hugow Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 11:24 no prosze - kolejny cud klamTuska Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 bo anglicy też mają socjalizm w 31.07.08, 11:50 służbie zdrowia jak my a w socjaliźmie zawsze będą kolejki. Dlaczego jakiś minister czy rząd zajmuje się tym czy mnie boli brzuch i ile zapłacę lekarzowi, żeby mnie wyleczył? Czy rząd będzie ustalał ceny samochodów i zarobki piekarzy? Problem polega na tym, że wszystko co państwowe jest mniej efektywne od tego co prywatne. Socjalizm i państwową służbę zdrowia już przerabialiśmy. Nic się z tego widać nie nauczyliśmy. Służba zdrowia powinna być sprywatyzowana i finansowana z prywatnych ubezpieczeń. Wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
tandrasz2 Re: bo anglicy też mają socjalizm w 31.07.08, 17:10 >> Służba zdrowia powinna być sprywatyzowana i finansowana z >> prywatnych ubezpieczeń. Wszystko. Zeby miec pelne ubezpieczenie takie jak w Polsce - wizyta u lekarza: 0 zl, pobyt w szpitalu: 0 zl, operacja: 0 zl, lekarstwa: 20% (?) ceny, pokrycie kosztow leczenia zwiazanych z alkoholizmem, narkotykami, probami samobojczymi itp. trzeba by w Stanach zaplacic z $1500-$2000 miesiecznie za rodzine, jesli ktos chcialby takie ubezpieczenie sprzedawac. Te ktore mozna kupic, za jakies $1200 m/c za 4 osobowa rodzine, maja np. takie warunki: do $500 rocznie od osoby placisz 100% ceny, powyzej ale do $2000 placisz 20%, powyzej ubezpieczenie placi 100%. Jesli ubezpieczasz sie sam, nie przez pracodawce, to: a) prwatna firma moze cie nie ubezpieczyc, bo jestes zbyt duzym ryzykiem - chorowales zbyt czesto, twoj stan zdrowia nie jest najlepszy itp. b) jak cie ubezpieczy, to: twoje obecne przypadlosci nie beda podlegac ubezpieczeniu; jesli udzieli ci pomocy lekarz ktory nie ma z nimi umowy, to zaplacisz wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Akurat mam (niestety) Przykład porównania leczenia 01.08.08, 09:56 Akurat mam (niestety) Przykład porównania leczenia w Polsce i w USA. W Polsce: 1) pierwszy test diagnostyczny (jak sie później pacjent dowiedział) zrobiono na niby 2) żeby zrobić CT skan musiał się nabłagać lekarzy przez wiele miesięcy choć chciał sam za niego zaplacić 3) zrobić MRI: nie ma mowy bez skierowania a skierowania nie ma bez łapówki; w międzyczasie maszyna sobie stała z braku pacjentów. W USA: w ciągu 5 tygodni wszystkie testy diagnostyczne i skuteczne leczenie. Reakcja lekarza na zdjecia CT: "a kto tak na kontraście oszczędzał?". Całkowity koszt tego wszystkiego: ok. $25000. Koszt pacjenta $100/miesiąc składka ubezpieczeniowa + $200 dopłaty. Przy cenach polskich wyszłoby zatem znacznie mniej. Tzn. ok. 200 złotych składka na miesiąc daje kilka procent śreniego zarobku bruttko w Polsce a więc jest całkowicie realne. Polska służba zdrowia jest przeżarta przez korupcję, której powodem są: 1. Bezczelność lekarzy: polski lekarz uważa pacjenta za niewyedukowanego chama (w czym ma niewątpliwie w wielu przypadkach rację). Nie uważa za stosowne przedyskutować choroby, jej leczenia etc. z pacjentem. Często stawia diagnozę na chybił trafił ("a to z nerwów jest i z przemęczenia" - ktoś umarł na raka mózgu; "a to tak na zmianę pogody Pana w krzyżu boli" - ktoś miał przerzuty raka prostaty do kości, zmarł) choć mają dostęp do nowoczesnej aparatury i swiatły pacjent (co się zdarza) sklonny jest za diagnostykę zapłacić. Polski lekarz bywa, że udaje biednego a stara się wyciągnac jak najwięcej pieniędzy (w czym nie ma nic złego) ale za jak najgorszej jakości usługę (np. jeden pan profesor prywatnie "bada" palpacyjnie (tzn. przez uciskanie "boli/nie boli") po czym rzuca bezsensowną diagnozę i pobrał 150 zł). Częstokroć jest to połączone z pogardą do chorego ("a wie Pan, w tym USA to starej babie operacje robią żeby jej ratowac życie i tyle od niej pieniędzy biorą a przecież ona już sobie pożyła a te pieniądze mogła by rodzinie zostawić"). 2. Bezczelność pacjentów: polski pacjent uwaza, że "mu się należy". "No jak to, ja chory jestem i cierpię i jeszcze mam płacić?". To oczywiście są pozostałości socjalizmu. Polski pacjent nie rozumie, że usługi medyczne są takie same jak każde inne. Co ciekawe, gotów jest zapłacić „robolowi” 300 zł za naprawienie pękniętej rury w łazience, ale zapłacenie lekarzowi 300 zl za ratowanie zdrowia lub życia uwaza za skandal. Robotnik "musi wyjść na swoje", lekarz ma pracowac "z powołania". Oczywiście te wypowiedzi są ostre ale nie podaję nazwisk choć są to cytaty. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandersson Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 12:08 Aby to wszystko ocenić należy przzejrzeć statystyki. W Wielkiej Brytanii być może czeka się dłużej na specjalistów ale odsetek wyleczalności nowotworów jest pewnie z 2 lub 3 raza wyższy niż u nas? Dlaczego w chwilach kiedy liczy się czas NFZ zastanawia się czy sfinansować kolejną partię leczenia? Weterynaria i Stomatologia są już prywatne i mamy pełen wachlarz usług dostępny. Proponowałbym sprywatyzować NFZ wystawiając go na przeterg firmom ubezpieczeniowych. Należy skończyć z fikcją leczenia czegokolwiek w Polsce. Lekarze nie leczą tylko łapią punkty. Operacja w szpitalu wojewódzkim kosztuje np. 4000 zł a w powiatowym 2500 zł (ten sam zabieg zakontraktował ten sam NFZ ale za różne stawki). Chore jest to , że od lat na niewydolnym systemie żerują różnej maści szarlatanii i zwyczajni złodzieje. Służbę zdrowia wyleczy tylko radykalna prywatyzacja przy aktywnym udziale firm ubezpieczeniowych. Uważam, że kilku gigantów od ubezpieczeń chętnie zarządziłoby kasą wszystkich Polaków i zapewniło dużo wyższą wyleczalność chorób. Odpowiedz Link Zgłoś
ffstv Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:03 akurat ten odsetek w uk jest dosc slaby. Odpowiedz Link Zgłoś
mikolaus Żądy PO najlebsze dla Polski! 31.07.08, 12:40 Ja rowniesz uwarzam isz żąd donalda tuska robi wszystko aby w polsce rzyło się lepiej.Jusz nawet anglicy są zadziwieni efektami naszych reform i uczom siem jak zrobić zeby nie było kolejek. Brawo Donald Tusk! Cała Polska z Wami! to pisałem ja mikołaj, członek koła PO z porarza, łubu dubu, łubu dubu nieh rzyje nam prezes naszego koła, nieeeeh rzyje nam! Odpowiedz Link Zgłoś
alex-alexander Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 12:44 Potiomkinowska przychodnia Odpowiedz Link Zgłoś
kaspy Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 12:56 Co do statystyk: (coś dla kobiet które jeżdżą do Polski urodzić dziecko) Śmiertelność noworodków: UK - 4.93, Polska - 8.73 Jadąc do Polski na poród zwiększamy szansę na śmierć dziecka o 77%. Trzeba być okrutnym draniem żeby robić swojemu dziecku takie świństwo. Średnia długość życia - dla mężczyzn: UK - 76 lat, Polska - 70 Czyli w Polsce, osiągając wiek emerytalny, mogę już zacząć żegnać się z rodziną i za odprawę wykupić miejsce na cmentarzu. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzma2p Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:25 Co do średniego czasu spędzonego na emeryturze o się oczywiscie mylisz. 70 lat to średnia w dniu urodzin(zresztą myśle , że jest to trochę więcej ale nie chce mis się sprawdzać), jeżeli osiągniesz 65 to znaczy, że nie znalazłeś się w grupie pechowców, ktorzy mieli nieszczęcie umrzeć w dziedziństwie, zginąć w wypadku, zapić się na śmierć itd, czyli wszystkich tych, którzy zadążyli obniżyc średnią dla całej populacji.Ty te niebezpieczeństwa masz już to za sobą i wieku 65 lat możesz spodziewadź się statycznie rzecz biorąc jeszcze około 25 lat życia. Odpowiedz Link Zgłoś
po.niszczyciel anglicy nie rozumieję ,że lekarzom trzeba płacić 31.07.08, 12:58 nasz rząd to wie i płaci po 20000 złotych dzięki czemu lekarz chyżo i ochoczo przyjmuje pacjentów. donald Tusk chciałby aby w Polsce było tak samo jak na wyspach ale na szczęście prezydent mu to wetuje. Odpowiedz Link Zgłoś
merivel Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:05 news.bbc.co.uk/1/hi/england/hereford/worcs/7534458.stm Odpowiedz Link Zgłoś
vortex21 Troche pomylili znaczenie slowa 'kolejka'... 31.07.08, 13:22 W UK faktycznie czeka sie czasem 3 dni, lecz nie oznacza to ze ktos spedza 3 dni w poczekalni! Poprostu dzwoni sie aby zarejestrowac wizyte i dostaje sie termin, dzien i godzine przyjecia. Ja bylem u mojego GP juz chyba ze 3 razy i nigdy nie czekalem wiecej niz 15 minut (fizycznie, w poczekalni). Lekarz byl bardzo profesjonalny, ubrany w garnitur (nie bialy kitel) i kiedy skierowal mnie do specjalistow, ja wyszedlem bez zadnego papierka czy skierowania, wszystko zostalo zalatwione za mnie. Dostalem list do domu z ustalona data wuzyty u lekarza specjalisty (3-4 tygodniowy termin). Zatem, niech pokaza mu zwykla wiejska przychodnie a nie jakas modelowa, gdzies w Warszawie czy innym wielkim miescie! Odpowiedz Link Zgłoś
olita23 Re: Troche pomylili znaczenie slowa 'kolejka'... 01.08.08, 03:30 bardzo porfesjonalny? pfff moj gp ktorego nekam co troche z moimi roznymi przypadlosciami pyta sie mnie zawsze: a jak uwazasz ze moge ci pomoc? zalewa mnie krew! ja nie wiem prosze pana dlatego wlasnie do pana przyszlam!! pan juz przyjal do wiadomosci ze paracetamol i ibuprom brane na zmiane mi nie pomagaja na angine (nawet sobie notke zrobil)i jako dziecko wychowane na antybiotykach to wlasnie je musi mi przepisac. skierowanie do fizjoterapeuty-okres czekania na wizyte- 3,5 miesiaca skierowanie do innego specjalisty od nogi- nastepne 4 miesiace i tak wlasnie po 8 miesiach ledwo chodze bo zamiast krioterapi, ultra dzwiekow przepisanych przez prywatnego ortopede w pl mam qrcze wkladke do buta!!!!!bo oni tu takich zabiegow nie robia....ehhhhhhh ale tabletki anty sa za darmo jak i wszystkie inne metody typu spirala czy kapturki a takze popularny postinor. i za to ich lubie! Odpowiedz Link Zgłoś
gugula Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:31 Moja przychodnia jest na ul Korkowej w warszawie. Jestem z niej bardzo zadowolony. Odpowiedz Link Zgłoś
kowalikm Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:43 Zapisałam dziecko do alergologa :-) Wizyta już za 3 miesiące... Przynajmniej wiem, że mi nie wyzdrowieje w tym czasie... Odpowiedz Link Zgłoś
mamap Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 14:13 Jakas cudprzychodnie mu pokazali. Do endokrynologa w ramach NFZ nie ma juz numerkow do konca roku! w przychodni na Chmielnej ktorej podlegamy.Wlasnie corka chciala sie zapisac pierwszy raz-dostala skierowanie od dr I kontaktu Do dr I kontaktu moge sie zapisac,ale wizyta 18 dni pozniej. Mozna rano stanac po numerek i sie dostanie lub nie-paru lekarzy odeszlo,paru naurlopach. Do ginekologa za 2 miesiace, do okulisty zapisy 1ego kazdego miesiaca, w ub roku w kwietniu dostalam na lipiec i..zapomnialam. Oczywiscie poszlam prywatnie w kwietniu poniewaz mialam problem. Jest lepiej w Srodmiesciu i w przychodzniach sprywatyzowanych. Odpowiedz Link Zgłoś