Dodaj do ulubionych

Angielski pacjent marzy o naszej przychodni

31.07.08, 07:20
To zapewne przez PO w Anglii są takie kolejki ;-) Prawda zwolennicy PiS ?
Obserwuj wątek
    • aron2004 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:38
      polski lekarz biedny? To ciekawe, na Lubelszczyźnie lekarze rodzinni
      zwykle jeżdżą terenówkami ( to oczywiście nie jedyny samochód w
      rodzinie), mają domy w swojej miejscowości plus jeszcze mieszkanie w
      Lublinie albo Warszawie, jeżdżą corocznie na wczasy do Grecji i na
      narty w Alpy.

      Ale oczywiście żeby podjechać na wizytę domową do chorego człowieka
      to na to pieniędzy nie mają. Tak samo nie mają pieniędzy na
      podstawowe badania dla pacjentów.
      W Wielkiej Brytanii lekarz który odmówiłby wizyty domowej albo
      podstawowego badania zostałby natychmiast wyrzucony dyscyplinarnie z
      pracy. U nas nadal pracuje i dorabia się terenówki, willi i
      mieszkania w Warszawie.

      Niech pan angielski minister przyjedzie do Lublina to zobaczy jak to
      wygląda.
      • aron2004 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:47
        najgorsze jest to że po tym jak PO dała podwyżki lekarzom i nie
        wzięto ich do wojska część z nich zrezynguje z gabinetów prywatnych
        ( oby nie) i zamiast przyjmować pacjentów będzie się byczyć na
        Kanarach albo w Grecji. Wtedy ceny wizyty prywatnej u lekarza mocno
        pójdą w górę ( zresztą już poszły - w Lublinie ciężko znaleźć
        specjalistę poniżej 100 zł).
        100 zł to tak jak dla Anglika 100 funtów a więc można powiedzieć że
        w stosunku do zarobków to ceny wizyt prywatnych w Polsce i w Anglii
        już się zrównują.
        Natomiast w stosunku do pensji minimalnej to polscy lekarze
        zarabiają już więcej niż lekarze w Wielkiej Brytanii. W Polsce
        pensja minimalna to ok. 700 zł netto a lekarze zarabiają 5-10 tys.
        zł netto ( plus jeszcze prywatna praktyka). W UK pensja minimalna to
        1000 funtów netto a lekarze zarabiają ok. 5000 funtów miesięcznie
        netto, rzadko więcej.
        • babelkowa5 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:40
          W UK nie ma czegos takiego jak minimalna pensja 1000 netto. Jest minimalna
          stawka za godzine 5,62 funta brutto dla osob powyzej 22 lat i od ciebie zalezy
          ile godzin pracujesz w tygodniu (mozesz pracowac 10 albo 50, ale to dotyczy
          oczywiscie tych prostych zawodow, bo lekarze maja miesieczne stawki - lub roczne
          - a nie godzinowe). A lekarze w UK przewaznie zarabiaja 100tys. funtow rocznie i
          wiecej. Poza tym prawda jest ze tam czeka sie kilka dni na wizyte, ale to tez
          wynika z tego, ze kazdy pancjet jest traktowany bardzo indywidualnie i lekarz po
          prostu dlugo rozmawia z pancjentem, jak psycholog. Ja bylam w gabiniecie po
          20-30 minut, wiec wielu pacjentow w ciagu dnia nie moze byc przyjetych. Inna
          kwestia jest ze angielskie przychodnie sa po prostu oblesne - niehigieniczne
          wykladziny dywanowe, fuj, a lekarze w przychodni nie nosza fartuchow (tylko
          pielegniarki). A, jeszcze minusem jest to, ze przychodnie pracuja do 18-ej i
          badz tu i madry i idz do lekarza jesli pracujesz do 17-ej (standardowy czas
          pracy w biurze). Trzeba sie zwalniac wtedy i w ogole jest mnostwo zachodu z
          rejestracja.
          • merivel Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 11:48
            >prostu dlugo rozmawia z pancjentem, jak psycholog. Ja bylam w
            >gabiniecie po 20-30 minut

            W przychodni wizyta “emergency”, czyli w dniu w ktorym sie
            zachoruje, trwa 7 minut, bo tyle w Londynie maja czasu na pacjenta.
            Czeka sie przy tym w dusznej poczekalni (w takim przedpokoju) dosc
            dlugo. Potem sie idzie na rozmowe z gosciem w garniaku. To jest
            lekarz, ktory pacjenta nie oslucha, nie popatrzy w gardlo/ucho, ale
            wysle go do domu zeby ten wypoczal, zjadl czekolade, I wzial
            tabletke na bol glowy. Niekiedy nie podaje sie antybiotyku przy
            ewidentnie bakteryjnych infekcjach. Pacjenci wyslani do domu
            cierpia, bo ich nie stac na wydanie 80 funtow za 10 minut ze
            specjalista prywatnie. Niekiedy i umieraja, bo paracetamol na raka
            lub zapalenie opon mozgowych jednak nie pomoze. Przyklady z
            osobistego doswiadczenia moge mnozyc. Dlatego do specjalistow
            jezdzi sie do Polski; nie wspomne juz o dentystach (w Anglii nadal w
            powszechnym uzyciu sa metalowe plomby). Szpitale w Anglii to osobny
            rozdzial. Kobiety i mezczyzni w jednej sali, zdazaja sie napady i
            usilowania gwaltow. Pielegniarki z odrebnego kregu kulturowego
            traktuja czlowieka tak, jak traktuje sie go w ich kregu kulturowym.
            Na sniadanie platki kukurydziane z zimnym mlekiem. Staruszkowie o
            ktorych nie dbaja rodziny i ktorzy sa przewlekle chorzy w szpitalu
            (zajmuja lozko!) umieraja z niedozywienia. Na ubezpieczenie
            odchodzi duzo kasy z miesiecznej pensji, aby oplacac 10 pan w
            recepcji przychodni w szpitalu: sluzba zdrowia w Anglii jest
            najwiekszym pracodawca w kraju! Ktos kiedys policzyl, ze na jednego
            lekarza przypada jeden pracownik administracji.
            • przest_org_platnych_slugusow_l Re: dlatego wlasnie PO musi jak najszybciej sprywa 31.07.08, 12:15
              tyzowac sluzbe zdrowia zeby bylo w Polsce tak jak w Anglii

              merivel napisał:
              >
              • baby1 GB to kraj dla ludzi młodych, zdrowych i majacych 31.07.08, 12:22
                w ręku dobrze płatny zawód, a nie jakiś tam socjalny raj.
                Jesteś stary to umieraj i zrób miejsce młodym.
                • przest_org_platnych_slugusow_l Re: GB to kraj dla ludzi młodych, zdrowych i maja 31.07.08, 12:42
                  baby1 napisała:

                  > w ręku dobrze płatny zawód, a nie jakiś tam socjalny raj.
                  > Jesteś stary to umieraj i zrób miejsce młodym.

                  ok ale pod warunkiem ze nie bedziesz kradl zeby moc sobie zatrudnic prywatnego
                  lekarza i sam do siebie zastosujesz powyzsza rade jak dozyjesz 50-tki, albo i
                  wczesniej jesli zglosi sie na twoje miejsce student szukajacy pracy
        • kzet69 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 11:02
          Arkadiuszu Oleszczuk vel aron2004, krus-owski złodzieju, bussiarzu
          płacący KRUS a żyjacy z działalności przewozowej, men..o spod
          Parczewa jak zwykle łżesz!!!!!!
        • rpt5 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 17:14
          aron2004, moja rada, zmień tabletki. W Lublinie jest wielu dobrych
          psychiatrów...
      • emterabel "pokaż lekarzu co masz w garażu" 31.07.08, 07:59
        Hasło Dorna, za które został niemal żywcem pożarty przez oburzone media, jest
        bardzo trafne.
        • aron2004 Re: "pokaż lekarzu co masz w garażu" 31.07.08, 08:02
          otóż to. Trzeba przeprowadzić lustrację majątkową lekarzy + test ze
          znajomości języków obcych. 20% lekarzy którzy mieli najgorsze wyniki
          z testu do zwolnienia, pozostałym obniżamy pensje do minimalnej
          krajowej.
          To jedyne wyjście. Bez wywołania bezrobocia wśród lekarzy nie da się
          zrobić reformy służby zdrowia i nadal lekarze będą dorabiać się
          kosztem pacjentów.
          • turbo_wesz Re: "pokaż lekarzu co masz w garażu" 31.07.08, 09:42
            taniej, szybciej i lepiej dla nich jak i dla społeczeństwa byłoby wszystkich
            puścić z torbami, bez żadnych egzaminów - to byłaby całkowita prywatyzacja
            służby zdrowia.
            i oczywiście ucięcie podatków zdrowotnych
            • przest_org_platnych_slugusow_l Re: i ustawa ze ma placone tylko od wyleczonego, z 31.07.08, 13:02
              godnie z poniesionymi kosztami plus zysk, jesli nie wyleczyl nic nie placic i
              niech sam pokrywa koszta lacznie z kosztem ew. pogrzebu
              • ffstv Re: i ustawa ze ma placone tylko od wyleczonego, 31.07.08, 13:06
                mam nadzieje ze to kiepski zart bo nikt nawet z iq 60 by na to nie
                wpadl.
                • przest_org_platnych_slugusow_l Re: i ustawa ze ma placone tylko od wyleczonego, 31.07.08, 13:11
                  ffstv napisał:

                  > mam nadzieje ze to kiepski zart bo nikt nawet z iq 60 by na to nie
                  > wpadl.

                  elektorat PO na pewno nie wpadnie bo oni maja grubo ponizej 60, a bez rzadowej
                  TVN zachowuja sie jak bez mozgu
          • kzet69 Re: "pokaż lekarzu co masz w garażu" 31.07.08, 11:04
            aron2004 to bussiarz spod Parczewa czyli jaśnie pan Arkadiusz
            Oleszczuk okradajacy społeczeństwo na składkach zdrowotnych, płaci
            KRUS jako niby-rolnik a zarabia kasę jako bussiarz
          • ffstv nagroda 31.07.08, 13:05
            za najglupszy post tygodnia. gratuluje.
          • vendettav mylisz lekarzy z lektorami języków obcych 31.07.08, 19:48
            mylisz lekarzy z lektorami języków obcych. lekarze to ci, którzy
            leczą chorych, a znać języki obce muszą nauczyciele uczący tych
            języków
        • vendettav Re: "pokaż lekarzu co masz w garażu" 31.07.08, 19:28
          zapraszam do swojego garażu: 11-letni Opel Corsa i 10-letnia toyota
          Starlet. Cholera. Wstyd się przyznawać, bo hydraulik, którego
          wezwałem do awarii przyjechał kilkuletnim Fordem Mondeo.
          Proponuję przejrzeć wszystkie garaże.
      • aelithe Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 16:07
        Aronku chyba nie rpzeczytae dokładnie artykułu. Aby przyjśc do
        lekarza rejestruje się 3 dni wcześniej.
      • piotrsawr Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 16:37
        Czytałeś? Czytałeś. Zrozumiałeś? Albo na wizytę DO LEKARZA /nie
        lekarza w domu, bo to już luksus/ trzeba się zapisywać i 3 dni
        czekać, albo nie wolno mu wizyty odmówić. A lekarze angielscy mają
        jeszcze lepsze domy i lepsze ternówki i lepsze urlopy, a przede
        wszystkim więcej czasu przy większych pieniądzach. A że generalnie
        lekrze są jedną z lepiej sytuowanych grup? No cóą, czy zdrowia nie
        ceni się zwykle najbardziej?
    • winiary2 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:48
      U nas kolejki są krótsze, bo nikt kto jest chory nie czeka, tylko idzie
      prywatnie DO TEGO SAMEGO LEKARZA i płaci za wizytę.
      Anglicy tego nie robią więc mają kolejki....
      • aron2004 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:49
        i dlatego pewnie PO nie wprowadza kas fiskalnych dla lekarzy, bo
        wtedy część z nich zrezygnowałaby z gabinetów prywatnych i kolejki w
        przychodniach publicznych zdecydowanie by się zwiększyły.
        • aron2004 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 08:00
          a policzcie ile zarabia taki lekarz który przyjmuje prywatnie. 100
          zł za wizytę, 10 wizyt dziennie, 20 dni roboczych w miesiącu. Razem
          20 000 zł miesięcznie ( bez kasy fiskalnej) z jakimś śmiesznym
          ryczałtowym podatkiem. I co? Oni mają Anglię tutaj, po co im
          wyjeżdżać.
          Busiarz który bierze 10 zł za przewiezienie pasażera z Lublina do
          Chełma musi mieć kasę fiskalną, a lekarz nie musi. Ot sprawiedliwość
          w Polsce.
          • klepaucius34 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 10:22
            Eh, zero znajomosci ekonomii. Jezeli pojawi sie kasa fiskalna to lekarz doliczy
            podatek do rachunku. Tak bylo u fryzjera, pojawila sie kasa i cena wzrosla o 20-25%.
            • raf-ber Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 12:01
              klepaucius34 napisał:

              > Eh, zero znajomosci ekonomii. Jezeli pojawi sie kasa fiskalna to lekarz doliczy
              > podatek do rachunku. Tak bylo u fryzjera, pojawila sie kasa i cena wzrosla o 20
              > -25%.

              Widać pełną "znajomość" ekonomi. 22% vatu i 19% dochodowego i "pełna" ewidencja
              wpływów - jeśli to się przełoży na 20-25% wzrost cen to i tak zapłacą.
              Ważniejsza była by choćby częściowa refundacja NFZ - bo skoro płacimy na
              ubezpieczenie to korzystajmy w takim zakresie jak wynegocjował NFZ, a resztę
              można dołożyć z własnej kieszeni.
          • kzet69 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 11:05
            aron 2004 czyli Arkdiusz Oleszczuk to zlodziej udsajacy rolnika i
            oplacający niby-składki z KRUS-u a zarabiajacy szmal na prywatnych
            busach, niech Parczew sie wstydzi Oleszczuka
      • ohayo84 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:08
        Zgadzam się w 100%
    • tanczacy.z.myslami Ale chyba nie marzy o mojej... 31.07.08, 08:06
      Jakby tak stanął w kolejce o godz. 6.00 żeby zapisać się do zwykłego internisty
      na godz. 17.00, to by od razu wyzdrowiał (szok by go uzdrowił).
      Dodam, że w tej samej kolejce ale już od 5.00 rano stoją ludzie pragnący się
      zapisać do kardiologa na wizytę za dwa tygodnie (przychodnia nie przyjmuje
      zapisów z większym wyprzedzeniem)
      • zielona.gumka Że co? 31.07.08, 09:28
        Nie ma kolejek? szybkie terminy?
        Moze tylko tam...
        Pracuję w aptece ktora jest w przychodni (Trojmiasto) i codziennie
        widzę kolejki i wysluchuję narzekań ludzi i próśb, zeby im pożyczyć
        lek, bo nie mogą się dostać do lekarza.
        Jeśli chodzi o ogólnego - trzeba dzwonić od rana (ciągle zajęte,
        szanse prawie zerowe) albo skoro świt ustawić się w kolejce pełnej
        emerytów. Jeżeli już się jakoś uda dodzwonić - umawiają czlowieka na
        konkretną godzinę, po czym jak przychodzi, to okazuje sie, ze ma
        czekać w kolejce, bo nudzący się w domu emeryci zapisani na
        pózniejszą godzinę przyszli wczesniej i ustawili się w kolejce nie
        przyjmując do wiadomości ze jest jakieś umawianie na godzinę.
        W rezultacie człowiek, który pracuje, ma nikłe szanse się
        zarejestrować a potem być przyjętym o umówionej godzinie.
        Dlaczego nikt z tym nic nie robi???
        Znaczy: dlaczego pracownicy przychodni nie nauczą dziadków, że jak
        są umowieni na godzinę to na tą godzinę mają przyjsć, a nie siedzieć
        godzinami i ględzić na korytarzu??

        Termin do okulisty - 3 miesiące.
        Kardiolog - (ze skierowaniem "pilne") pazdziernik (w końcu znajomy
        poszedł prywatnie)
        Itd itd. To samo z pilnymi badaniami przy podejrzeniu nowotworu. Tu
        już nie mówię o tej konkretnej przychodni, bo nie robią takich badań
        (tomokomputer i in), tylko ogólnie. Ludzie , dla których doslownie
        jeden dzień jest ważny czekają miesiąacami na badania!!
        itd itd itd
        ogolnie - skandal

        PS Dodam, że udzielający się tu aron, to totalny oszołom, który
        spędza życie na forum Sluzba Zdrowia pisząc o tym ze każdy lekarz
        jest skorumpowany i bardzo bogaty. Ostrzegam przed wdawaniem sięw
        dyskusję.
        • obs2 Re: Że co? 31.07.08, 12:43
          > Ludzie , dla których doslownie jeden dzień jest ważny czekają
          > miesiąacami na badania!! ogolnie - skandal

          Ja wiem że to może boleć, ale dlaczego uważasz że to skandal i kto
          wg Ciebie za to odpowiada. Może znów lekarze?
          Inaczej - system nie jest w stanie tego zapewnić. Jeżeli wszyscy
          będą płacić 5 czy 10 tysięcy zł miesięcznie na ubezpieczenie, to
          mogą oczekiwać błyskawicznej i pełnej diagnostyki i dostępu do
          drogich leków i procedur. A póki co dzielimy biedę po równo.
          Jeśli do kogoś wołać "skandal" tonem pretensji, to do natury lub
          pana Boga - w zależności od wyznawanych poglądów.
          jest nas za dużo jak na zapewnienie możliwości dostępu do
          współczesnego leczenia. czy to tak trudno zrozumieć?
          • zielona.gumka Re: Że co? 31.07.08, 14:45
            Czy ja napisalam coś o lekarzach? To jest osobny temat. Lekarze są
            najogólniej mówiąc: różni.
            O kolejki i brak dostępu do badań nie mam pretensji ani do natury
            ani do Boga, tylko to rządzących krajem, którzy nie umieją/boją się
            od lat(!)przeprowadzić stosownych zmian.
            • zielona.gumka Na temat 31.07.08, 19:18
              Moje dziecko ma skierowanie do ortopedy. Byłam dziś w Gdyni w
              centrum w przychodni specjalistycznej i zapytałam na kiedy można się
              zarejestrować.
              Na listopad.
              • obs2 Re: Na temat 31.07.08, 22:27
                może jestem tępy - w końcu jestem lekarzem- ale zapytam: no i co w
                związku z tym?
                Tak, wiem że długo. To wiem.
                Ale CO W ZWIĄZKU Z TYM?
                • zielona.gumka Re: Na temat 01.08.08, 10:28
                  W związku z tym to, że ludzie nie czekają tych kilku miesięcy(bo na
                  przykład wyją z bólu lub zatrzymanie choroby zależy od szybkiej
                  interwencji lub jedno i drugie), tylko idą do lekarza prywatnie.

                  W związku z tym należy uznać, że system jest niewydolny, co
                  napisałam juz wcześniej.
                  Nie jest to winą lekarzy, co tez napisałam wcześniej.

                  Nie rozumiem, czego nie rozumiesz.
                  I nie rozumiem dlaczego uważasz, że "nic z tego", że na wizytę u
                  specjalisty czeka się miesiącami.
                  • obs2 Re: Na temat 01.08.08, 11:05
                    > W związku z tym należy uznać, że system jest niewydolny, co
                    > napisałam juz wcześniej.

                    I ja to potwierdzam, ale CO W ZWIĄZKU Z TYM?
                    Nie istnieje na świecie system wydolny bo: ludzi jest coraz więcej,
                    leczenie kosztuje coraz więcej, jest coraz więcej starszych mocno
                    schorowanych. System państwowy jest zawsze niewydolny. Polecam
                    leczenie w Kanadzie: tam to jest dopiero! Poniekąd porządniej niż w
                    GB, ale to fasada. Terminy porównywalne, no i to co jest najlepsze:
                    nadmiar populacji w stosunku do lekarzy POZ. To pacjent zabiega o
                    lekarza, a nie odwrotnie. Jeśli lekarz zrezygnuje z leczenia
                    pacjenta (co może zrobić), pacjent ma małe szanse na znalezienie
                    innego. Płacąc ubezpieczenie! A prywatnego systemu w Kanadzie nie ma.
                    I co fajnie?

                    > I nie rozumiem dlaczego uważasz, że "nic z tego", że na wizytę u
                    > specjalisty czeka się miesiącami.

                    Ja nie uważam że nic z tego. Rozumiem, że to może być problem.
                    Chodzi mi o specyficzne rozumienie świata jakie Ty i nie tylko Ty tu
                    prezentujesz. Otóż świat jest pełny problemów. Długa kolejka do
                    specjalisty to tylko jeden z nich. Świat nie działa dobrze, życie
                    nie jest bajką. Na razie NIE WIDAĆ możliwości zmiany tego.
                    Przejeżdżają się na tym kraje 10 x bogatsze o 10 x mniejszej
                    korupcji i marnowaniu środków, kraje będące mistrzami organizacji
                    (choćby GB - niegdyś imperium kolonialne, naród, który stworzył
                    zasady niemal wszystkich sportowych gier zespołowych, naród, który
                    wydał najlepszą na świecie locję oceaniczną - a nie potrafi
                    zorganizować systemu opieki zdrowotnej, mając mnóstwo kasy!)

                    Chodzi mi o to że pewne rzeczy trzeba przyjąć jako istniejące.
                    Leczenie jest przykre - tak w kontekście samych procedur (bolą
                    fizycznie), jak i w kontekście wygody, logistyki i dostępności.
                    Tak było, jest i pewnie będzie.
                    A wiesz gdzie nie było problemu? Poczytaj Manna czy któregokolwiek
                    autora z tamych czasów.
                    Bogaty mieszczanin czy arystokrata -wzywał lekarza który przybywał
                    niezawodnie i szybko. Było takich pacjentów 5, 10 %. Reszta była
                    zdana na pseudoszpitale różnych zakonów, dopiero w XIX wieku pojawia
                    się instytucja lekarza dla plebsu- np. lekarz który ordynuje przez 3
                    godziny dla kopalni przyjmując przez ten czas dwustu (tak!)
                    robotników.
                    To poszło potem tą drogą, aż jakiś kretyn wpisał do aktów prawnych
                    że opieka zdrowotna jest powszechna i równo dostępna.
                    I dlatego mamy co mamy i będzie jak jest.
                    Dlatego pytam "co z tego?" Dlatego uważam że jest naiwnością
                    oczekiwanie zmian: innymi słowy, macie coście chcieli (równo i dla
                    wszyskich) i narzekacie na to że to nie jest w takiej jakości jak
                    wtedy gdy lekarz "niezwłocznie i niezawodnie" przychodził do jednej
                    z kilku kamienic jednego z góra stu kilkudziesięciu swoich stałych
                    pacjentów. Abstrahując, że leczył nalewkami po parę złotych w
                    przeliczeniu, nie zlecał tomografii i nie miał możliwości
                    przeszczepienia czegokolwiek.
                    Pozdrawiam.

                    • zielona.gumka Re: Na temat 01.08.08, 21:52
                      Dziękuję panu doktorowi za wykład :)

                      To prawda, że jest to tylko jeden z problemów tego świata.
                      Jednak jeśli chodzi o porównania, to ja akurat porównuję z tym co
                      znam, czyli:
                      1. z tym jak było w Polsce wcześniej-w tym samym systemie.
                      2. z Niemacmi
                      3 Z Holandią

                      ad. 1
                      Na wizytę czeka się coraz dłużej.
                      I są to ogromne różnice w porównaniu chociażby z tym co było przed
                      rokiem, czy dwoma. Czyli: ten sam system(nie mówię ze dobry)
                      funkcjonowal sprawniej.
                      Lekarze zlecają coraz mniej badań potrzebnych do właściwego
                      diagnozowania (tak, wiem, to nie ich wina).
                      Jakiś czas temu odszedł z naszej przychodni endokrynolog, bo
                      stwierdził, ze przy tak narzuconych przez dyrektora przychodni
                      limitach na badania on nie moze diagnozować pacjentów, a co za tym
                      idzie, leczyć ich.
                      ad 2.
                      Moja przyjaciółka mieszka w Niemczech.
                      Ma parę problemów ze zdrowiem.
                      Nie ma natomiast problemu, żeby w związku z tym dostać cała serię
                      zabiegów akupunkturowych i jakichś tam jeszcze (bez czekania)oraz
                      terapię u psychologa (bez czekania), którego może zmienić (co prawda
                      raz), jeśli nie znajddzie z nim porozumienia.
                      Ma tą terapię u psychologa raz w tygodniu godzinę przez rok.

                      U nas: zanim się doczekasz na psychologa, to skoczysz z mostu.
                      Jeśli się doczekasz, masz 15 min raz na 2 tyg.
                      Lub: prywatnie - straszne pieniądze (jak dla mnie - tzn 100-200zl za
                      godzinę)

                      ad. 3
                      Znajoma z Holandii miała bóle kręgosłupa. To ,ze normalnie dostała
                      się do specjalisty pomijam. Specjalista zapisał jej(oprócz
                      standardowych zabiegów) zajęcia w siłowni pod okiem rehabilitanta
                      (na które też nie musiala czekać).

                      U nas ludzie na zabiegi czekają miesiącami (widzę to na co dzień, bo
                      wykupują leki i in rzeczy np bandaże potrzebne do zabiegów).
                      Podałeś takie a nie inne przyklady krajów. Nie wiem, akurat o tym
                      nie słyszalam, nie czytałam wczesniej, nie znam nikogo, kto miałby
                      problem w Anglii z wizytami u lekarza, bo moi znajomi z tego kraju
                      nigdy się nie skarżyli. Ale zapytam.
                      Moje przykłady Niemiec i Holandii są z życia wzięte.

                      Oczywiście, żaden z tych państwowych systemów nie jest idealny( i
                      nie mówię ze jest dobry), bo to są ogromne pieniądze i ogromna
                      liczba potrzebujących. Ale jeśli już mamy porównywać, to ja akurat
                      znam takie, a nie inne przykłady.






                      • obs2 Re: Na temat 02.08.08, 07:34
                        > Na wizytę czeka się coraz dłużej.
                        > I są to ogromne różnice w porównaniu chociażby z tym co było przed
                        > rokiem, czy dwoma. Czyli: ten sam system(nie mówię ze dobry)
                        > funkcjonowal sprawniej.

                        jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ten system nie
                        funkcjonował sprawniej. Być może były mniejsze kolejki- ale uwaga-
                        którszy termin dostępu do lekarza był spowodowany tym, że 2 lata
                        temu zarobki lekarzy były naprawdę żałosne; lekarze pracowali do
                        oporu (i to fizycznego: do oporu liczby godzin w miesiącu),
                        przyjmowali zmęczeni, rozdrażnieni, stale spóźnieni (na pewno to
                        znasz - korki coraz większe, jechanie z pracy do pracy).
                        Od 2 lat zarobki drgnęły. Lekarze nie popełniają już tego
                        zdrowotnego i prawnego samobójstwa, jakim jest praca pięćdziesiątą
                        czy setną godzinę z rzędu- oczywiście pojedyncze przypadki się
                        zdarzają, ale znacznie rzadziej. Drugi powód- na pewno nie masowy,
                        ale stały odpływ lekarzy za granicę.
                        Więc ośmielę się wysnuć tezę że system działa dokładnie tak samo
                        (zresztą nic rewolucjnego w zasadach się nie wydarzyło), po prostu
                        nie ma pracowników.

                        > Lekarze zlecają coraz mniej badań potrzebnych do właściwego
                        > diagnozowania (tak, wiem, to nie ich wina).

                        Ja zlecam coraz więcej.

                        > U nas: zanim się doczekasz na psychologa, to skoczysz z mostu.

                        nieprawda. Przyjnajmniej w Krakowie. Jest tu coś co się nazywa
                        Ośrodek Interwencji Kryzysowej - placówka psychologiczno-
                        socjologiczna, nota bene finansowana przez miasto, nie przez NFZ,
                        gdzie pełnione są całodobowe dyżury psychologa, łącznie z weekendami
                        i świętami. Przyjmują nagłe przypadki - owe właśnie kryzysy - za
                        darmo i od razu.

                        > Nie wiem, akurat o tym
                        > nie słyszalam, nie czytałam wczesniej, nie znam nikogo, kto miałby
                        > problem w Anglii z wizytami u lekarza, bo moi znajomi z tego kraju
                        > nigdy się nie skarżyli

                        bo może uznają to już za normalne?
                        Tzn problemu nie ma. JEST SIĘ PRZYJĘTYM. Do POZ nazajutrz lub za 4
                        dni, do specjalisty za 3 miesiące lub za rok.


                        • zielona.gumka Re: Na temat 02.08.08, 12:41
                          Ten system nie
                          > funkcjonował sprawniej. Być może były mniejsze kolejki- ale uwaga-
                          > którszy termin dostępu do lekarza był spowodowany tym, że 2 lata
                          > temu zarobki lekarzy były naprawdę żałosne; lekarze pracowali do
                          > oporu (i to fizycznego: do oporu liczby godzin w miesiącu),
                          > przyjmowali zmęczeni, rozdrażnieni, stale spóźnieni (na pewno to
                          > znasz - korki coraz większe, jechanie z pracy do pracy).

                          Nie wiem. Nie zauważyłam, żeby lekarze byli teraz mniej
                          rozdrażnieni. Ci którzy olewali pacjentów, olewają ich nadal pisząc
                          na recepcie przede wszystkim to , o czym przed chwilą opowiadał im
                          przedstawiciel, bo robią "ankietę". A ci, którzy naprawdę poświęcali
                          im swoją uwagę, poświęcają ją nadal.
                          Oczywiście są to dane dotyczące jednej przychodni tylko.

                          Ostatnio pani laryngolog powiedziała mi, że zamiast 4 dni w tyg ma
                          przyjmować pacjentów 2 razy w tygodniu. Jest to rozliczane systemem
                          punktowym. Ilośc punktów ma do dyspozycji taką samą, tylko...inaczej
                          jest punktowana wizyta.

                          Znow na podstawie przychodni: lekarzy jest dokładnie tyle samo ile
                          było, tylko mają mniejsze kontrakty, bo nfz nie chce tak samo płacic.
                          Ogólnie jest tak jak np z okulistką: jest w przychodni nadal np 6
                          godzin danego dnia, tylko ze teraz przyjmuje pacjentów przez 4
                          godziny a przez pozostałe dwie przyjmuje prywatnie, bo nfz
                          zmniejszył kontrakt.

                          Jest tu coś co się nazywa
                          > Ośrodek Interwencji Kryzysowej - placówka psychologiczno-
                          > socjologiczna, nota bene finansowana przez miasto, nie przez NFZ,

                          Nie przez nfz - czyli nie należy do tematu. To ,ze miasto doplaca,
                          to już zupelnie inna historia. Rownie dobrze mogłaby płacic
                          fundacja, czy reklamująca się firma.

                          > Ja zlecam coraz więcej.
                          Ciekawe. Masz większe fundusze na badania?

                          Moja teściowa nie mogła się doprosić zwyklego rtg.
                          Chodzila do reumatologa, ktory zapisywal jej ciągle podobny zestaw
                          tabletek i zastrzyków (p/zapalne p/bólowe, miorelaksacyjne) nie
                          wiedząc wlasciwie co jej jest.
                          W rezultacie sama zapłacila za rtg. Wyszlo ze ma staw biodrowy
                          nadający się do wymiany. Czas oczekiwania na zabieg - kilka lat.


                          Poszla, zaplacila w szpitalu ponad 9 000 i ma zrobione.

                          bo może uznają to już za normalne?
                          > Tzn problemu nie ma. JEST SIĘ PRZYJĘTYM. Do POZ nazajutrz lub za 4
                          > dni, do specjalisty za 3 miesiące lub za rok.
                          >
                          >
                          Nie wiem, jeszcze nie pytałam.


                          Ogólnie uważam tą dyskusję za jałową i chyba należałoby ją
                          zakonczyć, prawda?
                          • obs2 Re: Na temat 02.08.08, 20:03
                            > Nie wiem. Nie zauważyłam, żeby lekarze byli teraz mniej
                            > rozdrażnieni. Ci którzy olewali pacjentów, olewają ich nadal
                            > pisząc
                            > na recepcie przede wszystkim to , o czym przed chwilą opowiadał im
                            > przedstawiciel, bo robią "ankietę".

                            To jest niezgodne z prawem.

                            > Znow na podstawie przychodni: lekarzy jest dokładnie tyle samo ile
                            > było,

                            to masz wyjątkową przychodnię. Na ogół jest ich mniej.

                            > Nie przez nfz - czyli nie należy do tematu. To ,ze miasto doplaca,
                            > to już zupelnie inna historia

                            Oczywiście. Jak jest gdzieś dobrze, to nie należy do tematu, bo
                            psuje obraz. Znam ten typ formułowania wypowiedzi i wniosków.
                            MUSI BYĆ ŹLE - rozmawiamy o psychologach, gdzieś są dostępni za
                            darmo i natychmiast, to to nie należy do tematu, bo przecież
                            rozmawiamy o NIEDOSTĘPNOŚCI psychologów. Rozumiem Cię świetnie.

                            > Ciekawe. Masz większe fundusze na badania?

                            Nie. Różne nietypowe przypadki mnie do tego skłaniają. To kwestia
                            filozofii medycyny, a nie funduszy (do pewnego stopnia oczywiście).
                            Są lekarze, którzy mając dowolne fundusze nie zlecają badań, bo oni
                            uprawiają "sztukę lekarską" i mają "nosa". Oczywiście można to
                            widzieć odwrotnie- że to ja jestem miernotą i tempotą bez kręgosłupa
                            moralnego, robię badania bo nie umiem rozpoznać objawów oraz się
                            zabezpieczam (jak umrze, to pokażę: ale miał dobre badania!)

                            > Ogólnie uważam tą dyskusję za jałową i chyba należałoby ją
                            > zakonczyć, prawda?

                            Jesteś odosobniona w tej opinii, ale do dyskusji trzeba dwojga co
                            najmniej. Chcesz kończyć, kończymy, ja tam nie uważam jej za jałową.
                            Ale widzę że masz określony koncept, w tym kontekście jest jałowa.
                            Brak Ci argumentów, więc sięgasz do żelaznego zestawu chwytów: to-
                            nie należy do tematu, to- dopiero sprawdzę, a to- to przecież jałowe.



                            • obs2 Re: Na temat 02.08.08, 20:04
                              oczywiście miało być "tępotą", ale ten błąd potwierdza tylko fakt
                              bycia nią przeze mnie ;-).
                              • zielona.gumka Re: Na temat 03.08.08, 00:40
                                Dobry wieczór panie doktorze!

                                W tej chwili jestem bardzo śpiąca i nie umiem ocenić niczego, a tym
                                bardziej tego, czy nasza dyskusja jest jałowa, czy owocna.
                                Owocna to raczej nie może byc, ale może chociaz sensowna?

                                Otrzymałam odpowiedź od koleżanki z GB, ale jest ona zbyt
                                niejednoznaczna, żeby streścić ją w dwóch zdaniach, więc pozwolę
                                sobie zacytować ją może jutro jeśli jesteś zainteresowany.

                                PS "Tempotę" miałam zamiar pominąć taktownym milczeniem :)

                                Gdybyś uważał się za tępotę, nie byłbyś taki pewny swoich racji. No
                                i chyba nie odważyłbyś się leczyć kogokolwiek. Chyba że to tępota
                                połączona z nieodpowiedzialniością ;P
                                Dobranoc!
                                • zielona.gumka Re: Na temat 03.08.08, 19:06
                                  Chyba byłam wczoraj bardzo niemiła! (nawet wziąwszy pod uwagę, że
                                  nie pisałam serio).
                                  Odpowiedź koleżanki:
                                  "a wiec z tymi lekarzami to jest tak ze to lekarza pierwszego
                                  kontaktu czyli GP idziesz prawie z marszu, musisz oczywiscie sie
                                  zarejestrowac ale max to 2 dni czekasz a jesli to cos powaznego to
                                  natychmiast da sie umowic, oni tutaj maja przeznaczone jakies 20 min
                                  na kazdego pacjenta wiec dlatego to tak dlugo czasem moze trwac.
                                  Jesli chodzi o specjalistow to tutaj jest zupelnie inny system.
                                  Ogolnie wszystkie sprawy zdrowotne 'blahe' zalatwiasz z lekarzem
                                  ogolnym, on przepisuje Ci antybiotyki, wszystkie nasercowe i
                                  nadcisnieniowe, pigulki anty, lecza grzyby, wirusy, cukrzyce itp.
                                  Dopiero kiedy problem jest naprawde powazny np wymaga zabiegu
                                  chirurgicznego albo jest podejrzenie czegos w rodzaju raka to wtedy
                                  kieruja Cie do specjalisty, czas oczekiwania zalezy od zlozonosci
                                  problemu. Ogolnie tutaj ludzie sa bardzo pomocni i jesli lekarz
                                  ogolny wysle info 'cito' to wizyte masz najpozniej nastepnego dnia.
                                  Widzisz ja ostatnio bylam u swojej GP i pokazalam jej paznokcia od
                                  nogi bo stwierdzilam ze moze angielski lekarz cos poradzi, stan nie
                                  jest powazny tzn zadnej infekcji i zadnego stanu zapalnego no i
                                  pazur jeszcze nie wrasta w skore. Wiec moj lekarz wyslal info przez
                                  kompa do szpitalnego chirurga z opinia i prosba o zbadanie przez
                                  specjaliste no i po 3 tygodniach dostalam do domu list ze za kolejne
                                  3 tygodnie mam umowiona wizyte.
                                  Tez tu jest dziwnie jesli chodzi o kobiety ciezarne bo nie opiekuje
                                  sie nimi zaden ginekolog. Jak juz GP stwierdzi ciaze to potem masz 2
                                  wyznaczone USG (chyba 2), jakies tam badania krwi no i wszystko to
                                  zalatwiasz z pielegniarkami, a przez cala ciaze mozesz jedynie
                                  widywac sie z polozna (ale nie wiem czy to jest jakos umowione czy
                                  idziesz do niej jak masz potrzebe). Zle jest tez jesli chodzi o
                                  ciaze po 30rz. Nikt tutaj nie zleca dodatkowych badan jako ze jest
                                  wieksze ryzyko. W Angli baby zachodza przewaznie ok 35rz (nie liczac
                                  dosc sporej ilosci wpadek nastolatkow spragnionych seksu). Dziwnie
                                  jest bo albo matki sa bardzo mlode albo juz raczej starsze (35rz).
                                  Ale tak czy siak, jesli ktos potrzebuje jakiejkolwiek naglej pomocy
                                  to otrzymasz ja w ciagu 5 min doslownie. Ogolnie system nie jest
                                  zly, jedynie podejscie do ciezarnych mi sie nie podoba, to
                                  zwyczajnie jest inne niz w Polsce.
                                  Jesli chodzi o platnosci za recepty to uwazam angielski system za
                                  znacznie lepszy, bo widzisz rzad bardzo wspiera pomoc
                                  farmaceutyczna, w ramach uswiadamiania mlodych sa pigulki bezplatne
                                  ale z drugiej strony wspierane sa rodziny przez to ze dzieci do 16rz
                                  wogole nie placa za leki, tak jak ludzie na emeryturze czyli po
                                  60rz. No i zawsze niezaleznie od wartosci leku i ilosci opakowan
                                  danego leku placisz taka sama kwote. I co wazne nawet osoby
                                  zarabiajace najnizsza krajowa sa w stanie wykupic sobie leki"

                                  Chwilowo nie mam czasu (i koncepcji) na kontynuowanie dyskusji.
                                  Podrawiam.
      • obs2 Re: Ale chyba nie marzy o mojej... 31.07.08, 12:39
        > Jakby tak stanął w kolejce o godz. 6.00 żeby zapisać się do
        > zwykłego internisty na godz. 17.00, to by od razu wyzdrowiał

        Nie rozumiem. Przecież to rekordowo szybki termin.
        Nie doceniacie tego co macie. Mogłoby być o 17:00 za 3 dni. W
        artykule nie piszą, że 3 dni to termin standardowy w Anglii. W
        sezonie infekcji wzrasta do tygodnia, i nie ma na to rady!
        • m4t Re: Ale chyba nie marzy o mojej... 31.07.08, 23:33
          obs2 napisał:
          > 3 dni to termin standardowy w Anglii.

          Ale jak jest coś poważnego(taki nagły wypadek, i się to jakoś uzasadni na recepcji) to lekarz przeważnie przyjmuje cię od ręki(czekasz sobie i wciskają cię pomiędzy innych pacjentów).

          Pozdrawiam
          • obs2 Re: Ale chyba nie marzy o mojej... 01.08.08, 11:09
            > Ale jak jest coś poważnego(taki nagły wypadek, i się to jakoś
            > uzasadni na recepcji) to lekarz przeważnie przyjmuje cię od ręki
            > czekasz sobie i wciskają cię pomiędzy innych pacjentów).

            Dokładnie tak samo jest w Polsce.

    • sateda "Na taki wydatek stać nawet emeryta." 31.07.08, 09:01
      "(...) kilkadziesiąt złotych. Na taki wydatek stać nawet emeryta."

      Ale mnie szanowny pan redaktor rozbawil z samego rana :D Moja babcia emerytka,
      jak z 1100 zl emerytury zrobi wszystkie oplaty stale, czyli jak juz jej zostanie
      400 zlotych na zycie na caly miesiac, to nic tylko smiga do prywatnych lekarzy
      za kilkadziesiat zlotych za wizyte.
      • 444a Re: "Na taki wydatek stać nawet emeryta." 31.07.08, 12:23
        Taki to kontakt redaktora z rzeczywistością
    • slazur2 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:04
      No cóż. Jestem przekonany, że Anglik w Polsce może i by nie żałował
      tego, że się w Polsce leczy bo angielski "NFZ" zapłaciłby dużo
      więcej niż ten nasz popaprany polski NFZ. Przecież to samo od lat
      obserwujemy oglądając niemieckich kuracjuszy w naszych uzdrowiskach.
      Podstawową kwestią jest jednak -nie brak pieniędzy - lecz fatalne
      zarządzanie i złodziejstwo. Dopóki nasze składki i dopłaty rządowe
      będą trafiały do publicznej służby zdrowia to nie wiem ile pieniędzy
      by tam włożono to zawsze będzie za mało. Bo każdy przecież wie i
      korzysta z usług lekarzy prywatnych, którzy tą prywatę wykonują na
      publicznym sprzęcie lub za przysłowiowe parę groszy opłaty na rzecz
      szpitala. Po drugie, jaki interes ma dyrektor szpitala dobrze
      zarządzać kasą - żadnej, żadnusieńkiej! Przecież jak zrobi "dziurę"
      na kilkadziesiąt czy więcej milionów to i tak co parę lat składamy
      się na likwidację tej dziury. To jest dopiero chore! O czym PiS-ory
      i SLD-owskie pomyje nie chcą słyszeć. I oni razem pospołu mamią nas
      szaraczków tą swoją utopijną wizją socjalizmu w służbie zdrowia.
    • vlad Apolski lekarz marzy o zarobkach porównywalnych z 31.07.08, 09:18
      wynagrodzeniem lekarzy w UK. Oczywiście mowa o wynagrodzeniu za 8g/dzień a nie
      za 30 dni dyżurów na miesiąc
    • kaspy Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:20
      Jak zwykle kreujecie swoją własną rzeczywistość. Na wizytę u GP czekam krócej
      niż na wizytę w prywatnym Medicoverze w Polsce. Nawet w okresach gdy wszyscy
      chorują jestem w stanie umówić się dzwoniąc z samego rana na ten sam dzień
      _przed_ ewentualnym pójściem do pracy. W Medicoverze musiałem urywać się z
      pracy lub czekać 1-2 dni.
      • simpson0107 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 11:06
        A ja mam inne doswiadczenia - w Anglii rzeczywiscie trudno jest umowic sie na spotkanie z GP, nieraz trzeba czekac kilka dni. Bycmoze mieszkamy w innych rejnonach. Oczywiscie jak sie juz pojdzie to jest milo i przyjemnie i w zasadzie wszystko da sie zalatwic. Ale kilka dni temu bylem w Polsce i skrecilem reke. Pojechalem na pogotowie w najblizszym miasteczku. Bylo juz po 'normalnych' godzinach pracy szpitala. Reke mi opatrzono, wykonano zdjecie rentgenowskie, lekarz zdjecie/reke obejrzal. Wszystko tak jak byc powinno. Szpital wygladal czysto, lekarze byli w porzadku, pielegniarki i reszta obslugi bardzo pomocni i uprzejmi. Polska jest kiklkakrotnie biedniejsza niz UK, a wiec oczekiwanie tego samego w Polsce co w UK jest naprawde niedorzeczne. Mimo to wiele osob mysli ze jak oni wyjechali do Anglii to juz teraz w Polsce nagle wszystko musi stac sie takie jak w Anglii i strasznie sie oburzaja jak tak nie jest... Troche jak male dzieci, mysla ze jak tupna noga to zaraz dostana to czego chca. Ale naprawde powinnismy docenic to co mamy, bo nie wszystko jest az tak beznadziejne.
    • leon9910 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:30
      Ten angielski minister nie wie ,że w angli lekarze leczą pacjentów a w polsce
      doją z kasy dlatego tak szybko im to idzie!!!
    • alicjaa2 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:36
      A tam, biadolenie gazetowiczow!

      Mieszkam w UK od dluzszego czasu i regularnie wpadam do Polski na wizyty do
      specjalistow,ktorych tutaj zwyczajnie nie ma.
      Nie rozumiem ludzi ,ktoryz chwala sobie NHS jako sluzbe zdrowia, ktora w
      wylacznie krytycznych przypadkach wysyla karetke i stara sie przekonac
      pacjentow aby w naglych sytyacjach kontaktowac sie z nimi na spcjalny numer
      typu 0700...! Najnowszym osiagnieciem tutejszej sluzby zdrowia byl pomysl aby
      wraz z telefonem zalaczac zdjecie z telefonu komorkowego poniewaz to jasniej
      moze zobrazowac stan chorego!
      Tak czy inaczej magicznym srodkiem tej wyspy jest paracetamol....eh...

      Z uteskniem czekam na moment ukonczenie studiow i powrotu do kraju ,ktory ma
      mniej wiecej jakis sens..
    • 4g63 Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 09:45
      u nas krótsze kolejki bo klienci zdychają jak w nich stoją, więc siłą rzeczy się skracają..
    • patewa pacjentka przychodni na Grzybowskiej 31.07.08, 10:11
      To jest jakaś ściema. Jestem pacjentką przychodni na Grzybowskiej i
      dostanie sie tam na wizytę do internisty tego samego dnia graniczy
      niemal z cudem, do tego potrzebne jest mocne gardło, żeby wykłócać
      się z paniami w rejestracji oraz proszenie lekarza, żeby przyjął
      pacjenta. Normalnie trzeba zapisywac się do internisty kilka dni
      wcześniej. Podobnie kolejki do specjalistów oznaczają czekanie kilka
      miesięcy, a nie kilkanaście dni.
    • ant_dod Dokladnie tak jest!! 5 dni czekam do GP. 31.07.08, 10:21
      Do tego GP nic nie wie. Paracetamol tylko potrafi przepisac. Trzeba sie
      przebic przez 3 lekarzy by trafic do specjalisty. W szpitalach za to jest duzo
      lepiej. Swietna opieka.
      • marran Re: Dokladnie tak jest!! 5 dni czekam do GP. 31.07.08, 10:50
        w stanach na wizyte do rodzinnego zapisuja na "za dwa tygodnie"
        jak jestes umierajacy to jedziesz sam na izbe przyjec do szpitala i tam jak
        trzeba to caly dzien czekasz az ktos cie przymie
        ludzie w polsce nie doceniaja tego co maja, ale juz niedlugo przyjdzie im sie
        przyzwyczaic do "swiatowych standartow"
        przeciez zawsze opowiadaja "panie a na Zachodzie..." tylko ze na Zachodzie ich
        skladki nie idą do wspólnej kasy, z której utrzymywany jest i emeryt i bezrobotny
        na Zachodzie masz indywidualne ubezpeczenie i taka opieke medyczna, na jaka cie
        stac,
        jak cie nie stac do masz tylko absolutne minium, ale masz rowniez tego
        swiadomosc a u nas byle lewus uwaza, ze ma prawo sie awanturowac, bo mu sie
        "należy" chociaz grosza zdrowotnego nie placi
    • hugow Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 11:24
      no prosze - kolejny cud klamTuska
    • toja3003 bo anglicy też mają socjalizm w 31.07.08, 11:50
      służbie zdrowia jak my a w socjaliźmie zawsze będą kolejki. Dlaczego
      jakiś minister czy rząd zajmuje się tym czy mnie boli brzuch i ile
      zapłacę lekarzowi, żeby mnie wyleczył? Czy rząd będzie ustalał ceny
      samochodów i zarobki piekarzy? Problem polega na tym, że wszystko co
      państwowe jest mniej efektywne od tego co prywatne. Socjalizm i
      państwową służbę zdrowia już przerabialiśmy. Nic się z tego widać
      nie nauczyliśmy.

      Służba zdrowia powinna być sprywatyzowana i finansowana z prywatnych
      ubezpieczeń. Wszystko.
      • tandrasz2 Re: bo anglicy też mają socjalizm w 31.07.08, 17:10
        >> Służba zdrowia powinna być sprywatyzowana i finansowana z
        >> prywatnych ubezpieczeń. Wszystko.

        Zeby miec pelne ubezpieczenie takie jak w Polsce - wizyta u lekarza:
        0 zl, pobyt w szpitalu: 0 zl, operacja: 0 zl, lekarstwa: 20% (?)
        ceny, pokrycie kosztow leczenia zwiazanych z alkoholizmem,
        narkotykami, probami samobojczymi itp. trzeba by w Stanach zaplacic
        z $1500-$2000 miesiecznie za rodzine, jesli ktos chcialby takie
        ubezpieczenie sprzedawac. Te ktore mozna kupic, za jakies $1200 m/c
        za 4 osobowa rodzine, maja np. takie warunki: do $500 rocznie od
        osoby placisz 100% ceny, powyzej ale do $2000 placisz 20%, powyzej
        ubezpieczenie placi 100%. Jesli ubezpieczasz sie sam, nie przez
        pracodawce, to:
        a) prwatna firma moze cie nie ubezpieczyc, bo jestes zbyt duzym
        ryzykiem - chorowales zbyt czesto, twoj stan zdrowia nie jest
        najlepszy itp.
        b) jak cie ubezpieczy, to: twoje obecne przypadlosci nie beda
        podlegac ubezpieczeniu; jesli udzieli ci pomocy lekarz ktory nie ma
        z nimi umowy, to zaplacisz wiecej.
        • toja3003 Akurat mam (niestety) Przykład porównania leczenia 01.08.08, 09:56
          Akurat mam (niestety) Przykład porównania leczenia w Polsce i w USA.
          W Polsce: 1) pierwszy test diagnostyczny (jak sie później
          pacjent dowiedział) zrobiono na niby 2) żeby zrobić CT skan musiał
          się nabłagać lekarzy przez wiele miesięcy choć chciał sam za niego
          zaplacić 3) zrobić MRI: nie ma mowy bez skierowania a skierowania
          nie ma bez łapówki; w międzyczasie maszyna sobie stała z braku
          pacjentów.

          W USA: w ciągu 5 tygodni wszystkie testy diagnostyczne i skuteczne
          leczenie. Reakcja lekarza na zdjecia CT: "a kto tak na kontraście
          oszczędzał?". Całkowity koszt tego wszystkiego: ok. $25000. Koszt
          pacjenta $100/miesiąc składka ubezpieczeniowa + $200 dopłaty. Przy
          cenach polskich wyszłoby zatem znacznie mniej. Tzn. ok. 200 złotych
          składka na miesiąc daje kilka procent śreniego zarobku bruttko w
          Polsce a więc jest całkowicie realne.

          Polska służba zdrowia jest przeżarta przez korupcję, której powodem
          są:
          1. Bezczelność lekarzy: polski lekarz uważa pacjenta za
          niewyedukowanego chama (w czym ma niewątpliwie w wielu
          przypadkach rację). Nie uważa za stosowne przedyskutować choroby,
          jej leczenia etc. z pacjentem. Często stawia diagnozę na chybił
          trafił ("a to z nerwów jest i z przemęczenia" - ktoś umarł na raka
          mózgu; "a to tak na zmianę pogody Pana w krzyżu boli" - ktoś miał
          przerzuty raka prostaty do kości, zmarł) choć mają dostęp do
          nowoczesnej aparatury i swiatły pacjent (co się zdarza)
          sklonny jest za diagnostykę zapłacić. Polski lekarz bywa, że udaje
          biednego a stara się wyciągnac jak najwięcej pieniędzy (w czym nie
          ma nic złego) ale za jak najgorszej jakości usługę (np. jeden pan
          profesor prywatnie "bada" palpacyjnie (tzn. przez
          uciskanie "boli/nie boli") po czym rzuca bezsensowną diagnozę i
          pobrał 150 zł). Częstokroć jest to połączone z pogardą do chorego
          ("a wie Pan, w tym USA to starej babie operacje robią żeby jej
          ratowac życie i tyle od niej pieniędzy biorą a przecież ona już
          sobie pożyła a te pieniądze mogła by rodzinie zostawić").

          2. Bezczelność pacjentów: polski pacjent uwaza, że "mu się
          należy". "No jak to, ja chory jestem i cierpię i jeszcze mam
          płacić?". To oczywiście są pozostałości socjalizmu. Polski pacjent
          nie rozumie, że usługi medyczne są takie same jak każde inne. Co
          ciekawe, gotów jest zapłacić „robolowi” 300 zł za naprawienie
          pękniętej rury w łazience, ale zapłacenie lekarzowi 300 zl za
          ratowanie zdrowia lub życia uwaza za skandal. Robotnik "musi wyjść
          na swoje", lekarz ma pracowac "z powołania".

          Oczywiście te wypowiedzi są ostre ale nie podaję nazwisk choć są to
          cytaty.
    • alexandersson Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 12:08
      Aby to wszystko ocenić należy przzejrzeć statystyki. W Wielkiej
      Brytanii być może czeka się dłużej na specjalistów ale odsetek
      wyleczalności nowotworów jest pewnie z 2 lub 3 raza wyższy niż u
      nas? Dlaczego w chwilach kiedy liczy się czas NFZ zastanawia się czy
      sfinansować kolejną partię leczenia? Weterynaria i Stomatologia są
      już prywatne i mamy pełen wachlarz usług dostępny. Proponowałbym
      sprywatyzować NFZ wystawiając go na przeterg firmom
      ubezpieczeniowych. Należy skończyć z fikcją leczenia czegokolwiek w
      Polsce. Lekarze nie leczą tylko łapią punkty. Operacja w szpitalu
      wojewódzkim kosztuje np. 4000 zł a w powiatowym 2500 zł (ten sam
      zabieg zakontraktował ten sam NFZ ale za różne stawki). Chore jest
      to , że od lat na niewydolnym systemie żerują różnej maści
      szarlatanii i zwyczajni złodzieje. Służbę zdrowia wyleczy tylko
      radykalna prywatyzacja przy aktywnym udziale firm ubezpieczeniowych.
      Uważam, że kilku gigantów od ubezpieczeń chętnie zarządziłoby kasą
      wszystkich Polaków i zapewniło dużo wyższą wyleczalność chorób.
      • ffstv Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:03
        akurat ten odsetek w uk jest dosc slaby.
    • kac_moralny +Przekażmy sobie znak pokoju+ 31.07.08, 12:14
      • mikolaus Żądy PO najlebsze dla Polski! 31.07.08, 12:40
        Ja rowniesz uwarzam isz żąd donalda tuska robi wszystko aby w polsce
        rzyło się lepiej.Jusz nawet anglicy są zadziwieni efektami naszych
        reform i uczom siem jak zrobić zeby nie było kolejek.
        Brawo Donald Tusk!
        Cała Polska z Wami!
        to pisałem ja mikołaj, członek koła PO z porarza,
        łubu dubu, łubu dubu nieh rzyje nam prezes naszego koła, nieeeeh
        rzyje nam!
    • alex-alexander Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 12:44
      Potiomkinowska przychodnia
    • kaspy Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 12:56
      Co do statystyk:

      (coś dla kobiet które jeżdżą do Polski urodzić dziecko)
      Śmiertelność noworodków:
      UK - 4.93, Polska - 8.73
      Jadąc do Polski na poród zwiększamy szansę na śmierć dziecka o 77%. Trzeba być
      okrutnym draniem żeby robić swojemu dziecku takie świństwo.

      Średnia długość życia - dla mężczyzn:
      UK - 76 lat, Polska - 70
      Czyli w Polsce, osiągając wiek emerytalny, mogę już zacząć żegnać się z rodziną
      i za odprawę wykupić miejsce na cmentarzu.


      • dyzma2p Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:25
        Co do średniego czasu spędzonego na emeryturze o się oczywiscie
        mylisz. 70 lat to średnia w dniu urodzin(zresztą myśle , że jest to
        trochę więcej ale nie chce mis się sprawdzać), jeżeli osiągniesz 65
        to znaczy, że nie znalazłeś się w grupie pechowców, ktorzy mieli
        nieszczęcie umrzeć w dziedziństwie, zginąć w wypadku, zapić się na
        śmierć itd, czyli wszystkich tych, którzy zadążyli obniżyc średnią
        dla całej populacji.Ty te niebezpieczeństwa masz już to za sobą i
        wieku 65 lat możesz spodziewadź się statycznie rzecz biorąc jeszcze
        około 25 lat życia.
    • po.niszczyciel anglicy nie rozumieję ,że lekarzom trzeba płacić 31.07.08, 12:58
      nasz rząd to wie i płaci po 20000 złotych dzięki czemu lekarz chyżo i ochoczo
      przyjmuje pacjentów. donald Tusk chciałby aby w Polsce było tak samo jak na
      wyspach ale na szczęście prezydent mu to wetuje.
    • merivel Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:05
      news.bbc.co.uk/1/hi/england/hereford/worcs/7534458.stm
    • vortex21 Troche pomylili znaczenie slowa 'kolejka'... 31.07.08, 13:22
      W UK faktycznie czeka sie czasem 3 dni, lecz nie oznacza to ze ktos
      spedza 3 dni w poczekalni! Poprostu dzwoni sie aby zarejestrowac
      wizyte i dostaje sie termin, dzien i godzine przyjecia. Ja bylem u
      mojego GP juz chyba ze 3 razy i nigdy nie czekalem wiecej niz 15
      minut (fizycznie, w poczekalni). Lekarz byl bardzo profesjonalny,
      ubrany w garnitur (nie bialy kitel) i kiedy skierowal mnie do
      specjalistow, ja wyszedlem bez zadnego papierka czy skierowania,
      wszystko zostalo zalatwione za mnie. Dostalem list do domu z
      ustalona data wuzyty u lekarza specjalisty (3-4 tygodniowy termin).
      Zatem, niech pokaza mu zwykla wiejska przychodnie a nie jakas
      modelowa, gdzies w Warszawie czy innym wielkim miescie!
      • olita23 Re: Troche pomylili znaczenie slowa 'kolejka'... 01.08.08, 03:30
        bardzo porfesjonalny? pfff
        moj gp ktorego nekam co troche z moimi roznymi przypadlosciami pyta sie mnie
        zawsze: a jak uwazasz ze moge ci pomoc? zalewa mnie krew! ja nie wiem prosze
        pana dlatego wlasnie do pana przyszlam!!
        pan juz przyjal do wiadomosci ze paracetamol i ibuprom brane na zmiane mi nie
        pomagaja na angine (nawet sobie notke zrobil)i jako dziecko wychowane na
        antybiotykach to wlasnie je musi mi przepisac.

        skierowanie do fizjoterapeuty-okres czekania na wizyte- 3,5 miesiaca
        skierowanie do innego specjalisty od nogi- nastepne 4 miesiace i tak wlasnie po
        8 miesiach ledwo chodze bo zamiast krioterapi, ultra dzwiekow przepisanych przez
        prywatnego ortopede w pl mam qrcze wkladke do buta!!!!!bo oni tu takich zabiegow
        nie robia....ehhhhhhh

        ale tabletki anty sa za darmo jak i wszystkie inne metody typu spirala czy
        kapturki a takze popularny postinor. i za to ich lubie!
    • gugula Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:31
      Moja przychodnia jest na ul Korkowej w warszawie. Jestem z niej bardzo zadowolony.
    • kowalikm Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 13:43
      Zapisałam dziecko do alergologa :-)
      Wizyta już za 3 miesiące...
      Przynajmniej wiem, że mi nie wyzdrowieje w tym czasie...
    • mamap Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 14:13
      Jakas cudprzychodnie mu pokazali. Do endokrynologa w ramach NFZ nie
      ma juz numerkow do konca roku! w przychodni na Chmielnej ktorej
      podlegamy.Wlasnie corka chciala sie zapisac pierwszy raz-dostala
      skierowanie od dr I kontaktu Do dr I kontaktu moge sie zapisac,ale
      wizyta 18 dni pozniej. Mozna rano stanac po numerek i sie dostanie
      lub nie-paru lekarzy odeszlo,paru naurlopach. Do ginekologa za 2
      miesiace, do okulisty zapisy 1ego kazdego miesiaca, w ub roku w
      kwietniu dostalam na lipiec i..zapomnialam. Oczywiscie poszlam
      prywatnie w kwietniu poniewaz mialam problem. Jest lepiej w
      Srodmiesciu i w przychodzniach sprywatyzowanych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka