Dodaj do ulubionych

Alarm dla Warszawy

30.09.08, 07:41
Rodzice zrzeszeni w akcji ratujmaluchy.pl i na forumrodzicow.pl już dawno
alarmowali o nieprzygotowaniu szkół. Cieszę się, że teraz ich argumenty
zostały potwierdzone przez raport pedagogów. Obniżenie wieku szkolnego NIE
MOŻE być realizowane kosztem najmłodszych dzieci!
Obserwuj wątek
    • mal_art Re: Alarm dla Warszawy 30.09.08, 08:40
      Zgadzam się w 100%, szkoły - żeby przygotować się na przyjęcie liczniejszej
      grupy pierwszoklasistów i stworzyć im przyjazne warunki, i jeszcze nie pogorszyć
      sytuacji obecnych uczniów - potrzebują dofinansowania. A samorządy z
      dofinansowaniem się nie spieszą, zresztą wszystko to jeszcze musi przejść przez
      sejm, co oznacza kolejną stratę czasu. A remonty szkół, szkolenia nauczycieli,
      drukowanie podręczników - to wszystko trwa, całkiem sporo czasu. Czy
      ministerstwo uważa że wystarczy tylko zadekretować i wszystko zrobi się samo?
    • dixxi odebrac mafiom biurowce, zamienic je 30.09.08, 09:10
      w szkoly
    • aa_6 Alarm dla Warszawy 30.09.08, 10:37
      Dlaczego pracownicy Uniwersytetu rzucają reformie kłody pod nogi,
      usiłując ją sparaliżować w Warszawie, czyli również wszędzie poza
      Warszawą, skoro tam wszyscy zasadniczo są do tej reformy
      przygotowani? Zamiast się zastanowić, jak pomóc usunąć w Warszawie
      tzw. obiektywne, materialne przeszkody, pani profesor proponuje
      sześcioletni okres wprowadzania reformy (sic!). A nie można by
      dłuższego?!
      • hubertyn A skąd wiesz, że gdzie indziej są przygotowani? 30.09.08, 10:59
        A skąd wiesz, że gdzie indziej wszyscy są przygotowani?

        Z tego, co mi wiadomo, to w innych miastach nie ma żadnych przygotowań do tej
        reformy (z prostego powodu: nie ma jeszcze żadnych zmian prawnych, bo reforma
        jest na etapie projektu). Nie powstały też - tak jak w Warszawie - analizy, jak
        wygląda stan wczesnego szkolnictwa obecnie, jak ma wyglądać po reformie, co ma
        się zmienić i ile to będzie kosztowało.

        Przeważnie samorządy odpowiadają "jesteśmy gotowi bo mamy (jakieś) zerówki w
        szkołach" i nie potrafią odpowiedzieć nic więcej.
      • nena22 Re: Alarm dla Warszawy 30.09.08, 11:05
        A skąd takie informacje,ze "zasadniczo wszyscy poza Warszawą są
        przygotowani"? A co z różnicą między sześciolatkami bez zerówek i
        siedmiloatkami po zerówkach? W innych miastach to nie problem????
        Może by tak trochę wnikliwiej zgłebić temat zanim się zabierze głos?
      • joannabieniek Re: Alarm dla Warszawy 30.09.08, 11:53
        "Zamiast się zastanowić, jak pomóc usunąć w Warszawie
        > tzw. obiektywne, materialne przeszkody,"

        a co tu jest do zastanawiania? zaplanować remonty, tam gdzie to
        potrzebne. rozplanować dobudowanie szkół lub części budynków
        szkolnych dla najmłodszych. tylko czy jest na to kasa? kiedy te
        zmiany zostaną zrealizowane? w ciągu 2 miesięcy wakacji 2009?
        • jakw Re: Alarm dla Warszawy 30.09.08, 22:02
          joannabieniek napisała:

          > a co tu jest do zastanawiania? zaplanować remonty, tam gdzie to
          > potrzebne. rozplanować dobudowanie szkół lub części budynków
          > szkolnych dla najmłodszych. tylko czy jest na to kasa? kiedy te
          > zmiany zostaną zrealizowane? w ciągu 2 miesięcy wakacji 2009?
          Kasa podobno jest -i podobno jakieś 10 tysięcy na szkołę. Na namioty
          może starczy. A w zimie wszystkie dzieci będą już miały zapalenie
          płuc więc nie będzie problemu.
          • joannabieniek Re: Alarm dla Warszawy 01.10.08, 16:42
            "> Kasa podobno jest -i podobno jakieś 10 tysięcy na szkołę. Na
            namioty
            > może starczy. A w zimie wszystkie dzieci będą już miały zapalenie
            > płuc więc nie będzie problemu"

            a po co namioty? wystarczy lodowisko przy szkole zamiast świetlicy i
            stołówki ;)
    • maryko.m Alarm dla Warszawy 30.09.08, 11:33
      O, i ten pomysł z posłaniem do szkoły tylko dzieci o 2-4 m-ce młodszych od
      7-latków tudzież rozłożeniem reformy na kilka lat jest chyba najlepszy!

      A reformę trzeba zacząć od przedszkola - nie od szkoły. Nie mówcie mi, że wiedza
      przekazywana kilkuletnim dzieciakom jest tak skomplikowana, że nie mogą jej
      przekazywać obecne panie przedszkolanki, w większości mające zresztą wyższe
      wykształcenie pedagogiczne. Przecież fakt, że dzieciaki będą uczęszczać co rano
      do budynku zwanego szkołą a nie przedszkolem w czarodziejski sposób nie pogłębi
      ich wiedzy!
      Jestem za obniżeniem wieku szkolnego - ostatecznie takie są teraz normy na
      świecie. W całej tej sprawie, jak widać, nie chodzi jednak o dzieci, nie chodzi
      o żadną reformę, ale o kasę i nadchodzący niż demograficzny. I tyle.

      A jak widzę na ulicach obrazek: małe dzieci z workami na kapcie i wielgaśnymi
      tornistrami (czyli widok z mojego szkolnego dzieciństwa), to szczerze mówiąc
      szlak mnie bierze - żeby w XXI wieku nie można było załatwić sprawy szafek na
      książki i buty w szkołach!
      • prorok_abraham Argument mnie powalił 30.09.08, 12:58
        > Jestem za obniżeniem wieku szkolnego - ostatecznie takie są teraz
        > normy na świecie.
        No rzeczywiście ważki argument. Czy my Polacy musimy bezmyślnie wszystko, co
        jest na Zachodzie kopiować? Zresztą nie wszędzie szkoły zaczynają się od 6 lat.
        Zresztą - dlaczego w przedszkolu dzieci nie mogą się uczyć w wieku 6 lat? Bo
        nazwa się nie podoba?
        • maryko.m Re: Argument mnie powalił 30.09.08, 14:28
          A mnie powala fakt, że większość młodych Amerykanów, Azjatów,
          Anglików itd, itd. kariery zawodowe rozpoczyna w wieku lat 21-22 z
          dyplomem ukończenia studiów wyższych (także tych najlepszych), że
          nie tylko nauka w szkołach,ale i studia trwają krócej niż u nas, że
          w rezultacie koszty tego przedłużonego w naszym kraju dzieciństwa i
          młodości ponosimy my wszycy, a ewentualne zyski (czyli kapitał
          ludzki) zgarniają i tak kraje do których emigrują nasi wspaniale
          wykształceni na 5-6 letnich studiach fachowcy.

          A na marginesie - kiedy miałam 6 lat marzyłam, żeby iść do szkoły,
          żeby nauczyć się czytać, pisać, rachować, a w przedszkolu,w którym
          nic się nie działo, nudziłam się jak mops.

        • beatrix13 Re: Argument mnie powalił 30.09.08, 18:21
          prorok_abraham napisał:

          > Czy my Polacy musimy bezmyślnie wszystko, co
          > jest na Zachodzie kopiować? Zresztą nie wszędzie szkoły zaczynają
          się od 6 lat.
          ...........................
          masz rację, bo w licznych krajach dzieci zaczynają edukację szkolną
          w wieku 5 lat - spora grupa krajów europejskich
          • jakw Re: Argument mnie powalił 30.09.08, 22:09
            beatrix13 napisała:

            > masz rację, bo w licznych krajach dzieci zaczynają edukację
            szkolną
            > w wieku 5 lat - spora grupa krajów europejskich
            >
            Jest także grupa krajów jak najbardziej europejskich, w których
            idzie się do szkoły w wieku 7 lat. I wcale małolaty z tych krajów
            nie wypadają gorzej (a może wręcz lepiej) niż małolaty z tych
            krajów, w których zaczyna się naukę 2 lata wcześniej.
            • titta Re: Argument mnie powalił 01.10.08, 00:42
              Czyli ktorte kraje? Poza Baltyckimi. O nich sie nie wypowiadam, bo
              nie jest ich zbyt duzo. Skandynawia? Zgadzam, sie, ze do szkoly
              dzieci ida w wieku 7 lat. Ale 95% dzieci idzie do przedszkola majac
              roczek. Poznawac literki, liczyc i jakies tam ogolno poznawcze
              zajecia zaczynaja majac 5 lat. Czyli wiek szkolny w tym przypadku
              to formalnosc.
              Obnizenie wieku rozpoczecia nauki jak najbardziej ma sens. Natomiast
              powinna ona miec miejsce w przedszkolach. Szkoly na dzien dzisijszy
              nie sa przystosowane dla maluchow...
    • sikorka68 Jestem za wcześniejszą.... 30.09.08, 11:33
      ...edukacją maluchów, ale w przedszkolu. 5 i 6-latki tam powinny się uczyć.
      Taka wcześniejsza edukacja ma sens.
      • beatrix13 czy rodzice protestujący mają dzieci opóźnione? 30.09.08, 18:15

        czy rodzice protesyujacy zdają sobie sprawę,że zaniedbują rozwój
        intelektualny swoich dzieci każąc im tylko bawić się do 7 roku
        życia, czasem prawie 8 w przypadku dzieci styczniowych?

        jak to jest,że w Polsce edukacja zaczyna się najpóźniej w Europie?

        PS. moje dziecko zaczęło szkolną edukację w wieku 5 lat i ani ja ani
        ono nie mamy poczucia "zabierania" dziecińśtwa, a wręcz przeciwnie
        poczucie niezmarnowania go
        • jakw Mają normalne dzieci, które muszą sobie pobiegać 30.09.08, 21:59
          i się wyszaleć. A do tego nie ma warunków w szkołach - za to są w
          przedszkolach. A dzieci do prawidłowego rozwoju potrzebują nie tylko
          siedzenia w ławkach i uczenia się. I żaden WF na korytarzu + spacer
          po ciemku nie zastąpi spaceru w dzień

          > jak to jest,że w Polsce edukacja zaczyna się najpóźniej w Europie?
          Wiesz, najpierw się dobrze poinformuj

          > PS. moje dziecko zaczęło szkolną edukację w wieku 5 lat i ani ja
          ani
          > ono nie mamy poczucia "zabierania" dziecińśtwa, a wręcz przeciwnie
          > poczucie niezmarnowania go
          A ile twoje dziecko ma lat? Pewnie ze 20, skoro możesz już
          stwierdzić, że nie zmarnowało dzieciństwa


    • coffee_milk2 Alarm dla Warszawy 30.09.08, 12:42
      A w szkole jak dwie zmiany nie wystarczą to co za problem trzecią zrobić?
      Poza tym, czy ktoś uwzględnił w swoim genialnym programie dostosowanie również szkolnych stołówek do tak małych dzieci a zwłaszcza możliwości wybrania diety pod kątem alergii?! NIE. Jasne, że nie ... bo i po co!
    • gdabski Alarm dla Warszawy 30.09.08, 13:10
      Wzrost liczby dzieci w podstawówkach w pierwszym roku reformy wyniesie ok. 5%.
      Jeśli połowa szkół w stolicy ma mieć lekcje na dwie zmiany, to oznacza to, że
      taka sytuacja już jest obecna lub bardzo bliska i nie jest spowodowana reformą.

      "Przez sześć lat do pierwszych klas mogą iść siedmiolatki i dzieci 6-letnie,
      ale tylko o dwa miesiące młodsze. Wówczas rozbieżności rozwojowe między
      dziećmi w jednej klasie nie będą znaczące"

      Ta, ten dwa miesiące różnicy w porównaniu z propozycją ministerialną to
      rzeczywiście zrobią różnicę. Jest jasne, że przy takiej różnicy wieku
      rozbieżności rozwojowe należ przypisywać w większym stopniu indywidualnym
      cechom każdego dziecka, a nie tej różnicy wieku.

      "Do obowiązku szkolnego trzeba bezwzględnie przygotować pięciolatków w
      przedszkolach. Jeśli rząd naprawdę chce zacząć reformę już w 2009 r., to musi
      zagwarantować takie zajęcia dla pięciolatków co najmniej od stycznia. Inaczej
      te dzieci nie poradzą sobie w szkole, a jeszcze zakłócą pracę z dziećmi po
      zerówkach."

      To jest racja. MEN sobie oszczędza organizacji dla przyspieszenia reformy i
      zajęcia dla pięciolatków planuje wprowadzić od roku 2009/10 a obowiązek
      uczęszczania na nie rok później.

      /Gdabski
    • gdabski Re: Alarm dla Warszawy 30.09.08, 13:17
      Powtórzę się jeszcze z innego wątku, bo tam już nikt nie zajrzy. Cyt. mal_art:

      > No właśnie o to chodzi, że lepszych warunków lokalowych w tej szkole potrzebuje
      > i 6 i 7 i 10-latek. A jeśli do pierwszej klasy trafią dwa roczniki - jak w
      > pierwszych założeniach reformy - albo nawet tylko 30% rocznika 2003 i cały 2002
      > - jak mówią teraz - to zrobi się jeszcze większy tłok. A na myśl o podwójnym
      > roczniku równocześnie zdającym maturę i rywalizującym o miejsce na studiach i
      > potem na rynku pracy robi mi się słabo.

      Większa liczba dzieci w szkołach w czasie wprowadzania reformy jest kosztem
      wdrożeniowym. Krytykowanie tego, choć nie jest zabronione i niepotrzebne, nie
      dotyka jednak sedna reformy rozpatrywanej w kategoriach systemowych i z tego
      powodu ma mniejszą moc niż argumenty dotyczące istoty reformy.
      Niestety, nie da się przesunąć obowiązku szkolnego bez jednoczesnego wysyłania
      do szkół więcej niż jednego rocznika. Warto zwrócić uwagę, że te koszty
      społeczne wdrożenia zostały już w planach rozłożone na trzy lata, a im szybciej
      się przeprowadzi reformę, tym będą one globalnie mniejsze. Warto też zauważyć,
      że liczba uczniów w 6-letniej podstawówce wzrośnie w szczytowym momencie
      zaledwie o jakieś 17%, będzie tak przez cztery lata. Wpływ na organizację zajęć
      i warunki lokalowe jakiś z pewnością to będzie miało, ale nie wieszczyłbym
      katastrofy. Istotnie, liczba absolwentów w jednym roczniku przez trzy lata
      będzie większa o średnio 33%, co jest już wzrostem wyraźniejszym. Cały czas
      jednak liczba uczniów kończących szkoły nie będzie większa niż pojedyncze
      roczniki kilka lat temu.

      > I jak pogodzić w jednej klasie dzieci po zerówkach, płynnie
      > czytające i samodzielne, z tymi, które nawet nie chodziły do przedszkola i
      > pierwszy raz rozstają się na dłużej z rodzicami?
      > Dlaczego nie wprowadzić najpierw obowiązku przedszkolnego dla
      > 5-latków, żeby przygotować wszystkie dzieci do szkoły?

      Tu jak najbardziej się zgadzam, że powinno się zapewnić w tym roku 5-latkom
      miejsca w zerówkach szkolnych. Będzie obowiązkowe wychowanie przedszkole dla
      5-latków, ale w projekcie ustawy MEN dał sobie na to "elegancko" nieco więcej
      czasu. Jest to jedna z przyczyn, dla której uważam, że na reformę startującą od
      przyszłego roku szkolnego jest za późno.
      A dlaczego zaczyna się od podstawówek? 6-latki, które pójdą do szkoły, zwolnią
      miejsca dla większej liczby młodszych dzieci w przedszkolach. Robienie tego w
      odwrotnej kolejności byłoby niegospodarne. 5-latki mają mieć prawo do rocznego
      wychowania przedszkolnego od 2009 i obowiązek od 2010 roku. Pewnie znów będzie
      rumor, że w wielu miejscach będą to oddziały przedszkolne przy szkołach
      podstawowych, ale chyba jednak lepiej tak niż wcale.

      /Gdabski
      • mal_art Re: Alarm dla Warszawy 30.09.08, 20:42
        Czytałam, czytałam, chyba raczej się nie zgodzimy bo - chociaż rozumiem Twoje
        racje - mam własne, jako pedagog i jako mama 5-latki.
        Ja się nie zgadzam żeby byle jaka edukacja jednego rocznika (czy trzech
        roczników) miała być ceną za przyszłą szczęśliwość i dobrobyt pokoleń. Również
        dlatego że nie wierzę w tę przyszłą szczęśliwość i dobrobyt, raczej w polskie
        "jakoś to będzie" w myśl którego zmiany na lepsze będą głównie na papierze. Nie
        sprzeciwiam się samemu obniżeniu wieku szkolnego, ale takiemu kształtowi reformy
        jestem przeciwna. Reforma musi być wprowadzana rozważnie, po kolei, czyli od
        przedszkola, a nie stawiana na głowie. Wiem, że możliwości lokalowe polskich
        przedszkoli są niewielkie. Ale niestety posłanie do jednej klasy dzieci z
        różnych roczników i wymieszanie tych po zerówkach, tych po przedszkolach i tych,
        co dotąd nigdzie nie uczęszczali - będzie katastrofą. I nie ma nic wspólnego z
        wyrównywaniem szans edukacyjnych (chyba że równaniem w dół). Jedni dwa razy będą
        przerabiać program zerówki i nudzić się setnie (a do czego nie jest zdolny
        znudzony 7-latek? Toż to narażanie bezpieczeństwa dzieci.) Inni będą w pocie
        czoła nadganiać - a jako młodszym i mniej samodzielnym będzie im jeszcze
        trudniej (a początki w szkole są wystarczająco trudne). Ten rok różnicy jest w
        tym wieku naprawdę znaczący - chodzi o takie drobiazgi jak kostnienie
        nadgarstka, lepszą sprawność motoryczną, lepszą koordynację wzrokowo-ruchową
        itd. Tutaj są dość sztywne prawidłowości, opisane przez psychologów rozwoju.
        Owszem, pewne rzeczy można usprawnić, przyspieszyć - ale przez trening,
        ćwiczenie, edukację. Dlatego - moim zdaniem - najpierw pięciolatki obowiązkowo
        do przedszkoli (albo oddziałów przedszkolnych w szkołach, a niechby nawet i przy
        żłobkach czy gdziekolwiek!), a potem dopiero obowiązek szkolny. Po to przecież
        wprowadzano obowiązek przedszkolny - żeby wyrównywać szanse, poziom itd. Takie
        oddzialy przedszkolne w szkołach nie "zmarnowałyby się" przecież po opuszczeniu
        szkół przez tę grupę dzieci (2002/2003) - byłoby przyjazne środowisko dla
        kolejnych roczników uczniów. I to byłby świetny efekt - i doskonała "reklama"
        obniżania wieku szkolnego. Bo, jak pisałam w tamtym wątku - mnie nie przekona
        żadna gwiazdeczka ani kampania informacyjna ministerstwa, tylko lepsze warunki w
        mojej konkretnej szkole. Tylko że budować, remontować itd trzeba by było już
        teraz...
        • gdabski Re: Alarm dla Warszawy 30.09.08, 22:38
          Myślę, że w wielu miejscach się właśnie zgadzamy, a w każdym razie na pewno w
          tym, że na zmiany od przyszłego roku jest w tej chwili za późno. Ja się tylko
          staram przekonywać, że niektóre oczekiwania rodziców, które się nagle pojawiły,
          są przesadzone i nie maja w istocie związku z wysyłaniem do szkół 6-latków,
          pewnych kosztów reformy nie da się uniknąć i nie oznaczają one katastrofy, a
          sama idea przyspieszenia obowiązku szkolnego jest słuszna i nie należy jej
          (idei) oceniać przez pryzmat proponowanych zasad wdrożenia.
          W szczególności zaś wypowiadam się przeciw takim bzdurom, że wzrost liczby
          dzieci w szkole o 5% spowoduje nagle, że połowa szkół w mieście będzie dwuzmianowa.

          /Gdabski
          • mal_art Re: Alarm dla Warszawy 01.10.08, 09:00
            U mnie w okolicy każda szkoła już teraz pracuje na dwie zmiany :( W klasach jest
            po ok. 20-25 dzieci.
            Będzie więcej dzieci - będzie tłok w klasie albo trzecia zmiana...

            Zgadzam się że koszty wprowadzenia reformy są konieczne i jeśli chcemy 6-latków
            w szkołach, to ponieść je trzeba, ale tak jak stwierdzili państwo z UW -
            najpierw wprowadźmy ją w przedszkolach, wyrównajmy poziom (na tyle na ile to
            możliwe), a potem posyłajmy do szkoły dzieci w różnym wieku. Tak, żeby te
            pierwsze roczniki nie były pokrzywdzone.
            • alabama8 Wszystko od d....y strony. 01.10.08, 11:24
              Przepraszam za dosadny tytuł ale tak to właśnie wygląda. Odnoszę
              wrażenie że w tym przypadku wszytko robi się nie po kolei.
              1. Pięciolatki mają być objęte obowiązkowym wychowaniem
              przedszkolnym? OK. Od września 2008 wszystkie powinny mieć
              zapewnione miejsca w przedszkolach.
              2. Rok później (2009) spokojnie mogłyby pójść do szkolnej zerówki
              szumnie zwanej też pierwszą klasą.

              A tak rocznikowi przejściowemu (dzieci z początku 2003) funduje się
              pierwszą klasę bez zerówki - oczywiście decyzja zależy od rodziców,
              ale kto mi zagwarantuje że zerówka nie odmówi przyjęcia takiego
              dziecka- bo przecież łapie się do reformy?
              • gdabski Re: Wszystko od d....y strony. 02.10.08, 02:28
                > A tak rocznikowi przejściowemu (dzieci z początku 2003) funduje się
                > pierwszą klasę bez zerówki - oczywiście decyzja zależy od rodziców,
                > ale kto mi zagwarantuje że zerówka nie odmówi przyjęcia takiego
                > dziecka- bo przecież łapie się do reformy?

                Jest taka gwarancja.

                /Gdabski
      • jakw Re: Alarm dla Warszawy 30.09.08, 22:12
        gdabski napisał:

        > . Warto też zauważyć,
        > że liczba uczniów w 6-letniej podstawówce wzrośnie w szczytowym
        momencie
        > zaledwie o jakieś 17%, będzie tak przez cztery lata.
        Taa, a widziałeś może taką dzisiejszą podstawówkę? A dopiero potem
        mnóż ją przez 1,2*4 lata.
    • rekin761 Alarm dla Warszawy 30.09.08, 19:24
      To jest kolejny debilny pomysł tepych rzadzących, 6 latki do szkoly i tyle a reszta gdzie, mam 6 letnie dziecko i nie wysle jej do szkoly teraz bo po co? Zero klas , nauczycieli a poziom kaształcenia dno, ostatnio byly artykuly o polskim ksztalceniu i wychodzi na to ze uczymy sie w Polsce 20 lat, studia i inne duperele ale nic nie potrafimy, bo co nas uczą nauczyciele bzdur, regułek, tabelek a zero konkretów, więc po co iść 6 latkom do szkoły?
      Zero przygotowania do tej reformy, nie ma zaplecza kazdy o tym wie ale co rząd sie pochwali ze zrobil reforme, tylko premierze po co ? co z tego ma byc? czy ktoś wie w tym rządzie cokolwiek?
      olewam wasze reformy
    • guru133 Każda reforma oświaty, począwszy od ministra 30.09.08, 23:35
      Laskonogiego, pogrąża coraz bardziej naszą oświatę. Niestety, rządzący uważają
      iż ciemnym narodem łatwiej rządzić. Pedagodzy dają odpór, ale ich pozycja jest
      coraz słabsza.
    • a.ba nie ma pieniędzy na przedszkola a na szkoły będą? 30.09.08, 23:35
      pani Hall chce zrobić 'dobrze' koleżankom ze szkoły załatwiając im
      dodatkowych małych uczniów. Uczniów, którzy jak to sama baba w
      artykule powiedziała mają przynieść szkołom 'subwencję' oświatową.
      Chodzi im tylko o wyrwanie kasy dla szkół a nie o edukację i
      podwyższenie poziomu.
      Dlaczego nie można tych samych pieniędzy przeznaczyc na obowiązkowa
      nauke w przedszkolu (od 5-go roku)? Bo w przedszkolu to już nie
      koleżanki pani minister?
      Może by sie Pani minister zajęła bałaganem spowodowanym stoworzeniem
      potworka o nazwie gimnazjum i praktycznym zlikwidowaniu szkolnictwa
      zawodowego?
      Może czas się przyznać że te reformy o kant doopy rozbić i wrócić do
      strego?
      • guru133 Pieniędzy nie ma i nie będzie, ale za to będzie 01.10.08, 00:47
        kolejna chora reforma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka