vvoitek
27.10.08, 03:29
"Przeciwnicy zarzucali Obamie, że niczego nowego nie proponuje. Ale on nie
musiał. Zgodnie z metodą Axelroda w dniach kryzysu budował związek z
wyborcami. Utwierdzał ich w przekonaniu, że można jemu, młodemu senatorowi z
Illinois, zaufać."
To nieprawda. Podczas kryzysu śledziłem uważnie, co mówili obaj kandydaci. Ich
druga debata miała miejsce tuż po pierwszym dniu wielkiego krachu, i Obama
miał konkretne propozycje, jasne i stwarzające wrażenie "całościowych", a
McCain rzucał ogólnikami i nie miał jeszcze żadnych konkretnych pomysłów. To
się zmieniło podczas ich ostatniej debaty, ale na początku było oczywiste, że
Obama ma przewagę w zakresie merytoryczności argumentów.