eva15
30.10.08, 11:34
"(...) były doradca Białego Domu zauważył, iż "wielka różnica między
wyborami amerykańskimi i rosyjskimi polega na tym, że nadal nie
wiadomo, kto będzie ich zwycięzcą".
_________________
Naprawdę nie wiadomo? Czyżby Brzeziński na serio sugerował, że może
zwyciężyć np. R. Nader albo inny polityk niezależny od machiny
finansowo-militarnej sterującej dwugłową partią biznesu zwaną
Republikanami i Demokratami?
Tak w Rosji jak i w USA jest tylko 2 liczących się kandydatów.
Różnica polega jedynie na tym, że w Rosji jeden z nich sam się
wycofał, bo nie chciał zmieniać konstytucji, a w USA takiej
konieczności nie było. Być może w USA rządzący rządzącymi
wystawiając 2 kandydatów jeszcze się niezdecydowali, kto będzie
lepszym komiwojażerem ich interesów. I stąd ta cała "niepewność"
pewnego najzupełniej wyniku.