kapitan.kirk
31.10.08, 08:02
Rozsądny kierunek zmian, ale:
1.) Jeśli armia ma być na jakim takim poziomie wyszkolenia i
zaopatrzenia w sprzęt, koszary i żarcie, to powinni zredukować ją
nie do miliona ludzi, ale co najwyżej do 600 tys. Przykładowo, nikt
chyba nie narzeka, że Wojsko Polskie jest oszałamiająco bogate czy
przeinwestowane; tymczasem Rosjanie usiłują obecnie utrzymać siły
zbrojne dziesięciokrotnie liczniejsze od naszych, do tego wyposażone
w rozmaite ultrakosztowne zabawki w postaci wojsk kosmicznych,
strategicznych sił rakietowych, ciężkich bombowców, lotniskowców,
atomowych okrętów podwodnych etc. - a wszystko to za budżet obronny
niecałe trzy razy wyższy od polskiego...
2.) Jakoś nie wierzę, żeby zniknąć miał szczebel dywizyjny, a
pozostały tylko dowództwa operacyjne i brygady. Rosja to nie
Białoruś, którą stac tylko na wojsko złożone raptem z trzech brygad,
więc szczebel dywizyjny jest jej całkiem zbędny... Dywizje
najprawdopodobniej zostaną, podobnie jak we wszystkich jako tako
uzbrojonych krajach (z Polską włącznie), a w artykule podejrzewam
jakiś skrót myslowy przy tłumaczeniu...
3.) Wydawanie pieniędzy na flotę nie będzie oznaczało raczej
budowy "flotylli lotniskowców", a już na pewno nie przed 2015. O
wiele bardziej potrzebne są im mniejsze okręty - niszczyciele,
fregaty, konwencjonalne okręty podwodne, niszczyciele min etc. -
które starzeją się szybko i może stać się tak, że za parę lat nie
będzie nagle czym pływać... W tej sytuacji wydawanie pieniędzy na
nowy lotniskowiec (który zresztą trzeba by zamówić na Ukrainie, bo w
Rosji brak obecnie odpowiednich stoczni) byłby inwestycją podobną do
otynkowania i fantazyjnego pomalowania fasady domu, którego wnętrze
gnije i się wali.
Pzdr