pe-so 08.11.08, 23:06 Nie wiedziałem, że mamy już XXII wiek :/ Przespałem trochę. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mis22 Bardzo interesujący wywiad! 09.11.08, 00:01 Jednak w Stanach są mądrzy ludzie! Po ośmiu latach rządów Busha jr, słuchaniu jego przemówień, wpadłem w pesymizm. Najbardziej podoba mi się nadzieja prof. Fonera, że Obama zapowie światu, że Ameryka będzie trzymała się międzynarodowych standardów, nie będzie torturować ludzi, że będzie działać znowu jak cywilizowany kraj. Ja też mam taką nadzieję! Rząd Iraku natychmiast po wyborach i wygranej Obamy odzyskał nadzieję, że ich kraj odzyska wolność. Zaczęli traktować serio negocjacje w sprawie pobytu wojsk amerykańskich w Iraku i terminu ich całkowitego wycofania. Przedtem sądzili, że te negocjacje to kolejna sztuczka rządu Busha jr aby zalegalizować kolonizację ich kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Bardzo interesujący wywiad! 01.05.09, 00:00 Rząd Iraku wielokrotnie prosił Amerykanów o pozostanie w ich kraju, a nawet o zwiększenie liczebności wojska. Rozumiem, że udawali, a Tobie w tajemnicy przed światem przekazali swoje prawdziwe przemyślenia... Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Koniec epoki Reagana 09.11.08, 00:40 brednie. obamę, jak clintona, trzeba po prostu przeczekać, w tym czasie minimalizując straty. Odpowiedz Link Zgłoś
gollum.z.kremla Re: obamę trzeba po prostu przeczekać 09.11.08, 01:13 Przygotuj się raczej na dłuuugie czekanie... ;-> Odpowiedz Link Zgłoś
bagienne_dno Takiego burdelu jak Bush 09.11.08, 09:12 jeszcze nikt w USA nie zrobił Odpowiedz Link Zgłoś
inzynier2 Bush jr - najgorszy prezydent w historii USA 09.11.08, 10:10 bagienne_dno napisała: > Takiego burdelu jak Bush jeszcze nikt w USA nie zrobił To prawda! Bush jr jest najgorszym prezydentem w historii USA. Może Amerykanie nauczą się na swoich błędach i będą w przyszłości wybierać mądrzejszych i bardziej odpowiedzialnych ludzi na prezydenta. Dynastie prezydenckie nie są dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
czesiekkk Re: Bush jr - najgorszy prezydent w historii USA 09.11.08, 10:31 Dokładnie, ale Amerykanie przez długie lata mieli olbrzymią sympatię do dynastii politycznych. Końcówka kadencji Busha jr kryzys finansowy, który poprzedziło załamanie na rynku nieruchomości i upadek banków. Po drodze wojna na dwóch frontach bez pomysłu na ich zakończenie. Odpowiedz Link Zgłoś
bagienne_dno Nie nauczą się 09.11.08, 11:53 dlatego na torebkach foliowych pisze zeby nie zakładać na głowe bo grozi uduszeniem Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Koniec epoki Reagana 09.11.08, 11:25 pan profesor mówi: "Wygrana Obamy nie oznacza oczywiście, że kwestia rasowa w Ameryce przestaje mieć znaczenie. Dowodzi jednak, że rasa jest tylko jedną z cech, jakie ludzie dostrzegają u polityka - i nie musi to być cecha najważniejsza, jaką zauważają." ale jak tu się z tym zgodzić, skoro afroamerykanie prawie jak jeden mąż głosowali na Obamę. Przypadek? Czyżby to świadczył o tym, że to właśnie afroamerykanie większą wagę przywiązują do rasy? Ale czy to czyni z nich rasistów, czy jeszcze nie? Bo dla mnie to trochę nie fair, bo gdyby wyniki przedstawiały się tak, że 95% białych głosowałoby na McCaina, to oczywiście podniosłyby się głosy, jacy to z nich rasiści. Ale czy w drugą stronę ten mechanizm juz nie działa? I dlaczego? a koledze pe-so - z tym XXII wiekiem chodziło mniej więcej o to, żeby pan prof sobie wyobraził, że jest historykiem XXII wieku i ocenił wybór Obamy z punktu widzenia historyka. Odpowiedz Link Zgłoś
roar Re: Koniec epoki Reagana 09.11.08, 11:56 Demokraci od kilkudziesięciu lat mają u czarnych poparcie rzędu 90%. To właściwie powinno zakończyć twoje dywagacje. Możesz spróbować się zastanowić, dlaczego tak się dzieje, ale problemów proponuję szukać raczej po stronie GOPu. Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek66 Re: Koniec epoki Reagana 12.11.08, 13:18 pan profesor mówi: "Dla pokolenia mojej córki sprawa rasy się nie liczy, oni jak gdyby w ogóle nie zauważali rasy." Ciekaw jestem, jak często pan profesor z córką spaceruje po Harlemie i Bronxie, prowadząc z jej mieszkającymi w tych dzielnicach rówieśnikami sympatyczne pogawędki na temat zaniku wszelkich uprzedzeń rasowych wśród młodego pokolenia. Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek66 Re: Koniec epoki Reagana 12.11.08, 13:23 To też jest dobre: "Rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego to koszmar każdego prezydenta, niezależnie od partii, z której się wywodzi." A niby co tam USA ma do roboty? Niech przestanie popierać jedną ze stron tego konfliktu i zajmie się swoimi sprawami, to się od tego koszmaru uwolni. Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Koniec epoki Reagana 09.11.08, 13:40 koniec rasizmow wszelkiej masci dobrze wrozy przyszlosci Ameryki. dostanie od tego poteznego przyspieszenia cywilizacyjnego. niewykorzystywany w pelni potencjal kolorowej ludnosci USA zacznie byc najwiekszym aktywem tego kraju. szkoda, ze u nas nie ma wiecej murzynow - byloby mniej ksenofobicznych poslow Gorskich :( Odpowiedz Link Zgłoś
stefan41 Re: Koniec epoki Reagana 09.11.08, 16:43 Ten wybitny historyk Stanów Zjednoczonych znany jest nie tylko z książek o historii niewolnictwa, ale także z tego, że pochodzi z rodziny o wybitnie komunistycznych przekonaniach: jego ojciec i dwóch wyrzucono z pracy za działalność komunistyczną, Philip Foner, jeden z jego wujów, napisał kilkanaście książek o historii KP USA, wychwalając ją pod niebiosa. Eric Foner zasłynął także z wyjątkowo bezwzględnym atakiem na innego historyka - marksistę Eugene'a Genovese, który chyba w 1994 roku zapytał publicznie (na łamach pisma Dissent) dlaczego partyjni historycy nie pisali w USA o zbrodniach stalinowskich, choć doskonale o nich wiedzieli. Nie pisał nawiasem mówiąc i on sam, ale potrafił się przynajmniej do tego przyznać i jakoś wytłumaczyć. Foner był przeciwny niepodległości Litwy, Łotwy i Estonii i uważał, że powinno się je potraktować tak, jak Południe po wojnie secesyjnej. Uważał także, że Gorbaczow zbyt pobłażliwie traktował inne republiki ogłaszające niepodległość. W 1998 roku napisał The A Story of American Freedom, w której twierdził, ze KP USA mogła zmienić USA na lepsze, a jej działalność poszerzała granice wolności. Odpowiedz Link Zgłoś