Dodaj do ulubionych

Kalifornia: Zwolennicy legalizacji związków hom...

16.11.08, 00:00
Na szczescie Polska daleko od Kaliforni lezy :))
Ten temat nas nie dotyczy !
Jestesmy spoleczenstwem jednolitym i katolickim !!!
Obserwuj wątek
    • servicio Kalifornia: Zwolennicy legalizacji związków hom... 16.11.08, 01:12
      Czy wy nie umiecie jednej rzeczy napisać zgodnie z prawdą?!

      Związki homoseksualne są LEGALNE. Tu nie chodzi o związki, ale o MAŁŻEŃSTWA
      ludzi tej samej płci!
      • zepter91 Re: Kalifornia: Zwolennicy legalizacji związków h 16.11.08, 01:14
        servicio napisał:

        > Czy wy nie umiecie jednej rzeczy napisać zgodnie z prawdą?!
        >
        > Związki homoseksualne są LEGALNE. Tu nie chodzi o związki, ale o MAŁŻEŃSTWA
        > ludzi tej samej płci!

        Wyrodna choruje na przeinaczalnus tekstus
        • arnie31 Re: Kalifornia: Zwolennicy legalizacji związków h 16.11.08, 10:27
          Uwielbiam San Francisco!!!!!Po jaką chol..re zakazywać ludziom prawa
          do bycia razem.Paranoja.
          • tomus78 O co chodzi? 16.11.08, 10:31
            Przy okazji głosowania na prezydenta było w Kalifornii referendum na ten temat.
            Zwolennicy małżeństw homoseksualnych to referendum przegrali. O co więc chodzi?
            Typowo lewacka mentalność. Jesteśmy za wolnością i demokracją pod warunkiem, że
            będzie po naszemu
            • k1k2 Re: O co chodzi? 16.11.08, 10:42
              chodzi o to ze doszlo do sytuacji gdzie wiekszosc odebrala
              podstawowe prawo mniejszosci.
              • rs_gazeta_forum Re: O co chodzi? 16.11.08, 11:11
                Widać jemu żadne osobiste prawa nie są potrzebne. Stąd nie zrozumiał o co chodzi
                manifestantom.
                • mangusta3 prawak lubi zamordyzm a nie wolność stąd tego typu 16.11.08, 12:18
                  uwielbienie dla Pinocheta i Franco u naszych rodzimych przeciwników związków
                  osób tej samej płci
              • losiu4 Re: O co chodzi? 19.11.08, 14:36
                k1k2 napisała:

                > chodzi o to ze doszlo do sytuacji gdzie wiekszosc odebrala
                > podstawowe prawo mniejszosci.

                nikomu nic nie odebrało. Przecież lesbijka może zzowrzeć związek
                małżeński z cześcią rowerową.

                Pozdrawiam

                Losiu
          • losiu4 Re: Kalifornia: Zwolennicy legalizacji związków h 19.11.08, 14:41
            arnie31 napisał:

            > Uwielbiam San Francisco!!!!!Po jaką chol..re zakazywać ludziom
            > prawa do bycia razem

            no i dałeś się zrobić w jajo wybiórczej. Przyjmij do wiadomości że
            nie zakazuje się nikomu prawa do bycia razem. Homosie jak
            najbardziej mogą mieszkać ze sobą i nikt im pod kołdrę zaglądać nie
            zamierza.

            Pozdrawiam
    • plorg Banda zbokow. 16.11.08, 14:35
      a Gazeta w swoim zywiole promuje "wolnosc" :-(
      Zaraz zwymiotuje...
      • nick3 Mnie się podobają. 16.11.08, 15:25

        Jakieś lepsze twarze mają od moich krajanów poszarzałych z
        nieustającej złości.

        Ostatnich "normalnych" na świecie;)
    • kotecki 1 krok do masowego ludowbójstwa 19.11.08, 12:22
      legalizacja związków homo prowadzi do likwidacji rodziny. Jesli
      zgodzimy sie ze małazenstwo nie jest juz związkiem dwóch osób
      odmiennej płci to dlaczego nie maiłoby byc zwiazkiem 3, 4, 15 lub 50
      osób.ale kto bedzie chciał takie rodziny zakładać i po co miałby to
      robic.Naturalne rodzicielstwo zostanie zastapione przez adopcję o
      której kryteriach decydowac będą funcjonariusze państwa.W ten sposób
      zanikną wiezi miedzypokoleniowe bo dziecko wychowywane przez kilka
      kompletów rodziców nie bedzie z nimi odczuwało zadnej
      wiezi.Przejdzie wiec życie zyjac w grupie rówieśniczej i konczyc je
      bedzie w domu spokojnej starości...a o eutanazji społecznej mówi się
      coraz częściej ...nie bedzie zadnych przreszkód zeby ją wprowadzic
      bo kto sie o nich upomni? Rozbicie rodziny toruje droge do
      doskonałej masowej zbrodni na niespotykana dotąd skalę.
      • ranika2 Tworzenie ciągu przyczynowo-skutkowego idzie Ci św 19.11.08, 14:54
        Tworzenie ciągu przyczynowo-skutkowego idzie Ci świetnie. Wymaga to
        co prawda sporej dawki wyobraźni, aczkolwiek ładnie Ci to wyszło.
        Gorzej niestety z logiką, która (pamiętaj!) jest bardzo ważnym
        elementem każdej wypowiedzi. Zabrakło też wiedzy elementarnej nt.
        różnic pomiędzy związkiem homoseksualnym, a poligamicznym, ale
        myślę, że możesz to nadrobić. Pozdrawiam gorąco wszystkich
        starających się.
        • kotecki Re: Tworzenie ciągu przyczynowo-skutkowego idzie 20.11.08, 10:24
          > Gorzej niestety z logiką, która (pamiętaj!) jest bardzo ważnym
          > elementem każdej wypowiedzi.<
          W którym miejscu jest cokolwiek nielogicznego?

          >Zabrakło też wiedzy elementarnej nt.
          > różnic pomiędzy związkiem homoseksualnym, a poligamicznym, ale
          > myślę, że możesz to nadrobić.<

          a jakie to ma znaczenie dla kwestii legislacji?Wystarczy ze sie
          zbierze lobby legalizacji związków poligamicznych poliandrycznych i
          wszelkich innych i zaczna krzyczeć że skoro gejom się pozwoliło to
          dlaczego nie im(już sie pojawiają takie pomysły -u mazułmanów,
          mormonów, a i geje moga dojsć do wniosku że lepiej im bedzie np.we 3
          niz w parze).Jeśli złamie sie zasade to wszystko runie.I własnie ma
          runać bo taka jest lewacka koncepcja społeczenstwa ;zatomizowane
          bydło hodowane według naukowych zasad hodowli;bezbronna jednostka
          twarza w twarz z bezlitosna biurokracja.
          • nick3 Błędy myślenia antyliberalnych "apokaliptyków" 20.11.08, 16:43

            Legalizacja rodzin niemonogamicznych jest jak najbardziej możliwa
            (dzieci wychowywane w takich rodzinach mogą być równie zdrowe
            psychicznie co wychowane w monogamicznych, a psychoanaliza nawet
            pozwala sądzić, że bardziej;)

            Nie widzę wiec w takiej legalizacji nic niestosownego (naprawdę
            żaden katolik nie będzie zmuszany, by tworzyć taki związek;)


            Czy w ten sposób "wszystko runie"?

            Runą zakazy.

            Czy uważasz, że tylko one trzymają ludzi przy obecnym sposobie życia?

            Jeśli tak, to znaczyłoby, że to nie jest zdrowy sposób życia i warto
            szukać innego.

            Czy ludzie muszą przez to stać się gorsi?


            Zwykle swoboda i prawo do różnorodności czyniły ludzi bardziej
            pokojowymi i bardziej otwartymi na siebie nawzajem.

            Życie w formach wymuszonych przepaja społeczeństwo agresją i chłodem.

            Wyjście z nich zawsze jest wyzwalające i czyni świat przyjaźniejszym.



            > I własnie ma
            > runać bo taka jest lewacka koncepcja społeczenstwa ;zatomizowane
            > bydło hodowane według naukowych zasad hodowli;bezbronna jednostka
            > twarza w twarz z bezlitosna biurokracja.


            I wszystkim wszczepi się czipy z napisem "666".

            Teraz już wiadomo, o co chodzi w tym całym liberalizmie:)))
            • kotecki Re: Błędy myślenia antyliberalnych "apokaliptyków 21.11.08, 12:02
              >Legalizacja rodzin niemonogamicznych jest jak najbardziej możliwa
              > (dzieci wychowywane w takich rodzinach mogą być równie zdrowe
              > psychicznie co wychowane w monogamicznych, a psychoanaliza nawet
              > pozwala sądzić, że bardziej;)
              > Nie widzę wiec w takiej legalizacji nic niestosownego (naprawdę
              > żaden katolik nie będzie zmuszany, by tworzyć taki związek;)<

              Oczywiscie że nie będzie zmuszany do tworzenia takiego związku.Bo
              chodzi o to żeby ludzie ogóle nie wchodzili w związki...by nie
              mieli ku temu powodu. I tu dochodzimy do kwesti wychowania
              potomstwa. kto w takiej rodzinie bedzie miał prawa rodzicielskie?
              wszyscy współmałżonkowie (np w rodzinie składajacej sie z trzech
              tatusiów i 4 mamuś)?a co jak którys sie rozwiedzie i przejdzie do
              innej rodziny? wiadomo że np dwoch homosiów dziecka miec ze soba nie
              może. moga je co najwyżej adoptować.ale zeby oni mogli adoptować
              komuś trzeba to dziecko zabrać.do tej pory jest tak że pierwszeństwo
              maja naturalni rodzice.Jesli dopuści sie te mutacje rodziny to
              decydować będą inne względy; w praktyce urzednicy zgodnie z normami
              pedagogicznymi i psychologicznymi- kto ich nie bedzie przestrzegał
              temu sie dziecko zabierze i odda komus innemu.Z czasem częsta
              wymiana opiekunów stanie się polityką społeczną(zapewne znajdzie
              się odpowiednie uzasadnienie ze strony ekspertów od psychologii
              dziecięcej).I nie chodzi tylko o to ze dziecko na tym ucierpi a o to
              ze bedzie czuło moze zaledwie letnie wiezi z kolejnymi
              opiekunami.Od rozbicia więzi międzypokoleniowej zaczynali wszyscy
              znani dotychczas totalitaryści( w Sowietach Komsomoł i jego bohater
              Pawik Morozow,który zadenuncjował swojego ojca, w 3 Reichu Hitler
              Jugend i domy rodzenia,i szydzacy ze starszego pokolenia Adolf : to
              nic ze mnie nie popieracie ja juz mam wasze dzieci.
              Tak więc przymusu wchodzenia w mutacje rodziny nie bedzie ale juz
              dzieci przymusowo będą rodzicom odbierać. Lepiej sie nie dawac
              nabierać na te wolnościowe koraliki- niby się coś dostaje ale tak
              naprawdę to tylko przynęta.Niby się otwiera obszar wolności ale się
              naprawdę zamyka.

              >Runą zakazy.<
              nie ma żadnych zakazów życia w jakichś gromadach,komunach parach
              trójkach ze sternikiem i innych dowolnych konfiguracjach. To nie
              jest zakazane.O jakie zakazy chodzi?

              > I wszystkim wszczepi się czipy z napisem "666".<
              A może to pomysł moherów ? Na razie maja być dowody
              biometryczne ...też genialny wynalazek


              • nick3 Re: Błędy myślenia antyliberalnych "apokaliptyków 24.11.08, 16:22

                Jak Polacy się przyzwyczaili, że peerelowskie państwo było złe, to
                teraz wszelkie państwo, nawet takie które sami by demokratycznie
                tworzyli, wydaje im się instytucją o złowrogim charakterze (w czym
                propaganda kapitalistów niechcących płacić podatków bardzo ich
                utwierdza;).


                Kotecki, czasy się zmieniły od imperium Nerona (kiedy to pisano
                Apokalipsę) a nawet od czasu XX-wiecznych totalitaryzmów.

                Państwami naprawdę nie sterują żadni mroczni "Oni".

                Mamy demokrację (wiem, że daleką od ideału, ale bez przesady z wiarą
                we wszechwładzę Manipulatorów).

                Jeśli wyborców uważamy za odpowiedzialnych za swój wybór, to znaczy,
                że nie uważamy ich za zahipnotyzowanych cyborgów.


                Tam, gdzie ludziom naprawdę coś się nie podoba, tam potrafią przejąć
                inicjatywę i wynieść do władzy siłę spoza dotychczasowego
                establishmentu (patrz: wybór Obamy w USA).



                A co do praw rodzicielskich w ewentualnych rodzinach typu "komun
                hipisowskich":

                Przecież nie jest powiedziane, że nabywać je muszą wszyscy
                członkowie takiej niemonogamicznej rodziny (może np. tylko ten/ta,
                która urodziła/adoptował(a) dziecko (i np. ktoś przez niego/nią
                wskazany). Takie rzeczy da się rozsądnie rozwiazać, jeśli się chce.


                > chodzi o to żeby ludzie ogóle nie wchodzili w związki...by nie
                > mieli ku temu powodu.

                Oczywiście nie udowodnię ci, że światem nie kieruje z ukrycia
                potworny Antychryst.

                Sądzę jednak, że rozsądnie jest przy rozpoznawaniu mechanizmów
                kierujących społeczeństwem wziąć poprawkę na emocje swojej
                osobowości i nie zaludniać świata widmami.

                Bo inaczej będziemy mieli wizję prostą i odporna na korekty
                (totalitarną).


                Zwróć też uwagę, że zakładasz w gruncie rzeczy, że ludzie
                (większość, wszyscy?) nie lubią żyć w zwiazkach i robią w gruncie
                rzeczy pod przymusem, skoro obawiasz się że zniesienie przymusów w
                kwestii stulu życia zaowocuje powszechnym "atomizmem".


                Ja myślę, że nie wszyscy i nie zawsze będą chcieli być singlami
                (tylko mniejszość - i ma ona do tego niezbywalne prawo).


                Człowiek jest towarzyski. ;)






                • kotecki Re: Błędy myślenia antyliberalnych "apokaliptyków 25.11.08, 15:18
                  > A co do praw rodzicielskich w ewentualnych rodzinach typu "komun
                  > hipisowskich":
                  >
                  > Przecież nie jest powiedziane, że nabywać je muszą wszyscy
                  > członkowie takiej niemonogamicznej rodziny (może np. tylko ten/ta,
                  > która urodziła/adoptował(a) dziecko (i np. ktoś przez niego/nią
                  > wskazany). Takie rzeczy da się rozsądnie rozwiazać, jeśli się
                  chce.<

                  Jesli tak, to rodzinę bedzie stanowic tylko ta para .pozostali nie
                  majac praw rodzicielskich nie stanowia rodziny.nie bedzie to wiec
                  rodzina tylko raczej liga rodzin (jesli rzecz bedzie się działa w
                  Polsce będzie to liga polskich rodzin.
                  >
                  > Tam, gdzie ludziom naprawdę coś się nie podoba, tam potrafią
                  przejąć
                  > inicjatywę i wynieść do władzy siłę spoza dotychczasowego
                  > establishmentu (patrz: wybór Obamy w USA).<


                  Dlaczego w takim razie pozasystemowy kandydat BH Obama musiał sie
                  meldować po błogosławienstwo u Bilderbergów (jakoś niezależne media
                  sie o tym nie zjaknęły.

                  > Zwróć też uwagę, że zakładasz w gruncie rzeczy, że ludzie
                  > (większość, wszyscy?) nie lubią żyć w zwiazkach i robią w gruncie
                  > rzeczy pod przymusem, skoro obawiasz się że zniesienie przymusów w
                  > kwestii stulu życia zaowocuje powszechnym "atomizmem".<
                  >

                  Rodzina jest dla dziecka .Po to żeby wychować potomstwo.Jest
                  oczywiste że jesli ten powód jej istnienia zniknie, ludzie bedą
                  wchodzić w mniej zobowiazujace układy.Będą zyc w grupie rówieśniczej
                  i moze to byc zycie całkiem przyjemne ale ..kiedy sie zestarzeją
                  pies z kulawa noga sie nimi nie zainteresuje,nikogo nie bedzie
                  interesować co sie tam w tych domach starców z nimi bedzie
                  wyprawiać.Nikt nie bedzie chciał słuchać narzekan zramolałych
                  staruchów.Z czasem i oni "sami" bedą dochodzić do wniosku ze moze
                  nie powinni stanowić ciezaru dla społeczenstwa...i sami poprosza
                  o "dobra smierc".

                  Chcialbym sie mylic ale na tej rowni pochyłej nie widze zadnej
                  przeszkody
                  • nick3 Re: Błędy myślenia antyliberalnych "apokaliptyków 25.11.08, 16:37

                    > nie bedzie to wiec
                    > rodzina tylko raczej liga rodzin

                    ;)

                    Nie spierałbym się o słowa (a raczej: prawo do nazywania zostawiłbym
                    samym zainteresowanym, a nie odgórnej ideologii). Weź jednak pod
                    uwagę, że jedna osoba może mieć dzieci z kilkoma różnymi partnerami,
                    więc i prawa rodzicielskie do różnych swoich dzieci mogłaby dzielić
                    z różnymi osobami.

                    Więc jednak nie "liga rodzin";)


                    > Dlaczego w takim razie pozasystemowy kandydat BH Obama musiał sie
                    > meldować po błogosławienstwo u Bilderbergów


                    Ależ to jasne, że podważanie systemu nigdy nie uniknie posługiwania
                    się jego środkami.

                    Faktem jest jednak, że ci wszyscy "Bilderbergowie" nie mogli z równą
                    skutecznością wypromować, kogo by sobie zażyczyli.

                    Musieli zainwestować swoją "wszechmoc" w kandydata, którego wyłonili
                    ludzie niezależnie od ich planów.

                    Oczywiście, że wszedł z nimi w układ (z niektórymi z nich - bo w
                    królestwie szatana nie ma bynajmniej jedności;). Ale był to właśnie -
                    układ (a nie zlecenie). I to nie oni byli rozdającymi karty.

                    Tak wygląda polityka. Przypomina bardziej handel niż wojnę.



                    > Rodzina jest dla dziecka.


                    Nie tylko. I czy w ogóle rodzina jest "dla"? Może po prostu: jest. A
                    nie stanowi żadnego zespołu zadaniowego powołanego w jakimś celu.


                    > kiedy sie zestarzeją
                    > pies z kulawa noga sie nimi nie zainteresuje,nikogo nie bedzie
                    > interesować co sie tam w tych domach starców z nimi bedzie
                    > wyprawiać.

                    Zakładasz, że najlepszą opieką dla starego człowieka jest rodzina.

                    To nie jest prawda.

                    Wykwalifikowana opieka w nowoczesnym zachodnim domu starców daje
                    staremu człowiekowi większy komfort niż opieka rodziny (zarówno
                    medyczny jak i psychiczny).

                    Właśnie bliska rodzina czuje się tu bardziej obciążana przez starego
                    człowieka (niż opieka pielęgniarska w pensjonacie) i tworzą się
                    niewypowiadane na głos roszczenia, uraza i poczucie winy.

                    Rodzina (lub bliscy przyjaciele) jak najbardziej są starszemu
                    człowiekowi zalecani, ale jako goście (choćby i regularni), a nie
                    jako opieka.


                    > Nikt nie bedzie chciał słuchać narzekan zramolałych
                    > staruchów.

                    A kto ci powiedział, że będą zramolali!?:)

                    Ludzie starzy na Zachodzie (np. w Szwecji) w "domach starców" (tam
                    to się tak beznadziejnie nie nazywa) wyglądają zupełnie niepodobnie
                    do swoich rówieśników w wielce prorodzinnych krajach "tradycyjnych".

                    Właśnie nie są "zramolali" (ten rys starości musi mieć związek z
                    kulturą społeczeństw o ideologii konserwatywnej).

                    Spacerują po parku w kolorowych kurtkach. Żartują, śmieją się, dnie
                    spędzają na malowaniu, lepieniu glinianych dzbanków, zawierają
                    przyjaźnie (ba, zakochuja się!).


                    Z czasem i oni "sami" bedą dochodzić do wniosku ze moze
                    > nie powinni stanowić ciezaru dla społeczenstwa...i sami poprosza
                    > o "dobra smierc".


                    W Polsce przychodzi ona nieproszona.


                    Zamiast rodzierać szaty nad domniemanym "złem" wolności wyboru
                    eutanazjina Zachodzie w nielicznych starannie potwierdzonych
                    przypadkach zdeterminowanej dobrowolności, popatrz bez klapek na
                    oczach na swoją własną wysoce "tradycyjną" Ojczyznę.


                    "Eutanazja" jest tu praktykowana na skalę masową i tylko się tak nie
                    nazywa (bo i eutanazją nie jest, eutanazja musi być dobrowolna).


                    Leczenie poważnych schorzeń u osób powyżej 60 lat praktycznie nie
                    jest refundowane w Polsce.

                    To jest (wysoce swojska, zwyczajna bez zachodnich "perwersji")
                    eksterminacja starszego pokolenia.

                    Ale biedaki wolą się bać jakiejś wyimaginowanej demonicznej
                    przyszłości, która jakoby nadchodzi z tych krajów, w których własnie
                    starzy ludzie wiodą życie stosunkowo najprzyjemniejsze i są
                    traktowani z szacunkiem i humanitaryzmem, do których długo długo
                    nasz kraj nawet się nie zbliży.


                    Twój lęk przed przyszłościa jest wyolbrzymiony z pobudek
                    ideologicznych.

                    Bój się raczej teraźniejszości (jak się przypatrzysz, jest straszna).
                    • kotecki Re: Błędy myślenia antyliberalnych "apokaliptyków 26.11.08, 09:58
                      >Faktem jest jednak, że ci wszyscy "Bilderbergowie" nie mogli z
                      równą
                      skutecznością wypromować, kogo by sobie zażyczyli.

                      Musieli zainwestować swoją "wszechmoc" w kandydata, którego wyłonili
                      ludzie niezależnie od ich planów.<

                      To dla nich kwestia drugorzedna kto to personalnie jest.wazne zeby
                      realizował plan.Przyznajesz zatem ze sa jednak na swiecie
                      manipulatorzy,ktorzy swoja koncepcje (moim zdaniem dewiacyjna) chca
                      metodami spisku wprowadzić? Eutanazja społeczna, walka z
                      przeludnieniem,tworzenie nowego człowieka, walka z religią -to nie
                      sa moje pomysły - ja się tylko ich obawiam.Juz troche nieszcześć z
                      tych pomysłów było. Po co nam nowe.

                      >Weź jednak pod
                      > uwagę, że jedna osoba może mieć dzieci z kilkoma różnymi
                      partnerami,
                      > więc i prawa rodzicielskie do różnych swoich dzieci mogłaby
                      dzielić
                      > z różnymi osobami.<
                      Tylko w parach. Jesli pani kasia ma troje dzieci, kazde z innym
                      tatusiem to ci tatusiowie nic to do siebie wzajemnie nie mają ani
                      zadnych praw wobec dzieci tych swoich "suchych szwagrów"

                      > > Rodzina jest dla dziecka.<
                      >
                      >
                      > Nie tylko. I czy w ogóle rodzina jest "dla"? Może po prostu: jest.
                      A
                      > nie stanowi żadnego zespołu zadaniowego powołanego w jakimś celu.<

                      Wlasnie że stanowi.W starozytności homoseksualizm kwitł ale nikomu
                      do głowy nie przychodziły małżeństwa homosiów. Dziecko wymaga
                      opieki. to jest zródło i sens tego naturalnego układu jakim jest
                      rodzina.

                      > Wykwalifikowana opieka w nowoczesnym zachodnim domu starców daje
                      > staremu człowiekowi większy komfort niż opieka rodziny (zarówno
                      > medyczny jak i psychiczny).
                      >
                      > Właśnie bliska rodzina czuje się tu bardziej obciążana przez
                      starego
                      > człowieka (niż opieka pielęgniarska w pensjonacie) i tworzą się
                      > niewypowiadane na głos roszczenia, uraza i poczucie winy.
                      >
                      > Rodzina (lub bliscy przyjaciele) jak najbardziej są starszemu
                      > człowiekowi zalecani, ale jako goście (choćby i regularni), a nie
                      > jako opieka.
                      >
                      Wszystko to prawda tylko póki co oni maja kogos na zewnątrz kto
                      jesli cos niepokojącego zauważy to sie upomni.Jesli dzieci beda
                      przez swoje dziecinstwo wedrować po różnych opiekunach zadnych wiezi
                      z nimi nie bedą czuły wiec nie beda utrzymywac z nimi kontaktów na
                      starość.
                      > > Nikt nie bedzie chciał słuchać narzekan zramolałych
                      > > staruchów.
                      >
                      > A kto ci powiedział, że będą zramolali!?:)<<A kto ci powiedział,
                      że będą zramolali!?:)
                      >
                      > Ludzie starzy na Zachodzie (np. w Szwecji) w "domach starców" (tam
                      > to się tak beznadziejnie nie nazywa) wyglądają zupełnie
                      niepodobnie
                      > do swoich rówieśników w wielce prorodzinnych
                      krajach "tradycyjnych".
                      >
                      > Właśnie nie są "zramolali" (ten rys starości musi mieć związek z
                      > kulturą społeczeństw o ideologii konserwatywnej).
                      >
                      > Spacerują po parku w kolorowych kurtkach. Żartują, śmieją się,
                      dnie
                      > spędzają na malowaniu, lepieniu glinianych dzbanków, zawierają
                      > przyjaźnie (ba, zakochuja się!).<<



                      Sugerujesz że "ostateczne rozwiazanie kwestii zramolałych" już
                      nastapiło ? Zapewne w drodze selekcji...chyba że ktos odwraca bieg
                      czasu

                      Fakt ze w Polsce jest materialnie gorzej nie wynika z zadnej
                      ideologii ani przyjętego modelu starosci.Jesteśmy biedniejsi i tyle.

                      > Zamiast rodzierać szaty nad domniemanym "złem" wolności wyboru
                      > eutanazjina Zachodzie w nielicznych starannie potwierdzonych
                      > przypadkach zdeterminowanej dobrowolności<

                      na razie!!! ale... step by step...

          • ranika2 Wszystko runie. 21.11.08, 00:31
            Brawo! Twoja umiejętność wyciągania kolejnych wniosków z własnej
            wypowiedzi jest wprost imponująca. Pozazdrościć. Nadal jednak brak
            Ci elementarnej wiedzy, na której powinien swoje racje opierać
            samodzielnie myślący człowiek. A w dodatku jeszcze ta logika...Ale
            nie martw się, nadrobimy to, ci... cip.

            Związki hetero i homoseksualne, a także poligamiczne są w Polsce
            legalne. Takie związki istnieją i istnieć będą dopóty, dopóki nie
            zmieni się natury ludzkiej emocjonalności. Wiem, że wydaje Ci się to
            niepojęte, ale naprawdę tak jest! Oni wszyscy żyją i funkcjonują w
            Twoim świecie. Nie mają wypisane na czole: gej lub poligamista. I co
            więcej- olaboga!- ubiegają się o przyznanie im praw takich, jakie
            masz i Ty. Do podobnych wniosków doszedłeś sam juz wcześniej. W tym
            miejscu popełniasz jednak błąd logiczny. To nie jest tak, że jeśli
            młody człowiek dowie się, że można byc gejem- gejem się stanie. To
            nie jest tez tak, ze jeśli dowiesz się, że możesz mieć dwie żony-
            będziesz miał dwie żony. I skoro dotyczy to Ciebie, to dotyczy to
            też reszty świata, o czym zdajesz się zapominać. Myslenie "ja gejem
            nie zostanę, ale chłopak z naprzeciwka da sie przekonać lewakom"
            jest po prostu absurdalne. Człowiek po to ma mózg, aby go używać.
            Dlatego tez Twoja wizja "zatomizowanego bydla hodowanego według
            naukowych zasad hodowli" jest po prostu śmieszna. Świat nie runie,
            gdy lesbijka będzie miała prawo do odwiedzenia swojej wieloletniej
            partnerki w szpitalu, ani tym bardziej, gdy będziesz mógł mieć dwie
            żony. To jest MOŻLIWOŚĆ mniejszości, a nie obowiązek.

            A tak swoją drogą, to chociaż bronię tu prawa poligamistów do
            uprawnienia ich związków, to wcale ich nie pochwalam. Szczerze
            mówiąc ciężko mi uwierzyć, że dzielenie się partnerem/rką zarówno
            emocjonalnie, jak i seksualnie, miałoby być miłością. Osobiście nie
            wyobrażam sobie takiego związku, to dla mnie nienormalne. Ale wiem
            też, że moja koncepcja życia nie jest wyznacznikiem dla
            funkcjonowania innych osób. Więc skoro oni twierdzą, że jest im tak
            dobrze, a co więcej- są szczęśliwi żyjąc tak, to nie mam moralnego
            prawa odmawiać im papierka, dzięki któremu ich życie formalnie nie
            różniłoby się od mojego, czy Twojego. Przytaczam więc wspomniane
            wcześniej odwiedziny w szpitalu, czy chociażby rozliczenie majątkowe.
            Pozdrawiam.


            • kotecki Re: Wszystko runie. 21.11.08, 12:29
              .Świat nie runie,
              > gdy lesbijka będzie miała prawo do odwiedzenia swojej wieloletniej
              > partnerki w szpitalu, ani tym bardziej, gdy będziesz mógł mieć
              dwie
              > żony. To jest MOŻLIWOŚĆ mniejszości, a nie obowiązek.<

              Każdy homoś, jak kazy obywatel moze na gruncie obowiazujęcego prawa
              wystawić swojemu partnerowi pełnomocnictwo ogólne i sporzadzić
              testament. nie ma zadnej potrzeby legalizacji
              takich związków.(Oczywiście że związki te są legalne w tym znaczeniu
              ze nie są zakazane, ale nie sa legalne w tym znaczeniu że są
              sformalizowane. I nigdy nie powinny być.)


              • ranika2 Patrz, a jednak. 22.11.08, 23:08
                Ależ przecież właśnie o to się rozchodzi, aby się z prawem nie
                miotać, gdyż nie każdy wiedzę z tego zakresu posiada, lecz życie
                sobie ułatwiać. Pełnomocnictwo ogólne sprawy nie rozwiązuje, gdyż
                nie wystąpię np. o alimenty po rozstaniu na podstawie
                pełnomocnictwa, które "mocodawca" (czyli w tym wypadku partner/ka)
                może w każdej chwili rozwiązać. Poza tym w takim dokumencie należy
                podać wszystkie dokładne sytuacje, do których jestem upoważniona, a
                tych nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Wszelkie wizyty w szpitalu,
                pobieranie aktu zgonu, podpisywanie dokumentów, dziedziczenie,
                wspólnota majątkowa itp. to rzeczy, które sa naturalne w każdym
                związku. Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że przed ślubem napisałeś
                pełnomocnictwo dla narzeczonej, aby w razie jakiegoś wypadku mogła
                Cię odwiedzić w szpitalu. Tak więc jak widzisz, potrzeba
                formalizacji związków partnerskich jest i to ogromna. I tak na
                marginesie- to, że w urzędzie nie będzie kilku papierków nie
                oznacza, że związków jednopłciowych nie ma. Jesteśmy, nawet gdy tą
                świadomość odpychasz od siebie, czy to ze strachu, czy z
                niedouczenia. Albo ze zwykłej nienawiści.
                • kotecki Re: Patrz, a jednak. 24.11.08, 11:00
                  podpisanie dwóch dokumentów zamiast jednego to nie jest
                  wielkie "miotanie się z prawem"
                  >Pełnomocnictwo ogólne sprawy nie rozwiązuje, gdyż
                  > nie wystąpię np. o alimenty po rozstaniu na podstawie
                  > pełnomocnictwa, które "mocodawca" (czyli w tym wypadku partner/ka)
                  > może w każdej chwili rozwiązać<
                  Chcesz zmuszac partnera do pozostania z tobą przy pomocy prawa?O
                  alimenty na dziecko? razem dziecka dwóch homosiów mieć nie moze!
                  Kazdy moze miec swoje ale razem nigdy.I te słynne propagandowe
                  wizyty w szpitalu-tu decyduje wsopólne zamieszkiwanie , konkubinaty
                  hetero jakos nie maja z tym problemow.
                  >Jesteśmy, nawet gdy tą
                  > świadomość odpychasz od siebie, czy to ze strachu, czy z
                  > niedouczenia. Albo ze zwykłej nienawiści.<
                  A badzie sobie. Nic mi to nie przeszkadza...ale małzenstwo jest nie
                  dla was -wam niewiele pomoze a rodzine zniszczy

                  • ranika2 Ręce opadają. 24.11.08, 15:51
                    Kiedy ja Ci właśnie mówię, że nie chodzi o jeden czy dwa dokumenty.
                    A dokładnych danych nie potrafię Ci podać, ponieważ musiałabym
                    zwrócić się z takim pytaniem do prawnika. Co więcej nie orientuję
                    się w tym nie tylko ja, ale i większość ludzi, którym oświadczenia
                    takie musiałabym okazywać. Dlatego formalizacja naszych związków
                    jest potrzebna.

                    < te słynne propagandowe wizyty w szpitalu-tu decyduje wsopólne
                    zamieszkiwanie , konkubinaty
                    hetero jakos nie maja z tym problemow.>
                    A to ciekawe. Ja osobiście jeszcze nie miałam takiej sytuacji, ale
                    znajoma para spotkała się z problemem, gdy jedna z nich miała
                    gwałtowny atak padaczki. Druga przez kilka godzin stała na
                    szpitalnym korytarzu próbując dowiedzieć się czegokolwiek o stanie
                    zdrowia (życia?) swojej partnerki. Nikomu nie życzę takiego
                    przeżycia. Jeśli to dla Ciebie tylko propaganda, to szczerze
                    współczuję Twojej zatwardziałości.

                    <Nic mi to nie przeszkadza...ale małzenstwo jest nie
                    dla was -wam niewiele pomoze a rodzine zniszczy>
                    A związki partnerskie? Koń syty i owca cała.


                    • kotecki Re: Ręce opadają. 25.11.08, 09:37
                      Pełnomocnictwo ogólne to jest jeden dokument.(dlatego sie nazywa
                      ogólne że obejmuje reprezentowanie osoby we wszystkich
                      sprawach).Wiem co mówie bo jestem prawnikiem.Idzie sie do notariusza
                      i sie zamawia takie danie..chyba 20 złotych to kosztuje i po
                      sprawie .testament to jest drugi dokument- nie trzeba notariusza.
                      Razem; dwa dokumenty - jesli dobrze liczę.Nie mitologizujmy z łaski
                      swojej.
                      • ranika2 Re: Ręce opadają. 25.11.08, 15:43
                        Chcesz przez to powiedzieć, że pełnomocnictwo ogólne da mi i mojej
                        partnerce te prawa, o których wcześniej była mowa? W takim razie po
                        co cała ta dyskusja, skoro wynika z tego, że formalizacja związków
                        jednopłciowych jest w Polsce możliwa? Dlaczego się sprzeciwiasz
                        czemuś, co (jak sam twierdzisz) już istnieje, tylko pod inną nazwą?
                        • kotecki Re: Ręce opadają. 26.11.08, 10:15
                          to nie jest formalizacja zwiazków jednopłciowych tylko powszechnie
                          obowiazująca mozliwosć powierzania swoich spraw innej osobie. Nie
                          mozna jednak testamentem zagwarantowac ze twoje dzieckio bedzie po
                          twojej smierci pod władzą rodzicielską twojego partnera.Chociaż
                          prawdopodobnie sad uwzgledni fakt waszego związku i wspolnej opieki
                          nad dzieckiem ale nie jest to zagwarantowane -zupełnie tak jak w
                          konkubinacie hetero, czyli zwiazku w przeciwienstwie do małzenstwa
                          właśnie nieformalnym.Zrównanie takich zwiazków ugodzi w rodzine,
                          zniszczy jej porzadek, osłabi a w koncu zniszczy pojecie władzy
                          rodzicielskiej-ograniczy je do opieki nadawanej i odbieranej przez
                          urzędników.Nie można wszystkiego stawiać na głowie zwłaszcza kiedy
                          zaiteresowani maja mozliwość realizacji swojego interesu w ramach
                          obowiazujacego systemu.Chyba że sie właśnie chce postawic na
                          głowie...
                          • ranika2 Re: Ręce opadają. 26.11.08, 14:09
                            Czy dla Ciebie rodzina istnieje tylko wtedy, gdy dwoje ludzi ma
                            dziecko? A bezdzietne małżeństwa nie są rodziną? Wiem, ze
                            pełnomocnictwo nie przyznaje opieki rodzielskiej, ale sam
                            powiedziałeś, że każdą inna kwestię (niezwiązaną z macierzyństwem)
                            rozwiązuje. Dla mnie jest to faktyczna formalizacja związków
                            jednopłciowych.
                            • kotecki wiec nie ma sensu wydawać ustawy formalizujacej te 26.11.08, 14:58
                              zwiazki skoro to i tak juz kazdy zainteresowany moze zrobić. Tak od
                              strony formalnej to nie sa to zwiazki formalne-to tylko wymiana
                              pełnomocnictw.Formalnie taki związek nie jest podmiotem prawa.
    • medusska1977 Kalifornia: Zwolennicy legalizacji związków hom... 19.11.08, 14:04
      Zawsze bylam zwolenniczka wolnosci wyboru....
      Najwazniejsze jest by we wlasnym zyciu byc "spelnionym" i uwazam ze
      malzenstwa homoseksulane powinny byc zalegalizowane...z wielu
      wzgledow, poczawszy od tego iz milosc nie ma plci ani
      wyznacznikow...kochamy czlowieka takiego jakim jest ....i plec nie
      ma zanaczenia...
      My polacy mamy tendencje do glupiego zainteresowania zyciem
      inny.....i najczesciej pokazanie go w zlym swietle....infatylne to i
      prostackie.
      Wolnosc wyboru to wybor religii, pogladow politycznych czy tez wybor
      parntera...
      Wiec kogo obchodzi z kim ja bede zyla, mieszkala , dzielia problemy
      i szczescia?
      Trzeba spojrzec wpierw na Siebie by zmieniac swiat...
    • losiu4 Re: Kalifornia: Zwolennicy legalizacji związków h 19.11.08, 14:34
      no, wygląda na to że jest jeszcze całkiem sporo rozsadnych
      Amerykanów którzy nie poddali się terrorowi politpoprawności.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • bezportek Lewackie pomieszanie pojec 19.11.08, 15:45
      Jak to zwykle bywa, w szale wscieklej nienawisci do cywilizacji
      lewakom udalo sie znowu zrobic z siebie idiotow. Kalifornijczycy nie
      zabronili "zwiazkow" ani gejom, ani stolarzom, rudym czy cyklistom.
      Odebrali tylko przywileje, zarezerwowane dla malzenstw kobiet i
      mezczyzn, parom nie podpadajacym pod te definicje. Kropka. Szukajac
      kurczowo sojusznikow na marginesie, lewica amerykanska brnie coraz
      dalej w ryzykowne alianse. Typowe dla kazdej sprawy, ktorej lewactwo
      zaczyna wtorowac, jest natychmiastowa utrata sensu. Tak bylo z
      feminizmem, ktoremu kark skrecila afera cygarowa protektora, Billa
      C., speca od macania personelu. Tak bedzie z multi-kulti i sektami
      antyhetero ktorych wyznawcy postawili na cwanego kretacza Obame i
      teraz czekaja cudu.
      Gejowski fundamentalizm, najbardziej rasistowski, roszczeniowy i
      nietolerancyjny ruch w historii zboczen, nikomu jeszcze nie wyszedl
      na zdrowie. Najmniej, samym gejom. Los SA niech bedzie ostrzezeniem
      dla zmanipulowanych homoterrorystow z SF.
      • nick3 Koniec z katoprawicową żmiją. 19.11.08, 16:02

        > w szale wscieklej nienawisci do cywilizacji

        Jeżeli pod słowem "cywilizacja" masz na myśli pozostałości po
        inkwizycji - to masz najzupełniejszą rację.
    • indris Szyszkowska była mądrzejsza 19.11.08, 15:57
      Gdy była senatorem opracowała projekt ustawy o ZWIĄZKACH homo. Właśnie
      ZWIĄZKACH, które nie byłyby małżeństwami, ale dawałyby partner(k)om pewne
      ułatwienia życiowe. Fanatycy projekt uwalili w Polsce, ale może miałby szanse w
      Kalifornii.
      • kotecki Każdy homoś jak kazy obywatel moze na gruncie 20.11.08, 09:02
        obowiazujęcego prawa wystawić swojemu partnerowi pełnomocnictwo
        ogólne i sporzadzić testament. nie ma zadnej potrzeby legalizacji
        takich związków.Małżenstwo jest związkiem kobiety i mezczyzny i
        zadna żaba niech tu nogi nie podkłada.
        • ranika2 Re: Każdy homoś jak kazy obywatel moze na gruncie 22.11.08, 23:16
          Na temat tego śmiesznego pełnomocnictwa odpisałam Ci wyżej, więc nie
          będę się powtarzać. Ale a propo's małżeństwa. W Polsce małżeństwo
          jest okreslone w konstytucji jako związek kobiety i mężczyzny, więc
          każdy kto o tym wie, szanuje tę definicję. Dlatego też w Polsce
          jedyne starania dotyczące sformalizowania związków jednopłciowych to
          wprowadzenie pojęcia związku partnerskiego. W Ameryce, o ile mi
          wiadomo, konstytucja nic nie mówi nt. definicji małżeństwa, więc
          kłamstwem jest stwierdzenie, że jest to związek kobiety i mężczyzny.
    • gieroy_asfalta Kalifornia: Zwolennicy legalizacji związków hom.. 24.11.08, 15:44
      Na szczescie Polska daleko od Kaliforni lezy :))
      Ten temat nas nie dotyczy !
      Jestesmy spoleczenstwem jednolitym i katolickim !!! "

      Tak jest! Ty ze swoim prałatem żyjecie sobie w związku nieformlanym
      i dobrze wam z tym:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka