Dodaj do ulubionych

40 starych ludzi

18.11.08, 10:08
Jedno mnie przeraziło - otóż to, że Ci ludzie w większości naprawdę nie
wiedzą, co ze sobą zrobić!
Ja mam prawie 61 lat, pracuję zawodowo - i na nic nie mam czasu nawet w
weekendy! A gdy przychodzi "najdłuższy weekend Europy" to dopiero mam frajdę!
Tyle fajnych zajęć, którym się mogę poświęcić! Modelarstwo, konstruowanie
elektroniki wysokiej klasy do grania płyt (z winylami włącznie), własna gra
(dostałem po ponad 90 letniej ciotce fortepian), programowanie komputera,
stron WWW, (to wcale nie trudne!), zabawy w mechanika samochodowego (nie z
musu, a dla frajdy)...
To znaczy, że ankietowani nie wykształcili w sobie przez całe życie żadnych
aktywnych zainteresowań! Jest taki standard jazzowy (śpiewa go też Diana
Krall) - "Gdy postarzeję się tak bardzo, że przestanę marzyć". To właśnie taki
przypadek. Jeśli nie ma się aktywnych zainteresowań i planów - choćby
doskonalenia gry w szachy czy w bridża to rzeczywiście można usiąść i
powtarzać "oj, jak źle" i w kolejce przed pracownią analityczną licytować się,
kto ma "gorszy cukier".
Pytanie, które warto zadać - dlaczego tak jest?! Dlaczego nie rozwijamy się do
końca życia? Wtedy i umysł działa sprawnie, a i ciało się dostosowuje. A jak
satysfakcja np. z dobrego zagrania samodzielnie "Walca minutowego" Chopina!!!
Stawy w palcach na pewno się usprawnią (wiem z autopsji, bo mam połamame palce
w lewej ręce i teraz działają całkiem sprawnie...).
Obserwuj wątek
    • jowita81 Re: 40 starych ludzi 18.11.08, 11:27
      Protestuję.Zarzucania bohaterom opowieści bierności przez jedynego aktywnego
      "nie emeryta".Widać nie każdy (zwłaszcza kobieta)ma szansę bycia aktywnym w
      wieku przedemerytalnym,wiele zależy przecież od układów w firmie.
      • tbarbasz Re: 40 starych ludzi 18.11.08, 12:41
        jowita81 napisała:

        > Protestuję.Zarzucania bohaterom opowieści bierności przez jedynego aktywnego
        > "nie emeryta".Widać nie każdy (zwłaszcza kobieta)ma szansę bycia aktywnym w
        > wieku przedemerytalnym,wiele zależy przecież od układów w firmie.

        Ja nikomu niczego nie zarzucam - więc też nie ma przeciwko czemu protestować.
        Zadałem po prostu pytanie - dlaczego tak wiele osób nie ma dodatkowych
        zainteresowań? To jest naprawdę szalenie niebezpieczne - bo po przejściu na
        emeryturę szybko wali się dotychczasowy świat - znajomi z pracy powoli przestają
        się interesować, trudno z nimi znaleźć wspólny język (tak jak na studiach kończą
        się często koleżeństwa z liceum).
        Podam Ci przykład z mojej rodziny - mój wujek był dyrektorem sporego zakładu z
        cyklu "sztandarowe budowy socjalizmu". Przeszedł na rentę i... pracował jako
        pomocnik w osiedlowym maglu, bo już miał dość bezczynności. Po 3 latach poszedł
        odebrać skierowanie do sanatorium - i po prostu "wziął i umarł" mając 60 lat
        (mniej niż ja).
        A jego ojciec (mój dziadek) założył ostatnią w życiu firmę mając lat 80
        (osiemdziesiąt) i zginął tragicznie (poślizgnął się na schodach) podczas
        "opijania" nowego interesu. W inny sposób nie miał czasu na umieranie - więc
        Najwyższa Instancja (jak mawiał o Bogu) musiała użyć takiego sposobu. I zginął
        natychmiast - ale szczęśliwy myśląć o nowych planach i wyzwaniach!!!
    • pani_rosomak 40 starych ludzi 18.11.08, 12:40
      Zyjemy w biednym kraju więc i nasi seniorzy są przaraźliwie biedni. Ci ludzie w większości godzą się z losem bo nawet nie wiedzą że można żyć inaczej. Może widzieli kiedyś w telewizji szczęśliwych emerytów na zagranicznych wycieczkach, ale to był tylko film. I nie ma co się oszukiwać że zapychanie wolnego czasu grą w szachy czy reperowaniem sprzętów coś da. Poprostu żyjemy w innym świecie niż nasi sąsiedzi w krajach Starej Unii. Nie wiem ile lat upłynie zanim Polaka z marną emeryturą będzie stać na to by dwa razy w sezonie pojechać w Alpy na narty swoim nowym sportowym autem (nie, nie Porschem, zaledwie Hondą Civic). Polak w tym wieku z trudem dojdzie do kościoła czy przychodni. Oczywiście są wyjątki: są panowie grubo po siedemdziesiątce prowadzący własne dobrze prosperujące firmy, tak , znam takich z autopsji. Ale to promil, kropla w morzu. Często za to spotykam parę staruszków, ubranych nędznie ale czysto i schludnie, sto razy cerowane paletka: przychodzą o zmroku, żeby nie rzucać się w oczy, prowadzą stary składak Wigry z przewieszonymi przez kierownicę torbami, zawstydzeni, dyskretnie zaglądają do śmietnika w poszukiwaniu puszek. To nie są menele, lumpy. To dwoje emerytów z warszawskiego osiedla. Nie dziwmy się że młodzi ludzie mają w rzyci patriotyzm i czmychają z tego kraju jak szczury z tonącego okrętu. Nikt normalny nie chce takiej starości.
    • ogia 40 starych ludzi 18.11.08, 12:41
      strasznie smutny ten artykuł :((( bo wydaje się, że dla tych ludzi jest już za
      późno, żeby rozwinąć w sobie jakieś zainteresowania już nie mówiąc o pasjach,
      żeby zacząć marzyć. do tego ta bieda. ludzie, opamiętajcie się, czekanie na
      emeryturę nie ma sensu! zarabiać, dbać o zdrowie, przyjemnie spędzać czas ;)
    • kika841 40 starych ludzi 18.11.08, 15:47
      Pracuję dorywczo (jestem inżynierem budowlanym, projektantem),
      udzielam się w dwóch stowarzyszeniach jako członek zarządu
      (turystycznym i zawodowym), prowadzę samochód, jeżdżę na nartach
      (tak sobie), gram na gitarze (słabo) i śpiewam (nieźle) dla
      przyjaciół, opiekuję się dorywczo wnuczkami. Oczywiście - komputer,
      internet, obróbka zdjęć i inne podobne zajęcia. Nie mam czasu na
      nudę, wręcz czekam na wekend, żeby odpocząć, ciągle w biegu, między
      ludźmi.
      Czy to starość? Mam 69 lat. Ale wiem, że mam trochę szczęścia -
      zdrowie jakie takie i sprawność. Myślę, że głównym problemem
      widocznym w artykułach, poza biedą, to przerażliwa samotność. I
      rację ma mój przedmówca - oni nie "opracowali" sobie modelu bycia
      starym.
      • ogia Re: 40 starych ludzi 19.11.08, 08:51
        Kika, fajnie, że pokazujesz, że można i tak :) w tym artykule trochę mi zabrakło
        takich przykładów.
      • magde2 Re: 40 starych ludzi 19.11.08, 11:01
        Ja nie mam jeszcze 30 lat,ale mam w rodzinie emerytów i wychowano mnie w
        ogromnym szacunku dla starszych(nie tylko starych).Moja mama ma dopiero 55 lat i
        właśnie została emerytką(jest nauczycielką),czego trochę żałuje.Ma
        przyjaciół,dużo z ojcem zwiedzają,czyta,surfuje po internecie,odwiedza znajomych
        i przyjaciół.Nie siedzi w domu ani nie biega trzy razy dziennie do kościoła.Ja
        mam dwoje dzieci,oboje z mężem pracujemy,ale jakoś nam się udaje nimi
        samodzielnie zajmować,nie traktujemy rodziców jak darmowej niańki.Co mnie
        najbardziej dziwi,kiedy mówię ludziom,że moja mama już swoje dzieci wychowała i
        nie musi zajmować się moimi,to najbardziej zszokowane są właśnie te "babcie" na
        usługach swoich dzieci i wnuków,wiecznie w garach,ogródkach,przetworach,których
        jedyną rozrywką jest właśnie pójście do kościoła.To one oburzają się:co to za
        mama,że pani nie pomaga?
        • magde2 Re: 40 starych ludzi 19.11.08, 11:05
          Może emeryci sami poniekąd gotują sobie taki los,przez całe życie poświęcając
          się,najpierw dla dzieci,potem dla wnuków?To nie zawsze jest kwestia
          pieniędzy,czasem trzeba trochę pomyśleć o sobie,odrobina zdrowego egoizmu byłaby
          tu wskazana.A może łatwo mi mówić,bo jestem młoda?...
    • halojestem 40 starych ludzi 18.11.08, 18:53
      Bardzo dobrze, ze pojawiaja sie artykuly mowiace o zyciu starszych ludzi. Podziwiam ped "sredniomlodych" osob do szybkiego przejscia na emeryture. Mysla, ze pozwoli ona rozwiazac ich problemy.
      Nie zdaja sobie sprawy, ze problemy dopiero sie zaczna
      • topolowka strasznie smutne 19.11.08, 05:56
        Jestem pelna wspolczucia. Starosc sie panu bogu nie udala, a juz
        starosc w Polsce - to na pewno. Pod kazdym wzgledem - i zdrowotnym,
        i finansowym, i spolecznym.
        • zyta2003 Re: strasznie smutne? na wlasne zyczenie 20.11.08, 03:45
          Topolowko nie wspolczuj.. Nie tak do konca zgadzam sie, ze starosc
          sie panu bogu nie udala. Starosc ma jedna ogromna zalete: juz nic
          nie musze. Np. brac udzialu w wyscigu szczurow, nie musze odpowiadac
          za dzieci, (sa dorosle, i zycia za nich juz nie przezyje) dopiero
          wnuki daja nam omal niezmacona radosc, nie musze wielu innych
          rzeczy. A moge jeszcze bardzo wiele, oczywiscie - pod warunmkiem, ze
          jestem zdrowa.
          Mam 68 lat, od lat mieszkam za granica, mam to szczescie, ze
          mieszkaja w tym kraju takze moje dorosle dzieci z wnukami. Jestem od
          wielu lat wdowa, ale moje zycie nie zamienilam w sluzenie dzieciom.
          Do dzisiaj pracuje, dzieciom pomagam, kiedy potrzeba -
          organizacyjnie. Jestem dosyc samotna, ale duzo podrozuje, chodze do
          kina, koncerty, spotkania z kims interesujacym, jakas wystawe ( nie
          mam z kim? to ide sama), czasem jakas uroczystosc rodzinno-
          towarzyska, tydzien spedzony z wnukiem, czytanie, programy
          dokumentalne w tv... Polskimi sprawami interesuje sie coraz mniej,
          czytam jedynie Polityke, arykuly nie dotyczace Polski. A oprocz tego
          jezdze na rowerze, robie piesze kilometry wzdluz plazy, albo
          zapuszczam w sie w ciagle nieznane tereny miasta i okolicy - na
          rowerze lub samochodem. Staram sie dwa razy w tygodniu chodzic do
          YMCA, gdzie najpierw ide do gymu, potem na basen, a potem do sauny.
          Uwielbiam chodzic samotnie i patrzec - nawet na wycieczkach
          weekendowych w wiekszym gronie i zagranicznych urywam sie, ide
          sama. Tego sie nauczylam. Oczywiscie, ze mam lepsze warunki
          finansowe spowodowane jednak glownie tym, ze dalej dosyc, albo
          bardzo ciezko pracuje. Ale mysle, ze w Polsce najgorsza jest starosc
          mentalna. A brak pracy ogromnie przyspiesza starzenie i utrate
          zdrowia. To nie moje odkrycie, ale polskie nauczycielki nie chca w
          to uwierzyc. Od moich rowiesnikow w Polsce, stwierdzilam to po
          ostatnim pobycie - jestem srednio 10 lat mlodsza. Dodaje, ze ci
          ludzie nie cierpia biedy.
          Jeszcze na koniec, nie szukam oparcia w religii - jestem z wiekiem
          coraz wieksza ateistka, co nie utrudnia mi zycia. Oczywiscie mozna
          odnalezc miejsce po odwrotnej stronie. Co komu pasuje.
          Prosze nie pisac, ze pogadamy za 10 lat.... jesli nie utrace
          zdrowia, to bede robic wszystko, zeby nie zgorzkniec i ciagle miec
          radosc dziwienia sie swiatem.
    • bo-gd 40 starych ludzi 20.11.08, 11:13
      tą godność na starość i szerokie zainteresowania b.trudno
      zachować,gdy emerytura starcza tylko na chleb i lekarstwa. Mimo, że
      przepracowało się uczciwie całe życie.
      • zyta2003 Re: 40 starych ludzi 20.11.08, 22:11
        Duzo ludzi w wieku emetytalnym w Polsce wcale nie przymiera glodem
        i niekoniecznie musi wydawac wszystkiego na lekarstwa. To juz taka
        mantra "chleb i lekarstwa i cale zycie uczciwie pracowal". Poniewaz
        moi znajomi to glownie emeryci stwierdzam, ze akurat zyje im sie
        zupelnie zwyczajnie, i tez nie umieja naogol cieszyc sie wolnoscia,
        czasem. Zeby cos sie dzialo niekoniecznie trzeba duzych pieniedzy,
        tylko wiecej pogody ducha. A te wszystkie 50-latki, ktore nie
        wyobrazaja sobie, ze moglyby do 60-tki , nie mowiac o 65-latach
        pracowac wkrotce zasila kolejki w przychodniach, zmeczone,
        zgrzybiale, niezadowolone, zyjace tylko zyciem dzieci.
        Te narzekania spracowanych kobiet przypomina mi fale artykulow w
        polskiej prasie o wyzysku w supermarketach. Nawet niedawno byl
        artykul o paniach "na kasie". Wyjatkowo ciezkie warunki w Polsce na
        tej kasie, bo one upadaja ze zmeczenia. W kraju gdzie mieszkam na
        kasie pracuje sie na stojaco, i kasjerka pakuje towary klientowi.
        Nigdy nie slyszalam w mediach, ani w rozmowach o ciezkiej pracy w
        supermarketach, a zareczam - tu na kasie tez sie majatku nie
        zarabia. Zreszta tu sie wogole niewiele mowi, jak to sie ciezko
        pracuje. Po prostu sie pracuje,
        • maciej508 Re: 40 starych ludzi 22.11.08, 11:01
          Zyto-zapomniałaś o zarobkach tych kasierek w Polsce i np Niemczech!
          Za 1200zł polska kasierka opłaci komorne 600zł+opłaty inne
          swiadczenia 200zł,przedszkole dla 1-go dziecka 300zł i zostaje 100zł
          na życie!Za 1200euro kasierka niemiecka 170Euro komorne 100Euro
          opłaty inne świadczenia 60euro przedszkole i zostaje 870euro!!Na
          bardzo dobre życie na 2-wie osoby 400euro!!ZOSTAJE JEJ 470 euro
          KASY!! Zreszta tu sie wogole niewiele mowi, jak to sie ciezko
          > pracuje. Po prostu sie pracuje,BO WIE za co!!!
      • rozowy.moherowy.beret Re: 40 starych ludzi 21.11.08, 12:42
        Polski emeryt to niekoniecznie dziadek pykający fajeczkę przy
        kominku i opowiadający historię wnukom, lub borykający się z
        samotnością i niedoborem pieniędzy.

        To może być też uciążliwy, złośliwy człowiek, doprowadzający innych
        na skraj wytrzymałości nerwowej. Nadzorujący każdy ruch (czuję
        wieczny oddech na plecach), chodzący po mieszkaniu z przekleństwami
        na ustach, nie robiący kompletnie nic w domu, czekający na człowieka
        wracającego z pracy (po całodziennym siedzeniu w domu) z
        pytaniem "to co dziś na obiad?" Wrzucający do prania swoje gacie z
        grzechocącymi kawałkami kału w środku, nie myjący po sobie obs..go
        sedesu, na wszystkie zarzuty mającym jeden argument - "ja już jestem
        stary i inny nie będę".

        Co można zrobić? Nic. Nie można się wyprowadzić, bo sam nie da rady,
        a to polski obyczaj, żeby zajmować się starymi rodzicami, nawet
        jeśli doprowadzają do białej gorączki. Znam mnóstwo takich
        przypadków, nie tylko swój.
    • harbour5 Re: 40 starych ludzi 22.11.08, 18:16
      Mniej więcej rok temu ukończyłem 60 lat. Piękny wiek. Mogłem (co mi
      sugerowano) wydac przyjęcie i upic się (w trupa). Wziąłem plecak i
      pognałem w Bieszczady. Po 1,5 godzinnej wędrówce w śnieżycy i
      wietrze na Połoninę Caryńską (parowóz przy moim wydechu to mały
      pikuś)usłyszałem od Ratownika GOPR (kochany facet)" po coś tu
      przylazł? Od tygodnia tu nikogo nie było" Za tydzień kończę 61 i
      pew2nie zrobię równie coś "głupiego". Emeryt to mentalność, a nie
      zawód
    • bombiastic czym poniża je starość........... 25.11.08, 16:34
      "Mają od 68 do 85 lat. Opowiedzieli nam, czym poniża je starość. "

      kurczę, a starość jest czymś normalnym podobno, tylko występuje później niż
      młodość ;)

      nie wiedziałam, że starość poniża...........
      • luccio1 Re: czym poniża je starość........... 19.06.09, 01:00
        To nie starość jako taka poniża. Poniża towarzysząca jej malejąca stopniowo
        sprawność - fizyczna i umysłowa.
        Pamiętam szok, jakim było pewnego dnia zeszłej jesieni spotkanie na ulicy
        Senackiej w Krakowie mojej dawnej wykładowczyni z UJ - już prawie 10 lat na
        emeryturze.
        Starsza Pani, w kostiumie i kapeluszu, kucała obok zaparkowanego samochodu,
        wypinając pas do pończoch na ścianę kamienicy... tuż obok laska oparta o mur...
        Koło Pani Profesor stała młodsza kobieta (współmieszkanka? opiekunka?), mając na
        lewym przedramieniu obie torebki - jej i własną; w prawej dłoni dzierżyła w
        pogotowiu chusteczki higieniczne...
        • luccio1 Czym poniża starość... - cena wyjścia do kościoła 19.08.09, 19:25
          Starsza Pani idzie, jak co dzień, na wieczorną Mszę i Różaniec.
          Kościół zabytkowy - w murach zimno, ogrzewanie mimo późnej jesieni nie włączone
          przez oszczędność.

          Już po godzinie spędzonej bez ruchu fizjologia daje znać o sobie; po
          półtorej-dwu staje się to już dokuczliwe.

          Przy kościele nie ma toalety dostępnej dla wiernych.

          Wobec tego Starsza Pani truchta o lasce do domu, który na szczęście znajduje się
          niedaleko - na teraz półgodzinny spacer (kiedyś wystarczyłby kwadrans...).

          Ale któregoś szczególnie chłodnego dnia Pani, znalazłszy się na ulicy przed
          kościołem czuje, że za chwilę rozerwie Jej pęcherz. Dojść do domu - nie ma
          szans; nie ma też czasu pytać po lokalach, czy pozwolą skorzystać - Pani pamięta
          zresztą doskonale z przeszłości, jak w podobnych sytuacjach pokazywano Jej
          palcem drzwi z powrotem na ulicę.

          Co robić? kościół stoi na rogu dwu zwarcie zabudowanych ulic, w pobliżu
          najmniejszego krzaczka, najmniejszego drzewka...

          I tak oto Pani w kostiumie i kapeluszu, emerytowana Profesor uczelni wyższej,
          skręca na bok do kąta za szkarpą podpierającą ścianę kościoła od zewnątrz; w tym
          kącie odstawia laskę na bok, podnosi spódnicę i halkę, ściąga "niewymowne",
          wypina pas do pończoch na mur
          kościelny, przykucnąwszy na tyle, na ile się da - i sika na chodnik...
          To nic, że tuż obok przechodzą ludzie...

          Już jutro, a potem pojutrze, popojutrze - zrobi "po kościele" tak samo, w tym
          samym miejscu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka