nieomylny
21.11.08, 18:42
"A skąd oskarżony znał adres poszkodowanej - zapytał sędzia Łukasz Mrozek. -
Jak byłem przesłuchiwany na policji w grudniu 2006 roku, to na biurku leżało
zawiadomienie z adresem i numerem telefonu Angeliki - odpowiedział Sebastian W."
Brawa dla policji ! To przestroga dla każdego - chcesz powiadomić policję o
popełnionym przestępstwie to licz się z tym, że przestępca na komisariacie
zobaczy dane tego kto na niego doniósł. Po prostu super :/