Dodaj do ulubionych

Przychodzi baba do pośredniaka, czyli...

24.11.08, 13:34
SZANOWNI Państwo, SZANOWNA PANI Małgorzato
mam robotę dla BABY.
Wystarczy tylko i wedle swojej WOLI skontaktować się ze mną i na
adres ; a lawina RUSZY.

Z poważaniem
mgr inż. mechanNIC TADEUSZ PIECZONKA "60+"
11-cie lat bezrobotny WHISTLEblower
ul. Szmaragdowa 31
59 900 ZGORZELEC / 075 649 30 44 / ruch040404@wp.pl /
www.ropoiwzk.com.

POST SCRIPTUM:::
pierwsze zadanie dla "NASZEJdziennikarki" , to odszukanie ze świecą
w stołecznym magistracie pani PREZYDENTOWEJ HANI pana ŚWIECY.
Ot takie reminiscencję z kontaktów z METROpolish== Świeca Jakub
<JSwieca@warszawa.um.gov.pl>

+++
szukanie ze Świecą 80% inflacji "w lodówce PO" Wyniki szukania
List nr: 15/19


Od: TADEUSZ PIECZONKA <ruch040404@wp.pl>
Do: biuro <biuro@pis.org.pl>, widzowie <widzowie@tvp.pl>, Świeca
Jakub <JSwieca@warszawa.um.gov.pl>

Data: Poniedziałek, 13 Listopada 2006 12:07
Temat: szukanie ze Świecą 80% inflacji "w lodówce PO"




brawo, brawo, brawo POLSKI sąd/sędzia.

Co GORSZA/lepsza PAN Donald TUSK zachęca Polaków do powrotów z
emigracji zarobkowej, do lodówki pełnej 80% inflacji.
Czyżby pani GRONKIEWICZ-Waltz nie mogła tego stonować?
I do tego ta potwarz = OSZUKALI.
z POWAŻANIEM
PIECZONKA-Zgorzelec/ 075 649 30 44
post scriptum:::
w ramach "synergetycznej gry o sumie 1" byłbym wdzięczny PO o
ujawnienie kosztów tego spotu reklamowego, odstręczającego Polaków
od Polski.

Obserwuj wątek
    • xolka Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 25.11.08, 10:29
      Nie pomogły tłumaczenia, że będę pamiętała następnym razem, i że nie
      mam czasu kursować w tę i z powrotem. Pani zajmująca się rejestracją
      burknęła: - Na bezrobociu ma pani dużo czasu. Urozmaici sobie pani
      dzień.
      A co przepraszam miała ta urzędniczka zrobić, z każdego robić mgr, a
      potem czekać miesiącami (i w 90% przypadków się nie doczekać), aż
      Paniusia raczy przynieść dyplomik? A co w takim razie robi całymi
      dniami, jeśli jest bez pracy, jeśli jej szuka to co jej szkodzi
      zajrzeć do urzędu?
      Nie bardzo rozumiem, dlaczego ponownie mam przyjść dopiero za trzy
      tygodnie. - większość bezrobotnych miałaby pretensje, dlaczego nie
      raz na pół roku i po co tak często, a dopiero co miała pretensje, że
      musi jeszcze raz złożyć wizytę w PUP, żeby donieść dyplom. PARANOJA!

      Moją pierwszą wizytę w pośredniaku kończę w toalecie na drugim
      piętrze. Tu też widać, ile szacunku mają państwowe instytucje dla
      bezrobotnych. - a pomyślmy sobie, że urzędnik musi pracować w
      takich warunkach po 40 godzin tygodniowo, a toaleta najczęściej jest
      wspólna i dla petenta i dla urzędnika...
      Nie rozumiem autorki tego artykułu, przyszła sobie "paniusia" z
      wypięlęgnowanym paznokciem i nie wiadomo co myśli, oczywiście
      wszystko wina urzędników, tylko że oni czasami nawet z tej toalety
      (w której widać jaki "państwo ma szacunek do obywatela") nie ma
      czasu skorzystać, bo musi obsłużyć jednego dnia 100 petentów, więc o
      co chodzi... ludzie, ten artykuł nie mówi o takich bezrobotnych,
      którzy to mając ledwo co skończoną szkołę podstawową chcą stanowisk
      kierowniczych (żeby nie dać mu skierowania są w stanie różne rzeczy
      wymyślać, że praca uwłacza jego godności itp.), że za 1500 zł to do
      pracy nie pójdą, bo więcej to płacą swoim sprzątaczkom...!
      • jasiu1999 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 08:44
        > A co przepraszam miała ta urzędniczka zrobić, z każdego robić mgr,
        a
        > potem czekać miesiącami (i w 90% przypadków się nie doczekać), aż
        > Paniusia raczy przynieść dyplomik? A co w takim razie robi całymi

        Oj, xolka, coś ci się w łebku przemieszało: fakt bycia bezrobotnym
        nie ma nic a nic wspólnego z mieniem czy niemieniem dyplomu.
        Bezrobotny to jest ten, co nie ma pracy choć się o nią stara. A czy
        ma dyplom magistra? A co komu do tego!

        W ten sposób, słoneczko ty moje, dyskryminuje się osoby
        wykształcone - bo jak cep przychodzi z niepełnym podstawowym, to mu
        nikt nie każe dyplomu przynosić. A jak jest wykształciuch, być może
        o kwalifikacjach znacznie przewyższających te, które ma kierownik w
        tym zafajdanym (szalet!) pośredniaku... to zamiast pozostawić pustą
        rubrykę do ewentualnego uzupełnienia - udaje się że jak nie ma kwita
        to nie ma człowieka. I tak bezrobocie samo maleje... bo nie ma to
        jak właściwie robiona sprawozdawczość.

        Zaś gdybyś czytała ze zrozumieniem - autorka artykułu nie pisze że
        urzędniczki nie myją kibla - tylko że państwo olewa sprawę. Więc
        zgoda - jeżeli kibel jest wspólny - to olewa i urzędniczki. Jest ci
        z tym lepiej - czy gorzej? (Choć jak znam polskie realia, to kible
        dla petentów i dla urzędników są oddzielne - kiedyś gdzieś po
        zamontowaniu szyfrowych zamków elektronicznych z hasłem zmienianym
        codziennie dochodziło do zabawnych sytuacji, gdy urzędas hackować
        musiał kod w wielkiej potrzebie.)
      • maryla3389 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 11:41
        Fakt, ze wielu ludzi najwyrazniej rozumuje tak, jak to tu opisala
        dziennikarka. Urzad czy panstwo ma znalezc prace, bo sie rzekomo
        nalezy, i ciezko takiemu pojac, ze dorosly czlowiek, w normalnym
        swiecie, sam odpowiada za swoj los. Urzad nie zlobek, nie stworzy
        przeciez pracy, ktorej nie ma, a ze pracy nie ma, to tez nie wina
        urzedu. Nie jest to tez zreszta wina panstwa. Panstwo jest po to,
        zeby administrowac, a nie produkowac bogactwo i prace na zasadzie
        dotkniecia magicznej rozdzki. Socjalizm juz przerabialismy, nikt
        normalny nie chce do tego wracac poza garstka frustratow, ktorzy
        nigdy nie nauczyli sie normalnie, samodzielnie funkcjonowac i maja
        sentyment do systemu, ktory nagradzal ich za biernosc i pasywnosc.
        • wilhelm4 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 22:36
          > zeby tylko administrowac

          1) Masz powazne braki, nie tylko wiedzy...

          2) A "tylko adminstrowac" potrafi ?
      • wilhelm4 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 22:35
        XOLKA: Twoje mylsenie jest AZJATYCKIE. :(
    • posrednik.pracy.pl Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 25.11.08, 10:33
      Witam serdecznie. Przeczytałam artykuł i trochę się we mnie "zagotowało" -
      proszę wybaczyć to określenie! Pracuję w jednym z wielu powiatowych urzędów
      pracy i to o czym Pani pisze to nie ta "bajka". Zapraszam Panią nie do urzędu
      miasta stołecznego Warszawy tylko do jednego z takich właśnie urzędów. I
      proszę aby Pani przez kilka dni z rzędu obserwowała pracę urzędników i
      bezrobotnych z którymi teraz pracujemy. 75% z nich nie ma najmniejszej ochoty
      na podjęcie pracy, a kiedy "nie daj Bóg" taką prace komuś proponujemy to : a)
      wymyślają choroby swoje i swoich bliskich, pogrzeby itp., b)idą do pracodawcy
      pod wpływem alkoholu i ten nie ma innego wyjścia niż im odmówić, c) obrzucają
      inwektywami pracownika urzędu, d) idą na skargę do Dyrektora, starosty.
      Pozostałe 25 % osób znajduje pomoc w urzędzie!! Już słyszę głosy oburzenia ale
      pracuję w urzędzie kilka lat i z pełną świadomością stwierdzam, ze jeśli ktoś
      Naprawdę chce pracować to znajdzie zatrudnienie, niektórym to zajmuje dłuższy
      okres czasu (przede wszystkim chodzi o kobiety) ale jeśli mają motywację to
      pomagamy proponując zatrudnienie np. subsydiowane z urzędu. Pisze Pani o tym,
      ze my urzędnicy zapominamy, ze służymy ludziom - nie ukrywam są pewnie i tacy
      urzędnicy ale nie Wszyscy. Szczególnie Ci, którzy tak jak ja byli po Tamtej
      stronie biurka. Ja byłam bezrobotna ale chciałam pracować i dlatego mogę się
      tak "wymądrzać" .
      • mariuszdd Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 08:23
        ochoty
        > na podjęcie pracy, a kiedy "nie daj Bóg" taką prace komuś proponujemy to : a)
        > wymyślają choroby swoje i swoich bliskich, pogrzeby itp., b)idą do pracodawcy
        > pod wpływem alkoholu i ten nie ma innego wyjścia niż im odmówić,

        Podaj co to za urząd :)Bo inni co chcą pracować natychmiast się zarejestrują .
      • jasiu1999 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 08:59
        > bezrobotnych z którymi teraz pracujemy. 75% z nich nie ma
        najmniejszej ochoty
        > na podjęcie pracy, a kiedy "nie daj Bóg" taką prace komuś
        proponujemy to : a)

        Czyli 25% ma ochotę? Acha...

        > wymyślają choroby swoje i swoich bliskich, pogrzeby itp., b)idą do
        pracodawcy
        > pod wpływem alkoholu i ten nie ma innego wyjścia niż im odmówić,
        c) obrzucają

        Cóż, może należaloby to sprawdzić - a nie uważać, że pracodawca ma
        zawsze rację? Jeżeli do urzędu przyszli trzeźwi - to pewnie i do
        pracodawcy byliby w stanie przyjść niepijani? Gratuluję
        spostrzegawczości.

        > Naprawdę chce pracować to znajdzie zatrudnienie, niektórym to
        zajmuje dłuższy
        > okres czasu (przede wszystkim chodzi o kobiety) ale jeśli mają
        motywację to

        Acha... a ile wynosi taki "dłuższy okres" u kobiety - rok? Dwa lata?

        Znam bezrobotnego - chyba już piąty rok bezrobocia - wykształcenie
        wyższe - tuzin kursów dla "aktywizacji zawodowej" - do tego człowiek
        praktyczny z tych co żadnej (w tym fizycznej i niekwalifikowanej)
        pracy się nie boi... No właśnie, pięć lat - i dalej on nie pracuje.
        Dlaczego? A dodam - niepijący. Jedyne wady - wiek powyżej 50-ki.
        Pracę stracił niezgodnie z prawem (co przyznał wyrok Sądu). No,
        jeszcze jedna rzecz - facet jest idiotą - bo wierzy w te wszelkie
        bzdety, którymi karmią petentów pośrednicy z urzędu - dlatego te
        kursy zrobił, dlatego co 2 tygodnie pisze nowe CV itd.
      • mef3 O 10:33 trzeba pracowac, a nie czytac fora za pien 10.12.08, 10:38
        O 10:33 trzeba pracowac, a nie czytac fora za pieniadze podatnikow
        (moje pieniadze!)
        • troll_bagienny Sam przecież czytasz... 10.12.08, 11:01
          ... to i okradasz innych, w tym samego siebie. Nie bądź taki
          świetoj...wy, bo ci rydzyk wyrośnie.
          • rob30tt Re: Sam przecież czytasz... 10.12.08, 20:57
            najlepsze jest to ze jak nic nie przybylo przy ponownym rejestrowaniu w UP to
            kopie starych dokumentow posiadaja a za kazdym razem wymagaja przynoszenia ich
            na nowo WSZYSTKICH

            a jeszcze lepsze jest to ze kopie bierzemy z archiwum samego UP

            wiec tylko przenosimy papier z drzwi do drzwi jakby tego urzednicy sami nei
            mogli zrobic ....
        • taka-0 Re: O 10:33 trzeba pracowac, a nie czytac fora za 11.12.08, 10:33
          a ty co robisz o tej godzinie?Nie powinienes pracowac?Bo moje
          podatki idą na twoje utrzymanie takze.

          Czaisz cos takiego jak urlop??
          Czesto w Urzedach jest tak,ze w lecie jak jest nawal roboty nie
          mozesz pozwolic sobie na urlop,a pod koniec roku,jak jest zastuj na
          rynku pracy to cie wysylaja na urlop-nie kazdego stac na cieple
          kraje wiec siedzi sie w domu przed netem;))
      • adalbertnewtown Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 10:56
        Prosze pani. Bezrobocie jest w Polsce realnie jakioes 10% sily
        roboczej, na tzw. prowincji zas na ogol okolo 20%. Na kazde wolne
        miejsce pracy przypada kilkunastu bezrobotnych kandydatow. Takie sa
        realia. A gdyby nie masowa emigracja Polakow, to byloby jeszcze
        gorzej. Panstwo oczywiscie zwala wine na bezrobotnych, zapominajac,
        ze obowiazkiem panstwa jest dostarczyc kazdemu zdolnemu do pracy
        obywatelowi prace albo godziwy zasilek...
        Obchodzono ostatnio hucznie jubel Walesy, ktoremu zawdzieczamy to
        masowe bezrobocie... :(
        • isterus Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 13:51
          > Panstwo oczywiscie zwala wine na bezrobotnych, zapominajac,
          > ze obowiazkiem panstwa jest dostarczyc kazdemu zdolnemu do pracy
          > obywatelowi prace albo godziwy zasilek...
          Coś ci się chyba ustrój popierdzielił. A wielu aktualnych bezrobotnych to
          właśnie owoce tego ustroju "Czy się stoi czy się leży tysiąc złotych się należy".
        • fomica Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 14:41
          A wolno zapytać z jakiego źródła zna pan te "realia"? Bo ja mam
          zupełnie inne obserwacje...
          PS. Rozumiem że bezrobocie to WINA Państwa, czyli: moja, twoja,
          sąsiada, społeczeństwa... Tak, płaćmy bezrobotnym godziwe zasiłki,
          to ciekawe ilu z nich znajdzie prace, skoro będzie można nic nie
          robić zarobkowo i tez żyć.
      • judith79 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 15:21
        wiesz ja jakos mam takie same doswiadczenia jak ta dziennikarka, tyle, ze mi
        pani z posredniaka proponowala sprzatanie i choc oczywiscie zadna praca nie
        przynosi ujmy to nie po to mam 2 fakultety...jedyna propozycja, ktora wydawala
        sie rozsadna, okazala sie tez kicha bo pan potencjalny pracodawca spoznil sie na
        spotkanie DWIE godziny, a nastepnie kiedy podetknelam mu swistek z urzedu, ktory
        mial byc dowodem, ze probowalam skorzystac z oferty podpisal, stwierdzil, ze
        chyba tylko po to przyszlam i bez ogladania mojego cv, rozmowy ani niczego
        innego wyszedl, dodam, ze byl zalany, kiedy probowalam to zglosic w urzedzie
        pani odpowiedziala, ze to moj problem... pozdrawiam wszystkie ciezko pracujace
        panie z posredniakow, szczegulnie pewna loche z praskiego, ktora w ciagu 2
        godzin mojego oczekiwania 8 razy wyszla na dluzsze i krotsze przerwy, oraz
        zarla przez caly pozostaly czas.
        • taka-0 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 15:40
          nie chce mi sie wierzyc ze mając studia wyzsze zaproponowano Ci
          sprzątanie.
          Posrednik moze wydac ci ofertę odpowiednią,czyli taką,w ktorej
          spełniasz wymagania pracodawcy,nie ponizej twoich
          kwalifikacji,ewentualnie inną pracę jezeli pozostajesz bez pracy
          ponad 12 miesięcy,to wtedy moze byc jakas nizsza oferta niz Twoje
          aspiracje.

          Co do chodzenia po urzędzie urzędasów to utarlo sie,ze "urzędasy
          chodzą,piją i szczają",ale prawda jest taka,że musimy zalatwiac
          nieskonczone sprawy,jesli np.osoba donosi dokumenty bo pierwotnie
          ich nie miala,itd.a niestety to zabiera sporo czasu i to nie tylko
          petenta dlatego tak wazne jest dla obu stron aby do urzedu przynosic
          komplet dokumentow.
          Sama mam 15 min przerwy i szczerze powiem,ze dopiero od niedawna
          zaczęłam ją całą wykorzystywac i wychodzic z pokoju bo do tej pory
          to mimo,ze obligatoryjnie nalezy sie 15 min.i jest na drzwiach
          wywieszona rozpiska przerw to zaden petent nie uszanował mojej
          przerwy.
          • judith79 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 15:59
            uwierz, dostalam taka propozycje i pani byla baaardzo zdziwiona, ze powiedzialam
            nie btw, kolega po farmacji dostal propozycje na tasme do fabryki:P
    • koszyka Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 25.11.08, 14:07
      artykuł jest żenujący,tendencyjny i poziomem odpowiada gazetkom
      ściennym, "pani redaktor" mija się w wielu miejscach z prawdą ,
      radzę najpierw przeczytać ustawę, później odwiedzić parę urzędów
      pracy poza stolicą i porozmawiać również z pracownikami, potem
      zabrać się za pisanie, strasznie żałuję że ukazał się na łamach
      Gazety
      • zasad_selekta Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 25.11.08, 15:20
        koszyka napisał:
        > strasznie żałuję że ukazał
        > się na łamach Gazety

        Ja powiem tak - o ile pretensje do fcjonowania urzedow zglaszaja
        klienci ktorzy nawet nie raczyli przeczytac decyzji, nie maja
        pojecia o wynikajacych ze statusu prawach czy obowiazkach (o
        czytaniu ustawy czy rozporządzeń nawet nie wspominając) to jeszcze
        ujdzie. Ale jeśli ich pretencje i zarzuty publikuje jedna z
        najbardziej opiniotwórczych gazet oraz serwis/ dodatek
        popularyzujący zagadnienia fachowe, nie opatrując komentarzem to
        faktycznie lekki opad macek.

        Jak mozna mieć pretensje do urzednika, ze przestrzega prawa
        stanowionego? Oki - nie jest ono idealne i dość łatwo (po pół roku
        pracy?) mozna wskazac luki i problemy z niego wynikające, ale jest
        obowiązujace...

        Idąc zas dalej - wizerunek biednych skrzywdzonych klientów to tylko
        jedna z możliwych do przyjęcia optyk, prawdziwa tylko w ograniczonym
        % czy promilu. Ja dziwnym trafem na sensownych klientów trafiam
        nieczęsto - max 1* na tydzień, najczęściej 1* miesiąc.

        Odnośnie szacunku - urzędnika do klienta czy instytucji do klienta -
        spójrzmy na strone drugą - klient wobec instytucji, klient wobec
        urzędnika. Książki mozna by pisać a i tak nikt by w nie nie
        uwierzył. Klient oddający mocz przy stanowisku pracy? Klient pod
        wpływem alkoholu? Klient pod wpływem narkotyków? Klient o tak
        nieracjonalnym obrazie siebie na rynku pracy, że jakikolwiek dialog
        z nim kończy się kłótnią?

        Ja rozumiem, że percepcja rządza prawa dające pierwszeństwo
        przykładom złym, ewidentnym, wołającym o "pomste do nieba" zarówno z
        jednej jak i z drugiej strony, ale prezentacja tylko jednego z
        punktów widzenia jest słaba.

        Co więcej - czekam na kolejne odcinki, czekam na uobiektywizowanie
        (?) obrazu PUP'ów
        • troll_bagienny Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 08:59
          Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, co? Wizyta w pośredniaku
          to najgorsze upokorzenie, jakie może spotkać osobę, która tam
          trafia. A urzędnicy to ludzie bez serca i sumienia, roboty, biurwy
          bez współczucia, ale los lubi robić psikusy i zawsze taka pani zza
          biurka może znaleźć się na miejscu tego bezrobotnego, którym
          pogardza.
          • raveness1 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 10:42
            A coz to za upokorzenie? Urzad jak urzad, jest dla wszystkich i nikt
            laski nie robi, ze mnie obsluzy.
            Ludzie, czy wy zatraciliscie poczucie wlasnej godnosci? Troche
            stanowczosci i odwagi a gwarantuje, ze rozmowa potoczy sie zupelnie
            inaczej.
            • wilhelm4 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 22:38
              Pierniczysz. I tyle.
      • jasiu1999 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 09:03
        Artykuł świetny. Dobrze napisany. Dobrze się czyta.

        A czy prawdziwy? Cóż, wystarczy iść do urzędu i sprawdzić.

        Acha, byłbym zapomniał - gdyby było aż tak dobrze - jak "koszyka"
        piszesz - to bezrobocie wynosiłoby 0% (zero procent). Jak na razie
        trochę chyba większe jest. Radzę przeczytać "Pianolę" - system
        obecny jako żywo przypomina tamże opisany.
    • taka-0 Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 25.11.08, 18:18
      "Zasiłku nie otrzymam z "własnej winy", bo ostatnio pracowałam na
      umowę o dzieło. Przepisy wymagają, by przez półtora roku przed dniem
      zarejestrowania pracować na etacie lub na umowie, od której
      odprowadza się składki ZUS. "

      To juz nawet nie prośba do pani bezrobotnej redaktorki,ze nie
      raczyla przeczytac ze zrozumieniem informacji,ktorą otrzymala przy
      rejestracji,z ktorej wynika,ze nie dostala zasilku gdyz nie
      przepracowala 365 dni w ciągu poltora roku przed zarejestrowaniem
      sie w UP,tylko żal do Gazety Wyborczej,ze dopuszcza do publikacji
      takich podstawowych bzdur-zawsze wydawało mi się,że przed
      opublikowaniem wielkiego artykulu na 1 stronie gazety powinno sie
      rzetelnie podejsc do tematu.

      Pani bezrobotna redaktorka ma pretensje do urzędników-proszę pani-
      pani pretensje wynikają chyba z subiektywnego patrzenia na
      problem,bo za całe zlo obwinia pani tych ludzi a nie koncentruje sie
      na zapisach,ktore stworzyl ustawodawca.Przepraszam-czy urzędnik mial
      zrobic dla pani wyjątek i wyjąć pieniądze ze swojej kieszeni zeby
      dostala pani zasilek,mimo,ze nie odprowadzala pani kasy na Fundusz
      Pracy bo z takowego idą pieniądze na zasilki dla bezrobotnych??

      Czy po zarejestrowaniu zgłosiła się pani(oprocz obowiązkowej wizyty-
      tej po 3 tygodniach)w celu sprawdzenia ofert pracy u pośrednika-z
      tego co przypuszczam raczej nie byla pani w tym celu w urzędzie,no
      moze w celu zwiedzenia urzędowej toalety(dobrze,że nie jest w
      marmurach bo zaraz napisalaby pani,ze to z podatkow osob
      bezrobotnych).

      I czy wyrejestrowała się pani(zgodnie z obowiązkiem osoby,która
      wykonała pracę,w tym przypadku napisaniem tego artykułu,a z tego co
      pani pisze ma byc caly cykl artykułów)-jeżeli nie to radzę to zrobic
      w ciągu 7 dni,bo tak mówi ustawa(na wypadek,gdyby i to pani
      umknęło;))no chyba,ze pracuje pani charytatywnie to proszę nie miec
      później pretensji,że nasz kraj nie zapewnił pani zasiłku,bo przeciez
      formalnie jest pani osobą niepracującą;))
      • jasiu1999 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 09:15
        > To juz nawet nie prośba do pani bezrobotnej redaktorki,ze nie
        > raczyla przeczytac ze zrozumieniem informacji,ktorą otrzymala przy

        No i wyszło szydło z worka: urzędnicy urzędów pracy są nieco mało
        rozgarnięci. Wszak z fragmentu artykułu "Zasiłku nie otrzymałam
        [...] Przepisy wymagają [...] składki ZUS." wcale a wcale nie
        wynika, iż o taki stan rzeczy oskarża się urzędników czy nawet
        urzędy. Po prostu stwiedzony jest fakt. Prawda jest pewna
        powiedziana.

        A że ta prawda ostro określa jak Państwo (w tym być może na
        pierwszym miejscu - ustawodawcy) traktuje obywateli - to i dlatego
        znalazła się w artykule.

        No, i dziwnym trafem wydaje mi się, że biurwy w urzędach z wypiekami
        na twarzy - zamiast załatwiać petentów - komentują na tym forum
        artykuł w którym - bynajmniej nie bezrobotna! (o święta naiwności,
        trzeba mieć trochę pojęcia o tym, jak pracuje dziennikarz!) -
        dziennikarka ośmieliła się opisać polską rzeczywistość widzianą z
        perspektywy bezrobotnego szukającego ratunku w Urzędzie Pracy.

        Podsumowując - najlepiej te urzędy zamknąć, dałoby to oszczędności.
        • adalbertnewtown Zamknac te posredniaki! 10.12.08, 11:09
          A kazdj Polsce i kazdemu Polakowi wyplacac zasilek, niezaleznie czy
          pracuje czy nie. Jesli pracuje, to bedzie musial go pozniej zwrocic
          do Urzedu Skarobwego, albo wystapic do urzedu o jego zawieszenie na
          czas otrzymywania dochodow.
          Bezrobocie jest bowiem w Polsce realnie jakies 10% sily
          roboczej, na tzw. prowincji zas na ogol okolo 20%. Na kazde wolne
          miejsce pracy przypada w Polsce kilkunastu bezrobotnych kandydatow.
          Takie sa realia. A gdyby nie masowa emigracja Polakow, to byloby
          jeszcze gorzej. Panstwo oczywiscie zwala wine na bezrobotnych,
          zapominajac, ze obowiazkiem panstwa jest dostarczyc kazdemu zdolnemu
          do pracy obywatelowi prace albo godziwy zasilek...
          Obchodzono ostatnio hucznie jubel Walesy, ktoremu zawdzieczamy to
          masowe bezrobocie... :(
    • obywatel666 Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 26.11.08, 12:30
      Strasznie bulwersujący i jednostronny artykuł skierowany do masowych
      odbiorców żądnych urzędniczej krwi...
      Jestem wieloletnim czytelnikiem GW jednak ww. publikacja odsłoniła
      mi populistyczne zapędy redakcji
      ubalewam nad tym mocno!

      pozdrawiam
      • odcienieszarosci populistyczne czy nie ale: Prawdziwe 04.12.08, 14:13
        Tak wygląda rzeczywistość w urzedach pracy a nawet gorzej. Mnóstwo
        młodych osób po studiach idzie na staż gdzie po rozdzieleniu
        finansów itd zaczyna sie on dopiero w marcu. Chyba, ze mamy
        szczęscie i trafimy na bardziej korzystny czas w roku i pójdziemy na
        staz od razu. Wiekszej biurokracji nie wdziałam
        a bedąc zarejestrowanym w urzedzie i na stażu chodzi sie odbierać
        zasiłek, tak jest napisane.
        Pomimo, że wykonuje się prace
        Zawsze jest sie gorszym bo bezrobotnym.Taka jets opinia
        społeczeństwa na ten temat
        To akurat nie jest tu najważniejsze ale procedura
        Przychodzę na "wizytę"
        Tradycyjne formuły
        poprosze dowód osobisty
        prosze to wypełnić
        następna wizyta...
        itd
        taki schemat
        kiedy pytam o ofery zawsze "nie mamy"
        w związku z tym wiele osób wyrejestrowuje sie z urzędów pracy n a
        własne życzenie...




        • koszyka Re: populistyczne czy nie ale: Prawdziwe 05.12.08, 10:28
          może spróbowałaby pani pracy w PUP? Polecam -wysokie zarobki ,możliwość
          obcowania z ciekawymi ludźmi,luksusowe warunki pracy.
          • mariuszdd Re: populistyczne czy nie ale: Prawdziwe 10.12.08, 08:26
            > może spróbowałaby pani pracy w PUP? Polecam -wysokie zarobki ,możliwość
            > obcowania z ciekawymi ludźmi,luksusowe warunki pracy.
            Na siłę tam ciebie trzymają ?
            • koszyka Re: populistyczne czy nie ale: Prawdziwe 10.12.08, 09:53
              tak moja misja naprawiania świata
              • raveness1 Re: populistyczne czy nie ale: Prawdziwe 10.12.08, 10:50
                Naprawiania swiata!! Heeh!!
                Co wy mozecie wiedziec o SWIECIE i o jego naprawianiu. Calymi latami
                nie wytykacie nosa zza swoich biurek, a "rzeczywistosc" znacie z
                glupkowatych seriali.
                Nie chcemy byscie cokolwiek naprawiali, przestancie jedynie psuc.
                • x-v Re: populistyczne czy nie ale: Prawdziwe 10.12.08, 20:50
                  Pracując z wieloma ludźmi i wysłuchując ich codziennie zna się rzeczywistość
                  inną niż w serialach, bo na nie nie ma ochoty po takiej pracy. Urzędnik pracuje
                  na podstawie przepisów ustalanych przez naszych rządzących.
          • lidka2603 Re: populistyczne czy nie ale: Prawdziwe 10.12.08, 10:49
            Ja też polecam, zwłaszcza te zarobki.
            Oczywiście najłatwiej jest zwalić winę za bezrobocie na urzędników najniższego
            szczebla, zamiast na tych którzy prawo stanowią.
            • mariuszdd Re: populistyczne czy nie ale: Prawdziwe 10.12.08, 10:52
              Ja też polecam, zwłaszcza te zarobki.
              > Oczywiście najłatwiej jest zwalić winę za bezrobocie na urzędników najniższego
              > szczebla, zamiast na tych którzy prawo stanowią.

              Gdyby prawo zmienili ,to by was zwolnili.
              Tak więc ,powinniście ich chwalić
        • profes79 Re: populistyczne czy nie ale: Prawdziwe 10.12.08, 08:17
          Owszem - ale wiekszosc tego artukulu to stek bzdur; pretensje zglaszane pod
          adresem UP podczas gdy to o czym redaktorka mowi to rzeczy od UP niezalezne.
          Bardziej bulwersujace byly opisane praktyki gdzie PUP przyjmowal 100 osob
          dziennie i ani jednej wiecej - tu sie mozna bylo bulwersowac.

          A jak sie nie wie jakie dokumenty przyniesc to sie biega dwa razy.
    • koziczki Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 27.11.08, 23:24
      Ten artykuł to całkowity brak profesjonalizmu autora!!! Napisany oczami 3/4
      bezrobotnych ktorym sie nawet palcem nie chce kiwnac a do urzedu (nie tylko PUP)
      przychodza tylko po to aby zrobic awanture!! Co do toalet, to w urzedzie, w
      ktorym pracuje po kapitalnym remoncie w/w toalet dla petentow pokradzionio deski
      z sedesów i armature przy umywalkach!!Ze nie wspomne o moczu nie tylko w w sedesie!!
    • taka-0 Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 01.12.08, 15:52
      Pani "BEZROBOTNA"redaktor-czy aby na pewno jest pani bezrobotna?
      Slowo bezrobotna oznacza,ze nie swiadczy pani usług za-hmmmmmm
      pieniądze(czyt.czy pieniędzy nie dostala pani za ten cykl artykułó?)
      Tak czytam sobie te pani dywagacje i nie mogę wyjsc z podziwu nad
      brakiem przez panią kompetencji.
      Może zacznę od początku-miloby bylo,zeby osoby chętne do otrzymania
      pomocy z Urzedu Pracy faktycznie chośby przez chwilę przeczytały
      podstawowe informacje,jakie dla nich Urząd przygotował-szkoda,ze nie
      miala pani na tyle czasu aby przeanalizowac zawartosc "żóltej"teczki-
      zapewniam panią,że wniosków na dotacje tam nie ma;))

      Kolejna sprawa to ilosc stanowisk dla pośredników-sama pofatygowalam
      sie aby sprawdzic ilosc posrednikow przy ul.ciołka i tych stanowisk
      doliczylam sie 8 lub 9-ale to takie drobnostki-tak,tak-czepiam sie z
      premedytacją pani detektywistycznej pracy;))Fakt-ich ilosc jest
      nieproporcjonalna co do liczby bezrobotnych,wiec ma pani szansę-ze
      swoim wyksztalceniem i kompetencjami altruistyczno-społecznymi
      napewno byłaby pani osobą na miejscu-a przez to zwiększylby sie czas
      rozmowy posrednika z bezrobotnym.
      Moglaby pani pozwolic sobie na powitanie,przedstawienie sie i wiele
      innych spraw,ktore widocznie umknęły posrednikowi zaabsorbowanemu
      wpisywaniem informacji w komputerze na temat pani oczekiwań od
      Urzedu.

      Powtorze sie enty raz-czy przypadkiem posrednik nie poinformowal
      pani,ze po oferty pracy moze sie pani zglaszac bez względu na wizytę
      obowiązkową,a jesli pani nie zrozumiala,to ja panią informuje,ze na
      stronach Urzedu Pracy(warszawskiego)są zamieszczone oferty-jezeli
      panią cos zainteresuje to z numerem oferty mozna zglosic sie do
      pośrednika-nawet kilka razy na dzien jezeli tak intensywnie pani
      szuka pracy.
      Dla chcącego nic trudnego,a proszę pamietac,ze praca sama nie
      przyjdzie do pani;))
      • mariuszdd Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 08:32
        Powtorze sie enty raz-czy przypadkiem posrednik nie poinformowal
        pani,ze po oferty pracy moze sie pani zglaszac bez względu na wizytę
        obowiązkową,a jesli pani nie zrozumiala,to ja panią informuje,ze na
        stronach Urzedu Pracy(warszawskiego)są zamieszczone oferty-jezeli
        panią cos zainteresuje to z numerem oferty mozna zglosic sie do

        Ja zajrzałem na waszą stronkę ,mało jest ofert pracy ,nawet zaskakująco mało.
        Na jedną ofertę przypada jeden urzędnik !;)
        • wilhelm4 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 22:41
          Ale smolisz-fanzolisz.

          Te "urzedy" to masakra,
          spróbuj sie np. dodzwonic
          albo uzywaj ich tzw."bazy danych",
          tragedia!
      • jasiu1999 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 09:24
        >Pani "BEZROBOTNA"redaktor-czy aby na pewno jest pani bezrobotna?

        Oj, bo pęknę ze śmiechu. A powienem płakać.

        Płakać, że w PUP zatrudniają osoby niepełnosprawne umysłowo.

        Czy, "taka-0", nie wiesz co to jest "prowokacja dziennikarska"?
        Ciesz się, że to poszło w GW i w miarę kulturalnie - a nie w jakimś
        brukowcu - i z nagłówkiem "PUP DO LIKWIDACJI".
      • adalbertnewtown Posredniaki nie maja ofert pracy! 10.12.08, 11:13
        Bowiem bezrobocie jest w Polsce realnie jakies 10% sily roboczej, a
        poza duzymi miastami nawet powyzej 20%. Na 1 wolne miejsce pracy
        przypada kilkunastu bezrobotnych kandydatow, a gdyby nie masowa
        emigracja, to bylo by ich ze dwa razy tyle. 'Solidarnosc' wywalczyla
        nam bezrobocie, a Walesa dostal nawet za to Nobla i milion
        dolarow... :(
        • jbyszewski Re: Posredniaki nie maja ofert pracy! 10.12.08, 19:18
          Bezrobocie w Polsce jest obecnie niższe niż w Niemczech, Francji i Irlandii. Jak
          nie wierzysz, to sprawdź w Eurostacie...
    • jedza-0 Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 01.12.08, 18:03
      Witam Państwa, witam też pania "dziennikarke",chociaz czytając serie
      artykułów tej pani cięzko mi tak ją nazywać Nie dziwię się,że nie
      może ona znależć pracy. Cięzko mi tez wyobrazić sobie
      dziennikarza,ktory tak jednostronnie i ignorancko podchodzi do
      tematu-ja bym przynajmniej pani nie zatrudnila.
      Sama byłam osobą bezrobotną.W wielkim uproszczeniu-ogolna ocena i
      samopoczucie poszukujących zatrudnienia,szczególnie tych dluzej
      naprawde poszukujących pracy jest delikatnie mowiąć bardzo niskie,a
      kontakt z takim czlowiekiem wymaga wielkiego wyczucia i zrozumienia.
      Pani "dziennikarka" w pierwszym artykule dziwi się po co ma się
      zgłosić do urzedu za trzy tygodnie-czy to za wczesnie?W nastepnym ma
      pretensje,ze dopiero za 3 miesiace-babie nie dogodzi;)Poza tym,czy
      nie zostala pani poinformowana,ze po oferty mozna się zgłaszac
      niezaleznie od wizyt obowiazkowych?Watpie, zeby ktokolwiek zarzucil
      pani zbyt wysokie kwalifikacje,co mialoby byc przeszkoda w
      znalezieniu zatrudnienia-sama pani wspomniala,ze oferta dla
      dziennikarza byla-co prawda z jęz. ukraińskim i rosyjskim,ale czy
      dziennikarz nie powinien znac jezykow obcych?Rozumiem,ze tych
      językow pani nie zna,ale akurat bylo zapotrzebowanie na dziennikarza
      z takimi umiejętnościami-nie mozna się obrazac,ze akurat w
      dniu,kiedy pani przyszla do urzedu nie bylo oferty z pani
      umiejętnosciami-moze za tydzien bedzie? Poza tym napisala pani o
      mlodej urzedniczce,ktora klepala w klawiature-czy gdyby przyjmowala
      panią starsza osoba nie zasugerowalaby pani,ze urzedy sa
      skostniale,a pracownicy pamietają zamierzchle czasy i nie potrafią
      sie przestawic na terazniejszosc?Moze nie napisalaby pani,to juz
      moje osobiste domysly,ale czytajac pani artykul poszlabym o
      zaklad,ze tak by bylo.Urzedniczka nie podala pani dloni na powitanie-
      a w ktorym urzedzie pani sie z czyms takim spotkala?Pomijając
      względy estetyczne przy zalozeniu obsługi (mniemam) kilkudziesięciu
      osob dziennie,często nie widzacych od tygodnia (zeby tylko)
      mydla,gdzie najchetniej chcialoby sie zawiazac nozdrza na supel
      prosze nie wymagac zeby podawac dlon.Pisze o tym,bo bedac w urzedzie
      kilkakrotnie mialam przyjemnosc obcowania z takimi ludzmi. Miala
      pani pretensje,ze w kolejce przed pania bylo 20 osob.Za to,gdy juz
      doczekala sie pani na swoja kolej,ze zbyt szybko zostala pani
      obsluzona-nie widze tu logiki.
      Prosze nie odbierac mojego postu jako osobisty atak na panią jako
      osobe,ale jako "dziennikarka"-pani wybaczy,ale pani nie jest rasowym
      dziennikarzem.Ja sama bylam osoba bezrobotna,nie dalej niz 4 m-ce
      temu.Takze przechodzilam przez gorycz zwolnienia z pracy i
      koniecznosci jej poszukiwania. I takze zglaszalam sie do urzedu.I
      moze to sie wyda nieprawdopodobne,ale przez urzad znalazlam
      prace,stad moja obrona moze nie samej instytucji,ale ludzi na
      najnizszym szczeblu tam pracujacych.
      • beta-beta Ja mam inne doświadczenia 10.12.08, 08:16
        7 lat temu (zaraz po ukończeniu studiów) skorzystałam z usług łódzkiego PUP. Złożyłam papierki, sympatyczna Pani wpisała moje dane do bazy, w ciągu 2 tygodni odwiedziłam jeszcze urząd kilka razy wypytując o oferty pracy, a po kilku dniach inna sympatyczna Pani zadzwoniła do mnie z ofertą pracy odpowiadającą mojemu wykształceniu - przytuptałam do urzędu, potem już do firmy - i pracuję w niej do dziś:) Brzmi to może (dla niektórych) mało prawdopodobnie, ale tak właśnie było, może po prostu miałam dużo szczęścia, a może trafiłam na wyjątkowo pomocne i życzliwe osoby...
        • mariuszdd Re: Ja mam inne doświadczenia 10.12.08, 08:38
          beta-beta napisała:

          > 7 lat temu (zaraz po ukończeniu studiów) skorzystałam z usług łódzkiego PUP. Zł
          > ożyłam papierki, sympatyczna Pani wpisała moje dane do bazy, w ciągu 2 tygodni
          > odwiedziłam jeszcze urząd kilka razy wypytując o oferty pracy, a po kilku dniac
          > h inna sympatyczna Pani zadzwoniła do mnie z ofertą pracy odpowiadającą mojemu
          > wykształceniu - przytuptałam do urzędu, potem już do firmy - i pracuję w niej
          > do dziś:) Brzmi to może (dla niektórych) mało prawdopodobnie, ale tak właśnie b
          > yło, może po prostu miałam dużo szczęścia, a może trafiłam na wyjątkowo pomocne
          > i życzliwe osoby...

          Veni, vidi,nie polecam ha ha ,wizyt
        • tewie60 Re: Ja mam inne doświadczenia 10.12.08, 10:22
          beta-beta napisała:

          > 7 lat temu (zaraz po ukończeniu studiów) ...<
          No właśnie dziecinko. 7 lat temu organizacja urzędów pracy była zupełnie inna od
          obecnej. Większość łódzkich urzędników była kompetentna, wszystkie sprawy przy
          danej wizycie załatwiało się u jednej osoby, która dysponowała odpowiednią
          wiedzą i elastycznymi uprawnieniami. I rzeczywiście, urzędnicy mogli wówczas
          poświęcić bezrobotnemu odpowiednią ilość czasu, aby przejrzeć wszystkie oferty w
          bazie danych (bo na tablicach wisiało to co wisiało) i odwrócić monitor, tak aby
          człowiek mógł przeczytać wszystkie dane pracodawcy i szczegóły oferty, spisać je
          i odwiedzić kilku potencjalnych pracodawców, zamiast polegać na arbitralnym
          wyborze przez urzędnika.
          Dziś, po wymianie kadr w urzędach, to 20-letnia siksa z wymalowanymi pazurami
          decyduje, czy masz kwalifikacje odpowiednie, aby ci w ogóle wydać ofertę, bo ma
          odgórnie nakazane, aby wszelkimi metodami zniechęcać ludzi do bycia
          zarejestrowanym bezrobotnym. Po prostu chodzi o statystykę dla celów wyborczych.
          Poza tym, 7 lat temu jakakolwiek praca była dostępna wyłącznie dla osób takich
          jak ty - bardzo młodych, które z braku doświadczenia poddadzą się plastycznej
          obróbce pracodawcy i wezmą nisko płatne zajęcie na starcie. Gdybyś miała wówczas
          40 lat, dziś napisałabyś, że zostałaś bezzasadnie zwolniona, a na twoje miejsce
          zatrudniono młodą, bez doświadczenia osobę, za 1/2 twojego wynagrodzenia, a sama
          jesteś dyskryminowana ze względu na wiek.
          Fajnie, że trafiłaś kiedyś na życzliwą urzędniczkę i masz możliwość
          zarabiania na siebie. I życzę ci, byś nie musiała teraz iść do łódzkiego PUP, bo
          czeka cię terapia szokowa, taka sama, jak opisana w tekście. Twoja wrodzona chęć
          do podjęcia pracy nie ma dla twoich rówieśniczek w okienkach żadnego znaczenia.
          Każda z nich jest nastawiona na wykonanie jednej czynności i odesłanie cię z
          kwitkiem, żebyś się jak najszybciej wyrejestrowała na własną prośbę. Z pewnością
          pozostało w urzędzie jeszcze kilka osób, które myślą po staremu i przynajmniej
          potrafią się uśmiechnąć do petenta, ale wobec nowych "standardów obsługi" nie
          mają żadnego wpływu na to co się dzieje w innych okienkach. A przecież nie masz
          wyboru, do którego urzędnika trafiasz.
          I na koniec jeszcze jedno - 7 lat temu urzędników było o połowę mniej,
          bezrobocie statystycznie 2 x większe, a urząd funkcjonował tak jak to opisałaś.
          Czy zastanowiłaś się, dlaczego mimo statystycznej poprawy, bezrobotny
          rzeczywiście poszukujący zajęcia, czuje się dziś w urzędzie jak śmieć ? A
          właśnie o tym jest ten artykuł !
        • adalbertnewtown Re: Ja mam inne doświadczenia 10.12.08, 11:15
          Daruj sobie te reklame nieistniejacych uslug...
          Bezrobocie jest w Polsce realnie jakies 10% sily roboczej, a poza
          duzymi miastami nawet powyzej 20%. Na 1 wolne miejsce pracy przypada
          kilkunastu bezrobotnych kandydatow, a gdyby nie masowa emigracja, to
          bylo by ich ze dwa razy tyle. 'Solidarnosc' wywalczyla nam
          bezrobocie, a Walesa dostal nawet za to Nobla i milion dolarow... :(
    • zigzaur A czy kiedykolwiek urzędas pomógł komukolwiek? 10.12.08, 08:37
      Urzędasy nie pomagają. Urzędasy tylko przestrzegają przepisów. Jeśli urzędas
      okaże przychylność, to może zostać oskarżony o korupcję. Więc urzędas woli być
      nieprzychylny, bo może wtedy zostać pochwalony za gorliwość.
    • bonar10 Najwyższy czas, by ktoś się zajął PUP 10.12.08, 08:40
      Przecież to, co się dzieje w tych urzędach sprawia, że włos się jerzy na
      głowie i zimny pot oblewa całe ciało. Dwukrotnie w swoim ponad 50-letnim życiu
      zaliczyłam okres bezrobocia. I niech nikt z Was nie mówi, że bezrobotni - to
      ci niewykształceni i tacy, którym się nie chce pracować. Ja mając wyższe
      wykształcenie, conajmniej kilka różnych kursów wylądowałam na bezrobociu. Ot
      po prostu, pracodawcom nie podobało się - jednemu to, że nie brałam łapówek
      pracując w sanepidzie, drugiemu to, że zablokowałam mu rozdanie majątku
      członków spółdzielni mieszkaniowej za bezcen - jego kolesiom. Więc bywa i tak.
      W naszych czasach bowiem nie traci pracy tylko ten, kto jest bezwzględnie
      lojalny wobec szefa, kto wie z kim trzymać i pić wódkę. Natomiast takie cechy
      jak pracowitość, sumienność, solidność schodzą na odległy plan, o ile w ogóle
      mają jakiekolwiek znaczenie. I skandalem jest to, że w tych urzędach PUP
      człowiek traktowany jest po prostu - jak śmieć! We Wrocławskim PUP już samo
      stanie w kilometrowej kolejce na schodach prze dwie-trzy, a czasem i więcej
      godzin, po to by się zarejestrować jest tak upokarzające, że nawet nie chcę o
      tym mówić. Nikomu tego nie życzę! Zawsze korciło mnie, by zrobić zdjęcie i
      pójść z nim do prasy, telewizji. Ale człowiek po tym "przeczołganiu" w PUP nie
      ma już siły na nic. Każdy chce tylko jak najszybciej stamtąd wyjść, zapomnieć.
      Czasem tylko przyśni się w nocy ten horror - bezrobocie.
    • thea1982 Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 08:56
      Kluby pracy nadal funkcjonują przy Powiatowych Urzędach Prac, a już na pewno w
      większych miastach. W mniejszych są Centra Informacji Zawodowej, w których
      także odbywają się zajęcia aktywizujące dla bezrobotnych.
      • meduza7 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 09:14
        Cóż, dwa razy w życiu rejestrowałam się jako bezrobotna, ale nigdy nie
        podchodziłam do tego z nastawieniem, że urząd ma mi znaleźć pracę. Szukałam
        sama. Wydaje mi się, że wiele firm poszukujących pracowników, zwłaszcza na
        jakieś pojedyncze, konkretne stanowiska, w ogóle nie zgłasza swoich ofert do
        urzędu pracy. Tak więc faktycznie siedząc z założonymi rękami i czekając na
        telefon z urzędu, bądź odbębniając tylko obowiązkowe wizyty, można czekać do
        uśmiechniętej śmierci.
    • alexiaanna Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 09:24
      No cóż, Pani "dziennikarka" przed spłodzeniem tego pożal się Boże
      artykuliku nawet nie zadała sobie trudu, żeby choć w minimalnym
      stopniu zapoznać się z przepisami. Przy umowie o dzieło nie są
      odprowadzane żadne składki, w tym składka na fundusz pracy, a z
      funduszu pracy wypłacane są zasiłki. Jeżeli pracowała na umowę o
      dzieło, to z czego ma dostać ten zasiłek? Ale pretensja oczywiście
      do urzędnika, boć to przecie on przepisy ustala. W arykuliku aż roi
      się od takich nieścisłości, resztę pominę milczeniem bom miłosierna.
      • adalbertnewtown Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 11:19
        Obowiazkiem panstwa jet wyplacanie zasilku kazdemu bezrobotnemu
        obywatelow, ktoremu nie jest ono w stanie zapewnic pracy. Zamiast
        finansowac hotele dla (czesto pijanych) poslow, ich diety, delegacje
        itd. czy niepotrzebne wojaze prezydenta, panstwo powinno sie zajac
        swymi obywatelami, ktorym nie jest w stanie zapewnic pracy...
        Panstwo sciaga podatki, wiec zamiast wydawac je np. na wojne w
        Afganistanie czy na latajacy zlom typu F16, moze je wydac na pomoc
        dla ofiar bezrobocia...
    • light-ness Warszawa to jeszcze mały pikuś... 10.12.08, 10:21
      Chodźcie, popatrzcie co słychać w Powiatowych. Ofert pracy wiele nie
      ma (tu akurat nie winię Urzędu). Ludziom jednak każe się
      przyjeżdżać. Co jest totalną bzdurą, bo przecież ten kto pracuje na
      czarno zawsze zwolni się z pracy i do PUP dotrze. Z kolei ten kto
      rzeczywiście nic nie ma, ma poważny kłopot. Przecież nikt nie pyta,
      czy bezrobotny bez prawa do zasiłku ma pieniądze na bilet na autobus
      (od mojego miasteczka do PUP jest 30 km w jedną stronę i koszt
      przejazdu wynosi ok. 13 zł). PUP opisanych w artykule zaświadczeń
      nie wydaje. W Urzędzie tym pracują różne wsiowe paniusie, które
      tylko fukają i odpędzają od siebie petentów. Jak przypadkiem się
      zdarzy jakaś sensowna oferta pracy, to jest skrzętnie ukrywana (dla
      rodziny, znajomych, itp.). Nie słyszałam jeszcze o osobie, która
      znalazłaby pracę przez PUP. Dodam, że ja nigdy nie polegałam na tej
      chorej instytucji, nie jestem dzięki temu bezrobotna. O wszystkim
      wiem, bo bezrobotna była do niedawna moja siostra. Moja
      niepełnosprawna (w umiarkowanym stopniu) matka, żeby mieć
      ubezpieczenie zdrowotne musiała bywać w PUP, choć nie ma żadnych
      dochodów i żadnych szans na pracę. Zirytowało mnie to i podciągnęłam
      ją pod swoje ubezpieczenie. Do PUP zgłaszają się tutaj ponadto
      osobnicy, którzy rzekomo nie prowadzą gospodarstwa rolnego (prowadzi
      za to tatuś lub mamusia). Dostają skierowanie, przychodzą do
      pracodawcy i tak się prezentują, żeby ich nie przyjął (jeden nawet
      niedawno wręcz mnie błagal, żebym przystawiła mu pieczątkę i
      napisała, że się nie nadaje do oferowanej przez naszą firmę pracy,
      chociaż chętnie byśmy go przyjęli, bo brakowało nam pracowników).
      Jeśli tylko temu mają służyć PUP-y, to ja zdecydowanie jestem za
      tym, żeby PUP-y zlikwidować, a budynki zlicytować. Należy przenieść
      prowadzenie ewidencji i rejestracji bezrobotnych do Urzędów Miast
      lub Gmin. Ludzie mieliby mniej kłopotu i mniej by to wszystko
      kosztowało.
      Podsumowując główną działalność PUP, można wymienić tyle:
      1. Rejestrowanie (z łaski) bezrobotnych.
      2. Ukrywanie ofert pracy.
      3. Straszenie wyrejestrowaniem w razie choćby jednodniowego
      spóźnienia z podpisem.
      4. Zbieranie tychże podpisów.
      Reszta to mydlenie oczu (całe te dotacje na działalność, kursy i
      inne bzdury). Bo co człowiekowi da dotacja, jak nie ma choć trochę
      własnego kapitału? Pewnie nie wszyscy wiedzą, że dotację nie na
      wszytko, co jest związane z działalnością można przeznaczyć. Np. nie
      wolno jej przeznaczyć na towar, ani na handel obwoźny, trzeba
      ponadto najpierw mieć prawo do lokalu i dwóch poręczycieli z dobrymi
      dochodami (w naszym PUP). Dla większości bezrobotnych są to bariery
      nie do przebycia. Natomiast kursy są zwykle dostępne wyłącznie na
      jakichś tam ślusarzy, czy tokarzy. I to nie zawsze, bo przeważnie
      brak funduszy.
    • dalarna Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 10:36
      Urzędy Pracy powinny być zlikwidowane.Jest to absolutnie zbędne obciążenie
      budżetu.Marnowanie gigantycznych pieniędzy.I tworzenie sytuacji pogardy dla
      tych wykluczonych a okazji do okazania wyższości dla urzędnika.Usunięcie tych
      chorych relacji byłoby ulgę dla wielu milionów ludzi w Polsce.
      • katarzynadudek7 Trzy razy bezrobotna. 10.12.08, 11:06
        Idąc do urzędu pracy nigdy nie czułam się gorsza od tych co mają
        pracę. Jeśli się ma takie nastawienie do siebie to nawet osobie
        spotkanej na ulicy można zarzucić to, że nami gardzi. Dwa razy
        znalazłam pracę przez urząd pracy. To nie urząd znalazł mi pracę.
        Kilka razy dziennie sprawdzłam oferty w internecie. Raz w tygodniu
        tuptałam do urzędu. Tuptałam bo teraz na trzecim bezrobociu z
        powodów domowych muszę posiedzieć. Oferty w internecie nadal
        sprawdzam. Kilka razy spotkałam niemiłego urzędnika (też człowiek)
        ale trafiłam też na ludzi sympatycznych. Nie można generalizować.
        Nie w każdym urzędzie jest tak samo i nie każdy tak samo to widzi.
        Nie rozumiem tylko DLACZEGO MAM SIĘ CZUĆ GORSZA ? Pozdrawiam
        wszystkich prawdziwych bezrobotnych szukających pracy a nie
        szukających żeby nie znaleść.
      • adalbertnewtown Zamknac posredniaki! 10.12.08, 11:22
        A zasilki wyplacac moga np. Urzedy Skarbowe, ktore by pozniej mogly
        je sciagac od osob, ktore maja dochody a pobieraja owe zasilki.
        Obowiazkiem panstwa jest bowiem wyplacanie zasilku kazdemu
        bezrobotnemu obywatelowi, ktoremu nie jest ono w stanie zapewnic
        pracy. Zamiast finansowac hotele dla (czesto pijanych) poslow, ich
        diety, delegacje itd. czy niepotrzebne wojaze prezydenta, panstwo
        powinno sie zajac swymi obywatelami, ktorym nie jest w stanie
        zapewnic pracy... Panstwo sciaga podatki, wiec zamiast wydawac je
        np. na wojne w Afganistanie czy na latajacy zlom typu F16, moze je
        wydac na pomoc dla ofiar bezrobocia...
      • janspruce mnie robote dawali od razu 10.12.08, 11:32
        Po powrocie z zagranicy bylem przez trzy miesiace bezrobotnym po to
        by miec jakies ubezpieczenie. jako ze mam prawo jazdy wszystkich
        kategorii to mnie 53 latkowi po operacji kregoslupa i poczwornych
        baypasach proponowano prace przy rozwozeniu i za i wyladunku
        pieczywa. Oczywiscie staawka 1200 zlotych. Powiedzialem zgodnie z
        pradwa ze nie posiadam swiadectwa kwalifikacji i czy jest mozliwosc
        zrobienia takiego kursu. pani przy okienku stwierdzila ze na razie
        nie ma takiej mozliwosci. Kiedy przyszedlem za miesiac zobaczylem na
        tablicy ze takowy kurs zaczol sie dwa tygodnie wczesniej. Kiedy
        powiedzialem w okienku ze rzeciez pytalem o taki kurs pani
        powiedziala ze o kursy nalezy pytac w pokoju nr 207 bo one nie sa od
        tych spraw. Moj wniosek byl taki ze kursy i dofinansowania sa
        towarem deficytowym i sluza tylko znajomym Pan urzedniczek. No chyba
        ze nie ma chetnych. W pokoju 207 zapytalem o kurs dla otwarcia
        biznesu i otrzymalem informacje ze na razie takowych kursow nie ma.
        I jak myslicie co bylo po miesiacu? na tablicy bylo ogloszenie ze
        taki kurs zaczyna sie za dwa dni! Ja w te pedy do pokoju 207 a tam
        mila pani mowi mi ze juz maja komplet i zeby sie dowiadywac1 Pytam
        sie wiec dlaczego jako chetny nie zostalem poinformowany o
        rozpoczeciu takiego kursu - pani zza biurka mowi mi na to ze
        przeciez bylo to na stronie urzedu pracy wiec powinien ktos taki jak
        ja o tym wiedziec. Jako ze do roznoszenia chleba nie mam juz sily
        wyrejetrowalem sie z urzedu pracy i otwozylem wlasny biznes. Urzedy
        pracy sa jedynie dla pracujacych tam urzednikow ktorzy maja za
        zadanie zniechecic bezrobotnych do odwiedzin tego przybytku.
        Wrzucaja tam wszystkich do jednego worka - w tym worku jest menel i
        ten co faktycznie chce pracowac. Rejestracja moze byc automatyczna
        lecz potem kazdy bezrobotny powinien miec jednego prowadzacego i ci
        urzednicy powinni byc rozliczani z tego ilu osobom udalo im sie
        zalatwic prace. zreszta po co ja wypisuje te moje wypocny ch**** to
        kogo obchodzi - ide pilnowac biznesu!
    • piwoniasz Uderz w stół, a nożyce się odezwą 10.12.08, 10:57
      Szanowne Panie urzędniczki!
      Boli opinia petenta-odbiorcy państwa usług? A czego spodziewałyscie się,
      wybierając pracę w sektorze tak specyficznym?Ze nikt was nękać nie będzie,
      zadawać pytań, wszyscy petenci śliczni, ładni , pachnący, uroczy, szczęśliwi i
      zafascynowani waszą pracą? Trzeba było zatrudnić się w ekskluzywnym butiku lub
      perfumerii! Pytanie tylko, ile z was otrzymałoby tam pracę.
      Ja nie widzę żadnych uchybień w prezentowanym materiale- jest rzeczowy i
      bardzo,bardzo smutny w swej wymowie.Dziennikarka równolegle przedstawiła
      absurdalność przepisów i najdelikatniej ujmując niewłaściwą organizację pracy w
      urzedzie pracy oraz niechęć urzędników do właściwego wykonywania zadań im
      powierzonych.Przeszłam podobną drogę jako bezrobotna kilka lat temu w innym pup
      i pod wszystkim, co zostało napisane w artykule mogę się podpisać.
    • taka-0 Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 11:19
      Jasiu1999-chyba Twoj nick jest zarazem Twoja datą urodzenia;))
      Szkoda ze nie widzisz ironii w moich postach,no ale cóż-pozyjesz,to
      sie nauczysz jeszcze;))
      Swoją drogą to forum jest niezle modyfikowane-wstawiane riposty po
      kilku dniach między moimi wypowiedziami(właśnie Jasia;))wiec śmiem
      myslec,ze Jas jest pociotkiem naszej pani redaktor.
      Pani redaktor nie zrobila zadnej prowokacji dziennikarskiej,poniewaz
      podala swoje dane osobowe jak tez zawód wiec nawet prowokacją nie
      pachnie,a litera prawa jest literą prawa i jesli zarabia pieniądze a
      jest zarejestrowana w UP to najzwyklej popelnia przestępstwo.
      Niby za to się nie idzie do więzienia,ale skoro pani jest taka prawa
      i przykladna,a widzi belke w oku złych urzędników to powinna sie
      dostosowac i wyrejestrowac.
      Co do innych komentarzy nie wypowiem sie,bo tak je powpychaliscie,ze
      ciezko sie polapac,napisze tyle,ze praktyka chowania ofert pracy
      minela chyba po obaleniu komuny.

      Pozdrawiam jasia i panią redaktorkę;))
      • janspruce Glupku bo jak cie nazwac inaczej - za komuny nie . 10.12.08, 11:43
        bylo bezrobotnych ani urzedow pracy. Widac od razu ze robote w tym
        urzedzie dostales jako pociotek prominenta lub z nadania partyjnego
        ( pewnie z PiS) Do nauki glupcze a nie zwalasz wszystko na
        wyimagowana komune.
        • taka-0 Re: Glupku bo jak cie nazwac inaczej - za komuny 10.12.08, 11:48
          akurat glupkiem ty jestes-pisząc o komunie mialam na mysli wszelkie
          szachrajstwa,bo większosc pojmuje tak wlasnie urzędy-jak chcesz
          wiedziec UP powstał za Kuronia i od tego wzięła się nazwa
          Kuroniowka,ktorą do dzisiaj stosuje masa bezrobotnych;))

          Twoj post wskazuje ze zyjesz w czasach komunizmu gdzie rekrutacji
          do pracy nie bylo a jedynie pokrewienstwo decydowalo o zatrudnieniu
          • janspruce Za Kuronia byla komuna? 10.12.08, 14:31
            Idz sie doucz ciemna babo bo jak wiadomo ten ustroj skonczyl sie w
            89 roku. Widac ze prace dostalas po znajomosci bo z wiedza u ciebie
            cieniutko, oj cieniutko.
            • taka-0 Re: Za Kuronia byla komuna? 10.12.08, 14:53
              czepiasz sie-komuna komuną a twoje przekonanie o dostawaniu pracy po
              rodzinie nadal takie samo.
              Czytaj ze zrozumieniem-UP powstaly za Kuronia a Twoje przekonanie
              sprzed 89 r.jakie bylo wtedy takie jest i dzisiaj.
              I nie obrazaj mnie,bo pracując z takimi ludzmi jak ty naprawde
              ciężko mnie wyprowadzic z równowagi.
              Sam sobie odpowiedz jak ty sie do mnie zwracasz,a jakbys mial
              obsluzyc 60 osob dziennie twojego pokroju to dopiero bylbys
              zmęczonym człowiekiem.
      • light-ness Re: Praktyka chowania ofert mineła za komuny??? 10.12.08, 11:46
        Bardzo śmieszne!!! Ta praktyka jest stosowana na okrągło!!! Ciągle
        słyszę o tym, jak różne osoby mające rodzinę, bądź znajomych
        pracujących w PUP załatwiły sobie staż lub pracę! Mało tego, mam
        sąsiadkę pracującą w PUP od wielu lat. Wiele razy załatwiała staże i
        przygotowania zawodowe młodym osobom. Wiem też doskonale, że oferty
        na te staże nigdy się publicznie nie ukazały. Zatem moja droga, nic
        tu nie dadzą uporczywe kłamstwa na ten temat.
      • jasiu1999 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 16:12
        Widzisz, podobno wszystcy pochodzimy od małpy. Ja pewnie od
        szympansa - a ty od makaka. Więc jakoś tak jesteśmy spokrewnieni z
        pantofelkiem - i pewnie z panią redaktor też. Tyle w
        sprawie "pociotka" - jak widzisz, ja tam się nie obrażam.

        Że przydałaby się likwidacja PUP? Przydałaby się.

        Że przydałaby się kontrola PUP? Przydała. Wpadłoby CBA i NIK by
        przyszedł... w końcu mają do tego prawo, czyż nie? :)

        Że tekst w GW jest tendencyjny. Tak, jest tendencyjny. Podobnie jak
        wiele znakomitych nowelek Prusa i Sienkiewicza.

        Ale najśmieszniejsze jest to, że odpowiadając "to najzwyklej
        popelnia przestępstwo" - sam oczerniasz PUP-owskie biurwy o
        niekompetencję - bo jak mogły nie sprawdzić? To wystarczy trochę
        makulatury, trochę ponawijać - już? I nikt nie weryfikuje czy dana
        osoba rzeczywiście nie pracuje? Ej, takie błyskotliwe osoby pracują
        w PUP - a tak prosto dały się podejść?! Czy aby te biurwy są
        kompetentne do czegośkolwiek? A może tak by je zwolnić? I przyjać
        inne, nowe?! :)

    • pl2512 Ten artykuł jest bardzo trafny. Od 10.12.08, 11:22
      lat pracuję na umowę o dzieło. Da się z tego żyć. Dwa lata temu miałem
      sytuację, kiedy skończyły mi się zamówienia na teksty (pismo branżowe
      zdechło)i z przymusu życiowego musiałem się zarejestrować w Urzędzie Pracy na
      ul. Ciołka jako bezrobotny. Takiego chamstwa biurw tam zatrudnionych nie
      spotkałem nigdzie, a jako pismak miałem okazję poznać wielu drani. Głupia
      siksa za obdrapanym biurkiem (jak urząd w Kalkucie) z pogardą obejrzała mój
      dyplom uniwersytecki i z jeszcze większym mlaskaniem i wzdychaniem przeczytała
      moje CV. Wreszcie wściekle się na mnie rzuciła, że tu nie jest kawiarnia
      środowisk twórczych. Tu można dostać pracę kasjera, spawacza i rzeźnika, a nie
      dziennikarza. Zapytałem się więc czy mogę dostać pracę w tym urzędzie (jako
      absolwent studiów o tematyce społecznej). Babko mało się nie zapluło ze
      wściekłości. ,,Tu trzeba zdać egzamin, złożyć papiery przez służbę cywilną,
      przejść długą procedurę rekrutacyjną, a nie wchodzi się z ulicy i od razu chce
      się mieć pracę". Ciekawe jakim sposobem ten chamski, kobiecy przygłup dostał
      pracę w UP? Ciocia zrobiła loda naczelnikowi? Polskie pośredniaki to
      największy skansen PRL jaki się zachował obok nocnej izby przyjęć szpitala
      dziecięcego na Litewskiej. Jak ktoś lubi syf epoki późnego jaruzela to polecam.
      Gdyby kaszub-cudotwórca chciał zrobić chociaż jedną dobrą rzecz na tym polskim
      zadupiu, to niech zlikwiduje urzędy pracy, a zatrudnione tam damy niech wyśle
      na zasłużone bezrobocie!
      • adalbertnewtown Re: Ten artykuł jest bardzo trafny. 10.12.08, 11:26
        Niestety, ale trafny w 100%. I kto zatrudnia takich chamow w tych
        urzedach?
        • taka-0 Re: Ten artykuł jest bardzo trafny. 10.12.08, 11:38
          wiecie co-tu chyba sami bezrobotni zaczęli sie udzielac.
          Jako urzędnik(niewazne jakiego sektoru)mam kontakt z petentami
          różnymi i takiego chamstwa jakie człowiek człowiekowi jest w stanie
          zgotowac to naprawde 3/4 z was nie widzialo(mowie o petentach,ktorzy
          z wielką buzią przychodzą do urzędu i drą sie na człowieka).
          Ja wiem,ze nasze prawo nie jest dobrze skonstruowane,krzywdzi
          najbiedniejszych itd.ale ludzie są najpodlejszymi istotami jakie
          swiat nosi.
          Jako urzędnik nie narzekam na swoj los,bo taką pracę
          obrałam,przeszlam przez spory szczebel rekrutacji(łącznie z
          psychologami)i wiem,ze moje 1500 zl netto to ciężki kawalek
          chleba,ale lubię swoją pracę bo lubię pracę z ludzmi-to mówię ja-
          urzędnik;))
          • jedna.maupa pośrednik 10.12.08, 12:40
            1. Urzędnicy nie odpowiadają za durne przepisy
            2. Połowa osób zarejestrowanych w UP nie chce pracować (rejestrują się żeby mieć
            ubezpieczenia), albo pracuje na czarno.
            3. Większość pracodawców oferuje zarobki rzędu 1200 brutto - Ci, którzy oferują
            lepsze zarobki nie składają swoich ofert w urzędach.

            "1200?! Za 8 godzin dziennie! Niech pani nie będzie śmieszna!" - nieraz słyszę
            od osób którym przedstawiam oferty pracy którymi dysponuje urząd. Wiem, że to są
            śmieszne pieniądze, sama zarabiam 1000 netto. Ale ja jestem "paniusią z
            paznokietkami za biurkiem" - nie mam pojęcia o cieżkiej pracy.
            Nikomu nie przyjdzie do głowy, że urzędnik też człowiek, że wie (moze nawet
            lepiej niż bezrobotny) jak idiotyczne są przepisy i procedury, że też uważa, że
            za cieżką pracę fizyczną pracodawca powinien zapłacić wiecej niż 1200 brutto, że
            każdy bezrobotny powinien mieć przydzielonego "swojego" pośrednika, który by
            zajmował się jego sprawami.



      • jedza-0 Re: Ten artykuł jest bardzo trafny. Od 20.12.08, 09:06
        Wiesz dlaczego jak sie spytales czy w urzedzie nie ma pracy dla
        ciebie-ta"chamska"urzedniczka odpowiedziala,ze nie?-bo byla dobrym
        psychologiem i od razu poznala,ze takiego chama, ktory poprzez swoje
        wpisy pokazuje jakim jest czlowiekiem,jaki ma stosunek do drugiego
        czlowieka nikt by ani nie sluchal,ani nie chcial ogladac nawet w tak
        obskurnym miejscu.
    • tecra700 Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 12:04
      oczywiście, że PUP to marnotrawienie pieniędzy podatników i mnożenie etatów
      dla znajomych z układu samorządowego. Wystarczą 2 biurka, 1,5 urzędnika i
      duuuuża gablota z ofertami pracy; komputer i generowanie zaświadczeń
      automatycznie na żądanie zarejestrowanego bezrobotnego.
      • e-milia44 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 14:53
        ten artykuł jest bez sensu. WIadomo jak funkcjonują takie urzędy. oczywiście,
        nie powinny.. Ale... Dlaczego Ci ludzie czująs ię upokorzeni? Wspierają ich
        bliscy... K...a jakby szli nie wiadomo gdzie. Sytuacja groteskowa jak z
        kreskówki. To tylko zwykły urząd. I dlaczego oni czują się skazani i licza tylko
        na to??? Wiadomo, że trzeba się zarejestrować ze względów formalnych, ale co to
        za róznica czy przyjdzie tam za 2 tygodnie??? przecież nic nie stoi na szukaniu
        pracy w tym czasie.. Ogłoszeń jest multum, szczególnie w internecie. Czy
        bezrobotny ma siedziec w domu i dłubac w nosie (lub płakać) i tylko na spotkaniu
        z urzędniczką przeglądać oferty pracy w komputerze? To jakaś kmpletna bzdura. I
        jeszcze - okreslenie bezrobotny dyskryminuje... Hahaha. Okresla tylko pewien
        fakt. TO jak okreslić człowiek abez pracy?? Po to jest ten uząd. Warto się tam
        zarejestrować ze względu na ubezpieczenie i formalności, ale ludzie, co to za
        czasy, żeby ktoś komuś znajdowął pracę??? I o co chodzi z tymi umowami o dzieło?
        Pani poczuła się ofiara bo urzęniczka coś kosmentowała??? To jakiś totalny
        absurd. Każdy jest wolnym człowiekeiem, panem swojego losu, a podczepianie się
        pod pośredniak i robienie z tego tragedii życiowej jest po prostu śmieszne.
    • fleshless czy do obsługi słupa ogłoszeniowego lub do 10.12.08, 12:11
      czynności rejestracyjnych trzeba stwarzać odrębną jednostkę?

      Czy Urząd Pracy wykonuje jescze jakieś czynności?
      Ja takich nie znam.

      Szkolenia są nieliczne i właściwie narzucone UPom przez Unię, bo o robieniu
      takich rzeczy z inicjatywy UP nie kojarzę.

      Ludzie, którzy mają jako takie kwalifikacje i tak muszą pracę znaleźć sobie sami.
    • jedna.maupa Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 12:51
      Rejestracja w UP jest DOBROWOLNA! Gdyby rejestrowały się w nim tylko te osoby,
      które faktycznie chcą znaleźć pracę wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.
      • tewie60 do jednej.maupy 10.12.08, 14:32
        jedna.maupa napisała:

        > Rejestracja w UP jest DOBROWOLNA! Gdyby rejestrowały się w nim tylko te osoby,
        które faktycznie chcą znaleźć pracę wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.<

        Jasne, byłoby więcej czasu dla siebie, bo petenci tylko ci w pracy
        przeszkadzają. I pazury by się mniej łamały na klawiaturze. No i oficjalny
        wskaźnik bezrobocia by spadł, bo przecież liczeni są tylko zarejestrowani. A za
        obniżenie wskaźnika byłaby większa premia.
        Sama przyznałaś jakie oferty pracy są dostępne w UP. I kiedy dajesz bezrobotnemu
        skierowanie do pracy, której sama byś nie wzięła, to uważasz, że wszystko jest w
        porządku ? Pewnie tak, zwłaszcza że bezrobotny musi to skierowanie wziąć, bo
        inaczej go karnie wyrejestrujesz, zgodnie z przepisami pozbawiając
        ubezpieczenia. Zamień się z kimś w wieku 45-55 zwolnionym po likwidacji zakładu,
        kto ma piękne CV i żadnych szans na uczciwą umowę o pracę na godziwych
        warunkach, to może zrozumiesz sens takich artykułów.
        Jeśli rzeczywiście lubisz pracę z ludźmi, to okaż im odrobinę szacunku, bo nie
        każdy ma takie znajomości, by zostać urzędnikiem samorządowym, wprawdzie za
        niewielkie pieniądze, ale i bez jakiejkolwiek odpowiedzialności, 7 godzin
        dziennie, w ciepełku i z regularnie wypłacanymi świadczeniami. Inni, za twoja
        pensję u prywaciarza zasuwają po 12-16h/dobę również w soboty i niedziele.
        Jako urzędnik nie masz prawa oceniać ludzi, którym jesteś zobowiązana służyć.
        • jedna.maupa Re: do jednej.maupy 10.12.08, 14:59
          Nie, nie uważam, że wszystko jest w porządku. Gdybym tak uważała, nie
          napisałabym tego, co napisałam. Rejestracja, ewidencja i świadczenia (+
          ubezpieczenie) powinny działać jako urząd, a pośrednictwo, doradztwo i szkolenia
          powinny działać oddzielnie, jako forma wsparcia dla zainteresowanych. Bez
          żadnych sankcji, karnych wyłączeń i przymusu.
          Nie sprawia mi przyjemności wyrejestrowywanie. Nie ja też podejmuję decyzję, czy
          osoba odmawiająca przyjecia skierowania zostanie wyrejestrowana.
          Staram się pomagać ludziom. Osoby zarejestrowane w UP są różne, tak samo jak
          osoby tam pracujące. Miłe, niemiłe, wredne, sympatyczne, mądre i głupie.
          Nie gardzę nimi, ale w Twoim poście wyczuwam pogardę dla mnie


      • paradoxis Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 19:51
        Zgadzam się z jedna.maupa. Jestem pośrednikiem od kilku lat i
        niestety fakt jest taki, że ludziom zależy głównie na ubezpieczeniu
        zdrowotnym. Od urzędników się wymaga, głównie terminowego i zgodnego
        z założeniami bezrobotnego działania. Sprawa strasznie się
        komplikuje w chwili gdy to urzędnik zaczyna czegokolwiek wymagac od
        bezrobotnego. To przykre. Nie chcę bronic żadnej ze stron, ale
        artykuł i komentarze do niego nie pozwalają pozostac obojętnym!
    • jolanta8778 Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 20:45
      Oczywiście, że upokorzenie. Mam wyższe wykształcenie + podyplomowe.
      Pracę straciłam w 1998 r. /musiała ustapić osobie ze średnim
      wyksztaceniem/. Byłam zarejestrowana w UP do 2007 r. Ani razu nie
      otrzymałam propozycji pracy. Wyrejestrowqano mnie z tego powodu, że
      nie wzięłam udziału w kursie z księgowości /nota bene miałam taki
      ukończony, ale chciałam odświeżyć wiadomości/, ponieważ musiałam się
      w tym czasie zająć chorą mamą. Gdybym pracowała wzięłabym po prostu
      urlop, a tak zostałam pozbawiona statusu osoby bezrobotnej i
      wykreślono mnie z ewidencji. Ponownie nie rejestrowałam się. Miałam
      dość współpracy z UP. Czułam sie okropnie gdy osoba ze średnim
      wykształceniem mnie obsługiwała w UP, kazała mi podpisywać listę
      obecności. Okropność. Na tym polegała współpraca.
      • x-v Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 20:54
        A wystarczyło pewnie donieść zwolnienie lekarskie na opiekę. w urzędach z zasady
        pracują tez ludzie z wyższym wykształceniem. Rejestrując się w urzędzie godzisz
        się na pewne warunki. Urzędnicy nie działają za siebie tylko egzekwują przepisy.
      • x-v Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 20:59
        jolanta8778 napisała:

        Czułam sie okropnie gdy osoba ze średnim
        > wykształceniem mnie obsługiwała w UP, kazała mi podpisywać listę
        > obecności. Okropność. Na tym polegała współpraca.
        a kto miał panią obsługiwać aby nie czuła się pani upokorzona - profesor?
        To może odwróćmy sytuację - skoro bezrobotny jest oburzony że obsługuje go ktoś
        z niższym wykształceniem, to co dopiero urzędnik z wyższym który w dużej części
        obsługuje ludzi z niższym od siebie - gimnazjalnym, lub nawet niepełnym podstawowym.
        Szacunek należy się ludziom niezależnie od wykształcenia - tego oczekuje się od
        kulturalnych ludzi...tyle że na bezrobociu kultura nie obowiązuje
      • jedza-0 Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 12.12.08, 20:13
        Pani,z wyzszym wykształceniem nie umiala przez tyle lat znalezc
        pracy?Pewnie dlatego,ze cały czas zaslania sie pani wyksztalceniem
        zamiast zakasac rekawy i brac sie do roboty.W urzedach kazdy musi
        miec wyzsze wyksztalcenie-to tak na marginesie,wiec nie wiem skad
        przekonanie,ze obslugiwal pania ktos ze srednim.No,ale jak dla pani
        ma to takie znaczenie,to pewnie mama ma wyższe, babcia tez i
        listonosz oczywiscie,bo jak tu zyc w swiecie,gdzie dookola same
        glupki,a tylko pani "ucona";)
    • kropelkazm Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 21:07
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=557&w=88058483
      to tez o pewnym PUP
    • aekielski Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 22:24
      Bezrobotni są zbyt ulegli.Powinni tak uprzyjemniać pracę urzędom pracy,że
      urzędnicy tan zatrudnieni zamienili by się z nimi miejscami.Długotrwale
      bezrobotny nawet nie zauważy jak stanie się on i jego rodzina
      patologiczna,czyli sama sobie winna.
    • wilhelm4 Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 10.12.08, 22:33
      Nie wiem, co chcecie, Wy malkontenci ?
      UP jest przeciez bardzo pozyteczny:
      zatrudnia kilkadziesiat tysiecy (glownie)pan,
      gospodyn po pol- i cwierc-szkoleniu,
      ktore nie mialyby najmniejszej szansy
      na normalnym rynku pracy..... :))))
      • koszyka Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 11.12.08, 07:46
        wpisy na forum zaczynają przypominać poziomem pisrstwo
        pani "dziennikarki" są tak samo żenujące, POZAMYKAĆ URZĘDY PRACY
        ZLIKWIDOWAĆ BEZROBOCIE I URZĘDÓW NIE BĘDZIE BEZROBOCIA NIE BĘDZIE
        NIC NIE BĘDZIE...
      • czyczas Re: Przychodzi baba do pośredniaka, czyli... 31.01.09, 22:53
        Pozdrawiam załamanych.Też nie mam stałej pracy-wymiękam psychicznie!Mam prawo
        do zasiłku a Pnie w UP BYŁY MIŁE ALE..Minister musi iść na zieloną trawkę aby
        zrozumieć jak nam pomóc!JA CHCIAŁABYM aby ktoś mądry udzielił mi bardzo realną
        pomoc- taki kompleks informacji z rozpoznaniem rynku usług.Zapotrzebowania nie
        znają, moich predyspozycji też nie..PAPIERKI TO NIE CZŁOWIEK!MAJĄ NARZUCONE OD
        GÓRNIE WIĘC ROBIĄ TO CO MUSZĄ !!!!!!!MOŻE KTOŚ TO WRESZCIE ZMIENI..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka