Dodaj do ulubionych

Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczyńskim

04.12.08, 00:10
Nie odpuszczaj mu Brendan i zapytaj o gejabombera
Obserwuj wątek
    • towarzysz4 Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczyńskim 04.12.08, 00:12
      Pan prezydent jest bardzo zajęty - zwiedza świat. Może niech ten gej spotka się z Pierwszym Gejem RP - Czerwonorajstopkowym Jarosławem.
      • hno3 Niezapominajmy o skrytogejach Kamińskim i Zioberku 04.12.08, 00:31
        -
        • t.w.bolek Pedałem jest Jarek, nie Lech, przypominam kolego.. 04.12.08, 07:43
      • kingstonny Wielkie brawa towarzyszu 04.12.08, 00:46
        Bravo, bravo.
        Jak to mowia gdzie-niegdzie: Right on the money.
        A juz myslalem ze poczucie humoru w Polsce umarlo.
    • douglasmclloyd Nic z tego 04.12.08, 00:44
      Prezydent ucieknie do Japonii pojeździć kolejką.
    • landaverde Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczyński 04.12.08, 01:13
      Parlament Europejski 18 stycznia 2006 w rezolucji "w sprawie
      homofobii w Europie" stwierdził "homofobię można zdefiniować jako
      nieuzasadniony lęk i niechęć wobec homoseksualizmu oraz osób
      homoseksualnych, biseksualnych i transseksualnych, oparte na
      uprzedzeniach podobnie jak rasizm, ksenofobia, antysemityzm i
      seksizm".

      [Rezolucja Parlamentu Europejskiego w sprawie homofobii w Europie]

      "Parlament Europejski, jak wiadomo, to rodzaj cygańskiego taboru,
      wędrującego miedzy Strasburgiem i Brukselą z całym kosztownym
      inwentarzem, no i oczywiście – z deputowanymi, którzy w pocie czoła
      pracują tam nad ustalaniem zawartości tłuszczu w jogurcie i temu
      podobnymi zagadnieniami. W takiej sytuacji pojawiają się u ludzi
      rozmaite pokusy, wśród nich również i ta, by porządkować sposób
      myślenia innych ludzi, narzucając im różne definicje. Prawdopodobnie
      w ten sposób doszło do sformułowania definicji „homofobii”, która
      następnie została użyta we wspomnianej rezolucji. „Maleńcy uczeni” z
      Parlamentu Europejskiego wykombinowali sobie, że homofobia
      to „nieuzasadniona niechęć” do homoseksualizmu i homoseksualistów.

      Ta definicja jest najlepszym dowodem, że „homofobia” tak naprawdę
      nigdy nie istniała, nie istnieje i dzięki Bogu prawdopodobnie
      istnieć nie będzie, ponieważ niechęć do homoseksualizmu jest w
      każdym przypadku jak najbardziej uzasadniona. Osoby, które taką
      niechęć odczuwają, mają do homoseksualizmu po prostu wstręt
      fizyczny, rodzaj spotęgowanego obrzydzenia, którego pochodzenie i
      rola dają się łatwo objaśnić fizjologicznymi mechanizmami służącymi
      zachowaniu gatunku. Jeśli u homoseksualistów takie fizjologiczne
      mechanizmy są wyłączone, to jest to bardzo silny argument, za tym,
      iż homoseksualizm jest dewiacją. W normalnym XIX wieku, kiedy
      jeszcze socjaliści nie zdążyli sprostytuować nauki, nigdy nie
      doszłoby do uznania przez Światową Organizację Zdrowia, że
      homoseksualizm nie jest dewiacją przede wszystkim dlatego, że nikomu
      nie przyszedłby do głowy pomysł powoływania takiego biurokratycznego
      dziwoląga, po drugie – że nikomu wtedy nie przyszłoby do głowy, by
      naukowe prawdy ustalać przez głosowanie, i po trzecie – że wtedy
      nauka jeszcze nie poddała się terrorowi politycznej poprawności i
      badacze po prostu ogłaszali wyniki swoich badań, nie czekając na
      zatwierdzenie ich przez michnikowszczyznę.

      Jeśli zatem potępianie, a nawet zakaz „homofobii” potraktować serio,
      to trzeba by dojść do wniosku, że chodzi tu o zmuszenie wszystkich
      ludzi odczuwających do homoseksualizmu uzasadniony wstręt, o
      stłumienie tego uczucia, a przynajmniej – o zmuszenie ich do
      starannego ukrywania go. Krótko mówiąc – że chodzi tu o zmuszenie
      miliardów ludzi do zadania gwałtu swoim naturalnym odruchom i
      ograniczenie im swobody manifestowania własnych uczuć. W obliczu
      takiej uzurpacji żaden normalny człowiek nie może pozostać obojętny,
      więc nic dziwnego, że im bardziej lobby homoseksualne usiłuje tym
      swoim zuchwałym urojeniom nadawać rangę norm prawnych, tym
      silniejszy budzi to opór i sprzeciw, i tym większa rodzi się niechęć
      wobec homoseksualistów. Czy jest ona „nieuzasadniona”? Nic
      podobnego! Uzasadniona jest jak najbardziej. Normalny człowiek
      zawsze odczuwa niechęć wobec każdego, kto usiłuje go zmusić do
      aprobowania czegoś mu wstrętnego, a przynajmniej – do udawania
      takiej aprobaty. Homoseksualiści powinni zrozumieć, że siejąc taki
      wiatr, prędzej czy później zbiorą burzę. Jeśli sami nie chcą tego
      zrozumieć, trzeba im to niezwłocznie dać do zrozumienia, w ich
      własnym interesie i uchronić ich w ten sposób przez zgubnymi
      następstwami ich butnej zuchwałości. Natomiast gremia, w rodzaju
      Parlamentu Europejskiego, uchwalające takie rezolucje, powinny być
      niezwłocznie przez rozgniewane europejskie narody rozpędzone, w imię
      higieny psychicznej."
      • ros.targniony Re: Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczy 04.12.08, 07:08
        widać z naszym prezynadętym nikt poważny spotykać się nie chce.
      • ros.targniony Re: Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczy 04.12.08, 07:17
        mam pytanie do autora szanownego tekstu owego ,czy to cytat z ''dziennika
        naszego rydzykowego''.?panie wielki uczony zmontuj sobie pan mównice i jak
        ksiądz z ambony swoje nauki głoś w psychiatrycznej klinice.
        • landaverde Re: Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczy 04.12.08, 09:33
          ros.targniony napisał:
          > mam pytanie do autora szanownego tekstu owego ,czy to cytat
          > z "dziennikanaszego rydzykowego".?

          Bymajmniej - źródło podaję wyżej.

          > panie wielki uczony zmontuj sobie pan mównice i jak
          > ksiądz z ambony swoje nauki głoś w psychiatrycznej klinice.

          Czyżbyś przypisywał mi objawy tzw. "schizofrenii bezobjawowej"? ;-)

          "(...) właśnie przeczytałem, jak to niezawisły sąd zabronił prof.
          Zybertowiczowi mówienia o sekretnych związkach telewizji „Polsat” z
          razwiedką. Teraz tylko patrzeć, jak red. Lis, Żakowski i Wołek
          zaczną pod niebiosa wychwalać niezawisłość sądów, chociaż z drugiej
          strony wychwala się przecież Galileusza, co to niby, wbrew zakazowi
          Inkwizycji miał powiedzieć, że „jednak się porusza”.

          Ale czy Inkwizycja była niezawisłym sądem, jakie mamy dzisiaj w
          Polsce? To już zależy od punktu widzenia, więc i tak dobrze, że
          niezawisły sąd nie zabronił prof. Zybertowiczowi mówić również o
          innych sprawach, że, dajmy na to, nie zabronił mu w ogóle mówić. A
          dlaczego miałby sobie żałować, dlaczego miałby mu nie zabronić,
          skoro wiadomo przecież, że milczenie jest złotem?

          Oczywiście nie w każdym przypadku; taki dajmy na to, „drogi
          Bronisław” może mówić, co mu się tylko podoba i żaden niezawisły sąd
          nie ośmieli się podnieść nań wyssanego palca, podobnie zresztą, jak
          na Aleksandra Kwaśniewskiego, ale po pierwsze – co wolno wojewodzie,
          to nie tobie smrodzie, a po drugie, najwyraźniej „Polsat”znalazł
          jakiś sposób przekonania niezawisłego sadu, że tak własnie będzie
          dla wszystkich najlepiej. Podobnie uważał pan Surwint, szlachcic
          żmudzki, perswadując oficerowi plutonu egzekucyjnego, by nie
          rozstrzeliwał pana Wołodkowicza: „zmuruje kościół pan mój, chwała
          Bogu ma z czego!”.

          No dobrze, ale co będzie, jeśli prof. Zybertowicz zacznie
          przedstawiać historię sekretnych związków „Polsatu” z razwiedka w
          języku migowym? Czy niezawisły sąd zabroni mu także gestykulować?

          Wszystko to być może, ale jak taki zakaz wyegzekwować? Nie ma rady,
          bez kaftana bezpieczeństwa chyba się nie obejdzie. No dobrze, ale
          jakże to tak, pakować zdrowego człowieka, w dodatku profesora
          uniwersytetu, w kaftan bezpieczeństwa? Co powie na to Helsińska
          Fundacja Praw Człowieka, co powiedzą inni płomienni szermierze
          wolności?

          A cóż niby mieliby powiedzieć; nic nie powiedzą, bo przecież wolność
          jest tylko dla przyjaciół wolności, a nie dla jej wrogów. A o tym,
          kto jest przyjacielem wolności, zawsze decydował Hermann Göring, tj.
          pardon – Hermann Göring decydował, kto jest Żydem, a o tym, kto jest
          przyjacielem wolności, a kto jej wrogiem decyduje… no, kto właściwie
          o tym decyduje?

          Czy aby nie razwiedka, za pośrednictwem swoich agentów, uplasowanych
          po fundacjach i merdiach? Skoro tak, to tylko patrzeć, jak wracze ze
          Światowej Organizacji Zdrowia zatwierdzą przez głosowanie słynną
          schizofrenię bezobjawową, na którą zapadało w przeszłości tylu
          wrogów nieubłaganego postępu. Czas po temu najwyższy, bo już i
          duchowy przywódca polskich gojów i lesbijek Robert Biedroń wzywa
          do „leczenia nienawiści” do homosiów."
    • cham_z_warszawy Kaczynski jednak nie ma szczescia 04.12.08, 01:34
      godas108 napisał:

      > Spotkaj sie z pierwszym pedziem RP - biedroniem
      ---------------

      zeby nie ogladac brata ganiajacego sie po pokojach z wieprzem
      Kaminskim, spierd.olil do Mongolow i udaje Dzingis-Chama, a tu nowy
      pedal mu sie zwala do Palacu:))))))))))))))
      • pies_na_prawizne Brendan, za pozno 04.12.08, 01:39

        jego brat ladniejszy od ciebie no i mowi po Wolsku, a ty tylko po
        Hamerykansku
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1492215,2,2.html
    • 2lazy2die I niech zada pytanie... 04.12.08, 01:49
      Jaką ksywkę nosił jarosław w latach 80tych wśród ubeków.....hihihih
      Odpowiedz/podpowiedź: BALBINA :)

      • pies_na_prawizne Re: I niech zada pytanie... 04.12.08, 01:53
        2lazy2die napisał:

        > Jaką ksywkę nosił jarosław w latach 80tych wśród ubeków.....hihihih
        > Odpowiedz/podpowiedź: BALBINA :)
        >
        :)))))))))naprawde??czy tak dla picu??
    • komorka.purkinijego [...] 04.12.08, 04:15
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • phemieh_tusk [...] 04.12.08, 06:29
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • loader Gej chce się spotkać Kaczyńskim... 04.12.08, 06:49
      ...a kaczyński nie chce.
      i nic dziwnego przecie. jeszcze mógłby się chłop zarazić homoseksualizmem, w
      dodatku niepolskim...
    • kataryna.kataryna Dajcie spokój z tym odgrzewanym kotletem 04.12.08, 08:06
      I znajdźcie sobie inny pomysł na lans.
    • ambl Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczyńskim 04.12.08, 08:34
      To ten co daje czy ten co robi za samca?Bo już mnie się PO...ało
    • rooboy is fay stupid or what??? 04.12.08, 08:52
      Chciałbym zwrócić uwagę prezydenta RP na sytuację gejów w Polsce -
      mówi "Newsweekowi" Fay.

      do marca nie wiedzial, ze taki kraj jak polska istnieje, a teraz
      chce kaczynskiemu wyklad zrobic nt sytuacji polskich gejow po 2-3
      dniowej wizycie w kraju??? niech przyjedzie, pomieszka w polsce ze 3
      lata, zasymiluje sie z polska spolecznoscia gejowska i pozna ich
      problemy, i wtedy moze miec podstawe na rozmowe z kaczynskim w tej
      sprawie....
      • landaverde Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:01
        rooboy napisał:
        > chce kaczynskiemu wyklad zrobic nt sytuacji polskich gejow po 2-3
        > dniowej wizycie w kraju??? niech przyjedzie, pomieszka w polsce ze
        > 3 lata, zasymiluje sie z

        Ależ absolutnie nie ma takiej potrzeby! Już mu tam ci co mu bilet w
        obie strony zafundowali, wyłożyli dokładnie jak jego zdniem sytuacja
        gejów w Polsce wygląda...
      • llawrynowicz Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:03
        Cześć Rooboy,

        A ja się Fay'owi nie dziwię. Ugrupowanie pRezydenta nielegalnie wykorzystało
        jego wizerunek. Zamiast oddać sprawę do sądu (którą zwłaszcza przed amerykańskim
        sądem by wygrał), gość postanowił robić za misjonarza.
        Miał pełne prawo dojść do wniosku, że w Polsce panuje homofobia (zwłaszcza wśród
        polityków) a więc uderza do najwyższego przedstawiciela RP w stosunkach
        międzynarodowych.
        • landaverde Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:16
          llawrynowicz napisał:

          > A ja się Fay'owi nie dziwię. (...) Zamiast oddać sprawę do sądu
          > (którą zwłaszcza przed amerykańskim sądem by wygrał), gość
          > postanowił robić za misjonarza.

          "I oto w tym momencie pojawiają się w Polsce dwaj misjonarze, a
          właściwie para misjonarzy, która wzięła sobie na ambit, by
          zatwardziałych tubylczych grzeszników wytresować do tolerancji.
          Przodujący w pracy operacyjnej, wyszkoleniu bojowym i politycznym
          funkcjonariusze TVN Sekielski i Morozowski wzorowo wywiązali się z
          zadania zaproszenia misjonarskiej pary do tubylczego kraju, przede
          wszystkim po to, żeby dźgała ona znienawidzonego, chociaż przecież
          też, jak się okazało, zdolnego do kompromisów prezydenta Lecha
          Kaczyńskiego w chore z nienawiści oczy, ale również – niejako przy
          okazji – żeby oswajała tubylczych Irokezów z widokiem postępu i
          nowoczesności. Stanowiący ową misjonarską parę Brendan Fay i Tomasz
          Multon są tak zwanymi wesołkami, a nawet więcej – bo aktywistami
          potężnego ruchu „wesołków”, który dzisiaj wyszedł na czoło awangardy
          postępu. Jednym z celów „wesołków” jest „pokazywanie się” tak, żeby
          wszyscy ich „zobaczyli”. W tym celu „wesołkowie” Fay i Multon
          pojechali do Toronto w Kanadzie, gdzie nakręcili fi lm z ceremonii
          swego „ślubu”, którego udzielił im jakiś urzędnik. Traf chciał, że
          ten fi lm trafi ł do orędzia prezydenta Kaczyńskiego, w którym
          uzasadniał on potrzebę przysłonięcia listkiem figowym zgody PiS na
          ratyfikację Traktatu Reformującego. Wywołało to kryzys o zasięgu
          międzynarodowym. „Wesołek” Brendan Fay złożył oficjalny protest w
          polskim konsulacie w Nowym Jorku, co tak wystraszyło pana konsula
          Kasprzyka, że natychmiast złożył pokajanije w postaci wyrazów
          ubolewania z powodu tego „pożałowania godnego incydentu”. Pan konsul
          Kasprzyk w składaniu pokajanij ma spore doświadczenie, żeby nie
          powiedzieć – rutynę. Wyćwiczyli go w tej sztuce nowojorscy Żydzi,
          którzy dotychczas uchodzili za Najwyższych Rewidentów Cnoty. Bardzo
          jednak możliwe, że wkrótce zastąpią ich w tej roli
          właśnie „wesołkowie”.
          Zachęcony samokrytyką polskiego konsula „wesołek” Fay zażądał
          przeprosin od polskiego prezydenta i zaczął się odgrażać, że jeśli
          ich nie uzyska, to złoży „pozew”. Pewnie przed jakiś sąd
          amerykański, bo uznały się one za właściwe dla całego świata,
          chociaż z drugiej strony jakąś siłą inercji respektują jeszcze
          immunitet państw suwerennych. Okazało się to przy pozwach, jakie
          przeciwko Polsce wytoczyli amerykańscy Żydzi. Sąd co prawda namyślał
          się aż trzy lata, czy uznać Polskę za państwo suwerenne, ale w końcu
          przecież uznał. Jednak po ratyfikacji Traktatu Reformującego może
          się to zmienić i kto wie, czy pan prezydent nie z tego właśnie
          powodu tak ociąga się ze złożeniem pod nim swego podpisu."
        • rooboy Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:22
          lukasz, zgadzam sie, ze wykorzystanie jego wizerunku bylo glupota
          obozu prezydenckiego (wykluczam swiadome nielegalne dzialanie z
          premedytacja)... nie znam na tyle prawa miedzynarodowego, czy sad
          amerykanski mialby jurysdykcje nad potencjalnym przestepstwem (lub
          raczej wykroczeniem) popelnionym w polsce...

          wydaje mi sie jednak, ze jesli fay chcialby zwrocic uwage swiatowej
          opinii publicznej na zla (o ile faktycznie jest zla, bo dokladnie
          nie wiem) sytuacje gejow w polsce to proces przeciwko polskiemu
          prezydentowi w sadzie nowojorskim zyskalby duzo wiekszy rozglos niz
          jakas tam wizyta gejowskiego aktywisty u polskiego prezydenta o dosc
          nadszarpnietej reputacji...

          • llawrynowicz Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:33
            "sadzie nowojorskim zyskalby duzo wiekszy rozglos niz jakas tam wizyta
            gejowskiego aktywisty u polskiego prezydenta o dosc nadszarpnietej reputacji..."

            Nie do końca się zgodzę. Proces przeszedłby szybko i bez większego echa - sprawa
            moim zdaniem mogłaby być rozpatrzona już na pierwszym posiedzeniu. To jest moim
            zdaniem ostateczność. Sądzę, że znacznie większy poklask zyska Fay poprzez
            "pielgrzymkę" do Kaczyńskiego (która wiadomo, że skazana jest na porażkę, bo
            audiencji na bank nie będzie), a następnie udowadnianie tezy: że skoro partia
            prezydencka oficjalnie go zniesławiła (dyskryminacja z powodów upodobań
            seksualnych), a sam prezio nie ma ochoty się spotkać pomimo wykazania przez
            Fay'a jak najlepszych intencji, to Polska jest krajem w którym dyskryminuje się
            ludzi ze względu na seksualność. Zaraz potem poszłyby jeszcze komunikaty, że
            Polska jest krajem rasistowskim (pojedyncze przypadki pobicia, ostatnio Murzyna
            gdzieś na Śląsku).
            Moim zdaniem w ten sposób B.F zyska więcej.
            • rooboy Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:46
              llawrynowicz napisał:

              > "sadzie nowojorskim zyskalby duzo wiekszy rozglos niz jakas tam
              wizyta
              > gejowskiego aktywisty u polskiego prezydenta o dosc nadszarpnietej
              reputacji...
              > "
              >
              > Nie do końca się zgodzę. Proces przeszedłby szybko i bez większego
              echa - spraw
              > a
              > moim zdaniem mogłaby być rozpatrzona już na pierwszym posiedzeniu.
              To jest moim
              > zdaniem ostateczność. Sądzę, że znacznie większy poklask zyska Fay
              poprzez
              > "pielgrzymkę" do Kaczyńskiego (która wiadomo, że skazana jest na
              porażkę, bo
              > audiencji na bank nie będzie), a następnie udowadnianie tezy: że
              skoro partia
              > prezydencka oficjalnie go zniesławiła (dyskryminacja z powodów
              upodobań
              > seksualnych), a sam prezio nie ma ochoty się spotkać pomimo
              wykazania przez
              > Fay'a jak najlepszych intencji, to Polska jest krajem w którym
              dyskryminuje się
              > ludzi ze względu na seksualność. Zaraz potem poszłyby jeszcze
              komunikaty, że
              > Polska jest krajem rasistowskim (pojedyncze przypadki pobicia,
              ostatnio Murzyna
              > gdzieś na Śląsku).
              > Moim zdaniem w ten sposób B.F zyska więcej.
              >
              >
              >


              tak byc moze byloby w europie, najprawdopodobniej z wylaczeniem
              uk... anglosasi interesuja sie przede wszystkim sprawami wlasnego
              podworka, przecietny amerykanin ma bardzo mgliste pojecie, ze kraj
              jak polska istnieje, a gdzie - kto to moze wiedziec albo kogo to
              obchodzi... natomiast pozew przeciw prezydentowi panstwa w lokalnym
              sadzie na manhattanie albo innym broklynie, to jest "newsworthy"...
              • llawrynowicz Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 10:04
                No to nie pozostaje nic innego jak poczekać i przekonać się, co tak na prawdę
                chce Fay ugrać.
            • landaverde Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:52
              llawrynowicz napisał:
              > Sądzę, że znacznie większy poklask zyska Fay poprzez "pielgrzymkę"
              > do Kaczyńskiego (która wiadomo, że skazana jest na porażkę, bo
              > audiencji na bank nie będzie), ...

              "Krzywda, jaka spotkała nowojorskich „wesołków” ze strony polskiej
              administracji tubylczej, wywołała żywy oddźwięk wśród polskich elit.
              600 intelektualistów podpisało zbiorowy protest, w którym czytamy
              m.in.: „my, obywatele polscy zażenowani telewizyjnym orędziem
              prezydentanaszego kraju, zwracamy się do was z wyrazami poparcia i
              solidarności”. Wśród zażenowanych: Kinga Dunin, Agnieszka Graff,
              Ireneusz Krzemiński, Olga Tokarczuk, no i Sergiusz Kowalski,
              reprezentujący Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii.
              Widać i on zaczyna wyczuwać, co w trawie piszczy, i wprawdzie nadal
              walczy z „antysemityzmem i ksenofobią”, ale już zerka w stronę nowej
              awangardy. Jak to przepowiadał Gałczyński? „Poeci będą wyli, że
              księżyc jest jak kula. Darmo – nikt od tej chwili za »kulę« nie
              wybula”. Ciekawe, jakim budżetem dysponują „wesołkowie” na walkę
              z „homofobią”. Gdyby ogłosić taką informację, zwłaszcza w jakiejś
              zachęcającej formie, to pod listem podpisałoby się nie 600, tylko co
              najmniej 600 tysięcy „zażenowanych”.

              Ale to był dopiero wstęp do głównych uroczystości, jakie w imieniu
              Rzeczypospolitej zorganizował parze nowojorskich „wesołków” Sejm.
              Poseł SLD Ryszard Kalisz przyjął ich w parlamencie z taka samą
              czołobitnością i nadskakiwaniem, z jaką kiedyś Edward Gierek
              przyjmował Leonida Ilijicza Breżniewa. Akurat tak się złożyło, że
              przewodniczący SLD Wojciech Olejniczak zakończył współpracę SLD z
              Partią Demokratyczną. Rozpad tego małżeństwa z rozsądku i
              rewerencja, jaką poseł Ryszard Kalisz zademonstrował wobec
              nowojorskich „wesołków”, dały początek uporczywym pogłoskom, że
              teraz SLD zaproponuje małżeństwo właśnie im. Takie połączenie dawnej
              awangardy postępu z awangardą nową mogłoby wydać interesujące owoce,
              chociaż z drugiej strony nie ma niestety pewności, czy to małżeństwo
              mogłoby się rozmnażać, czy nie."
    • bubio2006 co jest ? kaski brakuje pedziowi? 04.12.08, 09:21
      Musi trochę szumu robić, usłużna Gazeta trzyma przecież rękę na pulsie.
      Sugeruję terapię i wizytę u dobrych specjalistów, a nie u Kaczki.
    • zigzaur "...gej wykorzystany przez prezydenta..." 04.12.08, 09:23
      Dość dwuznaczne sformułowanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka