pszeszczep666 04.12.08, 00:10 Nie odpuszczaj mu Brendan i zapytaj o gejabombera Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
towarzysz4 Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczyńskim 04.12.08, 00:12 Pan prezydent jest bardzo zajęty - zwiedza świat. Może niech ten gej spotka się z Pierwszym Gejem RP - Czerwonorajstopkowym Jarosławem. Odpowiedz Link Zgłoś
kingstonny Wielkie brawa towarzyszu 04.12.08, 00:46 Bravo, bravo. Jak to mowia gdzie-niegdzie: Right on the money. A juz myslalem ze poczucie humoru w Polsce umarlo. Odpowiedz Link Zgłoś
douglasmclloyd Nic z tego 04.12.08, 00:44 Prezydent ucieknie do Japonii pojeździć kolejką. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczyński 04.12.08, 01:13 Parlament Europejski 18 stycznia 2006 w rezolucji "w sprawie homofobii w Europie" stwierdził "homofobię można zdefiniować jako nieuzasadniony lęk i niechęć wobec homoseksualizmu oraz osób homoseksualnych, biseksualnych i transseksualnych, oparte na uprzedzeniach podobnie jak rasizm, ksenofobia, antysemityzm i seksizm". [Rezolucja Parlamentu Europejskiego w sprawie homofobii w Europie] "Parlament Europejski, jak wiadomo, to rodzaj cygańskiego taboru, wędrującego miedzy Strasburgiem i Brukselą z całym kosztownym inwentarzem, no i oczywiście – z deputowanymi, którzy w pocie czoła pracują tam nad ustalaniem zawartości tłuszczu w jogurcie i temu podobnymi zagadnieniami. W takiej sytuacji pojawiają się u ludzi rozmaite pokusy, wśród nich również i ta, by porządkować sposób myślenia innych ludzi, narzucając im różne definicje. Prawdopodobnie w ten sposób doszło do sformułowania definicji „homofobii”, która następnie została użyta we wspomnianej rezolucji. „Maleńcy uczeni” z Parlamentu Europejskiego wykombinowali sobie, że homofobia to „nieuzasadniona niechęć” do homoseksualizmu i homoseksualistów. Ta definicja jest najlepszym dowodem, że „homofobia” tak naprawdę nigdy nie istniała, nie istnieje i dzięki Bogu prawdopodobnie istnieć nie będzie, ponieważ niechęć do homoseksualizmu jest w każdym przypadku jak najbardziej uzasadniona. Osoby, które taką niechęć odczuwają, mają do homoseksualizmu po prostu wstręt fizyczny, rodzaj spotęgowanego obrzydzenia, którego pochodzenie i rola dają się łatwo objaśnić fizjologicznymi mechanizmami służącymi zachowaniu gatunku. Jeśli u homoseksualistów takie fizjologiczne mechanizmy są wyłączone, to jest to bardzo silny argument, za tym, iż homoseksualizm jest dewiacją. W normalnym XIX wieku, kiedy jeszcze socjaliści nie zdążyli sprostytuować nauki, nigdy nie doszłoby do uznania przez Światową Organizację Zdrowia, że homoseksualizm nie jest dewiacją przede wszystkim dlatego, że nikomu nie przyszedłby do głowy pomysł powoływania takiego biurokratycznego dziwoląga, po drugie – że nikomu wtedy nie przyszłoby do głowy, by naukowe prawdy ustalać przez głosowanie, i po trzecie – że wtedy nauka jeszcze nie poddała się terrorowi politycznej poprawności i badacze po prostu ogłaszali wyniki swoich badań, nie czekając na zatwierdzenie ich przez michnikowszczyznę. Jeśli zatem potępianie, a nawet zakaz „homofobii” potraktować serio, to trzeba by dojść do wniosku, że chodzi tu o zmuszenie wszystkich ludzi odczuwających do homoseksualizmu uzasadniony wstręt, o stłumienie tego uczucia, a przynajmniej – o zmuszenie ich do starannego ukrywania go. Krótko mówiąc – że chodzi tu o zmuszenie miliardów ludzi do zadania gwałtu swoim naturalnym odruchom i ograniczenie im swobody manifestowania własnych uczuć. W obliczu takiej uzurpacji żaden normalny człowiek nie może pozostać obojętny, więc nic dziwnego, że im bardziej lobby homoseksualne usiłuje tym swoim zuchwałym urojeniom nadawać rangę norm prawnych, tym silniejszy budzi to opór i sprzeciw, i tym większa rodzi się niechęć wobec homoseksualistów. Czy jest ona „nieuzasadniona”? Nic podobnego! Uzasadniona jest jak najbardziej. Normalny człowiek zawsze odczuwa niechęć wobec każdego, kto usiłuje go zmusić do aprobowania czegoś mu wstrętnego, a przynajmniej – do udawania takiej aprobaty. Homoseksualiści powinni zrozumieć, że siejąc taki wiatr, prędzej czy później zbiorą burzę. Jeśli sami nie chcą tego zrozumieć, trzeba im to niezwłocznie dać do zrozumienia, w ich własnym interesie i uchronić ich w ten sposób przez zgubnymi następstwami ich butnej zuchwałości. Natomiast gremia, w rodzaju Parlamentu Europejskiego, uchwalające takie rezolucje, powinny być niezwłocznie przez rozgniewane europejskie narody rozpędzone, w imię higieny psychicznej." Odpowiedz Link Zgłoś
ros.targniony Re: Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczy 04.12.08, 07:08 widać z naszym prezynadętym nikt poważny spotykać się nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
ros.targniony Re: Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczy 04.12.08, 07:17 mam pytanie do autora szanownego tekstu owego ,czy to cytat z ''dziennika naszego rydzykowego''.?panie wielki uczony zmontuj sobie pan mównice i jak ksiądz z ambony swoje nauki głoś w psychiatrycznej klinice. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczy 04.12.08, 09:33 ros.targniony napisał: > mam pytanie do autora szanownego tekstu owego ,czy to cytat > z "dziennikanaszego rydzykowego".? Bymajmniej - źródło podaję wyżej. > panie wielki uczony zmontuj sobie pan mównice i jak > ksiądz z ambony swoje nauki głoś w psychiatrycznej klinice. Czyżbyś przypisywał mi objawy tzw. "schizofrenii bezobjawowej"? ;-) "(...) właśnie przeczytałem, jak to niezawisły sąd zabronił prof. Zybertowiczowi mówienia o sekretnych związkach telewizji „Polsat” z razwiedką. Teraz tylko patrzeć, jak red. Lis, Żakowski i Wołek zaczną pod niebiosa wychwalać niezawisłość sądów, chociaż z drugiej strony wychwala się przecież Galileusza, co to niby, wbrew zakazowi Inkwizycji miał powiedzieć, że „jednak się porusza”. Ale czy Inkwizycja była niezawisłym sądem, jakie mamy dzisiaj w Polsce? To już zależy od punktu widzenia, więc i tak dobrze, że niezawisły sąd nie zabronił prof. Zybertowiczowi mówić również o innych sprawach, że, dajmy na to, nie zabronił mu w ogóle mówić. A dlaczego miałby sobie żałować, dlaczego miałby mu nie zabronić, skoro wiadomo przecież, że milczenie jest złotem? Oczywiście nie w każdym przypadku; taki dajmy na to, „drogi Bronisław” może mówić, co mu się tylko podoba i żaden niezawisły sąd nie ośmieli się podnieść nań wyssanego palca, podobnie zresztą, jak na Aleksandra Kwaśniewskiego, ale po pierwsze – co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie, a po drugie, najwyraźniej „Polsat”znalazł jakiś sposób przekonania niezawisłego sadu, że tak własnie będzie dla wszystkich najlepiej. Podobnie uważał pan Surwint, szlachcic żmudzki, perswadując oficerowi plutonu egzekucyjnego, by nie rozstrzeliwał pana Wołodkowicza: „zmuruje kościół pan mój, chwała Bogu ma z czego!”. No dobrze, ale co będzie, jeśli prof. Zybertowicz zacznie przedstawiać historię sekretnych związków „Polsatu” z razwiedka w języku migowym? Czy niezawisły sąd zabroni mu także gestykulować? Wszystko to być może, ale jak taki zakaz wyegzekwować? Nie ma rady, bez kaftana bezpieczeństwa chyba się nie obejdzie. No dobrze, ale jakże to tak, pakować zdrowego człowieka, w dodatku profesora uniwersytetu, w kaftan bezpieczeństwa? Co powie na to Helsińska Fundacja Praw Człowieka, co powiedzą inni płomienni szermierze wolności? A cóż niby mieliby powiedzieć; nic nie powiedzą, bo przecież wolność jest tylko dla przyjaciół wolności, a nie dla jej wrogów. A o tym, kto jest przyjacielem wolności, zawsze decydował Hermann Göring, tj. pardon – Hermann Göring decydował, kto jest Żydem, a o tym, kto jest przyjacielem wolności, a kto jej wrogiem decyduje… no, kto właściwie o tym decyduje? Czy aby nie razwiedka, za pośrednictwem swoich agentów, uplasowanych po fundacjach i merdiach? Skoro tak, to tylko patrzeć, jak wracze ze Światowej Organizacji Zdrowia zatwierdzą przez głosowanie słynną schizofrenię bezobjawową, na którą zapadało w przeszłości tylu wrogów nieubłaganego postępu. Czas po temu najwyższy, bo już i duchowy przywódca polskich gojów i lesbijek Robert Biedroń wzywa do „leczenia nienawiści” do homosiów." Odpowiedz Link Zgłoś
cham_z_warszawy Kaczynski jednak nie ma szczescia 04.12.08, 01:34 godas108 napisał: > Spotkaj sie z pierwszym pedziem RP - biedroniem --------------- zeby nie ogladac brata ganiajacego sie po pokojach z wieprzem Kaminskim, spierd.olil do Mongolow i udaje Dzingis-Chama, a tu nowy pedal mu sie zwala do Palacu:)))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
pies_na_prawizne Brendan, za pozno 04.12.08, 01:39 jego brat ladniejszy od ciebie no i mowi po Wolsku, a ty tylko po Hamerykansku fotoforum.gazeta.pl/3,0,1492215,2,2.html Odpowiedz Link Zgłoś
2lazy2die I niech zada pytanie... 04.12.08, 01:49 Jaką ksywkę nosił jarosław w latach 80tych wśród ubeków.....hihihih Odpowiedz/podpowiedź: BALBINA :) Odpowiedz Link Zgłoś
pies_na_prawizne Re: I niech zada pytanie... 04.12.08, 01:53 2lazy2die napisał: > Jaką ksywkę nosił jarosław w latach 80tych wśród ubeków.....hihihih > Odpowiedz/podpowiedź: BALBINA :) > :)))))))))naprawde??czy tak dla picu?? Odpowiedz Link Zgłoś
komorka.purkinijego [...] 04.12.08, 04:15 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
phemieh_tusk [...] 04.12.08, 06:29 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
loader Gej chce się spotkać Kaczyńskim... 04.12.08, 06:49 ...a kaczyński nie chce. i nic dziwnego przecie. jeszcze mógłby się chłop zarazić homoseksualizmem, w dodatku niepolskim... Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Dajcie spokój z tym odgrzewanym kotletem 04.12.08, 08:06 I znajdźcie sobie inny pomysł na lans. Odpowiedz Link Zgłoś
ambl Gej z orędzia chce się spotkać z Lechem Kaczyńskim 04.12.08, 08:34 To ten co daje czy ten co robi za samca?Bo już mnie się PO...ało Odpowiedz Link Zgłoś
rooboy is fay stupid or what??? 04.12.08, 08:52 Chciałbym zwrócić uwagę prezydenta RP na sytuację gejów w Polsce - mówi "Newsweekowi" Fay. do marca nie wiedzial, ze taki kraj jak polska istnieje, a teraz chce kaczynskiemu wyklad zrobic nt sytuacji polskich gejow po 2-3 dniowej wizycie w kraju??? niech przyjedzie, pomieszka w polsce ze 3 lata, zasymiluje sie z polska spolecznoscia gejowska i pozna ich problemy, i wtedy moze miec podstawe na rozmowe z kaczynskim w tej sprawie.... Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:01 rooboy napisał: > chce kaczynskiemu wyklad zrobic nt sytuacji polskich gejow po 2-3 > dniowej wizycie w kraju??? niech przyjedzie, pomieszka w polsce ze > 3 lata, zasymiluje sie z Ależ absolutnie nie ma takiej potrzeby! Już mu tam ci co mu bilet w obie strony zafundowali, wyłożyli dokładnie jak jego zdniem sytuacja gejów w Polsce wygląda... Odpowiedz Link Zgłoś
llawrynowicz Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:03 Cześć Rooboy, A ja się Fay'owi nie dziwię. Ugrupowanie pRezydenta nielegalnie wykorzystało jego wizerunek. Zamiast oddać sprawę do sądu (którą zwłaszcza przed amerykańskim sądem by wygrał), gość postanowił robić za misjonarza. Miał pełne prawo dojść do wniosku, że w Polsce panuje homofobia (zwłaszcza wśród polityków) a więc uderza do najwyższego przedstawiciela RP w stosunkach międzynarodowych. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:16 llawrynowicz napisał: > A ja się Fay'owi nie dziwię. (...) Zamiast oddać sprawę do sądu > (którą zwłaszcza przed amerykańskim sądem by wygrał), gość > postanowił robić za misjonarza. "I oto w tym momencie pojawiają się w Polsce dwaj misjonarze, a właściwie para misjonarzy, która wzięła sobie na ambit, by zatwardziałych tubylczych grzeszników wytresować do tolerancji. Przodujący w pracy operacyjnej, wyszkoleniu bojowym i politycznym funkcjonariusze TVN Sekielski i Morozowski wzorowo wywiązali się z zadania zaproszenia misjonarskiej pary do tubylczego kraju, przede wszystkim po to, żeby dźgała ona znienawidzonego, chociaż przecież też, jak się okazało, zdolnego do kompromisów prezydenta Lecha Kaczyńskiego w chore z nienawiści oczy, ale również – niejako przy okazji – żeby oswajała tubylczych Irokezów z widokiem postępu i nowoczesności. Stanowiący ową misjonarską parę Brendan Fay i Tomasz Multon są tak zwanymi wesołkami, a nawet więcej – bo aktywistami potężnego ruchu „wesołków”, który dzisiaj wyszedł na czoło awangardy postępu. Jednym z celów „wesołków” jest „pokazywanie się” tak, żeby wszyscy ich „zobaczyli”. W tym celu „wesołkowie” Fay i Multon pojechali do Toronto w Kanadzie, gdzie nakręcili fi lm z ceremonii swego „ślubu”, którego udzielił im jakiś urzędnik. Traf chciał, że ten fi lm trafi ł do orędzia prezydenta Kaczyńskiego, w którym uzasadniał on potrzebę przysłonięcia listkiem figowym zgody PiS na ratyfikację Traktatu Reformującego. Wywołało to kryzys o zasięgu międzynarodowym. „Wesołek” Brendan Fay złożył oficjalny protest w polskim konsulacie w Nowym Jorku, co tak wystraszyło pana konsula Kasprzyka, że natychmiast złożył pokajanije w postaci wyrazów ubolewania z powodu tego „pożałowania godnego incydentu”. Pan konsul Kasprzyk w składaniu pokajanij ma spore doświadczenie, żeby nie powiedzieć – rutynę. Wyćwiczyli go w tej sztuce nowojorscy Żydzi, którzy dotychczas uchodzili za Najwyższych Rewidentów Cnoty. Bardzo jednak możliwe, że wkrótce zastąpią ich w tej roli właśnie „wesołkowie”. Zachęcony samokrytyką polskiego konsula „wesołek” Fay zażądał przeprosin od polskiego prezydenta i zaczął się odgrażać, że jeśli ich nie uzyska, to złoży „pozew”. Pewnie przed jakiś sąd amerykański, bo uznały się one za właściwe dla całego świata, chociaż z drugiej strony jakąś siłą inercji respektują jeszcze immunitet państw suwerennych. Okazało się to przy pozwach, jakie przeciwko Polsce wytoczyli amerykańscy Żydzi. Sąd co prawda namyślał się aż trzy lata, czy uznać Polskę za państwo suwerenne, ale w końcu przecież uznał. Jednak po ratyfikacji Traktatu Reformującego może się to zmienić i kto wie, czy pan prezydent nie z tego właśnie powodu tak ociąga się ze złożeniem pod nim swego podpisu." Odpowiedz Link Zgłoś
rooboy Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:22 lukasz, zgadzam sie, ze wykorzystanie jego wizerunku bylo glupota obozu prezydenckiego (wykluczam swiadome nielegalne dzialanie z premedytacja)... nie znam na tyle prawa miedzynarodowego, czy sad amerykanski mialby jurysdykcje nad potencjalnym przestepstwem (lub raczej wykroczeniem) popelnionym w polsce... wydaje mi sie jednak, ze jesli fay chcialby zwrocic uwage swiatowej opinii publicznej na zla (o ile faktycznie jest zla, bo dokladnie nie wiem) sytuacje gejow w polsce to proces przeciwko polskiemu prezydentowi w sadzie nowojorskim zyskalby duzo wiekszy rozglos niz jakas tam wizyta gejowskiego aktywisty u polskiego prezydenta o dosc nadszarpnietej reputacji... Odpowiedz Link Zgłoś
llawrynowicz Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:33 "sadzie nowojorskim zyskalby duzo wiekszy rozglos niz jakas tam wizyta gejowskiego aktywisty u polskiego prezydenta o dosc nadszarpnietej reputacji..." Nie do końca się zgodzę. Proces przeszedłby szybko i bez większego echa - sprawa moim zdaniem mogłaby być rozpatrzona już na pierwszym posiedzeniu. To jest moim zdaniem ostateczność. Sądzę, że znacznie większy poklask zyska Fay poprzez "pielgrzymkę" do Kaczyńskiego (która wiadomo, że skazana jest na porażkę, bo audiencji na bank nie będzie), a następnie udowadnianie tezy: że skoro partia prezydencka oficjalnie go zniesławiła (dyskryminacja z powodów upodobań seksualnych), a sam prezio nie ma ochoty się spotkać pomimo wykazania przez Fay'a jak najlepszych intencji, to Polska jest krajem w którym dyskryminuje się ludzi ze względu na seksualność. Zaraz potem poszłyby jeszcze komunikaty, że Polska jest krajem rasistowskim (pojedyncze przypadki pobicia, ostatnio Murzyna gdzieś na Śląsku). Moim zdaniem w ten sposób B.F zyska więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
rooboy Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:46 llawrynowicz napisał: > "sadzie nowojorskim zyskalby duzo wiekszy rozglos niz jakas tam wizyta > gejowskiego aktywisty u polskiego prezydenta o dosc nadszarpnietej reputacji... > " > > Nie do końca się zgodzę. Proces przeszedłby szybko i bez większego echa - spraw > a > moim zdaniem mogłaby być rozpatrzona już na pierwszym posiedzeniu. To jest moim > zdaniem ostateczność. Sądzę, że znacznie większy poklask zyska Fay poprzez > "pielgrzymkę" do Kaczyńskiego (która wiadomo, że skazana jest na porażkę, bo > audiencji na bank nie będzie), a następnie udowadnianie tezy: że skoro partia > prezydencka oficjalnie go zniesławiła (dyskryminacja z powodów upodobań > seksualnych), a sam prezio nie ma ochoty się spotkać pomimo wykazania przez > Fay'a jak najlepszych intencji, to Polska jest krajem w którym dyskryminuje się > ludzi ze względu na seksualność. Zaraz potem poszłyby jeszcze komunikaty, że > Polska jest krajem rasistowskim (pojedyncze przypadki pobicia, ostatnio Murzyna > gdzieś na Śląsku). > Moim zdaniem w ten sposób B.F zyska więcej. > > > tak byc moze byloby w europie, najprawdopodobniej z wylaczeniem uk... anglosasi interesuja sie przede wszystkim sprawami wlasnego podworka, przecietny amerykanin ma bardzo mgliste pojecie, ze kraj jak polska istnieje, a gdzie - kto to moze wiedziec albo kogo to obchodzi... natomiast pozew przeciw prezydentowi panstwa w lokalnym sadzie na manhattanie albo innym broklynie, to jest "newsworthy"... Odpowiedz Link Zgłoś
llawrynowicz Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 10:04 No to nie pozostaje nic innego jak poczekać i przekonać się, co tak na prawdę chce Fay ugrać. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: is fay stupid or what??? 04.12.08, 09:52 llawrynowicz napisał: > Sądzę, że znacznie większy poklask zyska Fay poprzez "pielgrzymkę" > do Kaczyńskiego (która wiadomo, że skazana jest na porażkę, bo > audiencji na bank nie będzie), ... "Krzywda, jaka spotkała nowojorskich „wesołków” ze strony polskiej administracji tubylczej, wywołała żywy oddźwięk wśród polskich elit. 600 intelektualistów podpisało zbiorowy protest, w którym czytamy m.in.: „my, obywatele polscy zażenowani telewizyjnym orędziem prezydentanaszego kraju, zwracamy się do was z wyrazami poparcia i solidarności”. Wśród zażenowanych: Kinga Dunin, Agnieszka Graff, Ireneusz Krzemiński, Olga Tokarczuk, no i Sergiusz Kowalski, reprezentujący Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii. Widać i on zaczyna wyczuwać, co w trawie piszczy, i wprawdzie nadal walczy z „antysemityzmem i ksenofobią”, ale już zerka w stronę nowej awangardy. Jak to przepowiadał Gałczyński? „Poeci będą wyli, że księżyc jest jak kula. Darmo – nikt od tej chwili za »kulę« nie wybula”. Ciekawe, jakim budżetem dysponują „wesołkowie” na walkę z „homofobią”. Gdyby ogłosić taką informację, zwłaszcza w jakiejś zachęcającej formie, to pod listem podpisałoby się nie 600, tylko co najmniej 600 tysięcy „zażenowanych”. Ale to był dopiero wstęp do głównych uroczystości, jakie w imieniu Rzeczypospolitej zorganizował parze nowojorskich „wesołków” Sejm. Poseł SLD Ryszard Kalisz przyjął ich w parlamencie z taka samą czołobitnością i nadskakiwaniem, z jaką kiedyś Edward Gierek przyjmował Leonida Ilijicza Breżniewa. Akurat tak się złożyło, że przewodniczący SLD Wojciech Olejniczak zakończył współpracę SLD z Partią Demokratyczną. Rozpad tego małżeństwa z rozsądku i rewerencja, jaką poseł Ryszard Kalisz zademonstrował wobec nowojorskich „wesołków”, dały początek uporczywym pogłoskom, że teraz SLD zaproponuje małżeństwo właśnie im. Takie połączenie dawnej awangardy postępu z awangardą nową mogłoby wydać interesujące owoce, chociaż z drugiej strony nie ma niestety pewności, czy to małżeństwo mogłoby się rozmnażać, czy nie." Odpowiedz Link Zgłoś
bubio2006 co jest ? kaski brakuje pedziowi? 04.12.08, 09:21 Musi trochę szumu robić, usłużna Gazeta trzyma przecież rękę na pulsie. Sugeruję terapię i wizytę u dobrych specjalistów, a nie u Kaczki. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur "...gej wykorzystany przez prezydenta..." 04.12.08, 09:23 Dość dwuznaczne sformułowanie. Odpowiedz Link Zgłoś