graz.ka
03.01.09, 10:57
Od początku mojej pracy zawodowej w przedszkolu prowadzimy tzw.
obserwacje dzieci - udokumentowane na specjalnych arkuszach -
najczęściej opracowanych przez przedszkole. Kiedyś jeszcze
funkcjonowała tzw. karta dziecka 6-letniego, standardowa dla całego
kraju, która "szła" z dzieckiem do szkoły. Wycofano ją kilka lat
temu.
"Obserwacje" dotyczą wszystkich dzieci - nawet tych niemających
jeszcze 3 lat we wrześniu maluszków. Zawsze rodzice mieli wgląd do
tego dokumentu. Prowadzone są cały rok szkolny - lub w wybranych
okresach - np. IX, I, V.
Zapewniam, że bez specjalnych kursów potrafimy rozpoznać zdolności
dzieci - co kwestionowała już pani minister w wywiadzie
dla "Przeglądu" i czym uzasadniała konieczność wyrównywania dzieciom
szans - wychwycić deficyty czy dysharmonie rozwoju oraz wspierać
dzieci zarówno zdolne, jak i te wolniej lub niejednorodnie się
rozwijające. Wśród nauczycielek przedszkoli całkiem sporo ma
uprawnienia do terapii pedagogicznej lub logopedii.
To my czesto pierwsze sugerujemy rodzicom badanie w poradni
psychologiczno-pedagogicznej, ortopedy, okulisty i innych
specjalistów. Jeśli rodzic zechce nam potem wyniki badania
udostępnić, potrafimy bez specjalnych dokształtów dostosować program
do indywidualnych potrzeb dziecka.
A temu zdolnemu zaproponować działania na jego miarę.
I od lat doradzamy przyspieszenie lub odroczenie od obowiązku
szkolnego - decyzja zawsze należy do rodzica. Z własnej praktyki
dodam - na 20 lat pracy do przyspieszenia miałam jedno dziecko, a do
odroczenia co roku 2-3 (to też jest jakiś obraz stanu osiągania
przez dzieci 6-letnie dojrzałości szkolnej).
Kolejny raz w wprezentowanym wywiadzie kwestionowana jest wiedza,
kompetencje i choćby zdrowy rozsądek nauczycieli przedszkoli. Tyle
jest wart właśnie Rok Przedszkolaka. :(