Dodaj do ulubionych

Polemika. Profesor Środa i demokracja

30.01.09, 13:16
"Przywołany w tekście Barack Obama jest przykładem, że warto walczyć o
prawa do należnej ochrony prawnej osób, które na zasadzie dziwnych
kompromisów latami były uważane za osoby drugiej kategorii i
traktowane jak przedmioty [i tak dalej...]"

Czyli co? Po Obamie czekamy aż prezydentem USA zostanie embrion??! :D
Dobre. You made my day, Panie Michale.

Obserwuj wątek
    • zyta2003 Polemika. Profesor Środa i demokracja 30.01.09, 14:01
      Zrownywanie afro-amerykanow z embrionami jest lekko mowiac
      brednia, swinstwem - nawet nie manipulacja. Mysle, ze czarni w
      Amercye bardzo by sie na to oburzyli i potraktowali to jako
      rasistowskie uprzedzenia.
      Wlasnie wrocilam z Indii. Jestem wstrzasnieta losem setek
      milionow dzieci na tym kontynencie przywolanych do zycia tylko po
      to, zeby straszliwie cierpialy przez cale zycie. Po co one sie
      urodzily? Matka Teresa w swoich apelach o zaprzestanie aborcji,
      majac swoje doswiadczenie z Indii wydaje mi sie po prostu szalona i
      okrutna. A na pewno nie swieta. Zeby jej zakonniczki mialy wiecej do
      zbierania z ulic umierajacych lachmanow ludzkich?
      Dobrze byloby mlody czlowieku troche pojezdzic po swiecie i
      zobaczyc jaki los czeka dzieci , nie tylko w Indiach, ale i gdzie
      indziej, a nie w wypasionej Europie. To temu nalezy poswiecic swoje
      zycie - jesli jest sie czlowiekiem szlachetnym i etycznym.
      Zycie najwyzsza wartoscia(?!). Zapewne jak sie siedzi w cieplym
      pokoiku odpowiedniego instytutu przed klawiatura i ma gdzie potem
      isc. Ja tez siedze w ciepelku i stukam w keybord, ale wcale nie
      uwazam, ze zycie zygoty rowna sie zyciu swiadomego czlowieka, a
      takze, ze jest to dla kazdego najwyzsza wartosc. Jakie zycie? Tych
      setek milionow na calym swiecie nieszczesnych dzieci, ktore nigdy
      nie zaznaja uczucia sytosci, ciepla, milosci, domu..., a na koncu
      zbiora je z ulicy zakonniczki, zeby w cierpieniach (bo siostra
      Teresa byla przeciwna lagodzeniu bolu) zmarly? Jak mowia
      przypowiesci o Matce Teresie,,, i wtedy w oczach tych strzepow ludzi
      zakwitalo szczescie. Dziekuje, wole nie istniec nigdy.
      Powtarzany slogan i wbijanie do mozgu, ze zygota jest najwyzsza
      wartoscia staje sie obecnie mantra, a jeszcze niedawno np. w naszej
      kulturze najwyzsza wartoscia byla ojczyzna, za ktora bylo warto
      oddac gorsza wartosc - zycie. Teraz dowiadujemy sie, ze zygota to
      jest to samo co czarny mieszkaniec USA...hm
      PS Dobrze byloby wreszcie zaprzestac uzywania koloru skory Obamy
      do udowadniania swoich pogladow. W Ameryce juz wszyscy o tym
      zapomnieli i widza w nim zalezy co kto chce: nadzieje Ameryki,
      idola, niezwykle utalentowanego czlowieka, rowniez mniej przychylne
      obrazy, ale juz nikt nie bije piany o kolorze kolorze skory.
      • miro17 Medal za uśmiercanie noworodków? 30.01.09, 22:42
        Na zasadzie tak wzniosłego współczucia należałoby dać medal pani,
        która swoje świeżo urodzone dzieci szybko uśmiercała, a potem
        umieszczała w beczkach po kapuście. Tymczasem polskie bezduszne
        prawo nie doceniło tego, co dla tych istot zrobiła i umieściło ją w
        kryminale. A przecież ocaliła te dzieci przed cierpieniem, które
        mogłoby je spotkać, gdyby żyły.
        • tezas Charakterysytczne: 30.01.09, 23:16
          Charakterysytczne: ‘pani’ a nie ‘malzenstwu’. Mezczyzna jak zwykle niewinny i
          sprawa w ogole go nie dotyczy, co?
          Nb tej tragedii by nie było gdyby była dostepna aborcja na zyczenie. Zniknelyby
          tez znowu noworodki znajdowane na śmietnikach i w podobnych miejscach –
          ‘osiagniecie’ okresu po-ustawowego.

          ---------------------------------
          Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
          mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
          potrzebujemy pomocy"
          • miro17 P.1: zgaszam się! P.2: przecieram oczy 31.01.09, 15:48
            Tezasie, z przyjemnością zgadzam się z Twoją uwagą. Medal (według
            Zyty a według mnie kryminał) należałby się na równi mężowi tej pani,
            bo nie wierzę jego tłumaczeniom, że o niczym nie wiedział.
            Faktycznie myślę, że oni oboje dokonywali zabiegu przerwania
            egzystencji tych noworodków.

            Więcej! Myślę, że swoboda aborcyjna leży głównie w interesie
            mężczyzn i to tych, o których mam najgorsze zdanie, którzy rozumują
            zgodnie z gazetowymi sloganami: jest wolność wyboru, nikogo nie
            mozna zmuszać do rodzicielstwa, więc z jakiej racji mam płacić
            alimenty?! I na wszelki wypadek (bo zacofane prawo nie daje takiej
            wolności wyboru) nakłaniają matki do zabicia wspólnego potomstwa.
            Oczywiście za to nakłanianie powinni siedzieć w kryminale.

            Natomiast mam ważne pytanie i oczekuję od Ciebie uczciwej dpowiedzi:
            dlaczego zabicie noworodka uważasz za tragedię?
            • tezas Re: P.1: zgaszam się! P.2: przecieram oczy 31.01.09, 16:43
              No widzisz - ale automatycznie napisales tylko o kobiecie. Dlaczego?

              Nb w Polsce nieplacenie alimentow nie jest dla ojca zadnym problemem: "W Polsce
              ponad 1,66 mln dzieci wychowuje się w rodzinach niepełnych, z czego 1,5 mln
              pozostaje pod opieką samotnych matek. Samotni rodzice stanowią około 25%
              wszystkich rodzin z dziećmi. Zgodnie z prawem większość z nich powinna
              otrzymywać zasądzone przez sąd alimenty od drugiego z rodziców. Okazuje się
              jednak, że alimenty trafiają jedynie do 12% samotnych rodziców. Problem stanowi
              nie tylko niski procent wywiązujących się z obowiązku rodziców, ale również
              ściągalność alimentów. W 2007 roku gminy wypłaciły zaliczki alimentacyjne dla
              rodzin, które nie otrzymały zasądzonych alimentów. Wydatki związane z ich
              wypłatą sięgnęły ponad 770 mln złotych, z czego udało się odzyskać 27 mln
              złotych, czyli zaledwie 3,51%. Dla porównania warto wspomnieć, że w Europie
              Zachodniej ściągalność tego typu zaległości jest ponad dwudziestokrotna."

              www.pro-portfel.pl/artykuly/artForm.aspx?id=88
              Ad. 2.: Bo to zabicie czlowieka. Zamrazanie zarodkow czy usuwanie plodow bez
              funkcjonujacego ukladu nerwowego nie budzi u mnie natomiast zadnych negatywnych
              emocji. Zakaz legalnej aborcji prowadzi do zbrodni, a nie im zapobiega.
              ---------------------------------
              Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
              mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
              potrzebujemy pomocy"
              • aaron_agorenstein Re: P.1: zgaszam się! P.2: przecieram oczy 31.01.09, 19:29
                Bo to zabicie czlowieka. Zamrazanie zarodkow czy usuwanie plodow bez
                > funkcjonujacego ukladu nerwowego nie budzi u mnie natomiast zadnych negatywnych
                > emocji.
                ____________________

                Co to za argument "z emocji"? A jeśli u kogoś nie budzi emocji zabijanie
                trzylatków? I dlaczego akurat ten "układ nerwowy" ma świadczyć o
                człowieczeństwie, a nie np. zdolność do społecznych kontaktów czy też do
                komunikacji symbolicznej?

                Jakieś objawienie ktoś miał z tym układem nerwowym od Matki Natury?

                I proste pytanie: skoro zarodek bez układu nerwowego to nie człowiek, to do
                jakiego gatunku ten organizm (bo jest to niewątpliwie rozwijający się organizm)
                należy?
                • tezas Re: P.1: zgaszam się! P.2: przecieram oczy 31.01.09, 22:13
                  Zapytano dlaczego cos uważam za tragedię - to odpowiadam.

                  Definicja oparta na smierci mozgu jest powszechnie przyjeta w medycynie - nie
                  opiera sie na emocjach ani tym bardziej na objawieniach (to zrodlo przekonan
                  religijnych, nie naukowych, jakbys nie wiedzial).

                  Ludzki zarodek nalezy do gatunku ludzkiego, co nie znaczy ze jest czlowiekiem -
                  podobnie jak np. ludzkie serce. Człowiekiem stajemy się stopniowo. Dwie komórki
                  po połączeniu nie są jeszcze nawet organizmem, bo nie mają żadnych organów.
                  Dopiero po jakimś czasie, gdy zarodek przemienia się w płód, pojawiają się
                  wyspecjalizowane tkanki i wykształca się system nerwowy zdolny do rejestrowania
                  bodźców dochodzących z różnych części organizmu. Płód przypomina wtedy organizm
                  zwierzęcy i ma jakieś zaczątkowe właściwości psychiczne i sensoryczne,
                  charakterystyczne najpierw dla niższych, a później dla wyższych zwierząt itp. -
                  patrz wyzej.
                  ---------------------------------
                  Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                  mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                  potrzebujemy pomocy"
                  • aaron_agorenstein Re: P.1: zgaszam się! P.2: przecieram oczy 01.02.09, 01:01
                    > Definicja oparta na smierci mozgu jest powszechnie przyjeta w medycynie

                    Ta definicja nie mówi DOKŁADNIE NIC o człowieczeństwie. Mówi tylko i wyłącznie o
                    możliwościach technicznych medycyny, które w tym momencie się kończą. Krótko
                    mówiąc: jest to arbitralna umowa wynikająca z praktyki medycznej.

                    Kiedyś na tej samej zasadzie za koniec życia uważano ustanie pracy serca,
                    ponieważ nie potrafiono jej przywrócić.

                    > Ludzki zarodek nalezy do gatunku ludzkiego, co nie znaczy ze jest czlowiekiem -
                    > podobnie jak np. ludzkie serce

                    Zgadzam się naturalnie, że ludzki zarodek należy do gatunku ludzkiego - i
                    dlatego właśnie jest człowiekiem. W świetle nauki być człowiekiem, to tyle, co
                    należeć do gatunku ludzkiego. Wszystkie pozostałe dodatki i komentarze to
                    ideologiczne bzdury.

                    Natomiast ludzkie serce do gatunku ludzkiego w żadnym wypadku NIE NALEŻY!
                    Ludzkie serce jest/było częścią osobnika należącego do gatunku ludzkiego, a to
                    zasadnicza różnica.

                    Zarodek nie jest częścią jakiegoś organizmu, jest zawiązkiem tego organizmu.

                    > Człowiekiem stajemy się stopniowo.

                    Ależ nie! Biolog nie musi stwierdzać "stopniowo", czy dany zarodek jest ludzki
                    czy może małpi albo psi. Jest w stanie stwierdzić to natychmiast po zapłodnieniu.

                    Tyle i tylko tyle mówi nauka. Reszta to kryteria wyssane z palca i antyludzkich
                    ideologii. Równie absurdalne i nikczemne jak kryteria esesmanów, którzy na
                    rampie jednych uznawali za zasługujących na życie a innych nie.
                    • nick3 Nie ma mózgu - nie ma człowieka. 01.02.09, 01:38

                      Nie ma podstaw do narzucania kontrowersyjnej tezy o człowieczeństwie
                      płodu, w którym nie pojawił się jeszcze mózg.

                      A na pewno nie ma podstaw do narzucania jej prawnie.


                      > Ta definicja nie mówi DOKŁADNIE NIC o człowieczeństwie. Mówi tylko
                      i wyłącznie
                      > o
                      > możliwościach technicznych medycyny, które w tym momencie się
                      kończą. Krótko
                      > mówiąc: jest to arbitralna umowa wynikająca z praktyki medycznej.



                      Gdybyś serio wierzył w to, co mówisz, uważałbyś za "morderstwo"
                      zaprzestanie podtrzymywania życia ciała ludzkiego w którym obumarł
                      mózg.

                      Otóż życie takiego ciała można podtrzymywać długo. Praktycznie w
                      nieskończoność.


                      Mówisz więc bzdury.

                      Twoje zaprzeczenie tezom oponenta prowadzi do ewidentego absurdu, co
                      dowodzi słuszności jego tez.

                      W świetle niekontrowersyjnej moralnie powszechnej praktyki medycznej
                      (zaniechiwania podtrzymywania życia po śmierci mózgowej) należy
                      powiedzieć coś dokładnie odwrotnego, do tego, co mówisz ty.

                      A mianowicie:

                      Ta definicja mówi DOKŁADNIE o człowieczeństwie.



                      > Zgadzam się naturalnie, że ludzki zarodek należy do gatunku
                      ludzkiego - i
                      > dlatego właśnie jest człowiekiem. W świetle nauki być człowiekiem,
                      to tyle, co
                      > należeć do gatunku ludzkiego.



                      To są czysto werbalne konstrukcje!


                      "Należeć do gatunku ludzkiego" nie wyznacza z punktu widzenia nauki
                      żadnej empirycznie uchwytnej wyraźnej granicy. To zwrot
                      konwencjonalny.

                      Czy ludzki plemnik "należy do gatunku ludzkiego"?


                      A jeśli powiesz, że nie, bo tylko "osobnik ludzki" "należy do
                      gatunku ludzkiego", to "należenie do gatunku ludzkiego" stanie się
                      CO DO ZNACZENIA tym samym, co "bycie człowiekiem".

                      Po prostu oba sformułowania staną się zwrotami na to samo.


                      W jaki sposób tautologia wynikająca z umownego ustanowienia zakresu
                      pojęć ma być argumentem za rozstrzygnięciami dotyczącymi realnego, a
                      nie werbalnego świata!??


                      tezas:
                      > > Człowiekiem stajemy się stopniowo.

                      aaron:
                      > Ależ nie! Biolog nie musi stwierdzać "stopniowo", czy dany zarodek
                      jest ludzki
                      > czy może małpi albo psi. Jest w stanie stwierdzić to natychmiast
                      po zapłodnieni
                      > u.


                      To samo (czy jest ludzki czy też nie) potrafi biolog w odniesieniu
                      do plemnika.


                      > Tyle i tylko tyle mówi nauka.


                      Dokładnie tak!


                      Więc nie wmawiaj przez tupanie nogą, że mówi ona
                      o "człowieczeństwie" zarodka w innym sensie niż mówi
                      o "człowieczeństwie" plemnika.


                      Uprawiasz infantylną sofistykę i wiesz o tym.




                      > Równie absurdalne i nikczemne jak kryteria esesmanów



                      Zjazd stąd, faszysto spragniony ubezwłasnowolnienia kobiet!
                      • aaron_agorenstein Re: Nie ma mózgu - nie ma człowieka. 01.02.09, 03:07
                        > Gdybyś serio wierzył w to, co mówisz, uważałbyś za "morderstwo"
                        > zaprzestanie podtrzymywania życia ciała ludzkiego w którym obumarł
                        > mózg.

                        Nieprawda. Tak samo, jak nie uważam za morderców tych, którzy kiedyś nie
                        ratowali ludzi, którym przestało bić serce. Po prostu nie mieli szans. Podobnie
                        i my dziś nie potrafimy w tej sytuacji nic zrobić, a takie podtrzymywanie życia
                        niezmiernie drogo kosztuje bez szans na polepszenie stanu umierającego. Powody
                        są wyłącznie ekonomiczne!

                        To ty zatem mówisz bzdury sugerując, że aktualna praktyka medyczna wraz z
                        aktualnymi możliwościami ekonomicznymi może cokolwiek powiedzieć o
                        człowieczeństwie. Czy w III Rzeszy także praktyka medyczna definiowała
                        człowieczeństwo? Jeśli tak, to według ciebie pewnie byli w porządku, prawda?


                        > "Należeć do gatunku ludzkiego" nie wyznacza z punktu widzenia nauki
                        > żadnej empirycznie uchwytnej wyraźnej granicy. To zwrot
                        > konwencjonalny.

                        Jak najbardziej oznacza uchwytną granicę. Weź dowolnego wyszkolonego biologa,
                        daj mu ludzki zarodek, ludzki plemnik i np. zarodek psa i plemnik psa, a potem
                        zapytaj, który z tych obiektów należy do gatunku ludzkiego. Każdy biolog,
                        niezależnie od swojego prywatnego światopoglądu, wskaże ci tylko jeden z tych
                        obiektów: ludzki zarodek.

                        > A jeśli powiesz, że nie, bo tylko "osobnik ludzki" "należy do
                        > gatunku ludzkiego", to "należenie do gatunku ludzkiego" stanie się
                        > CO DO ZNACZENIA tym samym, co "bycie człowiekiem".

                        Tak właśnie twierdzę. Być człowiekiem to należeć do gatunku ludzkiego i jest to
                        fakt obiektywnie naukowo stwierdzalny. Nie ma w tym ani śladu "werbalizmu".
                        Werbalizm uprawiasz ty, nie mając pojęcia o biologii.

                        > To samo (czy jest ludzki czy też nie) potrafi biolog w odniesieniu
                        > do plemnika.

                        Ależ oczywiście! Ale ludzki plemnik, podobnie jak ludzkie serce czy ludzki mózg
                        nie należy do gatunku ludzkiego. A dlaczego nie należy? Bo nie jest stadium
                        rozwojowym osobnika/osobników tego gatunku. A części osobników do gatunku nie
                        należą. To elementarz.

                        > Więc nie wmawiaj przez tupanie nogą, że mówi ona
                        > o "człowieczeństwie" zarodka w innym sensie niż mówi
                        > o "człowieczeństwie" plemnika.

                        Jak na razie to ty tupiesz. Weź zarodek i plemnik i zapytaj się biologa, czy
                        potrafi je odróżnić i czy plemnik jest czy też nie jest stadium rozwojowym
                        osobnika gatunku ludzkiego.

                        Pieprzenie o "człowieczeństwie" to domena ideologów. Ja mówię wyłącznie o
                        ustaleniach nauki. Jeśli ci się nie podoba, że biolog traktuje zarodek jako
                        stadium rozwojowe osobnika ludzkiego gatunku, a plemnik według niego takim
                        stadium rozwojowym nie jest, to idź i wykłócaj się z biologami.

                        > Zjazd stąd, faszysto spragniony ubezwłasnowolnienia kobiet!

                        No cóż, najwyraźniej skończyły ci się argumenty. Ale trzeba być kompletnym
                        idiotą, nazywając faszystą kogoś, kto właśnie protestuje przeciwko esesmańskim
                        metodom wyznaczania, jaki osobnik ludzkiego gatunku ma prawo do życia, a jaki
                        nie ma.
                        • ewelina_1 Re: Nie ma mózgu - nie ma człowieka. 01.02.09, 03:17
                          aaron_agorenstein napisał:

                          esesmańskim
                          > metodom wyznaczania, jaki osobnik ludzkiego gatunku ma prawo do
                          życia, a jaki
                          > nie ma.
                          nie bądź taki skromny. Sam masz totalitarne ciągoty i chcesz w imię
                          własnych fanatycznych teorii, decydować o cudzym ciele.
                          • aaron_agorenstein Chyba jesteś masochistką 01.02.09, 03:24
                            Podobno od moich postów szlag cię trafia, to po co je czytasz? Najpierw mi
                            wymyślasz, bo podobno zmuszam cię do cierpień przy porodzie, a teraz sama się
                            napraszasz, by cierpieć przy czytaniu moich postów? Schizofrenia?
                            • ewelina_1 Re: Chyba jesteś masochistką 01.02.09, 03:37
                              Niestety, przed przeczytaniem nie wiedziałam, czego się spodziewać.
                              • aaron_agorenstein Re: Chyba jesteś masochistką 01.02.09, 03:43
                                Nie wiedziałaś przed przeczytaniem pierwszego postu. Ale następne czytałaś
                                wiedząc już, jakim jest potwornym potworem pożerającym kobiety na surowo i bez
                                soli. Czyli masochizm...
                                • ewelina_1 Re: Chyba jesteś masochistką 01.02.09, 03:59
                                  Niestety, w długim wątku nie zaśmiecam sobie głowy, który nick
                                  reprezentuje takie poglądy.
                                  • aaron_agorenstein Re: Chyba jesteś masochistką 01.02.09, 12:47
                                    > Niestety, w długim wątku nie zaśmiecam sobie głowy, który nick
                                    > reprezentuje takie poglądy

                                    To rzeczywiście fajna metoda. Dyskutować nie zawracając sobie głowy poglądami
                                    drugiej strony...
                                    • ewelina_1 Re: Chyba jesteś masochistką 02.02.09, 00:32
                                      aaron_agorenstein napisał:

                                      > To rzeczywiście fajna metoda. Dyskutować nie zawracając sobie
                                      głowy poglądami
                                      > drugiej strony...
                                      Nie miałam najmniejszej ochoty dyskutować. Przeglądałam tylko wątek
                                      i dopiero szlag mnie zaczął trafiać jak przeczytałam o Żydach i
                                      Niemcach (czyli wówczas końcówka wątku). Potem zwróciłam uwagę na
                                      nick.
                                      • aaron_agorenstein Re: Chyba jesteś masochistką 02.02.09, 00:38
                                        > i dopiero szlag mnie zaczął trafiać jak przeczytałam o Żydach i
                                        > Niemcach (czyli wówczas końcówka wątku). Potem zwróciłam uwagę na
                                        > nick.

                                        Jasne. Ponieważ przypominam niemieckie sofizmaty, które usprawiedliwiały
                                        mordowanie Żydów jako nie podpadających pod "człowieczeństwo", to oczywiście
                                        jestem antysemitą...
                                    • siegfriedswaelderin Re: Chyba jesteś - no właśnie, kim? 02.02.09, 03:56
                                      To się nazywa manipulacja. Napisano ci coś, a zrobiłeś z tego zupełnie coś
                                      innego. I tak w kółko...
                            • burlasino Re: Chyba jesteś masochistką 02.02.09, 11:54
                              aaron_agorenstein napisał:
                              > Podobno od moich postów szlag cię trafia, to po co je czytasz

                              Czytanmie twoich postów jest o tyle pozyteczne, że pokazuje jak
                              fanatyzm i dogmatyzm potrafią zdeterminować inteligentnego i
                              elokwentnego człowieka czyniąc z niego "brzytwę w ręku wariata".
                              Współczuję.
                              • aaron_agorenstein Re: Chyba jesteś masochistką 02.02.09, 12:23
                                > Czytanmie twoich postów jest o tyle pozyteczne, że pokazuje jak
                                > fanatyzm i dogmatyzm potrafią zdeterminować inteligentnego i
                                > elokwentnego człowieka

                                A mógłbyś ten "fanatyzm i dogmatyzm" jakoś uzasadnić, czy po prostu chciałeś dać
                                upust swoim złym emocjom?
                                • burlasino Re: Chyba jesteś masochistką 02.02.09, 13:05
                                  Dogmatem jest utożsamianie zygoty z człowiekiem, a fanatyzmem
                                  bezkrytyczna wiara w ten dogmat i niewstrzymana potrzeba narzucenia
                                  tej wiary innym ludziom.
                                  CBDO
                                  • aaron_agorenstein Re: Chyba jesteś masochistką 02.02.09, 13:27
                                    > Dogmatem jest utożsamianie zygoty z człowiekiem

                                    W takim razie jesteś dokładnie takim samym dogmatykiem i fanatykiem jak ja,
                                    ponieważ dogmatycznie rozróżniasz zygotę i człowieka oraz bezkrytycznie wierzysz
                                    w ten dogmat. CBDO

                                    A tak na serio, pomijając twoją erystykę, odpowiedz mi może:

                                    - czy zygota jest czy nie jest najwcześniejszą formą życiową pewnego
                                    organizmu/organizmów?

                                    - jeśli nie jest, to idź, wytłumacz to biologom, oni wciąż tkwią w tych
                                    przesądach.

                                    - jeśli jest, to czy można obiektywnie określić przynależność gatunkową tej
                                    formy życiowej?

                                    Mnie nie interesuje metafizyka: dusze, osoby, człowieczeństwo... Dla mnie
                                    człowiek = organizm w dowolnej fazie rozwojowej należący do gatunku ludzkiego.

                                    Jeśli potrafisz zaproponować inną niemetafizyczną definicję, z przyjemnością
                                    posłucham. Natomiast nie obraź się, ale metafizycznych fantazji nie mogę
                                    traktować poważnie, gdy chodzi o życie. Bo boję się, że ktoś mógłby sobie
                                    wyfantazjować, że ja też nie zasługuję na metafizyczne "miano człowieka" i wtedy
                                    byłoby ze mną krucho.
                                    • burlasino Re: Chyba jesteś masochistką 02.02.09, 21:09
                                      Twoje formalistyczne podejście do problemu, jakkolwiek teoretycznie
                                      pozornie poprawne (pozornie, bo wymaga zaakceptowania specyficznych
                                      definicji) jest całkowicie nieprzydatne do rozważania praktycznych
                                      aspektów. Oto przykład tej zawodności:
                                      - czy żołędź "jest czy nie jest najwczesniejszą formą życiową
                                      pewnego organizmu"?
                                      - jeśli jest (a według twojej formalistycznej logiki jest), to idź,
                                      wytłumacz polskim prawodawcom (sejmowi) żeby otoczyli każdy owoc
                                      dębu taką samą ochroną prawną jaką chroniony jest dąb Bartek.
                                      • aaron_agorenstein Re: Chyba jesteś masochistką 02.02.09, 21:38
                                        > wytłumacz polskim prawodawcom (sejmowi) żeby otoczyli każdy owoc
                                        > dębu taką samą ochroną prawną jaką chroniony jest dąb Bartek.

                                        Jak słusznie zauważyłeś w taki szczególny sposób chroni się szczególny dąb,
                                        który akurat, my ludzie, cenimy. W wypadku dębu to jest po prostu szczególny
                                        "przywilej". Na tej samej zasadzie mnie nie przysługuje ochrona BOR-u jaka
                                        przysługuje premierowi czy prezydentowi.

                                        Oczywiście w wypadku roślin czy zwierząt możemy je wartościować według stadiów
                                        ich rozwoju, ponieważ zmienia się wtedy ich użyteczność dla nas. Nielegalny
                                        wyrąb dębu to kradzież cennego materiału. Kradzież żołędzia to "czyn o znikomej
                                        szkodliwości społecznej" (chociaż za zniszczenie szkółki ze świeżo posadzonymi
                                        żołędziami już pewnie można dostać jakiś wyrok).

                                        Wydaje mi się jednak, że do przedstawicieli własnego gatunku powinniśmy mieć
                                        inne podejście niż czysto użytecznościowe. We własnym egoistycznym interesie -
                                        by nam nikt nie mógł powiedzieć, że jako akurat "bezużyteczni" nie zasługujemy
                                        na życie.
                                        • burlasino Re: Chyba jesteś masochistką 03.02.09, 22:02
                                          Moim celem było wykazanie nieprzydatności formalistycznego
                                          podejścia do rozstrzygania praktycznego problemu, jakim jest
                                          przerywanie ciąży. Podobnie jak w wielu innych przypadkach,
                                          ludzkość posługuje się tu pewną konwencją społeczną, która może
                                          wywodzić się z różnych żródeł. Jednym z nich może być np. dogmat
                                          religijny i takie właśnie źródło konwencji usiłują przeforsować w
                                          Polsce zwolennicy całkowitego zakazu przerywania ciąży.
                                          Wszelkie filozoficzne, biologiczne, ontologiczne i diabli jeszcze
                                          wiedza jakie dywagacje nie mają tu więc żadnego znaczenia, a tym
                                          samym i sensu.

                                          PS
                                          Każde drzewo ponadpięcioletnie jest w Polsce chronione prawem i na
                                          jego wyrąb potrzebne jest zezwolenie lokalnego urzędu gminy.
                        • nick3 Re: Nie ma mózgu - nie ma człowieka. 01.02.09, 15:40
                          A jednak twój dowód na to, że zarodek jest człowiekiem, bo "należy
                          do gatunku ludzkiego", nadal pozostaje zwykłym werbalizmem.


                          Przyjrzyj się uważnie temu, do czego tak naprawdę się ostatecznie
                          odwołujesz:


                          > ludzki plemnik, podobnie jak ludzkie serce czy ludzki mózg
                          > nie należy do gatunku ludzkiego. A dlaczego nie należy? Bo nie
                          > jest stadium rozwojowym osobnika/osobników tego gatunku.


                          W domyśle twierdzisz, że embrion "należy do gatunku", bo "jest
                          stadium rozwojowym osobnika tego gatunku".

                          Bez tego domyślnego twierdzenia twoje rozumowanie nie działa.


                          Ale to twierdzenie zawiera w sobie petitio principii (błędne koło
                          rozumowania).


                          Kto uznaje, że coś "jest stadium rozwojowym osobnika tego gatunku"
                          już zdecydował się uznać, że mamy do czynienia z "osobnikiem
                          przynależnym do tego gatunku".


                          A prawomocny dowód nie może przyjmować w przesłance tego, co dopiero
                          ma udowodnić.


                          Błąd petitio principii.


                          Co nie zmienia faktu, że choć rozumowanie niepoprawne, jego
                          przesłanki i wnioski mogą wydawać się przekonujące.


                          W istocie, są one prawdziwe w obrębie KONWENCJI, która posługują się
                          biologowie, a którą trudno zamienić na co innego, ponieważ jeśli
                          chcemy mówić o stadiach rozwojowych w przypadku rozwoju ciągłego, to
                          trzeba przyjąć, że zmienia się coś "jednego", jakiś
                          tożsamy "osobnik".


                          Ponieważ pod koniec procesu zmian ten "osobnik" jest noworodkiem,
                          ewidentnie "należącym do gatunku ludzkiego", więc nauka nie ma
                          podstaw, by wyróżniać jakiś arbitralny początek tej przynależności
                          pomiedzy stadiami o przejściu ciągłym.


                          Jeśli jednak uważasz "człowieczeństwo" za "ideologię" i chcesz
                          odgrywać rolę umysłu ściśle naukowego, to trzeba powiedzieć, że samo
                          pojęcie "przynależności do gatunku" czy "osobnika" są to po prostu
                          konwencje, tyle że takie, od których odejście byłoby niewygodne i
                          niepotrzebne.

                          Ale nie fakty empiryczne.


                          Wyjaśniłem dlaczego trudno jest odejść od pojęcia "tego samego
                          osobnika". Jest tak, ponieważ rozwój płodowy jest ciągły.

                          Ale z wygody "substancjalizujacej" konwencji myślowej nijak nie
                          wynika, by ta "tożsamość osobnika" i jego "przynależność do gatunku"
                          oznaczała jakąś rzeczywistą głęboką różnicę jakościową pomiędzy
                          jajeczkiem+plemnikiem a zygotą. Albo - brak głębokiej różnicy
                          jakościowej pomiędzy embrionem bez mózgu a małym dzieckiem.





                          2. Kwestia druga: czy definicja życia osoby jako powiązanego z
                          funkcją mózgu jest bez kontrowersji przyjmowana jako ewidentna.


                          Ja uważam, że (w przypadku umierania) tak.

                          Ty przeciwko temu:


                          Podobnie
                          > i my dziś nie potrafimy w tej sytuacji nic zrobić, a takie
                          podtrzymywanie życia
                          > niezmiernie drogo kosztuje bez szans na polepszenie stanu
                          umierającego. Powody
                          > są wyłącznie ekonomiczne!


                          Wiele terapii jest znacznie droższych niż podtrzymywanie
                          przy "życiu" ludzkiego zewłoku przez dostarczanie mu płynów
                          fizjologicznych.

                          A zaniechanie ich uważalibyśmy za zabójstwo.

                          Więc nie masz racji.


                          > To ty zatem mówisz bzdury sugerując, że aktualna praktyka medyczna
                          wraz z
                          > aktualnymi możliwościami ekonomicznymi może cokolwiek powiedzieć o
                          > człowieczeństwie. Czy w III Rzeszy także praktyka medyczna
                          definiowała
                          > człowieczeństwo?


                          Oczywiście, że nie twierdzę, że to, co robione powszechnie, jest tym
                          samym słuszne.

                          Szkoda, że nie widzisz (albo udajesz, że nie widzisz), że mój
                          argument wcale nie na takim twierdzeniu polega.


                          Powszechność praktyki zauważyłem w połączeniu z jej powszechną
                          niekontrowersyjnością. A na dodatek odwołałem sie do twojego
                          osobistego sumienia, na wypadek, gdyby "wszyscy się mylili".

                          Stwierdziłem tylko, że z powszechnej niekontrowersyjności praktyki
                          zaniechania podtrzymywania życia po śmierci mózgowej wynika, że
                          społeczeństwo uważa, że bez żywego mózgu nie jest się osobą.


                          Tak wynika. I nie da się inaczej zinterpretować postawy
                          społeczeństwa w tej kwestii.

                          A osobna sprawa, czy się z tą opinią etyczną naszego społeczeństwa
                          zgodzisz.




                          • aaron_agorenstein Re: Nie ma mózgu - nie ma człowieka. 01.02.09, 22:52
                            Wprawdzie po twoim

                            > Zjazd stąd, faszysto

                            moja ochota na poważne dyskusje z tobą znacznie zmalała, ale mimo to odpowiem.

                            >
                            > > ludzki plemnik, podobnie jak ludzkie serce czy ludzki mózg
                            > > nie należy do gatunku ludzkiego. A dlaczego nie należy? Bo nie
                            > > jest stadium rozwojowym osobnika/osobników tego gatunku.
                            >
                            >
                            > W domyśle twierdzisz, że embrion "należy do gatunku", bo "jest
                            > stadium rozwojowym osobnika tego gatunku".

                            Nieprawda. W domyśle jest twierdzenie, że plemnik czy serce nie są osobnikami.
                            Gatunek możemy pominąć. Jeśli ktoś wie, co to jest serce (zna biologię), to może
                            czasem pomylić "gatunek pochodzenia" (np. pomylić serce ludzkie ze świńskim),
                            ale dalej nie będzie miał wątpliwości, że to NIE JEST osobnik.

                            > W istocie, są one prawdziwe w obrębie KONWENCJI, która posługują się
                            > biologowie,

                            Oczywiście masz prawo w ramach pewnej konwencji filozoficznej :-) nazwać dowolne
                            twierdzenia naukowe wraz z ich aparaturą pojęciową konwencją. Jeśli jesteś
                            buddystą możesz uznać, że moja obecna tożsamość osobowa też jest tylko
                            konwencją, a tak naprawdę złudzeniem.

                            Ale ja właśnie uprzejmie dziękuję, żeby mi filozofowie czy buddyści czy inni
                            tego typu goście mówili jaki - ich zdaniem! - jest naprawdę świat. Tak się jakoś
                            złożyło, że jedynie to, co głosi nauka jest intersubiektywnie przekazywalne i
                            kontrolowalne (!). Pomysły filozofów i teologów już nie!

                            > Ponieważ pod koniec procesu zmian ten "osobnik" jest noworodkiem,
                            > ewidentnie "należącym do gatunku ludzkiego",

                            A to niby dlaczego? Dlaczego osobnik w fazie noworodka ewidentnie należy do
                            gatunku ludzkiego a w fazie embrionu nie? Biolog w obu wypadkach ustali to z
                            równą pewnością.

                            To właśnie ty chcesz koniecznie mi wmówić, że w procesie rozwoju organizmu od
                            momentu zapłodnienia można obiektywnie wskazać przejście od jakiegoś dziwnego
                            stadium bytu pozagatunkowego (którego żaden biolog nie zna) do stania się
                            "pełnoprawnym członkiem gatunku".

                            Jeżeli analizowanie tego problemu na ludziach jakoś rozchwiewa cię emocjonalnie,
                            możemy to przećwiczyć na rozwoju myszy, w której przypadku także żaden biolog
                            nie będzie miał problemu z gatunkowym zaklasyfikowaniem embrionu.

                            > Ale nie fakty empiryczne.

                            Zdumiewa mnie jak ktoś, kto chwilę wcześniej naukę sprowadził do użytecznej
                            konwencji nagle mówi o "faktach empirycznych". Jeśli już mi wciskasz jakiś kit
                            filozoficzny, to zdecyduj się na jeden. Dla konwencjonalisty nie istnieją fakty
                            empiryczne.

                            > Wiele terapii jest znacznie droższych niż podtrzymywanie
                            > przy "życiu" ludzkiego zewłoku przez dostarczanie mu płynów
                            > fizjologicznych.
                            >
                            > A zaniechanie ich uważalibyśmy za zabójstwo.

                            Czytaj uważnie. Napisałem: "drogo kosztuje bez szans na polepszenie stanu". O
                            ile wiem nawet katolicy nie mają nic przeciwko zaniechaniu nieskutecznej
                            terapii. Ale oczywiście głównym powodem jest ekonomia. W polskich szpitalach
                            (mam rodzinę w lecznictwie) zaniechanie kosztownej terapii to codzienność. I
                            nikt nikogo o zabójstwo nie oskarża.


                            > Oczywiście, że nie twierdzę, że to, co robione powszechnie, jest tym
                            > samym słuszne.

                            > Stwierdziłem tylko, że z powszechnej niekontrowersyjności praktyki
                            > zaniechania podtrzymywania życia po śmierci mózgowej wynika, że
                            > społeczeństwo uważa, że bez żywego mózgu nie jest się osobą.

                            Zdecyduj się w końcu, co twierdzisz. Raz przyznajesz, że powszechna praktyka, a
                            za chwilę powołujesz się właśnie na tę praktykę i na to, co "społeczeństwo uważa".

                            To, że nie dostrzegasz w swoim myśleniu takich elementarnych sprzeczności, każe
                            mi wątpić, czy ty w ogóle masz jakieś poglądy...
                            • nick3 Re: Nie ma mózgu - nie ma człowieka. 01.02.09, 23:17

                              Moja ochota na poważne dyskusje z tobą też poważnie zmalała.
                              • aaron_agorenstein Pa pa tropicielu antysemitów 02.02.09, 00:34
                                Wiem, wiem. Bo nagle do ciebie dotarło objawienie, że przecież mam antysemicki i
                                chamski nick, więc już nie musisz się wysilać nawet pozorowaniem argumentów.
                                Przecież wystarczy wyciągnąć palec i zawyć - to antysemitaaaa!!!!
                                • burlasino Re: Pa pa tropicielu antysemitów 02.02.09, 12:13
                                  aaron_agorenstein napisał:
                                  > Wiem, wiem. Bo nagle do ciebie dotarło objawienie, że przecież
                                  > mam antysemicki i chamski nick, więc już nie musisz się wysilać
                                  > nawet pozorowaniem argumentów. Przecież wystarczy wyciągnąć palec
                                  > i zawyć - to antysemitaaaa!!!!

                                  Do dyskusji z Tobą zniechęca przede wszystkim twój dogmatyzm oraz
                                  demagogiczny sposób argumentowania. Nie mówiąc już o pokrętności,
                                  którą prezentujesz wyciągając, jak królika z cylindra, rzekomy
                                  zarzut antysemityzmu, który wobec Ciebie nigdy i porzez nikogo (w
                                  tej dyskusji) nie został sformułowany.
                                  • aaron_agorenstein Re: Pa pa tropicielu antysemitów 02.02.09, 12:20
                                    > rzekomy
                                    > zarzut antysemityzmu, który wobec Ciebie nigdy i porzez nikogo (w
                                    > tej dyskusji) nie został sformułowany.

                                    No to przeczytaj ten "kwiatuszek" pod moim adresem, który zaprezentował niejaki
                                    nick3 (post jest już powyżej pierwszej 100. ma tytuł Re: To jest konflikt
                                    światopoglądowy)

                                    > O antysemityzmie świadczy choćby twój nick, który nota bene uważam
                                    > za przejaw chamstwa. Po prostu przyzwoici ludzie nie sięgają po
                                    > takie chwyty. Dlatego czują się zwolniony w twoim przypadku ze
                                    > standartów w pełni uprzejmej rozmowy.

                                    A wcześniej napisał jeszcze o mnie tak:

                                    > Sądząc po 'agorensteinie' wpojenie w środowisku prawicowo-
                                    > konserwatywnym moralności religijno-autorytarnej (plus
                                    > antyliberalnego antysemityzmu;) może się widocznie obyć bez wpojenia
                                    > wiary w Boga.

                                    Milutko, prawda?
                                    • burlasino Re: Pa pa tropicielu antysemitów 02.02.09, 12:43
                                      Niestety, nie czytałem jeszcze tego fragmentu dyskusji, który
                                      cytujesz. I jakkolwiek jest to argumentacja "ad personam", której
                                      zasadniczo nie pochwalam, to z jej treścią w obliczu faktów trudno
                                      się nie zgodzić.
                                      • aaron_agorenstein Kolejny tropiciel? 02.02.09, 13:07
                                        > Niestety, nie czytałem jeszcze tego fragmentu dyskusji, który
                                        > cytujesz. I jakkolwiek jest to argumentacja "ad personam", której
                                        > zasadniczo nie pochwalam, to z jej treścią w obliczu faktów trudno
                                        > się nie zgodzić.

                                        Jakich "faktów"? W tej dyskusji chyba tylko ja przypomniałem o nazistowskich
                                        praktykach "odczłowieczania" Żydów, co miało rzekomo uzasadniać ich bestialskie
                                        mordowanie. I to ma być antysemityzm????

                                        Chyba cię z nienawiści porąbało...
                                        • burlasino Re: Kolejny tropiciel? 02.02.09, 20:51
                                          Istnieje drastyczna sprzeczność pomiędzy podkreślaniem martyrologii
                                          Żydów, a szyderczym nickiem, który przybrałeś. Bardziej wiarygodne
                                          wydaje mi się szyderstwo.
                                          • aaron_agorenstein Re: Kolejny tropiciel? 02.02.09, 21:51
                                            > szyderczym nickiem, który przybrałeś

                                            Czy mógłbyś mi jasno i prosto wytłumaczyć, na czym polega "szyderczość" mojego
                                            nicku?

                                            Z czego w nim szydzę? Czy ośmieszam jakieś żydowskie imię, nazwisko, zwyczaj,
                                            przedmiot wiary? Czy mój nick brzmi "głupi_srulek" albo "żydek_z_gazowni"???? NIE!!!

                                            Brzmi Aaron_Agorenstein! Chciałem być samym Aaronem (piękne biblijne imię,
                                            używane także przez protestantów), ale ponieważ system to odrzucił (był już
                                            taki?) dodałem szybko tego Agorensteina, najpewniej patrząc na napis Agora SA.
                                            Ale w tym Agorensteinie też przecież nie ma nic szyderczego! To nie jest np.
                                            Agorengeszefciarz czy Agorenaferant czy coś podobnego.

                                            Więc co???

                                            Jeszcze raz zadam pytanie, które zadałem innemu tropicielowi antysemitów. Czy
                                            gdyby Żyd logował się na forum Wprost jako Jan Wprostowicz (połączenie
                                            pospolitego polskiego imienia z "nazwiskową" formą tytułu pisma) to też
                                            uznałbyś, że ma nick "szyderczy" i drwi z... No właśnie? Z kogo? Z Polaków? Z
                                            redakcji Wprost? Z jednych i drugich?

                                            • burlasino Re: Kolejny tropiciel? 03.02.09, 22:21
                                              Szyderstwo to pojęcie definiowalne (bolesny, dotkliwy żart, czasem
                                              złośliwe, drwiące słowa; drwina, kpina, urągowisko - Słownik Języka
                                              Polskiego), ale "niemierzalne", zależne od interpretacji, oceny. W
                                              mojej ocenie posługiwanie się na forum GW pseudonimem,
                                              który "wytyka" Agorze SA żydowskie pochodzenie jest co najmniej
                                              złośliwością i drwiną, a więc - vide definicja - rodzajem
                                              szyderstwa. Aby to spostrzec nie trzeba wcale być filosemitą
                                              (którym nie jestem), ani żadnym "tropicielem antysemitów",
                                              oskarżenie o co wręcz mnie śmieszy. Pseudonimy tego rodzaju, jaki
                                              wybrałeś, nie są indyferentne (jak np. bees czy jotem), a
                                              intencjonalne i niosą pewną treść. W tym przypadku niewątpliwie
                                              ironiczną.
                                              • aaron_agorenstein Re: Kolejny tropiciel? 04.02.09, 14:02
                                                > W
                                                > mojej ocenie posługiwanie się na forum GW pseudonimem,
                                                > który "wytyka" Agorze SA żydowskie pochodzenie

                                                Ty tak serio? Przecież to jest MÓJ pseudonim. Ja nie piszę np. o Michniku: Adam
                                                Agorenstein Michnik. Ja się sam tak podpisuję! To co? Sobie "wytykam"
                                                pochodzenie? Rzeczywiście jest w mojej rodzinie także linia żydowska. Ale na tym
                                                forum nie udaję Żyda i nie piszę np. prowokacji w stylu: "my Żydzi was Polaczków
                                                wykiwamy..." Więc przestań udawać idiotę, chyba że masz obsesję na tle Żydów.
                                                Jakieś kompleksy? Rodzina coś złego Żydom zrobiła i teraz czujesz się w
                                                obowiązku "naprawiać krzywdy"? Także urojone...
                                                • burlasino Re: Kolejny tropiciel? 05.02.09, 01:23
                                                  Chrzanisz już tak od rzeczy, że aż nie chce mi się merytorycznie
                                                  odnosić. Zżynanie głupka też ma swoje granice.
                      • nonna2 Zarodek - noworodek a kobieta 01.02.09, 13:12
                        aron: Natomiast mam ważne pytanie i oczekuję od Ciebie uczciwej dpowiedzi:
                        dlaczego zabicie noworodka uważasz za tragedię?"

                        nick3:
                        Zjazd stąd, faszysto spragniony ubezwłasnowolnienia kobiet!"

                        Nicku...Aron traktuje kobiety instrumentalnie, jako inkubatory bez uczuć. Dla
                        niego to zadna różnica. Należy urodzić, oddać do wystawionego naczynia. Nie
                        liczą się uczucia kobiety, jej ból fizyczny i psychiczny.
                        Jeśli zrównujesz zarodek z noworodkiem, to wychowaj go bez kobiety, proszę cię
                        bardzo!

              • miro17 No to od kiedy zaczyna się ten "człowiek'? 31.01.09, 19:45
                1. Dlaczego o kobiecie? Bo jej mąż się wyłgał przed sądem, że nic
                nie wiedział i to w końcu sąd, a nie ja, dał mu wiarę, więc nie
                chciałem motać. Ale bardzo mi sie spodobało, że zwróciłeś na to
                uwagę. Nb. swoboda aborcyjna to złoty interes dla łobuzów chcących
                uniknąć kłopotów związanych z ojcostwem.

                2. Jeśli człowiekiem nazywasz przedstawiciela naszego gatunku,
                który - ten sam - rozwija się od fazy zarodkowej do dojrzałej, to w
                tym znaczeniu zarówno "płód" jak i "noworodek" jest człowiekiem,
                chociaż zarówno jednemu jak i drugiemu daleko do dojrzałej postaci.
                Jeżeli natomiast - niezuepłnie prawidłowo, ale ja rozumiem -
                nazwy "człowiek" używasz na określemie osoby ludzkiej, która myśli,
                z którą myśli można wymieniać, to stworzenie, które potrafi tylko
                nieartykułowanie krzyczeć, robić pod siebie i odruchowo zacisnąć
                palce na podsuniętym patyczku i które jest nieporównanie głupsze od
                dorosłej świni, "człowiekiem - osobą" na pewno nie
                jest. "Funkcjonujący system nerwowy" działa u noworodka jak dość
                prymitywny automat, on nawet nie wie, że jest odrębną istotą. Ktoś
                powie "ale on się zaraz rozwinie, jeszcze trochę i będzie myślał..."
                No właśnie: zaraz, a więc w przyszłości. "Płód" też zaraz, tylko
                trochę dłuższe zaraz.
                • tezas Re: No to od kiedy zaczyna się ten "człowiek'? 31.01.09, 22:07
                  > Jeśli człowiekiem nazywasz przedstawiciela naszego gatunku
                  Nie, nie nazywam. statusu człowieka nie nabywamy w jakimś konkretnym momencie,
                  człowiekiem stajemy się stopniowo. Dwie komórki po połączeniu nie są jeszcze
                  nawet organizmem, bo nie mają żadnych organów. Dopiero po jakimś czasie, gdy
                  zarodek przemienia się w płód, pojawiają się wyspecjalizowane tkanki i
                  wykształca się system nerwowy zdolny do rejestrowania bodźców dochodzących z
                  różnych części organizmu. Płód przypomina wtedy organizm zwierzęcy i ma jakieś
                  zaczątkowe właściwości psychiczne i sensoryczne, charakterystyczne najpierw dla
                  niższych, a później dla wyższych zwierząt, itd. Dla mnie 'zaraz' a nie 'juz' ma
                  kluczowe znaczenie.

                  Nb twoje argumenty odnosnie noworodkow calkiem mi sie podobaja. w przzypadku
                  noworodka aborcja z przyczyn oczywistych nie zajdzie; ake do tej pory bylam
                  sklonna akceptowac bez problemu abrocje do 12 tygodnia - ale OK, przemysle
                  jeszcze raz jej dostepnosc w pozniejszym okresie.
                  ---------------------------------
                  Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                  mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                  potrzebujemy pomocy"
        • sekwana2005 Re: Medal za uśmiercanie noworodków? 31.01.09, 03:28
          miro17 napisał:

          > Na zasadzie tak wzniosłego współczucia należałoby dać medal pani,
          > która swoje świeżo urodzone dzieci szybko uśmiercała, a potem
          > umieszczała w beczkach po kapuście. Tymczasem polskie bezduszne
          > prawo nie doceniło tego, co dla tych istot zrobiła i umieściło ją
          w
          > kryminale. A przecież ocaliła te dzieci przed cierpieniem, które
          > mogłoby je spotkać, gdyby żyły.

          A do więzienia pozamykać ogół księży, którzy świadomie lub przez sen
          tyle plemników marnują... Tyle życia można byłoby z tego począć.
          Plemniki są tez żywe! Przynajmniej zwykle i do pewnego czasu. Część
          z nich uczestniczy w tworzeniu embrionów, z tego rodzą się dzieci, z
          których część potem księżami zostaje...
          Jakieś złośliwe pytania mnie nachodzą, czy przynajmniej księża
          każdorazowo udzielają sakramentów chrztu i ostatniego namaszczenia...
          • miro17 Satry plemnik to stary plemnik, 31.01.09, 16:00
            a stary płód to np. osiemdziesięcioletni staruszek. Myślałem, że to
            dla wszystkich już jasne, jeśli nie, będę tłumaczył dalej do skutku.

            Ad2. Nie jestem wierzący i nie bardzo wiem, czy księża udzielają
            ostatniego namaszczenia "płodom" i "noworodkom". Pewnie nie, ale co
            to zmienia? Gdyby na świecie nie było ani jednego księdza, i tak
            musielibyśmy się zastanawiać, czy i jak chronić ludzi w fazie
            płodowej i noworodkowej. Logika i znajomość współczesnej biologii
            wskazują, że trzeba chronić w podobny sposób. W obu tych fazach mamy
            do czynienia z niepowtarzalnym osobnikiem zmierzającym do stadium
            człowieka dojrzałego, chociaż ani "płód", ani "noworodek" nie są
            jeszcze "człowiekiem" w sensie osoby.
            • nick3 Miro17, "niewierzący rzymski katolik"?:) 01.02.09, 01:11

              Miro17, co z tego, że nazywasz siebie niewierzącym, skoro właściwie
              we wszystkich sprawach masz to samo zdanie co ortodoksi katoliccy, z
              którymi się kumplujesz i bezkrytycznie powtarzasz ich wszystkie
              poglądy, oprócz formalnej akceptacji tezy "Bóg istnieje"?


              Dla mnie jesteś moherem. Takim samym jak prof. Wolniewicz, który w
              programie TV Trwam określił się mianem "niewierzącego rzymskiego
              katolika".


              "Niewierzący rzymski katolik" to taki najnowszy patent kościoła,
              służący do udowodnienia, że wyznaniowe dogmaty moralne, które
              kościół chce narzucić społeczeństwu nie są dogmatami wyznaniowymi.


              Są.


              "Zygota jest, jest, jest CZŁOWIEKIEM." - to sąd czysto arbitralny,
              do którego trudno znaleźć inną motywację niż religijną.


              Lub "religiofilną", jak twoja i Wolniewicza.
              • nick3 Miro17, za bardzo pragniesz pójść do nieba;) 01.02.09, 01:47

                Widzę, że katoliccy znajomi mocno cię przejęli swoimi
                eschatologicznymi wizjami.

                Więc wprawdzie brak ci ich pewności pozytywnej, ale stracha ci nieco
                napędzili.

                A każdy wie, że katolicka droga do ratowania duszy wiedzie przez
                piętnowanie seksu i nękanie kobiet (proponuję dołączyć Żydów...)


                Więc i ty próbujesz się załapać;)


                Wszak "śmierć tuż za nami spore czyni kroki" i w pewnym wieku pora
                pomyśleć o wieczności, nieprawdaż, Miro?:)



                Moim zdaniem - wstyd!
              • maruda.r Re: Miro17, "niewierzący rzymski katolik"?:) 03.02.09, 05:57
                nick3 napisał:

                > "Niewierzący rzymski katolik" to taki najnowszy patent kościoła,
                > służący do udowodnienia, że wyznaniowe dogmaty moralne, które
                > kościół chce narzucić społeczeństwu nie są dogmatami wyznaniowymi.

                *********************************

                Nie tak znów nowy. Odwoływanie się KK do "obiektywnych" poglądów Ptolemeusza i
                traktowanie ich w kategoriach prawdy objawionej, choć tylko część ich udało się
                potwierdzić, ma swoją historię. Podobnie było z zasłanianiem się Platonem i
                Arystotelesem przy utrwalaniu wizji porządku rzeczy.

                Obszar inny, ale metody sprawdzone.

    • 21.gazeta.pl Profesor Środa i demokracja 30.01.09, 15:50
      hm...autor studiuje na V roku...przyszły polityk-wszystko
      jasne.Szykuje się pewnie do odebrania prymatu Gówinowi, a od czegoś
      trzeba zacząć swoją karierkę.
      Może w ogóle zygocie dać prawa wyborcze?
      Obama odblokował pieniądze na organizacje, które poza USA pomagają
      kobietom w krajach biednych np.ofiarom gwałtów wojennych .
      Kompromis jest niemożliwy-albo uważa się, że zygota ma większe prawa
      niż kobieta albo kobietę traktuje się jako istotę dorosłą o takich
      samych prawach jak mężczyżni. Oczywiście można odmówić jej aborcji i
      skazać na podziemie aborcyjne- może umrze,a może jej się uda i trafi
      na lekarza.
    • jk1962 Profesor Środa i demokracja 30.01.09, 16:14
      Autor pisze: "Cała historia walki o prawa czarnych do równego traktowania jest
      ilustracją tego, iż głoszenie niepopularnych poglądów o godności i wartości
      ludzkiego życia bez względu na kolor skóry, wiek czy stadium rozwojowe
      przynosi skutek."
      ..............................................
      Jaki skutek? Skutki calkowitego zakazu aborcji w niektorych krajach Ameryki
      Lacinskiej zostaly opisene kilka lat temu w Newsweeku. Nalezy je przypomiec bo
      Autor taktownie milczy. Smiertelne ofiary domowego przerywania ciazy szacowane
      sa na kilka tysiecy rocznie. Upokarzajace procedudury (przymusowe badanie
      ginekologiczne) w przypadku podejrzenia nielegalnej aborcji. Zmuszanie do
      rodzenia ofiar gwaltow. Takze nieletnich. Lekarze nie usuwaja ciazy takze w
      przypadku kiedy aborcja jest jedynym sposobem na uratowanie zycia.

      Zestawienie walki o prawa zarodkow z walka o prawa obywatelskie jest wyjatkowa
      hipokryzja i zaklamaniem.
      • tezas Re: Profesor Środa i demokracja 30.01.09, 19:12
        "warto walczyć o prawa do należnej ochrony prawnej osób, które na zasadzie
        dziwnych kompromisów latami były uważane za osoby drugiej kategorii i traktowane
        jak przedmioty czy narzędzia, a nawet gdy przestały być przedmiotem
        dyskryminacji indywidualnej, pozostały w stanie upośledzenia społecznego".

        O! I z tym stwierdzeniem sie zgadzam - warto walczyc o prawa kobiet, ktore na
        zasadzie dziwnych kompromisow sa w POLSCE oraz w niektoych innych krajach
        uważane za osoby drugiej kategorii i traktowane jak przedmioty (konkretnie:
        inkubator).

        Kilkanascie lat temu narodzil sie potworek jezykowy - "dziecko nienarodzone"(czy
        wprost: 'dziecko'); teraz tak pisze sie juz o zarodku. Tylko patrzec, jak o
        staruszkach bedzie sie pisalo per "zarodek w ostatniej fazie rozwoju". LOL -
        zachowajmy minimum rozsadku.

        PS polecam film "Religulous".
        ---------------------------------
        Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
        mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
        potrzebujemy pomocy"
        • miro17 Nazwą nie zmienisz rzeczywistości 30.01.09, 23:12
          Wiara, że za pomocą nazwy rzeczy można decydować, czym ta rzecz
          jest, należy do pierwotnych wierzeń religijno-magicznych. Taką wiarę
          wykazują ludzie, którzy uważją, że w momencie porodu zmiana
          nazwy "płód" na nazwę "człowiek" czy "dziecko" powoduje cudowne
          przeistoczenie. Tymczasem, pomimo zmiany nazwy, przed i po porodzie
          mamy do czynienia z tą samą, rozwijającą się istotą.
          Może to zbyt trudne, ale rzeczywiście: staruszek to człowiek w
          schyłkowej fazie rozwoju, a zarodek to człowiek w fazie początkowej.
          Od nazwy wprawdzie nic nie zależy, ale wyrażajmy się prawidłowo:
          człowiek w płodowym, noworodkowym, niemowlęcym, wczesnodziecięcym...
          i wreszcie w dojrzałym okresie rozwoju.
          • tezas Re: Nazwą nie zmienisz rzeczywistości 30.01.09, 23:25
            Ta wiara charakteryzuje ludzi, którzy zamiast używać poprawnych, uznanych
            terminow (zygota, blastula, gastrula, blastocysta itd. – podręcznik do medycyny
            się klania) tworza nowomowe.

            Z twojego wpisu wnioskuje, ze jednak uwazasz iż pisanie o zarodku per ‘dziecko’
            to przegiecie?

            ---------------------------------
            Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
            mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
            potrzebujemy pomocy"
            • tezas 'dziecko niepoczete’ 30.01.09, 23:27
              Nb czekam na okreslenie ‘dziecko niepoczete’ – Terlikowski proponowal kiedys
              żeby apteki nie sprzedające prezerwatyw ani srodkow anty otrzymywaly plakietke
              ‘Przyjazna dzieciom’.
              ---------------------------------
              Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
              mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
              potrzebujemy pomocy"
            • miro17 Magia nazw 31.01.09, 16:15
              Używając nawet tak technicznych nazw, jak blastula, gaastrula i te
              pe warto jednak wiedzieć, co one w istocie oznaczają. Ludzki
              osobnik w fazie rozwojowej moruli przekształca się s t o p n i o w
              o w fazę blastocysty, potem stopniowo w fazę gastruli ... i tak te
              fazy kolejno przechodzą jedna w drugą, a kończy się, poprzez fazę
              płodową, noworodkową, niemowlęcą, wczesnodziecięcą itd. na dojrzałej
              fazie człowieka. Naiwni sądzą, że Pan Bóg zabiera jedną ręka
              blastocystę, a na jej miejsce drugą ręką wkłada zupełnie nowy byt -
              gastrulę, ale to są przymitywne wierzenia religijne. Naprawdę jest
              to wciąż ten sam niepowtarzalny organizm, tak jak to samo dziecko
              nazywane jest kolejno przedszkolakiem, uczniem podstawówki,
              gimnazjalistą i te de.
              Mówienie tylko "zarodek", "zygota", "blastula" nie ma sensu, bo nie
              wiadomo, czy mowa o człowieku, myszy czy słoniu w tym właśnie
              stadium.

              Natomiast, znów z przyjemnością, zgadzam się - pojęcie "dziecko
              niepoczęte" nie ma żadnego sensu.
              • tezas Re: Magia nazw 31.01.09, 16:49
                Podobnie w nocy pojawia sie pierwsza zorza na niebie, wschodzi slonce i
                stopniowo robi sie dzien - to, ze ludzie roznie definiuja moment przejscia nocy
                w dzien nie oznacza, co jest chyba oczywiste,ze nie ma to miejsca.

                Ja jakos nie mam trudnosci z odroznieniem, czy rozmowa toczy sie o sloniach czy
                myszach :).

                Zwrot 'dziecko niepoczete' oczywiscie nie ma zadnego sensu, i moze kiedys nawet
                Terlikowski to zrozumie. Tak jak zwrot 'dziecko poczete, nota bene. (Zygota jest
                "poczeta", jak zapewne wiesz. Nie jest to jeszcze dziecko :). )

                ---------------------------------
                Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                potrzebujemy pomocy"
          • nick3 Ani udawaniem że się wie jaka rzeczywistość jest! 01.02.09, 02:16

            Obie strony uprawiają walkę o narzucenie obowiązkowego nazewnictwa
            (kościół nawet wyraźnie ją wygrywa). Więc twoja uwaga, miro, dotyczy
            jednakowo obu stron i tylko udaje, że coś wnosi do dyskusji.

            Tak naprawdę jest nieuczciwą (bo bezpodstawną) sugestią, że jedna ze
            stron ma papiery na to, że reprezentuje sam Głos Rzeczywistości, a
            druga "uprawia tylko machlojki nazewnicze".


            Taka sugestia jest właśnie czysto werbalną insynuacją. Próbą ogrania
            przeciwnika słowami, bez posiadania jakichkolwiek realnych
            argumentów.




            (A tak już poza dyskusją, to przekonanie, że "rzeczywistość nie
            zależy od nazwania jej", to prostoduszny obiektywizm. Przecież akt
            nazwania to też rzeczywistość. Skąd pewność, że nigdy nie zmienia
            ona w jakiś sposób przedmiotu, którego dotyczy?

            Ale ta refleksja musi wydać się większości Polaków bełkotem;)
            Niezbyt filozoficznie wnikliwy naród;)
          • burlasino Manipulowanie pojęciem "człowiek" 02.02.09, 21:28
            miro17 napisał:
            > Wiara, że za pomocą nazwy rzeczy można decydować, czym ta rzecz
            > jest, należy do pierwotnych wierzeń religijno-magicznych. Taką
            wiarę
            > wykazują ludzie, którzy uważją, że w momencie porodu zmiana
            > nazwy "płód" na nazwę "człowiek" czy "dziecko" powoduje cudowne
            > przeistoczenie.

            Nie chodzi o same nazwy lecz o ich zakres znaczeniowy.
            Gdyby przyjąć twoją interpretację pojęcia "człowiek", to jest nim
            już żeńska komórka jajowa, do której przed chwilą wniknął męski
            plemnik. Takich "ludzi", którzy nie zagnieździli się w macicy i
            zostali ordynarnie wydaleni, giną każdego dnia tysiące tysięcy.
            Czemuż więc "życiomaniacy" twojego pokroju nie organizują każdego
            dnia tysięcy pogrzebów płynów menstruacyjnych i nie odprawiają
            tysięcy mszy żałobnych?
            To Ty i tobie podobni manipulujecie pojęciem "człowiek", dla
            osiągnięcia przewagi w dyskusji odwołując się do emocji, a
            lekceważąc racje.
            • maruda.r Re: Manipulowanie pojęciem "człowiek" 03.02.09, 05:27
              burlasino napisała:

              > Gdyby przyjąć twoją interpretację pojęcia "człowiek", to jest nim
              > już żeńska komórka jajowa, do której przed chwilą wniknął męski
              > plemnik. Takich "ludzi", którzy nie zagnieździli się w macicy i
              > zostali ordynarnie wydaleni, giną każdego dnia tysiące tysięcy.

              ******************************

              Pierwszy podział komórek też niewiele zmienia, bo potrzeba kilku dni od
              zapłodnienia do zagnieżdżenia. Dopiero po zagnieżdżeniu można mówić o ciąży -
              specyficznej dla ssaków łożyskowych interakcji organizmów matki i dziecka. Do
              momentu zagnieżdżenia zarodek wciąż jest tylko człowiekiem potencjalnym w
              podobnym sensie, co plemnik i jajo. Wydalenie przez organizm matki zarodka nie
              niczym szczególnym i zdarza się często.

              Na marginesie. Aby mówić o skuteczności konkretnego zabiegu in vitro niezbędna
              jest świadoma decyzja matki i nieświadoma decyzja jej organizmu (zagnieżdżenie).
              Demonstracja zamrożonych zarodków pod przewodnictwem Marka Jurka niczego nie
              zmienia. Mogą więc Marek Jurek, Jarosław Gowin i Michał Wojutyński uchwalić
              nawet społeczeństwo zarodków. Obawiam się jednak, że bez matek nie będzie miał
              kto na nich głosować.

              Żebym został dobrze zrozumiany: dla urodzenia dziecka i nazwania go człowiekiem
              z pełnią jego praw niezbędne jest zaistnienie kolejnych zdarzeń. Absolutnie
              niezbędne.

      • sekwana2005 Re: Profesor Środa i demokracja 31.01.09, 03:22
        Zwrot o całej historii walki czarnych o prawa... niezaleznie od
        tego, jakie stadium rozwojowe reprezentują - jest bardzo ambitny.
        Czarny na tym samym prawnie stadium rozwojowym jak biały? Obama by
        studenta solidnie pogonił, za taką wersję "poprawności politycznej".
        Zresztą pogubiłem się, za czym młody człowiek jest, a przeciwko
        czemu. Coś mu się plącze z wykladów o równości praw, o tym, że
        demokracja to prawa mniejszości... Równość in vitro i aborcji?
        Na forum ktoś krytycznie podchodzi do polityki Kościoła wrogiej nie
        tylko wobec aborcji i in vitro - lecz także antykoncepcji oraz
        edukacji seksualnej, indyjską nędze dając za przykład. Ktoś inny
        taką krytykę porównuje z mordowaniem dzieci urodzonych, beczką z
        kapustą.
        Wedle mnie, im bardziej dostępna edukacja seksualna, z pokazaniem
        też zagrożeń związanych z różnymi formami antykoncepcji, groźbami
        zarażenia się różnymi chorobami, dostępnością środków
        antykoncepcyjnych - tym mniej aborcji i dzieci niechcianych. Mniej
        przypadków, gdy dzieci robią dzieci, mimo lekcji religii...
        Skrajności "obrońców zycia" to z ich kampanii w USA w ramach
        sprzeciwu wobec aborcji - zabijanie ginekologów.
        Niestety "Nasz Papież" też nie bez winy w swojej zasadniczości. Gdy
        go informowano o dziesiątkach kobiet różnych zresztą nacji w obozach
        w czasie wojny bałkańskiej tygodniami gwałconych indywidualnie i
        zbiorowo - odpowiedział, że nawet w takich przypadkach aborcja
        niedopuszczalna. Ale on się będzie za te matki i dzieci modlić...
        Bardziej tolerancyjny jest Kościół, gdy wiedział iż we "wzorcowym"
        zakonnym ośrodku dla dzieci głuchoniemych we Włoszech były one przez
        księży molestowane i wykorzystywane. Od 30 lat. Mam nadzieję, iż
        ci "przewodnicy duchowi" i cieleśni przynajmniej prezerwatyw używali!
    • boogie79 Polemika. Profesor Środa i demokracja 30.01.09, 19:04
      22-23 letni teoretyk. Brawo.

      Zastanawiam sie, co by zrobil gdyby jego przyszla zona, ktora
      szczerze i po katolicku kocha powiedziala mu - "kochanie, jestem
      chora i nie mozemy miec dzieci". Pewnie "Bog dal, Bog wzial". Ech,
      teoretycy...
      • ally Re: Polemika. Profesor Środa i demokracja 30.01.09, 20:11
        o przywiązaniu polityków do katolickich wartości najlepiej świadczy przykład
        marcinkiewicza.
        gnojek próbuje zrobić karierę, nie on jeden, tylko czemu wyborcza drukuje te
        wypociny?
        • piotr7777 Re: Polemika. Profesor Środa i demokracja 30.01.09, 22:03
          O ile wiem, to w Indiach dokonuje się dużo selektywnych aborcji - to
          znaczy masowo spędza się żeńskie płody.
          Ale nie w tym rzecz.
          Myli się p. Środa (z uwagi na stricte publicystyczny charakter
          wywodu nie będę pisał "profesor") że miarą demokracji jest kwestia
          prawa do aborcji. To czy kobieta ma całkowitą swobodę w zakresie
          decydowania o urodzeniu dziecka czy też nie jest z punktu widzenia
          charakteru ustroju państwa rzeczą obojętną.
          Demokracja oznacza w istocie rządy ludu. Jedyna konstytutywna cecha
          demokracji polega na tym, że w pewnych odstępach czasu w wolnych i
          nieskrępowanych wyborach kreuje się władze. Czyli zwierzchnia władza
          narodu, który w pewnych sytuacjach może wyrażać się bezpośrednio
          poprzez referendum.
          Oznacza to, że w demokratycznym systemie można większością głosów
          zarówno przyznać nieograniczone prawo do aborcji jak i całkowity
          jego zakaz - i w dalszym ciągu będzie to pańśtwo demokratyczne.
          Podobnie zresztą jak dyktator może kwestię reprodukcji unormować w
          dowolny sposób.
          Nawiasem mówiąc ciąża raczej zawsze będzie sprawą dwojga osób. Jeśli
          decyzję o jej usunięciu podejmuje wyłącznie ciężarna to ojciec płodu
          jest tym samym pozbawiony prawa do wyrażenia zdania w kwestii, która
          go niewątpliwie dotyczy. Nie może zmusić kobiety do aborcji (co jest
          słuszne) ale też nie może jej w tym przeszkodzić. Jeśli jest
          katolikiem i uważa płód za pełnowartościowego człowieka (a w ramach
          wolnosci sumienia ma oczywiście do tego całkowite prawo) oznacza to,
          że w swoim subiektywnym przekonaniu nie może uratować życia własnego
          dziecka w ramach legalnych środków. Pytanie na ile odpowiada to
          modelowi demokracji według Środy?
          Z całą pewnością więcej znawców tematu za demokratyczny standard
          uzna właśnie wspomnianą przeze mnie wyżej wolność sumienia i
          wyznania. Może warto by p. Środa zastanowiła się czy zmuszanie
          katolickich placówek zdrowotnych i lekarzy - katolików do działań
          drastycznie sprzecznych z wyznawanym światopoglądem mieści się w
          granicach tejże wolności a tym samym demokratycznego systemu.
          Zatem sposób rozumowania M. Środy jest kulawy.
          A wracając do początku mojego postu - Indie są formalnie
          demokratyczne.
          • tezas Re: Polemika. Profesor Środa i demokracja 30.01.09, 23:13
            Teoria. W praktyce kraje demokratyczne z reguly znacznie bardziej dopuszczaja
            prawo do aborcji niz dyktatury (vide Stalin, Hitler czy Caucescu), z nielicznymi
            wyjatkami.

            Pod ponizszym linkiem widac gdzie aborcja jest legalna a gdzie dsotepna tylko w
            podziemiu - Europa, Australia i Ameryka Pln. bardzo widocznie odroznia sie od
            Afryki, Azji i Ameryki Pld.

            upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/29/AbortionLawsMap.png---------------------------------
            Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
            mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
            potrzebujemy pomocy"
            • tezas link - errata 30.01.09, 23:14
              upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/29/AbortionLawsMap.png


              ---------------------------------
              Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
              mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
              potrzebujemy pomocy"
    • miro17 Polemika. Profesor Środa i demokracja 30.01.09, 22:45
      Magdalena Środa pisze w swoim felietonie:

      "U nas wrażliwość polityków budzi jednak przede wszystkim zarodek,
      nowa kategoria obywatela, o której prawa toczy się zwycięska walka".

      Około dwóch tysięcy lat temu jakiś "filozof - etyk" tak mógłby z
      oburzeniem perorować na rynku któregoś z helleńskich miast:
      U niektórych wrażliwość budzi niemowlę, nowa kategoria obywatela..."
      dalej ów "filozof - etyk" biadałby nad łamaniem praw rodziców do
      decydowania o rodzicielstwie. Owo decydowanie realizowało się w
      tamtych czasach wystawieniem niemowlęcia w przeznaczonym do tego
      miejscu, na wyspę albo do wąwozu porzuconych niemowląt, gdzie rolę
      współcesnych ginekologów pełniły sępy.
      Wymyślony przeze mnie grecki "filozof - etyk", intelektualny
      protoplasta Pani Środy, nie przewidziałby pewnie, że niemowlę - ta
      dziwaczna "nowa kategoria obywatela" będzie kiedyś pod ochroną prawa
      w całym cywilizowanym świecie.
      • tezas Re: Polemika. Profesor Środa i demokracja 30.01.09, 23:10
        No i?

        Nb. trudno nie zauwazyc, ze niemowle u tzw. 'obroncow zycia' specjalnej
        wrazliwosci nie budzi; zygota albo plod, ho ho ho, zupelnie co innego.
        ---------------------------------
        Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
        mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
        potrzebujemy pomocy"
        • zyta2003 Re: Polemika. Profesor Środa i demokracja 31.01.09, 06:11
          Ewolucja jezykowa, ktora wprowadzaja, a wlasciwie wprowadzili
          obroncy.... dot. takze samej kobiety. Kiedys byla ciezarna, teraz
          od pierwszej chwili jest wylacznie matka, wkrotce bedzie juz
          wylacznie nosicielka nowego czlowieka. Wszak afisz apelujacy o
          ustapienie miejsca w autobusie ciezarnej kobiecie mowil: ustap
          miejsca dziecku... i pokazane dziecko w jakims inkubatorze, czyli
          macicy. Reszta niewazna.
          A co do Indii, oczywiscie jest tam demokracja ( w starozytnej
          Grecji, z niewolnikami, tez byla - ta dla nas wzorcowa), ale nie
          obejmuje tych co rodza sie, wegetuja ponizej wszelkiej ludzkiej
          godnosci i umieraja na ulicy - jak mozna sobie dodac - bez badan
          prenatalnych.
        • miro17 Walcz z obrońcami życia, nie z niewinnymi "płodami 31.01.09, 20:11
          1. "No i?"
          Tezasie, w pewnym sensie fajnie mi się z Tobą rozmawia, ale zlituj
          się nade mną. Jeśli do jutra tego sam nie zrozumiesz, to zadam sobie
          trud i spróbuję wyjaśnić bardziej łopatologicznie, ale przeczytaj to
          jeszcze raz i oszczędź mi trochę roboty.

          2. "(...) niemowlę u tzw. obrońców życia większej wrażliwości nie
          budzi (...)".

          To bywa różnie - gdyby ktoś pozbawiał życia niemowlęta, to pewnie
          byłyby protesty. Ale wcale nie kłócę się o to, bo:
          nie ma żadnego znaczenia, jacy są "obrońcy życia".
          Czy jako sędzia skazałbyś podsądnego tylko dlatego, że nie podoba Ci
          się jego adwokat? To nawet dobre rozwiązanie - walcz z "obrońcami
          życia", skanalizuj swoją niechęć do tych środowisk, ale bądź
          sprawiedliwy (i litościwy) wobec ludzi w płodowym okresie rozwoju.
          Oni nic Ci nie zawinili, bo "płód" i "noworodek" są za głupi, żeby
          świadomie zawinić w czymkolwiek. A wystarczy im dać niewiele czasu,
          żeby stali się ludźmi podobnymi do nas.
          • tezas dalszy ciag dyskusji 31.01.09, 22:33
            1. Po prostu lubie ludzi, ktorzy bez pisza wprost. Jesli chodzi o argument pt.
            'kiedys niemowlakom [ew. zydom] odmawiano czlowieczenstwa wiec teraz musimy
            uznac juz zarodek za czlowieka' - to jest on dokladnie tak racjonalny jak
            argument 'kiedys nie bylo gatunkow chronionych i wiele wyginelo, wiec teraz nie
            zabijajmy nawet krow". Podobna logika.

            2. Bardzo lubie obroncow zycia: strazakow, lekarzy, ratownikow GOPR, Owsiaka,
            krwiodawcow... Liste mozna by bylo ciagnac.

            Jesli masz natomiast na mysli rozne katolickie organizacje walczace z legalna
            aborcja i ich sympatykow: mam od nich odmienne poglady, chyba mi wolno. Walcze z
            nimi dokladnie w ten sam sposob, w jaki one walcza ze mna. I owszem, widze
            gleboka hipokryzje tych srodowisk; ale nawet gdyby protestowaly one np. przeciw
            karze smierci czy uczestniczeniu sil polskich w Iraku nie zmieniloby to moich
            pogladow na czlowieczenstwo zarodka.
            ---------------------------------
            Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
            mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
            potrzebujemy pomocy"
    • know200 Tak, ja myślę, że już najwyższy czas 31.01.09, 05:49
      poddawać swoje podpaski szczegółowej kontroli, na wypadek znalezienia tam
      niezagnieżdżonego zarodka. Taką podpaskę trzeba niezwłocznie odnieść do urzędu
      stanu cywilnego i nadać jej imię oraz pesel, a następnie ja ochrzcić, odczekać
      pięć minut i pochować na cmentarzu, z udziałem księdza. Koniecznie trzeba
      potem udać się po zasiłek pogrzebowy i odebrać dwa dni wolnego z okazji
      tragicznych okoliczności rodzinnych.
      • maruda.r Jesteśmy ssakami, nie rybami 03.02.09, 04:43

        know200 napisała:

        > poddawać swoje podpaski szczegółowej kontroli, na wypadek znalezienia tam
        > niezagnieżdżonego zarodka.

        *****************************

        Autor jest kolejnym obrońcą życia, który nie pofatygował się, by zadać sobie
        trud sprawdzenia, jak to jest ze ssakami.

        I najwyraźniej próbuje udowodnić możliwość samodzielnego rozwoju zarodka poza
        organizmem matki.

    • michal.wojutynski.01 podziekowanie 31.01.09, 11:35
      Serdecznie dziękuję za krytykę i wszystkie komentarze.
      Pozdrawiam i zachęcam do dalszych uwag -
      M.Wojutyński
      • aaron_agorenstein Re: podziekowanie 31.01.09, 19:43
        > dziękuję za krytykę

        Niech Pan nie będzie naiwny. To jest forum apostołów "tolerancji". Najwyżej na
        Pana naplują. Przecież gdyby przyznali Panu choćby częściową rację, czy nawet
        tylko uznali Pana za partnera do dialogu, to musieliby zmienić swój styl życia.
        Poza tym niektórzy z nich mają to i owo na sumieniu. Równie dobrze może Pan
        tłumaczyć na nazistowskim portalu, że Żydzi to też ludzie - też by Pana opluli i
        wyśmiali.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: podziekowanie 31.01.09, 23:42
        Chyba nie muszę Panu tego mówić, bo zdaje Pan sobie z tego sprawę, ale do
        całości obrazu sytuacji trzeba dodać następującą kwestię:

        Zwolennicy prawa do aborcji nie uważają płodu do pewnego wieku za dziecko, a
        zatem za dziecko nienarodzone podlegające ochronie prawnej. Spór przekracza w
        tym momencie granicę metafizyki, bo chodzi w nim o rozstrzygnięcie, kiedy mamy
        "embrion", "zlepek komórek", "płód", a kiedy - "człowieka", "dziecko".

        Chciałabym w tym miejscu przypomnieć, co powiedział na ten temat Jacek Kuroń:
        "Gdy nie wiemy, czy po drugiej stronie muru nie stoi człowiek, to nie wrzucamy
        tam granatu."
        • tezas Re: podziekowanie 01.02.09, 00:05
          Chciałabym w tym miejscu przypomnieć, ze zwiekszanie praw zarodka oznacza
          ograniczanie praw kobiet (tak w przypadku aborcji, jak i in vitro). Pytanie
          zatem brzmi: "Gdy nie wiemy, czy po drugiej stronie muru nie stoi człowiek, czy
          mozemy wrzucic tam granat, ktory inaczej wybuchnie po stronie po ktorej ludzie
          sa z cala pewnoscia".

          No, ale dla niektorych - o czym napisalam na poczatku - ciezarna kobieta to
          tylko inkubator.

          ---------------------------------
          Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
          mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
          potrzebujemy pomocy"
          • aaron_agorenstein Re: podziekowanie 01.02.09, 01:35
            > Chciałabym w tym miejscu przypomnieć, ze zwiekszanie praw zarodka oznacza
            > ograniczanie praw kobiet

            Z góry przepraszam za brutalne porównanie, ale dla mnie to brzmi jak "trzeźwe"
            spostrzeżenie rasistowskiego ideologa, że zwiększanie praw Żydów oznacza
            ograniczanie możliwości życiowych Niemców.

            I w tym momencie wyłazi, o co tak naprawdę w tej debacie chodzi: właśnie o te
            "nieskrępowane" możliwości życiowe.

            Zwłaszcza dla mężczyzn jest to "raj nieodpowiedzialności". Dziwię się tylko
            kobietom, że się tak ochoczo na to godzą. Nawiązując do feministycznej
            stylistyki: osobiście już wolałbym być traktowany jak "inkubator", który
            przynajmniej ceni się dla jego zawartości, niż jak "klozet", do którego załatwia
            się potrzebę i który w razie czego można kazać przetkać specjaliście.

            > granat, ktory inaczej wybuchnie po stronie po ktorej ludzie
            > sa z cala pewnoscia".

            To fałszywy obraz. Granat wybuchałby "z pewnością" tylko wtedy, gdyby KAŻDY
            poród kończył się śmiercią matki. Zgadzam się, że czasem dramatyczne sytuacje
            się zdarzają i nie potrafiłbym powiedzieć złego słowa kobiecie, która nie
            zdecydowała się na heroizm i poświęcenie swojego życia. Ale te dramatyczne
            sytuacje to na szczęście ułamek procenta. Dziś kobiety mają znacznie większą
            szansę zginąć w wypadku samochodowym niż umrzeć przy porodzie, więc zamiast
            poświęcać tyle energii walce o prawo do zabijania może poświęciłyby ją raczej
            walce o bezpieczeństwo na drogach...
            • ewelina_1 Re: podziekowanie 01.02.09, 02:50
              aaron_agorenstein napisał:

              > Z góry przepraszam za brutalne porównanie, ale dla mnie to brzmi
              jak "trzeźwe"
              > spostrzeżenie rasistowskiego ideologa, że zwiększanie praw Żydów
              oznacza
              > ograniczanie możliwości życiowych Niemców.

              nie mogę! Normalnie szlag mnie trafia jak czytam takie sk...
              Porównywanie 2 osób (Żyd i Niemiec) z kobietą i zygotą (która
              rozwija się WEWNĄTRZ ciała kobiety) to chyba szczyty draństwa.
              Podobnie jak to, że ktoś nie widzi różnicy pomiędzy noworodkiem
              (który jest już samodzielnym organizmem) a płodem (który jest na
              etapie pasożyta żyjącego cudzym kosztem). Widziałeś kiedyś oszołomie
              dorosłego Żyda wewnątrz ciała dorosłego Niemca?

              Chyba założę stowarzyszenie, które będzie się zajmowało wszczepaniem
              przymusowym zapłodnionych zarodków takim samcom (nie chcę urazić
              normalnych mężczyzn) jak aaron_agorenstein. Jak sobie taki
              aaron_agorenstein pochodzi z brzuchem, poczuje jak to jest być
              PRZEDMIOTEM, z którego płód wyssysa wszelkie środki odżywcze, a
              potem urodzi naturalnie i bez znieczulenia w polskich warunkach
              szpitalnych, to zrozumie wreszcie własny bełkot. Jak to jest, że
              największymi obrońcami zygot są samce (jeszcze raz: nie chcę urazić
              normalnych mężczyzn), którzy jak wiadomo nigdy własnym tyłkiem nie
              doświadczą "cudu narodzin". Kurcze, podobno jest nagroda dla
              pierwszego faceta, który będzie w ciąży. Więc proszę, przestańcie
              tyle bełkotać o "godności życia poczętego", tylko weźcie sprawy w
              swoje ręce, a właściwie brzuchy. Tylko uczciwie przejdzcie, jak
              wszystkie kobiety, bez znieczuleń. Oczywiście rozumiem, że z nagrody
              zrezygnujecie. Więc do dzieła panowie mocni w gębie!

              osobiście już wolałbym być traktowany jak "inkubator", który
              > przynajmniej ceni się dla jego zawartości,
              liczę, że będziesz miał jaja i zgłosisz swój brzuch do ciąży!

              niż jak "klozet", do którego załatwi
              > a
              > się potrzebę i który w razie czego można kazać przetkać
              specjaliście.
              powiedz to zgwałconym.

              Dziś kobiety mają znacznie większą
              > szansę zginąć w wypadku samochodowym niż umrzeć przy porodzie,
              aleś mądry! To może tobie na genitalniach zademonstrujemy poród? co?
              Gdzieś czytałam o propozycji kilkucentymetrowego rozwarcia w
              penisie. Dobry pomysł. Wierz mi, od tego nie umrzesz.

              więc zamiast
              > poświęcać tyle energii walce o prawo do zabijania może
              poświęciłyby ją raczej
              > walce o bezpieczeństwo na drogach...
              wruszyłam się ....
              • aaron_agorenstein Re: podziekowanie 01.02.09, 03:19
                > Normalnie szlag mnie trafia jak czytam

                To widać. Człowiek trafiony przez szlag bredzi i trudno z nim nawiązać kontakt.

                Co do noworodka to nie jest on organizmem zdolnym do samodzielnego życia i jak
                najbardziej "pasożytuje" na swym opiekunie. Trzeba do niego wstawać w środku
                nocy, przewijać, karmić, nosić na rękach... O tym wszystkim akurat coś wiem z
                doświadczenia, choć oczywiście masz rację - nigdy nie rodziłem. Proponuję więc,
                by rodzice zmęczeni takim pasożytującym niemowlakiem mieli prawo zakisić go w
                beczce. No bo czemu nie? Śmierć pasożytom!!!
                • ewelina_1 Re: podziekowanie 01.02.09, 03:29
                  aaron_agorenstein napisał:

                  > Co do noworodka to nie jest on organizmem zdolnym do samodzielnego
                  życia i jak
                  > najbardziej "pasożytuje" na swym opiekunie.

                  albo jesteś trollem, albo osobą chora psychicznie.
                  Albo 15-latkiem, który nudzi się podczas ferii.
                  Jak nie rozróżniasz samodzielnego życia poza organizmem matki od
                  wewnątrzmacicznego, to nie rozumiem, po co w ogóle wypowiadasz się
                  na ten temat.
                • ewelina_1 Re: podziekowanie 01.02.09, 03:34
                  aaron_agorenstein napisał:

                  O tym wszystkim akurat coś wiem z
                  > doświadczenia,
                  zgwałciłeś? albo udawałeś kogoś innego i ukrywałeś swoje teorie. Nie
                  wierzę, żeby jakakolwiek kobieta przy zdrowych zmysłach, chciała
                  mieć dziecko z kimś o takiej mentalności.

                  > nigdy nie rodziłem
                  więc mizoginie przyjmij pokornie, że nie wiesz o czym gadasz.
                  • aaron_agorenstein Re: podziekowanie 01.02.09, 03:41
                    Eee. Przedtem próbowałaś jeszcze jakoś argumentować, a teraz już tylko plujesz
                    jadem.

                    Poza tym podtrzymuję tezę o twoim masochizmie. Nie masz mi nic do powiedzenia, a
                    tylko się wściekasz. Po co?
                    • ewelina_1 Re: podziekowanie 01.02.09, 03:56
                      Niestety, nie mam argumentów na to, gdy ktoś nie rozróżnia życia
                      płodowego od niepłodowego. Wydaje mi się, że średnio rozgarnięte
                      dziecko z podstawówki to potrafi.

                      > Poza tym podtrzymuję tezę o twoim masochizmie.
                      czasem naiwnie sądzę, że kogoś uda mi sie nawrócić.
                      • aaron_agorenstein Re: podziekowanie 01.02.09, 12:41
                        > Niestety, nie mam argumentów na to, gdy ktoś nie rozróżnia życia
                        > płodowego od niepłodowego.

                        Jak najbardziej rozróżniam. Jak słusznie zauważyłaś są to dwie fazy ŻYCIA
                        osobnika należącego do ludzkiego gatunku. Bo życie płodowe to dalej ŻYCIE
                        osobnika jakiegoś gatunku - w tym wypadku ludzkiego.

                        Jak na razie argumentowałaś, że można je zabić, bo jest niezwykle mało
                        samodzielne. Chciałbym zapytać, czemu w takim razie nie zabijać chorych na
                        Alzheimera w późnej fazie. Są kompletnie niesamodzielni, bardziej uciążliwi dla
                        otoczenia niż "pasożyt" w brzuchu matki no i drogo kosztują. Jak już usuwamy
                        pasożyty, to wszystkie! Może jakieś nowe Ostateczne Rozwiązanie?
                        • ewelina_1 Re: podziekowanie 02.02.09, 00:47
                          aaron_agorenstein napisał:

                          > Jak najbardziej rozróżniam. Jak słusznie zauważyłaś są to dwie
                          fazy ŻYCIA
                          > osobnika należącego do ludzkiego gatunku. Bo życie płodowe to
                          dalej ŻYCIE
                          > osobnika jakiegoś gatunku - w tym wypadku ludzkiego.
                          Rośliny to też życie.

                          > Jak na razie argumentowałaś, że można je zabić, bo jest niezwykle
                          mało
                          > samodzielne.
                          Nieprawda!
                          Zajdź sobie w ciąże, to zrozumiesz. Porównanie z Alzheimerem jest
                          tak głupie i prymitywne, że nikt przy zdrowych zmysłach oraz
                          szanujący siebie i oponenta nie podpisałby sie pod takim absurdem.
                          Jak nie rozróżniasz biologicznej zależności od społecznej to wróć do
                          podstawówki albo nawet przedszkola a nie zaśmiecaj forum.
                          Ja ślepemu kolorów nie będę tłumaczyć, szczególnie gdy ślepy upiera
                          się że wie lepiej.
                          • aaron_agorenstein Re: podziekowanie 02.02.09, 01:10
                            > Rośliny to też życie.

                            Znasz roślinę należącą do gatunku ludzkiego? Nie może być! Ominęło mnie jakieś
                            odkrycie?

                            > Porównanie z Alzheimerem jest
                            > tak głupie i prymitywne, że nikt przy zdrowych zmysłach oraz
                            > szanujący siebie i oponenta nie podpisałby sie pod takim absurdem.

                            Na razie tylko mnie obrażasz. A może spróbujesz wymyślić jakiś argument?

                            > Jak nie rozróżniasz biologicznej zależności od społecznej

                            Rozróżniam, ale nie ma tu żadnej fundamentalnej różnicy. Niedługo już zapewne
                            także zarodki będzie można sztucznie utrzymywać poza organizmem matki. Czy wtedy
                            zmienisz poglądy? No bo skoro zarodek będzie "zależny społecznie"...

                            Poza tym nie tylko biologiczna zależność jest uciążliwa. Także myjąc, nosząc i
                            karmiąc chorą na Alzheimera staruszkę można stracić zdrowie (np. dostać zawału),
                            a i psychicznie jest to wyczerpujące. Ale czy jest to dobry argument, by takie
                            staruszki zabijać?
                            • ewelina_1 Re: podziekowanie 02.02.09, 01:39
                              aaron_agorenstein napisał:

                              > Znasz roślinę należącą do gatunku ludzkiego?
                              akcentowałeś słowo "życie"!

                              > Na razie tylko mnie obrażasz. A może spróbujesz wymyślić jakiś
                              argument?
                              Nie, to TY mnie obrażasz. Argumentów nie ma na takie idiotyzmy.

                              > Rozróżniam, ale nie ma tu żadnej fundamentalnej różnicy.
                              Nie ma różnicy? Słuchaj, napisz pracę naukową z tego. Normalnie
                              marnujesz się.

                              Niedługo już zapewne
                              > także zarodki będzie można sztucznie utrzymywać poza organizmem
                              matki. Czy wted
                              > y
                              > zmienisz poglądy? No bo skoro zarodek będzie "zależny
                              społecznie"...
                              Jeżeli taka opcja zaistnieje, to problem aborcji będzie rozwiązany,
                              gdyż niechciane zarodki nie będą rozwijać się kosztem kobiety.

                              > Poza tym nie tylko biologiczna zależność jest uciążliwa.
                              Co tym możesz wiedzieć o uciążliwości biologicznej zależności?
                              Obrażasz mnie! Co chrzanisz o zawale? Opiekuna chorego można zmienić
                              jesli nie daje rady. Nosiciela dla płodu nie! Jak leżałam w
                              szpitalu, czy jak tygodnie siedziałam nad muszlą klozetową, to nikt
                              nie mógł mi pomóc. Nikt za mnie nie mógł być w ciąży albo przejąć na
                              siebie bardzo uciążliwe dolegliwości. Nawet wtedy, gdy kolejne
                              wyniki badań były coraz gorsze mimo brania lekarstw.
    • nabuz77 Profesor Środa i demokracja 31.01.09, 13:25
      z tą Środa to jest " chłop swoje baba swoje"jak Pani Profesor ma
      ciocię / autentyczną/ to najlepiej u niej na Imieninach wygłaszać
      swoje głupoty
      • siegfriedswaelderin Re: Profesor Środa i demokracja 31.01.09, 17:25
        Środa ma określone poglądy i upublicznia je.
        A Ty pewnie nawet u cioci na imieninach się nie możesz odezwać i stąd zawiść.
    • drojb Biedny autor, ofiara reformy edukacyjnej... 31.01.09, 19:20
      W dodatku zupełnie pozbawiony empatii. Sądzę jednak, że tak
      jak "Pampersi" i Marcinkiewicz wyrośnie z katolicyzmu. Czego mu
      szczerze życzę.
      • aaron_agorenstein Re: Biedny autor, ofiara reformy edukacyjnej... 31.01.09, 19:32
        Bardzo dużo argumentów jest w twoim poście, aż się przelewa...
    • alakyr Metafizyka a fakty 31.01.09, 19:46
      No właśnie, co to jest demokracja? Zgadzam się z wywodem autora
      kiedy pisze o sprawach doczesnych, materialnych dających się opisać
      lub zmierzyć. Idiotyzmem jest jednak rozpatrywanie demokracji w
      odniesieniu do ocen metafizycznych, religijnych. To tak jakbyśmy
      mieli parlament światowy składający się z przedstawicieli rożnych
      religii, prądów, ideii i na gruncie demokracji ustanowili jedną
      dominującą przy szacunku dla pozostałych. A fakty??
      Ano są takie że człowiek uzyskuje osobowość z chwilą urodzenia.
      Przed tym jest biologicznym organizmem, który rozwinął się z zarodka.
      Rozpatrywanie zarodka jako bytu innego niż biologiczny jest naukową
      bzdurą. Oczywiście wierzący, filozofowie mogą wierzyć w co chcą ale
      w swoim prywatnym życiu, nic nie daje im prawa narzucania swoich
      poglądów w formie prawa państwowego innym ludziom.
      A na marginesie do wszystkich obrońców życia: Co jest warte życie w
      domu dziecka albo 10 osobowej rodzinie, bez pieniędzy i perspektyw
      na rozwój własny, wykształcenie, pracę. Przecież wszyscy żyjemy po
      coś, nie tylko po to żeby jeść, modlić się i płodzić następne
      miliony głodnych dzieci.
      • aaron_agorenstein Re: Metafizyka a fakty 31.01.09, 20:10
        A fakty??
        > Ano są takie że człowiek uzyskuje osobowość z chwilą urodzenia.

        Nie może być? I jak to "uzyskiwanie osobowości" się odbywa? Spływa ta osobowość
        z nieba? Lekarz ją zaszczepia? A co się dzieje, kiedy z jakichś powodów lekarze
        przyspieszają poród albo robią cesarskie cięcie i rodzi się wcześniak? Też
        dostaje od razu tę "osobowość" czy musi jeszcze poczekać aż do prawidłowych 9
        miesięcy? A taki bardzo wczesny wcześniak, który nie może żyć poza inkubatorem?
        Ma "osobowość" czy nie?

        A może Koledze chodzi po prostu o "osobowość prawną", czyli o urzędowy akt
        urodzenia, czyli o odpowiedni papier? Kto go ma, to człowiek, a kto nie ma - to
        do kubła. Różni tacy niezbyt fajni panowie podobnie kombinowali. Ustawy
        Norymberskie. Mówi to Koledze coś?
        • alakyr Re: Metafizyka a fakty 31.01.09, 21:23
          Kolego, albo koleżanko /z wiadomego ruchu/ człowiek się rodzi po
          opuszczeniu macicy w sposób naturalny lub sztuczny. Zaczyna
          samodzielnie oddychać i w tym momencie staje się obywatelem. Dostaje
          nawet świadectwo urodzenia. Czy jeszcze coś niejasne?
          • miro17 Oddychanie a obywatelstwo 31.01.09, 23:28
            Oddychanie warunkiem obywatelstwa - to kapitalne, będę o tym
            opowiadał. Tak, wszystko jasne!
          • aaron_agorenstein Re: Metafizyka a fakty 01.02.09, 00:44
            > Zaczyna samodzielnie oddychać i w tym momencie staje się obywatelem
            ___________________________

            Czyli kto nie potrafi samodzielnie oddychać, nie jest obywatelem ani człowiekiem?

            W takim razie noworodka w inkubatorze niezdolnego do samodzielnego oddychania
            chyba można zabić, prawda? Bo czemu nie? To nie jest obywatel.

            Także tych wszystkich pacjentów na OIOM-ie, którzy nie są zdolni do
            samodzielnego oddychania. Bo to przecież nie ludzie.

            No i nie warto ratować topielców, ofiary wypadków itp. Przestali samodzielnie
            oddychać, no to stracili obywatelstwo i człowieczeństwo...
            • ewelina_1 Re: Metafizyka a fakty 01.02.09, 03:12
              aaron_agorenstein napisał:

              > W takim razie noworodka w inkubatorze niezdolnego do samodzielnego
              oddychania
              > chyba można zabić, prawda? Bo czemu nie? To nie jest obywatel.

              Czy "obrońcy życia" nie mogą mieć choć 1 komórki do myślenia?
              Uczepiłes się oddychania bez sensu!
              Istotą jest to, że noworodek jest samodzielnym życiem. Może być w
              inkubatorze, może za niego oddychać respirator, może być uzależniony
              od wielu lekarzy i pielęgniarek, ale potrafi już żyć poza macicą.
              Jak się opiekunowi nie chce opiekować noworodkiem, to zastąpi go
              ktoś inny. Płód wymaga konkretnej osoby - kobiety, którą ty chcesz
              zdeptać do roli przedmiotu. Jeśli kobieta nie chce być niewolnikiem
              płodu, to nie ma wyboru. Nie da się płodu wyciągnąć bezboleśnie i
              dać innej osobie, jak to ma miejsce u noworodka.
              Jeżeli nie widzisz nic złego w byciu żywym inkubatorem, to sam nim
              zostań - propozycja powyżej. Od tego, że kłapiesz gębą nie będziesz
              święty.
              Inna rzecz, że mężczyzn pouczających kobiety o ciąży i aborcji, a
              więc tematach, których nie rozumieją i nie doświadczą, uważam za
              skrajnie niemorlanych. To jak dyskusje ślepych o kolorach.
              • aaron_agorenstein Re: Metafizyka a fakty 01.02.09, 03:35
                > Czy "obrońcy życia" nie mogą mieć choć 1 komórki do myślenia?
                > Uczepiłes się oddychania bez sensu!

                To ty czytaj ze zrozumieniem. Przecież to nie ja wymyśliłem ten idiotyzm, że
                oddychać = być obywatelem

                > Jeśli kobieta nie chce być niewolnikiem
                > płodu, to nie ma wyboru

                Ależ jak najbardziej ma wybór! Kobiety nie są przecież wiatropylne. Tylko mi nie
                pisz o gwałtach, bo to jest promil wszystkich wypadków przerywania ciąży, a poza
                tym zgadzam się, że w takiej sytuacji nikt nie ma prawa kobiety zmuszać do
                urodzenia dziecka. Aczkolwiek z drugiej strony znam kogoś, kto urodził się w
                rezultacie gwałtu i nie potrafiłbym mu w oczy powiedzieć, że takich jak on
                należy z automatu wyskrobywać... Ty byś umiała?
                • ewelina_1 Re: Metafizyka a fakty 01.02.09, 03:52
                  aaron_agorenstein napisał:

                  > To ty czytaj ze zrozumieniem. Przecież to nie ja wymyśliłem ten
                  idiotyzm, że
                  > oddychać = być obywatelem
                  to był pewien skrót, pewne "obrazowe" przedstawienie. Obywatelem
                  przecież nie staje się w momencie potwierdzenia ciąży.

                  Tylko mi ni
                  > e
                  > pisz o gwałtach, bo to jest promil wszystkich wypadków przerywania
                  ciąży
                  skąd wiesz? Wiesz jak czasami wyglądają procedury w takich
                  przypadkach? Czasem opisują w mediach przerzucanie papierów od
                  lekarzy do prokuratury, tak długo, aż na aborcję będzie za późno.
                  Chyba jako ostrzeżenia, aby następna naiwna pokornie wzięła kasę i
                  poszła prywatnie. To jedna rzecz, a druga - czasem w rodzinach
                  patologicznych wszystkie dzieci pochodzą z gwałtów. Gwałtów jest
                  więcej niż ujawnianych - wierz o tym?

                  Aczkolwiek z drugiej strony znam kogoś, kto urodził się w
                  > rezultacie gwałtu i nie potrafiłbym mu w oczy powiedzieć, że
                  takich jak on
                  > należy z automatu wyskrobywać... Ty byś umiała?
                  dlaczego miałabym cokolwiek mówić? Są siłaczki, które mają boski dar
                  i potrafią znieść trudy ciąży i porodu owocu gwałtu. Nie zmuszam ich
                  do aborcji. Jeśli dokonały takiego wyboru to świetnie, bo o wybór
                  chodzi a nie przymus.

                  I jeszcze jedno, mniejszą ilość aborcji można osiągnąć uczciwą
                  edukacją seksualną, środkami antykoncepc. a nie degradowaniem
                  kobiety do roli przedmiotu uzależnionego od zarodka. To właśnie
                  takie poglądy spowodowały, że w Łomży w bólach konała młoda kobieta
                  w ciąży, bo z troski o płód odmówiono jej badań.
                  • siegfriedswaelderin ewelino1, polemika z tym "panem" to strata czasu 01.02.09, 11:17
                    Ewelino1, niestety niektórzy nigdy nie zrozumieją, że Żyd i Niemiec to nie to
                    samo co płód i kobieta. Nie zrozumieją też wielu innych spraw z tym związanych.
                    Nie trać czasu i nerwów. Tym niemniej jeśli nie będziesz ustawać w próbach
                    wytłumaczenia im tego, życzę dużo cierpliwości. Sobie zresztą też. Może kiedyś
                    doczekamy się w tym kraju mniejszego poziomu fanatyzmu...
                    • aaron_agorenstein Re: ewelino1, polemika z tym "panem" to strata cz 01.02.09, 12:33
                      > nigdy nie zrozumieją, że Żyd i Niemiec to nie to
                      > samo co płód i kobieta.

                      Nie manipuluj, kłamczuchu. Nigdzie nie napisałem, że to jest to samo. Natomiast
                      jest analogia. W obu sytuacjach pewnym osobnikom należącym do gatunku ludzkiego
                      odmawia się prawa do istnienia. I tyle.
                      • ewelina_1 Re: ewelino1, polemika z tym "panem" to strata cz 02.02.09, 00:20
                        aaron_agorenstein napisał:

                        Natomiast
                        > jest analogia. W obu sytuacjach pewnym osobnikom należącym do
                        gatunku ludzkiego
                        > odmawia się prawa do istnienia. I tyle.
                        Nie ma żadnej analogii. Żyd i Niemiec to w pełni ukształtowani
                        ludzie, biologicznie niezależni od siebie. Z płodu nie koniecznie
                        może powstać człowiek, bo może obumrzeć, wykończyć swego żywiciela
                        (kobiety z powodu ciąży też umierają) albo zamienić się w nowotwór
                        złośliwy.
                        Sam fakt istnienia różnego rodzaju fanatyków, bandytów czy innych
                        psycholi w żaden sposób nie wpływa na mój stan zdrowia (nie mówimy o
                        ich "działalności"). Z powodu ciąży leżałam kilka tygodni w szpitalu.

                        A przy okazji chciałam zapytać: wysłałeś już zgłoszenie, że chcesz
                        swój brzuch poświęcić dla życia poczętego?
                        • aaron_agorenstein Re: ewelino1, polemika z tym "panem" to strata cz 02.02.09, 00:55
                          > Z płodu nie koniecznie
                          > może powstać człowiek

                          Droga Ewelino, z płodu żaden człowiek nie musi powstawać. Płód to jest nazwa
                          pewnej fazy rozwojowej organizmu. Biologowie nie mają najmniejszych kłopotów w
                          stwierdzeniu przynależności gatunkowej płodu. Równie dobrze można by mówić o
                          "powstawaniu człowieka" z siedmiomiesięcznego wcześniaka (w Stanach można
                          takiego zabić) albo niemowlaka. Ludzki organizm/organizmy powstaje w momencie
                          zapłodnienia. Tyle potrafi ustalić nauka. Reszta to ideologiczne brednie.

                          A tak przy okazji, ponieważ jesteś wrażliwą kobietą wytłumacz mi jedną zagadkę.
                          Czemu kobiety, które zajdą w niechcianą ciążę mówią na ogół o konieczności
                          usunięcia płodu, natomiast te, które zaszły w długo wyczekiwaną ciążę i poroniły
                          mówią na ogół, że straciły dziecko. Czyżby te różne nazwy w gruncie rzeczy
                          głównie ujawniały kobiece emocje?
                          • ewelina_1 Re: ewelino1, polemika z tym "panem" to strata cz 02.02.09, 01:23
                            aaron_agorenstein napisał:

                            > Droga Ewelino, z płodu żaden człowiek nie musi powstawać. Płód to
                            jest nazwa
                            > pewnej fazy rozwojowej organizmu. Biologowie nie mają
                            najmniejszych kłopotów w
                            > stwierdzeniu przynależności gatunkowej płodu.
                            Nie chodzi o przynależność gatunkową a o fakt, że nie zawsze ciąża
                            kończy się szczęśliwym rozwiązniem.

                            > A tak przy okazji, ponieważ jesteś wrażliwą kobietą wytłumacz mi
                            jedną zagadkę.
                            > Czemu kobiety, które zajdą w niechcianą ciążę mówią na ogół o
                            konieczności
                            > usunięcia płodu, natomiast te, które zaszły w długo wyczekiwaną
                            ciążę i poronił
                            > y
                            > mówią na ogół, że straciły dziecko. Czyżby te różne nazwy w
                            gruncie rzeczy
                            > głównie ujawniały kobiece emocje?
                            Przerażenie mnie ogarnia, jak czytam, że to może być zagadka.
                            Człowiek to oprócz mięśni, kości itd. również PSYCHIKA. Wiedziałeś o
                            tym?
                      • siegfriedswaelderin Re: jednak strata czasu... 02.02.09, 03:55
                        Manipulacja i kłamstwa to akurat nie moja działka.


                        aaron_agorenstein napisał:

                        > Nie manipuluj, kłamczuchu.
                    • ewelina_1 Re: ewelino1, polemika z tym "panem" to strata cz 02.02.09, 00:09
                      Dzięki siegfriedswaelderin. Też liczę, że kiedyś nie będzie takiego
                      fanatyzmu w tym kraju.
                      • aaron_agorenstein Re: ewelino1, polemika z tym "panem" to strata cz 02.02.09, 00:58
                        > Dzięki siegfriedswaelderin. Też liczę, że kiedyś nie będzie takiego
                        > fanatyzmu w tym kraju.

                        Zdradź mi po znajomości, czy macie zamiar takich jak ja wysyłać do obozów, czy
                        też wymyśliliście inne Ostateczne Rozwiązanie?
                        • ewelina_1 Re: ewelino1, polemika z tym "panem" to strata cz 02.02.09, 01:14
                          aaron_agorenstein napisał:

                          > Zdradź mi po znajomości, czy macie zamiar takich jak ja wysyłać do
                          obozów, czy
                          > też wymyśliliście inne Ostateczne Rozwiązanie?
                          a po co obóz? Zajdziesz w ciążę i urodzisz naturalnie. Po tym
                          doświadczeniu, borowanie zęba za niezwykle podniecające. :)
                          Ostatecznie, możesz zostać żywym inkubatorem dla kolejnych dzieci
                          (pisałeś wcześniej, że wolałbyś być inkubatorem).
                          • ewelina_1 Re: ewelino1, polemika z tym "panem" to strata cz 02.02.09, 01:24
                            "borowanie zęba za niezwykle podniecające"
                            brakło słowa "uznasz"
                          • aaron_agorenstein Re: ewelino1, polemika z tym "panem" to strata cz 02.02.09, 01:29
                            > a po co obóz? Zajdziesz w ciążę

                            Naprawdę tak strasznie przeżywałaś ciążę, czy tylko tak to piszesz na użytek tej
                            dyskusji? Czy twój mąż/chłopak/kochanek w ogóle cię nie wspierał? Jeśli
                            zastępczo wyżywasz się teraz na mnie, to jesteś usprawiedliwiona i odwołuję
                            wszystkie przykre słowa...
                            • ewelina_1 Re: ewelino1, polemika z tym "panem" to strata cz 02.02.09, 01:48
                              aaron_agorenstein napisał:

                              > Naprawdę tak strasznie przeżywałaś ciążę, czy tylko tak to piszesz
                              na użytek te
                              > j
                              > dyskusji?
                              Urodzenie dziecka to nie zjedzenie ciastka z kremem. Wymaga od
                              kobiety ogromnego nakładu energii. Ciąża, poród i połóg mogą nieźle
                              dać popalić kobiecie, która bardzo chciała dziecka. Z tego powodu są
                              kobiety, które po urodzeniu jednego dziecka rezygnują z dalszych
                              dzieci, choć wcześniej miały inne plany. Wsparcie partnera może choć
                              częściowo pomóc psychicznie. Fizycznego bólu i dolegliwości nie
                              wyeleminuje. Co najwyżej może je choć trochę złagodzić.
    • miro17 Dwie hipotezy 31.01.09, 23:44
      Tak się znużyłem wyjaśnianiem rzeczy oczywistych, że muszę napisać
      coś lżejszego. Sieriozno będzie jutro.

      Przyszły mi do głowy dwie hipotezy na wyjaśnienie poglądów Pani
      Profesor Środy na aborcję.
      Pani Profesor, bądź co bądź filozofii, mocno sie przejęła
      Berkeley'em i zrozumiała z niego tyle, że czego nie widzimy, tego
      nie ma. Ludzi w okresie płodowym jako żywo przez brzuch nie widać -
      ot i cała tajemnica.
      Jest jeszcze druga możliwość. Kilka tygodni temu Pani Środa
      oświadczyła "My, chrześcijanie..." Nie jest wykluczone, że głęboka
      wiara kazała jej przyjąć, że w momencie porodu Pan Bóg w cudowny
      sposób przeistacza bezwartościowy kawałek mięsa w człowieka, którego
      życie nie ma ceny. Jako tolerancyjny ateista szanuję wierzenia Pani
      Profesor, ale czy powinna je ona narzucać niewierzącym?
      • tezas Na zakonczenie 01.02.09, 00:10
        Poniewaz jutro pewnie mnie nie bedzie na forum, napisze na zakonczenie:

        P. Sroda o ile mi wiadomo nie jest profesorem (tak dla porzadku zaznaczam).

        Nie chce byc zlosliwa i nie zacytuje Dody z oslawionego programu w TVP2 - ale
        jak widac z artykulu p. Srody zrozumialas niewiele. Twoje poprzednie posty byly
        na wyzszym poziomie.

        Bardzo warto zaznaczyc, ze w pogladach miedzy przeciwnikami i zwolennikami prawa
        do aborcji nie ma symetrii: narzucac cos drugiej stronie chca tylko ci pierwsi.
        "Nie chcesz aborcji? To jej sobie nie rob".

        Pozdrawiam
        ---------------------------------
        Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
        mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
        potrzebujemy pomocy"
    • alakyr Okopy katolicyzmu 01.02.09, 12:43
      Tak czytam sobie te posty i wiesz co Ewelino, nie przejmuj się. Oni
      mają dyżury na poscie, wybierają tematy, których powinni pilnować,
      nie zależy im na dyskusji na temat. Oni mają się czepiać każdego
      sformułowania by tylko nie dociekać sensu danej wypowiedzi. Im
      zależy żeby dyskutować o tym czy jak oddycha to żyje. Dyskusja o tym
      kiedy człowiek staje się czymś innym niż inne żywe istoty w
      przyrodzie ich nie interesuje. Oni posiedli prawdę, co prawda nie
      popartą żadnymi dowodami ale ją mają. Nie mam nic naprzeciw, to ich
      sprawa ale nie narzucajcie jej innym, w dodatku w sposób irytujący.
      Nie chce mi się z nimi dyskutować, trudno udowadniać że słońce
      wstaje rano, 2 dodać 2 jest 4. Choć może byłoby ciekawie, a nuż 2+2
      to niekoniecznie 4?
      • aaron_agorenstein Okopy zdrowego rozsądku 01.02.09, 12:57
        odpornego na fanatyzm postępowy jak i na fanatyzm religijny.

        Wiem, że trudno ci to będzie pojąć, ale ja na przykład nie należę ani do
        kościoła katolickiego, ani do żadnego innego kościoła, do żadnego wyznania,
        żadnej sekty itp. Jestem KOMPLETNIE NIEWIERZĄCY! I dlatego tak jak nie wierzę w
        baśnie o "duszy" tchniętej przez boga, tak samo nie wierzę w bzdury o jakimś
        "człowieczeństwie", które nagle miałoby się nie wiadomo skąd pojawiać w pewnym
        momencie u osobnika należącego do ludzkiego gatunku. Na przykład razem z
        pojawieniem się układu nerwowego, albo rozwiniętego mózgu, albo mowy, czy kto
        tam sobie jeszcze co wymyśli...
        • nick3 Zawłaszczanie zdrowego rozsądku 01.02.09, 15:52

          To właśnie ty wierzysz w pojawienie się "nagle" człowieczeństwa
          (tj. "przynależności do gatunku", którą z jakichś powodów uważasz za
          coś etycznie bardzo doniosłego) w chwili zespolenia plemnika z
          jajeczkiem.

          Tymczasem z punktu widzenia nauki (przy którym, jak twierdzisz,
          chcesz pozostać) nie dzieje się w tym momencie nic takiego, co
          uzasadniałoby uznanie zmiany wartości tych komórek z "zerowej"
          na "świętą".


          Twoi oponenci natomiast bynajmniej nie wierzą w żadną zmianę "nagłą"
          (co im niesłusznie imputujesz).

          Przeciwnie. Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem widzą tu zmianę stopniową,
          rozciągniętą w czasie i płynną.

          (pomijając niektórych, którzy twierdzą, że osobowość nabywa się w
          chwili urodzenia - z czym trudno się zgodzić)
          • aaron_agorenstein Re: Zawłaszczanie zdrowego rozsądku 01.02.09, 21:25
            Wyjaśnię ci możliwie najprościej, zdanie po zdaniu, choć nie chce mi się
            wierzyć, że nie rozumiesz.

            >
            > To właśnie ty wierzysz w pojawienie się "nagle" człowieczeństwa
            > (tj. "przynależności do gatunku", którą z jakichś powodów uważasz za
            > coś etycznie bardzo doniosłego) w chwili zespolenia plemnika z
            > jajeczkiem.
            >

            Ja w żadne "człowieczeństwo" nie wierzę! "Przynależność do gatunku" nie jest też
            dla mnie jakąś "etyczną doniosłością", która skądś spada i można ją zobaczyć pod
            mikroskopem.

            Ja jedynie boję się, że moja goła "przynależność do gatunku" okaże się dla
            niektórych niewystarczającym powodem, by mnie nie zabijać, jeśli tego nie
            zagwarantuje mi prawo.

            Jeśli prawo do życia ma tylko ten, kto ma "układ nerwowy", "rozwinięty mózg",
            "odpowiednią interakcję ze środowiskiem", czy jakąś inną wyfantazjowaną cechę
            (niezależnie od tego, czy jest to cecha aktualnie "powszechnie uznawana" czy
            nie), to może nadejść taki dzień, kiedy okaże się, że ja też mam mózg
            nieodpowiedniej budowy albo niewłaściwe interakcje ze środowiskiem i na życie
            nie zasługuję. Tego się boję i we własnym interesie chcę, by sama przynależność
            do gatunku ludzkiego gwarantowała mi życie, a nie arbitralne decyzje ideologów.

            Tak trudno to zrozumieć?

            > Tymczasem z punktu widzenia nauki (przy którym, jak twierdzisz,
            > chcesz pozostać) nie dzieje się w tym momencie nic takiego, co
            > uzasadniałoby uznanie zmiany wartości tych komórek z "zerowej"
            > na "świętą".

            Z punktu widzenia nauki także w momencie urodzenia i w żadnym innym momencie nie
            dzieje się nic takiego, co uzasadniałoby jakiekolwiek zmiany wartości
            czegokolwiek. Nauka po prostu wartościami się nie zajmuje. To elementarz!

            > Przeciwnie. Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem widzą tu zmianę stopniową,
            > rozciągniętą w czasie i płynną.

            Kłamstwo. Żadnej zmiany nie "widzą", tylko ją sobie wyfantazjowują. Większość z
            nich nie potrafiłaby nawet odróżnić tego koszernego płodu z układem nerwowym od
            płodu bez układu, który można spuścić do kanalizacji.

            Rozumiem, że według ciebie biolog niezgodnie ze zdrowym rozsądkiem rejestruje
            zapłodnienie jako jakościową zmianę - początek rozwoju nowego organizmu. Taki
            biologiczny przesąd...?

            Przy okazji zauważę, że tak się jakoś dziwnie składa, że zwolennicy
            "człowieczeństwa" uzależnionego od obecności układu nerwowego jakoś nie
            protestują przeciw temu, że w USA aborcja płodów z układem nerwowym jest jak
            najbardziej dozwolona. Z tego wnoszę, że są hipokrytami i tak naprawdę mają
            gdzieś w takim samym stopniu płody unerwione czy nieunerwione.
            • alakyr Re: Zawłaszczanie zdrowego rozsądku 01.02.09, 21:44
              Drogi Aaronie,
              Meandry Twojego rozumowania są jak dolina Rozpudy, jedni uważają ją
              za piękną i taka ma zostać, inni za ściek broniony przez
              nawiedzonych ekologów. Nie mam nic przeciwko Twoim poglądom, tacy
              ludzie też muszą być, inaczej świat bylby nudny. Tylko nie próbuj
              narzucać tych poglądów innym, którzy się im sprzeciwiają w imię
              niezrozumiałych dla Ciebie racji. Pomyśl o milionach żyjących w
              biedzie i głodzie, bez perspektyw na życie dłuższe niż 30-40 lat.
              Do czego zmierzasz? Jak wyobrażasz sobie świat gdyby Twoje poglądy
              wygrały?
              • aaron_agorenstein Re: Zawłaszczanie zdrowego rozsądku 01.02.09, 23:05
                > niezrozumiałych dla Ciebie racji. Pomyśl o milionach żyjących w
                > biedzie i głodzie, bez perspektyw na życie dłuższe niż 30-40 lat.

                A co to ma do rzeczy? Z faktu, że ludzie umierają nie wynika, że będzie lepiej,
                kiedy się ich od razu pozabija.

                > Do czego zmierzasz? Jak wyobrażasz sobie świat gdyby Twoje poglądy
                > wygrały?

                Wyobrażam sobie, że byłby to świat, w którym nie byłoby rampy, na której jacyś
                mądrale orzekają, kto ma prawo do życia, a kto nie. Które życie jest "godne
                życia", a które już nie bardzo.

                Na początek to byłoby nieźle. Ale jak widać szanse są marne. W końcu prawo do
                zabijania jest wygodniejsze niż jakieś smętne gadanie o odpowiedzialności, nie?
            • adrem63 Re: Zawłaszczanie zdrowego rozsądku 02.02.09, 16:44
              aaron_agorenstein napisał:
              > Jeśli prawo do życia ma tylko ten, kto ma "układ
              > nerwowy", "rozwinięty mózg","odpowiednią interakcję ze
              > środowiskiem", czy jakąś inną wyfantazjowaną cechę
              > (niezależnie od tego, czy jest to cecha aktualnie "powszechnie
              > uznawana" czy nie), to może nadejść taki dzień, kiedy okaże się,
              > że ja też mam mózg nieodpowiedniej budowy albo niewłaściwe
              > interakcje ze środowiskiem i na życienie zasługuję. Tego się boję
              > i we własnym interesie chcę, by sama przynależnośćdo gatunku
              > ludzkiego gwarantowała mi życie, a nie arbitralne decyzje
              > ideologów.

              Ha! Ha! Ha!
              Jak ja znam ten styl. Szczerze mówiąc brakowało mi go na tym forum.
              Twoje chciejstwo w tym wypadku wydaje się jednak zbyt wygórowane.
              Ten gatunek w tej rzeczywistości już tak ma, że na ogół ktoś inny
              decyduje o życiu lub śmierci jednostek. Jak na razie nie widać
              możliwości zmiany. Zresztą zmiany na co ?

              Wyobraź sobie (co i ja czynię w stosunku do siebie), że jesteś po
              ciężkim zawale mózgu, leżysz w komie, twój mózg jest uszkodzony na
              tyle, że wg. stwierdzenia lekarzy nigdy nie będziesz już w stanie
              samodzielnie funkcjonować. Twoja egzystencja może być tylko
              podtrzymywana sztucznie. Jesteś kupą tkanek które ożywia wymuszony
              obieg krwi.

              Co robić ? Nie zostawiłeś wyraźnego upoważnienia dla lekarzy żeby
              cię odłączyć od aparatury w przypadku niezdolności do samodzielnego
              funkcjonowania organów. Sytuacja jest patowa. Kupa tkanek która
              kiedyś była Tobą staje się powoli coraz bardziej zbędna i ciążąca
              wszystkim. Naprawdę chciałbyś tego ? Jeśli nie, to trzeba
              odpowiedzieć na następne pytanie.

              Jeśli nie chcesz żeby o tym kto ma prawo egzystować jako kupa czy
              kupka tkanek decydowali „jacyś mądrale” na podstawie wymyślonych
              przesłanek to kto ma to robić ?
              Kto ma odłączyć aparaturę i na jakiej podstawie ? Wszak należysz
              jeszcze do gatunku ? A może już nie ?

              • aaron_agorenstein Re: Zawłaszczanie zdrowego rozsądku 02.02.09, 17:08
                > Ten gatunek w tej rzeczywistości już tak ma, że na ogół ktoś inny
                > decyduje o życiu lub śmierci jednostek.

                Masz oczywiście rację. Ale z tego nie wynika, że te możliwości cudzej dowolnej
                decyzji należy jeszcze rozszerzać. Moim zdaniem należy je raczej zwężać i
                określać jasne "reguły gry", bez zamazywania sytuacji określeniami typu "to nie
                jest człowiek tylko płód", "to nie jest człowiek tylko kupa tkanek" itp. A w
                domyśle: można z tym "płodem", "kupą tkanek", robić co się chce...

                > Jeśli nie chcesz żeby o tym kto ma prawo egzystować jako kupa czy
                > kupka tkanek decydowali „jacyś mądrale” na podstawie wymyślonych
                > przesłanek to kto ma to robić ?

                Ja sam. Dlaczego nie miałbym mieć możliwości ważnego prawnie rozporządzenia, co
                ma się ze mną w takiej sytuacji stać? (Oczywiście jeśli tego zaniedbam to już
                inna sprawa). A reguły powinny być jasne. Np. ubezpieczalnia pokrywa koszty
                przebywania w takim stanie tyle i tyle dni, a potem "wyłącza prąd". Jeśli kogoś
                stać (albo jego rodzinę), to oczywiście można go tak trzymać przez lata.

                No i nie oszukiwać się, że prąd się wyłącza jakiejś "kupie tkanek" a nie
                człowiekowi (= organizmowi należącemu do gatunku ludzkiego). Trzeba mówić jasno,
                że w pewnych sytuacjach nie stać nas na podtrzymywanie życia człowieka, który
                znajduje się w stanie obecnie dla medycyny nieodwracalnym. Zakłamywanie sprawy
                jest zawsze gorsze.
                • adrem63 Re: Zawłaszczanie zdrowego rozsądku 02.02.09, 18:35
                  > Moim zdaniem należy je raczej zwężać iokreślać jasne "reguły gry",
                  > bez zamazywania sytuacji określeniami typu "to nie jest człowiek
                  > tylko płód", "to nie jest człowiek tylko kupa tkanek" itp.

                  Wątpię czy masz rację w tym wypadku. Bez takiego „wartościowania”
                  zagrożona jest podstawowa wartość naszej cywilizacji – życie ludzkie.
                  Jeśli w następstwie takiej bezkompromisowej definicji człowieka jako
                  grupy tkanek posiadających podobny genom rozciągniemy zakres ochrony
                  na embriony i ciała ludzkie neodwracalnie ciężko upośledzone, to nie
                  unikniemy konfliktu etycznego w wielu sytuacjach życiowych, czyniąc
                  zabójcami ludzi którzy muszą decydować i wykonywać.

                  > Trzeba mówić jasno, że w pewnych sytuacjach nie stać nas na
                  > podtrzymywanie życia człowieka, który znajduje się w stanie
                  > obecnie dla medycyny nieodwracalnym. Zakłamywanie sprawy jest
                  > zawsze gorsze.

                  Po drugie, etycznie co najmniej watpliwym jest używanie argumentu
                  ekonomicznego, bo rodzi to dalsze problemy z którymi człowiek nie
                  potrafi sobie poradzić.

                  • aaron_agorenstein Re: Zawłaszczanie zdrowego rozsądku 02.02.09, 19:02
                    > Jeśli w następstwie takiej bezkompromisowej definicji człowieka jako
                    > grupy tkanek posiadających podobny genom rozciągniemy zakres ochrony
                    > na embriony i ciała ludzkie neodwracalnie ciężko upośledzone, to nie
                    > unikniemy konfliktu etycznego

                    Oczywiście! Ale niech to właśnie będzie jasne, że jest to konflikt etyczny, a
                    nie usuwanie jakiegoś "płodu" jakby to było to samo co usuwanie "wrzodu na ...upie".

                    > Po drugie, etycznie co najmniej wątpliwym jest używanie argumentu
                    > ekonomicznego

                    Ale taka jest prawda! Gdyby utrzymywanie ludzi w stanie komy kosztowało złotówkę
                    rocznie, 99% ludzi uważałoby, że lepiej ich tak utrzymywać "na wszelki wypadek"
                    w nieskończoność (bo a nuż medycyna zrobi postęp)

                    Powiem więcej. Gdyby kobietom, które chcą usunąć dziecko, płacono milion złotych
                    za donoszenie ciąży, to - poza wyjątkowymi przypadkami - dbałyby o te "płody"
                    jak cholera, a o porodzie myślałyby z nieukrywaną radością (przy okazji
                    oczywiście myśląc na co ten milion wydadzą).

                    Mylę się?
                    • aaron_agorenstein Ważne uściślenie 02.02.09, 19:11
                      Napisałeś:

                      > definicji człowieka jako
                      > > grupy tkanek posiadających podobny genom

                      To nie całkiem tak. Człowiek = organizm należący do gatunku ludzkiego będący w
                      dowolnej fazie rozwoju. Organizm i grupa tkanek to nie to samo. Moja wątroba też
                      jest grupą tkanek o określonym genomie, ale nie jest organizmem. I oczywiście
                      sam genom nie wystarczy do odróżnienia poszczególnych organizmów. Każdy taki
                      organizm ma jeszcze swoją odrębną historię (której ślady też można obiektywnie
                      wykryć, więc nie jest to żadna "metafizyka"). Tym różnią się np. bliźniaki
                      jednojajowe. I tym różniłyby się także najdoskonalsze genetyczne klony.
                    • adrem63 Nie ma mądrych 03.02.09, 11:00
                      > Oczywiście! Ale niech to właśnie będzie jasne, że jest to konflikt
                      > etyczny, a nie usuwanie jakiegoś "płodu" jakby to było to samo co
                      > usuwanie "wrzodu na ...upie".
                      Być może masz rację,
                      ale mnie się nie podoba konieczność pogodzenia się z konfliktem
                      etycznym, bo to może być prosta droga do nadużyć i zbrodni.
                      Natomiast zgadzam się, że aborcja to nie to samo co usunięcie
                      zbędnej tkanki ludzkiej i myślę, że w znakomitej większości wypadków
                      aborcji mamy do czynienia właśnie z pewnym konfliktem etycznym.
                      Teraz, jak się domyślam, chodzi jeszcze o zaostrzenie tych
                      konfliktów.
                      Uważam, że imperatyw bezwzględnego donoszenia i urodzenie każdego
                      płodu nie jest zasadą rozsądną, a raczej ideologią.

                      Niepokój budzi również argument ekonomiczny, jest on zresztą
                      nadużywany także w obronie aborcji. Rzeczywistość jest jednak taka,
                      że ostatecznie decydujące są względy ekonomiczne i nie widać tutaj
                      możliwości odejścia od tego.

                      Co do definicji człowieka jako organizmu to masz rację, ale mnie nie
                      chodziło o piękną nazwę tylko o to, że organizm ten nie może
                      samodzielnie funkcjonować.
                      Trup także ma organy i genetykę z taką lub inną historią.
                      Można go nazwać człowiekiem czy organizmem ale nie o to przecież
                      chodzi.

                      Reasumując kwestie związane z aborcją, eutanazją, in vitro i
                      wykorzystywaniem badań genetycznych mogę na razie tylko powiedzieć,
                      że zamiast histerycznego wymachiwania pałką moralności potrzebny
                      jest solidny kompromis społeczny jak i kompromis ideologii z
                      rzeczywistością.
                      Do tego potrzebna jest odrobina mądrości, a mądrych nie ma.

      • ewelina_1 Re: Okopy katolicyzmu 02.02.09, 00:23
        Masz rację Alakyr.
    • miro17 1. To nie jest konflikt światopoglądowy 01.02.09, 17:12
      Dyskusja na tym forum stała się nerwowa - może warto podjąć próbę
      jej uporządkowania skupiajac sie na temacie, bez głupawych
      argumentów ad personam.
      Wszystkiego w jednym poście poruszyć się nie da - temat niniejszego
      jak w tytule.

      Gdyby cała ludzkość nie słyszała nigdy o jakiejkolwiek religii,
      dylemat: czy i jak chronić życie ludzi w płodowym albo w
      noworodkowym okresie życia, wymagałby rozstrzygnięcia i racjonalnej
      dyskusji.

      Postulat ochrony życia ludzi jest dla wierzących normą religijną
      (taką normą jest też dla nich zakaz kradzieży (paragraf 7 Dekalogu)
      albo zniesławiania (par. 8) itd.), ale nie uważamy przecież
      karalności kradzieży za narzucanie ogółowi światopoglądu
      religijnego. Postulat ochrony ludzkiego życia jest uznawany przez
      wierzących i niewierzących, reszta to kwestia logiki i wiedzy
      biologicznej niezależnej od religii. Wśród argumentów wysuwanych na
      tym forum i na podobnych za ochroną życia "płodu" prawie nie
      zauważyłem takich, które opierałyby się na religii. Dobrze, że
      ogólnej natury argumenty religijne, wypowiadane przez duchownych
      różnych wyznań, nie są podstawą naszych dyskusji. Na forum czytam za
      to czasem, w odpowiedzi na - słuszny lub nie - głos w
      obronie "nienarodzonych", że "Kościół to palił ludzi na stosie"
      albo "księża molestują dzieci". Ale co winne są temu "płody", które
      nie wyznają żadnej religii?

      Pociesza mnie to, że spotkałem już na forach (na tym niespodziewanie
      też) ludzi, którzy przyznawali się do swojego ateizmu czy
      agnostycyzmu i bronili praw ludzi w fazie płodowej nieraz potępiając
      równocześnie wewnątrzkościelny zakaz sztucznych antyśrodków.
      Ucieszyło mnie, że nie jestem sam, bo bedąc niewierzącym myślę
      podobnie.

      Wiem, że to trudne do zaakceptowania, tak silne jest
      przyzwyczajenie, ale powtórzę: spór nie ma charakteru religijnego, a
      zrozumienie tego pozwoliłoby uniknąć wojennej atmosfery, w której
      ludzie w płodowej fazie są tylko pretekstem konfliktu.

      P.S. Przepraszam, że nie będę na razie odpowiadał nawet na rzeczowe
      zarzuty (postaram się później nadrobić), ale chciałbym jeszcze
      poruszyć kilka ważnych spraw z tego tematu. M.
      • nick3 To jest konflikt światopoglądowy. 01.02.09, 17:30

        Z tego, że religijni (w większości) obrońcy życia nie odwołują się
        do argumentów czysto wyznaniowych, lecz próbują narzucić swoje
        stanowisko jako głos rozumu, nie wynika nijak, że podstawowa
        motywacja do zajmowania stanowiska "prolajf" nie wypływa
        egzystencjalnie z moralnosci religijnej.


        U znakomitej większości osób wypływa.


        Myślę, że także u ciebie i u 'agorensteina', choć twierdzicie że
        jesteście niewierzący.



        Sądząc po 'agorensteinie' wpojenie w środowisku prawicowo-
        konserwatywnym moralności religijno-autorytarnej (plus
        antyliberalnego antysemityzmu;) może się widocznie obyć bez wpojenia
        wiary w Boga.

        A może 'agorenstein' kłamie, że jest niewierzący...

        (Myślę, że prolajfom ich kierownicy duchowi mogą pozwalać na taką
        drobną mistyfikację "dla dobra świętej sprawy";)


        Także ty, miro, jesteś "niewierzącym rzymskim katolikiem" (jak
        określił siebie na antenie Radia Maryja lubiany tam profesor
        Wolniewicz).


        Przecież znam cię z twojego regularnego udziału w blogu Turnaua;)
        • aaron_agorenstein Re: To jest konflikt światopoglądowy. 01.02.09, 21:40
          > Sądząc po 'agorensteinie' wpojenie w środowisku prawicowo-
          > konserwatywnym moralności religijno-autorytarnej (plus
          > antyliberalnego antysemityzmu;) może się widocznie obyć bez wpojenia
          > wiary w Boga.
          >
          > A może 'agorenstein' kłamie, że jest niewierzący...
          >
          > (Myślę, że prolajfom ich kierownicy duchowi mogą pozwalać na taką
          > drobną mistyfikację "dla dobra świętej sprawy";)

          Miło mi to czytać. Gdy ktoś sięga do argumentów ad personam, do gdybania na
          temat przeciwnika, wyzywania go, dopatrywania się spisków i mistyfikacji itp.,
          najwyraźniej zdaje sobie sprawę, że nie dysponuje żadnymi argumentami i jedyne
          na co może liczyć, to na zdyskredytowanie drugiej osoby.

          Chciałem tylko zauważyć, że w trakcie tej dyskusji nie wyzywałem cię np. od
          lewackich komisarzy, nie doszukiwałem się u ciebie wdrukowanej komunistycznej
          moralności typu "kto kogo", nie sugerowałem, że jesteś naprawdę
          ginekologiem-aborcjonistą marzącym o prawdziwym rozkręceniu własnego biznesu
          (wbrew mitom podziemie aborcyjne to jednak gorszy interes; zwłaszcza że np.
          Czechy blisko).

          Wspominam o tym, bo zdaje się, że gdzieś użyłeś słowa "sumienie".
          • nick3 Re: To jest konflikt światopoglądowy. 01.02.09, 23:12
            No, taki znów miły to dla mnie nie byłeś:) Nie zgrywaj niewiniątka:)


            > najwyraźniej zdaje sobie sprawę, że nie dysponuje żadnymi
            > argumentami

            Tak, tak. W skrytości to przecież świetnie wiem, ale jako komunista-
            satanista-aborcjonista oczywiście idę w zaparte:)


            W przytoczonym przez ciebie cytacie nie ma określeń obraźliwych, za
            wyjątkiem:

            > A może 'agorenstein' kłamie, że jest niewierzący...


            Spotyka się na forum od czasu do czasu ludzi, którzy mówią, że są
            niewierzący, a potem dają taki pokaz moheru, że jest po prostu
            niemożliwe, by niewierzący tak rozumował.

            Twój sposób oceniania świata, reakcji emocjonalnej, etc. jest jakby
            żywcem przeniesiony z forum Frondy.

            (Założę się, że masz również stosowne zdanie o ruchu gejowskim, o
            wartości demokracji, o imigrantach w UE o Tradycji&Rodzinie, o
            żydokomunie... itp. itd.

            Czyż się mylę?:)))

            A więc jednak moja domyślność nie jest wyssana z palca:)


            O antysemityzmie świadczy choćby twój nick, który nota bene uważam
            za przejaw chamstwa. Po prostu przyzwoici ludzie nie sięgają po
            takie chwyty. Dlatego czują się zwolniony w twoim przypadku ze
            standartów w pełni uprzejmej rozmowy. Ograniczam się do tego, by nie
            lżyć - czego wobec nikogo robić nie wypada, choćby przez szacunek
            dla samego siebie. Zresztą nie miewam do tego skłonności.
            • aaron_agorenstein Aaron zdemaskowany przez tropiciela spisków 02.02.09, 00:31
              > W przytoczonym przez ciebie cytacie nie ma określeń obraźliwych, za
              > wyjątkiem:

              > > A może 'agorenstein' kłamie, że jest niewierzący...

              Czy mam rozumieć, że dla ciebie "moralność religijno-autorytarna (plus
              antyliberalnego antysemityzm)" to nic obraźliwego? Czysty opis....

              Nie obrażaj jeszcze dodatkowo mojej inteligencji!

              > jest po prostu
              > niemożliwe, by niewierzący tak rozumował.

              Piękny dowód z niemożliwości. Coś w rodzaju moherowego "Bóg musiał świat
              stworzyć, bo jest niemożliwe, żeby Boga nie było", he he! Zabawni są ci
              "oświeceni" liberałowie...

              > (Założę się, że masz również stosowne zdanie o ruchu gejowskim, o
              > wartości demokracji, o imigrantach w UE o Tradycji&Rodzinie, o
              > żydokomunie... itp. itd.

              Przecież jeśli coś by się nie zgadzało z twoimi przesądami na mój temat, to i
              tak byś tego nie przyjął do wiadomości. Bo ty rozumujesz na mój temat DOKŁADNIE
              tak jak to robią antysemici. Jeśli Żyd nie pasuje im do obrazu Żyda, to znaczy
              że kłamie i się maskuje. Trzeba go więc czym prędzej zdemaskować. No i ty
              właśnie mnie teraz demaskujesz...

              > O antysemityzmie świadczy choćby twój nick, który nota bene uważam
              > za przejaw chamstwa. Po prostu przyzwoici ludzie nie sięgają po
              > takie chwyty.

              Chyba ci już do reszty odbiło w tej demaskatorskiej pasji!

              Uprzejmie proszę o wyjaśnienie, co jest antysemickiego a nawet "chamskiego" w
              moim nicku. Czy drwię z jakiegoś żydowskiego imienia? Nazwiska? Zwyczaju? Aaron
              to piękne biblijne imię (w USA protestanci używają go chyba częściej niż Żydzi),
              ale ponieważ samego Aarona rejestracja nie chciała łyknąć dodałem naprędce tego
              Agorensteina.

              Czy Żyd logujący się na forum Wprost jako Jan Wprostowicz mógłby być oskarżony z
              tego powodu o chamski antypolonizm? Chyba nawet niejaki Nowak nie wpadłby na
              taki idiotyzm. Czyżbyś zatem miał bardziej odbite od Nowaka????
    • miro17 2. Człowiek i osoba 02.02.09, 01:26
      Jeszcze parę słów do poprzedniego tematu.

      Chrześcijanie nie zawsze mieli taki sam stosunek do ochrony życia
      przed urodzeniem. Powszechnie wspomina się św. Augustyna, który de
      facto rozgrzeszałby wczesną aborcję, bo twierdził, ze "płód"
      obdarzany jest przez Boga duszą na ileś tam dni po zapłodnieniu. Co
      zmieniło się od tego czasu? Kościelna dogmatyka nie, przybyło tylko
      dużo nowej wiedzy biologicznej. Zapewne na podstawie tej nowej
      wiedzy chrześcijanie zmienili swoją doktrynę, czyli postąpili
      odwrotnie i znacznie mądrzej, niż w przypadku Kopernika i Darwina.
      Lubię chrześcijan, ale przesadziłbym, gdybym uważał, że tylko oni
      mają monopol na logiczne myślenie. Niewierzący też umieją myśleć.

      Napisałem "lubię chrześcijan" i uśmiechnąłem się, bo przypomniałem
      sobie przygodę z moherami, którzy mianowali mnie kiedyś Żydem, "bo
      skoro sam pan mówi, że ich lubi, to przecież musi pan być Żydem".
      Takie są mohery wszelkiej maści.

      Ale przejdźmy od spraw zabawnych do poważnych - człowiek i osoba.

      Nie będę próbował zgadywać, w której minucie czy sekundzie
      rozpoczyna się rozwój człowieka. Nie chcę się mądrzyć, co się dzieje
      w ciągu kilku pierwszych dni (nie wiem, jak dalece "układ" jest
      zdeterminowany), ale zaraz potem mamy do czynienia z ciągłym
      rozwojem tego-a-nie-innego-człowieka. Kiedy w przyszłości nauka
      pozwoli na nieniszczące badanie człowieka w takiej wczesnej fazie
      rozwoju, można będzie poznać ogromnąą liczbę cech, które już niesie
      ze sobą i które będą odróżniać go od innych ludzi. Wystarczy nie
      przeszkadzać, czas płynie szybko, a cechy te się zrealizują.
      Oczywiście możliwości modyfikacji są ogromne, im wcześniejsza faza
      rozwoju, tym łatwiej o uleganie zewnętrznym zakłóceniom, ale i po
      urodzeniu mozna - zakłócając - zmienić bardzo ważne cechy człowieka.
      Jasne też że wiele cech zostanie nabytych już po urodzeniu, ale
      tych "zapisanych" jest wystarcająco wiele, żeby nie uważać "płodu"
      za za anonimowy kawałek jakiegoś tam "życia".

      W dyskusjach pada w kółko dość absurdalne pytanie, od kiedy
      rozwijający się "płód" czy "zarodek" jest człowiekiem. Człowiekiem
      jest oczywiście od początku rozwoju, tak jak gąsienica, poczwarka i
      motyl jest bielinkiem kapustnikiem. Ale nie w tym sensie to
      nieporadne pytanie jest stawiane. Pewiem moher tropiący
      ukrytych "obcych" miał kiedyś lepszy dzień i napisał, że "płód" jest
      oczywiście człowiekiem w sensie przynależności gatunkowej, ale nie
      jest osobą. Korzystam z tego rozróżnienia, jest trafne.

      Jest wg. mnie jedyny sposób na sprawdzenie, czy osobnik na danym
      etapie rozwoju jest osobą. Należy wyobrazić sobie, że ów osobnik na
      zawsze zatrzymuje sie w rozwoju i zapytać, czy w takim stanie
      uznalibyśmy go za osobę.
      Jakiś mędrzec stwierdził, że płód nabiera bliżej
      nieokreślonego "człowieczeństwa", kiedy pojawią mu się fałdy na
      mózgu. Ale gdyby taki "ktoś" przestał się w tym momencie
      nieodwołalnie rozwijać, to jego fałdy na mózgu byłyby tyle warte, co
      fałdy na pupci.
      Nawet noworodek, gdyby zaraz po urodzeniu nieodwołalnie przestał się
      rozwijać, to, nie zdając sobie sprawy ze swojej odrębności a nawet
      istnienia, umiejący tylko krzyczeć, robić pod siebie i zacisnąć
      palce na podsuniętym drewienku, nieporównanie głupszy od dorosłej
      świni - też nie byłby osobą.
      Nie można tego powiedzieć o małym dziecku, które, gdyby nawet na tym
      etapie zakończyło rozwój, to byłoby zdolne do kontaktu z innymi i do
      obserwacji świata. Tak obserwując świat, będąc niedoskonałą, ale
      osobą, mogłoby przeżyć całe swoje życie.

      Wartością zarówno "płodu" jak i "noworodka" jest to, czym będą w
      przyszłości, małego dziecka - po części, aż w końcu watrość
      człowieka dojrzałego, choćby kilunastoletniego, polega na tym, czym
      on jest.

      Czy wartość człowieka w każdej fazie rozwoju jest taka sama? Wydaje
      mi się - i to jest moja (podważalna) intuicja moralna, że oczywiście
      nie, ale że na każdym etapie powinno się ją uważać za bardzo dużą.
      Że osobniki mniej rozwinięte w pewnych skrajnych warunkach (ale
      tylko w takich!) muszą ustąpić rozwinętym bardziej, przekonał mnie
      najszlachetniejszy człowiek XX wieku, Janusz Korczak, kiedy w getcie
      warszawskim opiekował się dużą grupą dzieci w różnym wieku. Jedzenia
      było drastycznie mało, umarłyby z głodu wszystkie i Korczak wtedy
      przestał karmić najmłodsze. Niech nikt nie próbuje powiedzieć
      złego słowa o tym lekarzu, całą winę za dramat jego i dzieci ponoszą
      hitlerowcy. Nota bene Korczak był zdecydowanym przeciwnikiem
      aborcji, oczywiście nie był chrześcijaninem, czy był w ogóle
      wierzący - nie wiem. To już dygresja nie związana z tematem.

      Na tej samej zasadzie absurdem byłoby nie poswięcić życia dziecka,
      choćby w trakcie porodu, dla ratowanie życia jego matki - chyba że
      sama chce się poświęcić. Natomiast dla komfortu życia,
      albo "dlatego, że tak chcę, mam prawo wyboru, bo to moja własność" -
      to już nie.
      Rozwijający się człowiek nie jest własnością rodziców, państwa ani
      społeczeństwa, żadnego kościoła ani gminy wyznaniowej, jest swój
      własny, chociaż jeszcze długo po porodzie nie będzie tego wiedział.

      Czas płynie bardzo szybko - zanim się obejrzę, ten człowiek na
      etapie płodu, a więc teraz jeszcze nie osoba, będzie takim samym
      człowiekiem jak ja. Wystarczy poczekać i nie niszczyć. Powód, dla
      którego uważłbym za słuszne przerwanie jego rozwoju musiałby być
      bardzo ważny, np. naprawdę groźna choroba zagrażająca jego matce - i
      żaden mniejszy.
      Sęk w tym, że nie potrafię udowodnić słuszności tego przekonania.
      Ale mówiąc między nami, słuszności przekonania, że nie powinienem
      zabijać dorosłych ludzi, też nie umiem udowodnić.
      • aaron_agorenstein Re: 2. Człowiek i osoba 02.02.09, 01:53
        Jak pewnie już zauważyłeś, w wielu sprawach się zgadzamy, ale nie rozumiem po co
        wprowadzasz mętne i arbitralne pojęcie "osoby"?

        Czy człowiek-osoba to nie jest analogon do człowiek-z-układem-nerwowym itp.?
        Czyli w ostatecznym rachunku takie "niby-uzasadnienie", że jeden człowiek to
        jakby bardziej człowiek od drugiego, ale wręcz tylko ten jest człowiekiem
        "naprawdę".

        Oczywiście wszyscy wartościujemy ludzi i ja też to robię. Tym bardziej dzieje
        się tak w dramatycznej sytuacji - jak ta, w której znalazł się Korczak. Niemniej
        chyba uczciwiej jest skazywać na śmierć (np. głodową) ludzi jako ludzi, a nie
        odczłowieczać lub "pomniejszać" ich jeszcze przed śmiercią jako "płody" czy
        "nie-osoby".

        Rozważania o osobach zostawiłbym teologom dyskutującym o "Bogu jedynym w trzech
        osobach", bo tu przynajmniej mam gwarancję, że nawet jeśli przypadkiem ten Bóg
        istnieje, to teologowie mu swymi rozważaniami żadnej krzywdy nie zrobią.
        • jk1962 Re: 2. Człowiek i osoba 02.02.09, 11:24
          aaron_agorenstein napisał:

          > Oczywiście wszyscy wartościujemy ludzi i ja też to robię.
          ...................................................

          Wobec tego dlaczego odmawiasz prawa do wartosciowania zycia ludzkiego kobiecie w
          ciazy? W pewnym momencie zycie kazdego z nas moze byc wycenione chocby przez
          system opieki zdrowotnej ktory nie zaplaci za kontynuowanie kosztownej kuracji.
          Oburzamy sie na to ale tak jest. Czy jestes w stanie poswiecic wszystko dla
          ratowania zycia swego dziecka? Sprzedac dom i wszystko co masz i jeszcze sie
          zapozyczyc? Jesli tak to twoje dzieci sa szczesciarzami. Ale nie ma prawa
          zmuszajacego rodzicow do takich poswiecen. A czy wiesz jak jest wycenione zycie
          dziecka chocby w Somalii? Pewnie mniej niz 1$ dziennie. Uratowales kogos w
          Somalii, czy moze ich zycie nie obchodzi cie za bardzo? Dokonales wyboru.
          Dlaczego kobieta nie ma prawa dokonac takiego wyboru?
          • aaron_agorenstein Re: 2. Człowiek i osoba 02.02.09, 12:09
            > Wobec tego dlaczego odmawiasz prawa do wartosciowania zycia ludzkiego kobiecie
            > w
            > ciazy?

            A gdzie ja tak napisałem??? Problem polega na tym, że są ludzie, którzy z
            jakichś powodów udają, że to nie o ludzkie życie tu chodzi, tylko np. o
            usunięcie tajemniczego płodu, tworu rzekomo pozagatunkowego, do którego jeszcze
            nie spłynęła skądś "dusza", "osoba", "człowieczeństwo" czy inna tym podobna
            ideologiczna iluzja.

            Jeśli jednak ktoś uczciwie przyznaje, że chodzi tu zabicie dziecka, to teraz
            dopiero możemy zacząć rozważać, w jakich sytuacjach uznamy to za ewentualnie
            usprawiedliwione.

            Ja nie wykluczam, że takie sytuacje istnieją. Kto potępi Korczaka za to, że w
            tragicznej sytuacji zdecydował się praktycznie zagłodzić część dzieci? Z drugiej
            strony widzę jednak istotną różnicę między sytuacją Korczaka a sytuacją kobiety,
            która decyduje o śmierci rozwijającego się dziecka, bo np. szykują się szałowe
            wakacje, a ona nie ma życzenia spędzić ich "z brzuchem". Nie jestem seksistą
            więc równie dobrze możemy rozważyć sytuację moralną faceta namawiającego swoją
            kobietę na aborcję, bo on akurat rozkręca swój biznes i "na dziecko nas nie stać".

            A niestety w ramach tzw. "aborcji na życzenie" oba te ostatnie przypadki są jak
            najbardziej możliwe.
            • alakyr Re: 2. Człowiek i osoba 02.02.09, 21:51
              Aaronie, czy ktoś Ci zabrania stosowania w życiu Twoich zasad? Albo
              Twojej żonie, dziewczynie? Czy ktoś ich zmusza do aborcji albo
              zapłodnienia in vitro? Czy ktoś zmusza Cie do dzielenia się organami
              po śmierci? Nie sadzę, więc nie terroryzuj innych swoimi
              rozważaniami typu ile diabłów miesci się na główce szpilki.
              Z Twoich wypowiedzi psycholog mógłby stworzyć ciekawy przypadek
              naukowy, nie wiem czy chciałbyś żeby inni przeczytali to
              opracowanie.
              A życie jak zwykle idzie dalej i mam nadzieję że będziemy coraz
              głębiej poznawać prawdę bo do końca nigdy jej nie poznamy, to tylko
              niektórym się wydaje że wszystko wiedzą. Żal mi takich, jak się mają
              rozwijać?
              • aaron_agorenstein Re: 2. Człowiek i osoba 02.02.09, 22:04
                > Aaronie, czy ktoś Ci zabrania stosowania w życiu Twoich zasad? Albo
                > Twojej żonie, dziewczynie?

                Wybacz, ale niczego nie zrozumiałeś/zrozumiałaś. Jeśli za sprawą pewnej
                ideologii istnieje przyzwolenie na segregację osobników ludzkiego gatunku na
                zasługujących na życie i nie zasługujących, to ja w moim własnym egoistycznym
                interesie się na to nie godzę, bo boję się, że mnie też ktoś może, na jakiejś
                równie ideologicznej podstawie uznać za "niegodnego życia". Jasne?

                A co do twojej uwagi, to czy np. Niemcowi protestującemu przeciwko zabijaniu
                Żydów też wystarczyłoby powiedzieć: o co ci chodzi? kto ci zabrania stosowania w
                życiu twoich zasad? Nie chcesz, to Żydów nie zabijaj! Ale jakim prawem się
                wtrącasz do naszych postępowych narodowosocjalistycznych porządków?

                > więc nie terroryzuj innych swoimi
                > rozważaniami typu ile diabłów

                Tiaaa. Straszny terrorysta ze mnie. To już jest jakiś powód, żeby mnie
                wyeliminować, prawda?
            • tezas jeszcze kilka uwag 02.02.09, 21:53
              Wg aaron_agorensteina "czlowiek' = należacy do gatunku ludzkiego, bez wzgledu na
              istnienie organow, mozgu, systemu nerwowego... Coz, mozna miec i taki poglad;
              jak napisalam wyzej, moja strona przekonan nie narzuca. Oczywiscie ma to tyle
              sensu co chocby mowienie o jajku per "kura" ("do ciasta wbij 5 surowych kur" -
              moze kiedys sie doczekamy i takiej ksiazki kucharskiej). Nb. nawet przy
              przyjeciu takiej definicja mowa o "dziecku [nienarodzonym]" jest dokladnie tak
              samo [nie]uzasadniona jak mowienie "[nienarodzony] 27-latek", no ale termin
              'dziecko' budzi emocje i o to chodzi.
              Na szczescie nie jest to poglad rozpowszechniony, a przynajmniej w krajach
              rozwinietych. mimo "biologicznej" argumentacji aarona nie podzielaja go tez
              powszechnie biolodzy, medycy ani naukowcy.

              Do argumentu o zydach sie odnioslam: 'kiedys niemowlakom [ew. zydom] odmawiano
              czlowieczenstwa wiec teraz musimy uznac juz zarodek za czlowieka' - to jest on
              dokladnie tak racjonalny jak argument 'kiedys nie bylo gatunkow chronionych i
              wiele wyginelo, wiec teraz nie zabijajmy nawet krow". Podobna logika.

              Na koniec pocieszenie dla aarona: nie czytalam dokladnie wszystkich twoich
              postow, ale piszesz ze czujesz sie zagrozony. Spokojnie, nie masz sie czego bac:
              nie ma u nas nawet mowy o wprowadzeniu prawa prowadzacego do smierci mezczyzn.
              Zagrozone sa tylko kobiety w wielu rozrodczym - poprzez podejmowane regularnie
              proby wprowadzenia, w tym tylnymi drzwiami, bezwzglednego zakazu aborcji, w tym
              w przypadku zagrozenia ich zdrowia i zycia.
              ---------------------------------
              Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
              mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
              potrzebujemy pomocy"
              • aaron_agorenstein Re: jeszcze kilka uwag 02.02.09, 22:28
                > Wg aaron_agorensteina "czlowiek' = należacy do gatunku ludzkiego, bez wzgledu n
                > a
                > istnienie organow, mozgu, systemu nerwowego...

                A co cię tu razi? Niemowlę z anencefalią (bezmózgowiem) umiera wprawdzie
                natychmiast po urodzeniu, ale formalnie może być zarejestrowane i figurować
                potem w rejestrach jako zmarły obywatel Rzeczypospolitej. Sam wiem o grobie
                takiego dziecka. Czyj to jest grób według ciebie?

                > Oczywiscie ma to tyle
                > sensu co chocby mowienie o jajku per "kura" ("do ciasta wbij 5 surowych kur" -
                > moze kiedys sie doczekamy i takiej ksiazki kucharskiej).

                Dowcipne, ale nietrafne. W przypadku zwierząt i roślin niemal zawsze (a w
                przypadku ludzi często) rozróżniamy ich fazę rozwojową z rozmaitych praktycznych
                względów. Przedszkolak nie może zostać prezydentem (bo inny jest "przepis" na
                prezydenta w konstytucji) a z kury nie robi się ciasta.

                Poważne pytanie brzmi, jak daleko może sięgać nasza selekcja ludzi ze względu na
                ich fazę rozwojową? Nikt nie protestuje przeciw temu, że przedszkolacy nie mogą
                być prezydentami, a otępiali starcy nie mogą prowadzić samochodów. Ale czy taka
                selekcja może być stosowana, gdy w grę wchodzi prawo do życia? Czy można z góry
                uznawać organizm w jakiejś fazie rozwojowej za "niegodny życia" na jakiejkolwiek
                ideologicznej podstawie? Bo inna podstawa niż ideologiczna nie wchodzi w tym
                wypadku w grę.

                > Do argumentu o zydach sie odnioslam: 'kiedys niemowlakom [ew. zydom] odmawiano
                > czlowieczenstwa wiec teraz musimy uznac juz zarodek za czlowieka'

                Rzecz właśnie w tym, że to nie jest kwestia uznaniowa. Uznać możemy najwyżej, że
                ludzki organizm w fazie rozwojowej określanej jako zarodek nie ma prawa do
                życia, bo... jest za mały, za głupi, nie mówi, nie ma mózgu, Bóg w niego jeszcze
                nie wlał "duszy", nie przysługuje mu "człowieczeństwo", nie jest "osobą"...
                Krótko mówiąc, do kubła z tym czymś.
                • ewelina_1 Re: jeszcze kilka uwag 02.02.09, 22:42
                  aaron_agorenstein zgłosiłeś się już na ochotnika na ciążę? Czy
                  pozostajesz być nadal mądry tylko w gębie.
                  • aaron_agorenstein Re: jeszcze kilka uwag 02.02.09, 23:07
                    > aaron_agorenstein zgłosiłeś się już na ochotnika na ciążę? Czy
                    > pozostajesz być nadal mądry tylko w gębie.

                    Zgłosiłem się. Ale powiedzieli, żebym przyszedł z kobietą, która mnie zapłodni.
                    Daj znać, kiedy bierzemy się do roboty.
                  • aaron_agorenstein A teraz serio 02.02.09, 23:16
                    Jak chyba zauważyłaś, po tym jak napisałaś, że ciąża była dla ciebie trudnym
                    przeżyciem, uszanowałem to i NIE wpieprzałem ci się z jakimiś uwagami od czapy
                    mającymi cię ośmieszyć lub zdyskredytować. Czy mogłabyś postąpić podobnie i
                    uszanować również moje obawy? Być może wydają ci się one śmieszne (tak jak twoje
                    przeżywanie ciąży komuś mogłoby się wydać zwyczajną histerią), ale mimo wszystko
                    prosiłbym o odrobinę empatii. Dziękuję!
                    • ewelina_1 Re: A teraz serio 03.02.09, 00:47
                      Owszem, mogę uszanować twoje obawy.
                      Ale sam widzisz, jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                      Jeszcze nie tak dawno zakpiłeś sobie pisząc m.in. "Dziś kobiety mają
                      znacznie większą szansę zginąć w wypadku samochodowym niż umrzeć
                      przy porodzie, więc zamiast poświęcać tyle energii walce o prawo do
                      zabijania może poświęciłyby ją raczej walce o bezpieczeństwo na
                      drogach... "
                      Gdyby realna perspektywa ciąży i porodu zajrzała w oczy (i brzuch)
                      każdemu krzykaczowi prolajf, to wszelkie górnolotne hasła
                      o "godności życia poczętego", "wystarczy urodzić i oddać do adopcji"
                      prysłyby jak bańka mydlana. Każdy jest mądry, dopóki swoich słów nie
                      musi przetestować na własnym tyłku.
                      P.S.
                      W życiu nie spotkałam kobiety, któraby jakiekolwiek przeżywanie
                      ciąży nazwała histerią. Wiesz czemu? Poza tym, kilkutygodniowy pobyt
                      w szpitalu nie jest histerycznym przeżywaniem.
                      • aaron_agorenstein Re: A teraz serio 03.02.09, 01:11
                        > Jeszcze nie tak dawno zakpiłeś sobie pisząc m.in. "Dziś kobiety mają
                        > znacznie większą szansę zginąć w wypadku samochodowym niż umrzeć
                        > przy porodzie,

                        To nie była kpina. Taka jest po prostu obecnie sytuacja w naszej cywilizacji.

                        > Gdyby realna perspektywa ciąży i porodu zajrzała w oczy (i brzuch)
                        > każdemu krzykaczowi prolajf,

                        OK. Wyżywasz się w tak banalny sposób, bo jestem mężczyzną. A co napiszesz mojej
                        żonie? Ona to dopiero jest "prolajf" (według twojej terminologii)! Poza tym nie
                        będę ukrywał, że moje obecne poglądy właśnie jej w dużej części zawdzięczam.
                        Kiedyś wygodniej było mi być "męskim szowinistą", uważającym że kobiety można
                        zapładniać bez zbytnich skrupułów, bo w razie czego się ten jakiś tam "zlepek
                        komórek" wyskrobie.
                        • ewelina_1 Manipulacje aaron_agorensteina 05.02.09, 00:45
                          napisał:

                          > > Jeszcze nie tak dawno zakpiłeś sobie pisząc m.in. "Dziś kobiety
                          mają
                          > > znacznie większą szansę zginąć w wypadku samochodowym niż umrzeć
                          > > przy porodzie,
                          >
                          > To nie była kpina. Taka jest po prostu obecnie sytuacja w naszej
                          > cywilizacji.
                          Ale manipulujesz! Gdybyś tylko tyle napisał, to nie byłoby problemu,
                          ale po przecinku był przecież ciąg dalszy zdania, który zmieniał już
                          kontekst wypowiedzi.
                          Zdegradowałeś życie kobiety wyłącznie do bilogicznej egzystencji,
                          bez uczuć, bólu, lęków itd. bo jak jest duża szansa że przeżyje, to
                          powinny zająć się czymś innym.
                          Poza tym mylisz się, możesz się zdziwić jak zliczysz kobiety, które
                          umarły przy i po porodzie (komplikacje), w czasie ciąży (w zeszłym
                          roku prasa opisywała kilka zgonów w przeciągu pół miesiąca), źle
                          wykonanej aborcji czy popełniły samobójstwo z powodu depresji
                          poporodowej. O traumie poporodowej nawet nie wspominam, bo od tego
                          się nie umiera, choć boli.

                          > OK. Wyżywasz się w tak banalny sposób, bo jestem mężczyzną.
                          nie, bo jesteś ignorantem. Nie wiesz o czym piszesz. Przykładem
                          niech będzie twoje wyimaginowane zmartwienie, że kiedyś ktoś może
                          stworzyć przepis, by ciebie zabić. Tymczasem dziś jest realne
                          zagrożenie życia kobiet, gdy dla personelu medycznego troska o płód
                          jest ważniejsza od życia kobiety (przykłady podały już poniżej inne
                          osoby).
                          Jak widać twoja troska o płód bierze się wyłącznie z troski o własny
                          tyłek. Kobiety się dla ciebie nie liczą - żona o tym wie?
                          I jeszcze jedno, w taki sposób "wyżywałabym się" też na jakiejś
                          małolacie, która wciskałaby mi nawiedzone idiotyzmy (np. z lekcji
                          religii).

                          A co napiszesz moje
                          > j
                          > żonie? Ona to dopiero jest "prolajf" (według twojej terminologii)!
                          Poza tym nie
                          > będę ukrywał, że moje obecne poglądy właśnie jej w dużej części
                          > zawdzięczam.
                          Po tym co piszesz poniżej, to ja też jestem taką "prolajf". Dla mnie
                          moje dzieci też od początku ciąży były dziećmi, tyle że miałam
                          świadomość, że może ich życie zakończyć się na etapie zarodka, bo
                          taka jest Natura.

                          > Kiedyś wygodniej było mi być "męskim szowinistą", uważającym że
                          kobiety można
                          > zapładniać bez zbytnich skrupułów, bo w razie czego się ten jakiś
                          tam "zlepek
                          > komórek" wyskrobie.
                          Czyli niewiele się u ciebie nie zmieniło. Wcześniej kobiety
                          traktowałeś jak - mówiąc twoim językiem - klozet, a teraz jak
                          inkubatory.
                • tezas Re: jeszcze kilka uwag 02.02.09, 23:57
                  Razi? Uwazam to po prostu za calkiem besensowne.
                  Przykład z kura jest trafny; to tylko konsekwentne zastosowanie twojej logiki
                  wobec innego gatunku. Jajko kurze niewątpliwie należy do kurzego gatunku i nie
                  trzeba zadnego biologa, żeby orzec ze wykluje się z niego tylko kurczak.
                  Mowienie o jajku z tego powodu ‘kura’ lub wrecz ‘kurczatko’ jest bezpodstawne.
                  Tobie jednak jak widac konsekwencji brakuje.

                  Fazy rozwojowe (w tym czy to kury, czy człowieka) rozrozniamy nie tylko z
                  praktycznych wzgledow ale po prostu dlatego, ze one SA. Ideologiczne zaklinanie
                  rzeczywistości i mowienie, ze nie ma zadnej roznicy miedzy miedzy zarodkiem a
                  momentem tzw. „naturalnej śmierci” tego nie zmienia. Ideologia jest mowienie o
                  zarodku ‘czlowiek’, a tym bardziej ‘dziecko’.

                  „do kubła z tym czymś.” – jak rozumiem mialo być szokujaco, ale nie jest
                  trafnie. Z duzym prawdopodbienstwem kazda wspolzyjaca kobieta wyrzucila w swoim
                  zyciu do kubla zuzyte podpaski, w których był zarodek. Naprawde uwazasz ze
                  należy sprawic im pogrzeb?

                  Na koniec odpowiedz na pierwsze pytanie: dla mnie to grob pogrzebanej nadziei –
                  może zabrzmi to górnolotnie, ale tak mysle i wspolczuje znajomym. Jednoczesnie
                  uwazam, ze taka ciaza powinna zostac przerwana (chociaz oczywiście nie
                  zmuszałabym nikogo do aborcji, nawet gdybym miala taka możliwość). Natomiast ty,
                  jak rozumiem, uwazasz ze kobiety powinny być zmuszane do donoszenia ciazy i
                  porodu nawet w przypadku, gdy plod nie ma szans na przezycie. Nie ma powodow do
                  takiego okrucieństwa.

                  ---------------------------------
                  Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                  mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                  potrzebujemy pomocy"
                  • aaron_agorenstein Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 00:57
                    Fazy rozwojowe (w tym czy to kury, czy człowieka) rozrozniamy nie tylko z
                    > praktycznych wzgledow ale po prostu dlatego, ze one SA.

                    A czy ja twierdziłem kiedyś co innego? Oczywiście, że te fazy są i że zarodek to
                    co innego niż płód, a płód to co innego niż niemowlak. A faza "przedszkolak" to
                    co innego niż faza "starzec". Zgadzamy się całkowicie! To jeden z moich
                    oponentów twierdził, że żadnych faz nie ma, bo ciągłość osobnicza to tylko
                    konwencja... (oczywiście samo wyróżnienie tych faz jest konwencjonalne)

                    Ideologia jest
                    > mowienie o
                    > zarodku ‘czlowiek’

                    Jeżeli termin "człowiek" rozumieć ideologicznie, to tak może być. Ale jeśli
                    człowiek = organizm należący do gatunku ludzkiego, to i zarodek i płód i
                    niemowlak i przedszkolak i starzec podpadają pod termin człowiek jako że są to
                    kolejne fazy rozwoju organizmu należącego do gatunku ludzkiego. I tyle.

                    > zyciu do kubla zuzyte podpaski, w których był zarodek. Naprawde uwazasz ze
                    > należy sprawic im pogrzeb?

                    Wybacz, ale co to za argument? Z faktu, że większość organizmów należących do
                    gatunku ludzkiego ginie już w fazie zarodka, nie wynika DOKŁADNIE NIC dla
                    naszego problemu. Czy w kraju o wielkiej umieralności niemowląt, gdzie każda
                    kobieta doświadczyła śmierci przynajmniej jednego niemowlaka, umyślne zabicie
                    niemowlaka staje się tym samym błahostką? Na zdrowy rozsądek w takim kraju TYM
                    BARDZIEJ powinno się dbać o niemowlaki, którym udało się przeżyć.

                    > Na koniec odpowiedz na pierwsze pytanie: dla mnie to grob pogrzebanej nadziei

                    Nie wiem, co to jest "pogrzebana nadzieja". Nie lubię metafizyki. W tym grobie
                    pogrzebano "jakieś coś". Czy to był zmarły kaleki osobnik ludzkiego gatunku? A
                    jeśli nie osobnik, to co? A jeśli nie ludzkiego gatunku to jakiego? Poproszę o
                    jakąś weryfikowalną empirycznie odpowiedź, którą ewentualna ekshumacja mogłaby
                    potwierdzić. (Gdybyś mi odpowiedziała, że była to ziemska powłoka aniołeczka,
                    którego dobry Bóg wezwał do siebie, grymasiłbym dokładnie tak samo)

                    > jak rozumiem, uwazasz ze kobiety powinny być zmuszane do donoszenia ciazy i
                    > porodu nawet w przypadku, gdy plod nie ma szans na przezycie.

                    Czy mogłabyś wskazać miejsce, gdzie to napisałem, czy choćby zasugerowałem? I
                    czy mogłabyś na przyszłość odnosić się do moich wypowiedzi, a anie do swoich
                    domysłów? W innym poście napisałem nawet wyraźnie, że nie wykluczam sytuacji, w
                    których podejmuje się decyzję o zabiciu człowieka, ale niech te "reguły gry"
                    będą wyraźne i bez ideologicznych zakłamań. Jeśli nie stać nas na utrzymywanie
                    przy życiu w nieskończoność człowieka-rośliny, to mówmy to wprost, a nie
                    załatwiajmy sprawy przez "odczłowieczenie" i stwierdzenie, że jest to tylko
                    "kupa tkanek", więc nie ma problemu. Jeśli płód jest pozbawiony mózgu, to nie
                    odczłowieczajmy go usuwając go (werbalnie) poza obręb naszego gatunku jako
                    "tylko płód". Mówmy jasno, że w tej sytuacji kobieta ma prawo do zabicia swego
                    dziecka, ponieważ dziecko i tak nie ma szans na przeżycie, a taka ciąża zagraża
                    matce.

                    Jasność opisu problemu i wyrzucenie ideologicznych śmieci (religijnych,
                    humanistycznych, eugenicznych czy jakichkolwiek innych) jest pierwszym warunkiem
                    sensownej debaty. Inaczej będziemy mieć tylko wieczny ryk ideologów.
                    • adrem63 Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 13:11
                      > Mówmy jasno, że w tej sytuacji kobieta ma prawo do zabicia swego
                      > dziecka,...
                      Ciekawe co na to powie twoja żona :).
                    • jk1962 Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 13:42
                      aaron_agorenstein napisał:

                      Jasność opisu problemu i wyrzucenie ideologicznych śmieci (religijnych,
                      humanistycznych, eugenicznych czy jakichkolwiek innych) jest pierwszym warunkiem
                      sensownej debaty. Inaczej będziemy mieć tylko wieczny ryk ideologów.
                      ................................................................
                      Alez oczywiscie!
                      Po pierwsze nie mowmy o nienarodzonych dzieciach bo to jest jezyk religijnego
                      fanatyzmu. Medycyna w miare precyzyjnie okresla poszczegolne etapy rozwoju i
                      tymi pojeciami mozemy sie poslugiwac. Mimo ze istnieje ciaglosc zycia i rozwoju
                      zgodzisz sie chyba ze zycie ludzkie (czlowiek) nie maja takich samych praw
                      (takze prawa do ochrony zycia) w kazdym etapie rozwoju. Nikt nie kwestionuje
                      tego ze embriony nie moga zostac senatorami, nawet po urodzeniu musza troche
                      poczekac. Roznice w poziomie ochrony zycia w roznych fazach rozwoju sa
                      oczywistoscia. Uwazam ze niedogodnosc zwiazana z kupnem preparatu
                      wczesnoporonnego jest wystarczajaca ochrona zycia na tym etapie. Procedury
                      zwiazane z usunieciem ciazy tez sa wystarczajacym zabezpieczeniem na tym
                      kolejnym etapie. W koncowych tygodniach ciazy warunkiem przeprowadzenia aborcji
                      powinno byc zagrozenie zycia lub zdrowia kobiety. Dziecko bezpośrednio po
                      urodzeniu ma w polskim prawie mniejsza ochrone w porownaniu do doroslego
                      czlowieka. I tego chyba tez nikt nie kwestionuje. Ochroną zarodkow powstalych
                      podczas procedury zaplodnienia pozaustrojowego jest wysoki koszt tych procedur.
                      Obowiazujace obecnie w Polsce prawo a zwlaszcza praktyka ktora pozbawia kobiety
                      nawet tych ograniczonych mozliwosci usuniecia ciazy ustawia poziom ochrony
                      "zycia poczetego" stanowczo za wysoko.
                      • aaron_agorenstein Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 14:43
                        > Po pierwsze nie mowmy o nienarodzonych dzieciach bo to jest jezyk religijnego
                        > fanatyzmu.

                        Może być, ale nie musi. Termin "dziecko" może po prostu oznaczać potomka, w tym
                        znaczeniu nawet starzec jest dzieckiem pana X i pani Y

                        > zgodzisz sie chyba ze zycie ludzkie (czlowiek) nie maja takich samych praw
                        > (takze prawa do ochrony zycia) w kazdym etapie rozwoju. Nikt nie kwestionuje
                        > tego ze embriony nie moga zostac senatorami,

                        A to właśnie jest przedmiotem debaty! Zgadzam się, że embrion nie może zostać
                        senatorem, niedołężny starzec kierowcą, a ja nie będę traktowany jak
                        pięciolatek, gdy coś włożę sobie w sklepie do kieszeni.

                        Natomiast chciałbym by moje życie było chronione w każdej fazie. Płodem
                        wprawdzie już nie będę, ale prawdopodobnie będę starcem i być może po drodze
                        będę cierpiał na jakąś ciężką chorobę, może ulegnę wypadkowi... Wiem, że
                        absolutnie chronione moje życie i tak nie będzie, bo w życiu społecznym nie ma
                        absolutów, ale opierając się takiemu łatwemu ideologicznemu degradowaniu innych
                        jako "płodów", "embrionów", "kupy komórek", "życia niegodnego życia" itp. mam
                        poczucie, chyba uzasadnione, że chociaż odrobinkę to swoje przyszłe
                        bezpieczeństwo zwiększam.

                        > Roznice w poziomie ochrony zycia w roznych fazach rozwoju sa
                        > oczywistoscia.

                        Zgoda! Niestety - jak łatwo przekonać się po lekturze wypowiedzi w tym wątku -
                        dla bardzo wielu to nie jest problem ochrony ludzkiego życia, ale jakby kwestia
                        usuwania pryszczy czy "pasożytów", na które jakiś fanatyk nie chce im dać
                        CAŁKOWICIE WOLNEJ RĘKI. Dla nich tragedią nie jest to, że czasem trzeba jakieś
                        ludzkie życie poświęcić. Dla nich tragedią jest istnienie takich upierdliwych
                        "fanatyków" jak ja, którzy przypominają, że to jednak jest wciąż jakieś ludzkie
                        życie i nie da się problemu załatwić naklejkami typu "płód" czy "kupa tkanek".
                        Albo jakimiś kombinacjami o "człowieczeństwie", które raz jest, a raz go nie ma.

                        > Obowiazujace obecnie w Polsce prawo a zwlaszcza praktyka ktora pozbawia kobiety
                        > nawet tych ograniczonych mozliwosci usuniecia ciazy ustawia poziom ochrony
                        > "zycia poczetego" stanowczo za wysoko.

                        To jest rezultat spotkania się dwóch ideologicznych fanatyzmów. Z których żaden
                        nie chce stracić twarzy i ustąpić ani na krok. Akurat jeden z nich jest teraz
                        górą, ale wcale nie uśmiecha mi się, by górą był ten drugi.

                        Z drugiej strony jest jednak realny problem stanowienia prawa. Czy "robić prawo"
                        pod rzadkie i niewątpliwie tragiczne przypadki ostrego "konfliktu wartości"
                        (życie matki czy życie dziecka itp.), czy też nie, a nieuniknione wypadki
                        łamania prawa w praktyce depenalizować. Całkiem rozsądnie wyglądało to dawniej w
                        wielu krajach w przypadku eutanazji. Była formalnie zakazana, ale w praktyce w
                        większości wypadków, gdy np. mąż uśmiercał nieuleczalnie chorą cierpiącą żonę,
                        sąd odstępował od wymierzenia kary albo była ona symboliczna. Zdecydowanie wolę
                        coś takiego niż wszelkie rozszerzanie "prawa do zabijania".
                        • jk1962 Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 15:36
                          aaron_agorenstein napisał:
                          Natomiast chciałbym by moje życie było chronione w każdej fazie.
                          .....................................
                          Wszyscy tego chcemy i nie ma problemu "czy" chronić ale jest problem "jak
                          bardzo" chronić. Twierdzenie ze życie ludzkie jest dobrem najwyższym i podlega
                          bezwzględnej ochronie jest zwyczajną nieprawdą.
                          Powyższego zdania nie odnoszę do Ciebie ale do debaty publicznej która jest
                          zafałszowana ideologicznym radykalizmem i religijnym fanatyzmem.
                          • adrem63 Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 17:38
                            > Twierdzenie ze życie ludzkie jest dobrem najwyższym i podlega
                            > bezwzględnej ochronie jest zwyczajną nieprawdą.
                            Jak widzę dochodzimy do ciekawych wniosków.
                            Życie ludzkie okazuje się nie być dobrem najwyższym, dopuszczamy też
                            zabijanie i argument ekonomiczny.
                            W dzisiejszym dzienniku TV mówiono o pewnej Włoszce która od 17 lat
                            leży sztucznie podtrzymywana przy życiu, a rodzina walczy o jej
                            śmierć.
                            Ciekawe czy podobnie jak aaron chciała żeby jej życie było chronione
                            w każdej fazie ?
                            A może jest tak, że życie człowieka ma wartość wtedy gdy ktoś go
                            potrzebuje ?

                            Może już czas przedefiniować wartości od nowa i utworzyć nową ich
                            hierarchię ?
                            • aaron_agorenstein Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 18:01
                              > A może jest tak, że życie człowieka ma wartość wtedy gdy ktoś go
                              > potrzebuje ?
                              >
                              > Może już czas przedefiniować wartości od nowa i utworzyć nową ich
                              > hierarchię

                              No to tych skinów, którzy zakatowali bezdomnego (była parę lat temu taka głośna
                              sprawa) trzeba chyba uhonorować jako prekursorów stosowania tej "nowej
                              hierarchii wartości". Sprawnie usunęli niepotrzebnego nikomu osobnika, który
                              jeszcze dodatkowo zajmuje miejsce i śmierdzi.
                              • 21.gazeta.pl Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 18:25
                                czy oprócz gadania farmazonów o ochronie zygoty stać cię na coś
                                więcej? Potrzebna krew dla dziecka już narodzonego-
                                www.lenkakaczmarek.pl-prosze o rozpowszechnienie linku i pomoc
                                dziecku
                                • aaron_agorenstein Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 20:01
                                  > czy oprócz gadania farmazonów o ochronie zygoty stać cię na coś

                                  Dziękuję. Stanowczo NIE życzę ci, żebyś w odpowiedzi na twój apel usłyszał od
                                  kogoś, czemu zawracasz mu głowę farmazonami o krew dla istoty o inteligencji
                                  niższej od szympansa...

                                  Link jak najbardziej rozpowszechnię.
                              • jk1962 Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 18:45
                                aaron_agorenstein napisał:

                                > > A może jest tak, że życie człowieka ma wartość wtedy gdy ktoś go
                                > > potrzebuje ?
                                > >
                                > > Może już czas przedefiniować wartości od nowa i utworzyć nową ich
                                > > hierarchię
                                >
                                > No to tych skinów, którzy zakatowali bezdomnego (była parę lat temu taka głośna
                                > sprawa) trzeba chyba uhonorować jako prekursorów stosowania tej "nowej
                                > hierarchii wartości".
                                .................................................
                                Znowu argumentacja zmierza w kierunku ideologicznego radykalizmu.
                                Czy w obliczu tej bezsensownej i nieludzkiej zbrodni nie możemy rozmawiać o
                                wartości ludzkiego życia? Dla tych bydlaków życie bezdomnego znaczyło bardzo
                                mało. A ile jest warte życie bezdomnego dla Ciebie? Co jesteś w stanie
                                poświęcić, ile zapłacić ze swoich podatków policjantom żeby zmniejszyć ilość
                                takich bezsensownych śmierci? Czy państwo powinno więcej zainwestować w ochronę
                                bezdomnych czy raczej w leczenie chorych na raka? Bez rozmowy o wartości
                                ludzkiego życia nie jesteśmy w stanie podejmować racjonalnych decyzji o tym ile
                                chcemy zapłacić za ochronę ludzkiego życia. Decyzje te i tak muszą i są
                                podejmowane. Czyż nie przyczyni się ochronie życia racjonalna dyskusja bardziej
                                od uroczystych deklaracji o "najwyższej wartości" i o "bezwzględnej ochronie"
                                jeśli przykład o bezdomnym świadczy ze tak po prostu nie jest?
                              • adrem63 Re: jeszcze kilka uwag 03.02.09, 19:36
                                No właśnie aaronie
                                zgodziłeś się na wartościowanie życia ludzkiego, dopuszczasz
                                zabijanie człowieka( z wyjątkiem ciebie samego :), jesteś
                                zwolennikiem argumentu ekonomicznego
                                więc szykuj teraz kasę na nagrodę dla skinów !
                        • veritas bezwględny zakaz aborcji = śmierć kobiet 03.02.09, 23:53
                          > Czy "robić prawo" pod rzadkie i niewątpliwie tragiczne przypadki ostrego
                          "konfliktu wartości" (życie matki czy życie dziecka itp.), czy też nie, a
                          nieuniknione wypadki łamania prawa w praktyce depenalizować.

                          Włączę się w dyskusję dla zaznaczenia jednej rzeczy: wbrew temu co pisze autor,
                          w przypadku nieuwzględnienia wyjątków przy stanowieniu prawa o dopuszczalności
                          aborcji przypadki łamania prawa nie są, niestety, nieuniknione. Lekarze nie mają
                          po prostu żadnego interesu w tym, żeby narażać się na więzienie, a przynajmniej
                          utratę prawa do wykonywania zawodu, dla nieznanej im pacjentki. Są na to
                          przykłady z tych kilka państw gdzie przerwanie ciąży jest bezwzględnie zakazane,
                          czyli jest prawo które regularnie katolicy próbują wprowadzić w Polsce
                          (Nikaragua, Chile, El Salvador, Malta i oczywiście Watykan).

                          "Women die after Nicaragua's ban on abortions
                          Law won't allow the procedure even when mother's life is at stake
                          Two weeks after Olga Reyes danced at her wedding, her bloated and disfigured
                          body was laid to rest in an open coffin — the victim, her husband and some
                          experts say, of Nicaragua’s new no-exceptions ban on abortion.

                          Reyes, a 22-year-old law student, suffered an ectopic pregnancy. The fetus
                          develops outside the uterus, cannot survive and causes bleeding that endangers
                          the mother. But doctors seemed afraid to treat her because of the anti-abortion
                          law, said husband Agustin Perez. By the time they took action, it was too late.

                          Nicaragua last year became one of 35 countries that ban all abortions, even to
                          save the life of the mother, according to the Center for Reproductive Rights in
                          New York. The ban has been strictly followed, leaving the country torn between a
                          strong tradition of women’s rights and a growing religious conservatism.
                          Abortion rights groups have stormed Congress in recent weeks demanding change,
                          but President Daniel Ortega, a former leftist revolutionary and a Roman
                          Catholic, has refused to oppose the church-supported ban.
                          Evangelical groups and the church say abortion is never needed now because
                          medical advances solve the complications that might otherwise put a pregnant
                          mother’s life at risk.

                          But at least three women have died because of the ban, and another 12 reported
                          cases will be examined, said gynecologist and university researcher Eliette
                          Valladares, who is working with the Pan American Health Organization to analyze
                          deaths of pregnant women recorded by Nicaragua’s Health Ministry.

                          Before the ban took effect on Nov. 18, 2006, fewer than a dozen legal abortions
                          were recorded per year in Nicaragua. They were performed only when three doctors
                          agreed a woman’s life was in danger. However, the Roman Catholic Church
                          estimates that doctors and other medical staff carried out about 36,000 “secret”
                          abortions a year, because under the old law they had little fear of government
                          reprisals.

                          Hemorrhaging most common cause of death
                          This year the Health Ministry has recorded 84 deaths of pregnant women between
                          January and October, compared with 89 for all of last year and 88 the year
                          before. It listed hemorrhaging as the most common cause, with 27 cases reported.
                          The ministry refused to comment further on the ban.

                          Abortion rights groups have disrupted Congress several times, demanding that
                          lawmakers lift the ban. On Oct. 25, unable to get past increased security, they
                          held up signs at Congress’ front door that read: “Women assassins” and “They
                          want to keep us quiet and dead.” A minority of lawmakers are still trying to
                          lift the ban, but don’t have enough votes.
                          The Roman Catholic Church mobilized nearly 300,000 people to march and sign
                          petitions in support of the ban.
                          “A child is not a sickness,” said Henry Romero, a priest who helped lead the
                          campaign. “When two lives are in danger, you must try to save both the woman and
                          the child. It’s difficult to say now that it isn’t possible to save both.”
                          Law student Reyes was one of the three confirmed fatalities. She knew something
                          was horribly wrong, and went with her husband to their small town’s medical
                          center. They were sent to Bertha Calderon maternity hospital, more than an hour
                          away in Managua. There, Perez said, Reyes was given a cursory exam, sent home
                          and told to return the next day.

                          By that time, the bleeding and cramping were worse. Perez said he rushed her to
                          a hospital in nearby Leon, but after she had an ultrasound that confirmed her
                          condition, they left her bent over and in agony for hours in a waiting room.
                          When a doctor at a shift change saw her condition, she was rushed into surgery.
                          She suffered three heart attacks and an exploratory surgery.
                          Valladares said doctors should have acted quicker.
                          “They knew she had a limited amount of time before she bled out. The whole world
                          knows that with an ectopic pregnancy,” Valladares said. “They didn’t treat her,
                          out of fear.”

                          The hospital director, Olga Maria de Chavez, said Reyes arrived late at night,
                          and was told to return the next morning when specialists were available. The
                          doctors who handled her case in Leon refused to talk to The Associated Press.

                          Walter Mendiata, president of Nicaragua’s Association of Gynecologists and a
                          supporter of the abortion ban, said doctors are taking the new law too far. He
                          argues that surgery for an ectopic pregnancy isn’t the same as carrying out an
                          abortion.
                          “There’s no discussion in a case like that,” he said. “It’s urgent, and you
                          operate.”
                          But he acknowledged that many doctors fear they will be accused of performing an
                          abortion, which could mean a license suspension and several years in prison,
                          even though no one has yet been prosecuted.
                          Some doctors privately admit to carrying out what they believe are illegal
                          procedures, while others say they won’t jeopardize their careers.

                          “Many are thinking that instead of taking the risk, it is better to let a woman
                          die,” said Dr. Leonel Arguello, president of the Nicaraguan Society of General
                          Medicine.

                          Infections from illegal abortions
                          Doctors frequently see women coming in with infections, many likely brought on
                          by illegal abortions that they refuse to disclose for fear they might be
                          punished, said Dr. Carla Cerrato. Because the people with some medical training
                          who used to do illegal abortions have disappeared, Cerrato said, women more
                          frequently take drugs or pull the fetus out on their own using wires or other
                          crude objects.
                          “What we are seeing are complications that before we never saw,” Cerrato said,
                          sitting in the dingy pre-labor room at a crowded public hospital in Managua.
                          She added that she sees hysterectomies and severe infections that leave women
                          sterile or dead because obstetricians can’t take any action that might harm a
                          living fetus.
                          “We have to wait until the fetus dies,” she said. “But often, for the woman,
                          it’s too late.”
                          That appears to be what happened with Reyes. Her aunt, Gioconda Reyes, a devoted
                          Catholic dressed in a worn T-shirt in which Jesus promises eternal life, said
                          the sudden death has changed her views.
                          “I don’t support abortion to get rid of unwanted pregnancies, but in cases like
                          that of Olga’s, it is necessary,” she said, adding: “How could they let four
                          days pass when every minute was precious? They denied her the right to medical
                          care, to a life.”
                          ------------------------------
                          Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
                          • veritas link 03.02.09, 23:53
                            www.msnbc.msn.com/id/21601045/------------------------------
                            Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
                          • veritas Re: bezwględny zakaz aborcji = śmierć kobiet 04.02.09, 00:01
                            María de Jesús González was a practical woman. A very poor single mother, the
                            28-year-old's home was a shack on a mountain near the town of Ocotal in
                            Nicaragua. She made the best of it. The shack was spotless, the children
                            scrubbed. She earned money by washing clothes in the river and making and
                            selling tortillas.
                            That no was quite enough to feed her four young children and her elderly mother,
                            so every few months González caught a bus to Managua, the capital, and slaved
                            for a week washing and ironing clothes. The pay was three times better, about
                            £2.60 a day, and by staying with two aunts she cut her costs. She would return
                            to her hamlet with a little nest-egg in her purse. She bought herself one treat
                            - a pair of red shoes - but she would leave them with her family in Managua, as
                            they were no good on the mountain trails she had to go up to get home.
                            During a visit to Managua in February she felt unwell and visited a hospital.
                            The news was devastating. She was pregnant - and it was ectopic, meaning the
                            foetus was growing outside the womb and not viable. The longer González remained
                            pregnant, the greater the risk of rupture, haemorrhaging and death.
                            What González did next was - when you understand what life in Nicaragua is like
                            these days - utterly rational. She walked out of the hospital, past the
                            obstetrics and gynaecological ward, past the clinics and pharmacies lining the
                            avenues, packed her bag, kissed her aunts goodbye, and caught a bus back to her
                            village. She summoned two neighbouring women - traditional healers - and
                            requested that they terminate the pregnancy in her shack. Without anaesthetic or
                            proper instruments it was more akin to mutilation than surgery, but González
                            insisted. The haemhorraging was intense, and the agony can only be imagined. It
                            was in vain. Maria died. "We heard there was a lot of blood, a lot of pain,"
                            says Esperanza Zeledon, 52, one of the Managua aunts.
                            González was not stupid and did not want to die. She knew her chance of
                            surviving the butchery was small. But being a practical woman, she recognised it
                            was her only chance, and took it. The story of why it was her only chance is an
                            unfolding drama of religion, politics and power that has made Nicaragua a
                            crucible in the global battle over abortion rights. This central American
                            country has become the third country in the world, after Chile and El Salvador,
                            to criminalise all abortions. It is a blanket ban. There are no exceptions for
                            rape, incest, or life- or health-threatening pregnancies.
                            González was told at the hospital that any doctor who terminated her pregnancy
                            would face two to three years in jail and she, for consenting, would face one to
                            two years. "Nicaraguan doctors are now afraid of going to trial or jail and
                            losing their licence," says Leonel Arguello, president of the Nicaraguan Society
                            of General Medicine. "Many are thinking that instead of taking the risk, it is
                            better to let a woman die."
                            For the Nicaraguan rich, a problematic pregnancy need not be a death sentence.
                            You can fly to Miami or bribe a discreet private clinic in Managua. But in this
                            wretchedly poor country most young women do not have money. Their choice is to
                            go through with a pregnancy that may kill them, or attempt a DIY termination
                            that may kill them.
                            As a result of the blanket ban enacted last November at least 82 women have
                            died, according to advocacy groups. "This new law intentionally denies women
                            access to health services essential to saving their lives, and is thus
                            inconsistent with Nicaragua's obligations under international human rights law,"
                            says Human Rights Watch.
                            The anti-abortion camp, in contrast, is euphoric. The new law, it says, is a
                            beacon in the fight to protect the unborn. It is time to celebrate. "Now it is
                            all penalised. And Catholics agree that is should be this way," says Roberto
                            González, 50, a Franciscan priest in Managua. "The population sees the church as
                            behind the law - behind the pressure that succeeded in getting the government to
                            change the law."
                            Abortion has long been illegal in Nicaragua but there had been exceptions for
                            "therapeutic" reasons if three doctors agreed there was a risk to the woman's
                            life. Those exceptions were no longer necessary, said the Nicaraguan Pro-Life
                            Association, because medical advances obviated the need to terminate
                            pregnancies. "The conditions that justified therapeutic abortion now have
                            medical solutions," says a spokesman. Pope Benedict XVI welcomed the ban but
                            added that women should not suffer or die as a result. "In this regard, it is
                            essential to increase the assistance of the state and of society itself to women
                            who have serious problems during pregnancy."
                            Nicaragua provides no answer to the debate about when, between conception and
                            birth, life begins. But in the case of González it is clear when it ended: at 28
                            years. According to Zeledon, the doctors left González with few illusions. "When
                            she came back from the hospital she was very upset. They said they couldn't help
                            her. She knew what this meant: I think she knew she was going to die." Her
                            children have been taken into care and her mother now lives alone. The only
                            mementos of González's visits to her aunts in Managua are some clothes and the
                            red shoes.
                            No one knows how many other women have died, or are going to die, as a result of
                            the law. The Pope seemed to acknowledge an increased risk to women's health but
                            Nicaragua's government has made no formal study of the law's impact. Women's
                            rights organisations say their 82 documented deaths are the tip of the iceberg.
                            The Pan-American Health Organisation estimates one woman per day suffers from an
                            ectopic pregnancy, and that every two days a woman suffers a miscarriage from a
                            molar pregnancy. That adds up to hundreds of obstetric emergencies per year.
                            Human Rights Watch, in a recent report titled Over Their Dead Bodies, cited one
                            woman who urgently needed medical help, but was left untreated at a public
                            hospital for two days because the foetus was still alive and so a therapeutic
                            abortion would be illegal. Eventually she expelled the foetus on her own. "By
                            then she was already in septic shock and died five days later," said the doctor.
                            Another woman, named Mariana, said she obtained a clandestine abortion because
                            her pregnancy aggravated a permanent health condition. "I was very afraid. It
                            was very traumatic not to be able to talk about it, because it is a crime. The
                            abortion saved both me and the two children I already have." The report said the
                            potentially most harmful impact was that girls and women were afraid of seeking
                            treatment for pregnancy-related complications, especially haemorrhaging, in case
                            they were accused of having induced an abortion.
                            Doctors say they have been put in an impossible position. "We face extremely
                            grave ethical conflicts, all because of politics," says Carla Serrato, a
                            gynaecologist from Nicaragua's state-run Alemán Nicaragüense Hospital. Ligia
                            Altamirano Gómez, an obstetrician, says they fear being overruled by the law.
                            "We are pushed toward illegality."
                            In an attempt to clarify matters, the health ministry issued protocols last
                            December that said doctors should respond to most obstetric emergencies,
                            including ectopic pregnancies and post-abortion care. To terminate an ectopic
                            pregnancy is legal, it turns out, because since the foetus is not in the womb
                            the procedure would not be an abortion. But such is the climate of fear and
                            confusion that the protocols are widely ignored and misunderstood. The doctors
                            who turned González away from the hospital in Managua thought it was illegal, as
                            did medical staff the Guardian interviewed ...
                            • veritas Re: bezwględny zakaz aborcji = śmierć kobiet 04.02.09, 00:02
                              ...in Ocotal, González's home town.
                              "The ban has people frightened. You could lose everything - that's the first
                              thing on your mind," says Dr Arguello, a leading critic of the ban. So far there
                              have been no prosecutions but many doctors are unwilling to take the risk on
                              behalf of women who are often poor, uneducated and from a lower social class.
                              It is a grim irony that this is happening under a Sandinista government - a
                              movement whose ranks once included advocates for feminism and abortion rights.
                              That was in the 1980s, when the Sandinistas were secular marxists, wore combat
                              fatigues and fought a bloody civil war against US-backed Contra rebels. Things
                              changed. The war ended and the Sandinista leader, Daniel Ortega, lost the
                              presidency in a 1990 election. Church and state were supposedly separate but
                              clerics wielded political clout, none more so than Cardinal Miguel Obando y
                              Bravo. His hostility sank Ortega's attempted comebacks in 1996 and 2001 elections.
                              In the run-up to last November's election, the cardinal spearheaded a campaign
                              for a blanket abortion ban. Ortega, desperate to regain power, mobilised the
                              Sandinistas behind the cardinal's campaign and helped get the ban enacted just
                              days before the poll. The former revolutionary, now reinvented as a devout
                              Catholic, was rewarded with the presidency.
                              Ortega, who did not respond to interview requests for this article, has stayed
                              pious in power. Last month he whipped Sandinista assembly deputies into voting
                              with rightwing parties 66-3 to uphold the ban. Many former officials are
                              disgusted with a leader and party they no longer recognise. "It's cynical and
                              it's sad, especially when you consider our high rate of sexual violence and very
                              young mothers," says Moisés Arana, a former mayor of Bluefields. "Here there is
                              a lot of religiosity but only a little Christianity."
                              The Sandinistas may have changed but Nicaragua's revolutionary heritage has left
                              it with some of Central America's most outspoken feminists. That their former
                              comrades-in-arms are the agents of conservative oppression, as they see it, has
                              them breathing fire. "This is wrong, all wrong. And we are going to fight it all
                              the way," says Ana María Pizarro, a doctor and leading activist. Earlier this
                              month feminists interrupted mass in Managua's metropolitan cathedral to protest
                              against the ban.
                              The legal strategy is to ask the supreme court to declare the law
                              unconstitutional - while fully expecting to lose since it is stacked with
                              government supporters - to clear the way for a campaign involving the UN and
                              international courts of human rights. They expect to get a sympathetic hearing
                              in Europe, not least at an abortion conference in London later this month
                              organised by Marie Stopes. There are likely to be calls for donor countries such
                              as Britain, Spain and Denmark to threaten to cut aid to Nicaragua. So far there
                              has been so sign of that.
                              The campaign's problem is that at home it is politically outgunned and
                              unpopular. Lobbying for abortion rights, however limited, is a hard sell to a
                              population largely deferential to the pulpit. The taboo is especially strong in
                              rural areas. Edith Morales, an extrovert mother of two in Sahsa on the Miskito
                              coast, is loud and proud when discussing indigenous rights and her impoverished
                              community's needs. But when discussing the termination of an ectopic pregnancy
                              she had 15 years ago, an act that probably saved her life, she lowers her voice,
                              as if it was something shameful. "People here are very conservative," she
                              explains. Asked if she supports the ban on therapeutic abortions, she shakes her
                              head, and murmurs no.
                              At the other end of the country, in Bluefields, Inspector Martylee Ingram has
                              the same, almost apologetic tone. She is discussing the harrowing case of an
                              11-year-old girl, Vera, who has been raped and is now 27 weeks pregnant. Asked
                              if Vera should have the baby, she hesitates. The law says yes and her job is to
                              enforce the law. The inspector shakes her head. "But me, as a woman and
                              policewoman, I'd say no. I feel like she shouldn't have it. It's a baby having a
                              baby. She might not survive."

                              www.guardian.co.uk/society/2007/oct/08/health.lifeandhealth
                              ------------------------------
                              Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
                              • tezas 100% racji: zakaz aborcji = śmierć kobiet 04.02.09, 22:57
                                Alez oczywiście, i nie trzeba szukac az w Ameryce Pld – w Polsce to tez się
                                zdarza. Moe o tyle rzadziej, ze kraj jest bogatszy i latwiej wyskrobac okreslona
                                kwote na zabieg prywatny. Ale nie obywa się bez ofiar skladanych z kobiet na
                                oltarzu zycia nienarodzonego:

                                zdarzające się przypadki „oszczędnego” leczenia kobiet, aby nie zaszkodzić
                                płodowi „co kończyło się śmiercią obojga” (sprawa Agaty Lamczyk) oraz odmawiania
                                kobietom prawa do przerwania ciąży, nawet wtedy, gdy miałoby to kosztować je
                                życie (sprawa kobiety z guzem mózgu lub ze sztuczną zastawką serca)

                                74.125.77.132/search?q=cache:pGyeJbZUvaYJ:www.rpo.gov.pl/pliki/1202907093.pdf+kobieta+ci%C4%85%C5%BCa+%C5%9Bmier%C4%87+%22zastawk%C4%85+serca%22+aborcji&hl=pl&ct=clnk&cd=1&client=firefox-a
                                25-letnia dziewczyna w ciąży zachorowała. Krzyczała z bólu. Lekarze nie zrobili
                                badania, bo mogło spowodować poronienie. W efekcie zmarła i dziewczyna, i dziecko
                                Basia i jej narzeczony Piotr Flis pochodzą z Piły. Basia zaszła w ciążę. Wtedy
                                zaczęły się problemy. Basię zaczął boleć brzuch. Rozpoznanie pilskich lekarzy:
                                wrzodziejące zapalenie jelita grubego, czyli przewlekła infekcja jelita o
                                nieznanych przyczynach. Dziewczyna trafiła do kliniki gastroenterologii w Poznaniu.

                                - Lekarze cały czas mówili o szansach utrzymania ciąży. O stanie córki niewiele
                                mogłam się dowiedzieć - mówi matka Basi.
                                Ból był nie do wytrzymania, dziewczyna krzyczała, błagała o środek
                                przeciwbólowy. Dostawała ledwie apap - "ze względu na dobro dziecka". Po trzech
                                tygodniach wypisano ją do domu. Była tam tylko tydzień, zaczął boleć ją odbyt.
                                Diagnoza - ropień. Usunięto go w Poznaniu i po podleczeniu rany Basię wypisano.

                                Już na drugi dzień ból wrócił, po kobietę przyjechało pogotowie. - W pilskim
                                szpitalu usłyszałam: "Pani córka za bardzo zajmuje się swoim tyłkiem, a za mało
                                ciążą" - mówi matka Basi.

                                Wtedy zmieniła lekarzy. Znalazła Basi miejsce w szpitalu im. Pirogowa Akademii
                                Medycznej w Łodzi. Dziewczyną zajął się dr Jarosław Cywiński, proktolog. Znalazł
                                narastający ropień w okolicach odbytu i przetokę, czyli otwór w ciele, którym
                                ropa wydostawała się na zewnątrz. Matka: - Błagałam go: "Niech pan ratuje moje
                                dziecko, bo jest coraz gorzej. Nikt nie wie, co jej jest. Proszę zrobić badania!".

                                Lekarz miał zrobić endoskopię (zajrzeć do jelita przez rurkę światłowodową),
                                która niesie ze sobą ryzyko poronienia. W końcu jednak zrezygnował. - Sumienie
                                mi nie pozwala - powiedział.

                                Kilka dni później przyszło pogorszenie. Basia z wysoką gorączką trafiła na stół
                                operacyjny. Dziecko było już martwe. Wycięto ropień, ale zakażenie objęło już
                                cały organizm, rozpoznano posocznicę zwaną też sepsą. Przez trzy tygodnie na
                                OIOM-ie kobieta przeszła szereg operacji. Bez skutku - zmarła 29 września 2004 r.

                                Profesor Grażyna Rydzewska jest krajowym konsultantem ds. gastroenterologii. - W
                                tej sprawie popełniono podstawowy błąd. Gdy pojawił się ropień i przetoka,
                                należało przeprowadzić endoskopię - mówi. - Ona pokazałaby źródło zakażenia,
                                które można by usunąć operacyjnie. Nie wiadomo, czy udałoby się utrzymać ciążę.
                                Ale należało podjąć to ryzyko.

                                Chcieliśmy zapytać doktora Cywińskiego o śmierć Basi. - Nie ma szans, żebym
                                rozmawiał na ten temat. Tę sprawę trzeba zostawić w spokoju - powiedział i odszedł.

                                Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny,
                                uważa przypadek Basi za dowód na to, że ustawa o warunkach dopuszczalności
                                przerywania ciąży nie działa. - Teoretycznie pozwala na zrezygnowanie z ciąży,
                                gdy zagraża ona życiu matki. W praktyce jest to jednak niemożliwe - mówi. Podaje
                                przykład ciężarnej kobiety, u której wykryto guz mózgu. Raka nie można było
                                leczyć w trakcie ciąży. Lekarze nie pozwolili jednak na jej przerwanie. Kobieta
                                urodziła dziecko, po czym zmarła. - Takich przypadków mamy coraz więcej - mówi
                                Nowicka.

                                Jej zdaniem lekarze wmówili sobie, że jak coś stanie się chorej kobiecie w
                                ciąży, to oni się z tego wytłumaczą. Zawsze będą mogli powiedzieć: "Umarła, bo
                                była chora". A płód musi przetrwać. Nowicka: - Kieruje nimi paniczny,
                                nieracjonalny strach przed odpowiedzialnością i napiętnowaniem w środowisku.

                                - Nie dziwię się, że nikt nie chciał zrobić endoskopii - mówi lekarz pragnący
                                zachować anonimowość. - Każdy z nas boi się posądzenia, że pod pozorem badań
                                celowo sprowokował poronienie, żeby dokonać aborcji na życzenie matki. Nikt nie
                                chce tłumaczyć się w prokuraturze.

                                serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2686049.html
                                I jeszcze:

                                www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=1280
                                Tyle znalazłam na szybko w kilka minut.

                                A aron ma obawy, ze jak nie będą chronione zarodki to kiedys ewentualnie może z
                                jakim prawdopodobieństwem zostac uchwalone prawo narażające potencjalnie na
                                ryzyko jego zycie. Serio, chcialabym mieć takie powody do zmartwienia.



                                ---------------------------------
                                Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                                mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                                potrzebujemy pomocy"
                                • ewelina_1 Re: 100% racji: zakaz aborcji = śmierć kobiet 05.02.09, 01:06
                                  Tezas, o Basi czytałam wiele razy, ale za każdym razem mnie trzepie.
                                  Czy wiesz może jak się zakończyła ta sprawa (chodzi o sąd)?
                                  A przy okazji, nieraz padła propozycja, aby fanatycznych obrońców
                                  płodów za wszelką cenę nazywać "mordercami kobiet".
                                  • tezas Jak to jak sie skonczyla? 05.02.09, 10:09
                                    Normalnie, jak to w Polsce. Pan Cywinski spokojnie sobie pracuje tu:

                                    www.klinika-chirurgii.pl/
                                    Kliknij na 'Pracownicy'.

                                    Basia "umarla, bo byla chora". Kalkulacje lekarzy, ze lepiej byc
                                    oskarzonym o dopuszczenie do okaleczenia czy wrecz smierci pacjentki
                                    niz o spowodowanie poronienia sa, niestety, poprawne.

                                    Jak pisalam, po "uczlowieczeniu" zarodka i plodu zycie kobiet
                                    przestaje sie liczyc.
                                    ---------------------------------
                                    Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do
                                    Strasburga przeciwko mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie
                                    zapytała, czy ja i dziecko nie potrzebujemy pomocy"
                                    • ewelina_1 Re: Jak to jak sie skonczyla? 07.02.09, 01:01
                                      Brak mi słów. Nie wiem, chyba tylko rewolucja przyniosłaby jakieś
                                      zmiany, bo tłumaczenia że uśmiercają młode kobiety nikogo nie
                                      obchodzi. Ile jeszcze kobiet musi zostać zamordowanych (to chyba
                                      dobre słowo w tym kontekście), aby ludzie przejrzeli na oczy.
                                • miro17 Zgoda na ten post 05.02.09, 01:08
                                  Cieszę się, że po bardziej lub mniej mądrych sporach dochodzimy do
                                  stwierdzeń, pod którymi wszyscy możemy się podpisać. Bo jest
                                  oczywiste (pisałem to w poście "człowiek i osoba", zgadzał się z tym
                                  też p. Aaron), że w sytuacji poważnego zagrożenia trzeba ratować
                                  matkę kosztem życia jej potomka, podobnie jak Korczak ratował
                                  starsze dzieci kosztem młodszych. Możemy więc wspólnie skoncentrować
                                  się na potępieniu postępowania opisanych przez Ciebie osób a nawet
                                  całych środowisk. Co oczywiście nie ma żadnego logicznego wpływu na
                                  ocenę wartości życia ludzi w fazie prenatalnej (zostawiam na boku
                                  niezagnieżdżone zarodki, bo to temat szczególnie trudny). Jeśli w
                                  sprawach owej wartości zrozumieliśmy trochę swoje stanowiska, to
                                  dobrze, jeśli nie... już nie będę się wypowiadał w tej dyskusji, ale
                                  będą następne, może będzie okazja pogadać.
                    • tezas jeszcze kilka uwag 03.02.09, 23:37
                      >A czy ja twierdziłem kiedyś co innego?
                      Owszem, napisałeś „rozróżniamy ich fazę rozwojową Z ROZMAITYCH PRAKTYCZNYCH
                      WZGLĘDÓW”, sugerując ze tylko z nich. Otoz nie tylko.
                      >Oczywiście, że te fazy są i że zarodek to co innego niż płód, a płód to co
                      innego niż niemowlak
                      Co nie przeszkadza Ci pisac regularnie o zarodkach czy plodach per „dziecko”.
                      No, ale z dyskusji widac ze konsekwencja nie jest twoja mocna strona.
                      >Jeżeli termin "człowiek" rozumieć ideologicznie, to tak może być. Ale jeśli
                      człowiek = organizm należący do gatunku ludzkiego, to i zarodek i płód i
                      niemowlak i przedszkolak i starzec podpadają pod termin człowiek jako że są to
                      kolejne fazy rozwoju organizmu należącego do gatunku ludzkiego.
                      Już napisałam – takie jest Twoje rozumienie, nb zbieżne z pogladem mocno
                      zideologizowanej instytucji kościoła katolickiego. Nie jest ono ani mniej
                      ideologiczne niż inne, ani powszechne.
                      >co to za argument?
                      To żaden argument, tylko odpowiedz na Twoja probe dramatyzowania pt. „Ludzi! Do
                      kubla!”. Wskazuje, ze codziennie organizmy spelniajace Twoja definicje człowieka
                      sa wrzucane do kubla i nie tylko nie budzi to niczyich emocji, ale trudno sobie
                      wrecz wyobrazic inne rozwiązanie. No bo co zrobic z tymi podpaskami?
                      Odnosnie Twoich znajomych – jeśli plod jest całkowicie pozbawiony mozgu, nie
                      jest to dla mnie dziecko lecz plod ludzki, i dokladnie to lezy w grobie. Mowie
                      to wprost i dokladnie to mysle. Oczywiście rozumiem jeśli maja oni inne odczucia.
                      Na zakończenie jeszcze napisze, ze oczywiscie zycie ludzkie (a nawet zycie
                      człowieka) nie jest bezcenne i tak naprawde nikt w to nie wierzy. Inaczej np.
                      Marek Jurek et consortes glosowaliby za przeznaczeniem 100% budzetu panstwa na
                      służbę zdrowia, zwiekszenie bezpieczenstwa na drogach i zamkniecie kopaln, w
                      których co raz dochodzi do tragedii itp. itd. etc.

                      ---------------------------------
                      Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                      mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                      potrzebujemy pomocy"
                      • aaron_agorenstein Re: jeszcze kilka uwag 04.02.09, 14:15
                        > >A czy ja twierdziłem kiedyś co innego?
                        > Owszem, napisałeś „rozróżniamy ich fazę rozwojową Z ROZMAITYCH PRAKTYCZNY
                        > CH
                        > WZGLĘDÓW”, sugerując ze tylko z nich.

                        Niestety manipulujesz. zacytuj całe moje zdanie - najlepiej w kontekście, wtedy
                        będzie jasne do czego odnoszą się "praktyczne względy".

                        > Co nie przeszkadza Ci pisac regularnie o zarodkach czy plodach per „dziec
                        > ko”.

                        Teraz kłamiesz. Zacytuj to moje "regularne pisanie". Poza tym napisałem
                        wyraźnie, że termin "dziecko" może oznaczać po prostu "potomka". Płód także jest
                        potomkiem i badanie genetyczne bez żadnych wątpliwości ustali czyim. Przeczysz temu?

                        Niestety, w ten sposób nie podyskutujemy. Prostowanie manipulacji i kłamstw to
                        jałowa robota. Zwłaszcza, że bez trudu zaraz wyprodukujesz parę tuzinów innych...
                        • tezas Re: jeszcze kilka uwag 04.02.09, 23:10
                          > zacytuj całe moje zdanie
                          Alez proszę, jest zreszta powyżej: „ W przypadku zwierząt i roślin niemal zawsze
                          (a w przypadku ludzi często) rozróżniamy ich fazę rozwojową z rozmaitych
                          praktycznych względów.” Kontekst tez jest powyżej i nie ma sensu kopiowac calego
                          watku

                          > Zacytuj to moje "regularne pisanie".
                          Znow – nie bede kopiowac postow które każdy bez problemu może znaleźć; o dziecku
                          pisales kilkakrotnie. Zaytuje tylko najbardziej jaskrawy przykład: „Jeśli płód
                          jest pozbawiony mózgu, to nie odczłowieczajmy go usuwając go (werbalnie) poza
                          obręb naszego gatunku jako "tylko płód". Mówmy jasno, że w tej sytuacji kobieta
                          ma prawo do zabicia swego dziecka”. Uzywasz to slowa ‘dziecko’ nie jako
                          ‘potomek’ tylko ‘cos-wiecej-niż-plod”.

                          Rzeczywiscie, w ten sposób nie podyskutujemy. Zatem zegnam.


                          ---------------------------------
                          Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                          mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                          potrzebujemy pomocy"
                    • ewelina_1 Re: jeszcze kilka uwag 05.02.09, 01:39
                      aaron_agorenstein napisał:

                      Mówmy jasno, że w tej sytuacji kobieta ma prawo do zabicia swego
                      > dziecka, ponieważ dziecko i tak nie ma szans na przeżycie, a taka
                      ciąża zagraża
                      > matce.
                      A przy okazji zniszczyć psychicznie kobietę etykietą "morderca".
                      A już niewyobrażam sobie, aby takie stwierdzenie mogło paść do
                      ofiary gwałtu, której szczępy psychiki próbują pozbierać się jakoś
                      do kupy (i tak już nigdy się nie pozbierają) m.in. zmywaniem z
                      siebie 'brudu' -często ofiary szorują się aż do krwi. Dla takiej
                      ofiary (z paroma wyjątkami) nie ma dziecka, jest tylko coś
                      odrażającego, brudnego, potwornie złego, którego psychika stara się
                      pozbyć za wszelką cenę.
                      Nie wspomnę tu o mówieniu "zmarło dziecko a może nawet ostatnią
                      imprezą zamordowałam dziecko" w przypadku ciąż, które na wczesnym
                      etapie kończą się poronieniem.
                      Chronimy życie poczęte zabijając kobiety. Jak nie fizycznie, to
                      przynajmniej psychicznie. - czy to się kiedyś skończy?
              • ewelina_1 Re: jeszcze kilka uwag 02.02.09, 22:35
                tezas napisała:

                > ("do ciasta wbij 5 surowych kur"
                :)))
                do ciasta wbij 5 niewyklutych piskląt, ewentualnie kur.

                > ale termin
                > 'dziecko' budzi emocje i o to chodzi.
                aaron_agorenstein, skoro mu tak przeszkadza
                nazewnictwo "płód", "zarodek" itp. powinien zgłosić swoją
                propozycję, by o dyskutowanej ostatnio ustawie o in vitro
                zamiast "embrion" wprowadzić słowo "dziecko", "człowiek".
                • tezas Re: jeszcze kilka uwag 02.02.09, 23:59
                  ewelino, to juz ma miejsce. Slowo "dziecko" [nawet nie 'nienarodzone'] z bardzo
                  wielu miejsc w Polsce wyparlo 'zarodek', 'embrion' czy 'plod'.
                  ---------------------------------
                  Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                  mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                  potrzebujemy pomocy"
            • siegfriedswaelderin Re: 2. Człowiek i osoba 03.02.09, 22:33
              aaron_agorenstein napisał:
              > Z drugiej strony widzę jednak istotną różnicę między sytuacją Korczaka a
              sytuacją kobiety,która decyduje o śmierci rozwijającego się dziecka, bo np.
              szykują się szałowe wakacje, a ona nie ma życzenia spędzić ich "z brzuchem".

              Chyba masz jakąś obsesję.
              Kto zafunduje sobie aborcję z powodu wakacji?
    • alakyr Rozum w życiu człowieka 03.02.09, 20:53
      Kochani forumowicze, nie wierzę własnym oczom, wdaliśmy się w
      dyskusję w ktorej poglądy niektórych /do ciebie Aaronie/ kwalifikują
      ich jako potencjalnych pacjentów gabinetów psychologow czy
      psychiatrow.
      Widzisz, człowiek tym się różni od zwierzęcia że ma rozum. Ten rozum
      pozwala mu dokonywać ocen, wyborów w tym trudnych ale koniecznych.
      Ludzie /rozumni/w grupie tworzą cywilizację i ustanawiają reguły gry.
      Te reguły są po to by cywilizacja przetrwała, mało - by mogła się
      rozwijać.
      Gdyby cywilizacja przyjęła Twoj system wartości to jakie byłyby dla
      niej skutki? Otóż kobiety musiałyby rodzić albo nie kochać się.
      To drugie jest nierealne /w ostateczności można zgwałcić/ więc
      zostaje rodzenie. Za 10-20 lat ludność świata się potraja, zaczyna
      brakować żywności, kończą się surowce. Rozpoczyna się wojna gatunku
      o przetrwanie. Wojny, epidemie, głód, bieda powodują że giną
      miliardy ludzi /narodzonych/. Wygrają najsilniejsi biologicznie,
      taka już jest przyroda, probki tego co może się dziać mamy w Afryce.
      Czy w imię zasad tego chcesz? To pytanie praktyczne, nie
      metafizyczne ale każdy odpowiedzialny, rozumny człowiek musi sobie
      na to odpowiedzieć.
      A wracając ze skali makro do mikro czy uważasz aborcję za zabieg
      kosmetyczy? Fanaberię kobiety? Czy zdajesz sobie sprawę jaką
      tragedią dla kobiety jest aborcja? Czy myślisz że każda z nich nie
      chciała by urodzić? Ale one mają rozum, który każe im dokonać wyboru,
      bolesnego ale jednak. A wybierają między spełnieniem celów rodziny a
      biedą i traumą. Tym celem jest zapewnienie bytu dzieciom, które już
      maja, ich wychowaniu i wyksztalceniu.
      Przeciwnicy aborcji wołają - rodzić i oddać do adopcji lub domu
      dziecka. Dla mnie to zaprzeczenie człowieczeństwa, to patologia
      społeczna, i niech nikt nie przeciwstawia mi zapłodnionego zarodka
      jako równoprawny byt z dzieckiem narodzonym, które może być kochane,
      szczęsliwe z rodzicami lub biedne, bite, niechciane, bez perspektyw
      na przyszłość.
      No cóż, tyle
      • aaron_agorenstein Ostatni post Aarona 04.02.09, 14:22
        > Kochani forumowicze, nie wierzę własnym oczom, wdaliśmy się w
        > dyskusję w ktorej poglądy niektórych /do ciebie Aaronie/ kwalifikują
        > ich jako potencjalnych pacjentów gabinetów psychologow czy
        > psychiatrow.

        Wybacz, ale od tego momentu przestałem czytać Twój post. Jeśli ktoś na wstępie
        zaznacza, że uważa polemistę za wariata, to znaczy, że nie dysponuje żadnymi
        argumentami. Ale dziękuję ci, że nie masz zamiaru mnie zabić, a tylko zapewne
        zamknąć w klinice, odebrać prawa obywatelskie itp.

        Pozdrowienia dla wszystkich zwolenników nowego wspaniałego świata prawdziwej
        tolerancji!
      • ewelina_1 Re: Rozum w życiu człowieka 05.02.09, 01:18
        alakyr napisał:

        > Kochani forumowicze, nie wierzę własnym oczom, wdaliśmy się w
        > dyskusję w ktorej poglądy niektórych /do ciebie Aaronie/
        kwalifikują
        > ich jako potencjalnych pacjentów gabinetów psychologow czy
        > psychiatrow.
        ale jest szansa, że jeśli będzie ten wątek czytał nastolatek o
        ideologicznym podejściu do życia poczętego, to może włączy się u
        niego myślenie i będzie o jednego fanatyka mniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka