03.02.09, 14:30
Cała reforma od samego początku jest zupełnym knotem, zaczynając od tego jak
krzywdzące jest łączenie w jednej klasie dzieci między którymi jest 16
miesięcy różnicy, poprzez podstawę programową skrytykowaną przez ekspertów a
skończywszy na przygotowaniu szkół. Od samego początku było wiadomo,że nawet
gdyby cale obiecane pieniądze zaplanowane przez rząd na reformę zostały na nią
przekazane byłyby za małe.Wszystkie argumenty Hall odrzucała, co więcej długo
nie przyjmowała ich do wiadomości. Teraz jak można przeczytać też jest
zaskoczona przesunięciem reformy o rok bo przecież wszystko już przygotowane.
Dla niej i dla koalicji dalej wszystko jest w porządku. Jak widać w
demokratycznym państwie mającym instytucje kontrolne minister może stworzyć w
swojej dziedzinie totalny chaos i za to nie odpowiadać. Ta sytuacja to próba
dla premiera. A może by tak okazać odwagę i klasę i przyznać się do błędu i
odwołać Hall a razem z nią całą tą chora reformę? Czy Pan Panie Premierze się
na to zdobędzie? Czy nadal będzie Pan z uśmiechem twierdził, że wszystko jet w
porządku?
Obserwuj wątek
    • johansson44 Re: Komentarz 03.02.09, 19:17
      W demokratycznym państwie, władza najpierw długo rozmawia z
      obywatelami o proponowanych zmianach w tak ważnej dziedzinie
      jaką jest oświata. Co do pieniędzy. Pan Handtke, wprowadzając
      reformę gimnazjalną, też twierdził, że na wszystko starczy funduszy.
      Nie docierały żadne argumenty. Wszyscy, poza ministerstwem, wg Pana
      Ministra, byli w błędzie. Kiedy pojawiła się dziura finansowa,
      Minister podał się do dymisji. Ale szkód nie dało się odwrócić.
    • ingeborg_1 Komentarz 04.02.09, 09:55
      To, co robi pani Hall, przypomina mi działalność takiego rozkosznie nieporadnego
      pracownika, który gdy przyjdzie do pracy i zastanie zepsuty komputer, spokojnie
      idzie na kawę i w duchu myśli, że właściwie to fajnie, że ma spokój.
      Gdyby reforma od początku była przeprowadzana z rozmachem, a nie na odwal, to
      zanim zaskoczyłby nas kryzys, wszyscy nauczyciele, którzy mieliby uczyć 6-latki,
      byliby już przeszkoleni. Szkoły też chętniej by przeprowadzały wcześniej
      potrzebne remonty, gdyby zawczasu wiedziały, jakie wymagania mają spełnić.
      Teraz dzwonię do szkół, bo chcę gdzieś zapisać 6-letnią córkę i okazuje się, że
      nigdzie nikt nic nie wie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka