Dodaj do ulubionych

W końcu mogę marzyć

06.02.09, 20:21
Sądząc z opisu okoliczności, to ja jestem tym synem, co wyjechał do USA
(zresztą innego roku, niż figuruje to w tekście). Zważywszy na dzisiejszą
sytuację w naszych relacjach, dziwię się, że ta Pani opowiada o mnie obcym
ludziom.
Obserwuj wątek
    • topolowka Dziekuje Pani za relacje ! 08.02.09, 17:00
      Przeczytalam ja z przyjemnoscia.

      Autor zas postu podpisujacy sie jako "przeciesz" musi byc paskudnym
      chlystkiem. Mowienie o matce "ta Pani" - i to publicznie ! I to o
      osobie nieanonimowej ! - nie miesci sie w zadnych, ale to zadnych
      kanonach przyzwoitosci. Fuj.
    • dano1112 o pewnych realiach... 10.02.09, 15:13
      Przeczytalem. W komunistycznej Polsce Pani nie mogla wyjechac lub
      nie chciala ze wzgledow ambicjonalnych. Teraz Wlochy i Kanary. Po
      prostu Europa. Znam wielu nauczycieli, ba nawet na dyrektorskich
      stolkach, jakos sobie na takie podroze, przynajmniej czeste pozwolic
      nie moga. Wiec nie moge sie zgodzic ,ze realia sie na tyle zmienily
      i jest tak dobrze, ze za nauczycielska pensje mozna robic takie
      podroze. Po drugie jest to nieco kokietryjne gdy wspomina Pani o
      tych "europejskich" potrawach jak sledzie w migdalach.Ostatnio
      jadlem kurczaka z ananasami... Ale w jednym z miast Zaglebia. I nie
      wiem czy potrzeba do tego tak otwartych granic. I w ogole Europy.
      Fantazji tak,ale ta mozna bylo miec i 30 lat temu...
      • topolowka Re: o pewnych realiach... 11.02.09, 09:17
        >Po drugie jest to nieco kokietryjne gdy wspomina Pani o
        > tych "europejskich" potrawach jak sledzie w migdalach.Ostatnio
        > jadlem kurczaka z ananasami... Ale w jednym z miast Zaglebia. I
        >nie wiem czy potrzeba do tego tak otwartych granic. I w ogole
        > Europy. Fantazji tak,ale ta mozna bylo miec i 30 lat temu...

        No i ananasa trzebaz do tego miec, nieprawdaz? Tyle, ze w 79 ananasy
        byly w polskich sklepach niedostepne. No chiba, ze w Peweksie.
    • figo66 W końcu mogę marzyć 11.02.09, 12:01
      Ale przeciez ten Dano nie wie co to byl Pewex no i wyobrazni mu brakuje zeby
      wiedziec ze 30 lat temu nie bylo internetu gdzie by mozna bylo ewentualnie
      znalezc te egzotyczne przepisy..Piekny tekst,przeczytalem z uwaga.Mialem bardzo
      podobna nauczycielke polskiego.Dopierom po latach zajarzylem ze wyklady o
      literaturze powojennej robila m.in. na podstawie "Zniewolonego umyslu".....
      • dano1112 odp : "topolowka" i "figo66" 12.02.09, 08:19
        Aby miec fantazje nie trzeba miec internetu. W czasach kiedy byla
        komuna wlasnie fantazja byla szczegolnie potrzebna. I z pewnoscia
        dzisiaj sa inne, lepsze czasy. TAMTE czasy przezylem ,a jakze, tylko
        nie wszystko wtedy bylo "be" ,a dzisiaj "cacy". I dalej jest sporo
        ludzi ,ktorzy musza sie gniezdzic we czworo na 40 m² (vide tekst),
        nie mowiac ,ze za nauczycielska pensje mozna sobie pozwolic na
        corocznwe wojaze. I jeszcze jedno - i dzisiaj widuje Polakow, ktorzy
        wyciagaja na Picadilly kawalek kielbasy z zatluszczonego papieru.Tak
        wiec wiecej trzezwosci w ocenie realiow...
        • nick.crestone Re: odp : "topolowka" i "figo66" 15.02.09, 22:13
          Czym się różni wyciąganie "na Picadilly" (chyba Piccadilly) kawałka
          kiełbasy z zatłuszczonego papieru od odwijania z takiego samego
          zatłuszczonego papieru Big Maca i jedzenie go gołymi rękami siedząc
          na schodach pomnika Erosa? Uważam, że kiełbasa na pewno zdrowsza.
    • janus9 Re: W końcu mogę marzyć 15.02.09, 22:50
      Jezeli to jest prawdziwy syn w tej wypowiedzi to wlosy sie jeza ze strachu , ale
      jest to prawie niezwykle typowe dla rozwiedzionych rodzin , I ve been there.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka