Dodaj do ulubionych

Habilitacja przed niezależną komisją

10.02.09, 07:29
Człowiek się budzi we wtorkowy poranek, otwiera gazetę i szlag go
trafia. Pani Minister nawet nie ukrywa intencji. Myślę, że sprawa
dra Migalskiego stała sie taką przysłowiową kropelką. Przepytywana
przez dziennikarzy w kwestii Migalskiego Pani Minister raczyła
odpowiedzieć, by poczekał z habilitacją (ta będzie przez specjalną
Komisją, a nie jak dotąd przed Radą Wydziału), ani słowa, że
powinien przysiąść i powiększyć dorobek. I teraz też jako główny
argument pojawiają się skargi tzw. młodych, zdolnych blokowanych
przez starszyznę (pusty śmiech). TAk samo jak blokowany jest dr
Migalski (delikatnie mówiąc mijający się z prawdą w kwestii swojego
dorobku), odnośnie książki pojawiły się zarzuty natury
metodologicznej i technicznej. Gdzie publikacje o zasięgu
międzynarodowycm? I Pani Minister powiada: to nie musi byc oddzielna
książka, może być CYKL WYKŁadÓw. W naukach humanistycznych i
społecznych!!!! Pytam: gdzie JAKOŚĆ! Pani Minister chce zrobić to
samo, co z doktoratami, taśmówka, taśmówka, taśmówka. Środowisko
powinno pilnować tejże jakości, w przeciwnym razie urzędnicy jako
dobre ciocie i dobrzy wujkowie dla nieudaczników, albo chętnych do
pracy inaczej doprowadzą do takiego spadku poziomu ludzi nauki jaki
można zaobserwować na studiach 3 plus 2.

Obserwuj wątek
    • tegepe Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 08:28
      W tekście znajduje się następujący passus: "Teraz wielu młodych naukowców
      narzeka, że to starsi koledzy blokują im dostęp do kariery w obawie przed
      utratą stanowisk." Mam pytanie: Czy to jest zdanie min. Kudryckiej, czy też
      autora informacji? Sformułowanie to jest z gruntu nieprawdziwe, ponieważ nie
      ma prawnej możliwości zwolnienia ze stanowiska samodzielnego pracownika
      naukowego - chyba że dopuści się przestępstwa. Samodzielni pracownicy w żadnym
      razie NIE CZYJĄ SIĘ ZAGROŻENI utratą stanowisk - proszę nie wprowadzać opinii
      publicznej w błąd!
      • bumcykcyk2 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 12:05
        tegepe napisał:

        > W tekście znajduje się następujący passus: "Teraz wielu młodych naukowców
        > narzeka, że to starsi koledzy blokują im dostęp do kariery w obawie przed
        > utratą stanowisk." Mam pytanie: Czy to jest zdanie min. Kudryckiej, czy też
        > autora informacji? Sformułowanie to jest z gruntu nieprawdziwe, ponieważ nie
        > ma prawnej możliwości zwolnienia ze stanowiska samodzielnego pracownika
        > naukowego - chyba że dopuści się przestępstwa. Samodzielni pracownicy w żadnym
        > razie NIE CZYJĄ SIĘ ZAGROŻENI utratą stanowisk - proszę nie wprowadzać opinii
        > publicznej w błąd!

        Przeczytaj co napisałeś i walnij pięć razy łbem o ścianę.

        Właśnie dlatego, że nie ma prawnej możliwości zwolnienia ze stanowiska
        samodzielnego pracownika naukowego, który do tego ma również inne istotne
        przywileje np. prawo zasiadania w różnych gremiach i sprawowania określonych
        funkcji, "klub" takich osób nie życzy sobie nadmiernego rozszerzania liczby
        swoich członków. Bo wtedy stanowisk, splendorów i przywilejów nie starczyłoby
        dla wszystkich, poza tym uczelnie musiałyby znaleźć dodatkowe pieniądze na
        utrzymanie stada samodzielnych. Itp. itd.
        • pp.ptr Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 13:18
          Bo to zdanie powinno brzmieć: młodsi naukowcy skarżą się, że ich starsi koledzy
          blokują ich kariery. Przyczyna tego blokowania jest prosta - w obecnym systemie
          finansowania nauki habilitacja otwiera drzwi do różnych gremiów decydujących o
          podziale tzw. koryta.
      • cyprian75 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 18.02.09, 12:57
        To jest całkowita prawda, tylko trzeba spojrzeć na to z innego punktu widzenia.
        Blokowanie polega na tym, że na stanowiskach utrzymuje się osoby, które z racji
        wieku powinny być na emeryturze. Nie są bo nie ma samodzielnych, młodych
        pracowników, którzy mogliby ich zastąpić. Habilitacji w obecnej formie mówię NIE!!!
        • chilly Re: Habilitacja przed niezależną komisją 18.02.09, 13:38
          Nawet gdy ci młodsi "samodzielni" są, to stara gwardia i tak trzyma się mocno.
          Nawet, jeżeli na koniec roku wykazuje zerową działalność naukową (bo, przecież,
          obowiązki administracyjne). I to jest właśnie ten "układ", czy tak poszukiwana
          "szara sieć".
        • przemek05 Re: O jakich stanowiskach tu mowa, 18.02.09, 15:59
          i o jakim blokowaniu do nich dostepu? Stanowisko adiunkta nie
          przeszkadza w tym, zeby kierowac projektami finansowanymi przez Unie
          Europejska, sluze przykladami. A administrowanie? Zostawmy je
          wlasnie starszym kolegom - na stanowiskach dziekanow, prodziekanow,
          dyrektorow instytutow jest tyle niewdzecznej papierkowej roboty, ze
          rzeczywiscie trudno to łączyć z dzialalnoscia naukowa (dlatego
          czasem niełatwo jest znalezc kandydatow na te stanowiska).
          Szkola wyzsza to nie firma czy urząd, gdzie kazdy dazy do
          zwiekszenia obszaru, ktorym kieruje lub zarządza. I dzieki Bogu.
          • pe1 Re: O jakich stanowiskach tu mowa, 03.03.09, 19:32
            Po 1: habilitowani z definicji są członkami rad wydziału, uczestniczą w
            dyskusjach o kształtowaniu polityki uczelni i podziale pieniędzy z dotacji
            ministerstwa.

            Po 2: ustawa rotacyjna z automatu pozbawia adiunkta posady po 9 latach, o ile
            nie zrobi habilitacji.
            • przemek05 Re: czlonej Rady Wydzialu... 03.03.09, 20:06
              to nie stanowisko. Na Radzie mozna czasem zabrac glos, ale niewiele
              z tego wynika, decyduja glosowania, a tam tzw samodzielni maja
              niewiele podad 50% glosow, bo sa przedstawiciele innych nauczycieli,
              administracji, studentow. Najwiecej ma do powiedzenia dziekan, i
              bardzo dobrze, ze nie jest nim mlody adiunkt, bo ten, przywalony
              papierami, nie moglby nawet marzyc o pracy naukowej.

              A co do rotowania adiunktow, to przyznam sie, ze ani jednego takiego
              nie widzialem. Ci starzy sa nieusuwalni, bo zanim weszla ta
              regulacja w zycie, to oni byli juz na stanowiskach, a prawo nie
              dziala wstecz. A mlodzi? Nawet asystenta sie nie wyrzuca, bo kto by
              pracowal? Przenosi sie takiego asystenta na stanowisko techniczne,
              albo na wykladowce, i moze pracowac dalej. Adiunktow mozna z kolei
              przeniesc na stanowisko docenta (u nas wprowadzono taka opcje),
              gdzie ma wieksze pensum, ale nikt go nie rozlicza z pracy naukowej
              (praktyka wykazuje, ze tacy docenci i tak pracuja naukowo, lepiej od
              adiunktow).
    • trzy.14 Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 08:42
      1. Habilitacja powinna być nadawana wyłącznie jako swoiste potwierdzenie, że
      habilitant ma coś do powiedzenia na *światowym poziomie*. Kryteria nadawania
      habilitacji powinny więc zostać oparte na standardach "światowych".
      2. W związku z tym list 44 to nieporozumienie, bo cała polska humanistyka to
      lokalny grajdołek i prawie nikt tam nie zasługuje na habilitację (Migalski
      rzekomo w swoich pracach naukowych cytuje własne artykuły we "Wprost"!). "Cykl
      wykładów" to zupełnie komiczne kryterium!
      3. Teraz połowę recenzentów wyznacza Wydział, połowę CK. Jeśli wszyscy
      recenzenci będą wyznaczani przez CK, to wszyscy będą niekompetentni (!). Co
      najwyżej sprawdzą zwyczajowe kryteria
      jakości habilitacji (ile publikacji, gdzie, etc.). W naukach ścisłych
      prawdziwie kompetentne recenzje piszą wyłącznie recenzenci (peer-review)
      czasopism naukowych, bo recenzenci ci zwykle zajmują się *dokładnie* tymi
      samymi problemami, co autorzy recenzowanych prac. Żadne inne recenzje nie
      powinny mieć znaczenia naukowego.
      4. To może wystarczyłoby ustalić uniwersalne kryteria dla każdej dziedziny?
      Byłaby to funkcja(liczba prac, sumaryczny IF lub sumaryczna liczba punktów
      ministerialnych, indeks Hirsha, liczba prac samodzielnych/w których kandydat
      jest głównym autorem, liczba prac w 3-5 najlepszych pismach na świecie w danej
      dziedzinie).
      5. Pani minister, jako humanistka ze szkoły prywatnej, kolejny raz wykazuje
      się nieznajomością nauki (=niekompetencją). Ale kto w naszym grajdołku miał
      jej nauki nauczyć? Einstein pracował w biurze patentowym, ale nie za to
      przeszedł do historii. Ile patentów może zgłosić matematyk? Fizyk? Chemik?
      Gdzie byłaby nauka i technika, gdyby patentować wzory matematyczne i prawa
      fizyki? Poza tym tak naprawdę liczą się nie patenty (tu chyba łatwo o
      kumoterstwo), a wdrożenia (ktoś musi zainwestować własne, zwykle duże pieniądze).
      • khmara Swiete slowa - tylko w ramki oprawic! 10.02.09, 10:39
        trzy.14 napisał:

        > 3. Teraz połowę recenzentów wyznacza Wydział, połowę CK. Jeśli wszyscy
        > recenzenci będą wyznaczani przez CK, to wszyscy będą niekompetentni (!). Co
        > najwyżej sprawdzą zwyczajowe kryteria
        > jakości habilitacji (ile publikacji, gdzie, etc.). W naukach ścisłych
        > prawdziwie kompetentne recenzje piszą wyłącznie recenzenci (peer-review)
        > czasopism naukowych, bo recenzenci ci zwykle zajmują się *dokładnie* tymi
        > samymi problemami, co autorzy recenzowanych prac. Żadne inne recenzje nie
        > powinny mieć znaczenia naukowego.
      • dala.tata Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 10:52
        z tymi recenzjami to pojechales. wielokrtonie dostawalem do peer-review teksty
        ktore nie byly w bezposrednim polu moich zainteresowan. rowniez moje teksty byly
        recenzownane w ten sposob. z prostego powodu: ilosc tekstow do recenzji rosnie,
        a chetnych nie przybywa.

        nie wydaje mi sie ze tylko rada wydzialu jest w stanie wyznaczyc kompetentnych
        recenzenotw - nie mitologizujmy procesu. to sie da zrobic, naprawde. w
        rzeczywistosci, gdyby wszystkie recenzje byly rzetelne, nie byloby wiekszysch
        problemow.

        z tym swiatowym poziomem to to jest taka sciema troche. chodzi o poziom
        miedzynarodowy, tak? o to, zeby dowolny recenzent uznal ze to przywoita robota.
        mnie to starczyloby. zreszta uwazam ze przynajmniej jeden recenzent powinien
        oceniac tylko dorobek. i powinien to byc recenzent zza granicy. gdy jestem
        proszony o receznje profesorskie (ostatnia taka pisalem do Hong Kongu) zadaje
        sie pytanie: czy kandydat moglby byc profesorem na twojej uczelni. to jest dobre
        pytanie i czesciej powinnismy je zadawac, ale wlasnie ludziom spoza polski.

        co do patentow i wdrozen, pelna zgoda.
        • adept44_ltd Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 11:48
          no ja też nie rozumiem, dlaczego ck nie znajdzie, a rada wydziału znajdzie...
          co do reszty - to zależy od dyscypliny, ale ja - pomimo humanistycznej,
          erudycyjnej dyscypliny - nie podjąłbym się recenzowania czyjejś habilitacji np.
          z epoki, którą się nie zajmuję, nie da się uczciwie napisać takiej hab. (choćby
          dlatego, że nie zna się publikacji z innego zakresu - bo nie da się znać).
          co do recenzentów zagranicznych (wiem, to się ciągnie między nami), to sens jest
          taki, że nie będą znali delikwenta, ja nie wierzę, że w PL w żadnej dyscyplinie
          nie ma kilku, kilkunastu ludzi na poziomie... no i pozostają działki (ciągle nie
          dowiodłeś, że tak nie jest), w których nie znajdzie się recenzenta
          zagranicznego... ponadto ja nie wiem, co to znaczy zagraniczny, akurat nie znam
          realiów UK, ale trochę Niemcy, trochę Francję, Włochy i USA i można tam trafić
          na jeszcze lepszą kichę niż w ojczyźnie...

          myślę, że powinny być jasne, ostre kryteria i za ich nieprzestrzeganie dostaje
          się po łbie... po paru latach to znormalnieje (oczywiście, jeśli do tego wejdą
          zdrowe zasady wynagradzania)
      • oluuu Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 11:11
        Chyba nie za bardzo wiesz, o czym piszesz - światowy standard humanistyki?
        Każdy, kto zna choć trochę teorię informacji i podstawy konstrukcji języka (np.
        naturalnego) dobrze wie, że w naukach humanistycznych bardzo trudna jest wymiana
        wyników badań, definicji i poglądów ze względu na problemy z tłumaczeniem
        intencji na pojęcia, a potem na słowa.
        Dlatego publikowanie np. z zarządzania czy z socjologii tylko w oparciu o
        zagraniczne źródła jest wyrazem kompletnego niezrozumienia, czym jest nauka.

        Co innego w naukach przyrodniczych, ścisłych i technicznych. Ale nie w
        socjologii, zarządzaniu, psychologii społecznej itp.
        • trzy.14 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 12:00
          Na liście ministerialnej jest z 10 czasopism socjologicznych punktowanych za 24
          punkty, tyleż z psychologii. Innych humanities nie sprawdzałem. Nie twierdzę, że
          psycholog ma się w swojej pracy opierać wyłącznie na publikacjach zagranicznych.
          Ale jeżeli wykorzystuje wyłącznie źródła polskie i publikuje wyłącznie w
          czasopiśmie swojej uczelni, to tylko mu się wydaje, że uprawia naukę.
          • ethebor Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 12:24
            Szczerze mówiąc zastanawia mnie klasyfikowanie psychologii jako nauki
            humanistycznej, a nie przyrodniczej. Chyba wynika to z tego, że historycznie
            była to część filozofii (bodaj do II wojny światowej), ale obecnie chyba raczej
            bliżej jej do reszty neuroscience...
          • oluuu Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 13:12
            Zgadzam się z pisaniem w oparciu zarówno o literaturę polską, jak i zagraniczną.

            Niestety, zauważam ostatnio jakiś dziwny pęd do cytowania z pedeefów jakiegoś
            Johna Smitha, mimo że nikt go na oczy nie widział. I wówczas chwali się autora,
            że np. referat albo książka oparta całkowicie o literaturę zagraniczną.
            Kompletne niezrozumienie istoty rzeczy.

            • charioteer1 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 16:00
              oluuu napisał:

              > Niestety, zauważam ostatnio jakiś dziwny pęd do cytowania z pedeefów jakiegoś
              > Johna Smitha, mimo że nikt go na oczy nie widział.

              Przepraszam, a kto to cytuje pedeefy nie znajac ich pochodzenia? W pedeefach to
              moga byc prace semestralne magistrantow zamieszczone w internecie.

              Polowe literatury mam w pedeefach, ale nie cytuje prac podajac w bibliografii
              www.blablabla.pdf i nie pozwalam na to nawet studentom. Jak sie zna
              literature przedmiotu i umie korzystac z internetu, to nie jest zadnym problemem
              sprawdzenie, kim jest 'John Smith' i czy praca byla publikowana, czy nie, a
              jezeli byla, to sie podaje normalne zrodla bibliograficzne.
              • oluuu Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 19:47
                Nie chodzi o to, że nie mogę sprawdzić, kto to John Smith.

                Chodzi o to, że powinno się cytować Smitha czy Browna, który coś tam powiedział.
                Tylko co z tego? Jeśli to są wyniki badań, to w miarę można to zaakceptować, ale
                jakieś tam stwierdzenia czy definicje?
                Od tego są polski naukowcy, którzy dawno powiedzieli to samo, tylko dokładniej
                używając słów oraz kontekstu kulturowego.

                Na polskich uczelniach obecnie (podkreślam!) nauka polega na przepisywaniu
                książek Smithów i Brownów, porównywaniu opinii i definicji. Nic z tego nie
                wynika. Natomiast metodologia nauk leży i kwiczy, tak mniej więcej od czasów,
                kiedy publikować skończył Józef M. Bocheński (czyli lat 80-tych).
                • charioteer1 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 20:09
                  oluuu napisał:

                  > Tylko co z tego? Jeśli to są wyniki badań, to w miarę można to zaakceptować, ale
                  > jakieś tam stwierdzenia czy definicje?
                  > Od tego są polski naukowcy, którzy dawno powiedzieli to samo, tylko dokładniej
                  > używając słów oraz kontekstu kulturowego.

                  Prosze wybaczyc, ale ja sie nie zajmuje tym, co dawno temu powiedzieli polscy
                  naukowcy. Historia nauki tez nie.

                  > Natomiast metodologia nauk leży i kwiczy

                  Moze wlasnie dlatego lezy i kwiczy, ze nie korzysta sie z dorobku swiatowego?
                  • chilly Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 20:51
                    No jak to?
                    www.lideria.pl/Metodologia-nauk-Adam-Grobler/sklep/opis?nr=88643
                  • oluuu Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 23:55
                    Nie chodzi o historię nauki!
                    Czy zasady dynamiki Newtona to jakieś przestarzałe bajdurzenie? Albo prawa
                    Kirchoffa?
                    Powstało wiele teorii, nawet empirycznie udowodnionych, od czasów tych
                    naukowców. I co? Twoje radio i twój samochód został zaprojektowany i
                    wyprodukowany zgodnie z tymi prawami, a nie teorią strun.

                    Dlatego miej szacunek dla dokonać przeszłych pokoleń.
                    Mamy takich naukowców, którzy studentom z nauk humanistycznych lub ekonomicznych
                    zalecają literaturę nie starszą niż 10 lat. I to jest właśnie problem. Nauka to
                    nie moda, idea, trend. To opis rzeczywistości. Ale polecam metodologię nauk,
                    podstawy logiki i teorię informacji. To są dziedziny wiedzy obowiązkowe dla
                    każdego naukowca.
                  • oluuu Re: Habilitacja przed niezależną komisją 11.02.09, 00:04
                    Jeszcze raz podkreślę, że chodzi mi o nieznanych naukowców i ich referaciki
                    zawierające poglądy i przypisy, a nie wyniki badań.
                    Co do reszty się zgadzam.
                • dala.tata Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 20:10
                  oluuu, nie znasz sie. naprawde nie znasz sie. moze poza Znanieckim, nie ma w
                  Polsce socjologow formatu Goffmana czy Garfinkela. w Polsce nikt takich rzeczy
                  jak oni nie powiedzial, natomiast korzystaja z nich dzielnie. nie znasz sie,
                  naprawde. i gadasz bzdury. EOT.
                  • chilly Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 20:54
                    Na świecie żyły miliony naukowców, wśród nich prawdziwi uczeni. Jednak tylko
                    Kopernik, Newton, Darwin (z Wallacem) i Einstein dokonali (wg wczorajszej GW)
                    rewolucji w nauce. Czy to oznacza, ze pozostali powinni zając się zamiataniem
                    ulic?
                  • oluuu Re: Habilitacja przed niezależną komisją 11.02.09, 00:00
                    Nie znam się, bo nie jestem socjologiem. Pewnie masz rację, co do tych nazwisk,
                    które wymieniłeś.

                    Nie pisałem wcześniej o uznanych nazwiskach, ale byle jakich naukowcach, o
                    których nikt nigdy nie słyszał. I właśnie z takich nazwisk tworzy się spisy
                    literatury obecnych habilitacji.
        • dala.tata Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 13:19
          teza o niemoznosci porownania nauk humanistycznych czy spolecznych na swiecie
          jest jedna z najglupszych jaka slyszalem.

          rozumiem ze w Polsce nie da sie cytowac Goffmana, Garfinkla, van Dijka,
          Foucault, Bourdieu, Giddensa, Parsonsa i paru innych. nie nadaja sie po prostu.
          co to za kompletne banialuki.
          • spokojny.zenek Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 14:16
            W calach ornamentalnych wszystko da się zacytować. Tylko po co?
            • dala.tata Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 14:54
              sorry, ale jesli takich ludzi jak Goffman chcesz cytowac w celach ornamentalnych
              i wolisz rodzima socjologie zamiast, to zyjemy w innych swiatach.
              • adept44_ltd Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 15:13
                zresztą rodzina nie istnieje bez Goffmana i innych....
      • bumcykcyk2 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 12:09
        Trzy.14 w wielu punktach zgoda, ale spójrz równie krytycznie na stan obecny. Na
        te tony nikomu niepotrzebnych cegieł o nazwie "habilitacja", gdzie mozolnie
        kompiluje się powszechnie dostępną wtórną wiedzę, albo po raz 1984959595
        interpretuje starożytnych filozofów ;-)

        To już lepiej żeby pisał tylko ten, co ma faktycznie coś do powiedzenia, niż
        ten, który musi, bo inaczej go zwolnią z roboty.

        Twój pkt. 1 spowodowałby, że w Polsce rocznie w naukach humanistycznych byłoby
        coś około 10 habilitacji.
        • trzy.14 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 12:17
          > Twój pkt. 1 spowodowałby, że w Polsce rocznie w naukach humanistycznych byłoby
          > coś około 10 habilitacji.

          To źle? Artyści maja ich ZERO i jakoś nie płaczą...
          • bumcykcyk2 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 12:31
            > To źle? Artyści maja ich ZERO i jakoś nie płaczą...

            Uuuu.... a co z wypełnianiem wymogów ustawowych? Bo teraz jak instytut nie ma
            odpowiedniej ilości ludzi z habilitacją to PAKA mówi mu bye bye ;-) Więc jak nie
            będzie nowych habilitowanych to za 10 lat trzeba by zamknąć 100% uniwersytetów.
            Rozumiem, że kolega pragnie rewolucji totalnej?
        • dala.tata Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 13:28
          z bumcykcykiem zgadzam sie rzadko, ale teraz chetnie sie pod tym podpisze.
          habilitacje i ksiazki profesorskie jako kompilacje sa plaga w Polsce. klasyczny
          przyklad przeczytana 100 ksizek i napisania 101. o nich. katastrofa.
          • anfa05 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 18:26
            są jednak dziedziny wiedzy - jak na przykład geografia, gdzie porządne
            monografie, stanowią podstawowe źródło wiedzy dla studentów. nie można chyba
            generalnie powiedzieć, że monograficzne opracowanie pisane jako rozprawa
            habilitacyjna, będące nie tylko kompilacją ale przede wszystkim wynikiem badań
            jej autora, jest zawsze czymś złym i niepotrzebnym.
            • dala.tata Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 19:40
              ja nie powiedzialem ze kompilacje sa zle. ja tylko mowie ze za kompilacje nie
              nalezy dawac stopni naukowych. bo sa to stopnie za badania, a nie umiejetnosc
              kompilacji. a jak auotr chce sobie dorobek swoj podsumowywyac, to niech napisze
              pamietnik.

              podreczniki w UK na przyklad licza sie glownie dla szefa banku w ktorym ma konto
              autor.
              • anfa05 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 11.02.09, 12:04
                każda monografia jest w pewnym zakresie kompilacją. przy obecnym stanie nauki
                trudno prezentować swoje wyniki badań bez odnoszenia się do tła - czyli tego co
                na dany temat napisali inni oraz autor pracy (wcześniej).
                co do podręczników - dla mnie uniwersytety i nauczyciele akademiccy są przede
                wszystkim by kształcić studentów. prowadzenie badań i zdobywanie tytułów jest na
                drugim miejscu.
                uzyskanie habilitacji nie gwarantuje, że ktoś dobrze wykłada na uczelni. nie
                jest również niezbędnym warunkiem do bycia dobrym dydaktykiem.
      • ethebor Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 12:42
        Ale przy patentach warto kilka rzeczy uściślić.
        Pani mister po prostu pomyliła nauki chyba ścisłe z technicznymi.
        Prawda jest ogólnie taka, że jak jest coś wartościowego to jest naturalne, że
        wiele osób będzie się chciało w pierwszej kolejności patentować, a dopiero w
        drugiej publikować.
        A co do Einsteina to nie tylko pracował, ale później już jako profesor również
        sam patentował (pamiętam np. patent lodówki). I nie tylko Einstein, sporo
        patentów miał również najbardziej znany fizyk następnego pokolenia - Feynman.
        (Na marginesie obaj byli absolwentami uczelni technicznych). Chemicy również
        tworzą np leki, matematycy algorytmy - wszystko to jest patentowane. Patentuje
        się nawet protokoły terapeutyczne. Nie rozumiem uwag o kumoterstwie: jeśli już
        ma się co do opatentowania to patentuje nie w Polsce, a w USA (a potem rozszerza
        patent na EU, Japonię, Australię i kilka innych krajów w których jest szansa ich
        wyegzekwowania).


        > 5. Pani minister, jako humanistka ze szkoły prywatnej, kolejny raz wykazuje
        > się nieznajomością nauki (=niekompetencją). Ale kto w naszym grajdołku miał
        > jej nauki nauczyć? Einstein pracował w biurze patentowym, ale nie za to
        > przeszedł do historii. Ile patentów może zgłosić matematyk? Fizyk? Chemik?
        > Gdzie byłaby nauka i technika, gdyby patentować wzory matematyczne i prawa
        > fizyki? Poza tym tak naprawdę liczą się nie patenty (tu chyba łatwo o
        > kumoterstwo), a wdrożenia (ktoś musi zainwestować własne, zwykle duże pieniądze
        > ).
        • spokojny.zenek Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 14:17
          ethebor napisał:

          > Ale przy patentach warto kilka rzeczy uściślić.
          > Pani mister po prostu pomyliła nauki chyba ścisłe z technicznymi.

          Mnie się wydaje, ze raczej żurnalista.
    • adept44_ltd Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 10:27
      ja bym poczekał na szczegóły, pierwszy akapit rzeczywiście świadczy, że p.
      minister nie wie, o czym mówi, ale... zobaczymy. Wg mnie, jeśli zostaną mądrze i
      precyzyjnie określone kryteria oceny dorobku, może się okazać, że sito będzie
      bardziej gęste, oby!
    • dala.tata Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 10:35
      ja tez zwrocilem uwage na ow cykl wykladow. jest to zupelnie poroniony pomysl.

      denerwuje mnie tez to, ze przyjmuje sie zalozenie ze ludzie nie robia
      habilitacji bo sie ich wstrzymuje. nawet jesli, to mysle ze to sa odosbnione
      wypadki i nie da sie ich rozszerzyc na calosc srodowiska. i bardzo watpie, ze w
      nowych zasadach nastapi wysyp habilitacji. nagle adiunkci zaczna sie habilitowac
      w konkurencji z romnazaniem krolikow.
      • bumcykcyk2 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 12:24
        dala.tata napisał:

        > denerwuje mnie tez to, ze przyjmuje sie zalozenie ze ludzie nie robia
        > habilitacji bo sie ich wstrzymuje. nawet jesli, to mysle ze to sa odosbnione
        > wypadki i nie da sie ich rozszerzyc na calosc srodowiska. i bardzo watpie, ze w
        > nowych zasadach nastapi wysyp habilitacji. nagle adiunkci zaczna sie habilitowa
        > c
        > w konkurencji z romnazaniem krolikow.

        No, u mnie właśnie dostali kopa jak po viagrze i zalali radę wydziału kolokwiami
        na 3 lata naprzód. A dlaczego?

        1. Całe to gadanie o reformie już teraz obniżyło poprzeczkę i przechodzą
        wszelkie, nawet najstraszniejsze gnioty.
        2. Drugim dnem reformy jest obcinanie przywilejów, podobnie jak to planują z
        mundurówką etc. Dziś samodzielny ma zagwarantowaną pracę do emerytury i
        habilitacja stanowi ważną zdobycz CZYSTO SOCJALNĄ. Reforma na 99% to zmieni,
        przy czym przypuszczam, że jeśli habilitacja nie będzie zapewniać gwarancji
        posady, to paradoksalnie nie będzie się także wyrzucać przeterminowanych
        doktorów (tak sobie dziwnie przypuszczam, he he). W rezultacie zainteresowanie
        haiblitacją w krótkim czasie istotnie zmaleje.
        3. Potrzebna jest w Polsce cała masa wyrobników-dydaktyków do szkół prywatnych
        gotowania na gazie i szydełkowania, którzy powinni mieć coś przed nazwiskiem.
        Musi być ustawowo przewidziana jakaś ścieżka certyfikacji dla ludzi tej
        kategorii. Moim skromnym zdaniem, światowe standardy w ujęciu powszechnym są w
        Polsce nie do spełnienia.
        • dala.tata Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 13:34
          niestety do mnie rowniez dochodza co rusz wiesci o tym, ze przechodza gnioty.
          choc nie zawsze, bo ja wlasnie jedna uwalilem na poziomie recenzji wydawncziej.
          nie mam jednak watpliwosci ze znajdzie ssie inny recenzent ktory napisze pozytywna.

          to zeszta taki swietne swiadectwo 'madrosci' pani minister ktora twierdzi ze te
          mlode wilki sa nic tylko wstryzmywane. jednak czesciej slyszymy wlasnie o
          knotach, a nie o majstersztykach wstrzymanych.
        • prawdziwamm2009 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 16:22
          W duzej mierze zgoda. 1. U nas póki co poziom trzymany, choć naciski
          są. 2. Jest o tym mowa juz teraz. 3. Być może tu jest pies
          pogrzebany.
      • anfa05 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 18:33
        no właśnie. ja również mam wrażenie, że według Ministerstwa polskie uniwersytety
        pełne są adiunktów mówiących płynnie po angielsku, z całą masą opublikowanych
        artykułów w czasopismach o wysokim IF i równie dużym dorobkiem. prawda jest inna
        ... dominują tu ludzie, którzy udają, że tworzą naukę, a Państwo udaje, że im
        płaci. gro czasu zajmuje im dydaktyka.
        ciekawe co będzie jak poprzeczka zostanie ustawiona tak wysoko, że habilitacji,
        których i teraz wiele nie jest - z powodu małego dorobku - będzie jeszcze mniej.
        trzeba będzie takich adiunktów powywalać. ciekawe tylko kto przyjdzie na ich
        miejsce?
        • chilly Re: Habilitacja przed niezależną komisją 10.02.09, 19:09
          Co będzie? Pewnie nic... Tak jak teraz. Statut uczelni zobowiązuje do zrobienia
          habilitacji w ciągu 9 lat po doktoracie, z możliwością przedłużenia tego okresu
          w uzasadnionych przypadkach o 3 lata. No i co? Nic. Znam adiunktów, którzy
          doktorat zrobili 30 lat temu, publikacji zero, ale "są przydatni dydaktycznie"
          (czego nikt też nie weryfikuje). Co gorsza, masa osób - nie tylko doktorów, ale
          nawet magistrów ("z doświadczeniem", "plecami", albo też "możliwościami")
          zatrudniana jest na umowy-zlecenia. Uczelni się opłaci, zainteresowanym też.
          Gdzie jednak miejsce na naukę?
          • anfa05 Re: Habilitacja przed niezależną komisją 11.02.09, 12:09
            teraz to chyba jest od razu 12 lat na zrobienie habilitacji. co do zatrudniania
            wiecznych magistrów i doktorów to wszystko pewnie zależy od uczelni czy
            wydziału. u mnie mgr pilnują bardzo - tzn. jeśli ktoś przekroczy termin to
            wylatuje. jeśli chodzi o adiunktów to są sporadyczne przypadki przenoszenia na
            etaty starszego wykładowcy.
            tylko swoja drogą czy każdy wykładowca musi mieć habilitację? prowadzić badania
            i publikować na pewno powinien ale czy każdego należy "zmuszać" do habilitacji?
    • ford.ka Lampart? 10.02.09, 11:33
      Przypomina mi się znowu "Lampart" Lampedusy - trzeba wszystko
      zmienić, by wszystko pozostało po staremu.
      Nie potrzeba rozprawy habilitacyjnej, ale ma być książka, nie
      potrzeba wykładu habilitacyjnego, ale ma być cykl wykładów, nie
      potrzeba wydziału, ale ma dać kilku przedstawicieli do komisji, nie
      trzeba czekać latami, ma być 4,5 miesiąca. Niech kto ciekawy zajrzy
      do ustawy i zobaczy, w jakim czasie "ustawowo" powinna być sprawa
      załatwiona w tej chwili. I co? I nic. I bedzie tak samo, bo komisja
      się na dzień dobry zapcha i żadnych terminów nie dotrzyma.
      Pelen projekt wlasnie jest rozsylany jako newsletter, wiec powinien
      byc tez dostepny na stronach ministerstwa - sugeruje przeczytanie
      przed dalszymi komentarzami ;)
      • chilly Re: Lampart? 10.02.09, 14:03
        Musi być naprawdę ciężko! Habilitacji nie udało się znieść, a - zgodnie z
        wymaganiami ustawowymi - doktorów habilitowanych zaczyna uczelniom brakować jak
        powietrza. Zwłaszcza tym prywatnym.
        Pieniędzy na naukę nie przybywa - raczej przeciwnie (naukę rozumiem tu zarówno w
        sensie "uprawiania nauki", jak też podwyżek pensji do poziomu, który pozwoliłby
        spokojnie żyć z jednego etatu). Konieczne są więc protezy: "(...) w humanistyce
        publikacje, cykl wykładów, książka, a w naukach ścisłych - np. opatentowany
        wynalazek."
        Jeden wynalazek? Jak "duży" ma być ten wynalazek? Kto ma pieniądze, ten
        patentuje, ale ile z tych patentów zostało wdrożonych? Co to jest "cykl
        wykładów"? Młody doktor na polskiej uczelni prowadzi wykłady dla studentów - czy
        o nie chodzi? A może wykłady gościnne, na zaproszenia? To też przeskoczymy! Mamy
        w końcu blisko 450 uczelni (z tego 2/3 prywatnych). Ja zaproszę ciebie, ty mnie...
        Nie ulega jednak wątpliwości, że kryteria uzyskania habilitacji są w Polsce
        niezmiernie zróżnicowane. Znam osoby (fizyk, chemik, matematyk), które mają pm
        kilkadziesiąt publikacji w znaczących czasopismach, ale nie mają habilitacji
        (rozproszenie tematyczne, prace z pogranicza dyscyplin itp.). Ale znam i takie,
        które na podstawie kilkunastu publikacji w lokalnych pismach i jednej wydanej na
        własny koszt książki "habilitowały się".
        Eh, nic z tego nie będzie. Jak zwykle. W reformę uwierzę, gdy o etaty na
        uczelniach zaczną się starać tłumy wybitnych absolwentów. Jak, nie
        przymierzając, do PriceWaterhouseCoopers albo do banku.
        • prawdziwamm2009 Re: Lampart? 10.02.09, 16:29
          Generalnie pełna zgoda. W punkcie ostatnim. Jakoś nie przemawia do
          mnie idea konkursu w polskim wydaniu (kilkanaście/kilkadziesiąt
          zdolnych na jeden etat). Nie wierzę w uczciwe konkursy, być może są
          takie, moje doświadczenia są zgoła odmienne.
          • adept44_ltd Re: Lampart? 10.02.09, 16:35
            może łaskawa Pani zajrzy na forum z sygnaturki :-)
            • prawdziwamm2009 Re: Lampart? 10.02.09, 16:38
              Zaglądam od czasu do czasu:) A która cząstka konkretnie?
              • adept44_ltd Re: Lampart? 10.02.09, 16:42
                to już całe dwie doby ;-)))

                no myślę, że elementarna bądź jakaś inna... :-)
                • prawdziwamm2009 Re: Lampart? 10.02.09, 17:16
                  No, tak istotnie:) Diabeł tkwi w szczegółach!!!:):) Myślę, że z tymi
                  propozycjami ministerstwa podobnie. Rzucona ogólna informacja, jakiś
                  wabik nad którym można sie pastwić (np. ten cykl wykładów,
                  swojadrogą jak mówią moi starsi koledzy, już to przerabialiśmy). A
                  tak naprawdę czeski film. I masz rację, gdy powiadasz, że w
                  rezultacie może być lepiej, albo gorzej:)
        • dala.tata Re: Lampart? 10.02.09, 16:46
          nigdzie na swiecie absolwnet na uiwersytecie nie zarobi wiecej niz w PWC na
          przyklad. to sa mrzonki.

          natomiast ja w reforme tez nie wierze. bez zastrzyku sil miedzynarodowych, mysle
          ze to niemozliwe. siec zaleznosci, interesow, przyjazni, znajomosci jest
          praktycznie nie do pobicia.
          • chilly Re: Lampart? 10.02.09, 16:59
            Ale też na świecie nie jest tak, że po osiągnięciu "szczytu", czyli uzyskaniu
            profesury (a właśnie - co z profesurą w tym projekcie?) dostaje się pensję w
            wysokości zbliżonej do zarobków stażysty w PWC.
            • prawdziwamm2009 Re: Lampart? 10.02.09, 17:03
              Zgodnie z logiką: cykl wykładów:) Na profesurę. Mogą bycna
              pożółkłych kartkach?
            • adept44_ltd Re: Lampart? 10.02.09, 17:03
              z profesorami w sumie bez zmian,

              poza 1) oceną minimum co dwa lata
              i 2) zapowiedzią liczenia się tych z dorobkiem... (a co to jest, ma określić
              rozporządzenie ministra),
              jeśli to wejdzie w praktykę, dobry ruch.
          • charioteer1 Re: Lampart? 10.02.09, 17:01
            dala.tata napisał:

            > natomiast ja w reforme tez nie wierze. bez zastrzyku sil miedzynarodowych, mysle
            > ze to niemozliwe. siec zaleznosci, interesow, przyjazni, znajomosci jest
            > praktycznie nie do pobicia.

            No jak sie tak bardzo powaznie zastanawiam nad ta miedzynarodowoscia, bo to
            wszystko jest na poziomie szumnych deklaracji ministerstwa. Jezeli plan jest
            taki, ze CK powoluje trzech recenzentow w przewodzie habilitacyjnym, to bardzo
            watpie w to, ze jakikolwiek recenzent zagraniczny zostanie kiedykolwiek powolany.
            • dala.tata Re: Lampart? 10.02.09, 17:17
              nie zostanie. a powinien byc wymog. i wtedy mielibysmy nauke na miedzynarodowym
              poziomie. ale to jest zbyt niebezpieczne
              • dala.tata PS 10.02.09, 17:43
                dodam, ze wykorzystywanie miedzynaodowych recenzentow przy profesurach jest w UK
                czeste, choc niewymagane. w krajach pacific rim, wrecz standardowe, z tego co wiem.

                zastoswoanie tego przy polskich habilitacjach byloby nieco kosztowne (jesli by
                takiego czlowieka sciagac do Polski, gdyby tylko prosic o recenzje, to byloby
                tansze - receznje tu sa tanie - 100-200 funtow), jednak ma same zalety, miedzy
                innymi wzrost wiarygodnosci!
                • prawdziwamm2009 Re: PS 10.02.09, 17:51
                  jest jeszcze mały problem językowy, chyba że to będzie poliglota
                  • charioteer1 Re: PS 10.02.09, 17:58
                    To nie jest zaden problem, jezeli faktycznie wymaga sie miedzynarodowego dorobku.
                    • prawdziwamm2009 Re: PS 10.02.09, 18:59
                      To jak to widzisz w odniesieniu do dorobku dra Migalskiego. Przecież
                      Pani minister doradziła, by poczekał na nowe zasady.
                      • charioteer1 Re: PS 10.02.09, 19:16
                        Nie mam zdania co do dorobku pana Migalskiego. Znam tylko jego liste publikacji,
                        opinie jednego profesora, ktory napisal list do gazety i tresc krazacego w
                        internecie anonimu. Nie wiem tez, jaki dorobek jest obecnie potrzebny do
                        habilitacji z politologii. Dla mnie to za malo, zeby sobie jakiekolwiek zdanie o
                        jego dorobku wyrobic, a tam, gdzie mam do czynienia z anonimami, przestaje
                        wierzyc autorytetom - zwlaszcza wypowiadajacym sie w gazecie w swoim wlasnym
                        imieniu.
                        • prawdziwamm2009 Re: PS 10.02.09, 19:30
                          Chodzi mi o to, że ma go w języku polskim. Jak więc miałby być
                          recenzowany przez naukowca z zagranicy? Chyba, że to byłby
                          obcokrajowiec politolog znający język polski. Chyba, że dorobek
                          byłby tłumaczony na język obcy (kto pokrywałby koszty tłumaczenia).
                          Przecież znakomita większość dorobku doktorów z nauk humnaistycznych
                          i społecznych jest w języku polskim.
                          • dala.tata Re: PS 10.02.09, 19:34
                            no to wlasnie nalezaloby sie zastanowic czy powinni miec oni habilitacje. wedlug
                            mnie wymog dorobku miedzynarodowego (a to znaczy rowniez polskie pisma na
                            wysokim poziomie, niedawno slyszelismy o jakims ekonomicznym na LF) jest
                            niezbedny. niestety min. Kudrycka woli sie bawic detalami kto bedzie w komisji i
                            ile tygodni bedzie na jej zebranie. to sa wazne rzeczy, ale drugorzedne.
                      • dala.tata Re: PS 10.02.09, 19:29
                        Migalski nie ma miedzynarodowego dorobku.
                        • charioteer1 Re: PS 10.02.09, 19:48
                          dala.tata napisał:

                          > Migalski nie ma miedzynarodowego dorobku.

                          To akurat dla mnie nie ulega watpliwosci, ze nie ma. Ja natomiast nie mam
                          bladego pojecia, co maja inni politologowie i nie wiem, czy Migalskiemu sie
                          habilitacja nalezy, czy nie.

                          Poniewaz sprawa jest polityczna i wypada uwazac albo ze Migalskiemu sie nie
                          nalezy, albo ze go skrzywdzili, to informuje, ze jestem przeciw wszystkim i nie
                          zgadzam sie z nikim. Nie wiem, co on powinien miec i wole, zeby o takich
                          sprawach wypowiadali sie recenzenci a nie redaktorzy.

                          Jezeli beda przejrzyste zasady, to bedzie mozna powiedziec, ze mu sie cos
                          nalezy, albo nie.
                  • dala.tata Re: PS 10.02.09, 19:29
                    nie sadze. jelsi ktos ma miedzynarodowy dorobek, to sobie recenzent poradzi.
                    jesli nie ma, to nie ma czego szukac. moim zdaniem ktos, kto nigdy nie
                    opublikowal w jezyku innym niz polski, nie powinien byc profesorem (wiem, mozna
                    negocjowac w wypadku polonistyki).
                    • prawdziwamm2009 Re: PS 10.02.09, 19:39
                      Nie, no zgoda, racja w tym co napisałeś. Ale przecież mówimy o
                      polskiej rzeczywistości. Ministerstwo wysyła sprzeczne sygnały i nie
                      mogę znaleźć w tym logiki. Z jednej strony otrzymuję sygnał, że
                      podstawą ma być dorobek (nawet przeliczany na punkty), nie ma mowy o
                      recenzentach z zagranicy, a to chyba istotne. Jeśli nie, to
                      kolesiostwo da o sobie znać jak wcześniej, a na dodatek nie będzie
                      publiki (członkowie Rady Wydziału). Z drugiej strony, pojawiaja się
                      argumenty o gnębieniu młodych zdolnych (przykład Migalskiego, który
                      jak zauważyłeś słusznie nie ma dorobku międzynarodowego), którym
                      należy ułatwić przejście tej procedury. Jeśli ułatwić, to zmniejszyć
                      oczekiwania.
                      Jestem zagubiona. Na dodatek mam poczucie, że jestem robiona w
                      balona...
                      • dala.tata Re: PS 10.02.09, 19:41
                        alez oczywiscie ze ten system padnie, tak jak i obecny, tak jak i poprzedni. w
                        tym wypadku Polak bedzie potrafic.

                        minister Kudrycka zaklada ze koledzy przestana byc kolegami w nowym systemie?
                        wolne zarty.
                        • prawdziwamm2009 Re: PS 10.02.09, 19:58
                          Pesymistyczny ogląd, ale patrząc na dotychczasowe zabawy z systemem
                          wielce prawdopodobne że tak sie stanie.
                        • bumcykcyk2 Re: PS 10.02.09, 20:10
                          Oj ludzie! Myślicie, że recenzent z zagranicy załatwi sprawę? Bardzo
                          szybko przetarła by się ścieżka wypróbowanych recenzentów z Ułan
                          Bator czy Kiszyniowa, no, a Migalski ma wszak wspaniałe kontakty w
                          Zylinie, Banskiej Bystrzycy, Presovie i paru innych stolicach
                          światowej nauki w wydaniu czesko-słowackim. Polak potrafi wszystko
                          obejść, niestety. Moim zdaniem, jak już pisałem, tylko podwójna
                          ścieżka certyfikacji tzn. na pracowników naukowych i "naukawych"
                          (ale oficjalnie!) daje pewne szanse na unormowanie sytuacji.
                          • dala.tata Re: PS 10.02.09, 20:13
                            z tym znow sie zgadzam, ale to przepisy uniemoziwajace obchodzenie nie bylyby
                            trudne. a gdyby jeszcze wprowadzic porzadny audyt miedzynarodowy. to sie
                            wszystko da zrobic, tylko trzeba sie przestac zajmowac duperelami, ktorymi sie
                            pani minister zajmuje.
                            • bumcykcyk2 Re: PS 10.02.09, 20:22
                              Drogi Dalatato, na forum Dilbertoza jest od paru lat przezabawny
                              wątek "Przypadki dyrektora Buraka", którego autorem był słynny
                              internauta Rifun. Sięgnij tam w wolnej chwili, pośmiejesz się, a
                              przy okazji zobaczysz jak Polak załatwia w praktyce problem pod
                              tytułem 'audyt międzynarodowy'. :D

                              A tak na poważnie, to ja zawsze zaczynam się niespokojnie wiercić,
                              gdy ktoś próbuje konstruować system, w którym nad kontrolerem jest
                              kolejny kontroler, potem następny i następny... to zawsze na końcu
                              zjada własny ogon, jest nieskuteczne i piekielnie drogie.
                              • dala.tata Re: PS 10.02.09, 20:35
                                moze i kontrolerzy nie dzialaja, moze. pewne jest jednak to, ze samo srodowisko
                                nie jest w stanie sie naprawic.
                                • prawdziwamm2009 Re: PS 10.02.09, 20:47
                                  Samo środowisko nie naprawi tego, co naprawy wymaga, ale
                                  ministerstwo też recepty nie daje. Póki co, sytacja patowa.
                    • chilly Re: PS 10.02.09, 20:59
                      Dala.tata - zdecyduj się! Raz piszesz o konieczności publikowania w języku
                      angielskim, a innym razem, że "ktoś, kto nigdy nie
                      opublikował w języku innym niż polski, nie powinien być profesorem". No to czemu
                      MEN za prace w językach obcych innych niż angielski w czasopismach spoza LF daje
                      tyle samo punktów, co za publikacje w j. polskim?
                      • dala.tata Re: PS 10.02.09, 21:17
                        przepraszam czytam, czytam i nie widze problemu. tak, dobrze jest pisac po
                        angieslku. i tak, ktos kto publikuje tylo po polsku nie powienien byc
                        profesorem. gdzie jest sprzecznosc?

                        nie odpowiadam za MEN i jego punktacja, ktora zreszta czesto jest po prostu
                        idiotyczna.
                    • adept44_ltd Re: PS 11.02.09, 12:52
                      ;-)))
                      polonistom też się zdarza w innym języku...
            • chilly Re: Lampart? 10.02.09, 19:12
              Chodzi o większe "umiędzynarodowienie" nauk już "umiędzynarodowionych". A tu
              dyskutują humaniści. Konia kują, a żaba nogę podstawia (bez obrazy).
              • charioteer1 Re: Lampart? 10.02.09, 19:21
                chilly napisał:

                > Chodzi o większe "umiędzynarodowienie" nauk już "umiędzynarodowionych". A tu
                > dyskutują humaniści.

                Chodzi o to, zeby z humanistyki nie robic grochu z kapusta, z ktorym nic sie nie
                da zrobic i moze byc tylko gorzej, bo to nie jest prawda.
              • dala.tata Re: Lampart? 10.02.09, 19:37
                z calym szacunkiem, ja tam nie mam wielu kompleksow. natomiast humansityka jest
                waznym elementem sceny naukowej i o niej tez warto pogadac. to wlasnie takie
                gadki powoduja, ze co poniektory humanista chowa sie ze swoim zerem dorobkowym.
    • przemek05 To i tak duzy postep,... 10.02.09, 19:07
      w stosunku do poprzednich propozycji. Przeciez mialo nie byc zadnej
      weryfikacji po doktoracie, a prowincjonalne uczelnie mialy otrzymac
      prawo do zatrudniania na stanowisku profesora kazdego, aby ino jakis
      doktorat posiadal.
      Niezalezna komisja to dobry pomysl, choc nie jest on rewolucyjny (i
      tak 2 recenzentow wyznacza CK). Mozna oczywiscie miec zastrzezenia
      co do tego cyklu wykladow i patentow zamiast publikacji (wlasnie
      przegladam jakis patent i nie moge nadziwic, jak tak trywialny
      pomysl mogl zostac zgloszony i zaakceptowany do ochrony patentowej -
      w przecietnej pracy magisterskiej czy inzynierskiej jest kilka
      takich "wynalazkow", albo i lepszych, a nikt nie biega z nimi do
      urzedu patentowego). Ale to szczegoly - do dopracowania.
      • prawdziwamm2009 Re: To i tak duzy postep,... 10.02.09, 19:45
        ...chyba na zasadzie wstawienia kozy do mieszkania:)
        Środowisko już to wywalczyło, gdy nagle ministerstwo wyskakuje z
        pomysłami. Przypominam, że PIS lansuje pomysł utrzymania
        habilitacji. Zastanawiam się zatem nad PO, na ile mają spójne
        pomysły. Pamiętam dyskusję z poprzedniego roku, gdy Pan premier
        zaprosił rektorów i nawet nie dał im mozliwości wypowiedzenia się.
      • bumcykcyk2 Re: To i tak duzy postep,... 10.02.09, 20:15
        przemek05 napisał:

        > w stosunku do poprzednich propozycji. Przeciez mialo nie byc
        zadnej
        > weryfikacji po doktoracie, a prowincjonalne uczelnie mialy
        otrzymac
        > prawo do zatrudniania na stanowisku profesora kazdego, aby ino
        jakis
        > doktorat posiadal.

        Więcej - te uczelnie miały wydawać certyfikaty o mocy dzisiejszej
        habilitacji. To była próba przekrętu w celu czysto finansowym - o
        ile zmniejszyłyby się koszty właścicieli szkół prywatnych gdyby całe
        minimum kadrowe danego kierunku mogli obkupić doktorami za 3.000
        PLN/m-c! Habilitowany na pierwszym etacie bierze wszak trzy razy
        tyle.
        • adept44_ltd Re: To i tak duzy postep,... 11.02.09, 12:56
          gdzie tyle bierze? proszę o adres ;-)
        • przemek05 Nie 3 razy tyle... 12.02.09, 00:59
          ...ale o 300 zl wiecej :-) O tyle podniesiono uposazenie adiunktowi
          po uzyskaniu habilitacji na mojej uczelni kilka lat temu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka