elan13
13.02.09, 01:13
Jestem skłonny uwierzyć, że ta wredna pinda z Lufthansy była
bezczelna i zachowywała się prowokacyjnie, pewnie "polnische
banditen" sprawili, że jej dziadziuś nie wrócił z eskapady do
Polski organizowanej przez biuro podróży Wehrmacht w 1939 roku.
Zapewne też ku...ła się z pilotem samolotu, który chciał jej
zaimponować i natychmiast wezwał polizei. Niemieccy policjanci zaś
okazali się ordynarnymi i chciwymi sukinsynami, pewnie odezwały się
geny po dziadziusiach, którzy w 1945 roku w mundurach z czerwoną
gwiazdą wybrali się na ekskursję do Berlina i okolic.
Pomimo wszystko skamlenie niedoszłego premiera z Krakowa (że
ratunku, że go biją Niemcy), jakie można było usłyszeć na taśmie
rejestrującej zdarzenie, dyskwalifikuje go całkowicie. Tak nie może
się zachowywać mężczyzna! Trochę godności panie Janie Mario.