Dodaj do ulubionych

Chłopcy radarowcy

19.02.09, 16:54
Na krajowej 1 w szczerym polu są ograniczenia do 70 km/h, radar i
koniec ograniczenia i tak co kawałeczek. Efekt? pusta droga, żadnych
niebezpieczeństw, terenu zabudowanego i durne ograniczenie tylko po
to żeby złapać jadącego zgodnie z przepisami kierowcę. Po co?? Żeby
złapać leszcza i zarobić...
Obserwuj wątek
    • fckin mhm 19.02.09, 17:57
      "Cierpliwie łowią ukryci w krzakach, za przystankami lub w cieniu billboardów."
      Z tego co wiem , radarowcy musza byc widoczni, nie mogą się ukrywać. W takim
      przypadku nie trzeba się nawet zatrzymywać.
      • fa-fik Re: mhm 19.02.09, 23:58
        A kto ci takich głupot naopowiadał?
        Podaj przepis, bedzie najlepiej.
        • marian_porucha Re: mhm 20.02.09, 09:13
          Napisał przecież "z tego co wiem". Z tego co np. ja wiem to Ziemia jest płaska a
          za króla Kraka żyły dinozaury..
          • kraq Re: mhm 20.02.09, 09:41
            ograniczenia są debilne z założenia. to samo ograniczenie dotyczy
            samochodu osobowego jadącego w piękny słoneczny dzień i tira albo
            autobusu wiozącego bachory w lutowej śnieżycy. oczywiście znaki są
            ustawiane pod ekstremalne warunki i ciężarówki i jak miałbym ich
            przestrzegać w 100% to musiałbym być idiotą i rzeczywiście jeździć
            500km w 12 godzin. a nawet jak się złamie przepis, to jak np. można
            dawać 10pkt za jazdę z prędkością 180km/h po autostradzie, tak jak
            zajazde 100km/h na ograniczeniu do 50km/h??? hipokryzja w tym
            temacie nie zna u nas granic
            • hella_79 Re: mhm 20.02.09, 15:58
              kraq napisał:

              > ograniczenia są debilne z założenia. to samo ograniczenie dotyczy
              > samochodu osobowego jadącego w piękny słoneczny dzień i tira albo
              > autobusu wiozącego bachory w lutowej śnieżycy.

              a właśnie, ze nie - ci, co jadą w lutowej śnieżycy muszą predkość dostosować do warunków panujących na drodze. bez względu na to, czy są osobówką, tirem czy autobusem
              • kot.puszek.okruszek Jeździjcie zgodnie z przepisami- problem zniknie 19.03.09, 17:47
                Proponuję jeździć zgodnie z przepisami, problem zniknie :)

                Powiecie "nie da się"... I wyliczanka bo "zły stan dróg" bo "idiotyczne ograniczenia" i znów "zły stan dróg"...

                To co wyprawia się obecnie na drogach woła o pomstę do nieba. Policja powinna skierować wszystkie siły do walki z piratami, przykładnie karać, pilnować i jeszcze raz karać.

                Złym stanem dróg nie podcierajcie sobie gęby. Czy wjeżdżanie na przejazd przy zamkniętych rogatkach to też wina stanu dróg? Czy może po prostu brak poszanowania prawa oraz innych użytkowników dróg?

                --
                Makiety kolejowe
                Egipt zdjęcia
                Bielsko Biała zdjęcia

            • denisbednarz Re: mhm 21.02.09, 06:15
              oczywiście znaki są
              > ustawiane pod ekstremalne warunki-
              orzeł, znaki są ustawiane pod optymalne warunki a nie ekstremalne
            • 1410_tenrok albo autobusu wiozącego bachory w lutowej śnieżycy 10.03.09, 17:36
              i to są asrgumenty debili, którym sie nie podobają ograniczenia!
              Pomyśl kretynie, że znaki to prawo, a twoim psim obowiązkiem jest
              przestrzegać tego prawa.

              Dobrą wiadmością jest, że corocznie w wypadkach drogowych ginie małe
              miasteczko takich kretynów. Złą wiadomością jest, że ciągle i ciągle
              rodzą się nowi.


          • p406_737u Re: mhm 20.02.09, 11:34
            marian_porucha napisał:

            > Napisał przecież "z tego co wiem". Z tego co np. ja wiem to Ziemia jest płaska
            > a
            > za króla Kraka żyły dinozaury..

            Dobrze wie!! Rozporządzenie komendanta głównego policji z lipca 1993 roku o
            trybie przeprowadania kontroli prędkości. Nikt tego rozporządzenia nie odwołał,
            a precyzuje ono, że nie wolno wykonywać pomiarów z ukrycia i zaskoczenia (stąd
            znaki z informacją o fotoradarze!). Zapytajcie patrolu, jak to jest!!



            • pkrehbiel Ale z tego nic nie wynika 20.02.09, 11:55
              Takie rozporządzenie jest tylko wewnętrzną regulacją dla
              policjantów. Z przepisów prawa powszechnie obowiązującego wynika, że
              jak policjant każe ci się zatrzymać, to to musisz zrobić (z pewnymi
              wyjątkami). Tak samo - gdy dostajesz mandat nie możesz się powołać
              na to, że policjant stał tam, gdzie nie powinien.

              Najwyżej możesz złożyć skargę na funkcjonariusza.
              • p406_737u Re: Ale z tego nic nie wynika 20.02.09, 11:58
                To jest wewnętzrne rozporządzenie, ale pamiętam, jak pan ówczesny komendant
                występował w TV i o nim mówił oraz o tym, że należy bezwzględnie zgłaszać fakt
                jego łamania. Namawiał kierowców, by to czynili i zgłaszali krzakowe patrole do
                KG!!! Rozporządzenie jest więc powszechnie znane, przynajmniej powinno być.
                • wayward.son Re: Ale z tego nic nie wynika 20.02.09, 14:13
                  Też to pamiętam.
              • alekristeski Re: Ale z tego nic nie wynika 20.02.09, 16:15
                Rozporządzenie jest aktem prawnym erga omnes - czyli obowiązuje
                wszystkich, nie jest regulaminem wewntrznym. Jednak jeżeli nie jest
                to rozporządzenie tylko ZARZĄDZENIE to wtedy to akt prawny
                obowiązujący tylko w danej instytucji, np.: ministerstwo,
                inspekcja, policja, itd.

                Mimo tego zarządzenia, jeżeli nie zostały uchylone, muszą być
                przestrzegane !!!!!!!

                Pozdrawiam.
        • fckin Re: mhm 20.02.09, 18:13
          fa-fik napisała:

          > A kto ci takich głupot naopowiadał?
          > Podaj przepis, bedzie najlepiej.


          Rozdział 3 Sposób pełnienia służby na drogach przez policjantów

          § 18.
          1. W zależności od potrzeb, policjant sprawuje nadzór nad bezpieczeństwem, porządkiem ruchu drogowego, w sposób:

          1) dynamiczny, polegający na patrolowaniu trasy pojazdem służbowym z prędkością zapewniającą obserwację ruchu drogowego lub pieszo;
          2) statyczny, polegający na wykonywaniu czynności na posterunku lub podczas kierowania ruchem;
          3) dynamiczno-statyczny, polegający na przemiennym wykonywaniu czynności, o których mowa w pkt 1 i 2.

          2. Podczas pełnienia służby w sposób statyczny radiowóz powinien być ustawiony w miejscu bezpiecznym i widocznym dla uczestników ruchu.

          3. W warunkach niedostatecznej widoczności w radiowozie oznakowanym powinien być włączony świetlny napis „POLICJA”.
          • miken1200 Re: mhm 27.02.09, 08:50
            Tylko, że z tego co napisałeś wynika, że patrol zatrzymujący musi być widoczny,
            aby bezpiecznie zatrzymywać. Sam zaś radar może być wcześniej ukryty w krzakach.
            Tak np. robią w Koninie na Wyszyńskiego. Stojący radar przy krzakach i pilnujący
            go strażnik/policjant z krótkofalówką, a dalej patrol zatrzymujący.
            • fckin Re: mhm 02.03.09, 19:28
              Zgadza się tylko to co opisałeś to typowo polskie obejscie prawa.
              jest radar, jest policjant to w czym problem

              niestety takie mamy dziurawe przepisy :(
      • babcia.klozetova Re: mhm 20.02.09, 12:24
        A wszystko to po to, by zwiększyć bezpieczeństwo na drogach.

        Zauważcie, że: "Tymczasem w 2007 r. liczba ta wzrosła o ponad 4 proc. (5583).
        Podobnie wzrosła liczba pozostałych wypadków. W 2008 r. zanotowano co prawda
        tendencję spadkową, ale była ona minimalna." i że zbiegło się to z wprowadzeniem
        obowiązkowych świateł w dzień non-stop!! A światła miały zmniejszyć liczbę
        wypadków o minimum 5%!!!

        BTW Austria wycofuje się z obowiązku jazdy na światłach - to nic nie dało.
        • denisbednarz Re: mhm 21.02.09, 06:28
          w krajach takich jak austria czy niemcy światła żeczywiście są
          niepotrzebne bo ludzzie korzystają z nich w złych warunkach ,
          szarówce itp.czyli zgodnie z przepisami. polaczek jak mmu nie
          powiedzą ze ma zapalic swiatla to bedzie zapierda--l nawet po
          ciemku , co do statystyki i procentow , w tym czasie ilośc pojazdow
          zwiekszyla sie o 30% - tak ze przepis o swiatlach jest jak
          najbardziej zasadny
          • autotaks Re: mhm 09.03.09, 14:59
            co ty pie...sz? kiedyś nie było u nas obowiązku jazdy w dzień na
            siatłąch i jakos nikt po nocy bez swiateł nie jezdził. gadasz żeby
            gadać? pieprzysz żeby pieprzyć?
    • jola_z_dywit_2006a w 20 lat po upadku komuny w swietlanym swiecie KOR 19.02.09, 18:24

      i S takie rzeczy nie moga sie zdarzac. To komusza prowokacja !!!
      • denisbednarz Re: w 20 lat po upadku komuny w swietlanym swieci 21.02.09, 06:31
        debilka
    • wioocha Chłopcy radarowcy 19.02.09, 18:29
      Te normy prędkości dostosowane do techniki motoryzacyjnej lat 60' są śmieszne
      i niegodne uszanowania.
      Nie wspomnę już o policjantach tępo pieprzących w kółko, jak to prędkość
      nadmierna jest główną przyczyną wypadków. Jest to tak głupie, że aż się nie
      chce komentować, więc sobie daruję.

      Rzecz sprowadza się do tego, aby nas kroić z kasy do szczętu. Każdy pretekst
      jest dobry.
      Należy też zauważyć, że fotorejestratory, masowo instalowane również w naszym
      kraju zaczynają już służyć (jeszcze nie w Polsce) do inwigilacji i kontroli
      obywateli. Matrix zupełny. O ile wiem, w USA czy np. Londynie i we Francji to
      już działa. Rejestracja każdego pojazdu, rozpoznawanie twarzy; wszystko w
      czasie rzeczywistym.
      Do tego to służy. Do tego aby zlokalizować człowieka w trzy sekundy.
      Będzie tylko gorzej, nie łudźmy się.

      -
      Przezorni obywatele USA kupili w minionym roku 3x tyle broni palnej, ile
      kupowali przeciętnie wcześniej. Nie można im odmówić zdrowych odruchów i intuicji.
      Wkrótce zobaczymy ich broniących się przed własnym zniewalającym ich rządem.
      A co my zrobimy w Polsce? Jak będziemy się bronić przed rządem sterowanym
      przez wrogów społeczeństwa, pasożytów?


      • alterpars Moze sie wreszcie nauczycie porzadku w Waszym Kraj 20.02.09, 07:56
        zdumiewa artykul krytykujacy wysilki polsicji zmierzajace do utemperowania
        debilizmu sporego odsetka kierowcow w tym Kraju
        • whitenabuchodonozor Re: Moze sie wreszcie nauczycie porzadku w Waszym 20.02.09, 08:31
          Właśnie o to chodzi, że to nie są wysiłki policji zmierzające do
          utemperowania... itd.
          Jakoś nigdy nie widziałem gliniarzy, żeby zatrzymywali samochód wyprzedzający
          korek pasem awaryjnym, nie widziałem nigdy, żeby zatrzymali auto wyprzedzające
          na przejściu dla pieszych, zatrzymujące się na środku ulicy na awaryjnych,
          podczas gdy kierowca wychodzi do kiosku po fajki. Nie widziałem gliniarzy
          podczas codziennego i nagminnego łamania przepisów przez tych, którym bardziej
          się spieszy niż innym.
          Gliniarza za to stoją za winklem tam, gdzie robotnicy po zakończeniu robót
          drogowych zapomnieli zdjąć znak ograniczenia do 30.
          • welcometopoland Hieny prawie nigdy nie karają za manewry !! 20.02.09, 10:02
            whitenabuchodonozor napisał:

            > Właśnie o to chodzi, że to nie są wysiłki policji zmierzające do
            > utemperowania... itd.
            > Jakoś nigdy nie widziałem gliniarzy, żeby zatrzymywali samochód wyprzedzający
            > korek pasem awaryjnym, nie widziałem nigdy, żeby zatrzymali auto wyprzedzające
            > na przejściu dla pieszych, zatrzymujące się na środku ulicy na awaryjnych,
            > podczas gdy kierowca wychodzi do kiosku po fajki.

            SW. PRAWDA !! HIENOM ŁATWIEJ MIERZYĆ PRĘDKOŚĆ I PEWNIE WYŻSZE Z TEGO ŚCIĄGAJĄ
            PODATKI (MOŻE MAJĄ WIĘCEJ TYCH PEDALSKICH SUSZAREK NIŻ KAMER VIDEO).

            MANEWRY DEBILI ZA KÓŁKIEM SĄ GŁ. PRZYCZYNĄ WYPADKÓW A NIE JAKAŚ TAM PRĘDKOŚĆ BO
            INACZEJ BYŁBY WYPADEK CO MINUTĘ.
            • tomek.cis Re: Hieny prawie nigdy nie karają za manewry !! 20.02.09, 12:57
              Licząc kolizje i wypadki razem to tak prawie wychodzi, co niewiele ponad minutę
              jest wypadek lub kolizja
        • pbe64 Re: Moze sie wreszcie nauczycie porzadku w Waszym 20.02.09, 08:58
          Ten artykuł krytykuje debilizm przepisów, które dają lokalnym urzędnikom
          nieograniczoną władzę nad kierowcą. Każdy stawia znaki drogowe wg własnego
          uznania często bez związku z sytuacją, a policja tylko to wykorzystuje. Efekt
          jest taki, że kierowcy zaczynają ignorować znaki. Gdyby za każdy ustawiony bez
          uzasadnienia (lub nie usunięty po zakończeniu robót drogowych) znak drogowy ktoś
          musiałby np. zapłacić 10tys. z własnej kieszeni to może skończyłaby się samowola.
          Bardzo często znaki są stawiane "na wszelki wypadek". Idąc tym tokiem myślenia,
          to np. wszystkie pociągi Intercity powinny zwalniać do 30 km/h na niestrzeżonych
          przejazdach, bo tak będzie bezpieczniej.
          • aint.important Re: Moze sie wreszcie nauczycie porzadku w Waszym 20.02.09, 09:46
            Idąc tym tokiem myślenia,
            > to np. wszystkie pociągi Intercity powinny zwalniać do 30 km/h na niestrzeżonyc
            > h
            > przejazdach, bo tak będzie bezpieczniej.

            Och, ale one czasami zwalniają nawet bardziej i to nie tylko na przejazdach ;)
            Na szczęście robią stację Nasielsk, gdzie świecący znak "Uwaga ekspres"
            wywoływał szydercze uśmiechy pociągów pędzących przez stację z prędkością 20 km/h ;)
          • k_r_m Re: Moze sie wreszcie nauczycie porzadku w Waszym 20.02.09, 10:41
            widziałem kiedyś super oznakowanie: ograniczenie do 40 i 50cm za nim
            ograniczenie do 70, nie wiedziałem jak to interpretować, czy zwolnić z 50 (teren
            zabudowany) na tym 0,5 metra do 40 a potem przyspieszyć do 70 czy od razu
            przyspieszyć do 70, czy tez zwolnic do 40 (bo znak z 40 był dwa razy wyższy od
            tego z 70)
            • p406_737u Re: Moze sie wreszcie nauczycie porzadku w Waszym 20.02.09, 11:41
              Przy wjeździe do Kędzierzyna-Koźla (Sławięcice) od strony Ujazdu stoi
              ograniczenie 40km/h, a 20 metrów dalej jest wyjazd z drogi podporządkowanej.
              Skrzyżowanie odwołuje ograniczenie, co nie zmienia faktu, że policjanci próbują
              wyegzekwować owe 40 km/h już za skrzyżowaniem i wlepiają niedouczonym (sami też
              są!) kierowcom mandaty :-)
              • wayward.son Re: Moze sie wreszcie nauczycie porzadku w Waszym 20.02.09, 14:16
                Jeżeli ograniczenie jest umieszczone razem z tablicą miejscowości to mają rację.
                • p406_737u Re: Moze sie wreszcie nauczycie porzadku w Waszym 02.03.09, 09:16
                  wayward.son napisał:

                  > Jeżeli ograniczenie jest umieszczone razem z tablicą miejscowości to mają rację
                  > .

                  1° Mają rację?? Pokaż przepis w kodeksie drogowym, na podstawie którego tak
                  twierdzisz!!!

                  2° Znak stoi sobie 'swobodnie'!

                  • doombringerpl Re: Moze sie wreszcie nauczycie porzadku w Waszym 13.03.09, 08:20
                    1. DzU Nr 170, poz. 1393 W § 15 ust 4
                    "Znak zakazu umieszczony pod znakiem D-42 oznacza, że zakaz obowiązuje do znaku D-43 lub E-18a, z wyjątkiem odcinka drogi, na którym został on zmieniony lub odwołany innym znakiem."
          • p406_737u Re: Moze sie wreszcie nauczycie porzadku w Waszym 20.02.09, 11:38
            Podobnie, gdyby za nieutrzymanie drogi w stanie przejezdnym (odśnieżanie!!!)
            policja waliła kary jak trzeba, to na Dolnym Śląsku nie zginęliby ratownicy w
            smigłowcu!!! Dlaczego był karambol? Bo był korek spowodowany przez ciężarówkę,
            która nie mogła na A4 (sic!) podjechać pod górkę!!
        • koham.mihnika.copyright moszna tak, moszna inaczej, np. Irlandia 20.02.09, 09:32
          news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/northern_ireland/7899171.stm?lss
      • lidek_syn_ubeka 2 sprawy sie narzucają 20.02.09, 11:03
        1/byl w rzadzie PiS komendant policji,Bienkowski,ktory zabronił
        łapowkarzom z drogowki chowac sie po krzakach i za wiatami.
        Oczywiscie platformerska mlodzież mogla sobie poszydzic z niego.I
        z calego rzadu.Ale narzekanie na policję chowajacą sie w krzakach
        jakos ujawniło sie tu na forum.Moze POmyslcie,ze te patrole w
        krzakch ustawil wasz ukochany Donek.Od razu przestaniecie narzekac
        na policję krzakową,bo bedzie to dowodem sympatyzowania z PiS,a
        wiadomo ze dla wyksztalciucha nie ma gorszej obelgi.
        2/Obecny reżim w zamian za poparcie sluzb mundurowych-
        policji,celnikow i strazakow stworzyl tym sluzbom nieskrepowaną
        mozliwosc brania łapowek.Celnik przylapany na braniu łapowki nie
        jest zawieszany,jak bylo kiedyś,policjant nie jest scigany(o czym
        swiadczy ilosc enucjacji prasowych o aresztowaniach łapowkarzy z
        drogowki za rzadow PiS i brak tych inf teraz)a strazak dorobi sobie
        biorąc łapowki w kiosku z gazetami.Gdyz najnowsze rozporzadzenie
        naszego miłujacego wolny rynek i zwalczajacego biurokracje rezimu
        nakazuje zatrudnic specjaliste od ochrony ppoż w KAZDEJ firmie.
        • p406_737u Re: 2 sprawy sie narzucają 20.02.09, 11:49
          lidek_syn_ubeka napisał:

          > 1/byl w rzadzie PiS komendant policji,Bienkowski,ktory zabronił
          > łapowkarzom z drogowki chowac sie po krzakach i za wiatami.

          Pier...lisz! O zakazie wykonywania pomiaru prędkości z ukrycia mówi
          rozporządzenia komendanta głównego policji z lipca 1993 roku!!!!!

          > Moze POmyslcie,ze te patrole w
          > krzakch ustawil wasz ukochany Donek.

          I znów pie....lisz!! Patrole jak stały w krzakach, tak stoją. Sam zostałem
          złapany przez taki pod koniec 2006 roku! :-P

          > 2/Obecny reżim w zamian za poparcie sluzb mundurowych-
          > policji,celnikow i strazakow stworzyl tym sluzbom nieskrepowaną
          > mozliwosc brania łapowek.

          I znów pie....lisz!! Najlepszym sposobem na zwiększenie łapownictwa jest
          wprowadzenie koncesji, czyli uzależnienia przyznania praw w zależności od
          decyzji urzędnika. Kto wprowadził w III RP koncesje?? Przypomnij sobie może
          niejakiego Glapińskiego z PC. Od tego się zaczęło!


      • 1majkel1 Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 11:44
        wioocha - DOKŁADNIE !! :)
      • karol_7 Re: Chłopcy radarowcy 21.03.09, 22:26
        pierdo.lę
        od dziś jeżdze w kominiarce
    • pitrusza Czasami ograniczenie ma ukryty sens 20.02.09, 08:01
      Np. na danej drodze były powtarzające się śmiertelne wypadki, mimo, że jest
      prosta i szeroka. Ale nie wszyscy o tym wiedzą, tylko im się wydaje, że jest
      super, to powinno być 90.

      A co do "na każdego znajdzie się paragraf". Kilka lat temu zatrzymali mnie jak
      jechałem starym polonezem, i mimo wysiłków (policjant nawet wszedł pod
      samochód a później na ręcznym starał się przepchnąć) nic nie znaleźli :).
      • xnonorx Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 20.02.09, 08:29
        > Np. na danej drodze były powtarzające się śmiertelne wypadki,
        >mimo, że jest prosta i szeroka. Ale nie wszyscy o tym wiedzą, tylko
        >im się wydaje, że jest super, to powinno być 90.

        Pewnie umierali ze zdziwienia.
        Co to za cuda? Prosta szeroka droga, a śmiertelne wypadki?!
        • goodwater Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 20.02.09, 08:53
          UFO, panie UFO...
          • holyfido Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 20.02.09, 10:28
            Jak zrobicie prawo jazdy, to zobaczycie, że bardzo łatwo na prostej ładnej
            drodze o wypadek śmiertelny.
            Jest masa kretynów, która jak widzi dłuższą prostą, to muszą próbować te swoje
            służbowe auto czy na pewno ostatnia liczba na liczniku, to maksymalna prędkość.
            wyprzedzają, tracą kontrolę nad autami i bum.

            Na takich, to ograniczenia i radary i fotoradary. Szkoda tylko, że normalni
            kierowcy nie mogą przez nich jeździć 90.
            • k_r_m Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 20.02.09, 10:44
              holyfido napisał:

              > Jak zrobicie prawo jazdy, to zobaczycie, że bardzo łatwo na prostej ładnej
              > drodze o wypadek śmiertelny.
              > Jest masa kretynów, która jak widzi dłuższą prostą, to muszą próbować te swoje
              > służbowe auto

              a wiesz dlaczego jak widzą prosta to przyspieszają? próbują nadrobić stracony
              czas na ograniczeniach i ciągłych wcześniej, co oczywiście im sie nie udaje bo
              zaraz znowu wpadaja na kolejne ograniczenia
              • holyfido Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 20.02.09, 11:06
                A jakie ma to znaczenie?
                90 to 90 i kropka.

                Jak tracą czas, to niech wyjeżdżają wcześniej.
                • swireck Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 20.02.09, 12:46
                  Zgadza sę, skoro są ograniczenia i wszyscy o tym wiemy, to
                  spieszącym sie nie pozostaje nic innego jak wyjechać wcześniej, a na
                  kretynów chcących "wyprubować" swoje auta żandne ograniczenie nie
                  poskutkuje.

                  PS: Drobna rada, jak ktoś chce sprawdzić możliwości auta, to
                  istnieje możliwość zrobienia tego w miejscach odpowiednio
                  przygotowanych, np na torze do wyścigu na 1/4 mili ;)
                  • czwarty.wymiar Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 20.02.09, 12:56
                    Popadania w skrajności, jakie by one nie były, jest chore.
                  • rechott Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 21.03.09, 09:18
                    > spieszącym sie nie pozostaje nic innego jak wyjechać wcześniej

                    Spróbuj jeździć zgodnie z przepisami, robiąc 6-10 tysięcy kilometrów na miesiąc.
                    Już teraz jadąc zwykłą drogą średnia wychodzi ok. 60 km/h (licząc światła, tiry,
                    furmanki, fotoradary i panów czających się w krzakach). Gdybym jeździł zgodnie z
                    przepisami, ta średnia spadłaby pewnie do 40.
                    Jak ktoś słusznie zauważył, policja nie dba o bezpieczeństwo. Policja jest firmą
                    nastawioną na zysk. Dlatego im durniejsze ograniczenie tym większe
                    prawdopodobieństwo, że spotka się tam patrol. Na naprawdę niebezpiecznych
                    odcinkach ich prawie nie ma, bo tam ludzie jeżdżą zgodnie z przepisami. Na gości
                    którzy faktycznie sprawiają zagrożenie też jakoś nie reagują, oni są po prostu
                    nastawieni na ludzi jadących 30-50 km/h więcej niż dopuszcza znak w miejscach,
                    gdzie taka prędkość nie sprowadza zagrożenia.
                • lingus Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 20.02.09, 14:07
                  Najlepiej niech w ogóle nie śpią, genialny pomysł...
            • francesca1610 Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 20.02.09, 15:44
              > Jak zrobicie prawo jazdy, to zobaczycie, że bardzo łatwo na
              prostej ładnej
              > drodze o wypadek śmiertelny.

              Optymistyczne :)
        • maruda.r Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 21.02.09, 06:35
          xnonorx napisał:

          > > Np. na danej drodze były powtarzające się śmiertelne wypadki,
          > >mimo, że jest prosta i szeroka. Ale nie wszyscy o tym wiedzą, tylko
          > >im się wydaje, że jest super, to powinno być 90.
          >
          > Pewnie umierali ze zdziwienia.
          > Co to za cuda? Prosta szeroka droga, a śmiertelne wypadki?!

          **********************************

          Owszem, śmiertelne. Najwięcej "czarnych punktów" jest na prostych szerokich
          drogach. Jednak to nie one same są przyczyną. Problemem jest to, że jest to
          jedyny w okolicy odcinek, na którym da się wyprzedzać. I wyprzedzają wszyscy.

          Kolejny raz się kłania urzędnicza bezmyślność. Zamiast prostować drogi, budować
          dodatkowe pasy, urzędnicy mnożą szykany.

          • zigzaur Re: Czasami ograniczenie ma ukryty sens 27.02.09, 16:44
            Inna hipoteza: na prostych i bezpiecznych odcinkach kierowca osłabia uwagę i
            czujność. Bo gdy droga jest prosta, to można zapalić papierosa, zjeść
            ciasteczko, zmienić CD w odtwarzaczu.
    • nowak11 Warto iść do sądu 20.02.09, 08:09
      Bez żadnego prawnika, na zdrowy rozum i logikę wygrałem w sądzie sprawę z
      drogówką.Co prawda dopiero po odwołaniu no i to było w moim miejscu
      zamieszkania; więc chciało mi się. Z reguły dla tych dwóch stów kierowcom nie
      chce się włóczyć po sądach. A może wprowadzić by przepis,że sprawy toczyłyby
      się w miejscu zamieszkania kierowcy..?
      • el_kooba Re: Warto iść do sądu 20.02.09, 08:24
        Takie sprawy zawsze powinny toczyć się w miejscu zamieszkania kierowcy, albo
        przynajmniej w sądzie grodzkim najbliższym jego miejscu zamieszkania. Już w
        starożytnym Rzymie obowiązywała zasada, że powód (w tym wypadku policja) "idzie"
        za miejscem zamieszkania pozwanego. Dzisiaj tak na pewno jest z sądami
        cywilnymi, a czy tak jest z grodzkimi, to nie wiem, ale tak być powinno.
      • gustafek Re: Warto iść do sądu 20.02.09, 08:29
        A gdyby tak dziennikarz GW jechał z Warszawy do Wrocławia kierując się
        drogowskazami to przejachał by tylko 350 km i to w 5 godzin. I taniej i szybciej
        i bezpieczniej.
        Ale skoro musi jechać na około to zajmuje mu to 11 h i 500 km.
        Cóż trzeba było się uczyc za młodu geografii i matematyki.
        • never7 Re: Warto iść do sądu 20.02.09, 09:18
          że 350 km to fakt, ale jadąc zgodnie z przepisami - niemożliwe, że w 5 godzin...
          7 jak nic
        • edgar22 500 km z Warszawy do Wrocławia?? 20.03.09, 08:08
          gustafek napisał:
          > A gdyby tak dziennikarz GW...

          Pod artykułem podpisany jest akurat Piotr Pytlakowski z Polityki, ale rzeczywiście - w artykule mnóstwo merytorycznych byków.
          Dobrnąłem do zdania o "niecałych 500 km z Warszaw do Wrocławia" i stwierdziłem, że dalej nie warto czytać.
          Wcześniej było o mandacie za brak świateł "w nawet najbardziej słoneczny dzień". Autor nie wie, że często właśnie wtedy jest sens palić światła bardziej niż przy pochmurnej, aczkolwiek przejrzystej aurze? Wygląda na to, że autor albo nie jeździ samochodem albo jeździ, że tak powiem "mało świadomie".
      • martineres1 do dupy nie do sadu 20.02.09, 08:47
        wiekszosc z jezdzacych po naszych drogach ma w glebokim powazaniu przepisy ruchu drogowego.Nadmierna predkosc i glupota jest przyczyna wiekszosci wypadkow.O swiatlach zoltym i czerwonym juz nawet nie chce mi sie wiecej pisac.Tak samo o przejsciach dla pieszych.Moze kamery nad skrzyzowaniami?

        Jezdzimy bez wyobrazni i tu jest przyczyna wiekszosci wypadkow.

        A najlepsze jest to,ze wjezdzajac do Niemiec ,a szczegolnie do Austrii,wszyscy nagle przypominaja sobie przepisy ruchu drogowego.
        Czyzby 200 euro mialo wieksza wartosc niz 200 zlotych?chyba tak...
        • yavorius Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 08:52
          tak, tylko że w Austrii jest o wiele mniej debilnie postawionych
          znaków drogowych. Że jak jest 40, to z jakiejś uzasadnionej
          przyczyny, a nie z takiej, że jeden głąb z drugim znaku zapomnieli
          zabrać ze sobą.
          • aja74 Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 09:18
            Co jeden to sie chwali swoimi umiejetnosciami kierowcy. To ja sie
            pytam, jakim cudem nowo oddana droga prosta gladka nie ma zadnych
            zakretow a wypadki co rusz?
            To wlasnie przez takich kierowcow co maja innych w glebokim
            powazaniu i uwazaja ze sa panami predkosci jest wiekszosc wypadkow.
            Ja rozumiem ze dawcy narzadow sa potrzebni ale niech sami zostaja
            dawcami a nie jeszcze pociagaja innych.
            AJA
            • nowak11 Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 09:25
              Gdzie jest taka droga?Podaj przykład i statystyki potwierdzające Twoją tezę.Ja
              nie jestem bardzo dobrym kierowcą,popełniam błędy.Zwłaszcza wtedy gdy po
              półgodzinnej jeździe za traktorem,przejechaniu Łodzi w 2 godziny,uważaniu na
              dziury, TIR-y,policję,radary...uda mi się w końcu wyjechać na kawałek prostej,
              szerokiej i pustej drogi...
              • tweed Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 13:49
                To jezdzij pociageim, albo PKSem, skoro przestrzeganie przepisow i
                skupienie za kierownica cie meczy.
              • kzwti Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 14:11
                Krajowa 7 w Świętokrzyskim i Mazowieckim na przykład co patrzę na
                statystyki albo info o wypadkach to najwięcej jest tam gdzie
                można "przycisnąć" czyli już na wyremontowanych odcinkach drogi.
                Czy wreszcie "kawałek pustej, prostej drogi" w m. Hucisko pow.
                Konecki nie tak dawno makabryczny wypadek "zmęczonego" kierowaniem
                kierowcy który chciał odreagować (110 km/h) w zabudowanym - 3 osoby
                ciężko ranne i zgineła kobieta w zaawansowanej ciąży (nie miała
                zgodnie zresztą z przepisami zapiętych pasów) dalej chcesz? Proszę
                Powiatówka pomiędzy miejscowościami od m. Błaszków do m. Odrowąż w
                Świętokrzyskim - łatwa, prosta nie zniszczona droga w miarę dobrze
                oznakowana i utrzymana. W Błaszkowie wójt z Bliżyna postawił na
                chodnikach od strony drogi metalowe bariery malowane na biało -
                czerwono na całej długości wsi. od listopada do dnia dzisiejszego
                naliczyłem 6 wbitych samochodów w te bariery - oprócz kierowców nikt
                na szczęście nie ucierpiał - wcześniej różnie bywało. Ten sam
                odcinek za sam styczeń 2 tiry w rowach - nadmierna prędkość. Kawałek
                dalej przed Odrowążem na prostej drodze w styczniu były dwa
                dachowania (tu stawiam na niedopasowanie prędkości do warunków bo
                akurat tam jest mokry spód i TIRY rozjeździły drogę).
                Wreszcie trasa Kielce - Łódź ładny, równy odcinek po remoncie i co?
                od Miedzianej Góry do Żarnowa wypadki jak były tak są - niedawno
                głośno było bodajże pod Smykowem - osobówka na mijance (środkowy pas
                do wyprzedzania) wjechała pod Tira.
                Mozna mnożyć, wszystko przeważnie nadmierna prędkość, brawura,
                wyprzedzanie na 3-go itd.
                • wayward.son Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 14:24
                  A1 na pomorzu... ani jednego wypadku śmiertelnego w całym 2008 roku. W
                  listopadzie nikt nie był nawet ranny. Taaaa.... szerokie drogi zabijają.
                  • kzwti Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 14:29
                    Niw wayward.son nie szerokie drogi. Tylko nie myslący ludzie. Drogi
                    nie myślą, kierowcy powinni. Mozna budować nawet 12 pasmowe
                    autostrady (jestem jak najbardziej za), ale jeśli ktoś nie zna
                    przepisów, albo nie chce ich znać to żebyś d... na dach wszedł to
                    nic nie poradzisz. Pisałem wcześniej o takich przypadkach.
                    Frustratów nie powinno sie na drogi wypuszczać. Czytaj ze
                    zrozumieniem ja nie piszę o tym że droga zabiła tylko o tym że
                    kierowcy nie myślą. Pojechał byś przez wieś 110 km/h wiedząc że z
                    podwórka może ktoś wyjechać, czy nawet dziecko wybiec na drogę?
                    • wayward.son Re: do dupy nie do sadu 23.02.09, 14:07
                      To mówisz, że - w drodze wyjątku - na tej autostradzie wszyscy myśleli? Średnio
                      15 tysięcy kierowców dziennie i ani jednego niemyślącego?
                      Ja czytam ze zrozumieniem.
                      Pisałeś, że na nowej, pustej drodze wypadki co i rusz, są one spowodowane przez
                      frustratów na drogach. Ze statystyk dotyczących A1 wynika, że do kolizji
                      najczęściej dochodziło przy prędkości poniżej dopuszczalnego limitu. Logiczne -
                      do zdarzeń dochodzi na węzłach i podczas włączania się do ruchu. Zdecydowana
                      większość kierowców nie przestrzega ograniczeń prędkości, a mimo to nie dochodzi
                      do wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Wniosek? Dobra, prosta, szeroka droga
                      niweluje negatywny wpływ ryzykownych, idiotycznych, przypadkowych zachowań
                      kierowców lepiej, niż ograniczenia prędkości.
              • aja74 Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 14:33
                nowo otwarta droda Zielona Góra - Nowa Sól
                Niestety statystyk nie przytocze bo takowych nie mam, niemniej
                jednak nie moge pojac jak inaczej niz przez predkosc tam dochodzi do
                wypadkow. Zwierzyna nie przebiega przez droge bo jest siatka po obu
                stronach jezdni.
                • czwarty.wymiar Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 14:42
                  Np. przez nagłą, nieostrożną zmianę pasa i wjechanie tuż przed jadący szybciej pojazd.
              • ogionek Re: do dupy nie do sadu 27.02.09, 21:35
                Zwlaszcza jesli sie jedzie na Piotrkow, gdzie na trasie
                dwujezdniwej, dwupasmowej masz skrzyzowanie kolizyjne co pare
                kilometrow, przejscie dla pieszych i fotoradar na co drugim ;) i tak
                prawie do Piotrkowa
          • tweed Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 13:47
            Jakich debilnych? W calej Europie (poza Rumunia, ale to nie jest
            chyba wzor, do ktorego nalezy dazyc) w miescie obowiazuje 50. I
            wszedzie sie da tak jezdzic, tylko nie u nas, bo u nas to kretynizm.
            A nawet w Bukareszcie jezdzi sie wolniej, niz w W-wie.
            • otreb Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 13:55
              Ale u nas przez miasta, miasteczka i wioski ciągnie się jednojezdniowa
              międzynarodowa droga, którą przemieszczają się np. ciężarówki z Ukrainy do
              Niemiec. A jak zbudują gdzieś obwodnicę, to zaraz przy niej powstaje bar (dla
              kierowców, oczywiście), przy barze dom, przy nim następny, z których każdy musi
              mieć wyjazd bezpośrednio na tę drogę. Następnie Ci, którzy tam się "wybudowali"
              krzyczą, że im niebezpiecznie i stawia się ograniczenie albo, o zgrozo!, obszar
              zabudowany. I znów jest potrzebna obwodnica ;)
              • czwarty.wymiar Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 13:57
                Widać mamy w Polsce debilne przepisy, które pozwalają na takie budowanie się przy samych trasach, bo praktyka to bardzo częsta... A potem kwękanie, żeby ograniczać, ograniczać, ograniczać...
        • zigzaur "nadmierna prędkość" 20.02.09, 09:04
          Argument "nadmiernej prędkości" jest używany przez osobników nie mających prawa
          jazdy.
          Im szybsza jest jazda, tym krócej trwa, tym krócej jest zajmowana jezdnia i tym
          mniejsze jest prawdopodobieństwo wypadku. Im krótsza jazda, tym kierowca mniej
          zmęczony.

          Przy szybszej jeździe SKUTKI kolizji są gorsze ale PRAWDOPODOBIEŃSTWO
          wystąpienia kolizji jest mniejsze.
          • marian_porucha Re: "nadmierna prędkość" 20.02.09, 09:45
            Zgadzam się, może z małymi wyjątkami, ale masz rację. Dodam jeszcze, że
            wprowadzenie przepisu, że pieszy ma pierwszeństwo na pasach doprowadziło do
            śmierci wielu osób, które bezmyślnie wchodzą teraz przed jadące samochody.
            Pieszy na jezdni powinien czuć się zagrożony, byłby wtedy sto razy
            ostrożniejszy. A teraz - co z tego, że ma rację, skoro leży martwy. Jestem za
            wprowadzeniem zasady, że pieszy na jezdni powinien poruszać się wyłącznie w
            poprzek, pochylony i biegiem, a jeśli mu się nie uda przebiec to będzie to jego
            wina. Uratowalibyśmy w ten sposób dziesiątki ludzi. Mówię poważnie, nie mam
            zwyczaju żartować z życia ludzkiego, to nie jest żadna ironia.
            • zigzaur Re: "nadmierna prędkość" 20.02.09, 11:13
              A ja, też bez żartów odpowiem, że pieszy powinien być świadomy następujących faktów:
              1. Od chwili zauważenia pieszego na przejściu do rozpoczęcia hamowania mija
              około jednej sekundy, jest to czas reakcji zarówno kierowcy jak i samochodu.
              Dzieje się to mniej więcej tak:
              a) kierowca zauważa człowieka na przejściu
              b) kierowca podejmuje decyzję: trzeba hamować!
              c) kierowca wciska pedał hamulca
              d) wzrasta ciśnienie w hydraulice hamulców
              e) wzrost ciśnienia powoduje ruch rozpieraczy
              f) klocki zostają dociśnięte do tarcz hamulcowych
              g) odkształcenie sprężyste klocków i tarcz powoduje powstanie siły tarcia
              h) siła tarcia stopniowo odbiera energię kinetyczną od jadącego samochodu
              i) samochód zmniejsza prędkość
              To wszystko trwa co najmniej 1 sekundę, jeśli samochód jest idealnie sprawny
              technicznie (hydraulika hamulców jest szczelna, luz między klockiem a tarczą nie
              jest za duży) a kierowca jest w pełni sprawny i przytomny.
              W ciągu tej 1 sekundy samochód z prędkością 50 km/h przejeżdża 14 m.

              Całkowita droga hamowania (obejmująca także czas reakcji kierowcy) zależy od
              stanu nawierzchni. Przy prędkości jazdy 50 km/h wynosi ona:
              - dla nawierzchni z suchego betonu 28 m
              - dla nawierzchni z suchego asfaltu 30 m
              - na mokrym asfalcie 42 m
              - a na lodzie aż 110 m

              Domniemywać należy, że pieszy wie o tych faktach, bo szkoła podstawowa jest
              powszechna i obowiązkowa a podstawy kinematyki są w szkole podstawowej nauczane.
              • marian_porucha Re: "nadmierna prędkość" 20.02.09, 11:37
                Przeciętny pieszy uważa, że fizyka i matematyka nie są w życiu do niczego
                potrzebne, a samochód zatrzymuje się w miejscu, zwłaszcza przed przejściem dla
                pieszych, gdyż pieszy ma tam pierwszeństwo.
                • zigzaur Re: "nadmierna prędkość" 20.02.09, 11:41
                  Dodajmy do tego modę na kolory czarne, ciemnoszare i granatowe w sezonie
                  jesiennym i zimowym.
                  • y.y Re: "nadmierna prędkość" 20.02.09, 12:12
                    Wszystko pięknie, tylko jest jeden zasadniczy problem. Mentalność. W krajach
                    skandynawskich na przykład, które cechuje o wiele wyższa kultura jazdy niż
                    Polskę, kierowca, który widzi, że pieszy dopiero zbliża się do przejścia, już
                    zaczyna manewr hamowania, bo domniemywa, że pieszy będzie chciał z przejścia
                    skorzystać. A u nas? Pieszy stoi na krawędzi przejścia, a kierowcy mają go
                    gdzieś i jadą, mało który się zatrzyma, aby przepuścić pieszego. I co wy na to?
                    • kzwti Re: "nadmierna prędkość" 20.02.09, 13:48
                      Nie mentalnosc tylko brak znajomości przepisów u Pana Zigzaura i
                      Mariana, po prostu nie doczytali aktualnie obowiązującego prawa więc
                      pozwolęsobie zacytować fragment pewnego dokumentu wspólnotowego a
                      mianowicie Konwencji Wiedeńskiej o ruchu drogowym (to ten sam
                      dokument na podstawie którego Niemcy nie mogą nas karać za brak
                      apteczki):
                      art. 21 Konwencji stwierdza:

                      jeżeli ruch pojazdów na tym przejściu nie jest kierowany sygnałami
                      świetlnymi ruchu lub przez funkcjonariusza kierującego ruchem,
                      kierujący powinni zbliżać się do tego przejścia tylko z odpowiednio
                      zmniejszoną szybkością, aby nie narażać na niebezpieczeństwo
                      pieszych, którzy znajdują się na przejściu lub wchodzą na nie; w
                      razie potrzeby powinni zatrzymać się w celu przepuszczenia pieszych.

                      Należy zauważyć, że w Polsce, biorąc pod uwagę stan prawny na dzień
                      10 kwietnia 2008 r., w przypadku kolizji przepisów ustawy Prawo o
                      ruchu drogowym i Konwencji wiedeńskiej, pierwszeństwo mają przepisy
                      zawarte w Konwencji - to z anlizy prawnej wykonana przez Biuro
                      Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu w tej sprawie.
                      • zigzaur Re: "nadmierna prędkość" 20.02.09, 15:14
                        Konkretne pytanie, panie "prawniku":

                        Ile wynosi dozwolona prędkość samochodu podczas przejazdu drogą, na której jest
                        przejście dla pieszych?
                        Bo moim zdaniem tyle, ile po danej drodze.

                        Niemiecki przepis jest konkretny: zabrania przyśpieszania przed samym przejściem
                        i nakazuje utrzymanie stałej gotowości do hamowania. Krótko mówiąc, prawa noga
                        na hamulcu. Ale NIE MA żadnego nakazu hamowania czy zwalniania przed przejściem.
                        • y.y Re: "nadmierna prędkość" 20.02.09, 15:27
                          No właśnie o to chodzi, noga na hamulcu, a na widok pieszego, który zbliża się
                          do przejścia należy zacząć hamowanie. Tak powinno być i w takim duchu właśnie
                          zapisano to w Konwencji. Ale u nas tak nie jest. Kierowcy notorycznie ignorują
                          fakt, że pieszy ma pierwszeństwo i wymuszają pierwszeństwo, już nie wspominam o
                          skończonych idiotach, którzy na dwupasmowych jezdniach przejeżdżają przez pasy,
                          mimo że pojazd na prawym pasie stanął przed przejściem. Więc mowa o wtargnięciu
                          na pasy to nieporozumienie, ponieważ zdecydowana większość owych wtargnięć
                          wymuszana jest nagminnym łamaniem prawa przez kierowców; piesi są zmuszani do
                          wchodzenia niemal pod koła, bo inaczej nikt się nie zatrzyma i będą stali przed
                          przejściem do usr.... wiadomo co dalej.
                          • zigzaur Re: "nadmierna prędkość" 20.02.09, 15:39
                            Niestety, ale przypadki "wtargnięcia" pieszego na jezdnię są powszechne.
                            Z wtargnięciem mamy do czynienia, gdy pieszy wchodzi lub wbiega na jezdnię nie
                            spojrzawszy w lewo, z marszu albo nawet w biegu. Niejednokrotnie ma na uszach
                            słuchaweczki uniemożliwiające nawet usłyszenie zbliżającego się samochodu.

                            Co najważniejsze, przystępując do hamowania, np. na żółtym świetle, kierowca we
                            własnym żywotnym interesie musi się upewnić "Czy na pewno ten jadący za mną nie
                            dodaje teraz gazu?"
                            • pan_slownik Re: "nadmierna prędkość" 27.02.09, 11:47
                              To nie są wtargnięcia, tylko próby skorzystania z pierwszeństwa na przejściu dla
                              pieszych.
                              Niestety wielu kierowców jest zdziwionych że ktoś w ogóle może się ośmielić
                              wejść na jezdnię.
                              Dzisiaj rano byłem świadkiem sytuacji, że kierowca rozpędzał pieszych klaksonem
                              i bardzo żałuję że nie zdążyłem zanotować numeru.
                              • zigzaur Re: "nadmierna prędkość" 27.02.09, 16:41
                                Przy pogodzie zimowo-jesiennej, gdy asfalt jest mokry a może nawet zaśnieżony,
                                droga hamowania samochodu jadącego z prędkością 50 km/h wynosi 45-50 m.

                                Oczywiście, jeśli kierowca jest skoncentrowany, sprawny i wypoczęty zaś samochód
                                jest w dobrym stanie technicznym.

                                Jeśli pieszy wejdzie na jezdnię w odległości ok. 50 m od jadącego samochodu,
                                naraża się na potrącenie, pomimo PRAWIDŁOWEGO zachowania kierowcy.

                                W tej sytuacji użycie klaksonu jest działaniem DLA DOBRA pieszych.

                                Trzeba być socjologiem, politologiem albo prawnikiem czy innym filozofem, by
                                sądzić, że z chwilą wejścia pieszego na jezdnię samochód zatrzyma się
                                NATYCHMIAST. Kłania się fizyka a konkretnie kinematyka ruchu jednostajnie zmiennego.
              • elpik Re: "nadmierna prędkość" 11.03.09, 11:04
                Całkowita droga hamowania (obejmująca także czas reakcji kierowcy)
                zależy od
                > stanu nawierzchni. Przy prędkości jazdy 50 km/h wynosi ona:
                > - dla nawierzchni z suchego betonu 28 m
                > - dla nawierzchni z suchego asfaltu 30 m
                > - na mokrym asfalcie 42 m
                > - a na lodzie aż 110 m
                To teraz podaj jeszcze analogiczne dane dla 100 i 150 km/h i jeszcze
                raz uzasadnij, że im szybciej tym bezpieczniej. Nikt Ci nigdy nie
                zajechał drogi, nie wyjechał z pobocza?
          • holyfido Re: "nadmierna prędkość" - Ty tak na poważnie ? 20.02.09, 10:11
            Idąc Twoim tokiem rozumowania
            najmniej wypadków powodują kierowcy jadący ponad 200 km/h

            Brawo! Odkryłeś idealne panaceum na nasze drogowe bolączki.
            • k_r_m Re: "nadmierna prędkość" - Ty tak na poważnie ? 20.02.09, 10:48
              holyfido napisał:

              > Idąc Twoim tokiem rozumowania
              > najmniej wypadków powodują kierowcy jadący ponad 200 km/h
              >

              jakbyś popatrzył w statystyki to pewnie by tak było :)
            • marian_porucha Re: "nadmierna prędkość" - Ty tak na poważnie ? 20.02.09, 11:06
              holyfido napisał:

              > Idąc Twoim tokiem rozumowania
              > najmniej wypadków powodują kierowcy jadący ponad 200 km/h

              A idąc twoim tokiem najlepiej nie jeździć wcale, a jak już to w tempie walca
              drogowego.
              Wszędzie potrzebny jest rozsądek. Jeżeli komuś go brakuje, to powinien być
              karany utratą prawa jazdy. Nie wmówisz mi jednak, że ograniczenia są ustawiane
              zgodnie z rozsądkiem a nasza policja wychwytuje jedynie piratów drogowych.
              • holyfido Re: "nadmierna prędkość" - Ty tak na poważnie ? 20.02.09, 11:47
                > karany utratą prawa jazdy. Nie wmówisz mi jednak, że ograniczenia są ustawiane
                > zgodnie z rozsądkiem a nasza policja wychwytuje jedynie piratów drogowych.

                Nie mam zamiaru wmawiać Tobie, że ograniczenia są stawiane zgodnie ze zdrowym
                rozsądkiem. Bo nie wszędzie są. Problem jest jednak, że większość kierowców nie
                przestrzega tych, które są ustawione zgodnie ze zdrowym rozsądkiem.

                A co do policji, to chyba tych, którzy jeżdżą zgodnie z ograniczeniami nie karzą
                prawda? :D
                • otreb Re: "nadmierna prędkość" - Ty tak na poważnie ? 20.02.09, 12:15
                  > A co do policji, to chyba tych, którzy jeżdżą zgodnie z ograniczeniami nie karz
                  > ą
                  > prawda? :D

                  Oczywiście, że nie. Możesz wyprzedzać na skrzyżowaniu, przejściu dla pieszych,
                  możesz przejeżdżać na "późnym żółtym", jechać lewym pasem (bo za 4 km skręcasz)
                  - jeśli tylko przestrzegasz ograniczenia, to nic ci nie grozi.
                • y.y Re: "nadmierna prędkość" - Ty tak na poważnie ? 20.02.09, 12:21
                  To nie jest tak, że rzeczywistość jest czarno-biała albo że wina leży tylko po
                  jednej stronie albo wynika tylko z jednego czynnika. Na problem składa się wiele
                  spraw. Owszem, policjanci z reguły nie próbują łapać tych, którzy jeżdżą zgodnie
                  z przepisami. Ale problem również w tym, że nie próbują łapać większości tych
                  kierowców, którzy nie jeżdżą zgodnie z przepisami. Policjanci egzekwują
                  ograniczenia prędkości, to prawda, ale - jak już parę osób słusznie zauważyło,
                  po pierwsze część tych ograniczeń nie ma sensu, po drugie nikt jakoś nie
                  wspomina o tym, co jest tajemnicą poliszynela, czyli o tym, że drogówka często
                  gęsto ma po prostu odgórne zalecenie, że lepiej aby nie wracali z patrolu z
                  mniej niż liczbą X mandatów. Policjanci nie starają się zazwyczaj niestety za to
                  egzekwować tych problemów, które de facto mają większy wpływ na wypadkowość,
                  czyli niebezpiecznej jazdy, popularnie nazywanej chamstwem na drodze. I to jest
                  problem. Największym zagrożeniem na drodze nie jest kierowca, który przekracza
                  prędkość o kilka kilometrów na godzinę, np jedzie 100 a nie 90. Problemem jest
                  kierowca, który jedzie lewym pasem dla skręcających w lewo, a później wpieprza
                  się przed maskę w ostatnim momencie na prawy pas, bo on jedzie prosto, ale mu
                  się śpieszy. To tacy kierowcy są zmorą naszych dróg i to oni stwarzają
                  największe zagrożenie.
        • nowak11 Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 09:15
          Masz trochę racji, ale policja nie łapie szalonych motocyklistów, kierowców
          TIR-ów, łysoli w BMW... Najprościej schwytać gościa, który w terenie zabudowanym
          (jakaś wiocha z pięcioma domami)jedzie 70-80 km/h.
        • swoboda_t Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 09:39
          > A najlepsze jest to,ze wjezdzajac do Niemiec ,a szczegolnie do
          Austrii,wszyscy
          > nagle przypominaja sobie przepisy ruchu drogowego.

          A jeszcze lepsze jest to, że w Niemczech i Austrii jest więcej
          wypadków w przeliczeniu na liczbę mieszkańców i liczbę samochodów.
          Ciekawe, że ci aryjscy nadkierowcy na świetnych drogach powodują
          więcej wypadków niż Polacy, prawda??

          Problemem nie jest wysokość kar, problelem jest jakość prawa
          rozumianego również jako jakość oznakowania. Jezeli na
          dwujezdniowej, czteropasmowej drodze krajowej w szczerym polu stoi
          znak "teren zabudowany" ograniczajacy prędkość to 50km/h (Olkusz,
          wjazd od Katowic), to co można powiedzieć o oznakowaniu??
        • holyfido Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 10:08
          > A najlepsze jest to,ze wjezdzajac do Niemiec ,a szczegolnie do Austrii,wszyscy
          > nagle przypominaja sobie przepisy ruchu drogowego.
          > Czyzby 200 euro mialo wieksza wartosc niz 200 zlotych?chyba tak...

          Na to wygląda. A potem kierowcy zachwalają zachodnie warunki jazdy " jak jest
          50, to się jedzie 50, a nie tak jak u nas..." Tylko potem u nas, ten
          zachwalający kierowca siada w swoje auto i w obszarze zabudowanym jedzie 70, 80
          i więcej. Hipokryci.
          Gdy się zwróci uwagę o ograniczeniach, to zaraz podnosi się lament, że
          ograniczenia, w Polsce, są nielogicznie stawiane i nikt ich nie przestrzega.
          Żałosne tłumaczenia, bo ci sami kierowcy nie przestrzegają też logicznie
          umieszczonych ograniczeń.

          • romulus_remulus Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 10:55
            > Gdy się zwróci uwagę o ograniczeniach, to zaraz podnosi się lament, że
            > ograniczenia, w Polsce, są nielogicznie stawiane i nikt ich nie przestrzega.

            no widzisz, i tu jest problem
            jedzie sobie taki kierowca drogą:
            widzi 1 ograniczenie = zwalnia, po chwili orientuje się, że ograniczenie było
            bezsensowne
            widzi 2 ograniczenie = zwalnia, ograniczenie również debilne
            widzi 3 ograniczenie = zwalnia, okazuje się, że ktoś zapomniał usunąć znaku
            widzi 4 ograniczenie = ignoruje je bo 3 poprzednie było bez sensu

            i to jest prawdziwy problem, głupie i bezsensowne ograniczenia powodują, że
            kierowcy uczą się je ignorować, na zachodzie jeżeli jest jakieś ograniczenie to
            zazwyczaj ma ono sens, kierowcy uczą się, że ograniczenia mają sens i stosują
            się do nich, a u nas odwrotnie.

            Pewnie zaraz napiszesz, że ograniczenia mają sens tylko kierowcy go nie
            rozumieją - bzdura. Czemu na zachodzie jakoś większość zakazów i ograniczeń jest
            dla mnie (i innych kierowców) jasne i oczywiste a u nas to jakaś głębsza
            filozofia i czarna magia ????

            Zresztą pisałem już o tym na tym forum kilka razy ale zawsze zostawałem
            zakrzyczany przez grandę jedynie słusznych mamusiek i cioteczek.
            • kzwti Re: do dupy nie do sadu 20.02.09, 14:49
              Idąc dalej: widzi 5 ograniczenie = ignoruje i pierdziu w rów albo w
              drzewo... ;-)
              To że 4 poprzednie były bzdurą, nie zwalnia z oceny sytuacji przed
              piątym. Myśleć trzeba Panie Kierowco ... ;-)
              Przy okazji pomimo,ze zgadzam sie z Tobą w całej rozciągłości co do
              tych bzdurnych znaków (też uważam że jest ich stanowczo za dużo),
              nie mnie je oceniać (lepiej 4 razy bezpodstawnie zwolnić niż raz
              zrobić komuś krzywdę). Sam fakt ich istnienia powinien mnie zmusić
              (i zmusza) do zastanowienia się i zwiększenia ostrożności ...
              Nikt święty nie jest ja też czasem lubie pogonić jesli można ...
              • romulus_remulus Re: do dupy nie do sadu 21.02.09, 02:45
                kzwti napisał:

                > Idąc dalej: widzi 5 ograniczenie = ignoruje i pierdziu w rów albo w
                > drzewo... ;-)


                dokładnie :) tak to się może skończyć, ale wniosek jest jeden, wśród morza
                debilnych znaków gubią się te mądrze postawione i sensowne. Kierowca nauczony
                doświadczeniem ignoruje je w ten sam sposób jak te głupie.

                > To że 4 poprzednie były bzdurą, nie zwalnia z oceny sytuacji przed
                > piątym. Myśleć trzeba Panie Kierowco ... ;-)

                taaaak :) no tak, tyle, że nie jesteśmy komputerami, taka ludzka natura, że w
                pewnym momencie uczymy się ignorować pewne znaki.

                Wiem oczywiście, że kierowca na drodze powinien być uważny, cały czas analizować
                sytuację, nie rozpraszać się itd no ale ... tak ogólnie to ludzie powinni być
                dla siebie mili, fajni, pomocni, itd no wiele rzeczy powinni :)

                > Nikt święty nie jest ja też czasem lubie pogonić jesli można ...

                no i o to chodzi, problem w tym, żeby to czy można było jasne i oczywiste, żeby
                znak postawiony na drodze ZAWSZE był uzasadniony realnym zagrożeniem a nie
                czyimś niedbalstwem, głupotą czy dupokryjstwem.
      • znam-sie Re: Warto iść do sądu 20.02.09, 10:20
        NIE PRZYJMOWAĆ MANDATU ZA BYLE PIERDOŁY I INWESTOWAĆ W ANTYRADARY (JA MAM ŚREDNIEJ KLASY ALE SPRAWDZA SIE) I NAWIGACJE Z BAZĄ FOTORADARÓW ...

        WIADOMO ŻE SA KIEROWCY KTORZY NIE POTRAFIA JEZDZIC I TAKICH NALEZY KARAĆ ALE NA DRODZE MA SIE CZASAMI WRAZENIE JAKBY BYLA TOTALNA INWIGILACJA (TRASA ORZESZE-WISŁA) A TO MI SIE JUZ NIE PODOBA, BO TEN CO MA SIE ZABIĆ TO I TAK SIE ZABIJE A TEN CO CHWILOWO PRZEKROCZY PREDKOŚĆ DOSTANIE ZDJECIE

        JA SIE STOSUJE DO PRZEPISÓW ALE SA MIEJSCA GDZIE MOZNA I CHCE PRZYSPIESZYC, STAD ANTYRADAR I NAWIGACJA, DWA RAZY MNIE TO URATOWAŁO
    • mkaniew Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:22
      Zamiast stać w krzakach zajęliby się np. łapaniem przejeżdżających na wczesnym
      czerwonym co jest gorsze niż jazda 70km/h na ograniczeniu do 60km/h. Poza tym
      może warto sięgnąć do wzorów takich krajów jak np. USA gdzie radiowozy
      oznakowane patrolują drogi i ulice i to doskonale dyscyplinuje kierowców do
      stosowania się do przepisów. Inny model to model hiszpański - światła z radarem
      - jedziesz za szybko to postoisz, a im szybciej jedziesz tym dłużej pali się
      czerwone światło. A jak przejedziesz na czerwonym to wtedy dopiero fotka, bo to
      już wykroczenie z "innej półki" niż trochę zbyt szybka jazda.

      M.
      • yavorius Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:30
        > Inny model to model hiszpański - światła z radarem
        > - jedziesz za szybko to postoisz, a im szybciej jedziesz tym
        > dłużej pali się czerwone światło.

        Dokładnie to samo jest w Portugalii. Przy wjeździe do miasteczka
        masz ograniczenie 40 km/h. Jak pojedziesz 46 - stoisz na
        światłach "w polu" (żadne skrzyżowanie, żadne pasy, po prostu
        czerwone światło). Podczas tygodniowego objazdu po Portugalii
        (przejechałem 1950 km i nie tylko autostradami), nie widziałem ani
        jednego wypadku, choć Portugalczycy ogólnie jeżdżą jak potłuczeni,
        jeśli chodzi o zachowanie odległości od poprzedzającego pojazdu.

        Ostatnio w TVN był artykuł o autostradzie A1 pod Gdańskiem. Dzięki
        jej otwarciu zmalała ilość śmiertelnych ofiar na tym odcinku (w
        porównaniu z krajową jedynką). Więc pierdzielenie, że nadmierna
        prędkość jest główną przyczyną wypadków, policja może sobie w buty
        wsadzić. Główną przyczyną wypadków jest brak wyobraźni i myślenia.

        Ale nie, najfajniej rypnąć ograniczenie do 50 km/h, np. na wjeździe
        do Włocławka, gdzie są dwie jezdnie i zero zagrożenia i stać z
        suszarką i wlepić mandat za 61 km/h...
        • goodwater Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:59
          no może 50 to przesada, ale 70 na tych dziurach to czasami strach
          jechać.
        • zigzaur Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 09:06
          No właśnie: zachowanie odstępu.
          Właśnie to jest główna przyczyna wypadków. W Polsce policja nawet nie uważa za
          wykroczenie przypadku jazdy na zderzaku poprzedniego.
          W Niemczech pojazdy patrolowe są wyposażone w urządzenia do pomiaru odstępu
          między pojazdami i policja interweniuje w przypadku "przyklejania się" do zderzaka.
        • 14kangurow Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 09:13
          haha,

          bo chodzi o drogi niedostosowane do dużych prędkości, a nie o autostrady...
          chwila zastanowienia przed wpisem pomaga
          • swireck Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 13:32
            Inny przykład bezsensowności stawiania znaków przez drogowców, dwa
            lata temu miałem wypadek, w lutym jechałem zwykłą drogą bez
            ograniczenia, czyli możliwość do 90 km/h, była zima więc przezornie
            jechałem 80 km/h mimo to wpadłem w poślizg na oblodzonej nawierzchni
            (tzw. szklanka) - dobra moja wina, niedostosowałem prędkości do
            warunków. Najsmieszniejsze było jednak to, że wylądowałem w rowie
            jakieś 100m przed znakiem ostrzegającym przed oblodzeniem :)
            szczęście w nieszczęściu skasowałem tylko samochód i ani moim
            pasażerom ani mi nic sie nie stało. Gdyby znak stał 500m wcześniej
            możliwe, że nie doszłoby do tego wypadku...
          • wayward.son Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 14:36
            Tak? W tym samym tekście napisano, że większość kierowców na A1 nie stosuje się
            do ograniczeń.
        • s.r.a.n.i.e_w_b.a.n.i.e O Portugalii wiesz bardzo malo... 20.02.09, 16:05
          Tam jest hekatomba kierowcow na drogach a ilosc wypadkow smiertelnych jest
          bodajze najwyzsza w Europie...
    • yavorius Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:24
      Łódź, al. Włókniarzy przed remontem. Dziury, dziury, dziury,
      koleiny. Ograniczenie prędkości do 70 km/h.

      Łódź, al. Włókniarzy po remoncie: Brak dziur, ograniczenie prędkości
      do 60 km/h.

      Warszawa, 17 Stycznia tuż przed Żwirki i Wigury: dwie jezdnie, każda
      w jedną stronę, po dwa pasy na każdej. Ni stąd ni z owąd 40 km/h.

      I tak dalej i tak dalej...
      • swerd jedynka tychy-k-ce, 3 pasy i 50 km ograniczenie 20.02.09, 08:30
        poł roku temu tam było przekopane i ograniczenie pasowało, teraz co najwyżej
        słuzy to miejsce policji żeby normy wyrobić
        • orzesztywmorde dlatego u nas każdy osobowy ma CB... 20.02.09, 08:44
          i cała Polska bawi się w "kotka i myszkę" z policją.
          Ale to chyba specyfika naszego kraju. Taka postsolidarnościowa tradycja.
          Na zachodzie prawie nie widać anten na osobówkach. W eterze cisza. Tam inaczej
          postrzegana jest rola policji. Wygląda na to, że ludzie cały czas tam wierzą, że
          policja jest po to, żeby im pomagać, a nie upiep.rzyć życie ludowi pracującemu.
          • jamesonwhiskey Re: dlatego u nas każdy osobowy ma CB... 20.02.09, 16:32
            >Wygląda na to, że ludzie cały czas tam wierzą, że
            >policja jest po to, żeby im pomagać, a nie upiep.rzyć życie ludowi >pracującemu.

            nie chodzi o wiare tylko o to ze policja zbytnio nie wqu...a czepianiem sie o
            jakies pierdoly
            w UK maja tysiace kamer i to jest denerwujace ale sami policjanci jako tacy sa
            calkiem wpozo i nie konczy sie wszytko zawsze mandatem
            za przekroczenie 20km/h na dwupasmowej drodze dostalem pouczenie

      • pbe64 Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:42
        To jest ogólna tendencja. Po remoncie na DK94 z Krakowa w stronę Dąbrowy
        Górniczej jest kilkanaście nowych ograniczeń prędkości. Na 40-kilometrowym
        odcinku z Krakowa do Olkusza jest w tej chwili około 5 (słownie pięć) kilometrów
        drogi bez ograniczenia prędkości

        Są dwie możliwości: albo GDDKiA wybiera najtańsze firmy do remontów i stan dróg
        po remontach jest gorszy niż przed, albo jakiś gość w ministerstwie podbudowuje
        swoje ego i chce udowodnić, że ona ma władzę zlecając GDDKiA ustawianie
        bezsensownych ograniczeń.
    • thomza Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:38
      Trudno się takiej sytuacji dziwić. Znaki drogowe stawiają zarządy dróg tak, by
      maksymalizować bezpieczeństwo, policja wymusza przestrzeganie regulacji bo od
      tego jest, a samorządy żyją z pieniędzy mandatowych. Wszyscy oni bazują na
      regulacjach ustawowych uchwalonych przez posłów ale oni również nie są winni.
      Kto zatem jest winny ? My, ponieważ w sondażach domagamy się zmniejszania
      prędkości w miastach do 40 km/h, instalowania fotoradarów w małych miasteczkach
      i wsiach, jak najsurowzego karania kierowców, którzy przekraczają prędkość
      limitowaną. Na początek domagamy się tego w sondażach i ankietach (również 80 %
      kierowców), potem przekraczamy prędkość wywalczonych przez siebie limitów,
      następnie płacimy horendalne, wywalczone przez siebie mandaty, a na koniec
      narzekamy na forum, że w tym wszystkim nie ma sensu. Nie ma go od samego początku.
    • xezaq Bo u nas nie ma dróg!!! 20.02.09, 08:39
      50km/h to można jechać z wioski do wioski. Można nawet jeszcze
      trochę zwolnić. Ale BEZ JAJ, jak człowiek chce pojechać na drugi
      koniec kraju i na KAŻDE 100km musi poświęcić co najmniej 2 godziny
      to jest coś nie tak.
    • an26d Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:40
      To wszystko prawda, ale najgorsze jest to, że policjanci sami
      ignorują wszystkie przepisy. Spotyka się to bardzio często.
      Wystarczy się przejechać po większym mieście i zobaczyć czy któryś
      radiowóz jedzie prawym pasem jezdni. Naprawdę rzadko!!! O innych
      kierowcach nie wspomnę. Ale jak się ma taki przykład, to nie ma się
      co dziwić. Trasa Toruńska w Warszawie. Prawy pas zawsze wolny, a
      środkowym i lewym jadą ciężarówki i inne samochody. Nikt nie zjedzie
      na prawy. Policja często jeździ, ale nikogo nie zatrzymuje, bo sama
      jedzie środkowym pasem.....
    • sceptyk31 Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:46
      Obecny stan w RD woła o pomste do nieba. Nie może byc tak, że
      policja drogowa jest przede wszystkim do łapania tzw. piratow
      drogowych. Był czas gdy którys zwierzchnik policji zabronił stania
      w krzakach. Ale nastepny uznał że to św2ietny sposob na piratow.
      Przyjdzie nastepny, bedzie jeszcze inaczej. Policja RD to szeroko
      rozumiana slużba prewencyjna, wiec niech dzialania niejawne
      pozostawi tym co sie nimi powinni zajmowac. Prawo o ruchu drogowym
      mówi wyraźnie - kontrolujący musi byc rozpoznawany przez
      kontrolowanego "powinny być łatwo rozpoznawalne
      i widoczne z dostatecznej odległości, zarówno w dzień, jak i w
      nocy." Czy ten wymog spełnia policjant ukryty w krzakach i
      wyskakujacy w ostatniej chwili ? Trzeba zmienic tez zasady
      znakowania dróg, obecny system jest zły, zmonopolizowany przez nie
      zawsze douczonych administratorow dróg. Kiedys na dziurawej
      obwodnicy południowej Rzeszowa bylo ograniczenie do 70 km/h, po
      remoncie jeste obszar zabudowany więc 50 lub 60 km/h.
    • szersz Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:47
      ten artykul napisal jakis sfrustrowany niedzielny kierowca a jego rowniez
      niedzielni kolesie wylewaja swoje zale na forum.... wystarczy jezdzic zgodnie z
      przepisami, zapinac pasy, wlaczac swiatla i nie jezdzic po drogach tak jak
      jezdzicie swoimi traktorami po polach i nie bedzie trzeba psioczyc na "zlych"
      policjantow ktorzy sie "czepiaja".
      ciekawe czy jak jakis debil przejedzie wam dziecko na pasach bo "przez tira nie
      mogl zakonczyc manewru przed przejsciem" to tez bedziecie go bronic. good luck
      • yavorius Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:50
        Jak ci postawią w twojej wsi ograniczenie do 5 km/h, to też będziesz
        tyle jeździł? Good luck.
        • holyfido nie ma 5, jest 50 20.02.09, 09:39
          Jak będzie w obszarze zabudowanym ograniczenie do 5 km/h, to będziesz mógł
          psioczyć, ale jest 50, z rzadka 40 i ma to swoje uzasadnienie.
          W tym przypadku nie obalisz argumentu sprowadzając go do absurdu.
          • babaqba Re: nie ma 5, jest 50 20.02.09, 19:32
            holyfido napisał:

            > Jak będzie w obszarze zabudowanym ograniczenie do 5 km/h, to
            będziesz mógł
            > psioczyć, ale jest 50, z rzadka 40 i ma to swoje uzasadnienie.
            > W tym przypadku nie obalisz argumentu sprowadzając go do absurdu.

            Nie ma uzasadnienia. W związku z tym kłamstwem reszta wywodu jest
            tylko bełkotem.

            PS. Widziałem wypadek z ofiarami śmiertelnymi, kiedy dwa samochody
            spotkały się czołowo z prędkościami po 50 km/h każdy. To co, może
            jednak damy 25 km/h?
      • pbe64 Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 09:10
        > wystarczy jezdzic zgodnie z przepisami ...
        Nie jestem sfrustrowanym kierowcą, ale w tym kraju się nie da jeździć zgodnie z
        przepisami. Próbowałem jechać zgodnie z przepisami po głównych drogach w kraju i
        osiągałem średnią prędkość 50-55 km/h. Jadąc drogami lokalnymi często jest to
        około 65-70km/h, bo tam nigdy nie ma kretyńskich ograniczeń. Jeżeli jest
        ograniczenie do 60-70km/h to rzeczywiści ma to sens, bo np. jest skrzyżowanie ze
        złą widocznością albo ostry zakręt, jeżeli jest znak teren zabudowany, to
        rzeczywiście są tam domy.

        A na głównych drogach ograniczenia do 60-70km/h stoją co kilkaset metrów nawet
        na skrzyżowaniach z pasami do lewoskrętów. Teren zabudowany często zaczyna się
        dosłownie w polu.

        Doszliśmy już do takiego absurdu, że przestrzegając przepisów szybciej
        przejedziemy bocznymi drogami.
        • holyfido Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 09:46
          pbe64 napisał:

          > > wystarczy jezdzic zgodnie z przepisami ...
          > Nie jestem sfrustrowanym kierowcą, ale w tym kraju się nie da jeździć zgodnie z
          > przepisami. Próbowałem jechać zgodnie z przepisami po głównych drogach w kraju
          > i
          > osiągałem średnią prędkość 50-55 km/h.

          Ciekawym jestem jak to zrobiłeś. w obszarze zabudowanym można jechać 50 km/h, a
          poza 90, czasem są ograniczenia, ale raczej nie ostrzejsze niż 70 km/h. Obszarów
          zabudowanych jest mniej niż terenów między nimi, więc można podgonić. Powinna Ci
          wyjść średnia wyższa, myślę, że realnie około 65 km/h.

          Poza tym, nawet jeśli Ci wyszła średnia 55, to i tak nie jest to argument za
          tym, żeby przekraczać prędkość.


          > A na głównych drogach ograniczenia do 60-70km/h stoją co kilkaset metrów nawet
          > na skrzyżowaniach z pasami do lewoskrętów. Teren zabudowany często zaczyna się
          > dosłownie w polu.

          Fakt, że nie rozumiesz ustawienia jakiegoś ograniczenia nie może Ciebie zwalniać
          z obowiązku przestrzegania go. Może na tym lewoskręcie dochodziło często do
          wypadków?

          > Doszliśmy już do takiego absurdu, że przestrzegając przepisów szybciej
          > przejedziemy bocznymi drogami.

          Ja się z powyższym nie zgadzam, Tobie się tylko wydaje, poza tym, jeśli tak
          uważasz, to jeździj lokalnymi drogami, kto Ci broni?
          • pbe64 Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 10:49
            > > osiągałem średnią prędkość 50-55 km/h.
            >
            > Ciekawym jestem jak to zrobiłeś. w obszarze zabudowanym można jechać 50 km/h, a
            > poza 90, czasem są ograniczenia, ale raczej nie ostrzejsze niż 70 km/h. Obszaró
            > w
            > zabudowanych jest mniej niż terenów między nimi, więc można podgonić. Powinna C
            > i
            > wyjść średnia wyższa, myślę, że realnie około 65 km/h.
            >
            > Poza tym, nawet jeśli Ci wyszła średnia 55, to i tak nie jest to argument za
            > tym, żeby przekraczać prędkość.
            Pisałem w innej wiadomości - tam gdzie nie ma terenów zabudowanych stoją np.
            ograniczenia do 70 na prostej drodze bez skrzyżowań, poza tym często widzę
            500-700 metrów prostej na której po remoncie drogi zrobiono podwójną ciągłą,
            więc wystarczy jedna ciężarówka, żeby zwolnić kilkadziesiąt samochodów osobowych.

            Jako przykład podawałem remont DK94 na odcinku Kraków-Olkusz. TO jest około 40
            km i na tym odcinku obecnie jest tylko około 5km bez ograniczenia prędkości i 4
            miejsca gdzie poza terenem zabudowanym jest linia przerywana i legalnie można
            wyprzedzić np. ciężarówkę.


            >
            >
            > > A na głównych drogach ograniczenia do 60-70km/h stoją co kilkaset metrów
            > nawet
            > > na skrzyżowaniach z pasami do lewoskrętów. Teren zabudowany często zaczyn
            > a się
            > > dosłownie w polu.
            >
            > Fakt, że nie rozumiesz ustawienia jakiegoś ograniczenia nie może Ciebie zwalnia
            > ć
            > z obowiązku przestrzegania go. Może na tym lewoskręcie dochodziło często do
            > wypadków?
            No właśnie tu jest absurd, bo 2-3 lata temu nie było lewoskrętów i nie było
            ograniczeń prędkości, teraz podczas remontu dodano lewoskręty i jednocześnie
            ograniczenia prędkości. Stąd można wnioskować, że po remoncie poprzez dodanie
            pasów do lewoskrętu, pogorszyło się bezpieczeństwo na tych skrzyżowaniach

            >
            > > Doszliśmy już do takiego absurdu, że przestrzegając przepisów szybciej
            > > przejedziemy bocznymi drogami.
            >
            > Ja się z powyższym nie zgadzam, Tobie się tylko wydaje, poza tym, jeśli tak
            > uważasz, to jeździj lokalnymi drogami, kto Ci broni?
            No właśnie tak robię - jeżeli w okolicy jest równoległa droga lokalna to nią
            jadę i często nie łamiąc przepisów jestem szybciej. Ale przecież chyba nie o to
            chodzi żeby drogi krajowe były najwolniejszymi elementami sieci komunikacyjnej
            kraju?
            • lingus Ciężarówka to jeszcze nic... 20.02.09, 14:34
              Taki np. kombajn w porze żniw albo po wykopkach traktor z ziemniakami czy
              burakami - to jest dopiero zawalidroga...
          • robert.zimnicki Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 10:53
            policjant z Miami?

            tak, sluz piesku wiernie, a pan ci piernie..... i nie probuj samemu myslec, bo
            to boli


            co powiedzial pan w czerni, albo pan z kijem, to musi byc prawda....tak, tak...

          • babaqba Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 19:36
            holyfido napisał:

            > pbe64 napisał:
            >
            > > > wystarczy jezdzic zgodnie z przepisami ...
            > > Nie jestem sfrustrowanym kierowcą, ale w tym kraju się nie da
            jeździć zgo
            > dnie z
            > > przepisami. Próbowałem jechać zgodnie z przepisami po głównych
            drogach w
            > kraju
            > > i
            > > osiągałem średnią prędkość 50-55 km/h.
            >
            > Ciekawym jestem jak to zrobiłeś. w obszarze zabudowanym można jechać
            50 km/h, a
            > poza 90, czasem są ograniczenia, ale raczej nie ostrzejsze niż 70
            km/h. Obszaró
            > w
            > zabudowanych jest mniej niż terenów między nimi, więc można podgonić.
            Powinna C
            > i
            > wyjść średnia wyższa, myślę, że realnie około 65 km/h.


            Nieprawda. Wioski są rozciągnięte wzdłuż dróg. Dziesiątki kilometrów to
            sznureczek chałupek i "obszar zabudowany". Np. pod Łodzią.


            >
            > Poza tym, nawet jeśli Ci wyszła średnia 55, to i tak nie jest to
            argument za
            > tym, żeby przekraczać prędkość.


            Nikt nie ma dwóch dni czasu na przejechanie kraju. W XIX wieku jeżdżono
            szybciej.

            >
            >
            > > A na głównych drogach ograniczenia do 60-70km/h stoją co kilkaset
            metrów
            > nawet
            > > na skrzyżowaniach z pasami do lewoskrętów. Teren zabudowany często
            zaczyn
            > a się
            > > dosłownie w polu.
            >
            > Fakt, że nie rozumiesz ustawienia jakiegoś ograniczenia nie może
            Ciebie zwalnia
            > ć
            > z obowiązku przestrzegania go. Może na tym lewoskręcie dochodziło
            często do
            > wypadków?

            A może urzędnika dupa bolała? Gdyby ktokolwiek zaczął przestrzegać
            polskiego prawa, znalazłby się w trzy dni u czubków. Jest tyle przepisów
            wzajemnie sprzecznych, że to fizycznie niemożliwe. I Polacy to wiedzą i
            gremialnie leją na przepisy okupanta.
      • men_53 Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 12:24
        Może i tak da sie jeździć, jeśli jazda jest dla kierowcy świetem.
        Wsiada do swojedo wychuchanego cacka i jedzie, w niedzielę do
        kościółka, max kilka km. A przez resztę tygodnia tylko patrzy na
        swoje cacko i je pucuje.
        Ale dla kierowcy, który musi pokonać długą trasę jazda po polskich
        drogach to katorga. Ciągłe pułapki, jak nie stan dróg, to idiotyczne
        oznakowanie (na szczęście zaczeła sie era GPS), bzdurne znaki,
        pułapki policyjne.
        Cieszę się, gdy widzę patrol policyjny, który pomaga utemperować
        idiotów za kierownicą, niestety, znacznie częściej ten patrol
        zastawia pułapkę na kierowców, w miejscach, gdzie można byłoby
        normalnie jechać.
        Nie bez powodu w Polsce tak popularne jest CB. I tylko w Polsce. W
        krajach cywilizowanej Europy CB kierowcy nie potrzebują.
    • yavorius Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 08:48
      No dokładnie. W Portugalii nie do pomyślenia. Jedziesz drogą
      krajową, zbliżasz się do skrzyżowania z drogą lokalną. Ty nie masz
      żadnego znaku ograniczającego prędkość, ale ci z drogi
      podporządkowanej muszą wykonać stop.

      Bo do cholery, dlaczego mnie się zmusza do ograniczenia prędkości,
      bo a nuż ktoś mi wyjedzie? Jasne, 99 razy na 100 nie wyjedzie, jak
      ten raz wyjedzie, to sam zwolnię.
    • mrlusiek Chłopcy mandatowcy 20.02.09, 08:55
      byłem ukarany za sztuczkę "kiwkę" polegającą na ukrytym radiowozem w krzakach
      a nieprecyzyjnością i niejasnością oznaczeń drogowych gdzie koniec strefy
      zabudowanej kończył się niespodziewanie kilka km za granicami miasta "w polu".
      Miejscowi o tej sztuczce wiedzą ale obcy nabierają się masowo.
    • hristoforos Hycle, żebracy, wyłudzacze!!! 20.02.09, 09:00
      Człowiek jadący naszymi drogami zgodnie z przepisami trasę z Wrocławia do
      Warszawy mógłby przejechać w ok.11 godzin. Ktoś wspomniał tu o TIR-ach jadących
      jeden za drugim. Dlaczego w Niemczech np. ci sami kierowcy potrafią jechać w
      odległości 100 m jeden od drugiego? Bo tam Policja odrazu reaguje na takie
      sprawy.A u nas zwróć uwagę (jeśli masz CB), to dowiesz się kim jesteś Ty i Twoja
      rodzina. Daj znać Policji, to o ile się dodzwonisz, odpowiedzą,że "no co my
      możemy"? Rok temu po głównej drodze,ok. godziny 22 w nocy "spacerował" sobie
      jakiś jegomość i wymachiwał rękami. Chciałem powiadomić patrol, zanim ktoś go
      rozjedzie. Po (UWAGA)godzinie próby dodzwonienia się nie udało mi się. Pewnie w
      tym czasie nasi Policjanci "suszyli" za rogiem.
      • lingus Zwróciłeś uwagę na ciekawy problem... 20.02.09, 15:06
        Usiłowałem na bocznej drodze wyprzedzić ciężarówkę, wywrotkę budowlaną. Busem,
        więc nie taki prosty manewr. Bezskutecznie, bo król szosy, gdzie tylko mógł,
        jechał środkiem. W końcu się "przebiłem", niemal z narażeniem życia, bo gościu
        jeszcze do ostatniej chwili próbował mnie postawić przed wyborem - ucieczka do
        rowu lub czołówka. Przyznaję, poniosło mnie i wtedy z kolei ja go przyblokowałem
        - zatrzymałem się, kiedy z przeciwka jechało więcej samochodów, poczekałem, aż
        stanie i czerwony ze złości wyleci z szoferki, i odjechałem. Zwykle nie robię
        takich rzeczy, ale naprawdę już widziałem świat w zwolnionym tempie, a rewanż
        nikomu niczym nie zagrażał. Kilkanaście(!) kilometrów dalej natknąłem się na
        podobną wywrotkę jadącą z przeciwka - stanęła na środku i próbowała zablokować
        przejazd. Zjechałem na pobocze i ominąłem zawalidrogę, przy czym usłyszałem
        jeszcze wiązankę z szoferki, po "odcedzeniu" mięsa wyszło na to, żebym zaczekał,
        bo kolega, który jedzie za mną, chce pogadać. Jak Wam się to podoba?
        • otreb Re: Zwróciłeś uwagę na ciekawy problem... 20.02.09, 15:17
          Ale tego fotoradar nie łapie, więc było bezpiecznie.
          • lingus Albo spróbuj "oświecić" na autostradzie TIR-a 20.02.09, 15:33
            zjeżdżającego na lewy pas, tuż przed Twoją maskę, w celu wyprzedzenia kolegi
            (manewr trwa od 2 do 5 minut, przy różnicy prędkości ok 5 km/h, o ile nie trafi
            się jakiś podjazd). Dzięki CB Radio masz duże szanse zostać "ukarany" przez
            następne ciężarówki, do których będziesz się zbliżał. Tylko że taka karna runda
            trwa już znacznie dłużej, a panowie "na wysokościach" mają zabawę...
    • jacek19 Chłopcy radarowcy 20.02.09, 09:04
      dlatego po takich artykulach zwrasta moja nienawisc do pal. nigdy ich nie ma tam
      gdzie sa potrzebni a wlape i tak biora. ten glupi program na tvn turbo to juz
      wogle porazka. tech ich komentarz to sie wymiotowac chce. debilny program tak
      jak debili sa policjanci i wsyztskow tym temacie. mysla ze maja legitymacje to
      im wsyztsko wolno. dostali troche lwadzy to sie panosza a zapomnieli, z
      epolicjant ma pomagac obywatelom a nie ich karac za byle jakie przewinienia.
    • nolpak14 Chłopcy radarowcy 20.02.09, 09:10
      to jest szczera prawda, czesto jeżdże pomiedzy wrocławiem i warszawa i
      oczywiscie po typowych akcjach i projektach typu "bezpieczna ósemka" jest
      koszmar. miliard fotoradarów z których moze 10 proc jest ustawione w
      sensownych miejscach gdzieś spowalaniający kierowcy nie są do tego
      spowalaniania zmuszani głupim przepisem ale prawodziwymi wzgledami
      bezpieczeństwa. a oprócz tego to jeszcze bym prosił o skrócenie drogi z
      wrocławia do warszawy do okołu 350 km bo
    • yavorius Weź się nie ośmieszaj człeczku 20.02.09, 09:13
      kto nastawiał na ósemce fotoradarów jak debil? twój pisoidowski rząd
    • widz.i.czytelnik Chłopcy radarowcy 20.02.09, 09:14
      Chlopcy radarowcy to najnizsza kasta. A co do ukrywania sie w krzakach
      i walenie mandatów zeby polepszyc sobie statystyke. Wydawalo mi sie,
      ze funkcja policji drogowej jest przede wszystkim nie karanie a
      zapobieganie wypadkom pokazujac sie w miejscach gdzie jest wiele
      wypadków.
    • micra przejazd kolejowy w Przyrzowicach 20.02.09, 09:15
      Nie wiem jak teraz, ale kilka lat temu, gdy byłem tam po raz ostatni
      przed lotniskiem w Przyowicach (blisko Katowic) był przejazd
      kolejowy, oczywiście znak STOP, gdzie z jednej strony piękny zakręt -
      tor skręcał gdzieś tam sobie, a po drugiej stronie zaraz za jezdnią
      koniec toru i ściana lasu.

      Policja tam pewnie nie stawała, bo nie było gdzie - za blisko
      lotniska, ale pytanie po co utrzymywac coś, co jest nie przydatne?
      • yavorius Re: przejazd kolejowy w Przyrzowicach 20.02.09, 09:19
        Bo się nikomu odpowiedzialnemu nie chce ruszyć dupy. Po prostu.
      • giuseppe53 w Pyrzowicach policja stawała i kasowała ;-) 20.02.09, 09:52
        ale wyprzedzanie na trzeciego, jazda w śnieżycy ciężarówką z szybkością 120 kmh
        i wyprzedzanie (widziane ostatnio na A4)(!)
        nie zainteresuje tych "geniuszy" od przepisów ruchu drogowego.
        III RP = ubecko-mafijny Raj Przestępców (no może policjantów ale to jedno i to
        samo).
      • zigzaur Re: przejazd kolejowy w Przyrzowicach 20.02.09, 15:25
        Gwoli ścisłości, zatrzymanie się przed przejazdem kolejowym bez zapór obowiązuje
        ZAWSZE, znak "STOP" jest zatem zbyteczny.
    • ekomen To wszystko przez kryzys 20.02.09, 09:23
      Nie wiem jak wam, ale mi się wydaje, że wystąpiło polecenie z góry: "Mamy
      kryzys, limity benzyny wyjeździmy do marca, na komisariatach nie ma spinaczy a
      zamiast kawy pijemy błoto, więc zorganizujmy publiczną ściepę pod tytułem akcja
      bezpieczna droga" Z taką skrupulatnością ze strony drogówki nie spotkałem się
      nigdy. Jeżdżę od 10 lat samochodem, cały czas tak samo. I nigdy nie miałem ani
      jednego mandatu. A teraz w przeciągu dwóch tygodni nagle zarobiłem 10 punktów. I
      oczywiście, moja wina bo złamałem przepisy, ale to były sytuacje właśnie typu
      "obszar zabudowany w szczerym polu". No więc szkodliwość przewinienia znikoma. W
      takiej zachodniej cywilizowanej europie, policjant jest twoim partnerem, który
      pomaga w potrzebie korzystając z pewnych uprawnień. Tam naprawdę trzeba czuć
      powołanie żeby zostać stróżem prawa. A nie tak jak u nas, kompleksy po PRL'u,
      milicji każdy się ma bać, bo jak nie to zaraz panu pokażemy co nam ustawodawca
      zapewnia...oczywiście może pan odmówić, wtedy sprawę kierujemy....Bleeeeeeee
    • 14kangurow Chłopcy radarowcy 20.02.09, 09:26
      autor artykułu chyba ostatnio dostał mandat i nie udało mu się wynegcjować
      zniżki, stąd ten rozżalony ton...

      1. oznakowanie w Polsce jest bardzo kiepskie i nikt nie ponosi za to
      odpowiedzialności. Ograniczenia zostawiane po zakończeniu robót - standard
      2. kiepska sieć drogowa i niska jakość dróg - fakt (choć to się akurat z roku na
      rok zmienia i jest coraz lepiej)
      3. "upierdliwość" policji - od kilku lat mnie to nie spotkało (mniej więcej od
      czasu, jak zacząłem jeździć zgodnie z przepisami), a kiedy widzę interwencje
      policji na drodze, to w 100% są uzasadnione.
      4. mało policji na drogach - są zwolennicy tej tezy i jej przeciwnicy. Ja
      osobiście wolałbym, żeby było mniej idiotów na drogach...
      5. Polscy kierowcy - u nas zdecydowana większość jest głęboko przekonana, że
      przepisów się nie przestrzega, tylko się je interpretuje. Jak jest 70-tka, to
      zamiast jechać tyle, część kierowców zaczyna kombinować: 70 jest dla
      początkujących, ja jestem świetnym kierowcą, więc ja mogę tu jechać 90 itd. A do
      tego jeszcze młodzi kierowcy, którzy są po prostu najlepsi na drodze i ignorują
      wszelkie przepisy...

      Choć w mojej ocenie i tak się cywilizujemy i jest dużo lepiej niż 8-10 lat temu,
      to jeszcze trochę czasu nam zajmie, nim wyjazd samochodem będzie przyjemnością,
      a nie walką z innymi użytkownikami drogi...

      Pozdro dla wszystkich normalnych na drodze
      • swoboda_t Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 10:07
        Polscy kierowcy - u nas zdecydowana większość jest głęboko
        przekonana, że
        > przepisów się nie przestrzega, tylko się je interpretuje. Jak jest
        70-tka, to
        > zamiast jechać tyle, część kierowców zaczyna kombinować: 70 jest
        dla
        > początkujących, ja jestem świetnym kierowcą, więc ja mogę tu
        jechać 90 itd

        Problem nie w kierowcach, ale w oznakowaniu właśnie. Jesli jest
        stawiane od czapy (sama Policja to rpzyznaje w specjalnych
        corocznych raportach), to naturalnym jest, że kierowcy z czasem
        zaczynają je ignorować - normalna reakcja psychologiczna. Jak stoi
        znak 70 to nie jest dla początkujących kierowców, tylko dla
        ciężarówki jadącej po śliskiej nawierzchni (tam przyznał niedawno na
        łamach portalu facet o doznakowań). To jest kpina! Powinno być tak,
        że jak stoi znak 70 to jazda 90 będzie oznaczać kłopoty, tlyko wtedy
        oznakowanie ma sens i będzie szanowane.


        Z danych omawianych swego czasu na forum Bezpieczeństwo wynika, że
        obcokrajowcy powodują w Polsce relatywnie dużo więcej wypadków niż
        Polacy. Dlaczego?? Widać sobie nie radzą w tych warunkach. Nawet dla
        mnie, przyzwyczajonego do poruszania się na codzień po szerokich
        dwujezdniowych drogach wyjazd gdzieś dalej w Polskę to nie lada
        przeżycie, a co dopiero dla takiego Niemca czy Francuza. U siebie
        obcokrajowcy zresztą też powodują więcej wypadków w przeliczeniu na
        liczbę aut i liczbę mieszkańców niż ma miejsce w Polsce.

        Znaczenie jakości infrastruktury dla poprawy bezpieczeństwa trudno
        przecenić. Przykład: na głównych ulicach Warszawy i Katowic
        natężenie ruchu (SDR) jest podobne, ale w Katowicach zderzeń
        niewiele (a jeździ się szybko), a w Warszawie co i rusz jakaś
        kolizja (w każdym razie takie miałem wrażenie podczas pobytów).
        Dlaczego?? Poza może nieco wyższą kulturą po prostu kierowcy tutaj
        mają znacznie mniej okazji do kolizji (w Warszawie zdecydowana
        większość to zderzenia przy lewoskętach z niewydzielonym cyklem).
        Dobrze oznakowane drogi o minimalnej ilości kolizjogennych rozwiązań
        to remedium na dużą ilość kolizji w Polsce. Zamaist tego stawia się
        fotoradary, które do zmniejszenia ogólnej liczby wypadków się nie
        przyczyniają (badania Brytyjczyków, którzy oradarowali cały kraj).
        • holyfido Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 10:21
          > znak 70 to nie jest dla początkujących kierowców, tylko dla
          > ciężarówki jadącej po śliskiej nawierzchni (tam przyznał niedawno na
          > łamach portalu facet o doznakowań). To jest kpina! Powinno być tak,
          > że jak stoi znak 70 to jazda 90 będzie oznaczać kłopoty, tlyko wtedy
          > oznakowanie ma sens i będzie szanowane.

          Wszystko fajnie i super, ale żadne ograniczenie nie podniesie prędkości powyżej
          90 km/h na zwykłej drodze poza obszarem zabudowanym. A większość kierowców nawet
          ograniczenia do 90 k/h nie potrafi przestrzegać. O ograniczeniu 50 km/h w
          obszarze zabudowanym (zwłaszcza wioski) nawet nie ma co wspominać, bo kierowcy
          są kompletnie ślepi na takie znaki. Odpowiedź jest jedna, karać, aż się nauczą.
          Dopóki nie zbuduje się autostrad ;)

          Poza tym, jakie to wygodne wytłumaczenie, skoro znaki są stawiane dla pojazdów
          ciężarowych jadących po śliskiej nawierzchni, to ja nie muszę tego przestrzegać.
          To jest błędne myślenie.
          • abgan Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 11:17
            Błędem jest stawianie znaku obowiązującego wszystkich, a dopasowanego tylko do
            ciężarówek.

            Przecież można postawić 2 znaki - jeden dla wszystkich (np. ograniczenie do 90)
            a drugi dla ciężarówek (ograniczenie do 70). Proste? Trudne. A ściślej - za
            trudne dla decydentów. Zdarzają się ograniczenia z małym prostokącikiem z
            symbolem ciężarówki pod spodem, ale bardzo rzadko.
            • 14kangurow Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 11:38
              A skąd masz informacje o tym, że ograniczenia są dla ciężarówek - bo jakoś jeden
              facet na forum jeszcze mnie nie przekonuje...

              Te "70 obowiązujące na śliskim" może sprawdzają się w ok. Katowic, gdzie drogi
              są relatywnie dobre, ale wystarczy się przejechać np w lubelskie, tam drogi są
              w takim stanie, że ta 70 to rozsądne maksimum w niektórych miejscach...
    • pawel208 Chłopcy radarowcy 20.02.09, 09:29
      A ja tesknie za policja lub fotoradarem ( tak jak sasiedzi ). Wioska pod
      Wrocławiem droga bez pobocza i chodników. I kierowcy z kompleksami (70%) pedzacy
      90-120 w zabudowanym. Mnie by wystarczylo jakby kierocy limitowali sie chociaz
      do 70 km/h. Moja córka codzinnie chodzi tedy do szkoly , i wkurza ze w kazdym
      momencie pedzace bydle moze ja zachaczyc.
      Rocznie jest kilka wypadkow na tym odcinku , ale kierowcow to nie wzrusza - byle
      byc 30 sek wczescniej w korku we Wrocławiu)
      • yavorius Re: Chłopcy radarowcy 20.02.09, 09:32
        Jak wyliczyłeś te 70%, tak z ciekawości?
      • safom Re: Chłopcy radarowcy 28.02.09, 17:41
        To pobudujcie sobie kładkę, wykopcie przejście.A drogi niech służą do tego do czego zostały pobudowane.( "sobie" patrz Gmina,Wojewoda,KDRDKiA)
    • marian_porucha Kto mi wytłumaczy dlaczego 20.02.09, 09:31
      w miastach, nawet na wąskich uliczkach jest ograniczenie do 50 km/h a w
      większości polskich wsi 40. I to przez całą dobę, gdzie po dziewiętnastej chłopi
      idą spać i spotkanie żywej duszy graniczy z cudem. Kiedyś zapłaciłem wysoki
      mandat za przejechanie przez taką wieś z szybkością 70 km/h ok. godz. 22. Wieś
      ciągnęła się ze dwa kilometry i o tej porze była całkowicie wymarła, nawet w
      oknach nie świeciły się już światła. Pan policjant naskoczył na mnie tak, jakbym
      co najmniej kogoś zabił, w jego oczach byłem niesamowicie groźnym przestępcą. Na
      pytanie dlaczego o tej porze nie patroluje miejskich uliczek w poszukiwaniu
      chuliganów tylko utrudnia płynny ruch pojazdów tak się rozsierdził, że wymierzył
      mi maksymalną wysokość kary.
      • 14kangurow Re: Kto mi wytłumaczy dlaczego 20.02.09, 09:46
        Stary, a czego się spodziewałeś? Przecież nie on wymyśla te przepisy, on jest od
        tego, aby pilnować kierowców, żeby ich przestrzegali.
        Złamałeś przepis i jeszcze zacząłeś go pouczać, co powinien zrobić... Naprawdę
        sądziłeś, że przyzna Ci rację i puści bez konsekwencji?
      • holyfido Re: Kto mi wytłumaczy dlaczego 20.02.09, 09:53
        > wymierzy
        > ł
        > mi maksymalną wysokość kary.

        I słusznie. Po to jest ograniczenie, żeby je przestrzegać i nie narażać życia
        innych użytkowników ruchu. Nawet jeśli akurat w danym momencie nie było żadnego.

        Poza tym, wiesz ile czasu zaoszczędziłbyś jadąc 70 zamiast 50 (gdyby Cię nie
        zatrzymali?)

        50 km/h - 2 km - 2 minuty 20 sekund
        70 km/h - 2 km - 1 minuta 40 sekund

        40 sekund :]
        Mam nadzieję, że to było najdroższe 40 sekund w Twoim życiu :P
        • marian_porucha Re: Kto mi wytłumaczy dlaczego 20.02.09, 10:34
          holyfido napisał:


          > I słusznie. Po to jest ograniczenie, żeby je przestrzegać i nie narażać życia
          > innych użytkowników ruchu. Nawet jeśli akurat w danym momencie nie było żadnego

          Czyje życie naraziłem? Faktycznie, gdyby tam nagle stanęło przedszkole, albo
          staruszka przechodziła do domu starców, którego wczoraj jeszcze nie było, to może...

          > Poza tym, wiesz ile czasu zaoszczędziłbyś jadąc 70 zamiast 50 (gdyby Cię nie
          > zatrzymali?)
          >
          > 50 km/h - 2 km - 2 minuty 20 sekund
          > 70 km/h - 2 km - 1 minuta 40 sekund
          >
          > 40 sekund :]
          > Mam nadzieję, że to było najdroższe 40 sekund w Twoim życiu :P

          Lubisz rachunki? To liczymy:
          Jadąc w ten sposób czas mojego przejazdu skrócił się o 30%. To mało? Gdyby
          wszyscy tak jeździli to na drogach byłoby o 30% samochodów mniej, to mało?
          Kierowcy spędzaliby 30% mniej czasu za kierownicą, czyli byliby o 50% mniej
          zmęczeni (zmęczenie rośnie wykładniczo) - to też mało? Ilość wypadków spadłaby
          ostrożnie szacując o 5% - to też według ciebie pewnie za mało, żeby policjant
          zrezygnował z moich 500 złotych.
          Podsumowując - egzekwowanie przepisów jest potrzebne ale tylko wtedy gdy jest
          tego rozsądne uzasadnienie. Tutaj policjant wystąpił w roli bezmyślnego debila,
          szkoda, że go w tym popierasz.
          • holyfido Re: Kto mi wytłumaczy dlaczego 20.02.09, 11:44
            Jechałeś przez wioskę z dużym przekroczeniem prędkości i się dziwisz, że
            popieram policjanta, który ukarał ciebie mandatem?

            > Jadąc w ten sposób czas mojego przejazdu skrócił się o 30%. To mało?

            Nie mało. Ale nie możesz skracać czasu przejazdu łamiąc przepisy.
            Te 30 %, to jest manipulacja, mam nadzieję, że świadoma ;)
            Już tłumaczę dlaczego.


            Weźmy do rozważań drogę którą znam. Wrocław - Jelenia Góra
            poszczególne odcinki:
            1) Centrum - Bielany Wrocławskie (wjazd na autostradę)- 10 kilometrów. Bez
            różnicy czy 50 czy 70 bo w mieście i tak światła Cię przyhamują. -

            2) Bielany Wrocławskie - Kostomłoty - Autostradą czyli bez różnicy dla omawianej
            prędkości - 30 kilometrów

            3) Kostomłoty - Strzegom - 22 kilometry. Tu się robi ciekawiej. 3 wioski, Osiek,
            Rusko, Jaroszów. Osiek i Rusko przejeżdżasz z 60 sekundową stratą (obie wsie
            krótkie, około 1 km).
            Jaroszów jest dłuższy, około 4 kilometrów. 80 sekund straty. Sam Strzegom
            kolejne 4 kilometry czyli 80 sekund straty. całym odcinku 220 sekund straty.

            4) Strzegom - Bolków 23 kilometry. ograniczenia występują: Stawiska 1 km,
            Dobromierz 2 km, Bronówek 2 km, Sady dolne 1 km, razem 6 kilometrów, strata 120
            sekund. Bolków 2 kilometry, razem na odcinku strata wynosi 160 sekund.

            5) Bolków - Jelenia Góra. 30 kilometrów, trudna trasa, cały czas pod górę.Jeśli
            się trafi ciężarówka, to jest tylko kilka miejsc, żeby wyprzedzić. Ograniczenia
            w Kaczorowie i Radomierzu (razem) 6 kilometrów.i wreszcie Jelenia Góra, na
            dłuższym odcinku jest tam 50 km/h bez świateł więc możesz podpędzic jakieś 9
            kilometrów (od rogatek do centrum. Czyli 15 kilometrów w obszarze zabudowanym,
            Wariant A strata 300 sekund.

            Podliczmy 680 sekund straty, czyli 11 minut na odcinku 115 kilometrów. Czyli
            będziesz jechał 1:56 zamiast 1:45.

            Oczywiście to zupełnie szacunkowe obliczenia, nie wziąłem pod uwagę ograniczeń
            do 60 km/h. Całej trasy w szczegółach też nie pamiętam.
            Może w którejś wiosce jest 40 km/h.
            Ty również nie będziesz w każdym obszarze zabudowanym jechał te 70 km/h bo
            Ciebie opóźni niejedna ciężarówka.

            11 minut, to nie 30% ;) Czy warto? Ja uważam, że nie warto. Prawo uważa, że nie
            warto.
            Oczywiście, możesz napisać, że poza obszarem zabudowanym nie będziesz jechał 90
            tylko 110, że jeśli widoczność jest dobra, to można pozwolić sobie na
            wyprzedzanie na skrzyżowaniach, na linii ciągłej, na przejściach dla pieszych.
            Tylko, że wtedy stajesz się piratem drogowym, który powinien dostać jak
            najwyższy wymiar kary ;)

            • kzwti Re: Kto mi wytłumaczy dlaczego 20.02.09, 13:14
              Zaponiałeś dopisać jeszcze jedną sprawę: "a na końcu spotkamy się na
              miejscu w mniej więcej tym samym czasie bo znając życie korek
              wyskoczy - tyle że ty będziesz się 11 minut dłużej pieklił w tym
              korku podczas gdy ja spokojnie dojadę ...." - Szybciej i
              bezpieczniej jedzie ten, kto jedzie płynnie i z głową, nie ten kto
              gna na złamanie karku bez zastanowienia.
              Popieram w całej rozciągłości. Pozdro i szerokiej drogi ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka