tbarbasz
13.03.09, 16:44
p.Wajrak pisze:
"To trudniejsze niż szybkie przepytanie miejscowego watażki, który tylko
przebiera nóżkami by znaleźć się w mediach i gotów jest im sprzedać każdą bzdurę."
Zaiste, język i użyte porównania godne najwyższego uznania.
Rezultaty "akcji w obronie" są na razie następujące:
- p.Wajrak stał się znany z tego, że jest znany,
- Wydano bez potrzeby kilkadziesiąt milionów złotych,
- sporządzono donos na Polskę do UE,
- dano zarobić Holendrom za "ekspertyzę",
- budowa obwodnicy odsuwa się coraz dalej w czasie...
Takie są fakty - reszta to tylko wiecowe bzdury, na które mogą nabrać się
tylko nawiedzone i rozhisteryzowane panienki.
Warto czasem poczytać - a nie tylko wrzeszczeć:
Na przełomie XIX i XX wieku ( dokładnej daty nie znam, może to było nawet w
pierwszej dekadzie XX w.) zostało przygotowane opracowanie, w którym grupa
uczonych francuskich przestrzegała w bardzo alarmistycznym tonie przed dalszym
wzrostem populacji koni w Paryżu. Zdaniem uczonych, jeżeli zostanie utrzymany
dotychczasowy trend, w bliskiej perspektywie czasowej miastu grozi katastrofa
sanitarna wywołana zalewem końskiego łajna. Jeżeli dobrze pamiętam, według
zamieszczonej w tymże raporcie prognozy, już w ciągu najbliższych 10 lat
Paryż miał ulec zagładzie na skutek lawinowego wzrostu ilości koni i
związanych z tym niedogodności. Chyba nawet przedstawiono jakieś postulaty
dotyczące budowy wielkich stajni nieopodal miasta. I co?
Niezauważono takiego drobiazgu jak samochód. Metro w Paryżu otwarto już w 1900
r. (37 lat po londyńskim) aby przejęło pasażerów z pojazdów konnych :) :) :)