Dodaj do ulubionych

System łatwo popsuć, a naprawia się latami

17.03.09, 19:21
U nas (uczelnia techniczna) rozprawy recenzuje sie przed i po druku.
Przed drukiem - rozprawa jest recenzowana przez "recenzenta
wydawniczego" - z reguly ta sama osoba jest jednym z recenzentow po
wydaniu. W ten sposob udaje sie poprawic tzw literowki i inne bledy
edytorskie. Oczywiscie, gdy rozprawa ma istotne wady, to sie ja
zwraca autorowi.
Obserwuj wątek
    • jazmig Habilitacja się sprawdziła - Tazbir ma habilitację 17.03.09, 20:00
      a jak nas poucza przykład Migalskiego, można zablokować awans
      zawodowy nielubianym naukowcom.

      Habilitacja to przeżytek, nie słyszałem o tym kuriozum w USA, gdzie
      nauka stoi o niebo wyżej niż w Polsce.

      W dodatku habilitacja gwarantuje dożywotnie zatrudnienie kompletnym
      miernotom, które nie muszą się już rozwijać, ale są niezbędne, aby
      dana placówka mogła kształcić magistrów i prowadzić doktorantów.

      Pani minister zaczęła sprawę od końca. jeżeli chciała naprawdę
      naprawiać naukę, to powinna zacząć od likwidacji uzależnienia
      uczelni od habilitowanych doktorów. Habilitacja niczego nie
      gwarantuje, a z pewnością nie gwarantuje współczesnej wiedzy,
      dlatego nie powinna być warunkiem prowadzenia magistrantów i
      doktorantów.
      • przemek05 Re: "nie matura lecz chec szczera..." 18.03.09, 00:57
        Dlaczego nazywa Pan miernotami tych, ktorzy jednak jakis dorobek,
        pozytywnie oceniony przez 4 recenzentow (w tym 2 spoza macierzystej
        uczelni) zgromadzili i poradzili sobie na kolokwium z pytaniami?
        Jakich okreslen nalezy wobec tego uzyc dla tych, ktorzy tego dorobku
        nie zgromadzili i nie mieli podstaw do wystepowania o stopien? Jesli
        ci, co sobie poradzili to kompletne miernoty, to ci drudzy... juz
        chyba zostaja same niecenzuralne okreslenia.
        A co do opieki nad magistrantami to oczywiscie dr wystarczy.
        A co do USA to wlasnie z tego kraju dostaje spam, w ktorym
        jakis "uniwersytet" proponuje mi BSc, MSc a nawet PhD za oplata. Oto
        do czego prowadzi brak ogolnokrajowych ktyteriow. Jest kilkadziesiat
        znakomitych uczelni i b.wiele b.slabych. CK by im sie przydala, to
        te slabe szybko by zamknieto, i spam przestalby przychodzic. A w
        tych dobrych uniwersytetach dozywotnich dr hab. nie maja, ale maja
        tenury - na jedno wychodzi. Jak go zwał tak go zwał - dozywocie
        zapewnione w obu przypadkach.
        • jazmig Re: "nie matura lecz chec szczera..." 18.03.09, 13:06
          przemek05 napisał:

          > Dlaczego nazywa Pan miernotami tych, ktorzy jednak jakis dorobek,
          > pozytywnie oceniony przez 4 recenzentow (w tym 2 spoza
          macierzystej
          > uczelni)

          Dlatego, że znam ich osobiście i wielu pracowników nauki widzi takie
          miernoty na swoich wydziałach i instytutach.

          Jak napisałem, habilitacja nie daje gwarancji jakości dalszego
          rozwoju naukowego. Bardzo często dr habilitowany nie jest
          zainteresowany rozwojem, bo po co, skoro ma gwarancję zatrudnienia z
          powodów biurokratycznych? Jeżeli doda się do tego koneksje
          towarzyskie, to doczeka prezydenckiem profesury i wtedy ho ho - jaki
          wielki to naukowiec.
        • herrkagan Re: "nie matura lecz chec szczera..." 18.03.09, 20:42
          Nikt w USA nie ma dozywotniego stolka. Moze mial go Einstein, ale
          ilu takich geniuszy mamy dzis na swiecie? Nie myl tez tenure, ktora
          jest "przypisana" do konktertnej uczelni, z dozywotnia, panstwowa
          profesura...
      • grawdhaga Re: Habilitacja się sprawdziła - Tazbir ma habili 18.03.09, 10:56
        Jestem za! Doktorantów niech prowadzą maturzyści - oni mają
        najnowszą wiedzę!
        • jazmig Niejeden magister ma wiedzę większą... 18.03.09, 13:11
          ...niż dr habilitowany.
          • spokojny.zenek Re: Niejeden magister ma wiedzę większą... 18.03.09, 14:48
            Np. magister Ziobro zawsze sam podkreślał, że ma większą wiedzę, niż
            profesorowie prawa...
      • grawdhaga Re: Habilitacja się sprawdziła - Tazbir ma habili 18.03.09, 10:59
        jazmig napisał:

        > a jak nas poucza przykład Migalskiego, można zablokować awans
        > zawodowy nielubianym naukowcom.
        >
        A przykład Migalskiego nas poucza, że uczelnie uczciwie oceniają
        dorobek naukowy, a nie publicystyczny. Skoro aż 3 poważne
        uniwersytety odrzuciły prośbę tego pana, to wiele znaczy, dla
        kazdego zrowo myślącego...
        • jazmig Re: Habilitacja się sprawdziła - Tazbir ma habili 18.03.09, 13:09
          grawdhaga napisała:


          > A przykład Migalskiego nas poucza, że uczelnie uczciwie oceniają
          > dorobek naukowy, a nie publicystyczny. Skoro aż 3 poważne
          > uniwersytety odrzuciły prośbę tego pana, to wiele znaczy, dla
          > kazdego zrowo myślącego...

          Tak, to bardzo wiele znaczy dla każdego zdrowo myślącego. Bardzo
          wiele, bo okazało się, że są uniwersytety nie mniej poważne, które
          zaoferowały u siebie habilitację Migalskiego.
        • spokojny.zenek Re: Habilitacja się sprawdziła - Tazbir ma habili 18.03.09, 14:49
          Otóż to. Migalski jest akurat przykładem niespełniania wymagań do otwarcia
          przewodu. Trzeba być - delikatnie mówiąc - mało krytycznym, żeby nabierać się na
          jego płacze.
      • herrkagan Re: Habilitacja się sprawdziła ? 18.03.09, 20:40
        Przeciez Pani Minister chidzi o ti, aby NIC NIE ZMIENIC. przeciez
        wciaz bedzie dzieki niej i habilitacja, i dozywotnia, belwederska
        profesura i nie bedzie sie w Polsce dakej uznawac, jak w moim
        przypadku, dyplomow z The University of Melbourne (MA) i Monash
        University (PhD), ale bedzie sie uznawac i to automatycznie,
        wszelakie dyplomy slowackie. Nie wazne, ze pod wzgledem nauki
        Australia stoi kilka kategorii wyzej niz Slowacja.
        Polska profesura po prostu nie zyczy sobie konkurencji ze strony
        zagranicznych PhD...
        lech.keller@gmail.com
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=87574&w=91275798
        • herrkagan Re: Habilitacja się sprawdziła ? 18.03.09, 20:44
          Mialo byc:
          Przeciez Pani Minister chodzi o to, aby NIC NIE ZMIENIC. Przeciez
          wciaz bedzie dzieki niej i habilitacja, i dozywotnia, belwederska,
          profesura i nie bedzie sie w Polsce dalej uznawac, jak w moim
          przypadku, dyplomow z The University of Melbourne (MA) i Monash
          University (PhD), ale bedzie sie uznawac i to automatycznie,
          wszelakie dyplomy slowackie. Nie wazne, ze pod wzgledem nauki
          Australia stoi kilka kategorii wyzej niz Slowacja. Polska profesura
          po prostu nie zyczy sobie konkurencji ze strony zagranicznych PhD...
          lech.keller@gmail.com
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=87574&w=91275798
    • charioteer1 Co za bzdury? 18.03.09, 18:47
      "Jest też drugi postulat, powszechny na Zachodzie, ale nie do załatwienia w
      naszych warunkach - z powodów bytowych właśnie - żeby po habilitacji naukowiec
      nie mógł pozostać na macierzystej uczelni. W ten sposób na Zachodzie dba się o
      rozwój pracowników naukowych i o to, żeby się sprawdzali w nowych, nieraz
      mniej przyjaznych warunkach."

      Czy ktos wie, o czym on mowi? Przeciez jest dokladnie odwrotnie.
      • dala.tata Re: Co za bzdury? 18.03.09, 20:11
        oczywiscie ze jest odwrotnie. wlsanie o to chodzi w USA z pracami ktore sa
        tenure-track. zeby zostac na uczelni.
        • herrkagan Re: Co za bzdury? 18.03.09, 20:47
          W USA ceni sie mobilnosc, u nas w Polsce mamy zas model: od studenta
          do rektora na tym samym uniwerytecie. Wiadomo, do czego to
          prowadzi... :(
          Widac to najlepiej na twym przypadku - do panicznego strachu przed
          zewnetrzna konkurencja... :(
          • charioteer1 Re: Co za bzdury? 18.03.09, 21:15
            Kaganku, aniolku, zanim zaspamujesz caly watek, mordujac cala dyskusje...
            Zapamietaj, terminuje sie po doktoracie i tak jest na calym swiecie. Dla takich
            terminatorow sa postdoki i posady visiting assistant professor. A jak ktos jest
            naprawde bardzo, ale to bardzo wybitny, to dostaje stala posade az do emerytury.
            A ze tobie sie tak nie udalo, to trudno, bywa...
            • herrkagan Re: Co za bzdury? 18.03.09, 22:13
              Po doktoracie (PhD) jest sie na Zachodzie samodzielnym pracownikiem
              naukowym. A ja, naiwny, wrocilem po australijskim doktoracie do
              Polski, aby sie dowiedziec, ze tu go mi nie chca uznac. Wiec
              wyjezdzam znow za granice, gdzie mi ten doktorat uznaja.
              A nie udalo mi sie w Polsce nie dla tego, ze moj doktorat byl zly,
              (bo gdyby byl zly, to bym go na Monash nigdy nie dostal), ale dla
              tego, ze byl on za dobry, jak na Polske, a wiec bylbym zbyt wielka
              konkurencja dla polskiej profesury, co to swe doktoraty otrzymala,
              jak np. prezydent Kaczynski, w PRLu...
        • herrkagan A co z nostryfikacja? 18.03.09, 20:47
          W skrócie: Podanie o nostryfikację mego australijskiego dyplomu
          doktorskiego wysłałem do prof. dr hab. Tadeusza Mołdawy, Dziekana
          Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu
          Warszawskiego, ul. Krakowskie Przedmieście 3, pokój nr 20, tel./fax
          (0-22) 55 20 218 tel./fax (0-22) 826 57 91 email: wdinp@uw.edu.pl
          dnia 22 sierpnia 2007, i do dziś nie otrzymałem na nie odpowiedzi.
          Dziekan nie chce się ze mną spotkać, a jego sekretarka jest wobec
          mnie wręcz agresywna i insynuuje mi, że mój dyplom jest wręcz
          fałszywy albo otrzymany na podrzędnym uniwersytecie, a więc nie
          powinienem jej zawracać głowy oraz iż najprawdopodobniej nie mam
          nawet matury.
          Na dodatek na UW zaginęły dokumenty, które wysłałem tamże w listach
          poleconych.
          Dopoiero w środę, 14 listopada 2007, udało mi się wreszcie
          spotkać z Dziekanem Mołdawą, ale dopiero po poinformowaniu jego
          sekretarki, że zgłosiłem mą sprawę do Pana Rzecznika. Dziekan był w
          stsounku do mnie wręcz agresywny, i powiedział mi, iż
          1. Będzie stawiać na moje drodze wszystkie możliwe przeszkody
          prawne, to jest:
          - Powoła specjalną komisję zajmującą się weryfikacją mego doktoratu
          i uczelni, która go nadała (jej wyniki można sobie łatwo wyobrazić,
          mimo iż Monash University w Melbourne, Australia, gdzie uzyskałem
          mój dyplom, jest o wiele wyżej notowany niż Uniwersytet Warszawski),
          - Zarząda, abym przetlumaczył mą rozprawę na język polski (aby
          utrudnić mi maksymalnie życie i przedłużyć okres mego oczekiwania na
          nostryfikację) oraz
          - Będzie ode mnie wymagac maksymalnych opłat, jakie są dozwolone
          przez przepisy regulujące nostryfikację.
          2. Jego zadaniem mója doktorat, choć wyraźnie jest z nauk
          politycznych, nie nadaje się do nostryfikacji na Wydziale Nauk
          Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, jako iż formalnie mam tytuł
          doktora filozofii. Zanaczam tu, iż w krajach angielskojęzycznych
          stopień doktora filozofii (Philosophiae Doctor czyli PhD) jest
          najwyższym z możliwych stopniem naukowym, i upoważnia, jak polska
          habilitacja, do objęcia stanowiska pełnego profesora, a więc jest to
          stopień równorzędny z polską habilitacją. Tak też jest np. w
          Niemczech, gdzie na stanowisko profesora wymaga się „Habilitation
          oder PhD”.
          Przypominam też, iż w rankingu “The Times Educational Supplement”,
          Monash University zajmuje 33-43 miejsce, zaś Uniwersytet Warszawski
          nie wchodzi nawet do pierwszej setki – zajmował on w roku 2006
          miejsce 326, a Monash wówczas miejsce 38
          (www.ui.ac.id/indonesia/extra/tabelqs.pdf).
          lech.keller@gmail.com

          • ford.ka Re: A co z nostryfikacja? 19.03.09, 00:39
            Przestaniesz w koncu spamowac, trollu?
            • herrkagan Re: A co z nostryfikacja? 19.03.09, 09:49
              Widze, ze jedyna wasza odpowiedz to chamskie ataki ad personam... :(
              Jak napisalem na forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
              f=87574&w=92880678&a=92906802
              1. Jaka praca, a raczej jakiej jej wyniki, taka placa. Polska nauka
              nie ma liczacych sie wynikow, stad polscy naukowcy nie zasluguja na
              pieniadze z budzetu czyli od podatnikow, takich jak ja, czyli
              pracujacych w sektorze prywatnym.
              2. I czemu tak sie w Polsce boicie (glownie na na panstwowych
              uczelniach) doktorow (PhD) wyksztalconych na Zachodzie, czyli takich
              jak ja?
              3. Czemu automatycznie uznajecie w Polsce dyplomy doktorskie
              z takich poteg naukowych jak np. z Libii i Slowacji, a nie uznajecie
              brytyjskich, niemieckich, kanadyjskich, francuskich, skndynawskich
              czy tez australijskich doktoratow?
              lech.keller@gmail.com
    • ford.ka Re: System łatwo popsuć, a naprawia się latami 19.03.09, 00:35
      Praca bez recenzji wydawniczych nie jest w ogole rozpatrywana jako
      habilitacja. Profesor pieprzy jak potluczony, albo juz sam nie
      pamieta, albo klamie pod teze.
      • herrkagan Re: System łatwo popsuć, a naprawia się latami 19.03.09, 09:52
        Jak pisalem: habilitacja i dozywotnia, belwederska profesura sa
        instytucjami typowo feudalno-bolszewickimi, i jako takie
        uniemozliwaja jakikolwiek postep w polskiej nauce. Bez ich
        likwidacji nie ma mowy o naprawie polskiej nauki, ktora nieublaganie
        stacza sie na same dno i na poziom Albanii czy innego Kosowa... :(
        lech.keller@gmail.com
        • sanmartino Re: System łatwo popsuć, a naprawia się latami 19.03.09, 11:00
          Kagan, zgadzam się, że profesury belwederskie to jedna wielka bzdura. W praktyce jest tak, mówię o naukach humanistycznych, że magisterka, doktorat, habilitacja - ta sama uczelnia. Po tym się niewiele dzieje, po habilitacji właściwie połowa przestaje pracować naukowo, koledzy popierają i dostaje się prof. prezydencką z wyższą pensją aż do śmierci. Co to jest warte każdy wie. Najlepszym przykładem jest prawo - po habilitacji nic się już nie dzieje, profesorowie (oczywiście nie wszyscy) publikują setne wydanie swego podręcznika, parę glos rocznie i tyle, cała nauka. Reszta kaska w kancelarii.
          Nie popieram jednak zniesienia wymogu habilitacji - monografii. Przykro, mi z powodu Twojego PhD, może trzeba sprawdzić przepisy o uznaniu dyplomów zagr. wcześniej. Przykład niemiecki - ok ale tam się liczą wyłącznie PhD z określonych uniwersytetów (dot. to szczególnie uniw. amer.) W polskich warunkach, doktorat w naukach humanistycznych jest często farsą. Potrzeba jest kolejna weryfikacja. Niestety, ani projekt Kudryckiej, ani zachowawcze gadki Tazbira - nie rozwiązują problemu. A ten polega na tym, że nie ma otwartych konkursów, ani rzeczywistych wymogów naukowych. Pomaga temu też fikcyjny system punktowej oceny, np. za organizację konferencji przysługuje tyle punktów co za monografię!!!! W naukach humanistycznych to piramidalna bzdura, ale ułatwia naukowe obijanie. Tak samo za nadzorowanie projektów itp. przysługuje tyle co za ważny artykuł w recenzowanym piśmie. Profesor, patronujący z racji tytułu wielu działaniom w jego katedrze, może więc przez lata nic nie robić a i tak formalnie nazbiera punktów. Przykładów głupoty samego systemu można mnożyć, np. system tzw. list bostońskiej, filadelfijskiej itp., które najlepiej punktuje polskie i anglosaskie czasopisma, i deprecjonują wagę innych pism zagranicznych. W naukach ścisłych może ma to sens, ale w humanistycznych to bzdura. Osoba, która opublikuje tekst po ang. i pol. ma więc w praktyce tyle punktów co naukowiec publikujący w prestiżowych pismach niem., franc., czy włoskich. W historii, prawie, filozofii, czy historii sztuki są to często dużo ważniejsze pisma, niż większość anglosaskich.
          Póki co habilitacja dawała jakiś wymóg monografii, dalszej pracy; nie jest prawdą, że to wymysł bolszewicki, w różnych formach istnieje w Niemczech, Szwajcarii, Francji, Włoszech... Wzór anglosaski może i transparentny - jest obecnie zupełnie nie do wprowadzenia w Polsce. Ani mobilność, ani weryfikacja naukowa, ani zdolności dydaktycznie - nie są i nie będą brane pod uwagę - opór materii, niskie pensje itp. - tu Tazbir ma rację. Dziś całkowite zniesienie habilitacji dopuszczałoby do dydaktyki tłumy beznadziejnych doktorów, produkowanych dziennie i ZAOCZNIE przez szkoły państwowe i prywatne. Podstawowa sprawa to otwarte konkursy oraz jasna weryfikacja pracy naukowej, także wobec dr hab., oraz całkowita likwidacja "prezydenckich". Nie publikujesz, nie pracujesz, nie badasz - zwalniasz miejsce innym - koniec kropka. Powinno się też ograniczyć górną granicę wieku pracy i wprowadzić pozycję "profesor emeritus" (możliwość wykonywania pracy, prowadzenia doktoratów, ale bez prawa do zasiadania we władzach jednostki i bez prawa głosu w wyborach do niej). Teraz dożywotnie rządy starców to prawdziwa plaga.
          • herrkagan Re: System łatwo popsuć, a naprawia się latami? 19.03.09, 11:26
            W wielu punktach masz racje, ale ja dalej uwazam, ze bez likwidacji
            habilitacji daleko nie zajedziemy. Niemcy sie np. wycofuja z
            habilitacji, i w konkursch stawiaja wymog "Habilitation oder PhD".
            A przepisy znalem, tyle, ze nie wiedzialem, ze sa one w Polsce dalej
            interpretowane, i to wbrew zaleceniom unijnym, na niekorzysc
            posiadacza owego australijskiego PhD.
            Z habilitacja, belwederskimi dozywotnimi profesurami, ustawianymi
            konkursami, systemem 'od studenta do rektora na tej samej uczelni' i
            bez uznawania PhD z czolowych zachodnich uniwersytetow, to polska
            nauka nie zasluguje nawet na grosz pomocy ze strony podatnikow.
            Jesli panstwowe wyzsze uczelnie chca sie same rzadzic, to prosze
            bardzo, ale niech sie one utrzymuja z czesnego i dobrowolnych
            datkow, a nie z moich podatkow (pracuje w sektorze prywatnym).
            Pozdr. :)
            lech.keller@gmail.com
            • ford.ka Re: System łatwo popsuć, a naprawia się latami? 19.03.09, 18:49
              Moglbys w tym sektorze prywatnym troche wiecej popracowac? Mnie sie
              pensja z Twoich podatkow nie podoba i teraz juz wiem, kto jest za to
              odpowiedzialny!
              • herrkagan Re: System łatwo popsuć, a naprawia się latami? 19.03.09, 20:31
                Moje podatki maja isc na infrastrukture, policje i sluzbe zdrowia, a
                nie na darmozjadow z panstwowych uczleni, ktorzy powinni wreszcie
                zaczac zarabiac na siebie, zamiast wyciagac reke po moje pieniadze.
                Ja pracuje dobrze i wydajnie, bo tego wymaga ode mnie RYNEK, a wy,
                na panstwowych posadkach nic nie robicie tylko wsadzacie swe brudne
                lapy do mojego portfela i marzycie o powrocie komuny...
                • ar.co Re: System łatwo popsuć, a naprawia się latami? 20.03.09, 17:31
                  Szkoda, że do tych odkrywczych wniosków doszedłeś dopiero wtedy,
                  kiedy nikt nie chciał cię przyjąć na "państwową posadkę" i
                  umożliwić "wsadzanie brudnych łap" do innych portfeli. Może
                  wcześniej zabrzmiałoby to przekonująco, a nie jak złośliwe przycinki
                  na temat "kwaśnych winogron" ze strony sfrustrowanego odrzuconego.
                  • herrkagan Re: System łatwo popsuć, a naprawia się latami? 20.03.09, 18:45
                    Musze cie zmartwic, ale bylem na panstwowej posadce, i mialem dosc
                    biurokracji i podjazdowych walk prowadzonych miedzy pracownikami
                    naukowymi i pracownikow administracji, ktorzy traktowali adiunktow
                    (badz co badz powaznych ludzi, po doktoracie) jak natretow. A ze na
                    Zachodzie przez 20 lat pracowalem praktycznie tylko w sektorze
                    prywatnym, to sie pracy w nim nie boje...
                    Widze, ze potrafisz mnie tylko atakowac ad pesonam, i z ukrycia
                    anonimowego nicku! Wstydz sie!
              • poetria Re: System łatwo popsuć, a naprawia się latami? 21.03.09, 09:19
                Dzień dobry,

                miłego pobytu w Edynburgu :) Rozbawiło mnie stwierdzenie o niskim poziomie
                doktoratów. Sama chciałam pisać międzynarodowy - Niemcy chcieli a nasi nie :)
                Odwalamy gnioty.
                Wolę publikacje które przechodzą przez peer review (ale to broń Boże nie polskie
                dr :) )
                • herrkagan Re: System łatwo popsuć, a naprawia się latami? 21.03.09, 16:12
                  Ja obronilem na Monash (w Melbourne, Australia) doktorat na temat
                  polski (i Polski, choc oczywiscie napisany po angielsku) i ktory byl
                  recenzowany miedzynarodowo, ale w Polsce mi go nie chca uznac, bo
                  jest po prostu na poziomie wyzszym niz obecne polskie rozprawy
                  habilitacyjne, a wiec okazalo by sie, ze "krol jest nagi"...
                  lech.keller@gmail.com
    • herrkagan Doktorat - nauka - uczelnia (no go area) 19.03.09, 21:37
      I ps: przestrzegam przed forum Doktorat - nauka - uczelnia, gdyz
      cenzura tam wrecz szaleje, a posty gina bez sladu, jak w jakiejs
      mitycznej "czarnej dziurze"...
      • charioteer1 Re: Doktorat - nauka - uczelnia (no go area) 19.03.09, 22:13
        herrkagan napisała:

        > (no go area)

        Dla kagana?
        • herrkagan Re: Doktorat - nauka - uczelnia (no go area) 19.03.09, 22:28
          Pisz na temat...
          • charioteer1 Re: Doktorat - nauka - uczelnia (no go area) 19.03.09, 22:40
            Ale to byla odpowiedz na twoj post. Nie moja wina, ze on byl nie na temat...
            • herrkagan Re: Doktorat - nauka - uczelnia (no go area) 19.03.09, 22:47
              Moj byl jak najbardziej na temat...
    • herrkagan System sie rozpada na naszych oczach! 19.03.09, 23:48
      Wiec bardziej go juz popsuc nie mozna...
      • herrkagan Re: System sie rozpada na naszych oczach! 20.03.09, 08:31
        herrkagan napisała: Wiec bardziej go juz popsuc nie mozna...
        - Mozna go tylko poprawic.
    • nfajw Druzgocąca krytyka obecnego systemu 21.03.09, 08:46
      Druzgocąca (w gruncie rzeczy) krytyka obecnego systemu, czyli jak
      profesor Tazbir broni status quo

      blogjw.wordpress.com/2009/03/20/druzgocaca-w-gruncie-rzeczy-krytyka/

      • herrkagan Re: Druzgocąca krytyka obecnego systemu? 21.03.09, 16:09
        Panie Wieczorek. Za krytyke status quo w polskiej nauce zabanowal
        mnie Pan na swym NFA, wiec niech sobie Pan oszczedzi wstydu i nie
        zabiera glosu przynajmniej na tym forum...
        lech.keller@gmail.com
    • herrkagan Re: System łatwo popsuć? 25.03.09, 14:39
      No coz: zanim obecni pracownicy polskich panstwowych uniwersytetow
      zaczna wyciagac swe brudne lapy po moje pieniadze via podatki, ktore
      JA place do skarbu panstwa, niech moze najpierw lepiej pomysla, co
      oni zrobili dla Polski, ze chca od niej pieniedzy...
      A Pani Minister chce po prostu ulzyc ciezko pracujacym polskim
      podatnikom, ktorych ciezko wypracowane pieniadze sa dzis marnowane
      przez nieudolnych, habilitowanych profesorow belwederskich, z wiedza
      aktualna moze w czasach PRLu, ale nie dzis i nieznajacych, z powodu
      braku znajomosci obcych jezykow, nowoczesnych metod badawczych, i z
      tego to powodu niedpouszczajacych na polskie uniwersytety
      konkurencji w postaci doktorow z zachodnim, nowoczesnym
      wyksztalceniem...
      lech.keller@gmail.com
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka