Dodaj do ulubionych

Zrobieni w renifera

20.03.09, 14:08
Słabiutki ten artykuł - przecież największe przekręty dotyczą
ubezpieczeń quasi-emerytalnych, gdzie łowi się klienta na
kilkanaście-kilkadziesiąt lat, obiecując mu złote góry i zatajając
sute prowizje i opłaty. Ludzie budzą się najwcześniej po kilku
latach i z przerażeniem konstatują, że zamiast zysków mają na
polisie połowę wpłaconych środków, a często jeszcze mniej tego co
wpłacili. I wtedy dopiero dowiadują się o tym, czego nie powiedział
przymilny agent:
- o "kosztach ochrony życia" (kłamstwo! wykupione oddzielnie samo
ubezpieczenie na życie kosztuje grosze)
- o opłatach administracyjnych/ za zarządzanie (oszustwo! są to
zazwyczaj pobierane prawem kaduka prowizje za pośrednictwo;
prawdziwe opłaty tego typu są uwzględnione w cenie jednostek
funduszy inwestycyjnych)
- o opłatach za likwidację (grabież! niektóre towarzystwa wymagają
10 lat płacenia na polisę, w przeciwnym razie strącą sobie przy
wykupie lwią część jej wartości)
- o prowizjach od wpłat (bezczelność! nawet 8% składki jest strącane
od razu jako prowizja)
- o opłatach za ryzyko (jakie niby???) i 10 000 innych wydumanych
powodów do skrojenia klienta z jego pieniędzy

Często suma składek wpłaconych przez lata na polisę jest mniejsza od
wartości wykupu tejże polisy. Klient dowiaduje się o tym po latach.
Ponadto, towarzystwa ubezpieczeniowe dodają do swoich seudo-
emerytalnych produktów masę oszukańczych umów dodatkowych o
charakterze ochronnym, które mamią rzekomą ochroną zdrowia, ochroną
przed nieszczęśliwymi wypadkami, przed dżumą i muchą tse-tse....
Wszystko kilka razy drożej niż wykupywane oddzielnie, a do tego z
tak obszernymi wyłączeniami odpowiedzialności ubezpieczyciela, że
produkt często stanowi farsę.
Tę wyliczankę można kontynuować bez końca. Nazwy firm są wszystkim
znane.

Pan dziennikarz niech może trochę lepiej odrobi lekcje. Na
ubezpieczeniach komunikacyjnych świat się nie kończy.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka