elsby 14.04.09, 14:56 Adwokat i prokurator, jak kiedyś kat.Konieczność.Ale ręki się nie podaje. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
za4rp Prawnicy lubią monopol 14.04.09, 15:23 Bardzo uczciwy i rozsądny tekst. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
mona_mona_72 Re: Prawnicy lubią monopol 14.04.09, 15:35 Witam, Sprawa jest skomplikowana. Poglady Dominiki Wielowieyskiej sa naprawde spoko. Ale jesli bedziesz miec naprawde problem natury prawnej - wolisz zwrocic sie do absolwenta wydzialy prawa, czy do adwokata, ktory ma za soba 3,5 roku terminowania u bardziej doswiadczonego patrona? Akturat nie podzielam osadow ze adwokatura jest zdominowana przez nepotyzm (z powodu osobistego doswiadczenia: moi rodzice sa muzykami i nic wspolnego z palestra nie mieli, ale jakos mnie uwzgledniono). Adwokatura jest zdominowana przez rekrutowanie najlepszych z najlepszych i to wlasnie jest determinanta walki NRA o zachowanie statusu. Moze dwa slowa jak to bylo "za moich czasow" 5-8 lat temu: po skonczeniu UW wydzialu prawa nie mialam pojecia o tym, jak np. zaklada sie spolke z o.o., redaguje pozew cywilny do sadu, broni slowem i pismem w procesie karnym. Dopiero praktyka 3 i pol letnia u oboku doswiadczonego praktyka mnie tego nauczyla. Jesli nepotyzm ma prowadzic do tego, ze dzieci adwokatow od poczatku swojego istnienia znaja pojecia "interwenienta ubocznego", "readmisji", "zapytania prawnego", to juz jest to duzy plusik, ktory tylko bedzie owocowal wieksza elastycznoscia i wiedza w przyszlosci. Ja niestety musialam sie tego wszystkiego nauczyc od zera, i nienawidzialam procesu uczenia sie i stawania w sadowe szranki od poczatku. Jednak wiem na pewno, ze z powodu tego "docierania" i zwiekszania poziomu wiedzy, adwokaci, ktorzy przeszli tradycyjna aplikacje i egzamin adwokacki, do ktorego uczyli sie non-stop przez 3 miesiace, sa nieporownywalnie lepiej przygotowani do reprezentowania swoich klientow, niz zeszloroczny absolwent prawa ktory zdal jakis test. Oczywicie caly system adwokatury (NRA) jest przestarzaly i nie umie pilnowac interesow srodowiska. Bylo wiele lat na dostosowanie zawodu do wyzwan nowoczesnego swiata. Wiec teraz trzeba zmierzyc sie z konsekwencjami wieloletniej indolencji. Rada (gratis) dla klientow: pytajcie sie swojego adwokata, czy skonczyl aplikacje. Wtedy macie szanse. Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Prawnicy lubią monopol 14.04.09, 23:44 mona_mona_72 napisała: > Witam, > > Sprawa jest skomplikowana. Poglady Dominiki Wielowieyskiej sa > naprawde spoko. Ale jesli bedziesz miec naprawde problem natury > prawnej - wolisz zwrocic sie do absolwenta wydzialy prawa, czy do > adwokata, ktory ma za soba 3,5 roku terminowania u bardziej > doswiadczonego patrona? > Manipulujesz - nikt nie mowi o likwidacji aplikacji. > Moze dwa slowa jak to bylo "za moich czasow" 5-8 lat temu: po > skonczeniu UW wydzialu prawa nie mialam pojecia o tym, jak np. > zaklada sie spolke z o.o., redaguje pozew cywilny do sadu, broni > slowem i pismem w procesie karnym. Dopiero praktyka 3 i pol letnia u > oboku doswiadczonego praktyka mnie tego nauczyla. Cóż, najwyraźniej nie byles zbyt pilnym studentem. Powtarzam, aplikacje sa potrzebne inie beda zlikwidowane. Problem natomiast w swiadomym blokowaniu przez korporacje dostepu do aplikacji. Jesli nepotyzm ma > prowadzic do tego, ze dzieci adwokatow od poczatku swojego istnienia > znaja pojecia "interwenienta ubocznego", "readmisji", "zapytania > prawnego", to juz jest to duzy plusik, ktory tylko bedzie owocowal > wieksza elastycznoscia i wiedza w przyszlosci. > taki plusik nie moze ograniczac dostepu do aplikacji dla ludzi, ktorzy z przyczyn naturalnych nie sa od niemowlęctwa oswojone z pojeciem kontradyktoryjnosci. > Ja niestety musialam sie tego wszystkiego nauczyc od zera, i > nienawidzialam procesu uczenia sie i stawania w sadowe szranki od > poczatku. > Dziwne > Jednak wiem na pewno, ze z powodu tego "docierania" i zwiekszania > poziomu wiedzy, adwokaci, ktorzy przeszli tradycyjna aplikacje i > egzamin adwokacki, do ktorego uczyli sie non-stop przez 3 miesiace, > sa nieporownywalnie lepiej przygotowani do reprezentowania swoich > klientow, niz zeszloroczny absolwent prawa ktory zdal jakis test. > A od kiedy mowimy od przyznaniu prawa do reprezentacji w sadzie, świezo upiecoznym absolwentom wydziałów prawa? Odpowiedz Link Zgłoś
piekny_romanek Re: Prawnicy lubią monopol 15.04.09, 00:09 Na takie glodne kawalki to sie moze zlapia wyborcy samoobory albo pisu. Z czym do ludzi? Jak juz chcesz manipulowac rob to porzadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
real_mr_pope Re: Prawnicy lubią monopol 15.04.09, 06:27 > Ale jesli bedziesz miec naprawde problem natury > prawnej - wolisz zwrocic sie do absolwenta wydzialy prawa, czy do > adwokata, ktory ma za soba 3,5 roku terminowania u bardziej > doswiadczonego patrona? O tym przecież pisze Wielowieyska: każdy potrzebujący sam zdecyduje czy chce iść do 'po prostu' absolwenta wydziału prawa czy do doświadczonego adwokata. A jeżeli adwokatów naprawdę tak interesują prawa ich klientów, to może czas na obniżenie stawek? > po skonczeniu UW wydzialu prawa nie mialam pojecia o tym, jak np. > zaklada sie spolke z o.o., redaguje pozew cywilny do sadu, broni > slowem i pismem w procesie karnym. To prawda, że wielu absolwentów prawa nie potrafi nawet sporządzić poprawnego wniosku o wydanie akt, ale to problem studiów, a nie aplikacji. Nawiasem mówiąc nie rozumiem dlaczego w takim razie dostęp do aplikacji mogą mieć wyłącznie absolwenci prawa. Absolwenci, na przykład, biologii też nie potrafią założyć spółki z o.o., zredagować pozwu i nie potrafią się bronić słowem i pismem w procesie karnym. > Jesli nepotyzm ma prowadzic do tego, ze dzieci adwokatow od > poczatku swojego istnienia znaja pojecia "interwenienta > ubocznego", "readmisji", "zapytania prawnego", to juz jest to duzy > plusik, ktory tylko bedzie owocowal wieksza elastycznoscia i > wiedza w przyszlosci. Jeśli prowadziłby tylko do tego, ze dzieci adwokatów miałyby na starcie większą wiedzę, to spoko. Niestety zwykle prowadzi do tego, że adwokatem może zostać nawet, za przeproszeniem, nieuk, który miał 'szczęście' urodzić się w rodzinie prawników. > Rada (gratis) dla klientow: pytajcie sie swojego adwokata, czy > skonczyl aplikacje. Wtedy macie szanse. Rada dla adwokatów: więcej szacunku do klientów. Pewnego dnia zniosą ograniczenia jakie stawiacie przed osobami z zewnątrz i nie odnajdziecie się w nowych warunkach. Odpowiedz Link Zgłoś
mikelondon Re: Prawnicy lubią monopol 15.04.09, 09:11 jako, ze inni komentujący Twoj post juz wspominali o tym, ze aplikacja jako taka zlikwidowana nie bedzie to ten fakt pomine. Proponowalbym abys zastanowila sie nad tym, czy przypadkiem srodowisko prawnicze nie broni przypadkiem wlasnie nieograniczonego dotad wplywu na to kto byl przyjmowany na aplikacje. Zobacz jakie byly wyniki egzaminow na aplikacje w ostatnich latach - w niektorych miejscach 80% oblanych kandydatow. Dlaczego? Czyzby ci uprzywilejowani potomkowie prawnikow byli do nich zle przygotowani? Czyzby legenda wiejska o tym ze dzieci prawnikow sa jakoby predestynowane do tego zawodu byla nieprawdziwa (swoja droga - uzdolnienia tworzace dobrego prawnika nie sa chyba dziedziczone)? I dlaczego adwokaci boja sie konkurencji doktorow nauk prawniczych? Czyzby ci ostatni byli lepiej przygotowani niz niedouczone towarzystwo bedace prawnikami tylko z nazwy? Odpowiedz Link Zgłoś
magnat.olejowy Re: Prawnicy lubią monopol 16.04.09, 19:11 Skoro egzamin jest pisemny i tajny, to jakim cudem dzieci adwokatów miałyby mieć jakies preferencje? Czy na kwestionariuszu wskazuje się zawód rodziców i ma się za t dopisywane jakieś punkty? Owszem, jak było dawniej wszyscy wiemy. Ale to już się jakiś czas temu zmieniło, c wypada zauważyć, pisząc o wynikach egzaminów "w ostatnich latach". Odpowiedz Link Zgłoś
gm114 Naiwniaku 17.04.09, 04:34 Jeżeli nie ma preferencji, to dlaczego tak potężnie protestują przed zmianą reguł na egalitarne, a? Przecież w takim razie jest to rzecz dla nich obojętna? "Winowajcą jest ten, kto odniósł korzyść" /dobrze wiesz, czyje to słowa/ "Polska to kraj agentów - Czesław Miłosz" Odpowiedz Link Zgłoś
magnat.olejowy dowiedz się czegoś o systemie 18.04.09, 17:29 gm114 napisał: > Jeżeli nie ma preferencji, to dlaczego tak potężnie protestują przed zmianą > reguł na egalitarne Nie mogą protestować przeciwko takiej "zmianie", ponieważ obecne reguły są już tak egalitarne, że nie da się niczego zmienić. Egzamin (na aplikację adw. radc. i not.) ma charakter pisemny, jest organizowany przez ministerstwo, jest tajny, testowy. Wystarczy przyjść i uzyskać określoną liczbę dobrych odpowiedzi. Tu już nie da sie niczego "zmienić" na jeszcze bardziej "egalitarne". Dzieci adwokatów nie mogą mieć "preferencji" ponieważ wszyscy piszą na tych samych warunkach, w tych samych salach, zaś testowy charakter egzaminów usuwa wszelką uznaniowość - albo jest dobra odpowiedź albo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
ziarenko1.1 Prawnicy lubią monopol 14.04.09, 23:36 widziałem i słuchałem panią red w tvn24 .bardzo cięzko się z panią dyskutuje z powodu ,ze p ustawicznie przerywa .a swoje poglądy wygłasza jako prawdy objawione głosem nie znoszącym sprzeciwu ,wyrazy współczucia dla ludzi którzy na codzien musza panią słuchac Odpowiedz Link Zgłoś
piekny_romanek Prawnicy lubią monopol 15.04.09, 00:08 Trzeba by rozgonic te prawnicza mafie na 4 strony swiata. Dzieki nim w Polsce sprawiedliwosc jest tylko dla bogaczy. Jesli sa tacy dobrzy to nie powinni sie bac konkurencji. Jednak w wiekszosci przypadkow to zwykle cieniasy, ktore zniknelyby z rynku w tri miga, gdyby tylko pojawila sie konkurencja. p.s. w samym Nowym Yorku jest wiecej adwokatow niz w calej Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
dibadzio Jeszcze kasy fiskalne 15.04.09, 00:52 Należy wreszcie wprowadzić dla adwokatów , radców i notariuszy kasy fiskalne bo skandal wielki, że kasy sa w kiosku Ruchu a w sferze ogromnych pieniedzy jaką jest adwokatura o kasach cicho.Jak przelamywać monopol to przełamywać. Odpowiedz Link Zgłoś
68pp Pani redaktor bzdury pisze 15.04.09, 00:56 pytanie jest proste, czy łatwy dostęp (a nie szeroki jak Pani redaktor łaskawa jest zniekształcać) czy też dostęp dla osób kompetentnych, a zatem trochę trudniejszy? Uważam, że powinna być jedna droga do zawodu adwokata, jaką jest aplikacja adwokacka, która jest zdecydowanie odmienna od aplikacji sędziowskiej czy prokuratorskiej. Zasadą być powinno, że adwokatem staje się ktoś, kto ma już paroletnią praktykę w reprezentowaniu ludzi przed sądem. Inaczej tytuł adwokata będzie znaczył tyle co nic. Skoro egzaminy na aplikację organizuje Ministerstwo Sprawiedliwości i przyjmuje tyle osób ile zda ten egzamin, to zakładam, że egazmin ten jest uczciwy i równy dla wszystkich zdających. A zatem każdy ma taka samą szansę i od niego zależy, czy z niej skorzysta, czy tez nie skorzysta. Doktorem prawa jest też ktoś kto napisze doktorat z filozofii prawa lub historii prawa i być może zna się na koncepcjach filozoficznych w prawoznawstwie w XII czy XIII wieku, ale kodeks karny miał w ręku ostatni raz lat temu ileś. Mówienie, że ma doświadczenie praktyczne i wiedzę praktyczną jest absurdem. Kwestia egzaminu ustnego nie ma żadnego wpływu na dostęp do zawodu. Nie słyszałem aby ktokolwiek został złośliwie oblany na egzaminie ustnym. Co więcej wszystkie osoby, które egzamin ustny w Łodzi oblały później zdały poprawkę i są adwokatami, zatem nikomu nie ograniczono dostępu do zawodu, a jedynie wyegzekwowano minimum wiedzy. Jeśli czytam o tym, że adwokat z urzedu nic nie zrobi jeśli nie dostanie pieniędzy na boku, to smiech pusty mnie ogarnia. Jeśli Pani redaktor zna choć jeden taki przykład to zachęcam do zawiadomienia czy to rzecznika dyscyplinarnego, czy tez prokuratora, bowiem jesli taki oszust (a tacy się też zdarzają) weźmie też pieniądze od Sądu za obronę z urzędu, to odpowiada za oszustwo z art.286 k.k. Jeśli czytam, że rynek sam zweryfikuje, to być może Pani redaktor ma i rację, tyle że ta weryfikacja będzie miała imię setek ludzi, ktorzy dzięki niekompetentnemu prawnikowi firmującemu się bezwartościowym już szyldem adwokatury stracą swój majątek lub pójdą siedzieć, bo nie mieli uczciwego procesu. A uczciwego procesu nie ma i nie będzie, jeśli to pństwo nie zadba o minimum kompetencji adwokackich. Proces zwłaszcza cywilny zmierza do jego sformalizowania, jeśli nie zgłosiłeś wniosków na czas, szlag wszystko trafił (polecam orzeczenia SN do art.207 k.p.c., 479 (12) k.p.c., czy 479 (14) k.p.c. - podaję tylko przykładowo). Jeśli nawet miałeś rację, a twój pełnomocnik sprawę zawalił, to już tylko Twój problem, starciłeś majątek życia lub rodziny, poskarż się rynkowi i ewentualnie poproś Panią redaktor żeby się użaliła nad Twoim losem, bo sąd na mocy kodeksu ma to mieć gdzieś. Nie rzecz w tym, że by zawody prawnicze zamykać, ale i otwierać je trzeba z głową. Obecnie 1 aplikant uczący się zawodu przypada na 2 adwokatów (wliczając w to również i tych, którzy egzamin zdali przed chwilą). We wrześniu egzaminy adwokackie zda kilka tysięcy aplikantów z pierwszego naboru o ustawie Gosiewskiego, od tego momentu zacznie napływać masowo coraz więcej adwokatów po aplikacji adwokackiej, mających minimalną praktykę potwierdzoną właśnie aplikacją. Po minimum tysiąc rocznie. Dlaczego adwokatem ma być ktoś, kogo kwalifikacje zweryfikował najpierw egzamin na aplikację, potem okres praktyki u patrona i szkoleń oraz egzaminów rocznych, a na koniec egzamin adwokacki, jak i filozof prawa, który sądu w życiu nie widział, na aplikację przez X lat nie był w stanie zdac egzaminu, a i doktorat zdał ledwie ledwie? Dlaczego ma być nim absolwent aplikacji sadowej, który dostał na egzaminie sędziowskim słabą tróję, co odpowiada ocenie niedostatecznej, bwoeim w większości okręgów sądowych od lat nie zdarzyło się aby ktoś oblał egzamin? Zatrudnia się tych, którzy mają min. czwórkę, zatem, tych co się nie nadają się nie krzywdzi i daje trójeczkę, czyli w praktyce dwóję. Gdzie tu równość szans i to nie tylko młodych prawników, ale i ich klientów? Przecież każdy idąc do adwokata spodziewa się minimalnego standardu gwarantowanego tytułem adwokackim! A tu figa z makiem i loteria. Czy trafisz na kogoś, kto nie był w stanie nawet zdać na aplikację, czy też na kogoś, kto ciężką pracą potwierdzoną licznymi egzaminami oraz praktyką ten tytuł wypracował. Zwłaszcza, że każdy na aplikację może zdawać i zdać, jeśli tylko jest wystarczająco kompetentny i pracowity! Tych egzaminów nie organizuje adwokatura, a robi to Minister Sprawiedliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Pani redaktor bzdury pisze 15.04.09, 06:40 68pp napisał: > Kwestia egzaminu ustnego nie ma żadnego wpływu na dostęp do zawodu. > Nie słyszałem aby ktokolwiek został złośliwie oblany na egzaminie > ustnym. Co więcej wszystkie osoby, które egzamin ustny w Łodzi > oblały później zdały poprawkę i są adwokatami, zatem nikomu nie > ograniczono dostępu do zawodu, a jedynie wyegzekwowano minimum > wiedzy. Ja za to znam przypadki, kiedy osoby z ostatnich miejsc po egzaminie pisemnym, znajdowały sie na miejscach pierwszych po egzaminie polegajacym na rozmowie. Egzamin ustny, czy tez raczej rozmowa kwalifikacyjna, umozliwia dowolnosc oceny kandydata > > Jeśli czytam, że rynek sam zweryfikuje, to być może Pani redaktor ma > i rację, tyle że ta weryfikacja będzie miała imię setek ludzi, > ktorzy dzięki niekompetentnemu prawnikowi firmującemu się > bezwartościowym już szyldem adwokatury stracą swój majątek lub pójdą > siedzieć, bo nie mieli uczciwego procesu. A uczciwego procesu nie ma > i nie będzie, jeśli to pństwo nie zadba o minimum kompetencji > adwokackich. Proces zwłaszcza cywilny zmierza do jego > sformalizowania, jeśli nie zgłosiłeś wniosków na czas, szlag > wszystko trafił (polecam orzeczenia SN do art.207 k.p.c., 479 (12) > k.p.c., czy 479 (14) k.p.c. - podaję tylko przykładowo). Jeśli nawet > miałeś rację, a twój pełnomocnik sprawę zawalił, to już tylko Twój > problem, starciłeś majątek życia lub rodziny, poskarż się rynkowi i > ewentualnie poproś Panią redaktor żeby się użaliła nad Twoim losem, > bo sąd na mocy kodeksu ma to mieć gdzieś. > Jak często chodzi Pan do lekarza medycyny, czyli absolwenta akademii medycznej, bez ukonczonej specjalistycznej specjalizacji? Nie boi si Pan powierzyc absolwentowi medycznej szkoły wyższej swojego zdrowia i zycia? Odpowiedz Link Zgłoś
68pp Re: Pani redaktor bzdury pisze 15.04.09, 13:25 ależ ja się zgadzam, nie poszedłbym do lekarza bez praktyki. Do prawnika też. Uważam, że nowelizacja Czumy jest szkodliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kauzyperda Re: Pani redaktor bzdury pisze 15.04.09, 13:42 > Uważam, że powinna być jedna droga do zawodu adwokata, jaką jest > aplikacja adwokacka, która jest zdecydowanie odmienna od aplikacji > sędziowskiej czy prokuratorskiej. Zasadą być powinno, że adwokatem > staje się ktoś, kto ma już paroletnią praktykę w reprezentowaniu > ludzi przed sądem. Inaczej tytuł adwokata będzie znaczył tyle co nic. Tytuł adwokata znaczy cokolwiek tylko dlatego, że Państwo gwarantuje adwokatom monopol na reprezentowanie klientów przed sądami. I tyle. Co do przeciętnej wiedzy jakoby gwarantowanej przez aplikację adwokacją to nie rozśmieszaj mnie mój drogi. Sam zajmuję się finansami ale charakter pracy wymaga dość częstych kontaktów z przedstawicielami "palestry" i znam bodaj jednego czy dwóch, którzy w miarę przyzwoicie znają się na tym czym się zajmują. Przeważająca większość wygłasza jakieś niestworzone brednie, będąc jednocześnie przekonana że to prawdy absolutne, bo wszak są adwokatami... Jakoś nie słyszałem jednocześnie by tak dbająca teoretycznie o poziom usług adwokatura wywaliła jakiegoś mecenasa z zawodu za głupotę... Odpowiedz Link Zgłoś
68pp Re: Pani redaktor bzdury pisze 15.04.09, 23:42 za zaniedbania i robienie szkody klientom - znam kilka przypadków, jeden niestety mój kolega i kiedyś świetny prawnik, ale niestety się rozpił i to na potęgę. Z zawodu wyleciał parę lat temu. A tak naprawdę kiepskich adwokatów już teraz kasuje rynek, po prostu nie mają klientów. I w tym co napisałem nie chodzi o to aby zablokowac dostęp do zawodu, chodzi zaś o to aby wymusić prawnie to, że adwokatem zostaje ktoś, kto przez parę przynajmniej lat uczył się tego zawodu praktycznie go wykonując pod okiem kogoś bardziej doświadczonego. To, żeby adwokatem nie mógł zostać byle niekompetentny głupek, o którym Ty sam piszesz. Nic więcej. Każdy ma mieć równą szansę w dostępie na aplikację i każdy równą przy egzaminie adwokackim. Teraz też jest tak, że jak oblejesz egzamin pisemny, to nie dopuszczą Cię do ustnego i to niezależnie od tego czyim dzieckiem jesteś. Egzamin ustny jest dodatkowym wymogiem i nie oznacza eliminowania konkurencji, ale osób niekompetentnych. Ostatni przykład oblanego egzaminu ustnego, który znam to taki, w którym pulę tych co niezdali otworzyło dziecię znanego adwokata, a łączna liczba powtórkowiczów nie przekroczyła 12%. To nie jest blokada, tylko dodatkowy i to potrzebny sprawdzian wiedzy. Piszesz o monopolu adwokatów przed sądami, to sobie lepiej przeczytaj kodeks postępowania przed sądami administracyjnymi czy kodeks postępowania cywilnego i zweryfikuj, czy rzeczywiście taki monopol w Polsce jest, obawiam się, że jak poczytasz Panie finansito, to zrozumiesz, iż twierdzeniem o monopolu udowodniłeś, że rzeczywiście słowo kauzyperda jest dla Ciebie adekwatne. Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Pani redaktor bzdury pisze 16.04.09, 02:28 kauzyperda napisał: > większość wygłasza jakieś niestworzone brednie, będąc jednocześnie > przekonana że to prawdy absolutne, bo wszak są adwokatami... Jakoś > nie słyszałem jednocześnie by tak dbająca teoretycznie o poziom > usług adwokatura wywaliła jakiegoś mecenasa z zawodu za głupotę... A ja owszem, znam. Moze nie z palestry, ale jedna z Izb okregowych zaaprobowala zwolnienie adwokata z pracy na warunakch art. 52 $ 2 kodeksu pracy (dyscyplinarne) gdy w w polowie lat dziewicdziesiatych okazalo sie ze pan w wieku emerytalnym stosuje stan prawny z... konca lat 80-tych. Odpowiedz Link Zgłoś
68pp Re: Pani redaktor bzdury pisze 16.04.09, 17:01 jeden detal. Chyba adwokata nie wykonującego czynnie zawodu, bowiem adwokat nie może być zatrudniony na podstawie umowy o pracę. Wynika to wprost z prawa o adwokaturze. Odpowiedz Link Zgłoś
magnat.olejowy Re: Pani redaktor bzdury pisze 16.04.09, 19:13 Otóż to. Adwokat nie może równocześnie wykonywać wolnego zawodu i być zatrudnionym w ten sposób, więc wiarygdność tej historii jest taka sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
wioocha "egzamin ustny pozwoliłby komisji egzaminacyjnej 15.04.09, 01:07 ocenić umiejętności oratorskie kandydatów " Ten argument mnie rozbawił, hehe :) Nie zaskoczył, rzecz jasna. Odpowiedz Link Zgłoś
basspl to są usługi jak każde inne 15.04.09, 01:11 Tylko konkurencja daje postęp jakościowy. Zamykanie dostępu to zwykłe pilnowanie koryta a nie dbanie o jakość. To za komuny były regulacje urzędowe decydujące o ilości zakładów usługowych w mieście o wielkości x. Dziś sklepów jak psów, i jakość obsługi chyba jednak większa. Nie będę protestował gdy na każdym osiedlu będzie kancelaria prawna. Odpowiedz Link Zgłoś
a.mm Prawnicy lubią monopol 15.04.09, 03:37 moja opinia jest taka, ze gazeta wpieprza reklamy w wysoce upierdliwy sposob i powinna byc kopnieta w tylnia czesc ciala. Najglupsze web sites na internecie nie maja tak wysokiego stopnia upierdliwosci jak gazeta wyborcza. Wstyd i lac w pysk. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
gtpress Prawnicy lubią monopol 15.04.09, 04:14 z przyjemnoscia przeczytalem !!!!! temat trudny, ale trzeba te klany rozgonic, naprawic prawo przy pomocy prawa...... !!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
12.12a1 A dlaczego mieliby nie bronic ... 15.04.09, 07:04 ...swoich przywilejów korporacyjnych? Przeciez ten zawód jest kura znoszaca zlote jajka,obserwuje w sadzie ile to wysilku wkladaja adwokaci w swoja prace(oczywiscie nie wszyscy)to czlowieka ogarnia pusty smiech.Wlasnie w tym zawodzie jest aktualna zasada;czy sie stoi,czy sie lezy to pare kafli sie nalezy,dlatego tez nepotyzm prawniczy jest modny.Beda wszytko robili aby zasada taka,ze nasze dzieci i dzieci naszych dzieci beda mialy pierwszenstwo przed innymi bez wzgledu na ich zdolnosci i predyspozycje. Odpowiedz Link Zgłoś
men1972 Do Dominiki Wielowieyskiej 15.04.09, 07:12 Bardzo dobry artykuł. I bardzo mądre słowa Pani napisała. Popieram Pani tezy. Popieram! Popieram! I jeszcze raz popieram! A korporacją zawodowym, życzę szybkiego rynkowego upadku. Odpowiedz Link Zgłoś
gm114 Brawo za ten artykuł, ale... 15.04.09, 07:12 Kilka uwag: 1) Największy problem sprawiają sędziowie i "korporacje sędziowskie". 2) Problem dostępu do zawodu adwokackiego jest ważny ale jeszcze ważniejsza jest kwestia braku zaufania do adwokatów z powodu braku lustracji w adwokaturze oraz związanego z tym "dziwnego" niekiedy zachowania adwokatów w niektórych sprawach. Niestety zanim się klient zorientuje, już przegrał, bo wynajęty adwokat współpracuje z przekupionym sędzią oszustem i ze strona przeciwną.. Porobiły się jakieś dziwne sitwy powiązanych osób... Kto się w nich nie orientuje przegrywa sprawy! Postulat otwarcia drzwi do zawodu jest szansą na przełamanie tego przepotwornego polskiego nepotyzmu, który ogarnia nie tyle samą adwokaturę ile po prostu CAŁY SYSTEM PRAWNY i wszystkie jego ogniwa. Osobiście mam nieodparte wrażenie, że w sprawach tzw. grubszych interesów NIEZALEŻNOŚĆ POLSKICH PRAWNIKÓW, SĄDÓW I ADWOKATÓW JEST BAJECZKĄ DLA NAIWNIAKÓW. Teraz w kwestii samych sądziów. W Polsce jest afera z sędziami w piłce nożnej. O sędziach sądowych cicho sza... A orzeczenia SĄ NIEBYWALE SKANDALICZNE. Ostatnio na przykład byłem świadkiem skandalicznego orzeczenia w sądzie pracy w Krakowie, gdzie sędzia badał sprawę pół roku, po czym orzekł, iż wnoszący powództwo nie dopełnił obowiązku odwołania do sądu pracy w terminie 7 dni. Tymczasem wnoszący powództwo dostał wypowiedzenie z rażącym naruszeniem prawa, gdyż jako akademicki nauczyciel mianowany na czas nieokreślony: 1) nie powinien dostać wypowiedzenia bez istotnego powodu, 2) pracodawca powinien najpierw bezwzględnie uzyskać zgodę Rady Wydziału w formie uchwały - zgody na wypowiedzenie z bezwzględną większością głosów /tak stanowi stawa o szkolnictwie wyższym / a tymczasem takiej zgody nie uzyskał /chociaż skłamał w wypowiedzeniu iż ...uzyskał !!/ i wreszcie 3) nauczyciel wyrzucany z pracy powinien być poinformowany o możliwości i trybie odwołania i terminie do jego wniesienia - czego uczelnia w ogóle nie dopełniła!! I po takim usunięciu pracownika sędzia wydał orzeczenie iż wypowiedzenie było prawidłowe !!! CO WIĘCEJ JEST TO OSOBA KTÓRA NIENAGANNIE PRZEPRACOWAŁA NA TEJ UCZELNI PONAD 20 LAT I już po wypowiedzeniu pracy /z przyczyn braku postępów naukowych/ uczelnia przyznała 2 zaległe /sprzed roku i sprzed 4 lat/ nagrody za wybitne osiągnięcia naukowe !! Trudno w to uwierzyć, A TYMCZASEM TEGO TYPU ORZECZENIA POLSKICH SĄDÓW TO CHLEB CODZIENNY. Nie wiem jak to określić - PARADA OSZUSTÓW, AGENTÓW, ZŁODZIEI, IGNORANTÓW, CZY JAK??? A ZATEM OCZEKUJĘ OD PANI REDAKTOR ROZPRAWIENIA SIĘ Z "DRUKOWANIEM" ORZECZEŃ W POLSKICH SĄDACH !!! Odpowiedz Link Zgłoś
real_mr_pope Re: Brawo za ten artykuł, ale... 15.04.09, 20:09 Czy uznanie, że powództwo zostało złożone z uchybieniem terminu jest jednoznaczne z uznaniem, że wypowiedzenie zostało wręczone prawidłowo? Czy wypowiedzenie wręczone z rażącym naruszeniem prawa jest skuteczne ex lege czy dopiero na mocy orzeczenia sądu? Pytam serio, bo nie znam się na tym a temat ciekawy. Odpowiedz Link Zgłoś
gm114 Niezłe pytania :-) 16.04.09, 02:07 Niezłe pytania... Pierwsze jest chyba ze świata "Procesu" - Franza Kafki, ale faktycznie, coraz częściej spotykamy się z niebywałym a skwapliwym formalizmem sędziów w polskich sądach. Niechaj odpowiedzią na to pytanie będzie /prawdziwa niestety/ dykteryjka: "jeśli adwokat naklei znaczki z opłatą sądową o 10 groszy niższą lub wyższą od wymaganej - bo w kasie sądu nie było odpowiednich nominałów - wtedy jego wniosek jest odrzucany przez część sędziów powołujących się na przepis, że opłata musi być odpowiedniej wysokości, czyli co do grosza..." Rzeczywistość jest taka, iż polskie sądy traktują rzecz czysto formalnie. Przekroczony termin?? No to odwołanie oddalone! W moim poście podałem przykład, gdzie sędzia po półrocznym rozpatrywaniu sprawy i 7 długich posiedzeniach orzekł, iż powództwo oddala z powodu przekroczenia 7 dniowego terminu wniesienia odwołania, mimo, iż pracodawca nie podał ani terminu ani gdzie się odwołać i ponadto kłamał na wypowiedzeniu iż uzyskał zgodę organu kolegialnego a dodatkowo przepisy ustawy w ogóle nie pozwalają zwolnić akademickiego nauczyciela mianowanego /chyba że wyjątkowo, z poważnego powodu po uzyskaniu zgody organu kolegialnego uczelni, zgody w formie uchwały przegłosowanej z bezwzględną większością głosów/ a jedynie przeszeregować lub pozostawić na stanowisku. W przypadku który opisałem, organ kolegialny uczelni w ogóle nie był proszony przez Rektora /jako pracodawcę/ o wyrażenie zgody na zwolnienie pracownika w formie uchwały czyli głosu władczego a jedynie wyraził opinię czyli głos doradczy /nie władczy/. Opinia liczona większością zwykłą była korzystna dla pracownika, ale zarówno Rektor jak i sąd uparli się, iż opinia powinna być wygrana przez pracownika większością bezwzględną głosów. ZABRAKŁO JEDNEGO GŁOSU do większości bezwzględnej. Nie przybyło kilku głosujących, którzy nie wiedzieli o sprawie - tylko uchwały są nagłaśniane i publikowane w "porządku obrad zebrania organu kolegialnego", ponadto pracownik inaczej niż w przypadku głosowania uchwały nie miał możliwości zabrania głosu w swej obronie. Pracodawca i sąd pracy w Krakowie stanęli na kuriozalnym stanowisku iż, skoro pracownik nie wygrał głosowania opinii w sprawie przedłużenia pracy na dotychczasowym stanowisku bezwzględną większością głosów, to samo to jest równoznaczne, iż "organ kolegialny wydał uchwałę - zgodę na wypowiedzenie pracy". W TEJ SYTUACJI SĄD ZAPOMNIAŁ, ŻE PRZECIEŻ głosujący OPINIĘ na niekorzyść pracownika nie mieli nawet większości zwykłej - nie mówiąc już o bezwzględnej. Pracownik z ponad 20-letnim stażem już po otrzymaniu wypowiedzenia za niedostateczne postępy w rozwoju naukowym otrzymał NAGRODĘ Z TEJŻE UCZELNI ZA WYBITNE OSIĄGNIĘCIA NAUKOWE /z tytułu punktacji KBN-owskiej, za którą uczelnia dostaje pieniądze z ministerstwa/. Oczywiście orzeczenie krakowskiego sądu pracy jest zupełnie skandaliczne, albo będzie naprawione w apelacji lub następnie w kasacji w SN, albo Polska /czyli podatnicy, jak to w demokracji/ zapłaci sowite odszkodowanie w Strasburgu! A pan sędzia z krakowskiego sądu pracy będzie sobie nadal radośnie a ZUPEŁNIE BEZKARNIE orzekał tak jak dotąd... Co do drugiego pytania, to istnieją różne tradycje prawne. Inaczej jest w krajach anglosaskich, gdzie jest zasada prawa zwyczajowego. My /teoretycznie, bo w praktyce: ech../ mamy system oparty na zasadach prawa rzymskiego. W tej sytuacji obowiązuje zasada: "chcącemu nie dzieje się krzywda". Jeżeli ktoś pozwoli sobie bezkarnie wręczyć wypowiedzenie z rażącym naruszeniem prawa, to jest to jego wybór. Natomiast coraz szerzej stosowana jest przez polskich sędziów zasada: "nieznajomość prawa szkodzi" i to nawet tam gdzie ustawowo nie powinna: w sprawach administracyjnych i prawa pracy. Oczywiście sędziowie ci łamią prawo, sami generując rażące naruszenia prawa lub co najmniej naginają przepisy. COŚ JAK "DRUKARZE" na boiskach piłki nożnej. Generalnie trzeba udowodnić rażące naruszenia prawa przez pozwanego, chociaż literatura traktuje, iż czynność dokonana z rażącym naruszeniem prawa jest od samego początku nieważna. Udowodnić to rażące naruszenie trzeba przed "niezależnym i niezawisłym sądem" w przypisanych terminach. Ale ja mam osobiście bardzo poważne wątpliwości, czy w Polsce w ogóle są gdzieś jakieś niezależne i niezawisłe sądy. Niestety, zanim się odda sprawę do Strasburga trzeba przejść cały średnio kilkunastoletni etap "procesowej" gehenny w Polsce. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
magnat.olejowy Re: Niezłe pytania :-) 16.04.09, 19:19 a może byś odpowiedział na proste pytania zadane przez real_mr_pope? Odpowiedz Link Zgłoś
68pp Re: Brawo za ten artykuł, ale... 15.04.09, 23:47 > 2) Problem dostępu do zawodu adwokackiego jest ważny ale jeszcze ważniejsza > jest kwestia braku zaufania do adwokatów z powodu braku lustracji w > adwokaturze co ty za głupoty wypisujesz????????????? Człowieku przeczytaj sobie wszystkie uchwalone w Polsce ustawy lustracyjne, adwokaci byli jedynym z wolnych zawodów, który poddał się lustracji! Co więcej stało się tak już przy pierwszej ustawie lustracyjnej na jednoznaczne żądanie władz adwokatury. Jak nie wiesz, nie pisz, chociaż może bez wypisywania andronów byś się nigdy nie dowiedział jak było. Odpowiedz Link Zgłoś
gm114 adwokaci byli jedynym z wolnych zawodów, który.. ? 16.04.09, 01:04 A o jakiej lustracji piszesz Waszmość, a? Mnie tam na przykład mało obchodzi w tym miejscu dyskusji kwestia polityczna... Np sędziowie piłkarscy też byli poddawani lustracji na ogólnych zasadach i co z tego. Teraz okazało się, że prawie wszyscy kwalifikują się do kozy. Chodzi nie o lustrację, czy ktoś był dawno temu funkcjonariuszem/współpracownikiem resortów siłowych mimo, iż podawał w kwestionariuszu, iż nie był. Wielu tzw. "działaczy opozycji" sądy oczyściły z zarzutów mimo ewidentnych dowodów, ale co z tego. P. Wałęsa do dzisiaj podaje, iż nie był a badacze uważają, iż był, ale co to ma do rzeczy. Na przykład w Krakowie w policji jest zatrudnionych i to na najwyższych stanowiskach wielu byłych ubeków, mimo lustracji i mimo formalnego zakazu. Mnie to wszystko w tym miejscu nie obchodzi. mnie nie obchodzi po prostu - "jak było". Mnie interesuje jak jest! Mnie obchodzą takie dziwne zachowania i czynności adwokatów, które mimowolnie nasuwają wątpliwości, iż mylę im się strony którym służą. Mnie obchodzi po prostu rzecz nie w perspektywie historycznej, lecz aktualnej. BO WRAŻENIE JEST TAKIE, IŻ W ADWOKATURZE JEST MASA DZIWNYCH POWIĄZAŃ - AKTUALNYCH POWIĄZAŃ. W takich sytuacjach potrzebna jest jakaś lustracja zawodowa. Po prostu brak mechanizmów kontroli... Tego nie da się zrobić w samej tylko adwokaturze, gdy cały system jest śmiertelnie chory z powodu korupcji i wzechobecnego nepotyzmu. A tak na marginesie: "stało się tak już przy pierwszej ustawie > lustracyjnej na jednoznaczne żądanie władz adwokatury". Pięknie, a kontrolujący byli uprzednio skontrolowani? Bo w tym miejscu nasuwa mi się śmieszna myśl, iż np. dostęp do tajemnic państwowych w Polsce posiadają osoby które uzyskają specjalny certyfikat wydany przez wiadome służby, czyli po prostu ich TW... TAKA JEST PRAWDA. Odpowiedz Link Zgłoś
68pp Re: adwokaci byli jedynym z wolnych zawodów, któr 16.04.09, 17:00 coś mi Twoje wywody pachną paranoją, sorki Odpowiedz Link Zgłoś
magnat.olejowy Re: adwokaci byli jedynym z wolnych zawodów, któr 16.04.09, 19:21 To niestety widoczne gołym okiem :(( Odpowiedz Link Zgłoś
magnat.olejowy Re: adwokaci byli jedynym z wolnych zawodów, któr 16.04.09, 19:20 gm114 napisał: > A o jakiej lustracji piszesz Waszmość, a? A jaka byłą w Polsce? > Mnie tam na przykład mało obchodzi w tym miejscu dyskusji kwestia polityczna... > Np sędziowie piłkarscy też byli poddawani lustracji na ogólnych zasadach Co Ty nie powiesz? Masz jeszcze trochę takich rewelacji? Odpowiedz Link Zgłoś
magnat.olejowy o sobie piszesz? 16.04.09, 19:18 gm114 napisał: > Kilka uwag: > > 1) Największy problem sprawiają sędziowie i "korporacje sędziowskie". Nie ma czegoś takiego. > 2) Problem dostępu do zawodu adwokackiego jest ważny ale jeszcze ważniejsza > jest kwestia braku zaufania do adwokatów z powodu braku lustracji w > adwokaturze Jakiego braku? Nie było lustracji w adwokaturze??? > Teraz w kwestii samych sądziów. W Polsce jest afera z sędziami w piłce nożnej. > O sędziach sądowych cicho sza... A orzeczenia SĄ NIEBYWALE SKANDALICZNE. No patrz pan. A nie ma środków zaskarżenia? > I po takim usunięciu pracownika sędzia wydał orzeczenie iż wypowiedzenie było > prawidłowe !!! No to zdecyduj się. Chwilę wcześniej pisałeś, że stwierdzono niedochowanie teramiu, teraz nagle, że jednak rozpoznano merytorycznie i uznano wypowiedzenie za prawidłowe. Na coś sie zdecyduj. Odpowiedz Link Zgłoś
rieker Re: Prawnicy lubią monopol 15.04.09, 09:32 W odróżnieniu od wielu wyżej piszących, prawdopodobnie prawników, uważam, że sparawa jest prosta. Każdy po studiach prawniczych powinien miec z mocy prawa dostęp do wszystkich zawodów prawniczych wykonywanych na własną rękę, na zasadzie własnej działalności gospodarczej lub gdy jest zatrudniany przez prywatne firmy. Państwo mogloby wprowadzć dodatkowe wymogi wyłacznie dla osób, które samo zatrudnia: sędziów, prokuratorów. Przy czym korporacje prawnicze nie mogą mieć żadnego wpływu na proces przyjmowania do zawodu. Miłosnikom takich praktyk ze świata palestry zadam proste pytanie: jak myslicie ilu byłoby piekarzy w mieście, gdyby o ich ilosci decydował cech piekarzy? Ile byłoby sklepów gdyby o ich ilości decydowali posiadający sklepy? Ile bytłoby stacji benzynowych... itp. itd. Całe opowiadanie o tym, że osoba po studiach nie może być adwokatem opiera się w gruncie rzeczy na jednym argumencie: kasa. Odpowiedz Link Zgłoś
gm114 Zgadzam się ze wszystkim! Ale drobiazg... 15.04.09, 13:19 Oni się na to nigdy nie zgodzą. Rzecz w tym, jest to tak niebywale skorumpowana sitwa, że korupcyjna piramida sędziowsko-urzędnicza w piłce nożnej jest przy tej niczym. Oni mają nie tylko plecy w różnych wpływowych gremiach, jak TK, NSA, SN, Sejm, Senat, Prokuratury, Urząd Prezydenta RP,poszczególne Ministerstwa, ale nawet w tzw. organach siłowych a podejrzewam, że i w organizacjach przestępczych. Kto takim podskoczy? Politycy wybierani na 2-3 letnie kadencje, choćby najbardziej bezkompromisowi? Wolne żarty. Odpowiedz Link Zgłoś
magnat.olejowy Re: Prawnicy lubią monopol 16.04.09, 19:23 rieker napisał: > Miłosnikom takich praktyk ze świata palestry zadam proste pytanie: > jak myslicie ilu byłoby piekarzy w mieście, gdyby o ich ilosci > decydował cech piekarzy? O ilości (po polsku: liczbie) adwokatów decyduje samorząd adwokacki? W jaki sposób to robi? Możesz coś konkretniej na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
real_mr_pope Re: Prawnicy lubią monopol 18.04.09, 00:08 > Państwo mogloby wprowadzć dodatkowe wymogi wyłacznie dla osób, > które samo zatrudnia: sędziów, prokuratorów. Niby tak. Ale wiesz, większości osób przeszkadzają korporacje prawnicze, nie mają jednak nic przeciw innym samorządom zawodowym. A tych przecież jest trochę, od różnych inżynierów po biegłych rewidentów. Jakoś nie słychać protestów nt wymogu uzyskania uprawnień do wykonywania samodzielnych funkcji w budownictwie. Nikogo nie razi egzamin zawodowy cukiernika. Ale aplikacje drażnią. Dlaczego? Niemniej pomysł Twój nie jest zły. W praktyce sprowadza się jednak wiesz do czego? Do konserwacji istniejącego stanu rzeczy. Twoja propozycja zakłada bowiem, że korporacje będą istniały nadal, ale będą otwarte. A ja pytam, dlaczego radca prawny czy adwokat mają być zwolnieni z opłat jeżeli sporządzają pisma, odwołania czy składają kasacje? Dlaczego w pewnych sprawach tylko oni mogą reprezentować stronę procesową? Może zamiast rozmawiać o korporacjach lepiej zastanowić się czy faktycznie potrzebne są w ogóle szczególne wymagania do wykonywania konkretnych zawodów prawniczych? Odpowiedz Link Zgłoś
68pp Re: Prawnicy lubią monopol 18.04.09, 18:20 a czemu tylko członek izby architektów może Ci dom zaprojektować, a czemu żeby być rzeczoznawcą majątkowym też do izby rzeczoznawców trzeba należeć? A czemu tylko lekarz może Cię leczyć? Czyżbyś domu sobie na kartce nie potrafił namalować? Czyżbyś nie potrafił podać ceny jakiegoś domu? Czyżbyś sam sobie piguły nie umiał zapodać? Niby każdy to potrafi. Tyle tylko, że w zawodach tych potrzebna jest wyspecjalizowana wiedza tak aby nie było nieszczęścia również w sytuacjach troszkę bardziej trudnych. I tą wiedzę najlepiej egzekwują samorządy zawodowe. Nie zmienia to sprawy, że wśród każdej profesji trafiają się tacy, którzy odstają i rozumem i kwalifikacjami. Nieszczęściem adwokatów jest to, że zawsze jest z ich usług ktoś niezadowolony. Jak wygrają, to klient powie - przecież miałem rację, to po co ten koleś ze mnie tyle (nawet 5 groszy) zdarł, a przeciwnik powie - wygrał, bo oszukiwał, przecież to ja miałem rację. Zaś gdy sprawa będzie przegrana, to klient dla odmiany powie, przecież to ja miałem rację, a ten oszust, mimo że tyle kasy wziął mi sprawę przegrał, a może on jeszcze za tą przegraną wziął od przeciwnika... itd. itp. Tu masz odpowiedź dlaczego prawników się najbardziej czepiają. Odpowiedz Link Zgłoś