Dodaj do ulubionych

Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek

17.04.09, 22:00
Moim zdaniem to powinny eksplorować kuchnię. Ale plus dla Gazietki
Feminsitycznej za inicjatywę.
Obserwuj wątek
    • oszrany To jest to co tygryski lubia najbardziej 17.04.09, 22:02
      opuszczone.com to jest exploracja !
    • kruder76 Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:02
      Ja nawet rozumiem stażystę, który napisał ten "artykuł", ale nie rozumiem
      gościa z redakcji, który mu to puścił. Ilu jest takich gimnazjalistów teraz?
      20-30? Ilu będzie po tym "artykule" - 200-300? Dziennikarstwo to
      odpwoiedzialność - 20 lat wolnej prasy i ci goście tego nie kumają.
      • jungestuchol Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:10
        Ja pierdykam!!! Kiedyś to było zwykłe szwendanie się z kolegami z podwórka lub z
        piaskownicy. Jak budowali na Ursynowie metro, to z innymi dzieciakami często
        wchodziliśmy na teren jego budowy i "zwiedzaliśmy" nieczynne jeszcze stacje lub
        robiliśmy sobie "bazy" w pustych już barakach po robotnikach albo w ułożonych w
        rzędy gotowych elementach konstrukcyjnych. Ot po prostu łażenie sobie po jakichś
        opuszczonych miejscach w okolicy i zbieranie śmieci. Za to teraz to się
        wymyślnie nazywa - urbrex... Niedługo przeczytamy artykuł o nowym trendy hobby o
        wymyślnej nazwie "rubber-tape-jumping (ribbon jumping)" (gra w tzw. "gumę") czy
        o "classowaniu" (gra w "klasy"). Żenada...
        • wredotaonly Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:57
          Heh..ja jestem rocznik 68 i jestem dziewczynką, a takie hobby było norma w moich
          rocznikach,a mój ojciec - rocznik 36 to dopiero miał pole do popisu w tym
          zakresie - osobiście inspiację czerpałam z jego opowiadań o dzieciństwie
        • joanna_can Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:10
          Znam tez te rozrywke ze swojego dziecinstwa - potem zajelam sie
          czyms innym. Nikomu wtedy nie przyszlo do glowy, ze moze to byc
          tematem reportazu. Zabawy po prostu odbywaly sie w opuszczonych
          miejscach - ogrodach, budynkach, piwnicach, schronach, albo na
          nowych budowach. Przeganiano nas, wracalismy... Co to za temat do
          rozwazan????
          • klonpvv Urbex???? ......... 18.04.09, 00:23
            Może "nowym" pokoleniom zdaje się, że zrobienie czegokolwiek innego niż zagrania
            w strzelankę/ obejrzenia serialu w TV zasługuje na swoją nazwę.

            Naprawdę żenujące jest robienie ze "szwendania się" oryginalnego przedsięwzięcia
            na miarę np. le parkour.

            To powinna być norma.

            A w następnym odcinku....

            Square Sanding dla najmłodszych!
            Lepienie babek w piaskownicy.

            :))
            • kosmosiki Hehe jakie marne te miejscówki 18.04.09, 00:50
              Serio. :))) I te laski wypindrzone... żal opór. Z resztą w sumie nie znam osoby,
              która spędzając dzieciństwo w mieście nie zasuwała po każdej takiej miejscówce
              jakiej się da, najfajniej było jak było trochę uciekania przed policją (hehe
              nigdy nikogo nie złapali paralici).

              Paniom ze zdjęć polecam "wiadukt śmierci" w okolicach dw. zachodniego (w ogóle
              tam jest nieźle na tych torowiskach), ciekawe która przebiegnie się po nim...

              Punk jest punk, a wszyscy malkontenci niech sobie kontestują nadal przed
              telewizorem. :)
              • kalkstain Re: Hehe jakie marne te miejscówki 18.04.09, 13:04
                ale frustraci się tu nawypisywali, aż żal. Starsi państwo oburzeni co też ta dzisiejsza młodzież wyprawia, jakieś urbexy srurbeksy, za naszych czasów to była młodość i nikt o tym nie pisał (to był chyba reżim komunistyczny i o wielu rzeczach się nie pisało) a teraz piszą i to nie pasuje, pozamykać te wszystkie blogi i fora, kiedyś tego nie było i też było dobrze
                • klonpvv Re: Hehe jakie marne te miejscówki 01.05.09, 04:23
                  frustraci....
                  jeśli Square Sanding brzmi dla ciebie głupio jako określenie zabaw dzieci w
                  piaskownicy, to też jesteś już podstarzałym frustratem
              • drojb Re: Niedawno GW wychwalała chłopców za urbing 18.04.09, 22:55
                więc co, chłopaki mogą - a dziewczyny nie? To już nie te czasy, drodzy panowie!
                Dziewczyny się nie dadzą zapędzić do kuchni, jak chciałby "Rychu-przedłużenie
                kutasika". I bardzo dobrze! Niech się mizogini zżymają, nic już nie wskórają.
                Nawet gdy będą wzywali biskupa Michalika na pomoc!
        • ready4freddy Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:30
          roznica jest pewnie taka, ze wtedy nie bylo strazy miejskiej :) no i jeszcze w
          miejscach, ktore juz ktos wykupil pod ewentualna przerobke na lofty (albo
          demolke pod nowy supermarket) mozna ewentualnie spotkac jakies schaby z ochrony.
          poza tym to juz normalnie, jak dawniej, za dzieciaka. zawsze byl jakis urbex :)
    • monster1972 szczeniactwu z nudów odpier..la coraz bardziej 17.04.09, 22:06
      najpierw wymyslili kretynizm zwany jackass, pozniej jakies
      zaniedbane mentalnie dzieci wymysliły se emo, teraz jakis znow
      urbex...

      dzizas! a w pilkę zagrać? książkę przeczytac?

      dzieli mnie od nich jakies 20 lat, a mam wrażenie, ze to raczej 220
      lat... całkiem inny matrix

      pare lat róznicy i nie ma po co gęby otwierac, bo zero szans na
      choćby cień porozumienia...



      Polak-ateista
      • ready4freddy Re: szczeniactwu z nudów odpier..la coraz bardzie 17.04.09, 22:50
        nie przesadzaj :) gdyby nie ta "cool" nazwa, byloby to zwykle wlazenie tam,
        gdzie nie wolno. kazdego dzieciaka kusi, zreszta nie tylko dzieciaka. bylem
        ostatnio na wystawie o historii dzielnicy, w ktorej mieszkam - pokazywano m.in.
        zdjecia z albumu jednej pani fotograf, co sie specjalizuje w takiej miejskiej
        archeologii, robi fotki wlasnie w opuszczonych fabrykach, magazynach itp.
        pamiatkach rozwoju miasta. tyle tylko, ze legalnie i z zachowaniem zasad BHP,
        jak mniemam, bo w takim opuszczonym budynku bezpiecznie nie jest.

        serio... nigdy nie wlaziles do jakiegos "bunkra", ktory tak naprawde byl jakims
        betomowym prefabrykatem pozostawionym po budowie osiedla i zarosnietym
        chwastami? 1972 to rok urodzenia? ja mam 1977 i jakos mnie to wszystko nie
        dziwi, wrzuc na luz :)
      • adamschodowy Re: szczeniactwu z nudów odpier..la coraz bardzie 17.04.09, 23:01
        full-pro booxreading masz na myśli z elementami extremalnego kickballu?
        • dr_schab Re: full-pro booxreading & kickball extreme 18.04.09, 13:17

          Wow, ale czad! ;-)
    • nikanor Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:08
      Hej, Wolas, Miki i reszta bandy: 30 lat temu byliśmy kurde trendsetterami!
      Tylko trzeba było wymyślić, że to się urbex nazywa, a nie "w chowanego".
      • raid.op Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:00
        szczeniaki niczego nie wymyśliły, urbex istnieje od wielu lat
      • rowerzysta.3 Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 18.04.09, 00:25
        Racja. Była jeszcze zabawa w podchody. Kurde, że o nas wtedy nikt nie pisał.

        Wybiórcza chyba na siłę szukała tematu.
    • maxihaufen Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:10
      w tekście kilka razy nas pomyliliście i Maxi pisze się przez 'x'.
      ale tak to całkiem okay. ^^
      • mocco-the-ferret Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:09
        whoa.. powiało grozą. x3
        cały tekst jest OK i podoba mi się punkt widzenia, z jakiego został napisany.
        nie potraktowaliście nas i naszego "ryzykownego hobby" jako jakiejś wielkiej
        sensacji, wokół której trzeba robić jeszcze większą drakę. to jest spoko.
        no i zgadzam się z Maxi, trochę nas pomyliliście. ^^
        ogólnie wielki szacunek, że ktoś oprócz marginesu społeczeństwa (tj. wszelkich
        żuli, piromanów, młodocianych wandali itp.), policji i młodzieży zajmującej się
        urbexem wreszcie zainteresował się tym tematem i niezrozumiałą dla mnie liczbą
        miejsc opuszczonych i niszczejących w całej Warszawie i nie tylko. wielkie
        dzięki za to.
    • ambl Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:18
      Co to q..wa za bzdury?
      • cillian1 Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:23
        hej, spokojnie, szczygło się rzuca, gimnazjalistki też mają prawo. Przygniecie
        ze dwie, trzy, cztery, zabawa się skończy.
    • kcramsib Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:35
      Nowe hobby? 12-14 lat temu też ślajałem się po starych fabrykach czy
      kamienicach... podobnie jak 3/4 ludzi w tym wieku... co w tym nowego?
      • hella_79 Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:41
        bo teraz to nazywa się urbex ;) i trzeba powciskać kit, ze to jest nowe ;) a przy okazji małolaty mogą sie polansować w gazetece ;)
    • siestrzemcewiczowski Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:45
      zadajmy sobie jedno pytanie.. czy robią coś złego? nie!
      • alojzybombel666 Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:55
        w sumie nie. pytanie to zadasz sobie raz jeszcze jesli wydarzy sie jakis wypadek
        ( odpukac ) smiertelny.
        • adamschodowy Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:03
          może się wydarzy autorowi który do 22 roku życia przesiedział w bibliotece i
          smaży takie obciachy, większość populacji potrafi się nie potknąć na cegle.
          • ready4freddy Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:28
            te, kozak, ale jak sie juz potkniesz na cegle i ci sie akurat zawali na leb
            strop z izolacja z waty szklanej, to bedziesz piszczal jak nadepniety jamnik :)
    • raid.op Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:58
      dzieciaki i redaktor pokazały urbex w mocno wypaczony sposób. urbex polega
      głównie na zachowaniu ku pamięci tego co wkrótce zniknie, reliktów ludzkiej
      działalności, miejsc które swego czasu tętniły życiem, a obecnie opuszczone
      chylą się ku upadkowi. prawdziwy fan urbex wchodzi z aparatem i wychodzi tylko
      ze zdjęciami i świeżą dawką emocji
    • trickstero Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 22:58
      nihil novi ....
    • macu3 Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:01
      Ja tam nie widzę w tym nic bulwersującego. Szczerze mówiąc, wolę taką zabawę niż
      szlajanie się po centrach handlowych, tudzież inne zabawy niezbyt uznawane za
      kreatywne. Tymczasem eksploatacja starych budynków pozwala zdobyć wiedzę o
      historii i jednocześnie poczuć dreszcz emocji. Jedyna rzecz do której można się
      przyczepić to bezpieczeństwo. Jednakże większość obiektów jest zapewne tak
      dobrze rozpracowana w internecie, że ryzyko wypadku nie jest wiele większe niż
      podczas gry w piłkę.

      A co do willi na mokotowie, to rozbawił mnie komentarz, że jest ona teraz pilnie
      strzeżona. Byłem tam 2 godziny temu i w pobliżu kręciła się jakaś babka (w
      terenie ogrodzonymi taśmami) i wylewała bliżej niezidentyfikowane płyny na
      elewację budynku. ;)
      • kufel78 Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:16
        ja bylem kolo 20.30 to byl 'pan ochroniarz' w swiecacej kamizelce
        maszerujacy dokola budynku...
      • tmik1988 Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 18.04.09, 00:38
        wylewała kwas żeby niedobre dzieciory nie mogły wchodzić hehe no z jednej strony
        to niebezpieczne ale niech każdy pomyśli co robił za małolata ja to bawiłem się
        w chowanego w niedokończonym basenie fajnie było grupka ludzi ciemno jedyne
        światło było z latarki ciecia który nas ganiał po basenie :P
    • valana Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:06
      A po zachodzie słońca nie chodzą w takie miejsca z uwagi na grasujące tam
      wampiry, jak mniemam.
      Poza tym zaś rację mają "przedpiścy"- przytłaczająca większość małoletnich na
      podobne eksploracje się wybiera, wybierała się kiedyś i pewnie będzie się
      wybierać w przyszłości.
      Zupełną żenadą jest nadawanie angielskich nazw na wszystko, niezadługo nie
      banalne chodzenie do WC będzie "pissingiem" lub "shittingiem"- ekscytującą
      wyprawą w nieznane.
      • mocco-the-ferret Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:40
        > A po zachodzie słońca nie chodzą w takie miejsca z uwagi na grasujące tam
        > wampiry, jak mniemam.


        nie, otóż nie chodzimy w takie miejsca po zachodzie słońca, gdyż wtedy jest zazwyczaj jeszcze ciemniej. poza tym, jesteśmy gimnazjalistkami, nie mieszkamy na ulicy i mamy rodziców, których obchodzi o której godzinie wracamy do domów. trzeci powód jest zaś taki, że jest mnóstwo młodzieży o specyficznym poczuciu humoru, która lubi przesiadywać w takich miejscach po zmroku, czekać na potencjalnych zwiedzających i straszyć ich w bardzo niemiły sposób. zwyczajne, odpowiednio głośne "boo" wytrąca z równowagi i wpadasz w jakąś dziurę, mniej lub bardziej niebezpieczną. albo np. na Morskim Oku jakieś dzieci bawiły się w satanistów, kreśląc na podłodze heptagram, w środku kładąc czaszkę zwierzęcia, rozrzucając dookoła pióra i plamiąc ściany sztuczną krwią. jakiekolwiek były intencje tych ludzi, nie chciałabym się na nich natknąć w ciemności, szczególnie w takim miejscu. i chyba nie tylko ja.
        nie jesteśmy głupie, dowiadujemy się o jak najwięcej o zagrożeniach i warunkach w opuszczonym miejscu, zanim się do niego wybierzemy. ryzyko jest dużo mniejsze, jeśli ktoś, kto już tam był, ostrzeże przed ewentualnymi dziurami w podłogach, niestabilnych schodach czy zawalającym się stropie. nie znika rzecz jasna całkowicie, ale gdyby opuszczone miejsca były całkowicie pewne i bezpieczne, nie byłoby żadnej adrenaliny. to jak skok na bungee - nigdy nie wiadomo, czy lina nie będzie za długa.
        • rowerzysta.3 Ale mi nowość. 18.04.09, 00:41
          Ech dzieci. 15 lat temu tez łaziliśmy po takich miejscach. Teraz też odwiedzam stare, opuszczone, zabytkowe budynki w ramach WPG. W nocy również. Nic nowego nie wymysliliście. Macie tylko lepszy marketing i "cool" nazwę z angielskiego i już o was piszą w gazecie. Spytajcie rodziców czy bedąc w waszym wieku nie odwiedzali takich miejsc.

          Dziennikarzu, a może o mnie cos napiszesz? Ja też eksploruje takie miejsca.
        • mrarm Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 19.04.09, 16:55
          "to jak skok na bungee - nigdy nie wiadomo, czy lina nie będzie za długa."


          AHAHAH. No, jak użyjesz liny ze sklepu, i nie zmierzysz długości, to może byc rzeczywiście niebezpiecznie. Co jest niebezpiecznego w profesjonalnie przeprowadzonym skoku bungee? :]
      • kosmosiki Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 18.04.09, 00:55
        > Zupełną żenadą jest nadawanie angielskich nazw
        > na wszystko, niezadługo nie banalne chodzenie do
        > WC będzie "pissingiem"

        Sorry, że muszę Cię wyprowadzić z błogiej nieświadomości, ale pissing
        (zdrobniale od golden shower) to nieco co innego i również ma bogate tradycje. ;)

        Nie oceniam - każdemu jego porno, ale podobno to bardzo podoniecające.

        Aczkolwiek zgadzam się, że polskie określenia (w tym przypadku "złoty deszcz")
        są przyjemniejsze.
    • jayu Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:10
      Tez mi nowosc, zawsze ludzie takie rzeczy robili, i jeden artykul nie zmieni
      tego dramatycznie w jedna czy druga strone. Ja na przyklad raz sobie wszedlem
      z kumpela, na bydgoskiej wyspie mlynskiej, do spichrzy. Weszlismy az na sam
      dach. Oczywiscie, ze niebezpieczne, lekkomyslne, ale wrazen co nie miara i
      widok na panorame Bydgoszczy nieziemski =] Wybryk, bo wybryk ale bede
      wspominal do konca zycia. W gimnazjum nigdy nie bylem wiec nie wiem czy to
      istotne ;)
    • vondemelon Miasto, Masa, Maszyna 17.04.09, 23:32
      Niby nic nowego, a jednak.
      Kiedys nie szukalem koniecznie miejsc "opuszczonych" czy "zakazanych". Szlajalo
      sie po miescie podziwiajac detale architektury, lofrowalo po podworzach i
      dachach probujac uchwycic miasto. Tak zreszta najlepiej je poznac - od
      nietypowej, malo znanej strony.

      Pytanie na ile to teraz mozliwe. Wszedzie bramy, domofony, kraty...
    • punter [...] 17.04.09, 23:34
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • oputerko Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 17.04.09, 23:50
      To się robi coraz popularniejsze.
      W Warszawie i w okolicach ostatnio w modzie jest Waypoint-Game
      www.waypointgame.pl
      • rowerzysta.3 Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 18.04.09, 00:12
        Ostatnio? Chlopczyku widać że siedzisz tylko przed kompem. Waypointgame jest juz od dwóch lat. Dzięki niemu poznałem lepiej zabytki i historię Warszawy. Poznałem miejsca i ich historie, o których nie miałem pojęcia, bo władza nie dba o zachowanie zabytków.
        A w Forcie Piłsudskiego byłem jakis czas temu. Jedyne niebezpieczeństwo było w drodze do Fortu-ślepi kierowcy, którzy innych uzytkoników drogi mają w d...
    • cosczegoniebylo KFC? 18.04.09, 00:31
      Rodzice pozwalają im jeść mięso w takich jadłodajniach? To już lepiej niech
      zwiedzają mury - to im wyjdzie na zdrowie.
    • trelemorele Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 18.04.09, 00:31
      nowosc? robilem to jak mialem 10 lat... czyli 21 lat temu ;)
    • andreas3233 Re: Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 18.04.09, 00:34
      W Warszawie, w rejonie Muzeum WP / od strony parku /, jest/bylo
      ciekawe wejscie - do b. szpitala.
    • lonelyboy1989 Aha, czyli co? 18.04.09, 00:51
      Lepiej jakby chlały pod blokiem i ćpały po kątach?
    • zuzafon28 Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 18.04.09, 01:14
      Takie zabawy 'uprawialiśmy" od zawsze; tylko wtedy nie było internetu:)
      rocznik '50
    • sirencityboy Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 18.04.09, 07:24
      Tacy fanie urbexu, wchodza w 10 osob, gadaja przez komorki w czasie eksploracji,
      zabieraja rzeczy z miejscowki. "Take nothing but photos, leave nothing but
      footprints", taka miała być zasada. Przez takie wizyty grup malolatcwa
      miejscowki po paru miesiacach sa w zalosnym stanie.
    • urynanet Ryzykowne hobby warszawskich gimnazjalistek 18.04.09, 08:56
      Prypeć na Ukrainie, Budomel w Poznaniu, na stopa do Iranu to już wszystko
      było,a teraz szykuje się www.kirgistan2009.pl,na moje pytanie czy chcą
      zwiedzać Bajkonur, gdzie jest zakaz wstępu dla cudzoziemców padła odpowiedź,
      że się pogada :>
    • agata_zuzanna siedem-osiem lat temu 18.04.09, 09:12
      robiłam dokładnie to samo i nawet nie wiedziałam, że to się nazywa po angielsku.
      • 2-pswiecki Przemiła Agato, kiedyś to się nazywało.. 18.04.09, 12:37
        "włóczenie po zbyrach"; brzmi de mode, i gdyby nie wpływ
        kulturotwórczy narodów Zachodu nigdy bym się nie dowiedział jaka ta
        była wyrafinowana zabawa nastolatka. Ktoś słusznie powiedział:"Ile
        trzeba zmienić by zostało po staremu". Innym przykładem jest 20 lat
        burzliwej transformacji ustrojowej by z powrotem mieć szklane
        butelki na wymianę w sklepie i torby płócienne na zakupy:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka