Dodaj do ulubionych

Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot

23.04.09, 15:02
My nie chcemy targów - ambasadorzy za Fotygę - to NIE BĘDZIE na razie tych
podpisów - podamy wtedy Kaczyńskiego cywilnie do sądu, za narazanie interesów
polskich na niebezpieczeństwo.
NIE dla Fotygi w ONZ - jej wczorajsza wypowiedź to bezwładny słowotek i
skargi, że nie jest kuchtą !
Obserwuj wątek
    • annubis74 Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 15:03
      To może pan radek by się w końcu pofotygował i przeczytał ten
      stenogram,
      i wtedy będzie dopiero miał kłopot, jak wyswiadczyć "przysługę'
      bratu bliźniakowi nie tracąc przy tym resztek honoru. ciekawe skad
      ta potrzeba lizusostwa wobec prezydenta, który go nie lubi, nie
      ceni, nie popiera i jest wobec radka co najmniej krytyczny.
      może stanowisko ambasadora przy onz nie jest jakas strategiczną
      placówką, ale pliiiss taka fortyga to naprawdę kompromitacja
      • mlasskacz Tusk mięczak na pewno ją wyśle... 23.04.09, 16:30
    • incipit Radek nie rób cyrku z Nowego Jorku 23.04.09, 15:08
      Radek nie rób cyrku z Nowego Jorku.

      Kartoflanka z kaczym smakiem może tam nie smakować.
      • cz27 Re: Radek nie rób cyrku z Nowego Jorku 23.04.09, 16:53
        incipit napisał:

        > Radek nie rób cyrku z Nowego Jorku.
        >
        > Kartoflanka z kaczym smakiem może tam nie smakować.
        Sikorski ty nie graj frajera,tylko odrazu pogoń tego babola do
        magla,wkoncu bądż mezszyzną i nierób z Polaków przygłópów!!!
    • freon Szanowny Panie Ministrze 23.04.09, 15:16
      Po co panu stenogram? Przeciez pan wie co mowila Fotyga. Obok niej
      siedziala przeciez min.Bernatowicz, ktora doskonale slyszala slowa
      Fotygi. A pozniej te same slowa przytaczala prasa, telewizja i radio.
      Slowo w slowo. Nie rozumiem wiec po co stenogram. Dla zamydlenia
      oczu? Nie wiem tez po co rozmowa z Premierem? To przeciez PAN ma
      decydowac o polskiej polityce zagranicznej i to PAN ewentualnie moze
      Premierowi zarekomendowac odrzucenie tej kandydatki po tym jak
      okazala sie nieprzygotowana do pelnienia funkcji. Zawracanie
      Premierowi glowy jakimis tam kandydatkami na ambasadorow jest srednio
      stosowne i nie swiadczy najlepiej o Panu jako szefie polskiej
      dyplomacji. Dyplomaci maja byc profesjonalistami, a pani Fotyga
      zachowala sie w sposob wysoce nieprofesjonalny. Nie nadaje sie na
      ambasadora - nie jedzie. Koniec dyskusji.
    • draftart Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 15:21
      czy fatyga zawsze ma takiego buca na twarzy, czy to tylko zdjęcia
      • cz27 Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 16:57
        draftart napisał:

        > czy fatyga zawsze ma takiego buca na twarzy, czy to tylko zdjęcia
        Fotyga zawsze ma takii błazeński wyraz twarzy.
    • batysia Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 15:23
      Ja w ogóle nie rozumiem, jak pan Sikorski mógł poprzeć tę kandydaturę.? Wcześniej wszyscy krytykowali p. Fotygę, a teraz taki zaszczyt - ambasador przy ONZ! Układziki widoczne jak na dłoni, a wielki wstyd dla całej Polski!
      • cree-is-me A co tu jest do "rozumienia"? :/ 23.04.09, 15:48
        Prezydęt "veto" Kaczyński zablokował wydanie papierów
        uwierzytelniających dla bez mała 10 ambasadorów w różnych krajach,
        naciskając w ten sposób na nominację Fatygi do ONZ. Albo Sikorski tę
        pulardę tam wyśle, albo dalej będzie trwać kompromitująca Polskę
        sytuacja - ambasadorzy niby są na miejscu, ale nie mogą działać. Tak
        oto pisuarczykowie realizują po cichutku republikę kolesiostwa,
        którą tak chętnie piętnują w swoich spotach.
    • rwakulszowa Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 15:29
      Jak Państwo myślicie, kto jest głupszy: Nelly Rokita czy poraniona
      Anna Fotyga ?
      • cz27 Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 16:59
        rwakulszowa napisał:

        > Jak Państwo myślicie, kto jest głupszy: Nelly Rokita czy poraniona
        > Anna Fotyga ?
        One obie są podobne do konskiego szwanca.
    • flyb52 Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 15:32
      Jaki pracodawca zatrudni pracownika, ktory przed podpisaniem umowy o
      prace mowi mu wprost: jestes pan do dupy i tylko z niechecia
      podpisuje ten kontrakt? Ta kobita pokazala jakiej dyplomacji mozna
      sie po niej spodziewac. Sikorski powinien tez myslec o wyborcach a
      nie tylko "handlowac" rezydentem. Jesli na Cyprze przez rok czasu
      nie bedzie ambasadora ziemia sie nie rozleci.
    • et-l Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 15:32
      Gdzie ta baba sie pcha? I po co? Nic dobrego z tego nie wyniknie...
    • excez Sikorski, przeciez ona nie bedzie ciebie sluchala. 23.04.09, 15:33
      • takajednaania To ją odwoła. 23.04.09, 18:00
        • elucidator Re: To ją odwoła. 23.04.09, 18:49
          To nie jest takie proste. Ambasadorow odwoluje bowiem prezydent, a Fotyga to
          jego czlowiek.
    • alfa_beta1 Sikorski mięczak 23.04.09, 15:42
      byle kurdupel tupnie noga a on gnie sie w krzyżu i prosi pokornie o wybaczenie
      • pollack5 Sikorski - pokaż jaja!! 23.04.09, 15:51

        Legendarny tłumok do Włoszczowy!!!
    • patriotaa Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 15:51
      Gdyby polska była normalnym państwem to za takie wypowiedzi jakie wygłasza na
      Pana Prezydenta, rząd, platforma, tusk, sikorski i palikot to by dawno byli by
      skazani na wieloletnie więzienia bez prawa łaski
      • freon Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 16:10
        Jesli dla Ciebie normalnym krajem jest np. Zimbabwe czy Bialorus, to
        owszem. Tak wlasnie by sie stalo w zamordystycznej autokracji. Ale na
        szczescie Polska jest krajem demokratycznym, balwanku podpisujacy sie
        jako partiota (sic!)
      • eti.gda Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 16:46
        patriotaa napisał:

        > Gdyby polska była normalnym państwem to za takie wypowiedzi jakie
        wygłasza na
        > Pana Prezydenta, rząd, platforma, tusk, sikorski i palikot to by
        dawno byli by
        > skazani na wieloletnie więzienia bez prawa łaski

        To, że nie zostali skazani na długoletnie więzienie świadczy, że
        jednak jesteśmy państwem w miarę normalnym.
      • elucidator Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 18:51
        Wlasnie dlatego ze Polska _jest_ normalnym, czyli wolnym i demokratycznym
        krajem, obywatele moga krytykowac, i to nawet ostro, wszystkich przedstawicieli
        wladzy.
      • sceptyk40 Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 19:33
        No i zamarzył się patriocie powrót do zamordyzmu ?
      • atibalo Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 21:25

    • eva15 Kłopot to jest nie z Fotygą a z Sikorskim 23.04.09, 15:52
      Kłopot to jest nie z Fotygą a z Sikorskim. Fotyga rzeczywiście mało się na to
      stanowisko nadaje i to nawet i ze względów innych niż tylko krytykowanie swych
      pracodawców.

      Ale gdyby nie szef MSZ to tematu by wcale nie było. Sikorski zrobił ten
      dziwaczny deal z Kaczyńskim w zamian za jakieś obietnice czy ustępstwa, a może
      po prostu, jak pisała prasa, w zamian za Kacze poparcie dla kandydatury
      Sikorskiego na szefa NATO. Na koniec Kaczyński kadydatury nie poparł, zresztą
      nie było jak, bo nie była zgłoszona, a Sikorski został ze swoim zobowiązaniem.
      Jeśli tak było, to teraz widać, że handlowanie stołkami dla prywaty nie zawsze
      się udaje. I później jest kłopot.
      • cree-is-me Kłopot jest nie z Sikorskim, tylko z tobą. 23.04.09, 16:07
        Bardzo chętnie wypowiadasz się na każdy możliwy temat, nawet jeśli
        nie wiesz o co chodzi, albo wręcz nic nie masz do powiedzenia.
        Domyślam się, że próbujesz się dowartościować, czekistko, ale
        poszukaj sobie prostszych sposobów, nieboraczko przepocieszna.
        <rotfl>
      • zbychuk Re: Kłopot to jest nie z Fotygą a z Sikorskim 23.04.09, 16:45
        pO raz pierwszy (chyba) przyznalas, ze robienie ukladow z obecnym prezydentem
        nie ma sensu, bo ten nie dotrzymuje slowa.
        Ale to chyba nie chodzilo o poparcie Sikorskiego (choc o ile wiem to poparcie
        nie mialo doprowadzic do wyboru Sikorskiego, tylko do innych ustepstw), ale o
        innych ambasadorow, ktorych blokuje pan prezydent.
    • kazimierz111 I śmieszno i straszno...! 23.04.09, 15:54
      Ta pani sama się oceniła. "Legendarna Fotyga" to fakt. Gdyby głupota mogła
      fruwać pani Fotyga fruwałaby jak gołębica.
      • bity_po_ryju Radoslaw S. jako minister 23.04.09, 17:23
        Parę tygodni temu gruchnęła wiadomość o kandydaturze min.
        Sikorskiego na funkcję Sekretarza Generalnego NATO. Reżimowe
        mediodajnie dostały w związku z tym obowiązkowego w takich razach
        euforycznego amoku i z miejsca przystąpiły do
        gigantycznego „lansu", mającego wywołać wrażenie, jakby Sikorski
        był już pewniakiem, a „przyklepanie" jego kandydatury na
        najbliższym szczycie Sojuszu – prostą formalnością. Tymczasem,
        wkrótce okazało się, że ta cała propagandowa piana nie była warta
        funta kłaków, sekretarzem NATO zostanie najprawdopodobniej duński
        premier Anders Rasmussen, zaś Sikorski, tak ponoć chwalony w
        Europie za to, że nie jest Kaczyńskim, poklepywany po plecach i
        ogólnie cacany, może tylko sobie na natowskie smakołyki popatrzeć,
        niczym dziecko przyklejające nos do szyby wystawowej cukierni.
        Amerykanie (bo to głównie oni decydują o tego typu sprawach) i
        reszta sojuszników potraktowali naszego Radzia jak pętaka.
        Dlaczego tak się stało? Ano dlatego, że sam zainteresowany dał im
        do tego świetny powód swymi wcześniejszymi przejawami żałosnej,
        iście gó...arskiej nieodpowiedzialności, a wszystko to w
        prowincjonalno – cwaniackiej otoczce bydgoskiego doliniarza, który
        wszedł między prawdziwych macherów i od tej pory pielęgnuje
        snobistyczne rojenia o przynależności do ich ekskluzywnego grona.

        Tarcza, głupcze!

        Mówiąc krótko, uważam, że utrącenie kandydatury Sikorskiego to
        przede wszystkim pokłosie jego postawy w sprawie tarczy
        antyrakietowej.
        Sikorski wystawił Amerykanów do wiatru, miesiącami przeciągając
        pozorowane negocjacje i chwaląc się tym publicznie, jacy to
        jesteśmy teraz twardzi i „nie rozmawiamy z Ameryką na kolanach".
        Pomyślmy. Takie teksty wygłaszane tylko dla medialnej klaki wobec
        jedynego poważnego militarnie sojusznika, którego obecność w Polsce
        sama z siebie wzmacniałaby nasze bezpieczeństwo. Czesi to
        rozumieli, nasi włodarze owładnięci manią, by za wszelką cenę być
        przeciwieństwem Kaczyńskich – ni w ząb. Gdyby nie „dywersyjny"
        wywiad Waszczykowskiego dla „Newsweeka" i wzmożony nacisk Lecha
        Kaczyńskiego, do tej pory pod umową nie było by nawet parafki. To
        był ze strony polskiego rządu i Sikorskiego osobiście, świadomy
        sabotaż, celowa próba utrącenia projektu. Amerykanie takie rzeczy
        mogą zapomnieć tylko Rosji, a i to nie zawsze.
        Sikorski, rzecz jasna, kalkulował „na Obamę", sądząc, że po
        zwycięstwie Demokraty problem (no właśnie – dla Sikorskiego tarcza
        od początku była problemem, a nie szansą) tarczy rozwiąże się
        automatycznie. I tu właśnie wylazło z niego wspomniane wcześniej
        prowincjonalne cwaniactwo, którego najwyraźniej nie wytępił ani
        Oksford, ani waszyngtońsko – nowojorskie salony. Kombinując jak koń
        pod górę w sprawie tarczy, wyrobił sobie w oczach amerykańskiego
        establishmentu opinię faceta na którym nie można polegać.
        Amerykanie nie poprą gościa, któremu nie sposób zaufać. Nie poprą
        faceta, który próbował ich orżnąć. Tacy już są, ci Amerykanie, „z
        którymi przestaliśmy rozmawiać na kolanach". Gdy ktoś usiłuje w
        najgorszym stylu zrobić z nich idiotów, to później jakoś go nie
        lubią.
        I guzik ma do rzeczy, że Obama też nie chce tarczy. W Stanach, jak
        wszędzie, są jeszcze zainteresowane nią grupy nacisku, jest również
        administracja działająca w myśl zasady „dłużej klasztora niż
        przeora". Zasiadający w Gabinecie Owalnym napompowany medialnie
        fircyk pokroju Obamy jest w stanie prace nad tarczą co najwyżej
        spowolnić. Zbyt wiele już w ten projekt zainwestowano, by lekką
        ręką wyrzucać go do kosza. Poważne kraje kontynuują pewne
        strategiczne założenia, co najwyżej nieco inaczej rozkładając
        akcenty.
        Nasz głupio - mądry „minio" od spraw zagranicznych, najwyraźniej
        nie wziął tego pod uwagę i w efekcie żenująco wręcz przekombinował.
        Skutki są następujące:
        1) Nie będzie tarczy (tzn. prędzej czy później będzie, lecz nie u
        nas);
        2) Sikorski i tak nie zostanie szefem NATO;
        3) Na Kremlu rechoczą i odbijają szampanskoje.
        Na marginesie: przywracanie do łask skompromitowanych postaci
        związanych z WSI, co do którego w kwatera główna Sojuszu nie raz
        wysuwała zastrzeżenia i którego rozwiązanie przywitano w Brukseli z
        ulgą, też, delikatnie mówiąc, nie poprawiło w oczach sojuszników
        naszej wiarygodności.
        Moskwa i Europa Zachodnia.
        Sikorski zdaje sobie sprawę z tego, że obsada szefostwa NATO
        decyduje się również w Moskwie, tzn. sekretarz generalny musi
        być „strawny" dla Kremla. Stąd też jego beznadziejna polityka
        umizgów zarówno wobec Rosji, jak i epatowanie „bezkonfliktowością"
        i „konstruktywną postawą" zapatrzonej w Rosję, wykastrowanej
        Zachodniej Europy. Wszystko na nic. Ile medialnych pokłonów
        Sikorski by nie wybił, ile imprez w swoim dworku by nie wyprawił,
        jego kandydatura dla Rosji i posłusznego jej eunuchowatego Zachodu
        i tak byłaby nie do przyjęcia, podobnie jak każdego innego, choćby
        najbardziej spolegliwego Polaka. Dla Zachodu jako Polak i tak
        jest „genetycznie" obciążony antyrosyjskością, dla Rosji natomiast
        każde wywyższenie przedstawiciela narodu o którym świat ma
        zapomnieć było i jest nie na rękę. Co innego pochwalić, lub
        pogłaskać po główce, a co innego ofiarować tak eksponowany fotel.
        Jedyną siłą zdolną do przeforsowania takiej kandydatury są Stany
        Zjednoczone, z którymi Sikorski postąpił w opisany chwilę wcześniej
        sposób. Pętak i tyle.
        Sikorski najwyraźniej zapomniał, że pijarowskie sztuczki, to plewy
        dobre dla zmanipulowanej i medialnie urobionej lemingowatej masy. Z
        poważnymi partnerami trzeba rozmawiać poważnie i mieć do dyspozycji
        poważne argumenty.


        Zakończenie.

        Wbrew wylanym powyżej złośliwościom, porażkę Sikorskiego odbieram
        bez szczególnej satysfakcji. Polak na tak eksponowanym stanowisku,
        to zawsze nobilitacja i prestiż dla kraju. Co bym o Sikorskim nie
        sądził (a opinię na jego temat mam nie najlepszą – uważam go za
        faceta, który rozmienił się na drobne i dla kariery sprzeniewierzył
        się samemu sobie, zaprzepaszczając całkiem ładne karty swojej
        biografii), jego szefowanie w NATO siłą rzeczy przesunęłoby nieco
        ciężar zainteresowań Sojuszu w stronę Europy Środkowo – Wschodniej,
        zwiększając uwrażliwienie możnych tego świata na problemy naszego
        regionu. Tak, niestety, się nie stanie. Zmarnowano szansę na choćby
        częściowe zrównoważenie filorosyjskiej polityki Niemiec, Włoch,
        Francji i wyjątkowo szkodliwych prokremlowskich „gestów" nowej
        amerykańskiej administracji. Sikorski w swej nieskończonej pysze,
        zaślepieniu i ignorancji zachował się jak rosyjski agent wpływu.
        Doprawdy, jeszcze paru takich użytecznych idiotów a Rosja nie
        będzie musiała nikogo u nas werbować i przekupywać. Rozłożymy się
        sami.

        • stefan99999 Ale się rozpisałeś! 23.04.09, 19:58
          Ale się rozpisałeś. Szkoda, że bez sensu.

          Amerykanie szanują tylko takich partnerów, którzy potrafią twardo negocjować. A po negocjacjach są lojalni. Sikorski twardo stawiał kwestie tarczy, bo chciał coś na tym ugrać.

          Dla kontrastu: prezydent (nazwiska nie warto wymieniać, aby nie utrwalać dźwięków zbytecznych) pojechał na szczyt Unii umierać za pierwiastek. Oddał go bez targowania się. Przywiózł Joaninę ogłaszając, że to sukces. A teraz nie chce podpisać traktatu, który sam wynegocjował. Czy to według Cibie jest właściwa metoda negocjacji? Nawiasem mówiąc uważanie za sukces możliwości blokowania czegoś, przez jeden z krajów świadczy o głębokiej niechęci do współpracy z kimkolwiek. A co będzie jak jakiś inny kraj zablokuje rozwiązania korzystne dla Polski? Czy to też będzie sukces?
        • rwakulszowa Re: Radoslaw S. jako minister 23.04.09, 21:21
          Strasznie się nadąłeś intelektualnie "bity po ryju"i tylko
          zanieczyściłeś powietrze oraz wydałes wiadomy w takim wypadku
          odgłos.
          Oczywiście że Sikorski jest amerykańskim dupolizem, ale nie u
          demokratów, lecz w American Enterprise Institute czyli u Cheneya i
          Rumsfelda. Kłopot w tym ze ta ekipa jest taraz odsunięta i Ron Asmus
          w niczym Radziowi u Obamy nie pomoze. Tarcza jest ci potrzebna (oraz
          reszcie obywateli III RP) jak psu wrotki. Jak tak bardzo za nia
          tęsknisz to wykop sobie studnię na działce, wsadz w nią tekturowa
          rakietę z odpowiednimi napisami i czekaj zas przyleca Iskandery z
          Kaliningradu. Tylko żebyś później sie nie skarzył !!!
    • kruk51 Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 16:14
      Szanowny Panie Premierze ! Powołanie Pani Fotygi na stanowisko amba
      sadora, to samobójcza branka, to strzał w kolano na własne życzenie.
      Konsekwencje tego będą opłakane ! Z Panem Prezydentem nie można wcho
      dzić w żadne układy. To nie jest człowiek odpowiedzialny !
      • zbychuk Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 16:47
        Fakt to jest strzal w kolano, ale jak go nie zaakceptujesz, to otrzymasz serie w
        oba kolana (nie powolanie kilku innych ambasadorow blokowanych przez
        prezydenta). No i co wybrac?
        Na pewno nie wybierac Lecha Kaczynskiego na nastepne 5 lat :)
        • fidelxxx Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 19:16
          O ile dobrze wiem, szantaż jest troszkę karalny w naszym kraju.
          I o ile dobrze wiem, konstytucja mówi, że w przypadku popełnienia przestępstwa
          przez urzędującego prezydenta, możliwe jest postawienie go przed oblicze
          trybunału i jego odwołanie ze stanowiska.

          Tusk, pokaż wreszcie że masz jaja i odwołaj tego kartoflanego buca!
    • ko_menta_tors Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 16:39
      I po co te fochy?! Wiadomo, że wniosku nie wycofa i p.Fotyg bedzie
      szaleć na parkietach Nowego Yorku, wzbudzając sensację wśród
      koleżeństwa ambasadorskiego...
    • shirokaba Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 16:51
      A może by tak przestać kupować poparcie dla ambasdorów? Dlaczego rząd zgadza
      się na szantaż prezydenta? Jeżeli prezydent nie podpisze listów
      uwierzytelniających to znaczy, że nie wywiązuje się ze swoich obowiązków i
      działa na szkodę państwa. Czy w Polsce nie ma mądrych wykształconych ludzi,
      których nie trzeba będzie się wstydzić? Przecież Fotyga nie reprezentuje sobą
      nic. Słuchałam wczoraj jej wypowiedzi. Żałosne. I taki ktoś "antyrządowy" ma
      pełnić tak ważną rolę? Mówiła o lojalności wobec Polski a Polska to
      Kaczyńscy(według prezydenta) więc chyba mówiła prawdę.
      Jeżeli ona dostanie tą nominację już nigdy nie zagłosuję na PO. Pani "za
      godzinę" przyniesie tylko Polsce wstyd.
    • mietek2346 Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 16:58
      Kaczynscy maja Polske,gdzies, moim zdaniem sa inspirowani przez obcy
      wywiad panstwa ktoremu zalezy na osmieszeniu Polski,min naciskajac
      by Fotyge wyslac do NY choc ta kobieta napewno by sie spelnila bedac
      np.bufetowa na dworcu w Koluszkach.Tusk ustepujac kurduplom nie
      tylko strzelil sobie w kolano ale chyba i w leb,to piwo wypije juz
      niedlugo
    • imagistyk Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 17:06
      Fotyga potrzebna jest Sikorskiemu,aby maskować jego nieudolnośc w kierowaniu MSZ-em. Polityka zagraniczna nie polega tylko na narcystycznych zabiegach Sikorskiego w sprawie kolejnych posad. Za dwa lata Polska będzie przewodniczyć UE i czeka nas blamaż.
      • stefan-50 Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 21:19
        imagistyk napisał:

        > Fotyga potrzebna jest Sikorskiemu,aby maskować jego nieudolnośc w kierowaniu MS
        > Z-em. Polityka zagraniczna nie polega tylko na narcystycznych zabiegach Sikorsk
        > iego w sprawie kolejnych posad. Za dwa lata Polska będzie przewodniczyć UE i cz
        > eka nas blamaż.


        Widać masz większe rozeznanie w kompetencjach MSZ niż Bartoszewski, Meller,
        Rosati, Kwaśniewski.... Gratuluję samopoczucia. po ilu małpkach go osiągnąłeś ?
    • zbigstar Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 17:08
      "Legendarna" Fotyga to nadęta, pełna pychy i pogardy do wszystkiego co nie
      pisowskie idiotka. I tak to trzeba po imieniu nazwać. Żaden z niej
      przedstawiciel Polski przy ONZ, a jedynie wtyczka Lecha Aleksandra. I tyle.
      Sikorski ma kłopot i będzie go jeszcze długo miał, tyle że coraz większy. Na
      własne życzenie.
    • acc4 Nie ulegajcie szantażowi Lecha Kaczyńskiego. 23.04.09, 17:21
      Jeśli chce nagradzać wierne sługi niech to robi za swoje, a nie za
      pieniądze podatnika. Trudno, nie będziemy mieć nowych ambasadorów do
      końca kadencji obecnego lokatora pałacu prezydenckiego. Polska się
      od tego nie zawali. Znacznie gorzej dla Polski, jeśli reprezentować
      ją będzie ta "legendarna" Fotyga.
    • bity_po_ryju A mamy, mamy ! 23.04.09, 17:24
      Parę tygodni temu gruchnęła wiadomość o kandydaturze min.
      Sikorskiego na funkcję Sekretarza Generalnego NATO. Reżimowe
      mediodajnie dostały w związku z tym obowiązkowego w takich razach
      euforycznego amoku i z miejsca przystąpiły do
      gigantycznego „lansu", mającego wywołać wrażenie, jakby Sikorski
      był już pewniakiem, a „przyklepanie" jego kandydatury na
      najbliższym szczycie Sojuszu – prostą formalnością. Tymczasem,
      wkrótce okazało się, że ta cała propagandowa piana nie była warta
      funta kłaków, sekretarzem NATO zostanie najprawdopodobniej duński
      premier Anders Rasmussen, zaś Sikorski, tak ponoć chwalony w
      Europie za to, że nie jest Kaczyńskim, poklepywany po plecach i
      ogólnie cacany, może tylko sobie na natowskie smakołyki popatrzeć,
      niczym dziecko przyklejające nos do szyby wystawowej cukierni.
      Amerykanie (bo to głównie oni decydują o tego typu sprawach) i
      reszta sojuszników potraktowali naszego Radzia jak pętaka.
      Dlaczego tak się stało? Ano dlatego, że sam zainteresowany dał im
      do tego świetny powód swymi wcześniejszymi przejawami żałosnej,
      iście gó...arskiej nieodpowiedzialności, a wszystko to w
      prowincjonalno – cwaniackiej otoczce bydgoskiego doliniarza, który
      wszedł między prawdziwych macherów i od tej pory pielęgnuje
      snobistyczne rojenia o przynależności do ich ekskluzywnego grona.

      Tarcza, głupcze!

      Mówiąc krótko, uważam, że utrącenie kandydatury Sikorskiego to
      przede wszystkim pokłosie jego postawy w sprawie tarczy
      antyrakietowej.
      Sikorski wystawił Amerykanów do wiatru, miesiącami przeciągając
      pozorowane negocjacje i chwaląc się tym publicznie, jacy to
      jesteśmy teraz twardzi i „nie rozmawiamy z Ameryką na kolanach".
      Pomyślmy. Takie teksty wygłaszane tylko dla medialnej klaki wobec
      jedynego poważnego militarnie sojusznika, którego obecność w Polsce
      sama z siebie wzmacniałaby nasze bezpieczeństwo. Czesi to
      rozumieli, nasi włodarze owładnięci manią, by za wszelką cenę być
      przeciwieństwem Kaczyńskich – ni w ząb. Gdyby nie „dywersyjny"
      wywiad Waszczykowskiego dla „Newsweeka" i wzmożony nacisk Lecha
      Kaczyńskiego, do tej pory pod umową nie było by nawet parafki. To
      był ze strony polskiego rządu i Sikorskiego osobiście, świadomy
      sabotaż, celowa próba utrącenia projektu. Amerykanie takie rzeczy
      mogą zapomnieć tylko Rosji, a i to nie zawsze.
      Sikorski, rzecz jasna, kalkulował „na Obamę", sądząc, że po
      zwycięstwie Demokraty problem (no właśnie – dla Sikorskiego tarcza
      od początku była problemem, a nie szansą) tarczy rozwiąże się
      automatycznie. I tu właśnie wylazło z niego wspomniane wcześniej
      prowincjonalne cwaniactwo, którego najwyraźniej nie wytępił ani
      Oksford, ani waszyngtońsko – nowojorskie salony. Kombinując jak koń
      pod górę w sprawie tarczy, wyrobił sobie w oczach amerykańskiego
      establishmentu opinię faceta na którym nie można polegać.
      Amerykanie nie poprą gościa, któremu nie sposób zaufać. Nie poprą
      faceta, który próbował ich orżnąć. Tacy już są, ci Amerykanie, „z
      którymi przestaliśmy rozmawiać na kolanach". Gdy ktoś usiłuje w
      najgorszym stylu zrobić z nich idiotów, to później jakoś go nie
      lubią.
      I guzik ma do rzeczy, że Obama też nie chce tarczy. W Stanach, jak
      wszędzie, są jeszcze zainteresowane nią grupy nacisku, jest również
      administracja działająca w myśl zasady „dłużej klasztora niż
      przeora". Zasiadający w Gabinecie Owalnym napompowany medialnie
      fircyk pokroju Obamy jest w stanie prace nad tarczą co najwyżej
      spowolnić. Zbyt wiele już w ten projekt zainwestowano, by lekką
      ręką wyrzucać go do kosza. Poważne kraje kontynuują pewne
      strategiczne założenia, co najwyżej nieco inaczej rozkładając
      akcenty.
      Nasz głupio - mądry „minio" od spraw zagranicznych, najwyraźniej
      nie wziął tego pod uwagę i w efekcie żenująco wręcz przekombinował.
      Skutki są następujące:
      1) Nie będzie tarczy (tzn. prędzej czy później będzie, lecz nie u
      nas);
      2) Sikorski i tak nie zostanie szefem NATO;
      3) Na Kremlu rechoczą i odbijają szampanskoje.
      Na marginesie: przywracanie do łask skompromitowanych postaci
      związanych z WSI, co do którego w kwatera główna Sojuszu nie raz
      wysuwała zastrzeżenia i którego rozwiązanie przywitano w Brukseli z
      ulgą, też, delikatnie mówiąc, nie poprawiło w oczach sojuszników
      naszej wiarygodności.
      Moskwa i Europa Zachodnia.
      Sikorski zdaje sobie sprawę z tego, że obsada szefostwa NATO
      decyduje się również w Moskwie, tzn. sekretarz generalny musi
      być „strawny" dla Kremla. Stąd też jego beznadziejna polityka
      umizgów zarówno wobec Rosji, jak i epatowanie „bezkonfliktowością"
      i „konstruktywną postawą" zapatrzonej w Rosję, wykastrowanej
      Zachodniej Europy. Wszystko na nic. Ile medialnych pokłonów
      Sikorski by nie wybił, ile imprez w swoim dworku by nie wyprawił,
      jego kandydatura dla Rosji i posłusznego jej eunuchowatego Zachodu
      i tak byłaby nie do przyjęcia, podobnie jak każdego innego, choćby
      najbardziej spolegliwego Polaka. Dla Zachodu jako Polak i tak
      jest „genetycznie" obciążony antyrosyjskością, dla Rosji natomiast
      każde wywyższenie przedstawiciela narodu o którym świat ma
      zapomnieć było i jest nie na rękę. Co innego pochwalić, lub
      pogłaskać po główce, a co innego ofiarować tak eksponowany fotel.
      Jedyną siłą zdolną do przeforsowania takiej kandydatury są Stany
      Zjednoczone, z którymi Sikorski postąpił w opisany chwilę wcześniej
      sposób. Pętak i tyle.
      Sikorski najwyraźniej zapomniał, że pijarowskie sztuczki, to plewy
      dobre dla zmanipulowanej i medialnie urobionej lemingowatej masy. Z
      poważnymi partnerami trzeba rozmawiać poważnie i mieć do dyspozycji
      poważne argumenty.


      Wbrew wylanym powyżej złośliwościom, porażkę Sikorskiego odbieram
      bez szczególnej satysfakcji. Polak na tak eksponowanym stanowisku,
      to zawsze nobilitacja i prestiż dla kraju. Co bym o Sikorskim nie
      sądził (a opinię na jego temat mam nie najlepszą – uważam go za
      faceta, który rozmienił się na drobne i dla kariery sprzeniewierzył
      się samemu sobie, zaprzepaszczając całkiem ładne karty swojej
      biografii), jego szefowanie w NATO siłą rzeczy przesunęłoby nieco
      ciężar zainteresowań Sojuszu w stronę Europy Środkowo – Wschodniej,
      zwiększając uwrażliwienie możnych tego świata na problemy naszego
      regionu. Tak, niestety, się nie stanie. Zmarnowano szansę na choćby
      częściowe zrównoważenie filorosyjskiej polityki Niemiec, Włoch,
      Francji i wyjątkowo szkodliwych prokremlowskich „gestów" nowej
      amerykańskiej administracji. Sikorski w swej nieskończonej pysze,
      zaślepieniu i ignorancji zachował się jak rosyjski agent wpływu.
      Doprawdy, jeszcze paru takich użytecznych idiotów a Rosja nie
      będzie musiała nikogo u nas werbować i przekupywać. Rozłożymy się
      sami.

    • washner Placówki się jej zachciało. Wiosna -krowy doić 23.04.09, 17:27
      a nie w świat jechać - chyba że do mongolii
    • chinsk.i.smok Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 17:29
      Może Pani Fotyga poważniej uszkodziła się podczas tego nieszczęsnego
      wypadku?
      • alka.modesta Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 22:04
        mam pewien problem z twoja sygnaturka - za bardzo przypomina mi linie obrony
        (pana) zyzaka... :-(
    • cymber.gaj Re: Sikorski o Fotydze: Mamy kłopot 23.04.09, 17:39
      Plan jest prawdopodobnie taki: powołać Fotygę i niech "Prezydent" podpisze papiery dla ambasadorów. Potem przy pierwszej niesubordynacji (na co nie trzeba będzie długo czekać, bo Fotyga to kukiełka kaczystów)wywalić z głośnym trzaskiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka