babariba-babariba
30.04.09, 04:47
...ja myślę, że intuicyjną rację ma jednak Adam Michnik. Z tym, że jak zwykle sprawa rozbija się o szczegóły. Realizacja jego postulatu wydaje się niemożliwa do spełnienia choćby z powodów logistycznych, bo zdaje się p. Adam nie zdaje sobie sprawy z ogromu pracy, jaki by trzeba było wykonać przy skanowaniu kilometrów sb-ckich teczek.
Problem z teczkami polega na elitarności w dostępie do tego dobra i arbitralności orzeczeń członków zakonu mającego nad nimi pieczę.
To ta aura tajemnicy i żonglowanie teczkami na potrzeby bieżączki politycznej nadaje im taką wagę.
Wydaje się, że problem mógłby być rozwiązany w dość prosty sposób - poprzez umożliwienie powszechnego, odpłatnego dostępu do zasobów IPN-u. Kwestia odpłatności jest tu kluczowa, bo wielu ciekawskich zniechęcić może szukania w zakurzonych papierzyskach jakiegoś g.ówna na sąsiada.
I jeszcze jedno - orzeczenia o tym , że ktoś był, lub nie był współpracownikiem służb słusznie minionego systemu powinny zapadać w formie zaskarżalnej sądownie decyzji, a w procesie obie strony powinny mieć równy dostęp do dokumentów. Bo w tej chwili o reputacji człowieka może bezapelacyjnie zadecydować jakiś archiwalny kornik - chociaż Kurtyka podpisuje świadectwa (nie)moralności, to nie on przecież grzebie w papierzyskach i przygotowuje pisma.