Dodaj do ulubionych

Prokurator żąda więzienia w zawieszeniu za szan...

13.05.09, 14:02
czciń ?
Obserwuj wątek
    • swinska.grypa Głupia 13.05.09, 14:20
      Trzeba było odkupić te "materiały" i opublikować jako "One night in Edzia".
      Pewnie sprzedawałoby się to lepiej niż jej ostatnie płyty :P
    • truten.zenobi dziwnie łagodna kara... 13.05.09, 15:11
      ale to w polsce nie dziwi...
      • spokojny.zenek Re: dziwnie łagodna kara... 13.05.09, 15:17
        Nie doczytałeś, że to nie kara, lecz na razie wniosek prokuratora?
        • marekmarek44 Re: dziwnie łagodna kara... 13.05.09, 15:23
          Właśnie,zawiasy za materiał kompromitujący wart 200 kafli?
          nic tylko pstrykać,skradać się zakładać podsłuchy i kamerki w kiblach i
          sypialniach znanych osób! do dzieła paparazzi!
          • truten.zenobi Re: dziwnie łagodna kara... 13.05.09, 22:13
            tu nie chodzi o zdjęcia robione z ukrycia!
        • truten.zenobi Re: dziwnie łagodna kara... 13.05.09, 22:10
          i wierzysz że sąd da więcej?
          zresztą sąd nie ma mocy stanowienia prawa a więc tym ... no synom
          nawet jeśli pójść po maksie i tak nie grozi zbyt wysoki wyrok...
          • spokojny.zenek Re: dziwnie łagodna kara... 14.05.09, 14:03
            truten.zenobi napisał:

            > i wierzysz że sąd da więcej?

            Nie wiem, dlaczego miałbym "wierzyć". Jak z pewnością wiesz, wniosek prokuratora
            nie jest w żaden sposób wiążący i zdarza się (dość często), że sąd orzeka niższą
            karę, zdarza sie też (rzadko), że orzeka surowszą.

            > zresztą sąd nie ma mocy stanowienia prawa a więc tym ... no synom
            > nawet jeśli pójść po maksie i tak nie grozi zbyt wysoki wyrok...

            Jeżeli trzy lata w więzieniu uważasz za "niezbyt wysoki wyrok", to pokazuje to
            jasno, jak w świadomości społecznej nieprawdopodobnie zdewaluowała się kara
            pozbawienia wolności.
            Oczywiście gdy komuś osobiście, albo komuś z jego bliskich zaczyna zagrażać
            choćby kilka miesięcy za kratkami, wtedy nagle wszystko sie odwraca...

            • truten.zenobi Re: dziwnie łagodna kara... 14.05.09, 22:08
              > Jeżeli trzy lata w więzieniu uważasz za "niezbyt wysoki wyrok", to
              pokazuje to
              > jasno,
              czy uważasz że 3 lata to dużo dla pedofila szantażującego swoją
              ofiarę i chcącego jeszcze po latach czerpać korzyści materialne ze
              swojego procederu? (bo jeśli dobrze kojarzę doniesienia prasowe to
              właśnie o coś takiego chodzi!)

              > Oczywiście gdy komuś osobiście, albo komuś z jego bliskich zaczyna
              zagrażać
              > choćby kilka miesięcy za kratkami, wtedy nagle wszystko sie
              odwraca...
              bo jeśli dzieciak jest aresztowany w przypadku podejrzenia
              fałszowania ocen w dzienniku, klient bo śmiał otworzyć opakowanie
              itp... to środki zastosowane są rażąco zbyt wysokie w stosunku do
              winy... ba nawet jeśli ktoś zdewastował ławki w parku to uważam że
              bardziej wychowawcze było by naprawienie + jakies prace społeczne niż
              więzienie...

              ale jeśli mamy do czynienia z takimi zwyrodnialcami to nalezy ich
              trwale separować od społeczeństwa!!!

              ak z pewnością wiesz, wniosek prokurator
              > a
              > nie jest w żaden sposób wiążący i zdarza się (dość często), że sąd
              orzeka niższ
              > ą
              > karę, zdarza sie też (rzadko), że orzeka surowszą.

              tyle że jak sam zauważyłeś że coś się dzieje "często" a co się dzieje
              "rzadko"...
              • spokojny.zenek Re: dziwnie łagodna kara... 14.05.09, 22:36
                truten.zenobi napisał:


                > czy uważasz że 3 lata to dużo dla pedofila szantażującego swoją
                > ofiarę i chcącego jeszcze po latach czerpać korzyści materialne ze
                > swojego procederu? (bo jeśli dobrze kojarzę doniesienia prasowe to
                > właśnie o coś takiego chodzi!)

                ???
                Jakiego pedofila?

                > bo jeśli dzieciak jest aresztowany w przypadku podejrzenia
                > fałszowania ocen w dzienniku

                Dzieciak aresztowany??? O czym ty mówisz?

                > klient bo śmiał otworzyć opakowanie

                Jakie opakowanie? Aresztowany?


                > itp... to środki zastosowane są rażąco zbyt wysokie w stosunku do
                > winy... ba nawet jeśli ktoś zdewastował ławki w parku to uważam że
                > bardziej wychowawcze było by naprawienie + jakies prace społeczne niż
                > więzienie...

                Więzienie za wykroczenie? O czym ty w ogóle piszesz?


                • truten.zenobi Re: dziwnie łagodna kara... 15.05.09, 13:02
                  > Więzienie za wykroczenie? O czym ty w ogóle piszesz?
                  popraw mnie jeśli się mylę ale celowe zniszczenie przedmiotu o
                  znacznej wartości jest przestępstwem a nie wykroczeniem...

                  > ???
                  > Jakiego pedofila?
                  jeśli interesuje Cię o czym ta dyskusja to poszukaj w necie to
                  powinieneś znaleźć ...

                  > Dzieciak aresztowany??? O czym ty mówisz?
                  > Jakie opakowanie? Aresztowany?

                  ot tak z bańki odniosłem się do paru artykułów opisujących jakie to
                  są dzielne nasze organa ścigania
                  • spokojny.zenek Re: dziwnie łagodna kara... 15.05.09, 15:24
                    truten.zenobi napisał:

                    > > Więzienie za wykroczenie? O czym ty w ogóle piszesz?
                    > popraw mnie jeśli się mylę ale celowe zniszczenie przedmiotu o
                    > znacznej wartości jest przestępstwem a nie wykroczeniem...

                    Owszem, powyżej 250 tak. Natomiast uszkodzenie mienia poniżej 250 jest
                    wykroczeniem o o "ławce" jesdt nawet expressis verbis w jenym z przepisów k.w.
                    Zakładając nawet, że byłoby to w konkretnym przypadku przestępstwo - znasz jakiś
                    przypadek kogoś, kto rzeczywiście trafił za kratki za taki wandalizm?


                    > > Dzieciak aresztowany??? O czym ty mówisz?
                    > > Jakie opakowanie? Aresztowany?
                    >
                    > ot tak z bańki odniosłem się do paru artykułów opisujących jakie to
                    > są dzielne nasze organa ścigania

                    Chyba raczej "na bańce" a nie "z bańki" :))) Zapewniam Cię, że żadnego dzieciaka
                    nie można aresztować (chyba, że to na przykład 22-letni nastolatek, jak niegdyś
                    niejaki Bosy Radek). Na pewno tez nikogo się nie aresztuje za "otwarcie
                    opakowania".
                    • truten.zenobi Re: dziwnie łagodna kara... 15.05.09, 22:47
                      uwagi ad personam zachwaj dla swoich kolegów.
                      ty wiesz swoje a ja pamiętam co czytałem...

                      możesz czepiać się szczegółów i popisywać znajomością "żargonu prawnego" ale to nie zmienia faktu że w tym kraju kary są zwykle stosunkowo niskie dla sprawców ciężkich przestępstw a organa ścigania
                      potrafią być odważne tylko wobec szaraczków...

                      co chwila dziennikarze o tym piszą... ale jak Ci nie podsunąć linka
                      pod nos to będziesz sugerował że że to bajania pijaka...
                      • spokojny.zenek Re: dziwnie łagodna kara... 15.05.09, 23:42
                        truten.zenobi napisał:

                        > nie zmienia faktu że w tym kraju kary są zwykle stosunkowo niskie dla sprawców
                        > ciężkich przestępstw a organa ścigania
                        > potrafią być odważne tylko wobec szaraczków...


                        Jaaasne. "Stosunkowo niskie"... Tylko że przy stosunkowo niskiej przestęczości
                        na ytle innych krajów mamy jedną z najwyższych na świecie "populacji
                        więziennych". Dzięki tym "niskiem" karom. Czary...
                        Wyrabiaj sobie pogląd o świecie na podstawie tego, co ci w TV pokażą i w Fakcie
                        napiszą.
                        • truten.zenobi Re: dziwnie łagodna kara... 16.05.09, 08:41
                          wydaje mi sie ze leczysz kompleksy niedorobionego prawnika...

                          1. nie jesteśmy na wykładach, czy sali sadowej tak wiec posługiwanie
                          sie jezykiem potocznym nie jest bledem
                          2. ty też do swoich rewelacji nie podajesz źródła...
                          3. daleko odbiegasz od tematu dyskusji czepiając się słówek i robiac
                          osobiste wycieczki - w temacie masz niewiele do powiedzenia za to
                          widzę że czerpiesz satysfakcję z poniżania innych...
    • calstop Re: Prokurator żąda więzienia w zawieszeniu za sz 13.05.09, 15:26
      Oczywiście, że "czciń" :) Dopełniacz liczby mnogiej słowa "czcinia", które
      istnieje w języku polskim według korektorów GW. Tylko warto wspomnieć, że
      korektorami GW ostatnio zostały małpki kapucynki, które wspomagają się
      komputerowym słownikiem ortograficznym języka polskiego zakupionym pokątnie na
      bazarze u Wietnamczyków.

      A tak bardziej na poważnie, to ilość literówek w artykułach GW osiągnęła taki
      poziom, że podejrzewam, że korektę w ogóle zwolniono w ramach oszczędności.
      (Nawet małpki kapucynki z wietnamską wersją słownika były za drogie i za dokładne).
      • polska_baba Masz rację w ramach oszczędności zwolniono korektę 13.05.09, 16:25
        W ciągu ostatnich lat w GW pozwalniano całe zespoły korektorskie. Te niedobitki, które zostały, prawdopodobnie nie dają sobie rady z nawałem obowiązków. W wersji papierowej jest jeszcze jako tako, ale teksty na portalu prawdopodobnie idą bez korekty.
        • spokojny.zenek Re: Masz rację w ramach oszczędności zwolniono ko 13.05.09, 16:28
          polska_baba napisała:

          > W ciągu ostatnich lat w GW pozwalniano całe zespoły korektorskie. Te niedobitki
          > , które zostały, prawdopodobnie nie dają sobie rady z nawałem obowiązków. W wer
          > sji papierowej jest jeszcze jako tako, ale teksty na portalu prawdopodobnie idą
          > bez korekty.

          To, co się dzieje z korektą to niewątpliwie skandal.
          Wypada jednak rozróżniać portal gazeta.pl od GW


    • gogg Prokurator Gut 13.05.09, 15:27
      I dobrze...
      --
      ogrodypamieci.pl/profil/ayrton-senna
    • crichton1 Próba zwykłej transakcji handlowej? 13.05.09, 16:22
      Jakiś mało kompetentny ten obrońca. W zamian za nieujawnianie kompromitujących
      materiałów zażądali 170 tys. zł w ramach zwykłej transakcji handlowej?
      • spokojny.zenek Re: Próba zwykłej transakcji handlowej? 13.05.09, 16:27
        Taka jest ich linia obrony - chyba jedyna sensowna w takim przypadku. Nie ma tu
        więc żadnej "niekompetencji". Kiedy byłby "kompetentny"? Gdyby im doradził
        przyznanie się do wszystkiego?
        • crichton1 Re: Próba zwykłej transakcji handlowej? 13.05.09, 16:33
          To czym w takim razie różni się szantaż od zwykłej transakcji handlowej?
          • spokojny.zenek Re: Próba zwykłej transakcji handlowej? 13.05.09, 16:34
            Naprawdę nie wiesz?
            A tak poważnie - zaproponuj dla nich sensowniejszą linię obrony. No, proszę!
            • crichton1 Re: Próba zwykłej transakcji handlowej? 13.05.09, 16:53
              Przyznaję, że nie jestem prawnikiem. Byłem po prostu ciekaw, czym różni się
              szantaż od zwykłej transakcji handlowej, polegającej na żądaniu 170 tys. zł w
              zamian za przekazanie kompromitujących materiałów. Jako obrońca próbowałbym
              raczej znaleźć okoliczności łagodzące, które maksymalnie zmniejszyłyby wymiar
              kary za szantaż.
              • spokojny.zenek Re: Próba zwykłej transakcji handlowej? 13.05.09, 16:56
                crichton1 napisał:

                > Przyznaję, że nie jestem prawnikiem. Byłem po prostu ciekaw, czym różni się
                > szantaż od zwykłej transakcji handlowej, polegającej na żądaniu 170 tys. zł w
                > zamian za przekazanie kompromitujących materiałów.

                To chyba oczywiste.

                > Jako obrońca próbowałbym
                > raczej znaleźć okoliczności łagodzące, które maksymalnie zmniejszyłyby wymiar
                > kary za szantaż.

                Tak od razu? Na to czas przyjdzie. Gdybyś był obrońcą, działałbyś na korzyść
                klienta (oczywiście w granicach prawa i przyzwoitości) a nie składał broń przed
                podjęciem walki.

                • crichton1 Re: Próba zwykłej transakcji handlowej? 13.05.09, 17:18
                  > To chyba oczywiste.

                  Dla mnie wcale nie jest to oczywiste. Gdzie dokładnie przebiega granica między
                  szantażem a podobnym czynem, który może zostać uznany przez sąd za zwykłą
                  transakcję handlową? Gdybym miał jakieś kompromitujące informacje i chciałbym
                  uzyskać za nie od ofiary 170 tys. zł, to jak to zrobić, aby nie być posądzonym o
                  szantaż?


                  > Tak od razu? Na to czas przyjdzie. Gdybyś był obrońcą, działałbyś na korzyść
                  > klienta (oczywiście w granicach prawa i przyzwoitości) a nie składał broń przed
                  > podjęciem walki.

                  Może zadam pytanie inaczej. Czy składanie wniosków skazanych na niepowodzenie
                  może w jakikolwiek sposób pomóc obronie? Linia obrony ma wtedy sens, gdy ma
                  realne szanse powodzenia.
                  • spokojny.zenek Re: Próba zwykłej transakcji handlowej? 13.05.09, 17:26
                    Linia obrony ma sens wtedy, gdy ma szanse powodzenia. To prawda. Z drugiej
                    jednak strony, jeśli oskarżeni twierdzą, że są niewinni, obrońcy po prostu nie
                    wolno mrugać do sądu okiem i mówić "wicie rozumicie, oni są oczywiście winni,
                    więc przynajmniej ukarzcie ich łagodnie".
                    Co do granicy - jeśli "oferta" służy do wymuszenia określonego zachowania i
                    opiera się na groźbach, jest szantażem.
                    • crichton1 Re: Próba zwykłej transakcji handlowej? 13.05.09, 17:40
                      OK. Ale z drugiej strony, jeśli oskarżeni twierdzą, że są niewinni i nie
                      przyznają się do winy, ja jako obrońca będę się upierał przy ich niewinności, a
                      sąd z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa uzna ich za winnych, to dostaną pewnie
                      maksymalny wymiar kary. Wtedy moja obrona jest bezwartościowa. Gdyby oskarżeni
                      się przyznali a ja znalazłbym jakieś okoliczności łagodzące, sąd potraktowałby
                      ich łagodniej. Pytanie więc sprowadza się do tego, na ile realne są szanse
                      uznania tego rzekomego szantażu za transakcję handlową. Ponawiam więc pytanie.
                      Gdybym miał jakieś kompromitujące informacje i chciałbym uzyskać za nie od
                      ofiary 170 tys. zł, to jak to zrobić, aby nie być posądzonym o szantaż? Jak
                      musiałbym się zachowywać, żeby moje działania miały szansę doprowadzić do
                      uzyskania tych pieniędzy ale w ramach zwykłej transakcji handlowej?
                      • spokojny.zenek Re: Próba zwykłej transakcji handlowej? 13.05.09, 17:44
                        crichton1 napisał:

                        > OK. Ale z drugiej strony, jeśli oskarżeni twierdzą, że są niewinni i nie
                        > przyznają się do winy, ja jako obrońca będę się upierał przy ich niewinności, a
                        > sąd z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa uzna ich za winnych, to dostaną pewnie
                        > maksymalny wymiar kary.

                        Przepraszam, dlaczego mieliby dostać? Bo się nie przyznawali???
                        Kara ma być adekwatna do przestępstwa, w żadnym wypadku sądowi nie wolno się
                        "odgrywać" bo ktoś się nie przyznawał !!!

                        > Pytanie więc sprowadza się do tego, na ile realne są szanse
                        > uznania tego rzekomego szantażu za transakcję handlową.

                        Przepraszam, ale jakim cudem mam odpowiedzieć na to pytanie w ogóle nie znając
                        sprawy (krótka notatka w gazecie to stanowczo za mało, by uważać, że się coś o
                        sprawie wie)?
                        Abstrakcyjnie odpowiadam - jeżeli grozisz upublicznieniem tych materiałów, to
                        jet to szantaż. Jak to się ma do faktów konkretnej sprawy - nie mam pojęcia.



            • aegis_of_heart Hmmm spokojny... 13.05.09, 16:54
              Na znak, że nie chowam urazy napiszę, że tutaj na pierwszy rzut oka przyznaję Ci
              rację.

              Pewnie, że goście mogliby okazać skruchę, ale przypuszczalnie niewiele im by to
              dało przed sądem.
              Będą więc rozwadniać sprawę. Wprawdzie, sądząc po notce dziennikarskiej, szantaż
              wygląda na ewidentny, ale będą się bronić, że nie grozili czynem karalnym (czy
              tak aby na pewno było to się okaże) a np. zaoferowali ofierze "prawo pierwokupu"
              np. pozyskanych materiałów.

              Podejrzewam, że sąd nie będzie miał wielkiego problemu z rozstrzygnięciem, że
              było to działanie w złej wierze - a więc po prostu szantaż - aczkolwiek wyroki
              sądowe potrafią być tak zdumiewające, że wszystko jest możliwe.

              ----

              Natomiast jeśli mowa o zwykłej ludzkiej przyzwoitości: to oczywiście najlepiej
              się przyznać i wyrazić skruchę - ale uczciwi ludzie po pierwsze nie szantażują
              dawnych znajomych...
              • spokojny.zenek Re: Hmmm spokojny... 13.05.09, 16:58
                Co do tych "zdumiewających wyroków". Być może takie się zdarzają, ale znacznie
                rzadziej, niż to się wydaje tym, którzy na podstawie kilkuzdaniowej notatki
                zawsze "lepiej znają" sprawę, niż sąd, który w danej sprawie orzekał.
    • michalw4 This thread is worthless without pictures... n/t 13.05.09, 16:38
    • skipper_ Prokurator żąda więzienia w zawieszeniu za szan... 13.05.09, 17:22
      "Obu oskarżonych zatrzymali w marcu 2006 r. w zasadzce w jednym z łódzkich
      hoteli pracownicy biura detektywistycznego Krzysztofa Rutkowskiego i
      przekazali policji."

      od kiedy w PL obowiazuje areszt obywatelski?!?
      • spokojny.zenek Re: Prokurator żąda więzienia w zawieszeniu za sz 13.05.09, 17:27
        Od zawsze. W obecnie obowiązującym k.p.k. - art. 243.
        • skipper_ Re: Prokurator żąda więzienia w zawieszeniu za sz 13.05.09, 17:48
          nie sadze, zeby zachodzily okolicznosci dopuszczajace:
          obawa ukrycia sie, badz niemoznosc ustalenia jej tozsamosci

          a to "od zawsze", to od kiedy dokladnie?
          • spokojny.zenek Re: Prokurator żąda więzienia w zawieszeniu za sz 13.05.09, 17:51
            To, czy były podstawy to oczywiście inna sprawa. Pytałeś, od kiedy, więc
            odpowiedziałem. Na pewno w k.p.k. z 1997, na pewno w k.p.k. z 1969, prawie na
            pewno w k.p.k. z 1928 (trzeba by sprawdzić).
            • skipper_ Re: Prokurator żąda więzienia w zawieszeniu za sz 14.05.09, 13:27
              spokojny.zenek napisał:

              > To, czy były podstawy to oczywiście inna sprawa. Pytałeś, od kiedy, więc
              > odpowiedziałem.

              rozumiem, ze chciales napisac:

              "odpowiadam"

              > Na pewno w k.p.k. z 1997, na pewno w k.p.k. z 1969,

              interesujace, przynajmniej w prl wladza starala sie wmawiac
              obywatelom, iz tylko ona moze w jaki kolwiek sposob zatrzymywac

              rowniez z lat '90 pamietam "tlumaczenia" o potrzebie wiekszych
              uprawnien dla ochroniazy wszelakiej masci, z uwagi na brak
              owego "aresztu"... coz, kretactwa wladzy prl nie dziwia...

              > prawie na
              > pewno w k.p.k. z 1928 (trzeba by sprawdzić).

              to "na pewno", czy "prawie", czy "trzeba sprawdzic"? :-)
              • spokojny.zenek o co ci właściwie chodzi? 14.05.09, 14:00

                Czy byłbyś łaskaw jasno napisać, o co ci właściwie chodzi?
                Zadałeś pytanie, które brzmiało:

                "od kiedy w PL obowiazuje areszt obywatelski?!?"

                Odpowiedziałem ci więc, że "od zawsze". Na ogół jest określany mianem "ujęcia",
                ale określenie "areszt obywatelski" lub "zatrzymanie obywatelskie" też się
                spotyka. W obecnym k.p.k. jest to art 243, w poprzednim (z 1969 r.) był to art.
                205. Co do przedwojennego kodeksu - nie pamiętałem numeru artykułu, więc ci
                napisałem, że trzeba by sprawdzić. Nie chciało ci się - jak widać, wiec ja
                sprawdziłem - art. 153 (wg. numeracji z końcowego okresu obowiązywania kodeksu).
                Wcześniej stosowne przepisy były w ustawodawstwach zaborczych obowiązujących do
                1928 r., ale nie oczekuj ode mnie, że będę dla ciebie szukał numerów artykułów :))
                Nie wiem skąd to twierdzenie, że

                > interesujace, przynajmniej w prl wladza starala sie wmawiac
                > obywatelom, iz tylko ona moze w jaki kolwiek sposob zatrzymywac

                Być może mylisz zatrzymanie (rzeczywiście przysługujące tylko Policji, co
                skądinąd dość oczywiste) od ujęcia sprawcy na gorącym uczynku (o którym tutaj
                mowa i które może być dokonane przez każdego)?

                Już wszystko rozumiesz, czy jeszcze potrzebujesz jakiegoś wyjaśnienia?


                • skipper_ Re: o co ci właściwie chodzi? 14.05.09, 15:13
                  spokojny.zenek napisał:


                  > Odpowiedziałem ci więc, że "od zawsze". Na ogół jest określany mianem "ujęcia",

                  "od zawsze" nie jest precyzyjnym okresleniem, po pierwsze
                  nie jest jasne kiedy to "zawsze" zaczyna sie, za pierwszych
                  Piastow moze? czy jeszcze wczesniej...


                  > ale określenie "areszt obywatelski" lub "zatrzymanie obywatelskie" też się
                  > spotyka. W obecnym k.p.k. jest to art 243, w poprzednim (z 1969 r.) był to art.
                  > 205. Co do przedwojennego kodeksu - nie pamiętałem numeru artykułu, więc ci
                  > napisałem, że trzeba by sprawdzić. Nie chciało ci się - jak widać, wiec ja
                  > sprawdziłem - art. 153 (wg. numeracji z końcowego okresu obowiązywania kodeksu)
                  > .

                  po pierwsze nie kazy ma czas lub mozliwosc sprawdzania
                  w kodeksach, a po drugie znow nieprecyzyjnie wyrazales sie...

                  > Wcześniej stosowne przepisy były w ustawodawstwach zaborczych obowiązujących do
                  > 1928 r., ale nie oczekuj ode mnie, że będę dla ciebie szukał numerów artykułów
                  > :))

                  czemu nie, w koncu ty wypowiadasz sie tutaj jako ekspert

                  > > interesujace, przynajmniej w prl wladza starala sie wmawiac
                  > > obywatelom, iz tylko ona moze w jaki kolwiek sposob zatrzymywac
                  >
                  > Być może mylisz zatrzymanie (rzeczywiście przysługujące tylko Policji, co
                  > skądinąd dość oczywiste) od ujęcia sprawcy na gorącym uczynku (o którym tutaj
                  > mowa i które może być dokonane przez każdego)?

                  nie, nie myle :-)

                  > Już wszystko rozumiesz, czy jeszcze potrzebujesz jakiegoś wyjaśnienia?

                  "wszystko", oczywiscie jesli chodzi o ta konkretna sprawe rozumialem bez twoich
                  wyjasnien, za dodatkowe informacje dziekuje
                  • spokojny.zenek Re: o co ci właściwie chodzi? 14.05.09, 17:58
                    Skoro "od zawsze" ozdobiłem cudzysłowem, to chyba nie wymagało niezwykłej
                    błyskotliwości zrozumienie, że to określenie żartobliwe. Z kontekstu zaś jasno
                    wynikało, że co najmniej od "przedwojnia".
                    Cieszę się, że i bez moich tłumaczeń to wszystko wiedziałeś, choć akurat twoje
                    początkowe pytanie dość jasno świadczyło, że akurat wcale nie wiedziałeś i zgoła
                    zaskoczeniem było dla ciebie, że takie przepisy są i to nie od wczoraj.

                    • skipper_ Re: o co ci właściwie chodzi? 14.05.09, 19:13
                      jesli zajmuje sie "oswiecaniem", wypada zadbac o precyzje wypowiedzi...

                      rowniez wypada zadac sobie trud przeczytania i zrozumienia wypowiedzi, ktora
                      zamierza sie komentowac...

                      napisalem wyraznie, iz "rozumialem"

                      "rozumiec" nie jest synonimem "wiedziec"

                      mozna dokladnie rozumiec na czym polega, jak w tym wypadku, areszt obywatelski,
                      jednoczesnie nie wiedzac kiedy pojawil sie w KK

                      • spokojny.zenek Re: o co ci właściwie chodzi? 14.05.09, 19:34
                        Niezależnie od twoich semantycznych figli, jasno z twojej wypowiedzi wynikało,
                        że NIE WIESZ, iż w polskim prawie (k.p.k. oczywiście, nie k.k.) jest taka
                        instytucja. Odnosiłeś sie do informacji w komentowanym tekście, stwierdzając
                        (pośrednio), że akcja o której tam wspominano wydaje ci sie wątpliwa, no bo nie
                        ma w Polsce takiej możliwości, żeby kogoś w ten sposób "łapać".
                        Tak też zapewne każdy zrozumiał twoją wypowiedź.
                        • skipper_ Re: o co ci właściwie chodzi? 14.05.09, 19:45
                          nie sa to "semantyczne figle" - nie przecze, iz nie wiedzialem
                          malo tego - jawnie sie do tego przyznaje, ze "areszt obywatelski"
                          jest dozwolony...

                          za to dokladnie rozumiem na czym on polega, bez owego rozumienia
                          nie moglbym sformulowac mojego komentarza...

                          i nie "kazdy by zrozumial", tylko jesli z kims dyskutuje sie,
                          nalezy okazac troche szacunku, czytac uwaznie i nie starac sie "udowadniac"
                          niewiedzy, glupoty, czy ulomnosci...

                          (o ile w trakcie dyskusji nie okaze sie, ze jednak ma sie do czynienia z idiota,
                          badz osoba nieuczciwa :-) )
                          • spokojny.zenek Re: o co ci właściwie chodzi? 14.05.09, 22:33
                            OK, przepraszam, jeśli się poczułeś urażony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka