Dodaj do ulubionych

Prawa dzieci już narodzonych

25.06.09, 02:06

"Myślenie przez pryzmat rodziny musi stać się kluczem przy planowaniu i
podejmowaniu działań duszpasterskich w parafii" - piszą biskupi.

**********************************

Mentalność biskupów mocno przypomina mentalność komunistów przedkładających
PGR-y nad indywidualnego rolnika. Nie jest istotne dla biskupów dobro i
bezpieczeństwo jednostki, ale radosna statystyka wskazując, ile to osób
pracuje w PGR-ach.



Obserwuj wątek
    • pantera01 Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 02:41
      Towarzyszka Wisniewska w akcji na odcinku "Kosciola". Jak zwykle, cokolwiek
      biskupi mowia to oczywiscie nieprawda natomiast tow. Wisniewska jest fontanna
      czystej prawdy i cokolwiek jest tam sie powie to jest to czysta prawda, jak
      zloto! Zastanawiam sie gdzie to tow. Wisniewska zdobywala slify zurnalisty - w
      Moskwie?
      • wyciety Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 06:38
        Szkoda gadania pantera,bo tych typow nie przekonasz.To sa umysly scisniete ,a
        nie scisle.Nie rzucaj perel przed wieprze.Oni w gruncie rzeczy sa bardzo
        nieszczesliwi, tylko Bog moze cos poradzic.
        • pantera01 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 07:15
          Mam nadzieje ze wroca do rozumu ale raczej sie na to nie zanosi.
        • jk1962 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 08:24
          wyciety napisał:
          tylko Bog moze cos poradzic.
          ...............................
          Tak samo jest zainteresowany (Bóg) nieszczęśliwymi jak jest
          zainteresowany umierającymi z głodu dziećmi bożymi, a umiera ich
          codziennie ponad dziesięć tysięcy. Bóg weszechmogący, ukochany
          ojciec nas wszystkich, widzi wszystko i kocha wszystkich miłością
          nieskończoną i nie kiwnie nawet palcem.
          • pantera01 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 08:26
            Tak jak pisalem, musisz sie wytezyc troszke wiecej, twoje myslenie moze miec
            przyszlosc!
      • jk1962 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 08:18
        pantera01 napisał:
        Jak zwykle, cokolwiek
        > biskupi mowia to oczywiscie nieprawda...
        ................................................
        Skoro podstawą istnienia kościoła jest kłamstwo o istnieniu boga,
        zmartwychwstaniu i życiu wiecznym to można przyjąć że kłamią też w
        innych sprawach, co da się zauważyć.
        • pantera01 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 08:25
          Musisz jeszcze chwilke poglowkowac zanim dotrze do ciebie sens mojej wypowiedzi.
          No ale czego sie spodziewac po jakims wyznawcy Lenina czy innego podobnego
          ateistycznego matola.
    • pantera01 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 02:44
      Maruda, jak tam pogoda w Tel awivie? Slonecznie?
      • maruda.r Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 11:07
        pantera01 napisał:

        > Maruda, jak tam pogoda w Tel awivie? Slonecznie?

        *******************************

        Zobacz sobie na mapy pogody.

        • pantera01 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 16:50
          E tam, mapa pogody taka bezduszna. Lepiej uslyszec jakies ciekawe historyjki od
          lokalnych.
    • benek231 Biskupi sa glupi, a ponadto 25.06.09, 03:03
      klamliwi i manipulanccy.

      Niegdys, w okresie mojego dorastania i dojrzewania instytucja konkubinatu byla
      niemal zupelnie nieznana, niemniej przemoc w rodzinach ze slubem koscielnym (w
      znakomitej wiekszosci) slyszalna bywala niemal na porzadku dziennym. Kazdego
      dnia dobiegaly z blizszego i dalszego sasiedztwa krzyki bitych dzieci, a nieco
      rzadziej zon.

      Jesli wiec biskupi twierdza, ze to konkubinaty sa zrodlem i pozywka dla
      przemocy, to ja mam pytanie co bylo zrodlem i pozywka tych 40 czy 50 lat temu?

      Biskupi jak zwykle lza.
      • benek231 PS: Biskupi sa glupi, a ponadto szalbierczy 25.06.09, 16:02
        Pomijajac, ze nie uznaja biskupi konkubinatu jako rodziny, co jest wyjatkowo
        podle i wredne...

        "W akcjach przeciw przemocy wskazuje się na rodzinę jako na jej źródło, podczas
        gdy zdarza się ona głównie w konkubinatach"

        ...olewaja tak obludnie deklarowane wlasne poslannictwo, wyrzucajac konkubinaty
        z grona katolikow spodziewajacych sie duchowego wsparcia.

        Gloszone zainteresowanie konkubinatami to wstretne klamstwo.
    • benek231 kk musi cos robic skoro ma placone 25.06.09, 03:11
      >>"Myślenie przez pryzmat rodziny musi stać się kluczem przy planowaniu i
      podejmowaniu działań duszpasterskich w parafii" - piszą biskupi. Słusznie,
      warto zacząć od apeli księży do rodziców, by szanowali własne dzieci. Bo na
      razie Kowalski, który regularnie je bije i równie regularnie przystępuje do
      komunii, znowu usłyszy o ataku na rodzinę - j e g o idealną rodzinę.>>

      I tu wlasnie jest pole do popisu dla kleru, czyli odpracowania panstwu kasy
      ktora juz zdazyl zainkasowac.
      • karbat Re: kk musi cos robic skoro ma placone 25.06.09, 09:27
        z pieprzenia kleru wynika jedno wielkie G . , panstwo tez nie ma
        srodkow -pieniedzy , najslabsi beda dalej cierpiec .
        Napiecia spoleczne , wzrost obszarow biedy , bedzie powodowac wzrost
        agresji w spoleczenstwie .

        Panstwo bedzie rozkladac bezsilnie rece ,a wielebni z zatroskaniem
        beda sie modlic , apelowac i liczyc czy im sie kasa zgadza .
        • benek231 Tymczasem zgarnia kk kase a robote olewa 25.06.09, 17:12
          gdy czarne wciskalo sie gdzie sie da ze swoja religia i reszta Krasnoludkow to
          obiecywalo czarne, oraz przysiegalo, ze ich obecnosc na kazdym kroku zaowocuje
          poprawa moralnosci, a co za tym idzie spadkiem spolecznych patologii wszelkich
          rodzajow, w tym przemocy w rodzinie.

          No i co obserwowalismy przez tych 20 lat? Ano podlaczylo sie czarne pod ten
          "rurocig przyjazni" i przepompowuje kase z budzetow do wlasnej kieszeni a
          nijakiej poprawy w dziedzinie spolecznej nie widac. A zarzekali sie, ze bedzie
          znacznie lepiej niz za tej nieludzkiej komuny.

          Uwazam, ze - za nie wykonana robote - powinni zwrocic podatnikowi pieniadze.
    • makoszs Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 09:39
      Ło matko, cóż o za wyrafinowany poziom dziennikarskiego obiektywizmu!

      1. Episkopat stwierdza, że przemoc występuje "głównie w konkubinatach".

      2. Wyborcza przytacza ogólna liczbę "ofiar przemocy domowej" (prawie 140 tys.
      w 2008 roku), i zamiast odnieść się do zacytowanej opinii Kościoła, podrzuca
      nam kukułkę: "Nie ma sensu liczyć, ile z nich doznało krzywdy w konkubinacie,
      a ile w formalnym związku - mówią kuratorzy sądowi i socjologowie."

      A to czemu nie ma sensu, jeśli rzeczywiście akty przemocy zdarzają się głównie
      w konkubinatach? Naprawdę mamy aż tak beznadziejnych kuratorów sądowych i
      socjologów?

      Draństwo. Jedno z wielu.
      • maruda.r Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 11:09

        makoszs napisał:

        > A to czemu nie ma sensu, jeśli rzeczywiście akty przemocy zdarzają się głównie
        > w konkubinatach?

        *******************************

        Bo to tylko hipoteza bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Czyli blaga.

        • makoszs Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 11:19

          Możliwe. Ale niekoniecznie: gdyby to była blaga, Wybrocza niechybnie
          podałaby liczby. Podała?
          • makoszs Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 11:22

            Nie podała. Mało tego: zadekretowała, że "Nie ma sensu liczyć, ile z nich
            doznało krzywdy w konkubinacie, a ile w formalnym związku" - chociaż dla oceny,
            czy jest sens to łączyć, czy też nie, podanie liczb jest po prostu konieczne.
            • maruda.r Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 14:33
              makoszs napisał:

              > Nie podała. Mało tego: zadekretowała, że "Nie ma sensu liczyć, ile z nich
              > doznało krzywdy w konkubinacie, a ile w formalnym związku" - chociaż dla oceny,
              > czy jest sens to łączyć, czy też nie, podanie liczb jest po prostu konieczne.

              *****************************

              Podanie liczb jest konieczne, ale to stawiający tezę musi ją uzasadnić. Jeżeli
              ich nie podał, to sam wystawił swoją tezę na pośmiewisko.



              • makoszs Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 16:06

                "to stawiający tezę musi ją uzasadnić."

                Teza: "Nie ma sensu liczyć, ile z nich doznało krzywdy w konkubinacie, a ile w
                formalnym związku".

                A gdzie uzasadnienie, które powyższej tezy na pośmiewisko nie wystawia? Hę?
                Jedni muszą swoje tezy uzasadniać, a inni niekoniecznie? Wolne żarty.

                • maruda.r Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 16:36

                  makoszs napisał:

                  > Teza: "Nie ma sensu liczyć, ile z nich doznało krzywdy w konkubinacie, a ile w
                  > formalnym związku".

                  ******************************

                  To jest kontrteza do tezy przedstawionej przez nieszczęsną Sowińską. Wiśniewska
                  z niej się śmieje - i bardzo słusznie. Sprawa była już dyskutowana przy
                  podatkach i przedszkolach: jak zdefiniować konkubinat? A sprawa nie jest prosta,
                  bo wiele par spotyka się dorywczo - mając własne mieszkania; stosunek do dzieci
                  partnera z poprzedniego związku jest znacząco inny, niż do własnych; małżeństwa
                  formalne również nie muszą żyć pod jednym dachem itd.


      • cherry.coke Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 15:18
        > A to czemu nie ma sensu, jeśli rzeczywiście akty przemocy zdarzają się głównie
        > w konkubinatach? Naprawdę mamy aż tak beznadziejnych kuratorów sądowych i
        > socjologów?

        Nie ma sensu, bo kiedys nie bylo konkubinatow, a przemoc i wykorzystywanie tez
        kwitly. Papierek tu nie ma znaczenia, kto chce tluc swoje dzieko jak beben i tak
        bedzie to robil. Mieszkalam kiedys przelotnie w domu, gdzie dwie kobiety
        (sasiadki) chodzily w kolko w ciemnych okularach, nawet na klatce, a ich dzieci
        byly strasznie posiniaczone. Obie mezatki.
    • falsify Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 11:55
      Typowa Wiśniewska - lanie wody, pieprzenie bez sensu i żadnych konkretów.

      "Nie ma sensu liczyć, ile z nich doznało krzywdy w konkubinacie, a ile w
      formalnym związku "
      Jakie to jest w ogóle odniesienie do postawionej tezy?! Autorka sama przyznaje,
      że nic nie potwierdza jej pomysłów. Bo niby dlaczego nie liczyć? Jeszcze się
      okaże, że biskupi mają rację!
    • magda336 Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 14:13
      Droga Pani redaktor - ks. psychologowi z Częstochowy zapewne chodzi
      o to iż dzieci z rodzin w który aborcja jest czym normalnym dużo
      częściej narażone sa na przemoc - wiem to z własnego i nie tylko
      doswiadczenia, bardzo często rodzice którzy mają za sobą
      doświadczenia aborcyjne umniejszają i przez to nie szanują życia
      dzieci, które się urodziły - to fakty nie propaganda, trzeba tylko
      chcieć poznać i zrozumiec tą argumentację,

      magda lat 37, czworo nienarodzonego rodzeństwa - ofiara przemocy w
      rodzinie
      • maruda.r Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 14:36
        magda336 napisała:

        dzieci z rodzin w który aborcja jest czym normalnym dużo
        > częściej narażone sa na przemoc - wiem to z własnego i nie tylko
        > doswiadczenia,

        ****************************

        Moje spostrzeżenia są inne: to w katolickich rodzinach, afiszujących się
        popieraniem ruchów pro-life znacznie częściej dochodzi do przemocy, niż we
        wszystkich innych.

        Nie podważam Twoich doświadczeń, ale czy są one reprezentatywne?

        • marianna102 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 14:58
          Mam za sobą sporo lat pracy z dziećmi z rodzin dysfunkcyjnych. Z
          moich spostrzeżeń wynika, że konkubinaty są wśród nich najwyrażniej
          nadreprezentowane. Wystarczy dobrze przyjrzeć się dzielnicom cudów,
          gdzie dzieci pałętają się po ulicy i często bywają bite - życie w
          konkubinacie jest tam normą, małżeństwo wyjątkiem, raczej przy tym
          cywilne, niż kościelne. Kobiety liczą, ule stracą finansowo
          zamieniając status samotnej matki na małżeński.
          Być może w innych sferach bywają inne konkubinaty, ale wszystkie
          cechuje nietrwałość, o której trudno powiedzieć, że jest czymś dobrm
          dla dzieci.
          • magda336 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 15:07

            Kobiety liczą, ule stracą finansowo
            zamieniając status samotnej matki na małżeński.

            Co masz na myśli pisząc ile stracą tracąc status samotnej matki -
            64pln zasiłku czy zaliczkę alimentacyjną wypłacaną przy śmiesznie
            niskich dochodach,
            Proponuję nie robić klimatu jak to bardzo polskie państwo opiekuje
            się samotnymi matkami bo to śmieszne - głodowe świadczenia które
            zmuszają kobiety do ukrywania swoich dochodów bo w innym przypadku
            zostana zabrane alimenty ich dzieciom,
            samotna matka nie zawsze jest z patologii i nie zawsze jest to jej
            wybór!
            • marianna102 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 15:27
              magda336 napisała:

              >
              >
              > Proponuję nie robić klimatu jak to bardzo polskie państwo opiekuje
              > się samotnymi matkami bo to śmieszne - głodowe świadczenia które
              > zmuszają kobiety do ukrywania swoich dochodów bo w innym przypadku
              > zostana zabrane alimenty ich dzieciom.
              Nie robię żadnego klimatu, wiem, że te świadczenia są głodowe, ale w
              środowiskach, które znam na tyle istotne, że wpływają na życiowe
              decyzje na zasadzie, że każdy grosz się liczy, by przetrwać i nie
              można go stracić. I tak samotne macierzyństwo czyli praktycznie
              konkubinat staje się wyborem.

              > samotna matka nie zawsze jest z patologii i nie zawsze jest to jej
              > wybór!
              Oczywiście nie zawsze, ale zawsze jest to sytuacja trudna dla niej i
              dziecka, tymczasem tekst artykułu, do którego cała dyskusja się
              odnosi, sugeruje czytelnikowi, że dla dziecka samo zło to pozwolić
              mu się urodzić w zalegalizowanym związku rodziców.
        • magda336 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 15:01
          o cóż pewnie nie ma reguły tak do końca, nawiązałam jedynie do tonu
          dziennikarki odnośnie kwestii aborcji.
          Jeśli chodzi o rodziny katolickie to zależy o czy mmówisz o
          afiszowaniu się i pozie czy rzeczywistych poglądach i stylu życia.

          Czy moje poglądy sa reprezentatywne? znam wiele osób o podobnych
          doświadczeniach - z różnych środowisk i zauważyłam że
          deprecjonowanie dzieci narodzonych, ściśle wiąże się z
          doświadczeniami uusunięcia ciąży, i nie chodzi tu o naukę koscioła,
          tylko o procesy psychologiczne jakie zachodzą po takim doświadczeniu
          w rodzicach co przekłada się w ich stosunku do dzieci.
        • marianna102 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 15:10
          Wydaje się, ze wszyscy w tej dyskusji dali się podpuścić
          zastosowanej już w tytule artykułu argumentacji. Dość prymitywnej
          zresztą. Zdarza się, że podobną argumentacją darzą nas baby
          plotkujące głośno na rogu (roczniki, których wiek rozrodczy przypadł
          na funkcjonowanie ustawy z 1956 roku): "Pani kochana, zajęliby się
          tymi dziećmi, co już żyją!" Tak, jakby tu istniała jakaś
          alternatywa.
          I tak, jakby popieranie związków małżeńskich, gwarantujących dziecku
          większą stabilność, miało się przekładać na wzrost przemocy w
          rodzinie. Pozbawione logiki,ale emocjonalnie chwytliwe. Jak każda
          propaganda.
          • maruda.r do magdy i marianny 25.06.09, 16:56
            marianna102 napisała:

            > Wydaje się, ze wszyscy w tej dyskusji dali się podpuścić
            > zastosowanej już w tytule artykułu argumentacji.

            **********************************

            Argumentacji stworzonej pod kątem innej argumentacji: tej kościoła.

            Powtórzę przy okazji to, co napisałem w poście otwierającym dyskusję -
            nadrzędnym dobrem dla kościoła jest rodzina w tradycyjnym znaczeniu: matka,
            ojciec, przynajmniej dwójka dzieci. Każdy z członków rodziny jest
            podporządkowany rodzinie i stąd jego prawa kościół uważa za mniejszej wagi.

            Ja uważam odwrotnie: nadrzędne są prawa jednostki, o ile nie godzą w interes
            rodziny czy społeczeństwa. Czy skarga maltretowanego członka rodziny godzi w
            interes rodziny? Bardzo wielu uważa, że tak; że dla dobra rodziny powinien
            pochylić głowę i włożyć ciemne okulary.

            Jeżeli w czymś się nie zgadzam z Wiśniewską, to głównie w zbyt słabym
            postawieniu problemu. Problemu rozłączności interesów jednostki i rodziny oraz
            tworzenia skomplikowanych pseudoidei podporządkowujących wszystko jednemu
            celowi. Badajmy każde z zagadnień z osobna, bo na to zasługują: aborcja,
            antykoncepcja, in-vitro, badania prenatalne, przemoc w rodzinie, prawa jednostki
            itd. Inaczej zawsze będzie potykać się o sprzeczności i absurdy.

      • cherry.coke Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 15:20
        Jasne, bo jak ktos jest zmuszony do urodzenia dziecka, ktorego nie chce to
        bedzie je automatycznie kochal i holubil, prawda? szczegolnie facet pijak, ktory
        bedzie sie czul wrobiony, stanie sie z punktu czulym tatusiem.
        • benek231 Re: Prawa dzieci już narodzonych 25.06.09, 15:48
          cherry.coke napisała:

          > Jasne, bo jak ktos jest zmuszony do urodzenia dziecka, ktorego nie chce to
          bedzie je automatycznie kochal i holubil, prawda? szczegolnie facet pijak,
          ktorybedzie sie czul wrobiony, stanie sie z punktu czulym tatusiem.
          ======
          Hmmm, a gdzie podzialy sie nasze mondralinki...(?)
    • nameja Oboje jesteśmy po studiach 25.06.09, 15:28
      konkubinat to nasz wybór. Dziecka nie bijemy. Ciąży nie usuwamy. Nie uważam, że
      jeśli wszystkie konkubinaty zamienić na kościelne małżeństwa, to zapanuje ład i
      porządek. Może i jest w nich więcej przemocy i patologii, ale to nie dlatego, że
      nie mają ślubu! Brak kasy, inne potrzeby (alkohol), niska świadomość -
      dezorganizują życie niektórych ludzi. Dzieci są im najmniej potrzebne, ale
      niestety je mają...
      • hanyszameryki Biskupi niespecjalnie przejmuja sie 29.06.09, 03:09
        osmym przykazaniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka