Dodaj do ulubionych

Równość - tylko u nas i tylko dla nas

04.08.09, 11:45
Pani Środa jest feministką dyskryminującą ludzi ze względu na płeć! Jej zdanie
że: "...partia będzie miała lepiej wykształconych i przygotowanych członków
(bo będą nimi w połowie kobiety)" jest klasycznym tego przykładem. Gdybym ja,
mężczyzna, napisał, że dzięki temu że połowę członków jakiejś grupy będą
stanowili mężczyźni będzie ona z definicji lepsza, to posypałyby mi się gromy
na moja głowę (i słusznie) za jawny antyfeminizm i dyskryminowanie ludzi ze
względu na płeć. Pani Środa zdaje się nie dostrzegać tego, że walczy "z obcymi
smokami" kiedy w sobie ma własnego!
Obserwuj wątek
    • czarnysadov Feministki i Zygmunt Freud 04.08.09, 14:46
      Kryzys kobiecości – który jest przemilczany lecz bardzo dobrze zauważalny wygląda bardzo ciekwawie przy zestawieniu ruchu feministycznego z tezami stawianymi przez Zymunta Freuda. Daje nam to wiele odpowiedzi na to co tak naprawde boli feministki.

      Zygmunt Freud i faza falliczna

      Słynny psycholog określił pewien wiek w którym dziewczynki i chłopcy zaczynają zdawać sobie sprawę z odmienności swoich płci. Inaczej reagują chłopcy inaczej dziewczynki. U chłopców pojawia się strach przed kastracją i kobietami (które uważają za wykastrowanych chłopców) u dziewczynek pojawia się zazdrość z powodu nie posiadania członka i poczucie gorszości.

      Dokładny opis fazy fallicznej u kobiet wedłóg Freuda wygląda następująco:

      „U dziewczynek stadium falliczne także kończy się kompleksem kastracyjnym. Dziewczynka widząc, że organ tak ważny w tym stadium (w przypadku dziewczynki to łechtaczka, która pełni w tym wypadku funkcję małego fallusa) jest znacznie mniejszy niż u chłopca, czuje się mniej wartościowa i zaprzestaje masturbacji. Istnieje kilka rozwiązań tego kompleksu u dziewczynek. Zwykle dziewczynka zaczyna pragnąć namiastki fallusa w postaci dziecka i z tego powodu zwraca się w kierunku ojca. Tak zaczyna się kształtować kompleks Edypa (zwany u dziewczynek także kompleksem Elektry). Kompleks ten nigdy nie znajduje tak radykalnego rozwiązania jak u chłopców. Dziewczynka może także łudzić się nadzieją, że kiedyś będzie miała fallusa, co może zaowocować ukształtowaniem się kompleksu męskości; dziewczynka, a później kobieta za wszelką cenę chce być lepsza od mężczyzn. Może także zaprzeczyć temu, że nie posiada fallusa, co w przyszłości może okazać się przyczynkiem do psychozy.”

      Moim zdaniem w obecnych czasach coraz większy problem problem stanowi wyjście z tej fazy. Jest to szczególnie widoczne pośród kobiet z szeroko rozumianych środowisk feministycznych. Te kobiety mają szczególny problem z zaakceptowaniem baku członka i poczuciem (nie uzasadnionym) gorszości. Niestety kobiety nigdy nie będą posiadać penisa. Czego nie mogą znieść feministki - wiele kobiet wybiera inne sposoby realizacji samych siebie niż mężczyźni – nie są to wybory ani lepsze ani gorsze – więcej jest pielęgniarek niż pielęgniarzy tak samo więcej jest żłonierzy niż żołnierek, kontynuując więcej kobiet znajdziemy na studiach humanistycznych niż na politechnikach. Oczywiście są kobiety realizujące się w naukach ścisłych i mężczyźni pielęgniarze – to jest naturalne.

      Problemem jest szerokie poczucie gatunkowej krzywdy. Kobiety które nie wyrosły z fazy fallicznej odczuwają dyskomfort tego że nie posiadają penisa i dla ich gatunku wiąże się to z wieloma konsekwencjami. Wmawiają dookoła iż są prześladowane i że kobiety sukcesu (oczywiście według nich kobieta sukcesu to tylko kobieta odnosząca sukcesy w „męskich” dziedzinach) są kwiatkiem do kożucha stworzonym przez mężczyzn.

      Stąd pojawia się presja na to aby w jakiś sposób udowodnić iż się owego mitycznego penisa posiada. Nie da się w normalny sposób zaczyna się szukać możliwość narzucenia prawnie zmiany takiej sytuacji.

      Na nic prośby aby uszanować wybór koleżanek, które realizują się w inny sposób, na nic argumenty że po prostu pewnymi rzeczami mniej przedsawicielek płci żeńskiej się interesuje lecz te które próbują szans w tych dziedzinach co mężczyźni mają równe szanse. Tu chodzi o udowodnienie czegoś samym sobie.

      Mi jako mężczyźnie jest to niezwykle pochlebiające, lecz chyba jednak należy pochylić się głębiej nad problemem i w jakiś sposób wzbudzić dumę w kobietach - z kręgów zakompleksionych - z tego kim są i wytłumaczyć im iż najlepiej jest zostawić wszystko naturalnym wyborom podejmowanym przez jednostki zamiast wtrącać się w to z sztucznymi regulacjami. Skrajnym osobnikom zalecał bym wizytę u psychologa.

      Ps. Feministka która pogodzi się z brakiem możliwości udowodnienia posiadania penisa ... dąży do wycięcia go szczęśliwym posiadaczom.

      Smutne chore kobiety.
    • czarnysadov Tropem Środy 04.08.09, 15:12
      Sprawdzmy w jakie studia statystycznie częściej kończą kobiety.
      Otóż są to studia pielęgniarskie, polonistyczne, pedagogoiczne ...

      Czy urzywjąc statystycznych miar pani Srody potrzeba nam więcej ekspertów polonistycznych czy innych...
      Zgodnie z tym tokiem myślenia kobiety nie nadają się do polityki.

      Podkreślam że urzywałem tu toku myślenia Środy.
      • wikonwi Re: Tropem Środy 04.08.09, 16:13
        Drogi Czarzysadov. Chodz jestem mężczyzną to pamiętaj, że obojętnie jaka to jest kobieta należy jej się szacunek a profesury na piękne oczy nie dostała lecz ciężko pracowała. Zachłyśnięcie się teorjami Frojda ( są dawno niemodne)sprowadza cię do wychowanka M. Giertycha, Nowaka, Wolniwicza, Zybertowicza. Jeśli chcesz żeby cię szanowano szanuj innych. Można z kimś się niezgadzać nalezy polemizować ale nie obrażać szczegulnie kobiety bo twoja matka to też kogietą.
        • czarnysadov Re: Tropem Środy 04.08.09, 16:32
          Oh nowa kategoria ci co się odnoszą do teorii Freuda są skrajna prawicą - większej bzdury nie słyszałem.

          Co do szacunku dla kobiet to je szanuje - szczególnie te którym nie przeszkadza ich płeć i nie pałają skrajną zazdrością połączoną z nienawiścią do płci przeciwnej. Czego nie można powiedzieć o Srodzie.
          Skomentowałeś post w którym jak podkreśliłem poruszałem się w kategoriach Srody. I co się okazuje ze zarzucasz mi iż poruszając sie po polu dyskusji które wyznaczają śwodowiska feministyczne też przegrywa - co do statusu profesora to jak czytam środe to mam wątpliwości co do jej możliwości intelektualnych i poznawyczych. I tak łącze to z zatrzymaniem w pewnej sferze psychologicznej na pewnym etapie rozoju czlowieka które większość osób w jej wieku ma dawno za sobą. Co do szacunku to pani środa nie okazuje szacunku i na owy nie zasługuje - przekraczając pewną bariere sama rzuca rękawice - a że przegrywa to jest już inna kwestja.
          • mr00va666 Re: Tropem Środy 04.08.09, 16:35
            Dobrze prawisz człowieku ;-)
          • wikonwi Re: Tropem Środy 04.08.09, 21:24
            Czarnosadov jeśi jesteś na forum to ci powiem że wybrałeś bardzo pokrętną i wulgarną forme wyrazani swoich opini. Ja w tym temacie niezgadzam sięz autorką ale nie obrażam.
        • landaverde Re: Tropem Środy 05.08.09, 05:14
          > Zachłyśnięcie się teorjami Frojda ( są dawno niemodne)sprowadza
          > cię do wychowanka M. Giertycha, Nowaka, Wolniwicza, Zybertowicza.

          Takie towarzystwo to komplement, tylko co oni mają wspólnego z
          Freudem? Poza tym wypadałoby byś stosował się do swojej własnej
          rady - 'jeśli chcesz żeby cię szanowano szanuj innych'.
      • xanaxy Re: Tropem Środy 04.08.09, 19:24
        Sroda jest NIKIM, ale pisze "uzywam" nie zas " urzywam". Autorze -
        nie pisz, bo sie kompromitujesz. Sroda tez. Miala racje prof.
        Staniszkis - tylko miernoty walcza o parytet. Sroda u Hausnera przez
        chwile byla jakas min. Jak Ona "plakala" w Krakowie / konf. o
        deontologii w zawodzie/ , ze juz nie bedzie p. min. ZENUJACA baba. I
        wyglada jak baba ze stadionu. To chlop z ambicjami. Za malo.Nawet na
        kongresie bab w PKiN NIE BYLA w grupie kobiet nauki. Slusznie.
      • nadala Re: Tropem Środy 05.08.09, 00:20
        statystycznie to jest tez chemia i architektura

        Wbrew twoim poglądom Czarnysadowie wiele kobiet kończy kierunki ścisłe i
        politechnikę. I są w tym swietne. Statystyczna dziewczyna na politechnice jest
        lepsza od statystycznego mężczyzny.
        I co z tego? Skoro po studiach wrzucona zostaje w pieluchy oraz role kucharki,
        sprzątaczki, praczki etc. Podczas gdy jej małżonek, często wcale nie lepszy
        intelektualnie robi tzw. "karierę". Ona wtedy wypada z obiegu, a powroty są
        bardzo trudne.
        On ma karierę i dzieci - ma ciastko i zjadł ciastko.
        Ona ma wybór - albo kariera albo dzieci - a jeśli zdecyduje się godzić te role
        to pada na twarz ze zmęczenia, a i tak nigdzie nie jest zaangażowana tak jak by
        mogła. Bo kobiety nie są cyborgami.
        Dopóki nasz społeczny pęd do rozmnażania będzie dźwigała na plecach głównie
        jedna grupa społeczna, czyli kobiety - dopóty będzie niesprawiedliwość. I
        wszelka pomoc kobietom w godzeniu ról będzie pożądana i uzasadniona. Tak jak
        parytety (to tylko narzędzie - nie cel sam w sobie).
        A najprostszym rozwiązaniem Drodzy Panowie byłoby większe zaangażowanie się w
        prace domowe i odciążenie Waszych kobiet, żeby mogły wykonywać prace, które
        sobie wymarzyły i w których są dobre (czy to będzie polityka, czy biznes, czy
        praca na etacie) i żeby nie traciły lat. Bo po kilku lub czasem
        kilkunastoletniej (zależnie od ilości dzieci) przewie trudno jest wrocić do
        jakiejkolwiek pracy, nie mowiąc juz o polityce. Wtedy nie byłyby potrzebne żadne
        parytety.
        • landaverde Re: Tropem Środy 05.08.09, 05:31
          nadala napisała:
          > Wbrew twoim poglądom Czarnysadowie wiele kobiet kończy kierunki
          > ścisłe i politechnikę.

          Nikt tego nie neguje, twój przedmówca zwracał uwagę na statystyki,
          czyli proporcje.

          > Dopóki nasz społeczny pęd do rozmnażania będzie dźwigała na
          > plecach głównie jedna grupa społeczna, czyli kobiety - dopóty
          będzie niesprawiedliwość.
          > I wszelka pomoc kobietom w godzeniu ról będzie pożądana i
          > uzasadniona. Tak jak parytety (to tylko narzędzie - nie cel sam w
          sobie).

          A w jaki sposób parytety mają pomóc w kobietom w godzeniu ról albo w
          rozłożeniu ‘społecznego pędu do rozmnażenia’ na plecy obu
          grup społecznych?

          Ty chyba nie kończyłaś kierunku ścisłego, prawda?
          • nadala Re: Tropem Środy 05.08.09, 08:32

            > A w jaki sposób parytety mają pomóc w kobietom w godzeniu ról albo w
            > rozłożeniu ‘społecznego pędu do rozmnażenia’ na plecy obu
            > grup społecznych?

            Już wyjaśniam: Przede wszystkim nie są rozwiązaniem idealnym i nie załatwia
            wszystkiego - to pewne.Bezpośrednio pomogą tym kobietom, które z wielu możliwych
            dzialalności publicznych wybierają politykę - łatwiej im będzie godzić ten zawód
            z macierzyństwem. Pośrednio parytety zas moga przyczynić sie do poprawy jakości
            życia wielu kobiet - przedstawicielek roznych zawodów, ponieważ głos kobiet
            będzie wreszcie w sejmie słyszalny, a tematy np.: żłobkow i przeszkoli, urlopów
            macierzyńskich i ojcowskich powrócą na wokandę. W wiekszej obecnosci mądrych
            kobiet w sejmie widzę możliwość poprawy sytuacji kobiet w ogóle.



            > Ty chyba nie kończyłaś kierunku ścisłego, prawda?
            Na wycieczki osobiste odpowiadać nie będę.
            • mr00va666 Re: Tropem Środy 05.08.09, 09:17
              Parytety mają pomóc w pogodzeniu polityki z macierzyństwem??? Ty na 100% nie skończyłaś kierunku ścisłego! Prawdopodobnie chodzisz do gimnazjum ;-)
              Powrócą na "wokandę"? Dobra rada starszego kolegi: nie kompromituj się już :-)
            • landaverde Re: Tropem Środy 05.08.09, 19:12
              nadala napisała:

              > Bezpośrednio pomogą tym kobietom, które z wielu możliwych
              > dzialalności publicznych wybierają politykę - łatwiej im będzie
              > godzić ten zawód z macierzyństwem.

              Aha - a bez parytetu będzie im trudniej godzić ten zawód z
              macierzyństwem... Widzisz do czego zmierzam?

              Już wyjaśniam: między jednym a drugim nie ma żadnego związku - z
              parytetem, czy bez, godzenie zawodu polityka (czy jakiegokolwiek
              innego) z macierzyństwem pozostaje takim samym problemem.

              > Pośrednio parytety zas moga przyczynić sie do poprawy jakości
              > życia wielu kobiet - przedstawicielek roznych zawodów, ponieważ
              > głos kobiet będzie wreszcie w sejmie słyszalny,

              Nie 'przdstawicielek różnych zawodów', lecz tych, które będą w
              sejmie, czyli kobiet, które 'z wielu możliwych dzialalności
              publicznych wybierają politykę'. Przedstawicielki innych zawodów
              nadal będą musiały swój głos wyrażać poprzez swoich przedstawicieli.
              I nie ma tu znaczenia czy jest to kobieta czy mężczyzna. Jeśli
              kobiety chcą by ich głos był słyszany to niech lobbują - naciskjają
              swoich posłów i senatorów, piszą do nich, telefonują faksują,
              pikietują itd.

              > a tematy np.: żłobkow i przeszkoli, urlopów macierzyńskich i
              > ojcowskich powrócą na wokandę.

              A po c ? Chcesz by państwo zarządzało żłobkami i przedszkolami, czy
              pilnowało pracodawców by dawali urlopy? To tylko zwiększy koszty, a
              żadnego problemu nie rozwiąże. Cokolwiek robi 'państwo' robi to za
              nasze pieniądze - musisz więc płacic i za żłobki, i za biurokratów.
              A w ogóle to po co ci mieszać państwo do wychowania twoich dzieci?

              > W wiekszej obecnosci mądrych kobiet w sejmie widzę
              > możliwość poprawy sytuacji kobiet w ogóle.

              Ja życzę kobietom, by miały nawet 100% w Sejmie i w Senacie, ale
              każda mądra kobieta zauważy przecież, że parytet to uniemożliwia.
              Dlaczego Środa i inne aktywistki KKP chcą kobietom ograniczyć ilość
              dostępnych miejsc w parlamencie?

              > > Ty chyba nie kończyłaś kierunku ścisłego, prawda?
              > Na wycieczki osobiste odpowiadać nie będę.

              To po prostu oczywista konkluzja.
    • bezportek W obronie Srody 04.08.09, 15:17
      Rece precz od kobiet! Jesli chca miec parytet, zaden parszywy samiec
      nie ma prawa im zabraniac. Co wiecej, biorac pod uwage oczywista
      przewage intelektualna kobiety nad czlowiekiem, parytet powinien byc
      100% - 0%, a to w celu maksymalizacji efektu feminizacji.
      Taki system z powodzeniem dzialal tysiace lat w Nowym Swiecie.
      Kobiety, i tylko kobiety, zajmowaly sie w 100% rolnictwem,
      transportem, budownictwem, gotowaniem, sprzataniem etc. Nie bylo
      bankow, podatkow ani socjalizmu, ludzie spedzali czas na rybach, na
      lowach i skalpujac sie nawzajem, nie wchodzac kobietom w droge.
      Nieszczesciem, przybyl bialy czlowiek i postanowil ten system
      ulepszyc...
    • wikonwi Równość - tylko u nas i tylko dla nas 04.08.09, 15:47
      Szanowna Pani profesor. Szanuję Pani analizy i poglądy,ale z wielkim hukiem zakładana partia kobiet nie zdobyła szerszego poklasku i aktywności w liczbie członkiń. RPO. może być kobietą i mieć inne poglądy. To co Pani krytykuje ,zależy wyłącznie od Was samych .Pozdrawiam.
    • kociewiak2 Równość - tylko u nas i tylko dla nas 04.08.09, 16:04
      a wlasiwie to co pani chce uzyskac,rownouprawnienie -co to jest?
      Bog to tak wymysli i to jest doskonale,kobieta-mezczyzna i..........
      • mr00va666 Re: Równość - tylko u nas i tylko dla nas 04.08.09, 16:32
        ...faministki ;-)

        A tak poważnie: ja nie rozumiem tego całego szumu z powodu parytetów. Przecież z tego co mi wiadomo, żadna partia nie zabrania wstępowania w swoje szeregi kobietom jeżeli tylko NADAJĄ SIĘ DO POLITYKI. Te które się nie nadają, na siłę chcą parytetu, który nie poprawi życia politycznego, stopnia wykształcenia polskiego parlamentu ani niczego innego tylko będzie popularyzował postacie typu Beger.

        Podsumowując: jeżeli jakaś Pani chce do polityki, niech się zaciągnie do obojętnie jakiej partii, tam pokaże, że coś potrafi, a jeżeli będzie dobra to dostanie krzesło i tyle ;-)
        • rikol Re: Równość - tylko u nas i tylko dla nas 04.08.09, 19:58
          A ilu mezczyzn nadaje sie do polityki? W sejmie kompetentnych na palcach jednej
          reki mozna policzyc. kobiety sa statystycznie lepiej wyksztalcone, wiec wiecej
          kobiet oznacza wyzszy poziom debaty.

          Kobiety stanowia ponad 50% spoleczenstwa. Poniewaz demokracja to rzady
          wiekszosci, jest oczywiste, ze to kobiety powinny rzadzic.
          • mr00va666 Re: Równość - tylko u nas i tylko dla nas 05.08.09, 00:19
            Ilu męszczyzn nadaje się do polityki? Na pewno więcej niż kobiet. Kobiety z racji swej natury w większości są za miękkie do takiego zajęcia i w większości same nie chcą się do polityki pchać a feministki na siłę chcą je uszczęśliwić. Tak jak napisałem wcześniej: te, które się nadają już w polityce są lub będą bez pomocy parysretu.
            Możesz wymienić tych kompetentnych wg Ciebie? Może to chociaż w części wyjaśni Twoje stanowisko ;-)
            Możesz podać źródło tej statystyki? Czy rzeczywiście kompetencje pożądane w sejmie są lepiej wykształcone u kobiet? Wątpię. Wyższy poziom debaty nie zależy od płci - zejdź na ziemię.
            Ostatniego zdania nie skomentuję, bo chyba najtrafniejsze byłoby tutaj: much jest więcej niż nas - może to one powinny rządzić? :> Jedzmy jak one kupę! Większość powinna decydować co dobre :-)
            • nadala Re: Równość - tylko u nas i tylko dla nas 05.08.09, 00:40
              "te, które się nadają już w polityce są lub będą bez pomocy parysretu"

              Oczywiście, że będą. Poradzą sobie w swiecie stworzonym przez męzczyzn i dla
              męzczyzn. Tylko ich nakład pracy i wysiłek podejmowany by osiągnąć to co osiągną
              będzie znacznie przekraczał wysiłek włożony przez mężczyzn na tych samych
              stanowiskach. To się nazywa niesprawiedliwością.

              "Kobiety z racji swej natury w większości są za miękkie do takiego zajęcia"

              Są twarde kobiety i mietcy męzczyxni, są miękkie kobiety i twardzi męzczyxnie -
              proporcja wcale nie jest oczywista. Nawet gdyby była to wcale nie o to chodzi.
              Chodzi o równość szans dla każdego kto tego zapragnie. A dziś kobiety nie mają
              równych szans.
              • mr00va666 Re: Równość - tylko u nas i tylko dla nas 05.08.09, 01:46
                To co piszesz to jakaś teoria spiskowa dziejów? Wszyscy kontra "pokrzywdzone" kobiety? Wszyscy łącznie z tymi Paniami, które już w polityce są? Mam pytanie: kto i jaki wysiłek włożył w to, żeby Pani Suchocka nie została premierem? Podobnie z Panią Gronkiewicz-Waltz. Oczywiście zaraz pewnie napiszesz, że to wyjątki potwierdzające regułę ;-) A ja dalej swoje: te, które chciały (nie pchane żywcem przez baby z siusiakami) i będą chciały, a przy tym będą reprezentowały odpowiedni poziom, mogą się ubiegać nawet o stołek prezydenta tego kraju, ale jest jedno "ale": ludzie nie będą głosować na kogoś za to, że jest kobietą tylko za to kim JEST.

                Specjalnie piszesz w ten sposób słowo "mężczyźni" czy po prostu nie umiesz?

                Z tego co wiem ta równość szans, której się tak domagacie już funkcjonuje - Wy żądacie jej zaburzenia wprowadzeniem do sejmu "byle kogo, byle kobietą była".
                • nadala Re: Równość - tylko u nas i tylko dla nas 05.08.09, 08:21
                  W Polsce owszem funkcjonuje równość praw. Jak najbardziej. Gorzej jest niestety
                  z równością szans i możliwości.
                  Panowie czasem wystarczy trochę empatii, żeby wczuć się w rolę pracującej matki,
                  która kiedyś była świetnie zapowiadającym się
                  naukowcem/przedsiębiorcą/politykiem/pracownikiem (niepotrzebne skreśl).

                  Nie podobają się Wam parytety? Nie mówię, że są rozwiązaniem idealnym. Podajcie
                  własny pomysł jak poprawić sytuację kobiet.
        • landaverde Re: Równość - tylko u nas i tylko dla nas 05.08.09, 05:39
          mr00va666 napisał:

          > żadna partia nie zabrania wstępowania w swoje szeregi kobietom
          > jeżeli tylko NADAJĄ SIĘ DO POLITYKI.

          Żadna partia im tego nie zabrania nawet jeśli się nie nadają. Przykłady
          wszyscy znamy, więc chyba nie muszę wymieniać. ;-)
          • mr00va666 Re: Równość - tylko u nas i tylko dla nas 05.08.09, 12:20
            Trudno się nie zgodzić :-)
    • geruzja Równość - tylko u nas i tylko dla nas 04.08.09, 16:48
      Niech więc każda partia postąpi jak PO i wtedy będzie zrealizowany parytet.To dobre posunięcie ze strony pana premiera,pokaże bowiem faktyczny stosunek poszczególnych partii do kobiet i problemu równości.A poza tym to wstydliwe i prostackie,uzależniać wartość człowieka od penisa.Psycholi nie brakuje.
      • czarnysadov Re: Równość - tylko u nas i tylko dla nas 04.08.09, 17:02
        Zgadzam się nie wolno oceniać człowieka po penisie bądz jego braku dlatego uważam parytety za prostackie.
        • czarnysadov Re: Równość - tylko u nas i tylko dla nas 04.08.09, 17:07
          Co do Platofromy to chyba będzie się trzeba na PSL przestawić jak by zaczął pchać reformy ... bądz wogole nie głosować.
    • pantera01 Równość - tylko u nas i tylko dla nas 04.08.09, 18:02
      Logika (a raczej jej brak) jest porazajaca u osoby z tytulem profesorskim. Na
      razie jest wolny rynek w polityce, nie ma zadnych ograniczen w zakladaniu
      partii, wstepowaniu do partii czy tez zglaszaniu swojej kandydatury do wladz
      jakiejkolwiek partii wiec nie rozumiem dlaczego ta pani
      a) nie zalozy wlasnej partii, z parytetami, kobietami tylko u wladzy etc.
      Skoro twierdzi ze kobiety sa lepiej wyksztalcone, sprawniejsze itp. partia
      taka nie powinna miec zadnego klopotu w zdobyciu glosow wszystkich kobiet
      (citca 50% wyborcow).
      b) nie wstapi do jakiejs partii, wykaze sie wieksza inteligencja,
      wyksztalceniem, sprawnoscia i obejmie wladze w tejze partii. Pozniej niech
      przekona czlonkow do parytetow itp. bzdet i po krzyku.
      Inaczej niech zacznie uzywac tzw. rozumku i zastanowi sie nad tym, co pisze.
    • helguera Dziękuję p.Środzie, 04.08.09, 20:20
      Dzięki niej ,jej artykulom czy wypowiedziom zdałem sobie sprawę jak madrą i wielką kobietą byla moja matka,jak wspaniala jest moja żona.Każdy kolejny artykuł to potwierdza.Wszyscy ci którzy mają klopot z oceną swych najblizszych kobiet powinni systematycznie czytac i sluchać co mają do powiedzenia pp.Sroda.Dunin,Żakowska czy inne monstra.
    • mazur_krzysztof1 Równość - tylko u nas i tylko dla nas 04.08.09, 21:26
      Kobiety pracują krócej niż pozostali (o co najmniej 10 %), mimo że żyją dłużej
      (o 10 %), rzadziej chorują i rzadziej tracą pracę. Żeby wyrównać stosunek
      długości czasu pracy do czasu życia, albo okres pobierania emerytury, kobiety
      powinny pracować minimum 5 lat dłużej od mężczyzn.


    • mazur_krzysztof1 Równość - tylko u nas i tylko dla nas 04.08.09, 21:44
      Pani Środa usiłuje zostać karierowiczką feminizmu ale nic z tego.

      Polityk - w tym także kobieta - ma się zajmować sprawami całego kraju, a nie
      "sprawami kobiet", czyli promocją Pani Środy na stanowiska.

      Prawda jest taka, że to na lewicy kobiety się całkowicie nie liczą. Nie jest
      to przypadkiem - lewica ma kadry z PZPR, gdzie kobiety również się nie
      liczyły. Wszystkie ważne kobiety w polityce były i są spoza lewicy
      (Gronkiewicz Waltz, Suchocka, Wiśniewska, Gilowska). W każdym z tych
      przypadków SLD głosowało przeciw.

      Przeciętna kobieta żyjąca w Polsce nic z parytetów i Pani Środy mieć nie
      będzie, bo ma inne problemy, które Panią Środę nie interesują. Feminizm nie
      jest dla kobiet, tylko dla karierowiczek feminizmu. Większość ludzi żadnych
      wysokich stanowisk zajmować nie będzie.

      Pan Tusk - słusznie czy niesłusznie - zrealizował postulat Pani Środy - i też
      źle. Dlaczego? Bo nie jest z SLD i nie wypromował przy okazji Pani Środy.

    • indris Czy Środa rżnie głupa... 05.08.09, 08:53
      ...czy głupieje rzeczywiście ? Jeżeli Tusk zapowiada wprowadzenie parytetów we
      własnej partii, to przecież nie zapowiada, że ZABRONI tego samego innym partiom
      (zresztą byłoby to niemożliwe).Człowiek z doktoratem mógłby to chyba rozumieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka