respiral
06.08.09, 07:50
Cała dyskusja o TVP zmierza chyba nie w tym, co trzeba, kierunku. Bo
rolę publicznej telewizji w życiu społecznym i kulturalnym trudno
nie docenić. Jeśli jest niedoceniana od strony programowej to wynika
to ze złej woli...
Ale wina TVP jest w czymś innym - w niespotykanym upolitycznieniu
wszystkiego, co się wiąże z działalnością telewizji. Upolitycznienie
zaś wynika z traktowania TVP jak łupu politycznego. Pani Macieja
pojawiła się w TVP również z określoną ekipą polityczną (PiS) i
realizowała strategię tejże ekipy. Może czyniła to nieco subtelniej,
niż jej poprzedniczka w I-szym programie, ale jednak... Oferta
programowa była uzależniona od preferencji politycznych szefów
anten, redaktorów, których nazywaliśmy na korytarzach komisarzami
politycznymi. Zatem nie cel telewizji publicznej jako takiej jest
krytykowany, ale metody i sposób sprawowania władzy nad masową
wyobraźnią. Twórcy telewizyjni byli odsuwani od możliwości pracy, na
ich miejsce zatrudniano spolegliwych współpracowników, tańszych ale
za to amatorskich, co było widoczne na ekranie. Więc problem
telewizji publicznej jest nie tyle w określeniu jej roli społecznej,
co w ludziach, którzy mają skłonność do łamania standardów
bezstronności, dla których pojęcie lojalności oznacza lojalność
wobec promotora politycznego, a nie widza.
Jak to wyplenić? Jak oddać telewizję widzom? W tym kierunku powinna
iść dyskusja, a pani Maciei radzę zrobić polityczny rachunek
sumienia.