snoop 22.08.09, 08:43 Marzenie zycia, na razie niestety trzeba sie skupic na mniejszych wyprawach i sukcesach. Moze za kilka lat ;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tomesio Ostatni wojownicy 22.08.09, 08:54 Równie dobrze można zrobić ciekawy artykuł o saperach, choć ich poświęcenie ma jakiś cel. A ci? Jeśli mam być szczery, to ta sama szufladka co oglądanie drużyny dryblasów kontra druga drużyna dryblasów, plus siatka i piłeczka. Nuda. Nie wątpię zaś, że może to być JEDNOSTKOWO ciekawe, ale takich rzeczy jest cała masa. Odpowiedz Link Zgłoś
sramtek Ostatni wojownicy 22.08.09, 09:13 Z Hajzera jest taki himalaista jak z koziej dupy trąba.Ta sama liga co Wojciechowska. Odpowiedz Link Zgłoś
ch3heg Re: Ostatni wojownicy 22.08.09, 09:26 Hajzer zdobyte ośmiotysięczniki Manaslu – nową drogą – 1986 Annapurna – pierwsze wejście zimowe – 3 lutego 1987 Sziszapangma – nową drogą – 1987 Annapurna Wschodnia – nową drogą – 1988 Dhaulagiri – 11 maja 2008 A Martyna zdobyła tylko Czomolungmę w komercyjnej wyprawie. Nie przesadziłeś trochę z tym porównaniem? Zdjęcia Piotra Morawskiego z wypraw Odpowiedz Link Zgłoś
midnighthunter Re: Ostatni wojownicy 22.08.09, 09:35 Zastanów się co za bzdury opowiadasz, durniu! Przypomnij sobie co Hajzer zrobił w Himalajach, a potem zabieraj się za komentowanie. Pierwsze zimowe na Annapurnę to mało?! Sama wyprawa ratunkowa po Marciniaka lokuje go w superlidze światowej. Jeśli kwestionujesz jego dokonania w górach wysokich, to jesteś zwykłym szczekaczem. Odpowiedz Link Zgłoś
sramtek Re: Ostatni wojownicy 22.08.09, 10:58 "Dureń" powinieneś mieć wytatuowane na czole :)Jak chcesz zobaczyć co inni są w stanie zrobić ratując ludzkie życie włącz zone reality :)A później zabieraj zdanie.Mi wystarczyło jak kolesi Hajzera ściągali śmigłowcami z bieguna.Wszyscy,którzy mają zdrowy rozsądek nie pozostawili suchej nitki na tej wyprawie.Hajzer stwierdził,że zachowali się jak profesjonaliści.Tylko zamiast 40kg pakunków zabrali 70. Odpowiedz Link Zgłoś
midnighthunter Re: Ostatni wojownicy 22.08.09, 15:07 Jeszcze bardziej się pogrążasz, cieciu. Po pierwsze, to tamta wyprawa nie był na Biegun, tylko na Spitsbergen, a po drugie Hajzera tam nie było. Oceniasz jego wypowiedź? OK - napisz jakie jest twoje doświadczenie polarne. A potem opisz co osiągnąłeś w górach wysokich. Przystawiałeś się do Annapurny, choćby latem? :) Odpowiedz Link Zgłoś
jasnacholera Re: Ostatni wojownicy 22.08.09, 15:34 ten pan pomylił Hajzera Artura z Chajzerem Vizirem :) Odpowiedz Link Zgłoś
sramtek Re: Ostatni wojownicy 23.08.09, 00:30 midnightciota,unter napisał: > Jeszcze bardziej się pogrążasz, cieciu. Po pierwsze, to tamta wyprawa nie był n > a Biegun, tylko na Spitsbergen, a po drugie Hajzera tam nie było. Oceniasz jego > wypowiedź? OK - napisz jakie jest twoje doświadczenie polarne. A potem opisz c > o osiągnąłeś w górach wysokich. Przystawiałeś się do Annapurny, choćby latem? : > ) > Żeby oceniać prymitywa trzeba być prymitywem?Skoro tak, nie oczekuj ode mnie,że powiem ci kim jesteś.Spójrz w lustro :) Odpowiedz Link Zgłoś
mol_chemiczny Przecież "wejście zimowe" nic mu nie powie... 22.08.09, 12:28 Albo myśli sobie, że przecież śnieg tam jest zawsze... Odpowiedz Link Zgłoś
maleonardo Re: Ostatni wojownicy 22.08.09, 09:59 O mamo ! Ależ z Ciebie niedouczony matołek ! Poczytaj sobie Kukuczkę lub "Dosięgnąć Everestu" pani Kobierowskiej. Wystarczy sięgnąć do Wielkiej Encyklopedii Gór i Alpinizmu. Miłego dnia życzę i polecam w te pędy najbliższą bibliotekę ! Odpowiedz Link Zgłoś
trombozuh Alpinizm to klasyczna narkomania 22.08.09, 09:38 Chodzisz w te góry, dostajesz kopa i nie możesz przestać. I też tracisz zdrowie a często giniesz w młodym wieku. Tylko himalaiści cieszą się szacunkiem, a ludzie biorący kokainę - potępieniem, a na dodatek ściga ich policja. Dlaczego? Dla mnie to apliniści są większymi idiotami niż kokainiści. Odpowiedz Link Zgłoś
tacx Re: Alpinizm to klasyczna narkomania 22.08.09, 10:01 dla mnie himalaizm w takim wydaniu pierwotnym jak Tenzinga, Hillary'ego, buhla czy nawet jeszcze Diembergera nie był sportem. To były bardziej wyprawy eksploratorów niż sportowców. To pokolenie messnera i nakręcony wokól jego wyscigu z kukuczką szum medialny nadał tej dziedzinie eksploracji wymiar sportowy w postaci Korony Himalajów i różnych tego typu statystyk. Próbowano po prostu przenieść system alpejski w Himalaje i rozpocęła się gonitwa. następnym etapem jest to o czym napisano. Młodzi rezygnują z Himalajów bo wolą realizowac się w spinaczce alpejskiej, skałkach i sciganiu na czas po wyznaczonej trasie co jak chyba każdy przyzna nie jest tak ryzykowne jak wchodzenie zimą na K2 czy łażenie po Dhaulagiri czy na południową lhotse. w Himalaje jadą przy okazji bo nie mają odkrywczej zyłki a zrobić coś tam sportowego jest neizwykle ciężko. Dodajmy do tego masę komercyjnych wypraw na Cho-oyu czy everest podczas których w ogóle nie wiadomo o co chodzi i rzeczywiscie mozna miec wrażenie że z himalaizmu takim jakim był 40 lat temu właściwie nic już nie zostało. Wg mnie to niedobrze ze w Himalajach zaczęto organizowac wyscigi na zasadzie "kto pierwszy". Owszem - wypadki zawsze sie zdarzały i będą sie zdarzać ale te rywalizacje kto szybciej zdobędzie to czy tamto tylko przyspieszały odejscia wybitnych wspinaczy. Kukuczka czy Rutkiewicz zginęli na pewno przez wielką pasję do gór ale nie da się ukryć że oboje ryzykowali zbyt wiele mając jednocześnie dużo szcześcia ale ono kończy sie prędzej czy później Himalaizm w romantycznym wydaniu myślę nigdy nie zginie. Kto kocha te góry to bedzie tam chodził tyle że tragedią są te wszystkie wejscia niedzielnych wspinaczy których wciągają szerpowie, po których zostaje kupa śmieci, butli itd... Himalaje z Karakorum to jeden z ostatnich terenów gdzie człowiek nie jest tam jeszcze landlordem - bo najzwyczajniej w swiecie nie ma tam dla niego warunków. Warto abytn zakątek świata uchronić przed zadeptaniem przez masowego turystę . Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Radze Ci, walniej lbem o beton. 22.08.09, 17:23 Takich glupot dawno nie czytalem... Odpowiedz Link Zgłoś
xcracer Re: Radze Ci, walniej lbem o beton. 22.08.09, 17:44 Może wprost to było ujęte ale to prawda. Jeśli głębiej posmakować ekstremy, to ona uzależnia. I całe życie organizuje wokół niej. Odpowiedz Link Zgłoś
marcinbyczek Ostatni wojownicy 22.08.09, 09:56 Tadeusz PIOTROWSKI nie Piotrkowski, panie redaktorze. Odpowiedz Link Zgłoś
skrupik Ostatni wojownicy 22.08.09, 10:21 a Jacek Teler panie T. Wielicki, zapomniał już pan o jego pomocy na pana wyprawie na K2 w 2003r.? to jest prawdziwy wojownik mlodego pokolenia! pozdro dla Jacka. Odpowiedz Link Zgłoś
wyksztalciuch2 Ostatni wojownicy 22.08.09, 11:02 Zastanawiam się co zostało ze sportu w tego podobnych wyczynach? Dajcie mi pieniądze a ja będę realizował swoje pasje- tak bym scharakteryzowała ten sport dziś. Jakoś nie jestem w stanie wpaść w zachwyt. Może dlatego, ze swoje pasje własnymi siłami próbuję realizować i nie szanuję takich co chodzą po prośbie. A to, że umarł w górach, w czasie realizowania swojej pasji? Szkoda! Jeśli jednak mogłabym wybierać sobie śmierć, to marzyłabym o takiej. Odpowiedz Link Zgłoś
tacx Re: Ostatni wojownicy 22.08.09, 11:18 > Zastanawiam się co zostało ze sportu w tego podobnych wyczynach? > Dajcie mi pieniądze a ja będę realizował swoje pasje- tak bym > scharakteryzowała ten sport dziś. trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie co to jest sport i czy himalaizm był kiedyś sportem czy nie. Wg mnie do końca nigdy nie był. Sport zakąłda równe warunki dla wszystkich, obowiazuja jakieś reguły, przepisy itd. W himalaizmie nigdy tego nie było. W 1986 zebrało się pod k2 kilku wspinaczy którzy w tym samym czasie próbowało zdobyć tą samą drogę i tu jakoś można pokusić się o określenie tego sportową rywalizacją. Kukuczka resztą sam często przyznawał ze dla niego himalaizm bez sportowego zacięcia nie ma sensu i próbował ten aspekt realizować. Tylko oddzielmy sport od rywalizacji. Rywalizacja w górach zawse byłoa i będzie - różnią się motywy. Dziś wspinacze idą w góry tylko dla siebie i dla wasnego ego. oprócz ego Hillary wszedł bo anglicy mieli cele polityczne. Zawada organizował wyprawy w duchu "narodowym" - coś niemal jak reprezentacja kraju w himalaizmie. Tylko aspekt rywalizacji nie sprawia ze mamy do czynienia ze sportem. Rywalizację mamy w wyscigu po prace, w wystawach psów, wśród hodowców kanarków itd... ale czy są to dyscypliny sportowe? Himalaizm to przede wszystkim zmiennosć warunków i trudno oceniać wejscie pana X który wspinał sie przy doskonałej pogodzie z wejsciem pana Y który wspinał się przy pogodzie marnej... Można tak rozdzielać włos na czworo - nie ma to większego sensu bo każdy wie swoje ale dla mnie himalaizm jest przede wszystkim piękną dziedziną eksploracji tej planety i realizacji samego siebie ale nie nazwałbym tego sportem a na pewno nie w takim rozumieniu w jakim pojmujemy bieg na 100m , skok w dal czy inne dyscypliny bo to dwa różne światy. A to czy ktoś idzie w góry podejmujac ryzyko czy nie - jego sprawa. To nawet dobrze że wokół himalaizmu jest cicho w mediach bo gdyby himalaisci zyskiwali status celebrytów tak jak było to za czasów Kukuczki i messnera to dziś szybko namnożyłoby się himalaistów których największe popisy to popisy w dobrym lansie w mediach. wojciechowska próbowala to zrobić... na szczęście nie wyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
maanasasarovara Re: Ostatni wojownicy 22.08.09, 15:30 Ale w himalaiizmie majpiękniejsze jest właśnie to, że nie jest sportem! Nazwać go sportem lub traktować jak sport to obraza. Tu się zgadzam z tym chorym człowiekiem, J. Evolą. Odpowiedz Link Zgłoś
arahat1 Ostatni wojownicy to ci na szosach..musza jezdzic 22.08.09, 14:23 a tym nikt nie kaze chodzic....ich rzyzko ich wybor nie robcie z nich swietych.. ja cocdziennie wchodze na 7 pietro i jak mnie szlak trafi nikt o tym nie napisze... Odpowiedz Link Zgłoś
maanasasarovara Ostatni wojownicy 22.08.09, 15:54 Bynajmniej nie mam nic przeciwko wspinaczom (zwłaszcza jeśli idzie o Morawskiego), ale, gdyby mowa była o kobiecie, zaraz podniósłoby się pełne hipokryzji święte oburzenie osobników obojga płci: jak ona mogła zostawić takie małe dziecko i ryzykować życie! Odpowiedz Link Zgłoś
wzwod_poranny Ostatni wojownicy 22.08.09, 17:04 Ja sie zmagam ze swoim wzgorkiem lonowym. Raz go zdobywam i trumfuje, innym razem skrabie sie, spadam ze wstydem i hanba.. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Wojownicy? A może "ekstremiści"? 22.08.09, 18:09 Himalaistów narażających swe życie nazywamy tu wojownikami. Młodych ludzi, którzy ryzykują życiem np. zjeżdżając deskorolką po jakichś poręczach, czy rowerkiem z jakiejś góóóry w nalepszym razie nazwiemy "freakami", choć zwykle się słyszy "bezmyślny gó...arz". To w sumie dotyczy wszystkich "nowych" sportów ekstremalnych - uchodzą za metodę na "spuszczenie się z adrenaliny" (cytat oryg.), czy wręcz ryzykanctwo poza granicami zdrowego rozsądku. Tylko ten alpinizm pozostaje taki szlachetnie nieskalany... A przy okazji: te wyprawy są robione za pieniądze. Zwykle CUDZE pieniądze, u nas najczęściej jakieś dofinansowanie pośrednio z podatków... Odpowiedz Link Zgłoś