Dodaj do ulubionych

Prokuratura zbada donos CBŚ na CBA

27.08.09, 07:24
Jakiś czas temu, w pewnym sąsiadującym z Polską kraju, doszło do konfliktu organizacji o nazwie "...A" z organizacją o nazwie "...S". Nazywało się to jakoś "dzień krótkich widelców" czy jakoś podobnie.
Obserwuj wątek
    • badziewiak66 Bycie świadkiem w Polsce rzecz smiertelnie 27.08.09, 08:20
      niebezpieczna. Powiem szczerze , że jeśli miałbym trafić dzisiaj do
      zakładu karnego to wolałbym gdzieś poza granicami Polski. W
      ostatnich czasach liczba wieszających się skazanych , którzy nie
      mieli powodu by się powiesić drastycznie wzrosła. Niesamowite jest
      to że służba więzienna sama się dziwi jak to możliwe, choć skazani
      byli pod ich opieką ich i rozmieszczonego systemu monitoringu. Jeśli
      ktoś jeszcze wierzy w demokratyczną Polskę to powinien szybko zdjąć
      różowe okulary i chodu tam gdzie przynajmniej bezpieczenie można
      posiedzieć.
      • wanda43 Re: Bycie świadkiem w Polsce rzecz smiertelnie 27.08.09, 08:55
        Bycie świadkiem jest niebezpieczne rowniez dlatego, ze policja świadkom czesto
        robi zdjecia, ktore potem wykorzystuje do okazywania roznym poszkodowanym. W
        znanej mi sprawie policja żoliborska zrobila zdjęcia przypadkowym świadkom
        pewnego zdarzenia. Po niespelna pol roku tych dwoch swiadkow ordynarnie wrobila
        w przestepstwo okazując poszkodowanym najpierw fotografie z informacją, ze to
        znani policji przestepcy, choc to klamstwa i oszczerstwa, a nastepnie okazując
        te osoby przez lustro weneckie. Konsekwencja tego byl ponad pol roczy areszt dla
        bogu ducha winnych ludzi i sprawy sądowe juz 9 lat. Konca nie widac, bo wlasnie
        sprawa po raz 3 zostala skierowana do ponownego rozpatrzenia. Wszystko dlatego,
        aby ukryc dranstwa i falszerstwa policji i prokuratury. To, ze zniszczyli zycie
        i zdrowie niewinnych ludzi nie ma dla nikogo zadnego znaczenia. Dla policji i
        prokuratury oraz sądu nie ma znaczenia, ze nie ten rysopis, ze delikwent ma
        alibi, ze jest uczciwym czlowiekiem. Oni i tak zrobia z was przestepcow. Bo dla
        nich liczy sie sztuka zaliczona do wykrywalnosci, a nie prawda.
        Dlatego apeluje. Ludzie, nigdy w zyciu nie godźcie sie byc świadkami w zadnej
        sprawie, bo was wrobią! Widzicie przestepstwo, to spieprzajcie, gdzie pieprz rosnie!
        • on6-9 Bycie świadkiem w Polsce rzecz smiertelnie 27.08.09, 09:37
          Operacja specjalna


          Batem na nieuczciwych gliniarzy jest doborowa formacja
          zwana „policją w policji". Ale na nią już nie ma bata...

          Biuro Spraw Wewnętrznych Ko­mendy Głównej Policji to elitarna (z
          założenia) jednostka wyspecjalizowana w wykrywaniu przestępstw
          popełnianych przez policjantów i pracowników Policji oraz ściganiu
          sprawców. Ma swoje ekspozytury (wydziały) we wszystkich komendach
          wojewódzkich, gdzie jej funkcjonariusze działają autonomicznie,
          podlegając wyłącznie swojej warszawskiej centrali.


          26 maja 2009 r. trzech specjalistów z Wydziału BSW w Szczecinie (w
          towarzystwie ściągniętego aż z Bydgoszczy policyjnego eksperta
          kryminalistycznego Jana K.) z prokuratorskim nakazem przeszukania w
          ręku wkroczyło do mieszkania emerytowanego podkomisarza Wojciecha B.
          Oficer był niegdyś kierownikiem sekcji instalacji Wydziału Techniki
          Operacyjnej (jednostka specjalizująca się w podsłuchach i tym
          podobnych metodach szpiegowania) zachodniopomorskiej Komendy
          Wojewódzkiej Policji. Zrezygnował z tej roboty, gdy wykrył kilka
          parszywych spraw, a przełożeni przymykali na nie oko lub usiłowali
          zmusić go do pisania fałszywych raportów (por. „Piraci" - „FiM"
          3/2007).


          Po co teraz przyszło do niego BSW ? Wiele wskazuje na to, że
          chodziło o przechwycenie dowodów kompromitujących ... samych
          inspiratorów owej kuriozalnej - jak za chwilę wykażemy - akcji.


          Rankiem 26 maja z Wojciechem B. kilkakrotnie usiłowali porozma­wiać
          telefonicznie podinspektor Zbigniew K. i nadkomisarz Jolanta G.
          (oboje z BSW), rezydujący w za­chodniopomorskiej KWP.



          - Przerywałem te rozmowy już po pierwszych słowach przywitania. Z
          dwóch powodów: prowadziłem akurat samochód, jadąc do pracy, a poza
          tym nie chciałem mieć jakichkolwiek nieformalnych kontaktów z
          ludźmi, na których składałem wcześniej w prokuraturze zawiadomienia
          o podejrzeniu popełnienia przestępstw - opowiada były policjant.


          Po niespełna trzech godzinach okazało się, że fachowcy z „policji w
          policji" usiłowali namierzyć miejsce pobytu Wojciecha B., bowiem
          bardzo im zależało na przetrząśnięciu w tym dniu jego mieszkania.
          Pozostaje wszakże pytanie: dlaczego nie złożyli mu niezapowiedzianej
          wizyty o godz. 6 rano, jak to się powszechnie w podobnych sytuacjach
          praktykuje ? Czyżby chodziło właśnie o to, żeby nie zastać
          gospodarza w domu ?


          Nie mogąc zlokalizować Wojciecha B., ekipa z BSW udała się do jego
          żony Marzeny. Pracuje ona w dużej i prestiżowej instytucji
          państwowej, w której nienaganna opinia jest - obok fachowości -
          podstawowym warunkiem zatrudnienia oraz kariery.


          Policjanci rozmawiali tam kolejno z dyrektorem, szefem kadr i
          bezpośrednią przełożoną pani B. Dawali do zrozumienia, że mąż ich
          pracownicy jest podejrzewany o popełnienie nieokreślonych, ale z
          pewnością bardzo ciężkich zbrodni, wymachiwali im przed nosami
          nakazem przeszukania, aż wreszcie na oczach całego personelu
          instytucji zgarnęli kobietę do radiowozu.


          Zawieźli Marzenę do domu. Na jej kategoryczne żądanie przed wejściem
          do środka pozwolili skontaktować się z mężem.


          - Przyjechałem po kilkunastu minutach, ok. godz. 10.30. Oficerowie
          BSW wręczyli mi odpis postanowienia, w którym prokurator wezwał mnie
          do wydania rzeczy związanych ze sprawą o sygnaturze akt V Ds. 65/08.
          Cóż to za sprawa i o jakie konkretnie przedmioty chodziło ?
          Twierdzili, że sami nie wiedzą, więc nie miałem bladego pojęcia, co
          im wydać - relacjonuje Wojciech B.


          Kodeks postępowania karnego jednoznacznie określa reguły gry:

          „W celu znalezienia rzeczy mogących stanowić dowód w sprawie lub
          podlegających zajęciu w postępowaniu karnym, można dokonać
          przeszukania pomieszczeń i innych miejsc, jeżeli istnieją
          uzasadnione podstawy do przypuszczenia, że (...) wymienione rzeczy
          tam się znajdują" (art. 219 par. 1);

          „Osobę, u której ma nastąpić przeszukanie, należy przed rozpoczęciem
          czynności zawiadomić o jej celu i wezwać do wydania poszukiwanych
          przedmiotów" (art. 224 par. 1);

          „ ... przeszukanie lub zatrzymanie rzeczy powinno być dokonane
          zgodnie z celem tej czynności, z zachowaniem umiaru i poszanowania
          godności osób, których ta czynność dotyczy, oraz bez wyrządzania
          niepotrzebnych szkód i dolegliwości" (art. 227).


          Tymczasem w „Postanowieniu o żądaniu wydania rzeczy i zarządzeniu
          przeszukania", wystawionym 22 maja przez prok. Macieja Jóźwiaka z
          Wydziału V Śledczego Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, czytamy, że
          interesują go: „(...) jednostki centralne komputerów stacjonarnych i
          przenośnych, telefony, sprzęt nagrywający i odtwarzający, gwarancje
          i rachunki dotyczące tego sprzętu, dane komputerowe i ich kopie
          znajdujące się na nośnikach optycznych, dokumenty służbowe dotyczące
          funkcjonowania Policji i inne mające związek ze sprawą V Ds. 65/08,
          a także których posiadanie jest zabronione, w tym przez prawo
          autorskie" I dalej, że należy „w razie potrzeby, w celu ich
          znalezienia i zabezpieczenia przeprowadzić przeszukanie "


          Jak to należy rozumieć ?


          - Z tekstu wynika, że prokurator sam nie wie, czego oczekuje, choć
          najprawdopodobniej chodzi mu o jakieś kłopotliwe dla Policji
          materiały, które mogły znaleźć się w niepowołanych rękach. Widać, że
          strzela na ślepo i dlatego zabezpiecza się tym końcowym
          sformułowaniem dającym pretekst do przetrząśnięcia wszystkich kątów,
          a nawet rozebrania cegła po cegle chałupy, i to w sytuacji gdy
          gospodarz jest gotów dobrowolnie oddać nam nawet swoje serce.
          Wiadomo, że niemal u każdego użytkownika komputera można znaleźć
          jakiegoś „pirata" i przeszukanie nie zakończy się kompletną klapą -
          śmieje się doświadczony policjant z Łodzi.


          Wojciech B. zadeklarował byłym kolegom, że chętnie wyda im wszystko,
          co tylko zechcą. Wyłożył na dywan każdy przedmiot mieszczący się w
          ogólnikowym prokuratorskim wykazie. Funkcjonariusze BSW postanowili
          jednak szukać. I chyba jednak dobrze wiedzieli czego, bowiem w
          trakcie tych czynności do nadkom. Jolanty G. kilkakrotnie
          telefonował nadinsp. Zbigniew K., a że facet ma głos tubalny, zaś
          aparat jego nieostrożnej podkomendnej ustawiony jest na maksymalną
          głośność, to rozmowa była świetnie słyszalna dla otoczenia:


          - Znaleźliście już ?! - denerwował się K. Jeszcze nie - odpowiadała
          każdorazowo G., aż do o godz. 19.30, kiedy przeszukanie wreszcie
          zakończono.


          - I choć policjanci z BSW zabrali ze sobą nawet telefon komórkowy
          dziecka Wojciecha B. oraz stare, od dawna już nieużywane komputery,
          to wychodzili z mieszkania wyraźnie zasmuceni. Co istotne:
          wychodzili sami, choć pani Marzena naszykowała już mężowi
          szczoteczkę do zębów... Jeszcze tylko na pożegnanie nadkom. G.
          własnoręcznie wypisała i wręczyła Wojciechowi B. wezwanie do
          prokuratury, gdzie pod rygorem doprowadzenia miał stawić się
          nazajutrz w charakterze ... świadka ! Dlaczego nie odwrócono
          kolejności zdarzeń, co pozwoliłoby uniknąć procedury upokarzającej
          rodzinę byłego policjanta ?


          - Wojciech B. jest znanym tropicielem różnych afer w komendzie i od
          pewnego czasu prowadzona jest wobec niego operacja specjalna. Z
          podsłuchu telefonicznego wyszło, że umawia się z pewnym
          dziennikarzem właśnie na wtorek 26 maja w sprawie kwitów na BSW. Ci
          dostali białej gorączki, wcisnęli prokuratorowi jakiś kit, żeby dał
          im nakaz i ... w ten sposób praktycznie zdekonspirowali podsłuch -
          rąbka tajemnicy uchyla przed „FiM" oficer z KGP.


          27 maja Wojciech B. został przesłuchany przez prok. Jóźwiaka w
          sprawie z art. 231 k.k. „funkcjonariusz publiczny, który
          przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków,
          działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze
          pozbawienia wolności do lat 3"). Okazało się, że chodzi o śledztwo
          dotyczące głośnego w ubiegłym roku skandalu związanego z wyciekiem
          poufnych danych o pracy operacyjn
          • on6-9 Re: Bycie świadkiem w Polsce rzecz smiertelnie 27.08.09, 09:38
            wiecej pod linkiem
            www.kop.yoyo.pl/fakty%20i%20mity%2015.html
            • wanda43 Re: Bycie świadkiem w Polsce rzecz smiertelnie 27.08.09, 09:43
              Dno i bagno, nad ktorym nie panuje NIT!
    • jagrudz Prokuratura zbada donos CBŚ na CBA 27.08.09, 11:13
      TO TYLKO WALKA O KORYTO .Ludzie niezwracajcie uwagi na te donieszenie to
      tylko próba zamieszania wśród ludzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka