Dodaj do ulubionych

Fryderyki, Fryde-Ryki

24.04.14, 17:46
Dziś gala "Fryderyków".
Nie wiem jak Sorellina (bo ma talent), ale ja gdybym miał nawet talent muzyczny i chęć do rywalizacji, to i tak nie zgodziłbym się kandydować do nagrody "Fryderyka".Bo uważam, że to naturalnie dęte (jak na muzykę przystało).
Okazja, żeby przypomnieć postać wielkiego polskojęzycznego Francuza (Chopina się znaczy) i całej bandy celebrytów, która przewinie się po dywanie, widowni i na laureackiej scenie. No i oczywiście męża Pani Doroty Dziekiewicz-Pilich - Pana Macieja-Pilicha, którego żona uwieczniła w statuetce.
A Akademia Fonograficzna i Ministerstwo Kultury sfinansuje "All that jazz".
Zastanawiam się, czy nie wywalić do kosza "Etiudy Rewolucyjnej".
Obserwuj wątek
    • sorel.lina Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 24.04.14, 19:36
      Przepraszam za chwilę prywaty.
      Uprzejmie proszę osobę, która "wie wszystko" o mnie, mojej rodzinie i znajomych, która zna "prawdę" o tym, jakie szkoły kończyłam bądź nie kończyłam ja, moi rodzice i znajomi,
      a która to osoba czuje nieodpartą potrzebę ogłaszania swych prawd objawionych, by raczyła powstrzymać się przynajmniej od deprecjonowania bliskich mi osób zmarłych i obrażania ich pamięci, co zdaje się czynić ze szczególnym upodobaniem.
      • wscieklyuklad Re: Fotograficznie pamiętającej dedykujemy 24.04.14, 21:19
        Fotograficznie pamiętająca niech sobie przeczyta i wyciągnie wnioski odnośnie swej fotograficznej ponoć (negatywnej znaczy) pamięci.

        07.10.2007 07:52~wściekły układ
        I oto dzień nowy po nocy bezsennej nastał, bestialstwem nieludzkim wypełnionej, a smutkiem po stracie -Przyjaciółki naszej nowej Jarony- bliskiego. Każdego z nas śmierć czeka, każdemu rozliczenie z życiem swoim pisane.
        Przed rokiem z Sorelliną Matkę Jej żegnaliśmy. Kobietę wielkiego serca, co zawsze z uśmiechem szła przez życie. Znałem Ją lat 14, a nigdym z ust Jej złego słowa ani pod swoim, ani pod innym adresem nie usłyszał.
        I jak Sonieczka niegdyś na obiad rodzinny czekała, tak i my z wizytą do Niej bieżylismy w niedziele , rosołu się najeść, ciasteczko słodziuteńkie posmakować. Umarła na raka - jako Jarony Przyjaciel. Trwału to nieco ponad rok. Leżała na kanapie, tuż obok miejsca, w którym te słowa piszę. Dzień nasz zaczynał się od uśmiechu. Od życzliwego sobie w oczy spojrzenia. Od łzy ukradkowej na stronie wylanej. I od kroplówki z kinkietu zwisającej, płyny życia daremnie do Jej żył wlewającej. Przez rok całym jednego słowa skargi, jednego słowa nienawiści na los, pretensji do ludzi nie usłyszał. Jeno zapatrzony z boku w Jej coraz to bardziej z chudnącej twarzy wystające oczy, próbowałem zrozumieć gdzie takiej dumy, takiego wewnętrznego hartu, wewnętrznej godności są źródła. Umierała w pełni świadomie, terminy przeżycia sobie naznaczając, planując odejście, jakby za chwilę oto miała na spacer, nie na świat tamten podążyć. Choroba tocząca Jej ciało, nie pozwalała na zjedzenie bodaj suchara, bodaj kawałka kiszonego ogórka, co teraz moim pożywieniem są. Tedy z dnia na dzień coraz słabsza, gasła powolutku na naszych bezsilnych z rozpaczy oczach. A przecie mimo przerzutów licznych, nie cierpiała nigdy na tyle byśmy choć niewielką dawką narkotyku musieli ból cierpienia uśmierzać. Przerzuty w miejscach na ból wrażliwe mając, nigdy bólu choroby nie zaznała.
        Do dziś jest to jedną z największych zagadek, na których istotę nie potrafiłem sobie odpowiedzieć.
        Może liczba zgromadzonych na Jej pożegnaniu osób częścią jest rozwiązania zagadki owej? Rzesza ludzi - a protetykiem dentystycznym jeno była, nie żadną tam fiszą, VIPem żadnym - z kwiecia naręczem w ostatniej Jej drodze towarzyszyła. Była tam i staruszka chorobą zdjęta, co zasłabłą musiałem w trakcie uroczystości tej reanimować, a którą lekarze do szpitala stamtąd wprost uwieźli.
        A więc może to owo dobro, którem tak późno dopiero w pełni poznał, może szacunek do innych, szacunek innych do Niej taką litość w Bogu obudził, że cierpienia zbędnego Jej oszczędził ?
        Raz jeszcze słowa wieczorne moje powtórzę. Każdy umiera jako i żył(...)


        No i jak to jest "Fotograficznie pamiętająca"? z tą twoją "pamięcią"?
        I jeszcze słówko na zakończenie: do własnego dziecka nie władającego językiem polskim trudno matce zwracać się inaczej, niż w języku włoskim (czyli dla dziecka tegoż ojczystym).
        Może pora zamienić negatyw na jakąś inną odmianę fotografii.
        Czytając fotograficzną pamięć można naprawdę przestać wierzyć w ewolucję.

        KAŻDY UMIERA JAK ŻYŁ - zapamiętaj sobie te słowa.
        • ulisses-achaj Re: Fotograficznie pamiętającej dedykujemy 24.04.14, 21:33
          Klaro, napiszę to tutaj - z oczywistych względów. Moje zdanie na Twój temat zapewne jest Ci głęboko obojętne, ale chcę, żebyś wiedziała, że to, do czego posunęłaś się w tej sprawie, jest po prostu wstrętne.
          • llmirka Re: Fotograficznie pamiętającej dedykujemy 25.04.14, 02:40
            Klaro przekroczyłaś granicę wypisując ohydne kłamstwa. Piszesz je od kilku lat wiedząc, że nikt z nas nie przekroczy granicy przyzwoitości i nie odpowie ci z tą samą kłamliwą bezczelnością. Jednakże moja inteligencja przypalonej patelni spala się, a kiedy się spali użyję drugiego końca twojego kija i napiszę to, co pisałaś i opowiadałaś o sobie i swojej rodzinie, zatem nie będą to wymyślone czy wydedukowane brednie.
            • k.karen Re: Fotograficznie pamiętającej dedykujemy 25.04.14, 08:35
              Tak, izydor88/klara przekroczyła wszelkie granice i to co napisała jest wstrętne.
              Na normalnym forum zostałaby zbanowana, albo przynajmniej jej posty wykasowane.
              Ale widać, że znalazła odpowiednie dla swojego zachowania miejsce, właśnie na kalejdoskopie. A to nie było i nie jest normalne forum od lat, bo zamiast kasować takie posty, to koleżanki bawią się razem z nią w najlepsze. Wstrętne.
          • 1zorro-bis Re: Fotograficznie pamiętającej dedykujemy 25.04.14, 07:16
            przeczytalem. Tez tego nie rozumiem.To jakis obled.
            ulisses-achaj napisał:

            > Klaro, napiszę to tutaj - z oczywistych względów. Moje zdanie na Twój temat zap
            > ewne jest Ci głęboko obojętne, ale chcę, żebyś wiedziała, że to, do czego posun
            > ęłaś się w tej sprawie, jest po prostu wstrętne.
            • tan.nawe Re: Fotograficznie pamiętającej dedykujemy 25.04.14, 10:44
              wscieklyuklad napisał:
              >I jeszcze słówko na zakończenie: do własnego dziecka nie władającego językiem polskim trudno matce zwracać się inaczej, niż w języku włoskim (czyli dla dziecka tegoż ojczystym).
              Może pora zamienić negatyw na jakąś inną odmianę fotografii
              .

              Myślenie Izydora poraża kalejdoskopianą logiką! smile
              Nota bene, ciekawam, czy jej koleżanki-emigrantki po latach zamieszkiwania w Niemczech i Austrii mówią już po niemiecku tak dobrze, że ktoś postronny mógłby je uznać za 100% Niemki?
              Chyba tak, skoro, jak same przyznają, już nawet myślą po niemiecku...
              Aspekt etyczny postów autorstwa kalejdoskopianych pań po prostu pominę milczeniem.

          • 1agfa Re: Fotograficznie pamiętającej dedykujemy 25.04.14, 13:02
            Podejmowałem próby rozmów z Klarą. Istnieje dziedzina - można rzec - wspólnych zainteresowań: zwierzaki, koty.
            Jednak postępowanie, rodzaj i charakter "dyskursu" pani spalającej się w nieustającej wrogiej akcji, w sprawach sprzed wielu lat, z naruszaniem podstawowych zasad przyzwoitości i taktu - sprawy głęboko prywatne (o rodzinie, o zmarłych)...To żenujące. To smutne. To odpychające.
            Żałuję i staram się współczuć.
            Ktoś powiedział, że trzeba wiedzieć jak daleko można się posunąć, aby się nie posunąć za daleko. Że na tym polega takt.
            W przypadku o którym mówię, takiej wiedzy wspomnianej pani zabrakło.
            Prywatność jest rzeczą świętą, nawet w necie i nawet w tych czasach.
            Powinna być taka dla wszystkich. Widzę, że nie jest.
            Ponownie: przykro.

            ulisses-achaj napisał:

            > Klaro, napiszę to tutaj - z oczywistych względów. Moje zdanie na Twój temat zap
            > ewne jest Ci głęboko obojętne, ale chcę, żebyś wiedziała, że to, do czego posun
            > ęłaś się w tej sprawie, jest po prostu wstrętne.


            Również tutaj, i z równie oczywistych powodów.
        • hardy1 Re: Fotograficznie pamiętającej dedykujemy 25.04.14, 13:26
          Od dawna nie wchodziłem na tamto forum. Nie miałem żadnej przyjemności. Po tym, co powyżej przeczytałem, poczytałem jednak...
          Krótko powiem - wredność. I nie interesuje mnie, czy to wynika z zazdrości, czy z możliwej choroby. To jest wredność.
          Mam nadzieję, że nie będę już nigdy zmuszony do zaglądania tam. Że o nas wreszcie zapomną; zajmą się swoimi sprawami, a nie zawistną pisaniną o innych ludziach i ich wyglądzie. Dalszy komentarz zbędny.
          • wscieklyuklad Re: Fotograficznie pamiętającej dedykujemy 25.04.14, 15:10
            Jak widać - przez aklamację podsumowaliśmy negatywnie deptanie pamięci osób zmarłych.
            Motylek dokonał publicznej rozbiórki "psychologicznej" problemu.

            Ten typ analizy publicznej określeniem i przypomnieniem schorzenia "podopiecznej" oraz dzielenie się "własnym wrażeniem" poanalitycznym, śmiało stawia motylka w gronie bydlątek - szczęśliwie dyplom uczelni nie znalazł praktycznego następstwa - tu tytuł, to wyłącznie tytuł, a przemyślenia na szczęście nie przekładają się na terapię aktywną podopiecznych.

            Zatem - by zakończyć przypomnę słowa Hillela oraz pewien dekalog.
            Motylek niech spróbuje odnaleźć zasadność swoich publiczno-forumowych pseudoanaliz.

            Hillel:

            "Jeśli ja tego nie uczynię, to któż to uczyni? A jeśli nie uczynię tego teraz, to kiedy? Jeśli jednak uczynię to wyłącznie przez wzgląd na samego siebie, kim wówczas będę?"

            Analiza motylka jest autoanalizą - zatem analizą przez wzglad na samego siebie.

            A wystarczyło przecież zamieścić dekalog bez komenatrza a uwagi wymienić z "obiektem" na PW.

            Dekalog:

            1. Żyj teraz: zajmuj się teraźniejszością, a nie przeszłością czy przyszłością.
            2. Żyj tutaj: zajmuj się tym, co jest obecne.
            3. Doświadczaj tego, co rzeczywiste.
            4. Zamiast niepotrzebnie analizować: poczuj, posmakuj, powąchaj, dotknij, zobacz...
            5. Wyrażaj: a nie manipuluj, nie wyjaśniaj, nie usprawiedliwiaj.
            6. Usłysz: a nie interpretuj, nie osądzaj, nie diagnozuj.
            7. Poddaj się temu, co nieprzyjemne i trudne, tak samo jak przyjemności.
            8. Weź pełną odpowiedzialność za swoje myśli, uczucia i decyzje.
            9. Nie akceptuj żadnego "powinieneś" z wyjątkiem tego, co naprawdę twoje.
            10. Poddaj się temu, jaki w swej istocie jesteś. Bądź tym, kim jesteś.

            Faktycznie - psychologia, to trudna dyscyplina wiedzy.
            • tan.nawe Re: Fotograficznie pamiętającej dedykujemy 25.04.14, 15:37
              hardy1 napisał:

              > Krótko powiem - wredność. I nie interesuje mnie, czy to wynika z zazdrości, czy z możliwej choroby. To jest wredność.


              Słusznie! Nawet choroba nie usprawiedliwia wszystkiego. Tym bardziej choroba - wprawdzie o podłożu psychicznym - jednak nie powodująca niepoczytalności.

              wscieklyuklad napisał:
              > Motylek dokonał publicznej rozbiórki "psychologicznej" problemu
              .

              Nie do wiary, że dokonał tego dyplomowany psycholog.
      • fenikss.2972 Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 25.04.14, 15:59
        Sorell
        idea hejteru polega na tym, żeby maksymalnie zeszmacić "przeciwnika"
        jeśli nie pomagają zwykłe inwektywy i chore wynurzenia - taki parchaty hejter czepi się wszystkiego - rodziny bliższej i dalszej, znajomych, zmarłych.
        Im niższy poziom hejtera - tym jego metody drastyczniejsze - to frustraci bez zahamowań jakichkolwiek. Zwykle mydłki życiowe, które znalazły sobie niszę w sieci i wyładowują swoje frustracje.
        Jeśli takie nic wie cokolwiek o Tobie - wywlecze wszystko, wykorzysta - im bardziej Cię dotknie - tym się bardziej podjara.

        Reakcja jest żarciem dla hejtera. To najpośledniejsza grupa szczurów - Twoja złość to dla takiego schabowy.

        Każdy - kto pisze w taki sposób o osobie zmarłej - czyjejś matce, ojcu, przyjacielu - jest zwykłym śmieciem. Każdy, kto temu przyklaskuje, nie reaguje, lub udaje, że nie zauważa - jest taki sam. Ja trolle banuję. Na trollowisku mają się świetnie.

        sorel.lina napisała:

        > Przepraszam za chwilę prywaty.
        > Uprzejmie proszę osobę, która "wie wszystko" o mnie, mojej rodzinie i znajomych
        > , która zna "prawdę" o tym, jakie szkoły kończyłam bądź nie kończyłam ja, moi r
        > odzice i znajomi,
        > a która to osoba czuje nieodpartą potrzebę ogłaszania swych prawd objawionych,
        > by raczyła powstrzymać się przynajmniej od deprecjonowania bliskich mi osób zma
        > rłych i obrażania ich pamięci, co zdaje się czynić ze szczególnym upodobaniem.
        • sorel.lina Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 26.04.14, 12:00
          fenikss.2972 napisał:

          > Sorell
          > idea hejteru polega na tym, żeby maksymalnie zeszmacić "przeciwnika"

          ... i czerpać z tego przyjemność (wedle słów własnych hejtera)

          Ku radości więc tegoż hejtera napiszę tak:

          - moja matka nie miała wykształcenia, a mój ojciec nie był inżynierem
          - nie chodziłam do dobrego LO, gdzie obowiązywały mundurki (Uli... )
          - nie nosiłam zatem mundurka
          - nie byłam dobrą uczennicą
          - nie chodziłam do szkoły muzycznej
          - nie grałam na fortepianie, ani na żadnym innym instrumencie, bo słoń mi na ucho nadepnął
          - nie miałam lekcji angielskiego i nie władam tym językiem (z zięciem i wnukiem rozmawiam na migi)
          - na studia dostałam się fuksem dzięki punktom za robotniczo-chłopskie pochodzenie
          - nie posiadam talentów artystycznych, ani żadnych innych
          - jestem kobietą zniewoloną i pokornie żuję skóry dla męża
          - męża uważam za schizofrenika paranoidalnego i opowiadam o tym znajomym
          - piszę posty setkami, zwłaszcza z zagranicy, pod dziesiątkami nicków
          - oszukuję i manipuluję nautami, co sprawia mi dziką radość

          Amen!
          • fenikss.2972 Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 26.04.14, 12:02
            aleś zdolna bestia big_grin

            sorel.lina napisała:

            > Ku radości więc tegoż hejtera napiszę tak:
            >
            > - moja matka nie miała wykształcenia, a mój ojciec nie był inżynierem
            > - nie chodziłam do dobrego LO, gdzie obowiązywały mundurki (Uli... )
            > - nie nosiłam zatem mundurka
            > - nie byłam dobrą uczennicą
            > - nie chodziłam do szkoły muzycznej
            > - nie grałam na fortepianie, ani na żadnym innym instrumencie, bo słoń mi na uc
            > ho nadepnął
            > - nie miałam lekcji angielskiego i nie władam tym językiem (z zięciem i wnukiem
            > rozmawiam na migi)
            > - na studia dostałam się fuksem dzięki punktom za robotniczo-chłopskie pochodze
            > nie
            > - nie posiadam talentów artystycznych, ani żadnych innych
            > - jestem kobietą zniewoloną i pokornie żuję skóry dla męża
            > - męża uważam za schizofrenika paranoidalnego i opowiadam o tym znajomym
            > - piszę posty setkami, zwłaszcza z zagranicy, pod dziesiątkami nicków
            > - oszukuję i manipuluję nautami, co sprawia mi dziką radość
            >
            > Amen!
            • sorel.lina Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 00:05
              Taka sobie myśl... smile

              "Don’t be intimidated by other people’s opinions. Only mediocrity is sure of itself
              /Paulo Coelho, Aleph/
              • ulisses-achaj Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 00:34
                Coelho isn't my hero but this time he's absolutely right smile
                • fenikss.2972 Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 00:35
                  and I like him

                  ulisses-achaj napisał:

                  > Coelho isn't my hero but this time he's absolutely right smile
                  • ulisses-achaj Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 00:37
                    that's your inalienable right! smile
                    • fenikss.2972 Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 00:40
                      oh yes... big_grin

                      ulisses-achaj napisał:

                      > that's your inalienable right! smile
                      • ulisses-achaj Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 00:44
                        smile .... smile
                        • fenikss.2972 Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 00:47
                          good night big_grin

                          ulisses-achaj napisał:

                          > smile .... smile
                          • ulisses-achaj Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 00:51
                            good smile a nawet: ราตรีสวัสดิ์ smile ładnie wygląda po tajsku, prawda? Dobra noc
                            • fenikss.2972 Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 01:22
                              Kiedys chcialem sobie na chinski przetlumaczyc
                              Ale mi powiedzialo ze ma cos nie zainstalowane
                              Chyba powinienem poszukac programisty czy cos, zeby mi wyluszczyl o co biega.

                              Ps. Sorry za byki ale z tela nie da sie pisac. Nie trafiam w literki jakby. Ale i tak mam czadowy tel no nie ???

                              Ps 2
                              No co
                              Musze sie dowartosciowac big_grin
                              • ulisses-achaj Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 01:39
                                Masz super telefon smile PO chińsku? Proszę: 晚安 smile
                                • fenikss.2972 Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 01:52
                                  Mi tak nie pisze sad
                                  Nawet moj super czadowy tel sad
                                  Znasz jakiegos programiste ?
                                  Moze bys mi polecil ?
                                  I zeby nauczyl mnie szybciej w telu pisac
                                  Ale poczte juz umiem szybko odbierac
                                  Dobre i to

                                  Ps.
                                  Dziekuje za dowartosciowanie


                                  big_grin
                                  • ulisses-achaj Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 27.04.14, 02:24
                                    Pogadamy jutro smile
          • tan.nawe Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 26.04.14, 14:29
            Pytanie hamletowskie:
            protetyk stomatologiczny: pomoc dentystyczna, albo technik dentystyczny?
            Hamlet ma tu jeszcze trzecią możliwość: stomatolog-protetyk.
            Specjalizacja jedna wśród wielu pokrewnych na AM, jak chirurg-stomatolog, stomatolog-ortodonta, stomatolog-pedodonta, stomatolog endodonta i inne.
            • fenikss.2972 Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 26.04.14, 14:35
              postawiłbym raczej pytanie - kim trzeba być, żeby pastwić się nad osobą zmarłą i jej żyjącą rodziną

              tan.nawe napisała:

              > Pytanie hamletowskie:
              > protetyk stomatologiczny: pomoc dentystyczna, albo technik dentystyczny?
              > Hamlet ma tu jeszcze trzecią możliwość: stomatolog-protetyk.
              > Specjalizacja jedna wśród wielu pokrewnych na AM, jak chirurg-stomatolog, stom
              > atolog-ortodonta, stomatolog-pedodonta, stomatolog endodonta i inne.
              • tan.nawe Re: Fryderyki, Fryde-Ryki 26.04.14, 14:37
                fenikss.2972 napisał:

                > postawiłbym raczej pytanie - kim trzeba być, żeby pastwić się nad osobą zmarłą
                > i jej żyjącą rodziną


                A to już całkiem inna para kaloszy. Zabłoconych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka