Ma jeszcze siłę, by stać...
Ma jeszcze prawidłowy odruch bezwarunkowy, warunkowy może, by sączyć z butelki kilka łyków wody...
Ma jeszcze tyle zapobiegliwości, by za kilka chwil zabrać w nieznane puszkę z napojem...
I jakiś suchar, ściskany w dłoni...
Za moment na ścieżce pozostaną już tylko śmieci...
I odcisk bosych stóp...
I wspomnienie głowy - nieproporcjonalnie dużej w stosunku do reszty ciała...
I żeber, z coraz większym trudem unoszonych w kolejnym oddechu istnienia...
I wystających kolan, wyraźnie odcinających się od kości obciągniętych skórą...
I tej, która własną pokryła wzorem kolorowych tatuaży bez treści...
Tej, która przystanęła w drodze...
Tej, która nie miała pewnie w planach żadnej misji...