1agfa
23.03.16, 18:45
Artykuł - wywiad w Magazynie Świątecznym, październik 2015 roku.
"...Pogodzić islam z demokracją? To tak, jakby próbować pogodzić z nią faszyzm czy komunizm.
Z Piotrem Ibrahimem Kalwasem rozmawia Marta Urzędowska.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Marta Urzędowska: Dobrze się panu mieszka w Egipcie?
Piotr Ibrahim Kalwas: Codziennie go chwalę i przeklinam. Kiedy tam jestem, męczy mnie intensywność tamtej rzeczywistości, hałas, smród, jakiś surrealizm. Ale kiedy jestem tu, tęsknię za tym wszystkim. Za tą cudowną gościnnością, opiekuńczością. Ja, moja żona i dziecko czujemy się tam w stu procentach bezpieczni, wszyscy się znają, ludzie sobie pomagają, uśmiechają się.
Kiedy Hasan był mały, nie mogłem z nim wyjść z domu, bo wszyscy go brali na ręce, całowali, nosili na barana. Bójki to rzadkość, nikt nie przeklina, nie ma chamstwa. Do tego wspaniała kuchnia, niskie ceny i ta aura, nastrój, który trudno nazwać - zapachy, dźwięki, azany, porykiwanie osłów, cała ta przestrzeń zapachowo-wokalna jest tak niesamowicie przepojona poetyką, że nie wyobrażam sobie bez tego życia.
Ten piękny, spokojny kraj. Już nie ma biforków w Damaszku
Kiedyś fascynował mnie też tamtejszy tradycjonalizm, ale dziś, żyjąc w nim, wiem, jak wielką powoduje brutalność - obrzezanie kobiet, szlachtowanie zwierząt na ulicach, zbrodnie honorowe, molestowanie, zakłamanie religijne.
Brzmi źle? Ostatnio co rusz słyszę, że jestem islamofobem, wręcz apostatą. To znaczy, że jako muzułmanin nie mam prawa krytykować swojej religii czy muzułmańskiej obyczajowości? Bo co, bo to niepoprawne politycznie? Nonsens, będę nadal to robił, bo to moje podwórko i moje wielbłądy.
Jakiś przykład religijnego zakłamania?
- W weekendy moja dzielnica jest zasłana puszkami po piwie. A ja nigdy nie widziałem, żeby ktoś pił! Zresztą 90 proc. Egipcjan deklaruje, że nie pije. Kiedy pytam znajomych muzułmanów, skąd te puszki, odpowiadają: "No jak to skąd? Koptowie piją!".
Albo weźmy ramadan. Kiedy siadam z lornetką i obserwuję sąsiadów - tak, wiem, straszny ze mnie podglądacz - widzę, jak za uchylonymi żaluzjami jedzą, piją, palą. Ale gdyby ich zapytać - idą w zaparte, że poszczą aż miło.
Mam też sąsiada - przemiły starszy pan o wyglądzie Hemingwaya - który codziennie rano wychodzi na balkon i macha fiutem, a parę godzin później spotykam go w meczecie. Albo obrzezanie - niby nie ma go w dogmatach islamu, ale jest w muzułmańskiej obyczajowości, w tradycji, która jest przecież mocno podbudowana religią. Większość Egipcjan doszukuje się tego obrzezania w jakoś dziwnie interpretowanych hadisach czy nawet ajatach Koranu mówiących o czystości kobiety. Inny przykład zakłamania - mamy w Koranie tzw. wersety miecza albo takie, które mówią o biciu kobiet czy obcinaniu rąk. W żadnym meczecie nie słyszałem, żeby jakiś imam to recytował. Recytują tylko te o miłości bożej czy jedności. To też zakłamanie.