Dodaj do ulubionych

Islam a demokracja

23.03.16, 18:45
Artykuł - wywiad w Magazynie Świątecznym, październik 2015 roku.

"...Pogodzić islam z demokracją? To tak, jakby próbować pogodzić z nią faszyzm czy komunizm.

Z Piotrem Ibrahimem Kalwasem rozmawia Marta Urzędowska.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Marta Urzędowska: Dobrze się panu mieszka w Egipcie?

Piotr Ibrahim Kalwas: Codziennie go chwalę i przeklinam. Kiedy tam jestem, męczy mnie intensywność tamtej rzeczywistości, hałas, smród, jakiś surrealizm. Ale kiedy jestem tu, tęsknię za tym wszystkim. Za tą cudowną gościnnością, opiekuńczością. Ja, moja żona i dziecko czujemy się tam w stu procentach bezpieczni, wszyscy się znają, ludzie sobie pomagają, uśmiechają się.

Kiedy Hasan był mały, nie mogłem z nim wyjść z domu, bo wszyscy go brali na ręce, całowali, nosili na barana. Bójki to rzadkość, nikt nie przeklina, nie ma chamstwa. Do tego wspaniała kuchnia, niskie ceny i ta aura, nastrój, który trudno nazwać - zapachy, dźwięki, azany, porykiwanie osłów, cała ta przestrzeń zapachowo-wokalna jest tak niesamowicie przepojona poetyką, że nie wyobrażam sobie bez tego życia.

Ten piękny, spokojny kraj. Już nie ma biforków w Damaszku

Kiedyś fascynował mnie też tamtejszy tradycjonalizm, ale dziś, żyjąc w nim, wiem, jak wielką powoduje brutalność - obrzezanie kobiet, szlachtowanie zwierząt na ulicach, zbrodnie honorowe, molestowanie, zakłamanie religijne.

Brzmi źle? Ostatnio co rusz słyszę, że jestem islamofobem, wręcz apostatą. To znaczy, że jako muzułmanin nie mam prawa krytykować swojej religii czy muzułmańskiej obyczajowości? Bo co, bo to niepoprawne politycznie? Nonsens, będę nadal to robił, bo to moje podwórko i moje wielbłądy.

Jakiś przykład religijnego zakłamania?

- W weekendy moja dzielnica jest zasłana puszkami po piwie. A ja nigdy nie widziałem, żeby ktoś pił! Zresztą 90 proc. Egipcjan deklaruje, że nie pije. Kiedy pytam znajomych muzułmanów, skąd te puszki, odpowiadają: "No jak to skąd? Koptowie piją!".

Albo weźmy ramadan. Kiedy siadam z lornetką i obserwuję sąsiadów - tak, wiem, straszny ze mnie podglądacz - widzę, jak za uchylonymi żaluzjami jedzą, piją, palą. Ale gdyby ich zapytać - idą w zaparte, że poszczą aż miło.

Mam też sąsiada - przemiły starszy pan o wyglądzie Hemingwaya - który codziennie rano wychodzi na balkon i macha fiutem, a parę godzin później spotykam go w meczecie. Albo obrzezanie - niby nie ma go w dogmatach islamu, ale jest w muzułmańskiej obyczajowości, w tradycji, która jest przecież mocno podbudowana religią. Większość Egipcjan doszukuje się tego obrzezania w jakoś dziwnie interpretowanych hadisach czy nawet ajatach Koranu mówiących o czystości kobiety. Inny przykład zakłamania - mamy w Koranie tzw. wersety miecza albo takie, które mówią o biciu kobiet czy obcinaniu rąk. W żadnym meczecie nie słyszałem, żeby jakiś imam to recytował. Recytują tylko te o miłości bożej czy jedności. To też zakłamanie.
Obserwuj wątek
    • 1agfa Re: Islam a demokracja 23.03.16, 18:49
      Obrzezanie. Piekło kobiet

      Księża w polskich kościołach też nie cytują krwawych kawałków Starego Testamentu.

      - Jasne, a przecież tam w każdym rozdziale leje się krew, wiele kar - jak choćby kamienowanie - właśnie stąd przeszło do islamu. Ale czy Żydzi albo chrześcijanie stosowali w praktyce te brutalne kary? OK, może i stosowali tysiąc lat temu, ale przecież nie przenieśli tego w dzisiejsze czasy!

      Po prostu w pewnym momencie dokonali rozsądnej interpretacji i te wersety traktuje się dziś wyłącznie alegorycznie. A w islamie wszystko traktowane jest dosłownie.

      Sugeruje pan, że co drugi muzułmanin obcina ręce i kamienuje?

      - Nie, no skąd. Żaden muzułmanin tego nie robi, no, może prawie żaden. Terroryści czy dżihadyści to ułamek procentu - straszny, ale jednak znikomy. Także większość państw muzułmańskich od dawna zakazała tych kar. Ale jednak nadal cały Koran, wszystkie hadisy, także te, pozostają obowiązującym dogmatem. Żaden ośrodek muzułmańskiego prawa czy teologii nie próbował tego usunąć, ogłosić, że to wyłącznie alegoria.

      Porozmawiajmy o tym ułamku procentu. Co muzułmanie mówią o Państwie Islamskim?

      - W Polsce nie znam wielu muzułmanów. Wiem, że są wśród nich ludzie rozsądni, ale są też inni, którzy wypisują takie rzeczy na Facebooku, że włosy stają dęba. Mam nadzieję, że służby mają na nich oko.

      Natomiast w Egipcie nie mam znajomych, którzy popieraliby tych morderców. Pytani zawsze odpowiadają tak samo: Not in my name, to nie jest islam. Zresztą gdyby nawet ktoś miał dla nich cień sympatii, to się nie przyzna, bo poszedłby siedzieć. Nie mam jednak złudzeń, że gdzieś to poparcie dla radykałów musi być - przecież jeszcze kilka lat temu 28 proc. Egipcjan wsparło w wyborach partie salafickie. Podejrzewam też, że samo Bractwo Muzułmańskie, czyli islamiści w białych kołnierzykach, jednak trochę przychylnym okiem na tych dżihadystów w Syrii i Iraku patrzy.

      Podbijemy wasz Rzym, połamiemy wasze krzyże
      • 1agfa Re: Islam a demokracja 23.03.16, 18:53
        Skoro tyle rzeczy się panu w islamie nie podoba, to po co pan go przyjął?

        - Dla mnie to była kwestia impulsu, trudno jest podać konkretne powody. Jakiś przekaz tej religii, głęboki, mocny, wtedy we mnie wszedł. Od 15 lat praktykuję islam, regularnie się modlę, moja żona od trzech lat jest muzułmanką - z własnej woli. Ja się w islamie umacniam, coraz bardziej jestem muzułmaninem, chociaż w zupełnie innej wersji niż ta arabska czy orientalna.

        A co to za różnica?

        - Po pierwsze, nawet kiedy wrzeszczę na Boga i się z nim kłócę, to nadal pozostaję muzułmaninem. Tam - krytyka religii praktycznie nie istnieje. Po drugie, mój islam oparty jest na humanizmie, otwartości, tolerancji i nieskrępowanym, wolnym myśleniu. A rzeczy, które mi się nie podobają, odrzucam - brutalne wersety Koranu, pustynne, a czasem zmyślone hadisy. Nie wierzę w nie i nie praktykuję ich. Natomiast to, co w islamie jest piękne, jest moje. Ale staram się nawet nie używać terminu "islam", rzadko mówię "Bóg", dla mnie to tylko litery.

        W krajach arabskich słowo "Allah" jest wszędzie, piszą je na murach i skrobią w windzie, jak u nas "Legia" albo "chuj". Tworzą z Boga, z islamu jakiś totem. Uprawiają kult, klękają, modlą się, a jednocześnie zapominają o samej istocie tej religii, która jest po prostu pięknem życia, wiedzą. Żadnych szajchów, imamów, mądrali z brodami! Jednak uważam, że trzeba mówić też o mrocznych stronach muzułmańskiej obyczajowości.

        Szczególnie dzisiaj, kiedy rozmawiamy o uchodźcach, którzy mogą nam tę obyczajowość przywieźć, a ona może nam się bardzo nie spodobać.

        Kiedyś był pan nią zachwycony. Popada pan ze skrajności w skrajność.

        - Tak, zmieniłem poglądy, za co od muzułmanów słyszę: zdrajca, heretyk, od liberałów: koniunkturalista. A mnie po prostu doświadczenie życia tam nauczyło wielu rzeczy, innego spojrzenia. Wielu ludzi przeszło od fascynacji komunizmem do demokracji, i bardzo dobrze. Tak samo ja porzuciłem poglądy neofickie. Ale nadal islam nadaje sens mojemu życiu, to dla mnie coś najpiękniejszego na świecie.

        Twórcy portalu Euroislam: Otwórzcie oczy. Szariat jest nie do pogodzenia z kulturą europejską
        • 1agfa Re: Islam a demokracja 23.03.16, 19:03
          Zna pan wielu fundamentalistów?

          - Jeśli nie mówimy o oszalałych brodatych radykałach w meczetach, tylko o ludziach wyznających konserwatywne poglądy oparte na fundamentach arabskiej wykładni islamu, to powiedziałbym, że jest to większość Egipcjan. Fundamentalista myśli w kategoriach winy, kary i nagrody. Życia po życiu. Zawsze w odniesieniu do Boga, którego czci bezrefleksyjnie, nie zakładając zwątpienia.

          Stąd powszechny w regionie irracjonalizm i fatalizm, ten ich cholerny "maktub", czyli "zapisane". To nie ja prowadzę samochód, jadąc 150 kilometrów na godzinę, tylko Bóg, więc jeśli się rozbiję razem z rodziną - Bóg tak chciał. Jeśli zostawię dziecko na parapecie na 16. piętrze i pójdę się pomodlić, a ono spadnie i się zabije - Bóg tak chciał.

          Ten irracjonalizm wstrzymuje rozwój tej kultury od setek lat. Tak samo jak ciągłe myślenie w kategoriach haram/halal, co wolno, a czego nie wolno. Dotyczy to wszystkiego - nie dotykamy literatury zachodniej, idei zachodnich, bo może być haram. To ciągły strach, że grzeszę, wszechobecne memento mori - mogę umrzeć i stanąć przed Bogiem jako heretyk. Poczucie ekspiacji graniczące z religijnym szaleństwem. Ci ludzie żyją wiecznym religijnym mitem, zatracają racjonalne myślenie, zaczynają myśleć wyłącznie kolektywnie, zatraca się indywidualizm, humanizm. Nie ma skupienia na człowieku.

          Z tego wynika stopniowe niszczenie cywilizacji, która kiedyś była jedną z najpotężniejszych.

          Sugeruje pan, że to wszystko przez islam?

          - Przez jego wykładnię - każdą religię można wyłożyć w duchu postępu i miłości albo w duchu nienawiści i zbrodni; to kwestia interpretacji. Wykładnia islamu nie jest poddawana umysłowej obróbce, nie jest dostosowywana do nowoczesności. Społeczności muzułmańskie nie mogą jej przyjąć, bo boją się Boga i zejścia z prostej ścieżki ojców i dziadów.
          • 1agfa Re: Islam a demokracja 23.03.16, 19:09
            Skoro Egipcjanie chcą żyć jak ojcowie, to kto wyszedł na ulice w 2011 r., żądając zmian?

            - W tym nie było religii, ludzie wyszli z biedy, braku wolności politycznej, frustracji narastającej od dekad. Wyszli młodzi ludzie, zrobili rewolucję. A i tak nic z tego nie wyszło, bo zabrakło przywódców.

            Nawet gdyby wyszło, to mainstreamowego islamu nie da się pogodzić z demokracją. Hasła wolności, społeczeństwa obywatelskiego w połączeniu z religią, która mówi o obcinaniu rąk? Demokratyczne myślenie społeczeństw nietolerancyjnych wobec wszelkich obcych idei, słabo tolerancyjnych nawet wobec innych religii? Demokracja oparta jest na wolności człowieka, a tam jej po prostu nie ma. To tak, jakby się zastanawiać, czy komunizm albo faszyzm mogą się spotkać z demokracją.

            Tak się boicie o starą dobrą Europę? To pomyślcie, jak wykształcić, nakarmić i wyswobodzić Afrykę, jak ugasić Syrię i Libię

            Przesadził pan z tym porównaniem.

            - Nie, bo chodzi o ten sam mechanizm totalitarnego, kolektywnego myślenia, w którym krytycyzm i samokrytyka istnieją w stopniu minimalnym. Ale wierzę, że ta wykładnia kiedyś się zreformuje, pójdzie w kierunku wolnomyślicielstwa. Zresztą były już takie próby, te wszystkie ruchy odrodzenia islamu, Muhammad Abdu czy Bassam Tibi.

            Także na co dzień w Egipcie spotykam ludzi, którzy czują, że jeśli się nie zmienią, będą coraz biedniejsi. Przecież te wszystkie ruchy dżihadystyczne to nic innego jak krzyk przerażonych, zacofanych ludzi, którzy nie wiedzą, co zrobić z napierającą nowoczesnością. To dlatego dżihadyści tak mocno atakują w Tunezji, bo to liberalizujący się kraj - przeraża ich, że ktoś się wyrwał z przeklętego kręgu tradycjonalizmu. W Egipcie proreformatorskie nastawienie ma może jedna czwarta ludzi.

            Egipt zatoczył koło i wrócił do dyktatury?

            - Są zmiany - jest więcej niezależnej myśli, odważniejsza sztuka, graffiti na murach głoszące wolność i demokrację, jest telewizja ateistyczna w internecie. Coś się obudziło. A jednak w wyborach Egipcjanie zagłosowali na generała Sisiego. Bo mają pewien syndrom, coś jak u nas homo sovieticus - przyzwyczajenie do autorytarnych rządów, małej stabilizacji, bezpieczeństwa. Poza tym widzą, co się dzieje w Libii, Syrii, na Synaju. Liczą, że armia to jednak mniejsze zło. Mam nadzieję, że Sisi tego nie wykorzysta, bo dzisiaj już żaden dyktator nie utrzyma się na egipskich piaskach, jeśli przesadzi z autorytaryzmem.

            Chociaż czasami ta śruba może i jest potrzebna, bo na fali wolności wypływają demony. Te brodate, które obudziły się w Iraku czy Syrii. Może czasami trzeba ludzi przymusić do demokracji?
            • 1agfa Re: Islam a demokracja 23.03.16, 19:13
              Generał Sisi przymusza do demokracji? Chyba pan żartuje.

              - Na razie nie, ale wie, że Egipcjanie nie pozwolą na powrót całkowitego zamordyzmu. Wprowadza przepisy ograniczające wpływy radykalizmu, rozmawia z autorytetami religijnymi o zmianach w wykładni islamu, a to ewenement.

              Pamiętajmy też, że w Egipcie i w innych krajach arabskich nie ma demokracji nie tylko z powodu dyktatury. Nie ma jej na poziomie państwowym, bo nie ma jej na poziomie społecznym, ludzkim, w codziennym życiu. W rodzinie, w relacjach damsko-męskich, w szkole i pracy jest kastowość, każdy należy do określonej grupy i się ze sobą nie łączy. Jak feudalne społeczeństwo może zbudować demokrację? My wiemy, jaka jest wspaniała, bo jej doświadczyliśmy - Arabowie nie, ani oddolnie, ani odgórnie.

              Powinniśmy przyjmować uchodźców?

              - Z otwartymi rękami - ale tylko tych uciekających przed wojną i zbrodnią. Natomiast kwestia imigrantów ekonomicznych to co innego, oni się podczepiają pod tych nieszczęśników, paszporty syryjskie i afgańskie są dziś w cenie. Każdy powinien zostać sprawdzony. Natomiast uchodźcy, którzy już do nas przyjadą, zostaną tu i trzeba ich będzie integrować.

              W większości to muzułmanie. Europie grozi islamizacja?

              - Jeśli w ciągu trzech lat przyjedzie 10 mln muzułmanów, to pewnie tak. Zresztą gdyby zapytać Egipcjanina, co by było, gdyby w Egipcie zamieszkało dziś 5 mln Anglików i Francuzów, nikt by tego nie chciał. My przynajmniej się nimi interesujemy, piszemy tysiące książek o tamtej kulturze, jedziemy tam z plecakami, studiujemy arabski, są fundacje, projekty, festiwale. Egipcjanin ze spraw Zachodu interesuje się najwyżej amerykańskimi ciuchami, McDonaldem i pornografią.

              Jest jeszcze jedna różnica - mieszkając w Egipcie od siedmiu lat, szanuję egipskie prawo i obyczaje. Nasi europejscy znajomi też. Kiedy idziemy na plażę, gdzie kobiety kąpią się w ubraniu, to nasze żony też się nie rozbierają. Nie chodzą po ulicy w mini, nie pokazują ostentacyjnie swojego pochodzenia. Prawosławna znajoma nie nosi krzyżyka, bo mówi, że nie chce nikogo urazić.

              Tego samego oczekuję od ludzi z innych kultur - że kiedy tu przyjadą, będą praktykować swoją religię wyłącznie w wyznaczonych miejscach, nie będą po domach szlachtować baranów ani sprawdzać, czy ich córki mają błonę dziewiczą. Mamy z tym w Europie wielki problem.
              • 1agfa Re: Islam a demokracja 23.03.16, 19:15
                Burmistrz Rotterdamu, z pochodzenia Marokańczyk, powiedział niedawno do muzułmanów: "Chcecie przyjeżdżać do Holandii? To albo zaakceptujecie tutejszą kulturę, albo wypierdalać". On też jest muzułmaninem, dlatego ma prawo i obowiązek mówić o ciemnych stronach naszej religii i obyczajowości. Nie wolno zamiatać tego pod dywan poprawności politycznej, bo się skończy kolejnymi zamachami, dalszą gettoizacją europejskich miast.

                Jeśli w Polsce będzie kilka czy kilkanaście tysięcy uchodźców, to żaden problem. Ważne tylko, żeby nie zamieszkali razem, nie stworzyli getta z meczetem, sukiem i paroma sklepami halal. Trzeba ich rozdzielić, żeby się integrowali.
                • 1agfa Re: Islam a demokracja 23.03.16, 19:24
                  To Polacy nie palą się do integracji.

                  - Dlatego program integracyjny powinien być bardziej skierowany do Polaków niż do uchodźców. W liceum, w którym ostatnio spotykałem się z młodzieżą, jest nauczyciel, który założył kółko arabistyczne. Eksperci będą opowiadać dzieciakom o kulturze arabskiej, o dobrych i złych stronach tamtej obyczajowości. Ci młodzi ludzie interesują się, chcą się czegoś dowiedzieć, a jedynym źródłem wiedzy są media, które pokazują tę kulturę na dwa sposoby: albo jako bandę opętanych terrorystów, albo z jakimś orientalistycznym, przesadnym zachwytem.

                  Trzeba zachować umiar i przybliżać tamtejsze realia - bo znowu, gdyby nagle do Egiptu miało przyjechać kilkaset tysięcy mieszkańców Zachodu, Egipcjanie byliby przerażeni, że wszyscy zaczną chodzić na golasa, uprawiać seks na ulicach, tatuować się i piercingować. I ich też trzeba by było uspokoić, że przyjadą normalni ludzie.

                  Zastanawiam się: dlaczego w dyskusji o uchodźcach w ogóle nie uczestniczą muzułmanie? Imamowie arabscy? Mufti? Niech powiedzą przed kamerami, co sądzą o równości kobiet, homoseksualizmie. Poznalibyśmy od tej arabskiej, religijnej strony ich stosunek do naszych oświeceniowych zdobyczy demokracji. Przecież mufti to człowiek, który naucza mniejszość muzułmańską w Polsce, dlatego chciałbym od niego usłyszeć, że kobiety i mężczyźni są równi, że werset, który mówi, że wyżej stoją mężczyźni, jest wyłącznie alegoryczny. Skoro przyjmujemy jego współwyznawców z otwartymi ramionami, chcemy wiedzieć, czy - skoro tu przyjeżdżają - spodoba im się duch demokracji europejskiej.
                  Bo jeżeli imam będzie im mówił w meczecie, że homoseksualiści mają miejsce w piekle, to coś jednak jest nie tak.

                  Ale to, że imam tak powie, nie znaczy, że tak myśli każdy muzułmanin, który tu przyjedzie.

                  - Nie, ale imam jednak jest nauczycielem, kaznodzieją, może uczyć nietolerancji. Nie zamiatajmy pod dywan, pytajmy teraz, żebyśmy wiedzieli, że są i takie głosy w islamie. Mówmy o pięknych stronach islamu i o obrzydlistwach. Ale oni nie chcą rozmawiać, bo się boją niewygodnych pytań. Boją się swoich współwyznawców i samych siebie. Boją się, że Bóg ich przeklnie. ..."


                  Piotr Ibrahim Kalwas - ur. w 1963 r., pisarz, dziennikarz. Debiutował w 2003 r. autobiografią "Salam". Były gastarbeiter w Norwegii, wokalista punkowej kapeli i współscenarzysta serialu "Świat według Kiepskich". Piętnaście lat temu przyjął islam, od siedmiu mieszka z rodziną w Aleksandrii. Żona i 12-letni syn też są muzułmanami. Niedawno wydał zbiór reportaży "Egipt: haram halal". ..."

                  wyborcza.pl/magazyn/1,148545,19033360,brodate-demony-islamu-rozmowa-z-piotrem-ibrahimem-kalwasem.html
                  • 1agfa Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 19:44
                    Wywiad. Listopad 2015. Po zajściach w Paryżu.
                    Piotr Ibrahim Kalwas rozmawia z polskim Tatarem Selimem Chazbijewiczem.

                    "...Prorok Mahomet miał powiedzieć: "Odnowa mojej religii przyjdzie z północy i zrobi to muzułmanin z kraju, w którym pada śnieg". Uważam, że w Europie powinien powstać antykalifat. Rozmowa z Selimem Chazbijewiczem.

                    Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

                    Napisał pan na Facebooku: "Tragedia, która wydarzyła się w Paryżu, powoduje, że czasem wstydzę się, że jestem muzułmaninem."

                    - W imieniu swoim i wszystkich polskich muzułmanów myślących podobnie wyrażam skrajny niepokój o przyszłość Europy, a także wyrazy szczerych kondolencji władzom Republiki Francuskiej i rodzinom zabitych.

                    Tych, którzy zabijali, też należy zabić, a zło, islamski faszyzm, wytrzebić do korzeni. Niech żyją ideały wolności, równości i braterstwa. Dziś wszyscy jesteśmy Francuzami!

                    Panie profesorze, pan się boi imigrantów i uchodźców?

                    - Generalnie się nie boję, ale pod pewnymi względami tak.

                    Jakimi?

                    - Znaczna część z nich to muzułmanie. Jeśli zamieszkają w Polsce, obawiam się znaczącego przeorganizowania życia muzułmanów polskich.

                    Dlaczego?

                    - Przez wpływ mentalny i obyczajowy imigrantów wywodzących się z zupełnie innego kręgu kulturowego.

                    Ale to tylko kilka tysięcy ludzi, którzy mają zamieszkać w 38-milionowym kraju.

                    - Ale muzułmanów w Polsce jest też niewielu. Do lat 90. byli to praktycznie tylko Tatarzy polscy i mała grupa studentów z krajów arabskich, zazwyczaj marksistów, którzy z islamem mieli mało wspólnego. Po 1989 roku do Polski zaczęli zjeżdżać muzułmanie o konserwatywnych poglądach i narzucać się Tatarom ze swoim islamem w orientalnej, konserwatywnej odmianie.

                    George Bernard Shaw powiedział: "Miałem przyjaciela, który tak długo uczył mnie pić herbatę bez cukru, aż przestał być moim przyjacielem".

                    Twierdzi pan: "Arabowie bez ustanku pouczają Tatarów". W czym?

                    - Przybysze z Afryki i Bliskiego Wschodu zaczęli nas pouczać, jak być dobrymi muzułmanami. Uznali nasz islam za błędny, zły, wypaczony. Począwszy od detali dotyczących ablucji, modlitw, aż po ubiór muzułmanek czy codzienne życie. Narzucają nam dogmatykę religijną przywiezioną z ich krajów. Najbardziej w tym agresywni są Palestyńczycy. Agresywnością religijną maskują swoje kompleksy społeczne i intelektualne. Islam ma różne oblicza oparte na jego pięciu filarach, reszta jest kwestią interpretacji. My, Tatarzy, mamy od setek lat swoją wykładnię islamu dostosowaną do wartości polskich, europejskich, i nie chcemy jej zmieniać.
                    • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 19:50
                      A Arabowie polscy nie akceptują tatarskiego islamu?

                      - Nie. Oni uważają, że to ich wykładnia jest jedynie słuszna. I stąd od lat 90. jest między nami konflikt, czasem przybierający drastyczne formy, jak na przykład spór pomiędzy stroną arabską a tatarską w meczecie w Gdańsku. Teraz niektórzy Tatarzy boją się przychodzić do tego meczetu, w dużej mierze zapełnionego przez Arabów. To zazwyczaj starsi już ludzie, dla których islam to modlitwa, kontemplacja i bardzo prywatna sprawa duchowa, a natrafiają w meczecie na islam zupełnie odmienny, obcy im duchowo.

                      Brodate demony islamu. Rozmowa z Piotrem Ibrahimem Kalwasem

                      A czego ci cudzoziemcy oczekują od Tatarów, jakiego islamu?

                      - To często są wahabici albo ludzie popierający idee wahabickie czy hasła Bractwa Muzułmańskiego. To są idee nie tylko całkowicie obce Tatarom polskim, ale także stojące w absolutnej sprzeczności z demokracją. Wahabici stosują karę śmierci, chłosty, kamienowanie itp. To brutalne obyczaje obce Tatarom.

                      Ale przecież żaden Arab w Polsce nie próbuje takich kar tutaj wprowadzać!

                      - No, nie próbuje, ale nosi w sobie skrywany radykalizm duchowy i wyczuwa się jego niechęć wobec islamu tatarskiego. Poza tym w krajach arabskich nie lubi się Tatarów, bo zarzuca się im spalenie i złupienie Bagdadu w 1258 roku. Naucza się tam tej niechęci do Tatarów w szkołach.

                      Czy pan nie przesadza, panie profesorze? W Egipcie mało kto wie, kim w ogóle są Tatarzy. A spalenie Bagdadu to sprawka Mongołów.

                      - Mongołowie, Tatarzy to dla przeciętnego Araba jedno i to samo. Nie rozróżniają takich historycznych niuansów.

                      Przeciętny Polak też nie.

                      - Tak, ale Arabowie, którzy "opiekują się" meczetami w Polsce, to zazwyczaj właśnie prości ludzie, o prostym światopoglądzie opartym na orientalnej wykładni islamu. Nie ma wśród nich ludzi otwartych, humanistów. Trudno z nimi dyskutować. Zresztą jeden z ojców radykalnego islamu Ibn Tajmijja [średniowieczny teolog arabski - P.I.K.] pisał antytatarskie pamflety.

                      To było siedem wieków temu.

                      - Ale większość Arabów w to wierzy, z tymi w Polsce włącznie.
                      • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 19:55
                        Powiedział pan kiedyś, że polscy muzułmanie konwertyci "przebierają się za Arabów".

                        - Tradycja przechodzenia Polaków na islam sięga zamierzchłych dziejów. W epoce romantyzmu była to wręcz swoista moda: generał Józef Bem, poeta Ryszard Berwiński, Michał Czaykowski vel Sadyk Pasza i wielu innych. Nie były to tylko, jak powszechnie się sądzi, konwersje w interesie politycznym, ale także duchowym; Bem zmarł podobno jako pobożny muzułmanin.

                        Współcześni polscy konwertyci na islam idą ich śladami?

                        - Współcześni konwertyci na islam to komedia i cyrk. Golą wąsy, zapuszczają brody, przywdziewają arabskie szaty. Niech pan ich sobie poogląda na Facebooku. Ale co najgorsze, zaczynają głosić poglądy zazwyczaj bardzo radykalne, oparte na niebezpiecznych, radykalnych publikacjach rozprowadzanych w Polsce po polsku.

                        Czyli twierdzi pan, że konwertyci polscy są groźni?

                        - Na razie nie są, ale są agresywni.

                        W stosunku do kogo?

                        - Stoją po stronie Arabów, którzy ich urabiają, więc są agresywni w stosunku do Tatarów. Znowu to samo: islam bliskowschodni kontra islam tatarski.

                        Ja jestem Polakiem, Polakiem Tatarem, i całkowicie utożsamiam się z Polską i z polską racją stanu. Jestem też Europejczykiem, związanym duchowo z tradycją europejską. Muzułmaninem na końcu, to moja prywatna sprawa. Poglądy większości polskich konwertytów i Arabów mieszkających w Polsce są mi - jako Polakowi, Tatarowi, muzułmaninowi - całkowicie obce.

                        Pana żona jest Tatarką?

                        - Jest Polką i rzymską katoliczką. To moja koleżanka ze studiów polonistycznych w Uniwersytecie Gdańskim.
                        • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 19:59
                          A jakie tradycje wyniósł pan z rodzinnego domu, bardziej polskie czy tatarskie? Islam odgrywał znaczącą rolę w pańskim dzieciństwie i dorastaniu?

                          - Mój ród wywodzi się od Chazbeja, który pojawił się w Wielkim Księstwie Litewskim w pierwszej połowie XV stulecia. Był synem Uszena lub Juszena, który walczył pod Grunwaldem, a wywodził się z władców plemiennego państwa istniejącego w okolicach jeziora Bajkał w XIII stuleciu. To państwo plemienne zostało wchłonięte przez Czyngis-chana. Plemię to nazywało się Ujszun i było jednym z silniejszych w państwie tatarskim Złotej Ordy. Żyje zresztą do dziś gdzieś na granicy Buriacji, Mongolii i Kazachstanu. Kiedyś się tam wybiorę z wycieczką, by poznać swoich pobratymców po 700 latach rozstania. W 1990 roku mój stryjek nawet napisał list do Gorbaczowa z żądaniem zwrotu naszego państwa, ale odpowiedzi nie było.

                          Jeden z moich przodków Lehusz Chazbijewicz w roku 1505 był tłumaczem nadwornym króla Aleksandra i później Zygmunta I. Moje tradycje domowe są więc polskie i tatarskie. Rodzina mieszkała na Wileńszczyźnie i w Ziemi Nowogródzkiej, gdzie ta etniczność była nieostra. Można było być Polakiem i Tatarem jednocześnie. Czy też Polakiem i pisać o sobie "Litwin", jak w wypadku Mickiewicza. Jego Zaosie jest niedaleko wsi Orda Tatarska, skąd pochodził mój dziadek ze strony ojca Jan Chazbijewicz. Podczas okupacji przechowywał Żydów, jest wspomniany w książce "Dzieci Holokaustu mówią".

                          A babcia, matka?

                          - Też były tatarskiego pochodzenia. Islam był religią moich przodków i tradycją domową. Był też religią domową, rodzinną. Polscy Tatarzy od XVII stulecia mówili po polsku również w rodzinach. Ich literatura religijna od XVI stulecia powstawała często w języku polskim lub białoruskim, choć zapisywana była arabskim alfabetem. W XIX i XX w. trudno już rozgraniczyć tradycję polską i tatarską. Była to polska kultura kresowa z domieszką tatarszczyzny.

                          Islam był jednak zawsze odmiennością religijną w Polsce, zazwyczaj darzoną nieufnością przez większość Polaków. Pan kiedykolwiek odczuł tę nieufność?

                          - Nigdy nie spotkałem się z nieufnością czy agresją z powodu mojego pochodzenia czy wyznania. Ani w dzieciństwie, ani na studiach. Również w życiu dorosłym.

                          Za Azję Tuhajbejowicza nigdy pan nie oberwał od kolegów?

                          - Z tym Azją to przesada. To jakiś stereotyp w głowach chyba warszawiaków. A Sienkiewicz jest mocno przeceniany. Moi koledzy w każdym razie takich skojarzeń nie mieli.
                          • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 20:06
                            Teraz jest pan jedynym muzułmaninem w PiS?

                            - Z tego, co wiem - tak. Ale moja wiedza może być niepełna.

                            Czy pana wyznanie ma jakieś znaczenie dla pańskich koleżanek i kolegów partyjnych?

                            - O to należałoby spytać moich kolegów z Prawa i Sprawiedliwości. Nigdy nie spotkałem się z ich strony z żadną złośliwością, aluzją czy niechęcią. Sam fakt, że wystawiono mnie w wyborach parlamentarnych na drugim miejscu na liście, też o tym świadczy. Tatarzy zawsze kojarzyli się z polską, patriotyczną tradycją. I myślę, że tak też jestem postrzegany w PiS.

                            I pan, konserwatywny polski Tatar, uważa, że rosną nam w Polsce potencjalni radykałowie w postaci konwertytów?

                            - Myślę, że mogą rosnąć. Nie dotyczy to wszystkich. Są i wśród konwertytów ludzie rozsądni, jak np. imam Taha Żuk czy oczywiście Bogusław Zagórski [polski muzułmanin, arabista, badacz i wykładowca zagadnień cywilizacji muzułmańskiej - P.I.K.], człowiek otwarty. Ale to mniejszość. Natomiast te "młode wilki" - ostatnia fala konwertytów - to, jak powiedziałem, ludzie zazwyczaj agresywni, pałający niechęcią do wszystkiego, co obce wahabickiemu widzeniu świata. Nas, Tatarów, nazywają heretykami.

                            Jestem Brytyjką, lecz moja jedyna tożsamość jest islamska. Nie wierzę w demokrację, ale w szariat

                            Gdy ktoś zamieścił na Facebooku zdjęcie z Jemenu czy Afganistanu, na którym było kilkunastu mężczyzn w galabijach i turbanach, z ogromnymi brodami i Koranami w dłoniach, napisał pan, że nie czuje z tymi ludźmi żadnego związku duchowego, że są panu całkowicie obcy. Nie czuje pan braterstwa z muzułmanami świata orientalnego?

                            - Tak samo jak zapewne oni nie identyfikują się ze mną. To są światy całkowicie obce mi duchowo. Islam tych ludzi nie jest moim islamem. Pytała mnie dzisiaj dziennikarka z Gdańska, czy odczuwam solidarność z muzułmańskimi uchodźcami i imigrantami.

                            I co pan odpowiedział?

                            - Że nie odczuwam żadnej solidarności jako muzułmanin, tylko jako człowiek. I to nie tylko z imigrantami muzułmańskimi tonącymi w morzu, tylko ze wszystkimi, bez względu na ich wyznanie.
                            • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 20:10
                              Mówi pan często w wywiadach o szariackich karach zapisanych w Koranie i innych doktrynalnych tekstach islamu. Obcinanie rąk, nóg, kamienowanie, chłosta i wiele podobnych. To jest zapisane w naszej religii, panie profesorze, cały czas jest jako dogmat. Co my mamy z tym zrobić?

                              - Islam jako wspólnota wiernych powinien totalnie zreformować swoje spojrzenie na Koran i sunnę [zbiór tradycji Mahometa stanowiący obok Koranu podstawę teologii islamu - P.I.K.]. Przeinterpretować dogmaty religijne, zobaczyć je w kontekście historycznym arabskiej pustyni sprzed 15 wieków, a potem dostosować do XXI wieku. Tekst Koranu nie jest tylko tekstem świętej księgi, jest także tekstem historycznym i tak go trzeba odczytywać, a nie jako dogmat na wieczność. Jego pierwotne, literalne przesłanie było adresowane do koczowników z VII wieku. Wtedy to przesłanie było postępowe. Przedislamskie arabskie prawo obyczajowe było niezwykle okrutne, islam to okrucieństwo ograniczył, był postępowym ruchem religijno-politycznym. W stosunku do współczesności ta ówczesna postępowość islamu ma się nijak, teraz islam jest całkowitym zacofaniem, ciemnotą. Świat jest lata świetlne przed nami. Wszystkie te pustynne okrucieństwa trzeba usunąć z religii albo potraktować alegorycznie.

                              Kto to ma zrobić? My nie mamy papieża.

                              - No, nie mamy, ale mamy w islamie tzw. zgodę powszechną [idżma - zgodna opinia uczonych muzułmańskich w kwestiach prawno-teologicznych, jedno z czterech podstawowych źródeł prawa muzułmańskiego - P.I.K.]. Powinna powstać nowa szkoła interpretacji doktryny islamu. Prorok Mahomet miał powiedzieć: "Odnowa mojej religii przyjdzie z północy i zrobi to muzułmanin z kraju, w którym pada śnieg". Uważam, że w Europie powinien powstać antykalifat.

                              ?

                              - Jakieś ciało władcze i wykonawcze reprezentujące muzułmanów, będące całkowitym zaprzeczeniem tzw. kalifatu, który chce reprezentować sobą tzw. Państwo Islamskie. Ja to widzę jako - stworzoną przez liberalnych muzułmanów z Europy - islamską liberalną monarchię konstytucyjną. Nie w rozumieniu państwa, ale zbioru muzułmańskich instytucji, które zmieniłyby radykalnie wykładnię wiary islamu i, co za tym idzie, jego obyczajowość. Ogromna praca na pokolenia, ale trzeba ją kiedyś zacząć.
                              • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 20:15
                                Mówiąc takie rzeczy, naraża się pan na ostracyzm środowiska muzułmańskiego w Polsce, a w krajach muzułmańskich można za to po prostu zginąć.

                                - Oczywiście. Zdaję sobie z tego sprawę.

                                Dlaczego niektórzy muzułmanie potrafią być tak nietolerancyjni, że za próbę modernizacji swojej religii mogą nawet zabić?

                                - Winna jest edukacja, a edukacja religijna w szczególności. Szkolnictwo stoi w krajach muzułmańskich na żenująco niskim poziomie. To jest uczenie się na pamięć, bezrefleksyjne, bezkrytyczne. Wszystkie ruchy reformatorskie w islamie były zawsze duszone. Prawdą jest jednak też to, że Europa nigdy nie ofiarowała przybyszom z krajów islamskich pełni praw europejskich. Muzułmanie odrzucają, bo sami są odrzucani. Obie strony nawzajem się mało znają.

                                Ale Tatarzy polscy zintegrowali się z Polakami?

                                - Przede wszystkim dlatego, że byli znakomitymi żołnierzami i walczyli za Polskę, i to Polacy docenili. Wspólnie przelewana krew bardzo jednoczy. Zdecydowana większość Tatarów identyfikowała się z Polską, a Polacy traktowali Tatarów jako pełnoprawnych obywateli.

                                Świat islamu jest zachowawczy, wszystko, co nowe, może być niebezpieczne, grzeszne. Ten świat broni się przed nowoczesnością.

                                - I znaczna część uchodźców będzie próbowała przynosić do Polski i Europy swoją konserwatywną wizję islamu, bo po prostu innej nie znają i nie dopuszczają do świadomości. Zachowawczość środowisk arabskich w Polsce jest tego najlepszym przykładem.

                                Syryjczycy, którzy stanowią około połowy uchodźców, pochodzą jednak z kraju mocno zsekularyzowanego. Czy oni też mogą przenieść do Europy ten tradycjonalizm? Dlaczego pan zakłada z góry, że się nie zintegrują? W Polsce jest sporo Syryjczyków, którzy są lekarzami, inżynierami, właścicielami sklepów. Oni nie sprawiają żadnych kłopotów, wprost przeciwnie: to racjonalnie myślący, spokojni ludzie.

                                - Ale to w znacznej mierze ludzie, którzy porzucili swoje nawyki bliskowschodniego islamu. To mniejszość, niestety. Większość z przybyszów z krajów arabskich nie integruje się.
                                • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 20:22
                                  Na jakiej podstawie pan tak sądzi?

                                  - Na podstawie moich kontaktów z arabską wspólnotą w Polsce. Ci, którzy się zintegrowali, odeszli od tradycji islamu arabskiego. A konserwatyści im dłużej tu żyją, tym większymi są tradycjonalistami. To ich forma oporu wobec europejskiej, polskiej nowoczesności.

                                  W Radiu Gdańsk mówił pan o "wydalaniu z Europy w humanitarny sposób tych muzułmanów, którzy nie chcą się asymilować". Proponuje pan radykalne rozwiązania.

                                  - Miałem na myśli tylko radykałów islamskich. Np. imamów, którzy głoszą szeroko rozumianą antyeuropejskość opartą na nienawiści religijnej, a jednocześnie żyją w Europie i korzystają z jej wolności. Wydalani powinni być też ci, którzy żyją na socjalu i "doją Europę". To nie dotyczy tylko muzułmanów, to dotyczy wszystkich przyjezdnych, którzy wykorzystują Europę, bez najmniejszej chęci utożsamienia się z jej kulturą i wartościami.

                                  Twórcy portalu Euroislam: Otwórzcie oczy. Szariat jest nie do pogodzenia z kulturą europejską

                                  Czyli co, imigranci powinni ubierać się jak Europejczycy?

                                  - Jest taka tradycja proroka Mahometa, która mówi, że "muzułmanin mieszkający w kraju niemuzułmańskim powinien dostosować się do otoczenia, także pod względem stroju". Orientalny, arabski strój jest zazwyczaj manifestacją antyeuropejskości. To niepotrzebna ostentacja i demonstracja swojej inności.

                                  A muzułmanki? Też powinny zrzucić hidżaby, mieszkając w Europie?

                                  - Ja jestem przeciwnikiem hidżabu.

                                  Nawet gdy kobieta nosi go z własnej woli?

                                  - Nie szkodzi, hidżab szpeci.

                                  To kwestia gustu. W latach 60. w Europie była moda na chustki wśród Europejek. Muzułmanki w Europie często mówią: wasze kobiety chodzą półnagie, a my mamy prawo się zakrywać.

                                  - Noszenie chust budzi depresyjne uczucia. Pod względem estetycznym to koszmar.

                                  Żydzi do dzisiaj, w niektórych krajach, zachowują swoje tradycyjne stroje.

                                  - Żydzi się dawno zasymilowali. Stanowią nierozłączną część Zachodu, są Zachodem. A muzułmanie swoim ostentacyjnym ubiorem sami przyczyniają się do marginalizacji, odrzucenia ich przez społeczeństwa zachodnie.
                                  • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 20:27
                                    Wystąpił pan z postulatem "europeizacji islamu" na Uniwersytecie Gdańskim. I potem, jak pan mówi, "zaatakowało pana środowisko muzułmańskie". Jakie?

                                    - Arabskie. Związane przede wszystkim z Ligą Muzułmańską. Powiedziałem, że muzułmanie powinni się europeizować i brać za przykład Japończyków. To ich strasznie wzburzyło i to - podejrzewam - przyczyniło się do ich radykalnych działań, aby przejąć kontrolę nad meczetem gdańskim, co też nastąpiło.

                                    Uważa pan, że za 20-40 lat muzułmanie przejmą władzę w Rosji.

                                    - Tak, to bardzo prawdopodobne. Coraz większy jest wpływ muzułmanów na decydentów rosyjskich. Nadejdą oligarchowie muzułmańscy, którzy sięgać będą po urząd prezydenta.

                                    Rosja przejęta przez ludy kaukaskie to chyba jednak mało prawdopodobne.

                                    - To nie będzie Rosja kaukaska, ale muzułmańska.

                                    Przecież tam wszyscy wódkę piją, to jakoś nie idzie z islamem w parze.

                                    - Nie szkodzi, ja też piję wódkę.

                                    A jaki jest pana stosunek do uboju halal w Polsce?

                                    - Na potrzeby religijne powinien istnieć.

                                    Ale to też archaiczny zwyczaj przywieziony z muzułmańskiego Wschodu. Okrutny wobec zwierząt, tak uważa wiele środowisk w Polsce.

                                    - Prorok Mahomet mówił: "jeśli zabijacie zwierzę, macie to robić szybko i dobrze, żeby zwierzę nie cierpiało". Tradycja Tatarów polsko-litewskich mówi, że jeśli zabija się zwierzę na ofiarę, to trzeba to zrobić jednym cięciem.

                                    Milczenie owiec. Kalwas o uboju rytualnym

                                    Odrzuca pan hidżaby i brody, ale ubój halal pan zostawia. To niekonsekwencja.

                                    - Ubój halal zostawiamy, tak samo jak np. pielgrzymkę do Mekki. Pewien hołd złożony tradycji musi być. Odrzucamy rzeczy opresyjne w stosunku do innych. Jestem zwolennikiem całkowitego równouprawnienia kobiet, a wersety Koranu temu zaprzeczają. Takie wersety i wszystkie inne opresyjne, brutalne trzeba traktować tylko w kontekście historycznym.
                                    • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 20:34
                                      Przeciętny muzułmanin może pana zapytać, dlaczego wybiera pan sobie z Koranu jedne wersety, a inne odrzuca. Jakie prawo pozwala panu na taki wybór?

                                      - Prawo wolności wyboru. W islamie należy wprowadzić nową obyczajowość opartą na nowoczesności. I powinni to zrobić światli, otwarci muzułmanie europejscy. Należy otworzyć dyskurs o dogmatach islamu. Takie tendencje reformatorskie islamu pojawiły się w Tatarstanie, wśród Tatarów nadwołżańskich na przełomie XIX i XX wieku. Po likwidacji tatarskiej inteligencji i życia kulturalnego i społecznego przez bolszewików pojawiły się ponownie w latach 90. XX w. Niewykluczone, że właśnie ci Rosjanie muzułmanie, którzy mogą dojść do władzy w Rosji za kilkadziesiąt lat, zreformują islam, czyniąc go cywilizowanym.

                                      Powiedział pan, że "wyznawcy islamu, którzy osiedlają się w Europie, na początku godzą się na wszystko, lecz z czasem zaczynają wykorzystywać opiekuńczy charakter państwa i mają coraz więcej roszczeń do tego państwa i społeczeństwa, które ich przyjęło". To może grozić Europie w związku z napływem imigrantów?

                                      - Nie jest to wykluczone. Ma pan przykład z Europy Zachodniej. W Polsce może się to powtórzyć.

                                      To, co mówił Jarosław Kaczyński o "54 strefach szariackich w Szwecji", ma, według pana, jakieś racjonalne podstawy?

                                      - To stwierdzenie niewątpliwie polityczne, jak wszystko teraz, co dotyczy przyjmowania uchodźców w Polsce. Pan prezes Kaczyński miał jednak prawo się tego obawiać.

                                      Przecież to była gra wyborcza. Gra na antyimigranckich nastrojach większości Polaków. Ambasada szwedzka w Warszawie oficjalnie stwierdziła, że w Szwecji obowiązuje tylko szwedzkie prawo.

                                      - Może prezes Kaczyński nie znał wszystkich detali z życia muzułmanów w Szwecji, ale w Sztokholmie są takie dzielnice, gdzie niemuzułmanin czuje się nieswojo. I to chciał zasygnalizować. Kiedy Rosja zajmowała Krym, premier Tusk zapewniał, że Polska znajdzie miejsce dla 10 tysięcy krymskich Tatarów. Do Polski przyjęto ok. 80 rodzin tatarskich, które i tak mają kłopoty z legalizacją swojego pobytu. Rząd oszukał. Rząd pani Kopacz też podrzucał kukułcze jajo, grając nastrojami imigranckimi. Teraz, po wyborach, to się skończy.
                                      • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 20:42
                                        Premier Kopacz wsparła przyjęcie do Polski uchodźców wyznania chrześcijańskiego, a nie muzułmańskiego. Co pan wtedy czuł?

                                        - Pewien dyskomfort, ale z drugiej strony zdawałem sobie sprawę, że to wszystko leży tylko w kwestii werbalnych deklaracji.

                                        Jaki jest pana islam, panie profesorze? Identyfikuje się pan jakoś z sufizmem?

                                        - W pewnym sensie tak, sufizm jest mi bardzo bliski. To osobny, mistyczny prąd kulturowo-intelektualny islamu, który opiera się na tolerancji, otwartości, współczuciu w rozumieniu norwidowskim, czyli pochyleniu się nad cierpieniem innego. Koran można odczytywać też w duchu sufickim, czyli mistycznym.

                                        W rozmowie z Frondą użył pan określenia "islamofaszyzm". Jest coś takiego?

                                        - Na przykład Bractwo Muzułmańskie to jest islamofaszym.

                                        Ale gdzie w Bractwie Muzułmańskim jest faszyzm?

                                        - Jedna partia, jeden wódz i jego kult. Kult silnego państwa i jego religii. Nietolerancja dla jakiejkolwiek inności politycznej czy religijnej. Narodowy socjalizm Saddama Husajna czy faszystowskie ciągoty Asadów są tego przykładem. To bliskowschodnie kopie europejskich doktryn faszystowskich.

                                        Ostatnio dosyć często porównuje się sytuację muzułmanów w Europie do sytuacji Żydów przedwojennych.

                                        - Ale przedwojenni europejscy Żydzi nie mieli organizacji terrorystycznych i nie podkładali bomb w publicznych miejscach. Ja bym raczej nazwał muzułmanów współczesnym proletariatem Europy.

                                        Przecież muzułmanie europejscy to także lekarze, naukowcy, inżynierowie, intelektualiści.

                                        - Tak, ale to wszystko są obywatele drugiej kategorii. Tak zawsze są traktowani przez Brytyjczyków, Francuzów i innych Europejczyków. Np. żaden muzułmanin brytyjski nie dostał się do elit rządzących. Tak samo zresztą jak żaden Polak. Próba związku między księżną Dianą a muzułmaninem skończyła się tragicznie. Są na ten temat różne teorie.

                                        Rozumiem więc, że muzułmanie jako proletariusze mają prawo do buntu, a nawet rewolucji?

                                        - Tego nie powiedziałem. Nie jestem marksistą. Jestem zwolennikiem doktryn konserwatywnych i nie uważam, że bycie proletariuszami Europy upoważnia muzułmanów do buntu czy rewolucji.

                                        Ale kolonializm europejski to nasza wina, myśmy ich mordowali, łupili i traktowali jak niewolników przez wieki. Czy to nie dlatego narody afrykańskie i arabskie są teraz pariasami w Europie?

                                        - Po części tak. Bogactwo Francji, Wielkiej Brytanii czy Belgii zostało zbudowane także na wyzysku tamtych narodów. Muzułmanie, i nie tylko, z tamtych stron składają nam teraz swoistą rewizytę. Ale to nie Polaków wina. Myśmy do kolonializmu się nie dokładali i nie powinniśmy teraz płacić za niego rachunków.

                                        Trudne słowo: dekolonizacja. Murzynek Bambo podnosi głowę
                                        • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 20:55
                                          Ma pan na myśli rachunki w postaci imigrantów w Polsce?

                                          - Tak. Nie powinniśmy przyjmować imigrantów, tylko uchodźców, i to tylko tych, których życie jest zagrożone i którzy zasługują na azyl polityczny. Uważam, że na 100 tysięcy imigrantów może 5 tysięcy rzeczywiście ucieka przed opresją i wojną. Reszta to imigranci ekonomiczni.

                                          Muzułmański Związek Religijny RP w oficjalnym komunikacie ogłosił, że "nie popiera przyjmowania uchodźców w Polsce". Czy pan się pod tym podpisuje?

                                          - Takie było stanowisko rzecznika Związku Musy Czachorowskiego. Ja to tylko powtórzyłem. Poza tym gdzie tych ludzi przyjmować, jakie gminy muzułmańskie mają ich przyjąć, za jakie pieniądze? Meczet gdański? Meczet nie jest koczowiskiem.

                                          Ale ja pana pytam, czy pan się pod tym podpisuje.

                                          - W zasadzie tak.

                                          Czyli Tatarzy nie chcą uchodźców?

                                          - Nie ma dla nich miejsca.

                                          Kandydował pan z wysokiego, drugiego miejsca olsztyńskiej listy PiS do Sejmu. Bez powodzenia. Zaszkodziło muzułmańskie imię i nazwisko?

                                          - To, że dostałem za mało głosów, by wejść do Sejmu, było raczej wynikiem za słabej kampanii wyborczej, zwłaszcza w terenie, niż pochodzenia i wyznania. Mówiąc szczerze: nie miałem na kampanię dość pieniędzy.

                                          CV
                                          Selim Chazbijewicz poeta, publicysta, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, przewodniczący kolegium redakcyjnego czasopisma "Muzułmanie Rzeczypospolitej" oraz rady redakcyjnej kwartalnika "Przegląd Tatarski". Jest współzałożycielem Związku Tatarów RP i byłym imamem gminy muzułmańskiej w Gdańsku. Był dwójką na liście PiS w Olsztynie w ostatnich wyborach. Nie wszedł do Sejmu ..."

                                          Rozmowa dwóch wykształconych muzułmanów. Pokazująca nieco podobieństw, nieco różnic.
                                          Jeden z nich, prawdopodobnie jedyny muzułmanin (jak twierdzi) - z Pis.
                                          Chce zmieniać islam.

                                          wyborcza.pl/duzyformat/1,149195,19207862,muzulmanin-z-pis-dobrzy-muzulmanie-to-my.html
                                          • 1agfa Re: Inne spojrzenie, inna rozmowa 23.03.16, 21:11
                                            PS. Obydwa wywiady pokazują nieco różniące się oblicza islamu, rozmaite osądy. Rozmaite są gałęzie i odłamy islamu.
                                            Różnie bywa z dostępem do artykułów w GW, a warto wiedzieć jak najwięcej o muzułmanach na tę chwilę, po kolejnej tragedii spowodowanej przez szaleńców w Brukseli.
                                            Dlatego pozwoliłem sobie skopiować dla powszechnego użytku.
                                            To solidny pakiet wiadomości, informacji i możliwość spojrzenia oczami muzułmanina na Europę i Polskę.
                                            Przyznaję, że zadziwił mnie muzułmanin z Pis w swoich zamiarach przebudowy islamu. Poczucie Misji? Muzułmanów jest na świecie ca 1,6 mld. Różnych muzułmanów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka