sorel.lina 05.06.19, 11:32 Poprzedni wątek "Z krańca Eurazji" - tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,92813,168142070,168142070,Z_kranca_Eurazji.html?so=2 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sorel.lina Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 12:26 Wiekowe świątynie, stare mury i pełne zakamarków hutongi, a tuż obok futurystyczne wieżowce wznoszone w zawrotnym tempie, urzędy i bloki mieszkalne z betonu, szkła i stali. Siedziby banków światowych i wielkie salony najbardziej znanych firm handlowych, a obok małe rodzinne sklepiki, uliczne stragany pełne przysłowiowych "igieł i powideł", wyglądające niezbyt zachęcająco budki - garkuchnie, oferujące jednak bardzo smaczne, miejscowe specjały. Rozległe parki z fontannami, "jeziorkami", wąskie uliczki i mikroskopijne ogródki na placykach starych hutongów. Szerokie arterie zdobne w starannie pielęgnowaną zieleń: trawniki, drzewa, krzewy, piękne, oryginalne kompozycje kwietne. I róże, kwitnące róże. Wszędzie: na jezdniach między pasami ruchu, na brzegach chodników, na klombach pośrodku rond. Gigantyczne, a mimo to siermiężne, szare, zniechęcające monotonią typowo komunistyczne "stalinowskie" budynki i ciekawe, odważne, oryginalne w formie, zaskakujące swą kolorystyką nowe wysokościowce. Parterowe lub jednopiętrowe, przytulone do siebie, zlączone wspólnymi mini-dziedzińcami domki starych hutongów. Zakrzywione ku górze, tradycyjnie chińskie dachy i strzeliste "igły" na szczytach wysokościowców, zwanych tu z angielska wieżami (Towers). Rzeki samochodów płynące szerokimi, wielopoziomowymi arteriami, rzeki mieszkańców i rzeki przybyłych tu, głodnych chińskiej specyfiki cudzoziemców, płynące ulicami. Wszechobecny smog wiszący nad miastem i mnóstwo twarzy zakrytych maseczkami chroniącymi przed zanieczyszczonym wielkomiejskim powietrzem. Oto dwudziestodwumilionowe azjatyckie miasto - moloch. Miasto - smok. Oto Beijing - Pekin. Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 12:55 Chińska stolica to niesamowite połączenie tradycyjnej architektury Chin cesarskich z nowoczesną zabudową, typową dla "azjatyckich tygrysów". To właśnie te kontrasty tworzą atmosferę Pekinu. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 17:08 Oczekujecie powszechnej biedy? Spodziewacie się komunistycznej "urawniłowki" pod każdym względem? Wyglądacie znanych przekazów jednakowych mundurków modo Wielki Reformator? Nasłuchujecie rowerowych dzwonków? Wszak jeszcze jakieś dwadzieścia kilka lat wstecz, nasi turyści jeździli tam wioząc "damki" i "górale" na handel (wycieczka na kraniec świata musiała się przecież zwrócić). Wszystkie te pytania możecie odłożyć do lamusa. Państwo Środka od czasów "Bandy czworga" zmieniło się nie do poznania. U steru wciąż jest wprawdzie Komunistyczna Partia Chin, która ma głos decydujący w każdej kwestii i trzyma wytresowany naród krótko na smyczy, to przecież turyście przemierzającemu przynajmniej ośrodki miejskie opada szczęka. Przewodniki sprzed bodaj 2-3 lat tracą na aktualności. Owszem - pod względem zabytków wszystko jest jak w książkach. Nowoczesne Chiny rosną w gigantycznym tempie. Miasteczka (hahahahaha) liczące w 2015 roku... 2.5 mln. mieszkańców, dziś urosły do liczby... 6-8 mln! Wyobrażacie soie taki postęp? Pierwszy z brzegu przykład. Luoyang dziś 8 milionowe ma... trzy linie metra. Widzieliśmy plac budowy kolejnego. Czas do zakończenia inwestycji... 3 lata! Na nasze słowa zachwytu tym tempem Chińczyk odpowiedział, iż u nich każde MIASTECZKO rozrasta się w identycznie szybko. Zripostowaliśmy polskim doświadczeniem - linię warszawskiego metra dłubano przecież lat 17. Kiedy wymieniliśmy tę liczbę Chińczyk kilkukrotnie dopytywał czy zrozumiał prawidłowo. Ripostowaliśmy więc dalej. "Skoro uważasz 8 mln moloch za MIASTECZKO, jak mają nazwać Polacy swe miasteczko liczącym kilkanaście tysięcy osób? Podumał, pomyślał, podrapał się w głowę i wreszcie twarz rozjaśnił mu uśmiech. "Rodzina?"- zapytał z równą dozą odkrywcy, jak i niepewnego trafności odpowiedzi. Place budowy są wszędzie gdziekolwiek skierujesz wzrok. Na trasie podróży natrafiliśmy na przynajmniej kilkanaście tysięcy potężnych dźwigów. Jeden 40 piętrowy dom = 1 dźwig obok. Na każdym powstającym nowym osiedlu jest takich wieżowców kilka/kilkanaście. A w ramach walki ze smogiem - o którym już wspomniała Sorell - metalowe ogrodzenia wokół placu budowy mają zamontowane na styku płyt... wodotryski - mniej więcej półtorametrowe strumienie wody zwilżają drążoną koparkami/łopatami powierzchnię zapobiegając wzbijaniu się kurzu. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 17:10 Zaskoczyła nas propaganda DŻENDER! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 17:40 tu powstaje metro a tu fragment naziemny metra w Xi'an Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 18:03 Mieszane wrażenia. Architekci starają się tak projektować osiedla, by różniły się one od siebie jakimś elementem. Z reguły są 40-piętrowe. Z reguły są wąskie i szczerze mówiąc współczuję lokatorom zajmującym kwatery po stronie przyśrodkowej - ich okna dzieli od okien sąsiada z naprzeciwka nie więcej, niż 5 metrów. Tworzy się wewnętrzny kanał z nikłą ilością światła. Ale nasz Stefek Żeromski mógłby niektórym budowlom pozazdrościć. Spójrzcie na dolną fotografię. Szklany dom, w którym odbijają się budynki stojące kilkadziesiąt metrów dalej. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 18:13 Pora na przerywnik z mojej "działki"! W Miasteczku Olimpijskim stoi bus będący stacją krwiodawstwa na kółkach. Dawca otrzymuje pamiątkową broszurkę i może posiedzieć na ławeczce obok pomnika ku czci wspomagających w ten sposób potrzebujących daru życia. Przed busikiem umieszczono sporą tablicę, na której prezentują różne warianty grupy krwi dziecka w zależności od grupy krwi rodziców, oraz potencjalnych biorców krwi zależnie od grupy krwi dawcy. Niestety - więcej amatorów miały sąsiadujące ze "stacją" budki spożywcze i kioski z pamiątkami. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 18:39 - jeden z pekińskich szpitali - jedzie konwój z daleka... - i konwój dojechał (zwróćcie uwagę na tablice rejestracyjne) Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 18:53 A gdzie ów konwój dojechał? - ano do szpitala. A jakiego? Ginekologia i porodówka. Tłoku nie ma. Ale nie z powodu ograniczenia liczby urodzin. Za Bandy Czworga surowo karano dzietność i każdy mógł mieć co najwyżej jedno dziecko. Dziś już te restrykcje nie obowiązują. Rozległy hall i pielęgniarka w śnieżnobiałym czepku (u nas to raczej dekoracja niż symbol wykonywania zawodu). Zauważcie, że i tutaj nie obyło się bez symboliki - lampiony szczęścia mają pozytywnie nastrajać do nadchodzącej radości. Odpowiedz Link
k.karen Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 19:11 Ta stara, zabytkowa zabudowa bardziej mi się podoba, to takie prawdziwe Chiny. Liczby mieszkańców "miasteczek" - szok! A odnośnie tamtejszej służby zdrowia to kilka dni temu WHO uznała za formę leczenia chińską medycynę tradycyjną. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 19:21 k.karen napisała: > A odnośnie tamtejszej służby zdrowia to kilka dni temu WHO uznała za formę lecz > enia chińską medycynę tradycyjną. > Będzie jeszcze o medycynie chińskiej przy okazji archeologii oraz odwiedzin w sklepie z produktami tejże medycyny. Na pocieszenie powiem Ci Karen, iż kolejki do lekarzy są w Chinach identyczne jak u nas. Tyle, że tam mieszka... 1.3mld ludzi! Różnica? Tam nikt nie chodzi do lekarza zapytać czemu swędziała go pięta przed miesiącem. Odpowiedz Link
1agfa Re: Smocze imperium (1) 06.06.19, 01:14 Czytam drodzy podróżnicy Sorellino i Wu, czytam właśnie z zajęciem i podziwem : ) Karen - stare domy maja swój styl, charakter, mnie także podobają się bardziej. Lecz zauważ: nawet w tych nowocześniejszych próbowano zachować linię, jakieś odniesienie do przeszłości - choćby elementy wygiętych dachów w wysokich budynkach (oczywiście nie zawsze szczęśliwie). Także wieżowce, a zwłaszcza mieszkalne blokowiska są zwykłe, można rzec "światowe", ale ludzie potrzebują gdzieś mieszkać - pewnie podobne mieszkania w podobnych blokowiskach nie są drogie. Przy oszałamiającej, wręcz niewyobrażalnej dla nas liczbie mieszkańców Chin (miast), niepospolitym tempie budowy, większość wieżowców będzie podobna jak wszędzie. Pozostaną luksusowe, usytuowane w najpiękniejszych miejscach, wyspy tradycji, dla milionerów i miliarderów, oczywiście. Jak wszędzie w świecie. Ciekawe jak wygląda zwykła wieś gdzieś na prowincji, dokąd cudzoziemcy nie trafiają. Zaskakująca jest uroda zadbanych miejskich ulic; a przecież stosunkowo niedawno, ściślej równo 30 lat temu, ludzie w szarych, jednakich uniformach, w obowiązujących niemal wszystkich prostych ubraniach-mundurkach, w szarych opresyjnych Chinach podporządkowanych rządom tej jedynej słusznej partii, ginęli na Placu Tiaanmen, pod gąsienicami czołgów, i od kul braci Chińczyków... Ciekawa informacja o uznaniu przez WHO tradycyjnej chińskiej medycyny; tak stara kultura jak chińska na pewno wytworzyła systemy leczenia, leki i metody warte poznania i stosowania, kiedy chemia barbarzyńskiego (wielkonosego) białego człowieka zawodzi : ) Piszesz WU o identycznych jak u nas kolejkach do specjalistów. Czy wziąłeś pod uwagę że w ostatnich latach ten czas wydłużył się niemiłosiernie, właściwie dwukrotnie? Nie znam osobiście nikogo kto chodzi do lekarza z byle czym (niewielki to krąg ludzi) ; )), choć niechcący i z gniewem obserwuję takie przypadki, nazbyt liczne - niestety. !! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 19:15 Jak widać, każde miasto ma swój typ karetek pogotowia. Poprzednie udzielają pomocy w Luoyang a ta w Szanghaju. Na zakończenie wątku medycznego, olbrzymi szpital wojskowy w Szanghaju. Na bocznej ścianie widnieje napis: "Uleczcie rannych, zbierzcie poległych" . Chińska armia liczy ok. 2.5mln żołnierzy. Chętnych wstąpienia do niej jest wielokrotnie więcej. To nie tylko nobilitacja, ale również źródło dochodu. Selekcja jest w związku z tym bardzo restrykcyjna. Nic tedy dziwnego, że ewentualny atak tak potężnej i doskonale wyszkolonej siły nie wróżyłby nic dobrego przeciwnikom. To już nie czasy wojen opiumowych... Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 19:48 Fotografia szpitala wojskowego z autobusu - jest tak ogromny, że tylko w ten sposób można było uwiecznić choć część napisu. Jak widać, w Chinach występują trzy typy rejestracji samochodowych. Te niebieskie to auta spalinowe. Zielone to przedmiot dumy właściciela, ale i ustępstw ze strony państwa. Są to samochody elektryczne - mają spore upusty w chwili rejestracji i sa znakomitym choć jeszcze niezbyt powszechnym) sposobem walki o czystość środowiska. Żółte tablice identyfikują komunikację miejską. Zwróćcie uwagę, iż obok chińskiego symbolu identyfikującego miasto (vide karetka pogotowia w Luoyangu) i klasycznych cyfr, na tablicy widnieją litery alfabetu. Oznaczają one... dni, w których auto może poruszać się po ulicach (średnio trzy razy w tygodniu). Turysta indywidualny ma więc tyłek zdecydowanie z tyłu, bo może się albo poruszać co dwa dni, albo... codziennie wypożyczać auto dopuszczone do ruchu. O parkingach jeszcze będzie, ale już uprzedzam - to dramat. Chiny rozwiązują stopniowo ten problem. Na jednej z zamieszczonych już fotografii widać wyraźnie zarys wielopoziomowego garażu w budowie. A tempo budowy? O metrze już wspominałem. Jeden z chińskich miliarderów ma do 2025 przejąć 20% światowego potencjału budowlanego. Nic dziwnego, skoro konstrukcję 3 kilometrowego mostu jego ekipa wzniosła w... tydzień, a szkielet 30 piętrowego budynku w... dwa tygodnie. Na wyspie na rzece Huang Pu w Szanghaju postawił on osiedle mieszkaniowe (domki piętrowe w formie sąsiadujących segmentów) - cena "domku" to... 30 MLN DOLARÓW! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 20:24 Dostrzegliście napis po lewej stronie czerwonego volksa? Tu inny przykład. Volkswagen, Peugeot, Citroen i Volvo są już w rękach akcjonariuszy chińskich! Debil znad Potomacu igra z ogniem. Gdyby chińscy bankierzy posiadający olbrzymie aktywa USA w formie obligacji, puścili je w obieg, durny narcyz zostałby zmieciony z powierzchni Ziemi w sekundy. Ale idiota tego naturalnie nie kuma. Ma szczęście, że Chińczycy kierują się także własnym interesem. Wiedzą, że puszczenie kraju trampka w skarpetkach oznaczałoby krach światowy. A to się Chinom po prostu nie opłaca. Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 21:46 To, co rzuca się w oczy w Chinach, to wielka dbałość o czystość miast - nie uświadczysz tam żadnych porzuconych papierków, petów, zeschłych liści ani innych śmieci. Ekipy sprzątające ulice natomiast spotyka się co chwilę. Inna miła dla oka cecha to dużo, dużo zieleni, drzew, krzewów i kwiatów. Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Smocze imperium (1) 05.06.19, 22:18 Zielonych, kwietnych snów, Podwórko! Dobranoc Odpowiedz Link
1agfa Re: Smocze imperium (1) 06.06.19, 01:22 Dziękuję, podziwiam, nie tylko przyuliczne kwiaty, królowe kwiatów - róże; także drzewa, niektóre wspaniałe, bujnie rozrośnięte : ) Dobrej spokojnej nocy i udanego poranka, Podwórko! : ) (kiedyś dobranocne życzenia pisywałem na zielono, ale czym są zielone literki przy przepychu Waszych fotografii chińskich ulic!) : ) sorel.lina napisała: (...) > Zielonych, kwietnych snów, Podwórko! Dobranoc Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 12:24 Mały, damski przerywnik Perły, perełki, nefryty, jadeity, kremy, kremiki, toniki i inne takie chińskie cudeńka. Babski raj! Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 12:54 Wszystko - oprócz nefrytów oczywiście - na bazie pereł i masy perłowej. Tak, kosmetyki też! Bo perły to też chińska specjalność. Prawdziwe, chociaż bardzo rzadko naturalne. Bo trzeba powiedzieć, że połowów pereł naturalnych praktycznie zaprzestano już na początku XX wieku. A perły hodowane też wymyślili Chińczycy i to w XII wieku! Dziś Chiny są "perłowym "potentatem: 90% pereł na rynku światowym pochodzi właśnie z tego kraju! I uwaga: hodowane, nie znaczy sztuczne! Bo wytwarzają je te same małże, z tej samej substancji i w ten sam sposób, co w naturze, jako reakcję obronną na obce ciało, jakie dostanie się do ciała perłopława. ( Wbrew popularnemu przekonaniu nie może to być jednak ziarnko piasku, bo takowe małż wypłukuje zwiększając ilość wydzielanego śluzu). Jedyna różnica między tworzeniem się perły naturalnej i hodowanej polega na tym, że w naturze tym obcym ciałem może być jakiś pasożyt, a w farmie hodowlanej tzw. jądro - najczęściej z tkanki innego małża - wprowadzone do wnętrza perłopława przez człowieka. W obu przypadkach zwierzątko otacza "intruza" kolejnymi warstwami własnej tkanki, tzw. masy perłowej i tak tworzy perłę. Chińska specjalistka wyjaśniła proces pozyskiwania pereł poglądowo: Perliste wnętrze małża-perłoplawa Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 13:33 Nie myślałam, że perły mają tyle barwnych odmian! A tzw. orient, czyli kolor dominujący danej perły zależy podobno od składu chemicznego wody, w której żyje małż - perłopław. Bywają białe, kremowe, różowe, lawendowe, szare, czarne, zielone, niebieskie... Pereł niebieskich nigdy przedtem nie widziałam Złotych też nie Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 13:58 Nie oparłam się urokowi pereł - kupiłam jedną. A jak tu nie kupić na pamiątkę ukochanego kamienia Chińczyków, nefrytu? Kupiłam więc takie jadeitowe cacuszko No i jeszcze "perłowy" krem Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 15:49 Perłami można ozdobić i takie cacuszko do koloru, do wyboru. Wielkość też zmienna. A barwa zależy głównie od soli mineralnych w "wodzie hodowlanej". Nie wszystkie perły nadają się do jubilerskiej obróbki - idealna ma kształt kulisty. Takich we wnętrzu małża jest jednak... PROCENT. Nosić czy nie? Wierzyć przesądom, czy na nie nie zważać? Cesarzowa była szczególnie uprzywilejowana - w jubilerskiej ozdobie diademu mogła mieć wprawione 9 (99;999;9999 lub (9...) pereł (dziesiątka była liczbą boska). Cesarz identycznie. Poddani (w tym arystokraci - mniej). Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 16:13 Zatem nosić, czy nie nosić? W Polsce uznaje się, iż perły... przynoszą pecha i są zwiastunami nieszczęścia! Mężczyźni winni unikać ich w ofiarowania lubej zwłaszcza przy okazji zaręczyn lub uzupełnienie ślubnej kreacji. Jeśli już, to kobieta winna sama dokonać zakupu (hahahaha oczywiście pod nadzorem partnera, by perła nie miała wielkości piłki lekarskiej) - tak przynajmniej zaleca ludowa tradycja (Sorell kuppiła je z tego względu na drodze osobistego wyboru) Archeolodzy odkryli perły na stanowiskach z okresu paleolitu. Ale czy faktycznie wydłubywano je z małży? Nie mówcie tego Grekom (a zwłaszcza Cypryjczykom) - oni mają inną na ten temat legendę. Twierdzą uparcie, iż gdy Afrodyta zrodziła się z morskiej piany strząsała z siebie krople wody, które natychmiast zamieniały się w perły. W odróżnieniu od czasów współczesnych, w starożytności perła była symbolem miłości (zwłaszcza tej fizycznej i z tego względu była ulubioną ozdobą kurtyzan) a nie zwiastunem krachu. Dla równowagi wobec wspomnianych kurtyzan - w nieodległej Persji perła była symbolem... dziewictwa. Kultura wschodu nie boi się pereł - tam mają one przynosić mądrość, szczęście i... bogactwo (no chyba tylko te wyłowione w małżu, bo kupione już raczej nie). Potarta o skórę pozostawia delikatną mgiełkę. Kto wie czy nie z tego względu Tybetańczycy uważają, iż perłą jest do tego stopnia "zżyta" ze swym właścicielem, iż w chwili jego choroby traci swój blask. A w odwiedzanych przez nas Chinach? Perła i tam jest symbolem sukcesu i powodzenia w trudnych wyzwaniach -jest nieodłącznym talizmanem wielu egzaminowanych (o innej tradycji u egzaminowanych opowiemy przy innej okazji). A co o perle sądzi nasza religia? Biblia wspomina o nich kilkukrotnie i zawsze w pozytywnym świetle. Potem uznano je za łzy Aniołów i stąd skojarzenie z życiowymi kłopotami (nosząca je kobieta była skazana na wylewanie małżeńskich łez). A co może mieć perła wspólnego z ideologią LGBT? Traktuje o tym najpiękniejszy chyba z mitów: perły powstają z wymiany pocałunku miedzy tęczą a oceanem... Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 17:00 Perła - zarezerwowana wyłącznie dla kobiet? Nic bardziej mylnego! I to nie tylko dziś, gdy żadna "dekoracja" męskiej garderoby i ciała nie szokuje. A w aspekcie historycznym Oto znany birbant... król Polski Henryk III Walezy. Obejmuje tron jako 23-letni miłośnik rozrywek. Miast zajmować się sprawami państwa całe dni spędza w królewskim łożu to śpiąc, to udając złożonego chorobą. Za to w nocy - cudownie uzdrowiony - baluje. Walezy uwielbiał błyskotki. To własnie jego szaty zdobiły drogocenne kamienie - w tym perły będące uzupełnieniem naszyjnika z olbrzymim bursztynem. Kąpieli nie cenił - uważał, iż litry pachnideł wylanych na ciało skutecznie tłumią inne zapachy. Perły zdobiły również kolczyki zwisające z królewskich uszu. W trakcie jednego z balów król pojawił się w przebraniu... gwiazdy. Wzdłuż promieni naszyto perły. By wzmóc kontrast, król ufarbował włosy na... fioletowo! Nic dziwnego, iż nazwano go księciem Sodomy. Skąd zniewieścienie i zamiłowanie do zabaw? (warto przytoczyć fragment z Wiki) Dwór jego matki - Katarzyny Medycejskiej składał się z najpiękniejszych kobiet Francji, Włoch, Szkocji i Flandrii. Zwano go szwadronem podfruwajek, a Katarzyna uczyła swoje podopieczne jak rządzić mężczyznami. Młodzi Walezjusze wychowywali się wśród nich, rozpieszczani, obserwując od najmłodszych lat rozgrywające się na ich oczach romanse. Oddalenie od ojca i rządy surowej matki pogłębiły tylko zniewieściałość Ze względu na słabe zdrowie w dzieciństwie Aleksander bardzo długo chodził w lekkich sukienkach. Tyle Wiki. A dalsze losy króla? W naszej świadomości król był gejem Ale historycy uważają, iż tę plotkę rozpowszechnili jego polityczni przeciwnicy Gwizjusze, by zdyskredytować króla. Ten miał w swym życiu dziesiątki kochanek a w licznych podróżach nieodłącznie towarzyszy mu kurtyzany. Skłonność do udawania chorób wynikała ponoć z chęci ucieczki przed... swataniem go z o 30 lat starszą Jagiellonką! Uciekając z Polski zabrał ze sobą technikę... sanitariatów (dotychczas francuscy dworzanie załatwiali swe potrzeby fizjologiczne... w kominkach lub... na korytarzach!! Z pisonich wynurzeń wiemy też, iż Walezy zabrał ze sobą sztućce (widelce!) - obrońcy francuskiej kultury posiłkowania twierdzą jednak zdecydowanie, iż widelcami posługiwano sie już na dworze matki Henryka. A czy perły przyniosły mu szczęście? Nadchodzi środa, 1 sierpnia 1589, gdy dominikanin Jacques Clément pod pretekstem przekazania ważnych wieści prosi o audiencję u Walezego. Ten zasiadał wówczas na "zdobycznym" w Polsce tronie (czytaj sedesie). Mnich przyklęka, wręcza list a czytającemu zadaje cios nożem w podbrzusze. Medycy umieszczają wypadnięte wnętrzności i robią rannemu skuteczną choć śmiertelną w skutkach lewatywę (zapalenie otrzewnej?). Król nazajutrz umiera. Klątwa walezjuszowych pereł? Ciało Henryka po zabalsomowaniu pochowano w opactwie Saint-Cornille. Jego następca Henryk IV Burbon, nie przeniósł ciała do bazyliki Saint Denis - miejsca pochówku królów. Powód? Przepowiednia, że tenże spocznie w tej samej bazylice tydzień po Henryku III. Walezy czekał na ekshumację i przenosiny 21 lat!. Henryk IV zmarł... kilka tygodni po tym fakcie zamordowany przez religijnego fanatyka. A było się nie spieszyć z przenosinami. Wygląda na to, że zamiłowanie do pereł nie wyszło Walezemu na zdrowie. Byłabyż ich zemstą śmierć Henryka IV? cdn Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 17:12 Ale jest i inny miłośnik pereł w naszych dziejach - urzednik państwowy, dyplomata, sekretarz Władysława IV Wazy - Andrzej Rey. (wnuk Mikołaja!) Nosił ów szlachcic w uchu kolczyk z perłą. I był tak sławny, iż uwiecznił go w swym obrazie...sam Rembrandt! Złośliwi twierdzą, iż Andrzej.. sam zamówił obraz u Rembrandta gdy w 1637 r. podążał z misją dyplomatyczną (zaproszeniem na ślub królewski oraz przeprosiny za odrzucenie protestanckiej narzeczonej króla) na dwory duński, angielski i niderlandzki. A jeśli ta złośliwość to także zemsta pereł? Na wszelki wypadek nie kupiłem żadnej błyskotki z tym "kamieniem" (i kamień mi z serca spadł) Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 17:26 Pora kończyć perłowy wątek. Perła "żyje" ok stu lat - potem ulega rozpadowi. Chińczycy mają niebagatelną zasługę w pozyskiwaniu pereł. Dawniej wydobycie jej z wnętrza małża było równoznaczne z jego unicestwieniem. Chińczycy opracowali technikę wydobywania perły bez zabijania żyjątka. Obracają zalążek w jego ciele uzyskując dzięki temu najdroższe bo okrągłe perły. Naturalne perły mozna dziś oglądać wyłącznie w muzeach i królewskich klejnotach. Chiny i Japonia produkują białe, różowe, żółte i kremowe perły słonowodne Akoya - idealnie okrągłe i o wysokim połysku. Większość słodkowodnych pochodzi z Chin - są mniejsze i mają mniejszy blask. Ceny przystępne (o czym przekonała się Sorell) - stąd dominują w światowych wyrobach jubilerskich. Perły z Tahiti są ciemne (grafitowe ale i "pawie" (!), zaś największe (do 2cm!) hoduje się w Australii i Indonezji. Wysoką cenę zawdzięczają nie tylko rozmiarom, ale i rzadkiemu pozyskiwaniu. Idealna perła odbija światło i... przeglądającemu się w niej. Perły źle znoszą pot, lakier do włosów - pod ich wpływem tracą blask i szybciej się starzeją. Zakładać je więc należy nie wcześniej, niż po pół godzinie od zakończenia makijażu. Po zdjęciu warto je przetrzeć ściereczką i przechowywać w pudełeczku wyściełanym aksamitem. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 17:37 Zamknijmy ten rozdział kolejnymi legendami i historycznym - także królewskim - wspomnieniem. Zygmunt August obsypywał Barbarę Radziwiłłównę perłami - nie trzeba przypominać jak sie to dla nich obojga skończyło. A legendy? Japońska legenda opowiada o biednym rybaku, który złowił w sieci pół-kobietę, pół-rybę Ningyo. Ningyo płacząc prosiła o wolność. Rybak ulitował się nad nią i ponownie wpuścił do morza. Nim zniknęła w otchłani oceanu podpłynęła by podziękować rybakowi. By uczynić go bogatym, poleciła pozbierać mu zebrać łzy, które wypłakała w łodzi. Te łzy zamieniły się w perły - rybak zyskał bogactwo. W średniowieczu wiązano je ze łzami biedaków i niewinnie skrzywdzonych. To niebywała szansa wzbogacenia się w naszych realiach! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 20:40 No dobra, ale co stało się z perłami Barbary Radziwiłłówny? Zygmunt August obsypywał nimi żonę a zbiór jego kosztowności był wart ponad milion złotych szkudów włoskich, co stawiało władcę z gronie najbogatszych monarchów Europy.Barbara posiadała więc liczne kołnierze z pereł, czepce i bramki, bryże i naszyjniki - towar sprowadzono z Indii via Holandia. po śmierci Barbary król przenosi się do zamku w Tykocinie zabierając stroje i kosztowności tamże. Miały zostać ofiarowane Annie Jagiellonce, jednak ubrania zniszczyły pleśń i szczury. No tak, ale co stało się z klejnotami? Historycy twierdzą, iż już na cztery dni przed śmiercią króla (był w letargu), rodzina Mniszchów (tych od "Trędowatej"), nierządnice (wśród nich Giżanka) rozgrabili wszystko. Tyle, że spadkobiercy złodziejaszków skarbów tych nie odziedziczyli. Co więc się stało z perłami? Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 20:44 Francois Gernier tak przedstawił perły Barbary Radziwiłłówny na litografii: Odpowiedz Link
dunajec1 Re: Smocze imperium (1) 10.06.19, 22:40 Perly te zostaly rzucone przed.......? Odpowiedz Link
wscieklyuklad Perła w koronie? 10.06.19, 23:04 [img] [/img] To obraz autorstwa George'a Gowera "Portret z Armadą", na którym portretował Elżbietę I... wielbicielkę pereł! Korona królewska zawiera około 3 tysiące diamentów (zwrotu tego największego domagają się Indie), sporo szafirów i szmaragdów. I aż 269 pereł! Elżbieta I część pereł odziedziczyła po przodkach, część oficjalnie kupiła w Portugalii i Francji, część jej wojska zdobyły w Szkocji a częśc otrzymała od piratów łupiących hiszpańskie statki kupieckie. Ale historycy uważają, że nieco z nich złupiono lub zakupiono w... Polsce. Czy to scheda po Zygmuncie Auguście i jego małżonce? Elżbieta I kolekcjonowała perły nie tylko po to, by stać się największą w Europie ich posiadaczką, ale też dlatego, iż (co pewnie zapamiętaliście) zasłużyć na miano Królowej Dziewicy i tym symbolem zastąpić w protestanckiej Anglii kult Matki Boskiej. Na obrazie królowa wygląda jak świąteczna choinka - obwieszona perłami naszytymi nawet w postaci haftów i lamowaniach królewskiej sukni. Tak naszyte często się odrywały - stworzono nawet specjalną grupkę służebnych, których zadaniem było odnajdywanie "zguby". Elżbieta zdecydowanie przebiła Barbarę i jej 10 perłowych kołnierzy, 7 bramek, 3 czepce, 2 szamerunki czy ledwie jeden "obojczyk" za to z czarnymi perłami! Wspomniałem już o bogactwie Mniszchów - być może z handlu perłami. Wykorzystano je w celu wyprawy na Moskwę by na carskim tronie osadzić Dymitra Samozwańca co mu na dobre nie wyszło (kolejna klątwa pereł?). Komu jednak sprzedano perły? W 1914 roku jeden z kustoszy British Muzeum odnalazł ponoć list Elżbiety I, w którym ta zleca swym polskim agentom nabycie pereł! Historię tę znamy z opisu Rosco-Bogdanowicza - birbanta i hochsztaplera, nie wiemy zatem ie w tym prawdy a ile fantazji - list bowiem istnieje jedyne w relacjach. Ale czy nie jest kusząca wersja przechowywania pereł Barbary w brytyjskim skarbcu? Choć precjoza Elżbiety odziedziczyła hanowerska królowa Maria. Nanizane szeregowo sięgały niemal kolan! Próżno walczyła o ich zwrot sama królowa Wiktoria! Perły rzucone przed wieprze (to przecież biblijny cytat!) Czy zgubiły Lady Di? Czy są źródłem kłopotów małżeńskich Williama i Kasi? Czy ciąży na nich klątwa pięknej Litwinki? Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 10.06.19, 23:08 Jak widać nawet podróżując po świecie nie sposób obejść się bez porównań, analogii i legend. Perły rządzą światem, ludzkim umysłem i namiętnościami. Stąd fotografia globusa upstrzonego perłami - uniwersalnego symbolu historycznego continuum. Na tym już ostatecznie kończymy skojarzenia zrodzone w fabryce pereł. Czas ruszać w drogę po chińskich wertepach Po nowe przygody, nowe legendy i nowe przemyślenia. Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Perła w koronie? 14.06.19, 11:05 Żeby wyrobić sobie jakieś pojęcie o tym, jak wyglądała kiedyś stolica Chin, poczuć atmosferę dawnego Pekinu, trzeba udać się do któregoś z tzw. hutongów. Hutongi to dzielnice - enklawy, gdzie czas jakby się zatrzymał, gdzie życie wydaje się toczyć jak przed laty, przed wiekami nawet. Ruchu kołowego prawie tu nie ma - zbyt wąskie uliczki! Można tu pojeździć jedynie skuterem, albo rikszą, a najlepiej pochodzić pieszo, jako że trudno inaczej wcisnąć się w przejścia między zabudowaniami, z których najwęższe mają zaledwie pół metra szerokości! Tylko niektórymi uliczkami, stanowiącymi główne osie, przejedzie czasem jakiś samochód... Hutongowe wehikuły My wybraliśmy te najbardziej "azjatyckie" I w drogę! Poszczególne hutongi są od siebie oddzielone, a prowadzą do nich często ozdobne bramy. Odpowiedz Link
ulisses-achaj Re: Perła w koronie? 14.06.19, 12:15 Rada zakupowa Nie kupujcie tam, gdzie wożą turystów. Ceny są mocno zawyżone. Pochodźcie własnymi ścieżkami. Sam kupiłem trzy naszyjniki z pereła za baaardzo przystepną cenę. W Pekinie są gigantyczne sklepy z bizuterią przeznaczone głównie dla miejscowych i zagranicznych hurtowników. Sprzedają jednak także detalicznie. To samo dotyczy jedwabiu i praktycznie wszystkiego Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Perła w koronie? 14.06.19, 12:26 Cześć, Uli! Byliśmy właśnie w takim gigantycznym sklepie z perłami i fabryce jedwabiu ( ze sklepem) w Su chou, niedaleko Szanghaju. P.S. A kiedy byłeś w Chinach? Pytam, bo podobno w ciągu kilku, kilkunastu lat zmieniło się tam nie do poznania. Odpowiedz Link
ulisses-achaj Re: Perła w koronie? 14.06.19, 14:23 Nie pamietam dokładnie, ale ostatni raz chyba jakieś 5 lat temu. Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Perła w koronie? 14.06.19, 12:20 Pierwsze pekińskie hutongi powstawały w XIII / XIV wieku za panowania mongolskiej dynastii Yuan, dlatego te zespoły połączonych ze sobą budynków z krętymi uliczkami do dziś noszą mongolską nazwę. Domy skupiały się wówczas wokół studni - po mongolsku "huto" - i stąd ich (nieco później schińszczona) nazwa. W czasach cesarskich budowano je wokół Zakazanego Miasto, a było ich wówczas podobno kilka tysięcy! Hutongów bardzo nie lubił Mao Zedong i zawzięcie je zwalczał jako relikty imperialnych czasów, dawnych obyczajów i tradycji. Komuniści konsekwentnie więc i bezpardonowo burzyli hutongi, a ich mieszkańców przesiedlali. Jeszcze przed Olimpiadą w 2008 roku władze Pekinu niszczyły hutongi, wstydziły się tych mało według nich reprezentacyjnych dzielnic, niepasujących do obrazu nowoczesnego, prężnego i bogatego miasta. Dziś - chociaż wiele z nich nadal się burzy, budując na ich miejscu nowe osiedla, biurowce, galerie handlowe, to jednak niektóre przetrwały i - oblegane przez turystów, opanowane przez artystów, literatów, muzyków i... biznesmenów - stały się modne i zawrotnie drogie! Zachowało się też trochę tych "biedniejszych" hutongów i to one właśnie są najbardziej autentyczne, to w nich można przenieść w czasie o kilka stuleci, bo życie toczy się tam prawie tak samo, jak przed wiekami. Hutongi były cichymi, wielopokoleniowymi domami, tworzyły całe mini miasteczka pełne warsztatów rzemieślniczych i najróżniejszych sklepików. Życie towarzyskie toczyło się na placykach i alejkach. Dziś jeszcze bawią się tu dzieci, starsi przesiadują na ławkach przy małych stoliczkach, dyskutują, grają w "go", czyli chińskie warcaby... Panuje spokojna, nieco senna atmosfera, gdzie czas płynie wolno, jakby to nie była olbrzymia, hałaśliwa, metropolia, ani XXI wiek...to już chyba świat, który powoli, ale bezpowrotnie odchodzi... Na placyku przed Wieżą Bębnów z której ogłaszano upływające godziny, młodzi uwieczniają najważniejszy dzień w ich życiu, biorąc za "świadków" cudzoziemskich turystów. Chińczycy bardzo lubią takie pamiątki Okazji do zarobku nie można przegapić. "One dolar! One dolar!" - sprzedawczyni wachlarzy przed Wieżą Bębnów. No i oczywiście - jak wszędzie w Chinach - bezustanne sprzątanie ulic i placów miejskich. "Zamiatacz" czuwa, zawsze gotów wywijać miotłą Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Perła w koronie? 14.06.19, 12:37 Rikszą po uliczkach hutongu - powrót do przeszłości Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Perła w koronie? 14.06.19, 13:00 Hutongi były różne, w zależności od tego, kto w nich mieszkał. Wygląd domów - elementy architektury, ozdoby - wskazywały na pozycję społeczną lokatoró, odzwierciedlały ich status materialny i "honorowy". Te, należące bogatych ( dyplomatów, fabrykantów, kupców) były czyste i zadbane. Te, gdzie mieszkała biedota były brudne i zaniedbane. Ale wszystkie były wielopokoleniowe, żyły w nich całe chmary krewnych, sąsiedzi dzielili się podwórkiem, kuchnią, "wychodkiem", wspólnie spędzali czas, stanowili autentyczną wspólnotę. Część z tych zwyczajów przetrwała do dziś, ale teraz lokatorzy hutongów nauczyli się na hutongach zarabiać, udostępniając swoje domy ( w których sami wciąż mieszkają) ciekawskim turystom. My też odwiedziliśmy jeden z takich domów. Na podwórcu Lampiony, smoki, kochające się małpki Gadające ptaszki Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Perła w koronie? 14.06.19, 13:25 W rodzinno-sąsiedzkim zaciszu (?) Witają nas ołtarzyki bóstw buddyjskich i taoistycznych, czczonych przodków i... ukochanych przywódców Kredensik w "saloniku" Salonik ze zdjęciem ślubnym (koniecznie!) właścicieli W gościnie Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Perła w koronie? 14.06.19, 13:38 Główna "arteria" dzielnicy prowadzi do częsci handlowej i wypoczynkowej hutongu Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Perła w koronie? 14.06.19, 13:49 W hutongu są też miejsca, gdzie można się rozerwać, zrelaksować a także pogadać z "miejscowymi" : ) No, może niezupełnie miejscowymi - Japonkami Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 14.06.19, 14:50 W międzyczasie kilka uzupełnień - zwróćcie uwagę jak wąskie są "samochody" przerobione ze skuterów - inaczej nie przecisną iei przez ciasne uliczki (znak zakazu wjazdu mówi wszystko) Zastanawia Was ta deseczka na kole jednego z aut? To nie z powodu braku koła lub zabezpieczenia przed złodziejami. To ochrona... przed pieskami. Azjaci wielbią foty z blondynkami - te Japonki poświęciły nam nieco więcej czasu (niedługo rewizyta!) Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 14.06.19, 16:01 Nim raz jeszcze nawiążę do hutongów wspomnę o gadających gwarkach w klatkach. Ten widoczny na fotografii witał zwiedzających mieszkanie właściciela zwrotem „dzień dobry” - oczywiście po chińsku. Dzień dobry nie jest najpopularniejszym porannym powitaniem. Częściej używa się pozdrowienia w formie pytania: czy już... jadłeś? Chińczycy mają niezmiernie zdrowe podejście do spraw materialnych. Uważają, że jeśli ma się dach nad głową i pełny brzuch to nie ma powodów do narzekania. Niektórzy socjologowie uważają, iż taka właśnie mentalność powoduje zgodę Chińczyków na normy ustalane przez Komunistyczną Partię Chin. Mało jest więc tam społecznych buntów, choć obecne wydarzenia w Hongkongu zdają się wskazywać na stopniową zmianę świadomości społecznej. W trakcie zamieszek na placu Tiananmen zginęło podobno kilka tysięcy głównie studentów, choć władze przyznają się jedynie do nieco ponad 300 ofiar. W tym roku z początkiem czerwca wprowadzono podobno szczególne środki ostrożności, zabroniono wstępu na plac dziennikarzom zagranicznym, zaostrzono środki kontroli ze sprawdzaniem dowodów tożsamości włącznie. Właściciel hutongu, który zwiedzaliśmy mieszka dziś oczywiście w nowoczesnym blokowisku, dochody z turystów to niemała część budźetu gospodarza. Pies widoczny na jednej z fotografii był jednym z nielicznych, na jakie natrafiliśmy w całej podróży! Śmialiśmy się, iż większość przerobiono pewnie na sznycle lub kaczkę po pekińsku. Hutongi były z czasem unowocześniane - doprowadzono do nich elektryczność - sieć wije się na wysokości dachów, plątanina kabli jest bardziejnzagmatwana, niż węzeł gordyjski, przypuszczam, że europejski inspektor z elektrowni oraz straż pożarna nie dopuściłaby tej instalacji do użytku. Podłoga pomieszczeń była oczywiście wyjściowo inna - kafle podłogowe położono by ułatwić wieczorne sprzątanie. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 14.06.19, 17:54 Charakterystyczną cechą pekińskich hutongów - unikalną na skalę światową - jest układ szachownicy. Kres hutongom położyła Rewolucja Wielkiego Ojca Narodu. Z 7000 oszczędzono jedynie 2000 budynków i tamtych o najmniejszej powierzchni. Obok elektryczności doprowadzono do nich wodę, ale i tak większość nie posiada kanalizacji ani osobnych łazienek i ubikacji. Hutong Dong Jiaomin cechuje się uliczkami o długości łącznej sześciu kilometrów. Na przeciwległym biegunie jest hutong Guantong - budynki skumulowano wzdluż trzydziestometrowej uliczki. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 14.06.19, 16:31 Oczywiście winę za demolkę hutongów ponosi nie tylko herszt Bandy Czworga. Swój udział miała olimpiada z 2008 roku. Komuniści zapragnęli pokazać, iż Chiny nie są krajem zacofanym i rozwijają się w błyskawicznym tempie. Usunięto z ulic żebraków, a biedotę z hutongów zaprzęgnięto do pracy przy wznoszeniu nowych osiedli kusząc perspektywą zarobku i kupna mieszkania w blokowisku. To, czego nie udało się zrównać z ziemia, przykryto banerami. Po olimpiadzie wszystko jednak wróciło do normy, a większość mieszkańców hutongów musiała obejść się smakiem - to rzeczywistość każdego reżimu, łapiącego Ciemny Lud na obiecanki. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 14.06.19, 16:36 Dwie fotografie z netu uzmyslawiające jak modernizowano hutongi -spójrzcie na wspomnianą już uprzednio przerażającą ilość kabli elektrycznych - to istna pajęcza sieć! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 14.06.19, 16:43 I jeszcze rzut oka na hutongi z lotu ptaka -focia naturalnie z netu Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 14.06.19, 17:03 Przywołana przez Sorell Wieża Bębnów miała i ma istotne znaczenie dla Pekinu Na jej piętrze umieszczono wielki bęben, na którym to aż do końca monarchii 108 uderzeniami ogłaszano nadejście nowego roku. Potem w czasach rewolucji kulturalnej zarzucono ten „antynarodowy” obyczaj. Jednak w czasach „ komunizmu kapitalistycznego” zaczęto sięgać nie tylko do wzorców zachodnich, ale też narodowych tradycji by zachować tożsamość państwową. Rytuał bicia w bęben przywrócono więc 1 stycznia 2001 roku. Zrezygnowano jednak z wybijania kolejnych godzin dnia na kolejnym z 24 bębenków a 4 klepsydry wykonane z brązu zaginęły. Teraz już wiecie czemu akurat na ten płac przychodzą młode pary. To tu przeceiż zaczyna się nowy rok w ich życiu. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 14.06.19, 17:33 Pod drugiej stronie placu wznosi się podobnej wysokości ( ponad 45 metrów) Wieża Dzwonów. Jest rówieśniczką Krakowa, a swoje istnienie zawdzięcza samemu Kubilaj-chanowi, miała w zamyśle być świątynią i taką rolę pełniła przez kolejne 150 lat, gdy cesarz Yongle uczynił z niej dzwonnicę. Ta profanacja nie mogła ujść cesarzowi na sucho - wkrótce potem dzwonnicę dewastuje pożar. Cesarze mieli jednak sentyment do tradycji, więc cesarz Qianlong nadaje Wieży obecny kształt ( po blisko trzech wiekach wprawdzie, lecz jednak i w dodatku tak solidnie, iż przetrwała trzęsienie ziemi w 1976r - jedynym uszczerbkiem jakiego doznała było odpadnięcie kamiennej głowy lwa ). Pierwotny dzwon był z żelaza toteż wkrótce uznano, iż bije zbyt cicho, przesunięto go więc na tyły i powieszono obecny z brązu. A dzwon to nie lada - śmiało może się równać z krakowskim Zygmuntem jako, że ma siedem metrów wysokości i waży aż 63 tony a grubość ścian sięga 25cm.! Nic więc dziwnego, że dźwięk jego niesie się ponad 20 kilometrów! Wyryto na nim napis "dzwon wykonano szczęśliwego dnia, miesiąca i roku za panowania cesarza Yogle." Wtedy to odbywano dźwięk uderzeniami dwóch dwumetrowych drewnianych bali. Dźwięk świadczył o potędze cesarza i przypominał o porze spoczynku ( dzwonił o 19.00). Tradycję zarzucono w 1924 roku ( a jakże) Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 14.06.19, 17:42 Jesteście zawiedzeni brakiem legend państwa tak ogromnego i liczącego wiele tysięcy lat? Zatem pora na pierwszą z legend - związaną z Wieżą Dzwonów! Odlanie dzwonu powierzono kowalowi Deng. Ten przez ponad rok próżno próbuje odlać dzwon. Kolejne próby spełzają na niczym. Deng obawia się gniewu cesarza. W przededniu kolejnej próby jego córka, pragnąc uchronić ojca przed hańbą kieruje modlitwy do bogów, by ci wsparli pracę Denga. W przebłagalnej ofierze rzuca się w kadź z płynnym brązem. Przerażony ojciec próbuje wyjąć córkę z wrzącego stopu, jednak udaje mu się uratować jedynie pantofelek córki. Tym razem dzwon był idealny. cesarz dowiedziawszy się o poświęceniu córki kowala nadaje jej tytuł "Bogini Boginią Złotego Pieca" i nakazuje wzniesienie tuż obok warsztatu Denga świątyni ku czci jego córki. Była poswięcona "Bogini Odlewającej Dzwon". Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Perła w koronie? 14.06.19, 17:48 Z Wiki (bo lepsza perspektywa z góry) Wieża Bębna (Bębnów) I Wieża Dzwonu (Dzwonów bo wiszą dwa) oraz legendarny dzwon w tle po obu stronach Wieży Dzwonów - hutongi, które zwiedzaliśmy Odpowiedz Link
wscieklyuklad Symbolika, symbolika... 16.06.19, 11:14 Jest ÓSMY sierpnia (ÓSMY miesiąc roku) dwa tysiące ÓSMEGO roku godzina ÓSMA OSIEM wieczorem gdy nad olimpijskim stadionem w Pekinie zapalono znicz. Dlaczego taki ciąg ósemek? W chińskiej symbolice cyfra osiem oznacza obfitość, szczęście, bogactwo i spokój. Pekin wybrano jako miejsce igrzysk letnich już w 2001r. I ponoć już następnego dnia przystąpiono do przygotowań! Przepiękny stadion zwany "jaskółczym gniazdem" zaprojektowano we współpracy ze Szwajcarami a jednym z architektów był Weiwei - tenże zbojkotował jednak ceremonię otwarcia igrzysk protestując przeciwko łamaniu praw człowieka w Chinach! Ogłaszając bojkot podkreślił milośc jaką żywi do narodu chińskiego, któremu ofiarował stadion. Wyjściowo budowla mieściła 91 tys kibiców, jednak jak większość sportowych obiektów po zakończeniu imprezy na skalę światową okazała się zbyt olbrzymia - liczbę miejsc zmniejszono więc o 10 tys. Nim przejdę do fotograficznej relacji pytanie: hymn jakiego państwa i dla jakiego czempiona olimpijskiego zagrano jako pierwszy na tym stadionie? Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 11:22 O ile do projektu stadionu i prac niwelacyjnych przystąpiono nazajutrz po przyznaniu Chinom olimpiady, o tyle całe cztery lata opracowywano projekt olimpijskich maskotek. Uwzględniając, iż godło olimpijskie składa się z pięciu kół symbolizujących poszczególne kontynenty (o barwach je identyfikujących) zaproponowano tyleż maskotek. Była to ryba, panda, ogień - symbol chińskiego smoka, tybetańską antylopę oraz jaskółkę. Sądzicie, iż przypadkowo? Pierwsze sylaby nazw tych maskotek (Beibei, Jingjing, Huanhuan, Yingying i Nini) tworzyły zdanie "Beijing Huanying Ni" co znaczy WITAMY W PEKINIE! Nic dziwnego - toż Chiny od tysiącleci zaskakiwały świat pomysłowością! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 11:29 Miasteczko olipijskie wznosi się tuż obok głównych obiektów sportowych. I tu taże zadbano o symbolikę. Główny budynek liczący kilka tysięcy pokoi zwieńczony jest po bokach głowami chińskiego smoka! Dziś oczywiście są to budynki mieszkalne. Koszt metra kwadratowego - jedyne... 30 tys. dolarów! To właśnie głowa smoka. O obiekcie przed nim jeszcze będzie. a tu drugi koniec budynku - także zwieńczony smoczą głową o ogromie budynku niech świadczy poniższa fotografia wykonana z estakady nad autostradą prowadzącą ku obiektom sportowym. Obiektyw ujął głowę smoka i maleńki fragment obiektu. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 11:32 W okolicy liczne pięknie utrzymane kwietniki nad wszystkim góruje znicz Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 11:48 Całość obiektu na makiecie pomiędzy stadionem a położoną po przeciwnej stronie halą do gier zespołowych znajduje się spory plac, z którego robiliśmy zdjęcia Wejście do obiektu nie powala na kolana, ale nic dziwnego - kontrola bezpieczeństwa wiąże się zawsze z niedogodnością - po prawej stronie była placówka policji - aż strach pomyśleć jednak ile czasu trwało przepuszczenie kibiców przez tak wąskie gardło. tuż za bramką pierwszy obiekt - basen olimpijski. Budynek - ze względu na kształt frontonu nazwano "kostką lodu". To olbrzymi budynek. Wspominaliśmy już o wielkiej wadze, jaką Chińczycy przywiązują do czystości. W trakcie zwiedzania natrafiliśmy na... dwóch robotników odpowiedzialnych za utrzymanie ścian "Kostki lodu" w czystości. W trzydziestostopniowym upale, z wysięgnika dźwigu szorowali mozolnie poszczególne fragmenty. Spójrzcie na "dysproporcję sił"! A tu Kostka lodu ze stróżem porządku - ubiór w sam raz na panujący upał! (uff!) Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 11:51 Jaskółcze gniazdo w pełnej krasie z perspektywy i nieco bliżej byłem tu! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 11:57 całość oświetlają ciekawe artystycznie reflektory wspomniana hala do gier zespołowych - podobno w trakcie olimpiady zimowej zostanie tu zainstalowany tor łyżwiarski. tuż obok niej kolejne budynki olimpijskiego miasteczka - dziś siedziba władz lokalnych chętni mogli podziwiać panoramę miasta z wieży widokowej (oczywiście bez porównania do super wieżowców szanghajskich) Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 12:03 Liczne parasole kuszą upieczonych palącym, pekińskim słońcem ale można też przysiąść w cieni drzew w parku otaczającym obiekt - spójrzcie na kolejne wspaniałe latarnie! i zachwyćcie się ilością koszy na śmieci! Pod tym względem obiekt olimpijski nie jest unikatem. W CAŁYCH CHINACH podziwialiśmy nie tylko ilość sprzątających chodniki i ulice, ale właśnie liczbę koszy. Te rozmieszczone są praktycznie co 20-30 metrów co jest także jedną z przyczyn niepowtarzalnej czystości miast - po prostu nie ma ryzyka porzucenia odpadów poza śmietnikiem! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 12:07 Jeśli sądzicie, że miejsce to jest odwiedzane jedynie przez obcokrajowców - nic bardziej mylnego. We wszystkich obiektach architektonicznych/muzealnych trzeba przedzierać się przez tuziemców! Na placyku przy Jaskółczym Gnieździe uchwyciliśmy "przemarsz" jednostek wojskowych! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 12:13 Pora żegnać fantastyczny obiekt jeszcze rzut oka na znicz olimpijski wieczorem na chwilę przed zapaleniem oświetlenia i po - światła przesuwają się zmieniając kolor! o czym świadczy poniższy film Pekin, znicz olimpijski Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 12:18 Film zrobiliśmy po imprezce - po drugiej stronie obiektu. Dojeżdżając na miejsce sfotografowaliśmy całość z innego ujęcia tu tył Jaskółczego Gniazda słupy z chińską symboliką witające kibiców kolejny budynek miasteczka olimpijskiego przechodzący w typową dla Chin zabudowę Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 12:36 Podświetlany jest nie tylko znicz olimpijski, ale i poszczególne obiekty sportowe. Chińczycy nie oszczędzają na prądzie o czym przekonamy sie dopiero w Szanghaju! Jak wspomniałem, byliśmy po drugiej stronie stadionu, zatem nocna iluminacja Kostki Lodu i Jaskółczego Gniazda jest zaczerpnięta z netu. To uzasadnia herkulesową pracę dopołudniowych "czyścicieli" ścian Kostki Lodu - podświetlony brud nie prezentowałby się kusząco. Pora żegnać Miasteczko Olimpijskie. Przed nami kolejny dzień podróży, kolejny dzień zachwytów i legend! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 13:44 Zabieramy ze sobą pamięć aźurowej konstrukcji zespawanej z 36 km stali dla której pierwowzorem miała być podobno popękana chińska porcelana, a której dach jest wygięty zgodnie z zasadami równowagi między Yin i Yang. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 14:11 Jak wielkie znaczenie dla kultury i tradycji chińskiej ma Stadion Jaskółcze Gniazdo niech świadczą następujące fakty: w trakcie otwarcia imprezy, na płycie stadionu akrobaci stworzyli piramidę w kształcie Jaskółczego Gniazda. Wieśniacy z jednej z wiosek w prowincji Hangzhou wznieśli identycznie wyglądający obiekt w skali 1:20 z ok. tysiąca łodyg bambusa wykorzystywany do zawodów w strzelaniu z łuku i piłki plażowej. Jeden z odtwarzaczy MP3 ma kształt stadionu z ekranem LCD w niecce. W Hongkongu znajduje się makieta stadionu ułożona z klocków lego (obok z tychże klocków wzniesiono też pozostałe budowle w tym wioskę olimpijską) Zbudowane z kart Jaskółcze Gniazdo dostało się na listę rekordów w Księdze Guinnessa W Szanghaju można obejrzeć stadion- imbryk do herbaty wypalony z gliny zwanej Fioletowym Piaskiem. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 14:56 Jaskółka w chińskiej mitologii odgrywa olbrzymie znaczenie, nic wiec dziwnego, iż od czasu masakry demonstrantów przywrócono ów symbol będący wykładnikiem narodowej tożsamości. Już w starożytnych Chinach uznawano jaskółkę ( przedstawianą zazwyczaj na gałęziach drzewa brzoskwiniowego) za symbol wiosny ale też nadziei i WOLNOŚCI a nawet TĘSKNOTY za wolnością! Oto fenghuan - mityczny stwór o (za Wiki) dziobie koguta, twarzy jaskółki czole kury, szyi węża, piersi gęsi, plecach żółwia, zadzie jelenia i rybim ogonie. Jego ciało symbolizuje sześć ciał niebiańskich. Głowa oznacza niebo, oczy to słońce, plecy to księżyc, skrzydła to wiatr, stopy to ziemia, a ogon to planety! Czy można się zatem dziwić, że Chińczycy żyją w Państwie Środka? Fenghuan to uosobienie mocy zsyłanej przez niebiosa na władcę. Jest odzwierciedleniem równowagi między Yin i Yang - identycznie jak dach Jaskółczego Gniazda! Czy można zatem negować zasadność takiej nazwy Stadionu przez autochtonów? Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 15:21 Nim się kolejny raz potwierdzi, że jest się idiotką, warto pojechać do kraju na temat którego się bredzi i porozmawiać z tamtejszymi ludźmi. Albo po prostu warto sięgnąć do wszelkich źródeł wiedzy. pl.tripadvisor.com/ShowUserReviews-g294212-d968201-r132739389-Olympic_Park-Beijing.html Autor komentarza zapewne był w Chinach i rozmawiał z Pekińczykami o Stadionie Olimpijskim. albo np. do takiej informacji stadion olimpijski w Pekinie - Fotoblog mirula.flog.us mirula.flog.us/wpis/10495226/stadion-olimpijski-w-pekinie fajne ujecie jaskółczego gniazda,tak się nazywa ich stadion olimpijski,jak ja go robiłem to padało i wyszedł kiepsko Twój wyszedł bardzo dobrze .pozdrawiam. albo odnośnika do zdjęć w necie www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=jask%C3%B3%C5%82cze+gniazdo+pekin+tripad Odpowiedz Link
1zorro-bis Re: Symbolika, symbolika... 16.06.19, 15:31 WU...idiotce pewnie za bardzo sloneczko tureckie przygrzalo.....i stad te durne zaczepki. zreszta, to nic noiwego.... Stary-mlody widac sie nie spisal....... Odpowiedz Link
sorel.lina Hotele, hotele 16.06.19, 16:18 Na koniec tego odcinka relacji trochę przyziemnych spraw, czyli o hotelach. To wprawdzie nie najważniejsze, ale jednak nie całkiem bez znaczenia, w jakich warunkach można odpoczywać po długich dniach i wieczorach wypełnionych intensywnym zwiedzaniem. Otóż chińskie hotele okazały się miłą niespodzianką. I to nie tylko stołeczne, ale także te "prowincjonalne" w Xi'an, Luoyang, Zhengzhou, Suzhou, Shanghaju. Czyste, zadbane, wygodne z uprzejmą i dyskretną obsługą, o standardem w niczym nie ustępującym hotelom europejskim. Chociaż... nie zawsze z dostępnym parkingiem Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Hotele, hotele 16.06.19, 16:28 Zwróćcie uwagę na informację na tablice wystawionej przed pięciogwiazdkowym jakby nie było hotelem bo tenże nie dysponuje miejscami parkingowymi. Pisałem, iż parkingi w Chinach tondramat! Z hotelami włącznie! My nie mieliśmy tego problemu - dla autokarów podjazd jest zawsze dostępny! Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Hotele, hotele 16.06.19, 17:49 Pokoiki też fajne, przytulne, wygodne. Można się w cywilizowanych warunkach odświeżyć, posilić i wypocząć. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Hotele, hotele 17.06.19, 16:01 Jednym z bardziej uroczych był hotel w Xi'an. Spożywającym posiłki kibicowały trzy świnki (wilka nie postawili pewnie uznając iż każdy kto tu zajrzy będzie miał wilczy apetyt - i tak też było) To nie dekoracja, ale umieszczone tuż przy recepcji miejsce na konsumpcję kawy - nalewano ją z czajniczka nieustannie uzupełnianego przez hotelowego boya. chętni zakupu oryginalnego opakowania na prezent mogli je nabyć w hallu hotel miał też jeden wielki plus - było blisko do tego obiektu. Pomiędzy hotelem w Luoyang a szpitalem był kolejny wielki plac budowy (oczywiście kolejne metro) Pomiędzy parkanami ogradzającymi wykopy biegła ulica dwukierunkowa. Kilkanaście porannych minut poświęciłem na przyglądanie się porannej "wolnej chince" jaka obowiązuje na skrzyżowaniu tych ulic. Ok. 7.00 pojawił się tam policjant kierujący pierwszeństwem przejazdu. Po ok pół godzinie kończył dyżur, a wtedy "kto pierwszy ten lepszy". "Wolna chinka" nie była jednak demonstracją chamstwa na drodze i nie doszło do żadnego wypadku. Na mniejszej (zatem nieuprzywilejowanej ulicy gromadziło się niewiele samochodów i kilkadziesiąt jednośladów. Kiedy "balon uliczny" napuchł do granic pojemności ulicy - wszystko wjeżdżało na skrzyżowanie, pokonując je w kilkanaście sekund. "Uprzywilejowani" nie tylko nie wybiegali z samochodów by naurągać "prostopadłym" ale nawet nie użyli jednego sygnału dźwiękowego by wyrazić swoje niezadowolenie i prostest. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Hotele, hotele 17.06.19, 16:50 Wspomniane powyżej skrzyżowanie (w prawym dolnym rogu budka policyjna) i szpital za dnia - w nocy był znacznie atrakcyjniejszy podobnie jak szkielet metra Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Hotele, hotele 17.06.19, 16:56 Dbałość o klienta to główna dewiza chińskich "pięciogwiazdkowców" - minibarek jest niezmierniee przydatny po męczącym dniu pełnym wrażeń W każdym pokoju do dyspozycji jest sprzęt ratunkowy na wypadek pożaru (maski p/gazowe) po wypiciu kawy/herbaty lub wody mineralnej można wrócić do pracy biurowej a w apartamencie nawet wyprać, wysuszyć i wyprasować odzież ub podgrzać papu w mikrofali Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Hotele, hotele 17.06.19, 17:10 Nie szukajcie wtyczek przejściowych w sklepach elektrycznych. Wszystkie kontakty hotelowe obok lokalnego przyłącza posiadają europejskie gniazdo. W każdym hotelu była też... ładowarka - w kilku z rozgałęźnikiem umożliwiającym równoczesne zasilenie nie tylko różnych typów komórki, ale też laptopa czy iPada. Wystarczy jedna własna ładowarka na 2-3 osoby! Nie zabierajcie też kapci (w każdym hotelu codziennie dają nowe!), ani podstawowych kosmetyków (pasta i szczoteczki do zębów, grzebienie, krem i maszynka jednorazówka do golenia, mydełko w kostce i płynie, balsam, tonik, szampon - zapachy, że hoho) czy też nici i szlafroków. Natomiast warto mieć rolkę papieru toaletowego - w publicznych szaletach (niestety z "wpuszczoną" w podłogę "muszlą" najczęściej papieru nie ma). Chętni mogą zażyć masażu w pokoju hotelowym. Odpowiedz Link
dunajec1 Re: Hotele, hotele 17.06.19, 18:25 No wlasnie o te sracze chcialem zapytac, mam znajoma ktora ma synowa chinke, no i byla tam w zeszlym roku i pokazywala mi zdjecia z mieszkania i lazienki, no pieknie, ale sracz to dziura w podlodze i trzeba kucac aby to zrobic, wszedzie tak jest? Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Hotele, hotele 17.06.19, 19:20 Jeśli chodzi o mieszkania prywatne to trudno powiedzieć - nie mieliśmy okazji sprawdzenia a w hutongach - jak już wiesz - kible są "wielorodzinne" (też z nich nie korzystaliśmy) Natomiast gdy chodzi o toalety publiczne, to -niestety- WSZYSTKIE są takie jak piszesz (o czym już wspomniałem). W hotelach oczywiście są "cywilizowane"i nie trzeba bawić się w dudę na nartach. Dworce kolejowe i lotnicze - dziura. A pociąg? Tu Cię Dunajcu zaskoczę! Są obok siebie dwie toalety - jedna dla lubiących kucki i jedna "nasza"! Tak czy inaczej - wszystkie świecą czystością i pachną kosmetykami. Szukając wiadomości o hutongach, natrafiłem na taką słitfocię z jednego z nich. Publiczne na szczęście mają standardowe kabiny. Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Hotele, hotele 17.06.19, 21:10 Te "azjatyckie" toalety były moją zmorą. Chociaż muszę powiedzieć, że kobiety są trochę uprzywilejowane: w niektórych toaletach publicznych dla pań, są także "przedziały" europejskiego typu. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Hotele, hotele 18.06.19, 18:55 Pora zamknąć niniejszy wątek. Odpowiadam na wcześniej zadane pytanie. Pierwszym hymnem odebranym na igrzyskach był nasz Mazurek. Tomasz Majewski najdalej grzmotnal tu kulą. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Hotele, hotele 20.06.19, 07:37 Dziś kolejny etap opowieści. Czy ktoś zgadnie o czym będzie? Dla ułatwienia fotografia zrobiona w miejscu, które opiszemy. Ktoś coś? Odpowiedz Link
dunajec1 Re: Hotele, hotele 20.06.19, 12:25 To mi wyglada na "kocie lby" to o ulicach teraz? Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Hotele, hotele 20.06.19, 12:31 Dunajcu, zobacz wątek „Smocze imperium (2)”. Odpowiedz Link