sorel.lina
19.03.21, 11:46
Kurwizyjna szczujnia nie próżnuje, ale „ wina Tuska” działa jeszcze tylko na najbardziej zagorzałych wyznawców PiS i tzw. Ciemny lud. A jest ich z każdym dniem mniej. Coraz więcej Polaków - zwłaszcza młodych - nie daje się mamić prostacką propagandą w stylu goebelsowsko- komunistycznym. Nie ten czas, nie ci ludzie.
Taśma za taśmę i pozostaje wiara, że znowu się uda nakierować gniew ludu na Donalda Tuska, a Obajtek nadal pozostanie kryształem prezesa.
——————————————————————————————————- —————————————————————————————-
TVP opublikowała w „Magazynie Śledczym Anity Gargas” fragmenty nagrania z rozmowy Donalda Tuska z Edmundem Klichem, która odbyła się podczas narady po katastrofie smoleńskiej (23 kwietnia 2010).
Jak wynika z materiału, Klich był rozgoryczony, że nikt nie chce z nim rozmawiać i zasugerował w wywiadzie dla TVN24, że rząd nie uczynił wszystkiego, co możliwe. Głównie chodziło o wybór podstawy prawnej wyjaśniania katastrofy.
Rząd wybrał konwencję chicagowską, co według Klicha było błędem. Tupolew był samolotem wojskowym, więc wybór konwencji dotyczącej lotnictwa cywilnego wydaje się niezrozumiałym.
„– 15 kwietnia była pierwsza próba kontaktu, wtedy nie miałem zamiaru informować mediów. Ale że nie było szans na spotkanie, podjąłem dramatyczny krok. Czuję na sobie wielką odpowiedzialność – mówił na nagraniu Edmund Klich.
– Ze względu na pana wypowiedź w mediach, dobrze, gdybyśmy mieli jasność. Zasugerował pan, że przez błąd rządu Rosjanie mają przewagę – odpowiedział Tusk.
Klich: Miałem cichą nadzieję, że ktoś poprosi mnie na posiedzenie Rady Ministrów, żebym w krótkich słowach przedstawił sytuację.
Tusk: Rozumiem, że pan (…) lecąc do Smoleńska, nie miał opinii, na podstawie jakich przepisów prowadzić dochodzenie?
Klich: Tak, bo działam w lotnictwie cywilnym”.
Teraz, w rozmowie z autorami pokazanego materiału, Klich twierdzi, że można było inaczej przeprowadzić negocjacje z Rosjanami.
„Gdyby to było na poziomie wyższym, niż akredytowany [przedstawiciel Polski przy MAK, czyli on sam – red.] i byłoby nagłośnione w opinii publicznej, to wtedy być może Rosjanie by się ugięli. Potem było zbyt późno. Jak mówię, że musiałem wymusić na premierze spotkanie, on mówił, że po co premiera angażować. Zginął prezydent, co może być ważniejszego, żeby się premier zaangażował?”.
Powiem szczerze, że mnie zastanawia coś innego.
Skąd to nagranie, jeśli sama autorka materiału twierdzi, że zostało ono bezpowrotnie zniszczone?
Jak można mówić tutaj o jakiejś sensacji, gdy wiadomo, że cała rozmowa była nagrywana na polecenie Donalda Tuska?
Bardziej mi to wygląda na nieudolną próbę znalezienia tematu zastępczego, który przykryje kolejne, całkiem dużego kalibru, wpadki obozu władzy.
Żałosne to…
Tamara Olszewska
Źródło: onet.pl