Dodaj do ulubionych

Na wieczną pamiątkę Karola Maya

23.04.02, 09:21
Wzorem noweli brazylijskiej, która przeszła (chyba niezamierzoną)metamorfozę
proponuję uczcić pamięć Karola Maya opowieścią o białych osadnikach, wędrowcach
przemierzających Dziki Zachód, westmanach i tropicielach śladów, a także, a
może przede wszystkim o Indianach, którzy w konfrontacji z białą rasą
zalewającą ich ziemie nie mieli żadnych szans....

Proponuję trzymać się szkieletu pierwowzoru powieści "Winnetou", nadając jej
nasz własny i niepowtarzalny (!) charakter...

Rozdział Pierwszy.
------------------

Old Shatterhand (Zabijająca Ręka) z braku innych aktualnie zajęć, postanowił
wybrać się nad Rio Pecos, do Puebla Apaczów Meskalero, do swojego przyjaciela
i "brata krwi" - Winnetou. Towarzyszyli mu jak zwykle : Sam Hawkens, Dick Stone
oraz Will Parker. Niestety droga prowadziła przez tereny łowieckie Kiowów,
których wodzem był Tangua, okaleczony niegdyś w pojedynku przez Old
Shatterhanda...
Należało więc spodziewać się niemałych kłopotów...

Nastał wieczór, więc znużeni odpoczywali przy ognisku, gdy nagle usłyszeli
zbliżających się jeźdźców....
Obserwuj wątek
    • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 09:31
      Byli to : Isaura i Leoncio ;oD
      (Przepraszam , cofam to i obiecuje, ze juz nie bede ...)
    • tato! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 09:34
      A tymczasem w obozie Czarnych Zębów...
      Wódz Czarnych Zębów - Ten, Który Czasem Czka Po Wodzie Ognistej - siedział
      zasępiony przed swym namiotem. Czknęło mu się tu i ówdzie, ale cóż tam - taka
      wodzowa dola.
      - No i cóż tam? - niezobowiązująco spytał przechodzącego obok wojownika.
      - Szczerze? - upewnił się wojownik.
      - Uhhhm! - zapewnił wódz.
      - Jeśli szczerze - wyszczerzył się wojownik - to raczej źle! W sklepie
      skończyło się piwo!
      Wódz zasępił się jeszcze bardziej. Milion bizonów - wspomnienie wczorajszego
      upojnego popołudnia - znów zatętnił w jego głowie.
      - Heeep! - czknął wódz i ruszył w stronę wigwamu szamana.
      Jako posiadacz dyplomu Niedzielnej Szkółki Savoir-vivre’u im. Winnetou wódz
      przed wejściem zapukał.
      - Wejdźcie, wodzu - usłyszał głos szamana. Wszedł, usiadł i zapytał:
      - Skąd szaman wiedział, że to ja?
      Szaman Nie Było Go w Kościele - człowiek światły i rozumiejący się na sprawach,
      o których nie śniło się nawet filozofom, pokiwał z politowaniem głową i rzekł.
      - Po pierwsze, tylko wy, wodzu, potraficie tak głośno czkać, po drugie
      mieliście umówioną wizytę, a po trzecie - nikt inny przed wejściem nie puka, bo
      nie ma w co.
      Wódz udał, że rozumie, wypalił tradycyjną fajkę pokoju i po równie tradycyjnej
      chwili milczenia wyjaśnił swój problem.
      - No bo, kurde, jak to jest? Wczoraj piłem przez całe popołudnie, wieczór i
      kawałek nocy, dziś się budzę i dopiero teraz to mi się, heeep, pić chce!
      Szaman podrapał się w czapkę z rogami, odbył błyskawiczną rozmowę z Wielkim
      Duchem i spojrzał badawczo na wodza.
      - Dużoście, wodzu, wypili? - spytał sprytnie.
      Wódz, by rytuałowi stało się zadość, podrapał się w pióropusz, porozmawiał ze
      swym duchem opiekuńczym i z pogardą śmierci w oku odparł:
      - We trzech tośmy zrobili tyle flaszek, ile jest bizonów w tuzinie.
      - A coście pili? - inteligentnie indagował szaman.
      - Wodę ognistą marki „Bison Vodka”.
      I wszystko stało się jasne.
      - Musi, że była chrzczona! - zawyrokował Nie Było Go w Kościele i wraz z wodzem
      odtańczył Taniec na Pohybel Kociokwikowi.
      Od tego czasu wódz pija tylko koszerną.
    • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 09:50
      chris_45 napisał(a):
      (...) Nastał wieczór, więc znużeni odpoczywali przy ognisku, gdy nagle usłyszeli
      zbliżających się jeźdźców....

      Sam Hawkens przylozyl ucho do ziemi : "Czterech jezdzcow - powiedzial - jedna
      klacz ma wrzody zoladka, a dwoch jezdzcoe nie ma gornych piatek i szostek "...

      Byla to prawda . Z zarosli wylonili sie Old Surehand, Old Firehand i Old Wabble -
      pensjonariusze Domu Starcow imienia Davy'ego Crocketta, ktorzy wyruszyli w
      poszukiwanie Starego Towarzysza - Old Shatterhanda .. Nie zabral on bowiem ze
      swojego pokoju recznika .... Za wymieniona trojka czlapal Old Spice , trzymany
      na dystans przez pozostalych , gdyz smierdzial jak stado skunksow... "Chlopaki,
      ja z wami !!!" pojekiwal zalosnie ...

      • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 09:56
        - Zostawiliście tak wyraźne ślady, że znajdzie nas tu nawet stara sqwaw !
        Wrzasnął Old Shatterhand.
        -Pójdę zobaczyć, czy nikt za wami nie jechał. I dawajcie ten ręcznik....
      • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 10:06
        aha, Baloo1 - zwaliłeś mnie z nóg :))))))))) Karol May w grobie się przewraca :)
        • Gość: Misia Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.devs.futuro.pl 23.04.02, 10:15
          ........I dawajcie ten ręcznik, będziemy cucić Winnetou, który padł jak rażony
          po zbliżśeniu się do wielkiego latającego spodka, który w tym momencie latający
          nie był, ale tak ogólnie to czasem przemierzał czasoprzestrzeń.......
          • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 10:18
            ....czasoprzestrzeń Dzikiego Zachodu oczywiście.
            Do spodka podkradł się bezszelestnie sam Old Shatterhand...
            Uniósł pokrywę.... i.....
            • westin Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 10:51
              ... i zobaczył swojego klona. Obok niego suedział też klon Winnetou i kilka
              sklonowanych squaw.
              - O żesz ty ***** ! - zaklął szpetnie Old S.
              • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 11:01
                westin napisał(a):
                > - O żesz ty ***** ! - zaklął szpetnie Old S.
                (w swoim narzeczu, oczywiscie) - byl to dialekt gornoczeski, gdyz , jak wiadomo,
                wszyscy prawdziwi westmani pochodzili z Czech lub Moraw
                ... ze spodka wyszly dwieinne postaci , wesolo gaworzace ( w swoim narzeczu)
                - Dokad to idziecie, zolnierzyku ? spytala babcia
                - Do Czeskich Budziejowic, babciu - odpowiedzial Szwej, gramolac sie ze spodka ..
                Starych westmanow ogarnal stupor ...
                -Dobra, klucy - rzucil po chwili Old Wabble - wszystko ladnie, pieknie, ale
                wymiatajcie stad do Budziejowic, wiecej emigrantow nam tu nie trza ...

            • Gość: diabel Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 195.116.223.* 23.04.02, 10:59
              .....stanął jak wryty bo oto w srodku zobaczył jakiegos małego człowieczka w
              okularach (co było wtedy wyjatkiem na Dzikim Zachodzie) kleczacego obok
              jakiegos migajacego i dziwnie buczacego pudła i dłubiacego w jego wnetrzności
              kawałkiem dziwnie spłaszczonego na koncu druta.
              Człowieczek ten nagle zorientował sie ze juz nie jest sam, odwrócil sie,
              popatrzył chwile na słynnego westmana i spytał
              -siema koleś! gdzie ja do qrwy nedzy jestem?
              -Pan to chyba z zagranicy jestes bo połowy nie zrozumiałem , mógłby pan
              powtórzyć- odparł zapytany
              -no co ty po ludzku nie rozumiesz? Pytałem gdzie ja qrwa jestem?
              -to jest Dziki Zachód w przyszłosci stan Arizona, USA, Ameryka Północna, Ziemia.
              -O qrwa!!!!!!! sie mi pomyliło. Ozesz w morde a który mamy rok?
              -1875
              -o @#$%^&*!!!!!!! zabije tego programiste miałem wyladowac w Chinach na dworze
              V cesarza z dynastii Ming. Zeby było smieszniej cos mi sie tu qrwa popaliło.
              Słuchaj stary gdzie tu jest najbliższy sklep z komputerami?
              -....
              • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 12:18
                Pshaw ! - rzucił z niecierpliwością Old Shatterhand i poszedł za krzaki,
                gdzie czekały interesujące tropy do zbadania...
                Za krzakami niespodziewanie natknął się na wodza Sjuksów Ogellalajów Siedzącego
                Byka. Byk siedział (jak zawsze) i płakał nad swoim rozerwanym woreczkiem
                z "lekami"....
                • tato! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 12:33
                  ... - Jezus Ma..anitu - warknął siedząc Siedzący Byk. - Amfa zmieszała mi się z
                  prochami ojca mego ojca.
                  A tymczasem w obozie Czarnych Zębów...
                  Wódz Czarnych Zębów - Ten, Który Czasem Czka Po Wodzie Ognistej - siedział
                  zasępiony przed swym namiotem. Tym razem to nie los jego szczepu był
                  przedmiotem jego zmartwień - wódz musiał wypełnić swoje zeznanie podatkowe,
                  przysłane przez blade twarze.
                  Na szczęście tuż obok przechodził szaman Nie Było Go w Kościele - człowiek
                  światły i rozumiejący się na sprawach, o których nie śniło się nawet filozofom.
                  - Pomożecie? - spytał wódz.
                  - A czemużby nie?! - odpowiedział pytaniem szaman i przysiadł obok Tego,
                  Który...
                  Po zapoznaniu się z problemem wodza szaman podrapał się pod pachą, wypalił
                  fajkę z magicznym zielem i rzekł:
                  - Oni chyba Manitou w sercach nie mają. Tyle papierów, tyle podatków... Ale
                  jest na to sposób. Wykorzystajmy przepisy o ulgach!
                  Wódz wyraźnie się ożywił.
                  - W swym barwnym i pełnym chwały żywocie wojownika wykorzystywałem już
                  niejedną. Ale Przepisy o Ulgach? To dziwne imię dla kobiety...
                  Szaman nie chciał wdawać się w bezprzedmiotową dyskusję, toteż ogłuszył wodza
                  tradycyjnym ciosem w pióropusz. Powrócił następnego dnia.
                  - Czy ponieśliście, wodzu, jakieś wydatki na cele naukowe, doskonalenie
                  zawodowe, remonty budowlane, dotowaliście instytucje charytatywne?
                  - Zaiste - odrzekł wódz - zorganizowałem wycieczkę dla naszych synów do Muzeum
                  im. Karola Maya.
                  Istotnie. Syn wodza, Durny Jak Mokasyn, oskalpował muzealne manekiny oraz
                  kustosza. Kaucja i odszkodowania były bardzo wysokie.
                  - Podpiwniczyłem wigwam - kontynuował wódz. - Wysłałem też młodzież na wysoce
                  kształcącą wyprawę wojenną.
                  - Ale z wyprawy przywieźli łupy! Nowy dochód!
                  - Który następnie zdobyły na nas Sine Twarze - zareplikował wódz. - I w dodatku
                  nie dostaliśmy zwrotu ubezpieczenia.
                  Ten, Który Czasem Czka Po Wodzie Ognistej i Nie Było Go w Kościele nie
                  posiadali się z oburzenia, toteż wstali, by wykonać Taniec Na Pohybel
                  Bezdusznym Urzędnikom. Po chwili wrócili do przerwanej rozmowy.
                  - Widzę to tak - rzekł szaman. - Zastrajkujemy, oflagujemy się, a jeśli to nie
                  pomoże, zapiszemy się do Czerwonych!
                  Nie pomogło. Zapisali się.
                  Chwilę później upadł komunizm.
                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 08:40
                    a następnie mój wątek ;)))
                    Inczu-czuna
    • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 09:11
      Nie przejmuj sie chris ...
      ... nadludzkim wysilkiem woli Stary Eskimos , dzaialajacy z obszaru
      brazylijskiej hacjendy Leoncia otworzyl nad teren Kiowow wielka dziure czasowo-
      przestrzenna, ktora jaknajlepszy elektroluks marki Rainbow wciagnela wszystkie
      postaci, ktore nie byly prawdziwymi cesarsko-krolewskimi westmanami tudziez
      Apaczami .... na szczescie Kiowow jeszcze w okolicy jeszcze nie bylo, gdyz
      mozliwosci dyskryminacyjne w/w dziury baly jednak ograniczone (Stary Eskimos
      byl jednak baaaardzo daleko)...
      -Uff uff uff - rzucil Winnetou wychodzac z zarosli - wreszcie moge stad wyjsc,
      jak tych petakow wcielo ... jak ja nie lubie tloku ...
      • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 09:24
        -tak, tak mój bracie Winnetou - powiedział Old Shatterhand,
        -pamiętsz te stare dobre czasy, kiedy razem polowaliśmy na
        dinozaury ? To była jazda...
        • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 09:31
          A propos jazdy - podjal Winnetou w swoim narzeczu - skad wytrzasnales, bracie,
          taka fajna szkape ? Co ze stara ?
          - Zylka jej pekla, no i duzy przebieg miala ... Sprzedalem ja Old Spice'owi,bo
          on zuzywa jedna na miesiac - biedaczki padaja zaczadzone. A ta nowa, wyobraz
          sobie ...
          • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 09:33
            ...wytrzymuje nawet zapach kinnikinniku Kiowów z Tanguą na czele.
            • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 10:00
              - Moj Bialy Brat pierniczy ? Nie wierze - jeknal zzachwytu Winnetou - toz to
              skarb ... Uff uff. I nerwowo zaczal szukac zapalek do swojej fajki pokoju
              napchanej najlepszymi afganskimi lekami - A ile zzera na setke ? Ile wyciaga na
              prostej ?
              • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 10:06
                - Na setkę zżera dwóch Ogellalajów i Siuksa, ale za to potem na prostej ma
                przyspieszenie...
                - A spod świateł zawsze startujemy pierwsi... tylko Old Wabble próbuje czasem
                dotrzymać nam kroku...
                • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 10:11
                  ale na starosc troche juz nie domaga i po pierwszej mili dostaje zadyszki.
                  - Tak , tak - westchnal zadumany Wodz Apaczow - starosc nie radosc... A poza
                  tym to uparty dzieciak i skapy jak ten twoj kuzyn z Krakowa. Ile razy prosilem
                  go, zeby kupil sobie konia, a ten ciagle nie i nie ...
                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 12:46
                    Tak gawędząc miło jechali w kierunku zachodzącego słońca na spotkanie
                    Przeznaczenia....
                    Nad nimi przelatywał skowronek, ale Old Shatterhand, nie mogąc się powstrzymać,
                    wykonał strzał z kolana, którego nauczył go Winnetou, i skowronek spadł za
                    nasyp kolejowy. Spotkali też ciotkę Droll, ale Old Shatterhand uderzył go (bo
                    jak wszyscy wiedzą ciotka Droll był facetem) w skroń i spotkanie zakończyło się
                    bardzo szybko..
                    - Mężczyzna powinien przemawiać tylko pięścią, ale niech mi mój biały brat
                    powie, kiedy udamy się na spoczynek ? - spytał z trwogą w głosie Winnetou.
                    - Ależ, Winnetou, nie widzisz, że jesteśmy na otwartej przestrzeni ? Tylko
                    greenhorn położyłby się tu spać, pshaw !!!

                    Zaiste, jak okiem sięgnąć, aż po horyzont, za którym widać było Góry Skaliste,
                    ziemia usłana była śpiącymi greenhornami...

                    • Gość: Misia Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 62.233.135.* 24.04.02, 12:54
                      Cholera, zaklął rezyser-dlaczego ja musze tym śpiącym bubkom płacić?
                      I za co? Za to, że spią?
                      Wstawać obiboki, scenariusz zmieniony!
                      Teraz zamiast spać........
                      • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 13:26
                        Old shatterhand jeszcze raz strzelil z kolana . Rezyser padl i odszedl do
                        krainy wiecznych ostepow ...
                        - Juz od dawna mnie ten petak denerwowal , ale budzenia spiacych greehornow
                        jeszcze nikomu nie darowalem ..
                        - Uff uff uff - rzucil Winnetou i gwizdnaszy przeciagle w swoim narzeczu
                        zaczal wykonywac miarowe ruchy ramionami, udajac lokomotywe Atlantic-Pacific
                        Company - uff uff uff, jak goraco ...
                        Old Shatterhand oslupial i stanal w miejscu, patrzac jak Jego Wielki Brat
                        przedziera sie przez morze spiacych greenhornow.. Winnetou zas, pusciwszy dym z
                        komina (z fajki, znaczy, przepraszam..), gwizdnal jeszcze raz na pozegnanie i
                        zniknal za horyzontem ....
                        - Stoj Bracie ! krzyknal Old Shatterhand - tam juz nie ma torow !!!
                        Za pozno ...
                    • piotr_c Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 13:25
                      ...ziemia usłana śpiacymi greenhornami. Chris, leżę i kwiczę .
                      • Gość: Misia Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 62.233.135.* 24.04.02, 13:30
                        Scenarzysta zaklął szpetnie.
                        Wynieść tego leżącego i kwiczącego czym prędzej!
                        Plan mi potrzebny do nastepnego filmu na 13.45
                        • piotr_c Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 13:47
                          QQQuuuuiiiiiiiii!
                          • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 14:00
                            Old Shatterhand strzeli dwa razy - tym razem z palca, gdyz zaciela mu sie
                            niedzwiedziowka . "Pif ! paf !" krzyknal. Scenarzysta i dobity piotr_c
                            dolaczyli do rezysera i w krainie wiecznych lowow zaczaili sie na stado
                            tlustych bizonow.
                            Old Shatterhand ze smutkiem patrzyl na znikajace za horyzontem ostatnie obloki
                            z fajki Winnetou .... gwizdy i sapniecia powoli umilkly i na prerii zalegla
                            bloga cisza .. Jeszce sie spotkamy, Bracie - szepnal - ale wpierw musisz isc
                            na detox, bo te twoje leki najwyrazniej ci nie sluza ..
                            • Gość: Misia Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 62.233.135.* 24.04.02, 14:04
                              Scenarzysta znowu zaklął..........
                              Nic dzisiaj nie szło tak, jak należy..... Został sam..... Reżysera dojadały
                              sąpy, piotra przysypywał powoli kurz......
                              • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 14:10
                                głupi biali ludzie (pomyslal Nobody)
                                • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 16:58
                                  Kiedy wreszcie znaleźli dobre miejsce na odpoczynek, Old Shatterhand
                                  rozebrał na części swój 25-strzałowy sztucer Henry'ego i zaczął go
                                  polerować...
                                  Winnetou poszedł w jego ślady i wziął się za swoją srebrzystą rusznicę, którą
                                  odziedziczył po swoim ojcu, Inczu-czunie...
                                  Tak byli zajęci, że nie zauważyli Santera, który ich obserwował z ukrycia...
                                  Po chwili dobiegło ich głośne hhhhiiiiiiiiiiii !!! i otoczyła ich gromada
                                  Kiowów, którym przewodzili Santer i Tangua.
                                  -Wy psy ! Oh w jak strasznych męczarniach zginiecie !!! - zaryczał Tangua.
                                  -Mamy ze sobą składany Pal Śmierci i niezbędnik, żeby go wkopać w ziemię !!
                                  -Nuże do roboty, moi dzielni wojownicy !!
                                  Winnetou i Old Shatterhand wymienili spojrzenia...
                                  W ilu niebezpiecznych sytuacjach już się znajdowali i zawsze im się udało, już
                                  to podstępem, już to brutalną siłą pokonać wielokrotnie silniejszych
                                  nieprzyjaciół...
                                  Old Shatterhand wstał i przemówił...
                                  - Niech wódz Tangua posłucha, zanim będzie za późno. Niejedno życie mam na
                                  sumieniu, i niejedną starą sqwaw...
                                  Tu uśmiechnął się pod nosem... ach te wspomnienia...
                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 25.04.02, 00:12
                                    Tangua i Santer zamarli w oczekiwaniu...
                                    • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 25.04.02, 07:12
                                      ...tymczasem Winnetou dobył z kieszeni miniaturowy silnik jądrowy (podarowany
                                      mu przez szalonego informatyka z dynastii Ming), chwycił O.S. za nogawkę,
                                      odpalił i po chwili obaj już znajdowali się setki mil dalej. To był już bardzo
                                      dziki zachód...
                                      - Pshaw - powiedział O.S. - Sanders już do końca życia nie zamknie ust. Ale
                                      ale... Czy pomyślałeś, mój bracie, o moim sztucerze?
                                      - Nie - jęknął Winnetou - mój drogi bracie, pamięć już nie ta.
                                      - Musimy po niego wrócić! - zakrzyknął dziarsko Old S....
                                      • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 25.04.02, 08:51
                                        Zabrali się do pracy i przy pomocy tomahawków oraz naszyjników z pazurów
                                        grizzli'ego szybko zmajstrowali kabinę teleportacyjną...
                                        Niestety, jak do niej wchodzili, nie zauważyli muchy, która wleciała razem z
                                        nimi...
                                        • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 25.04.02, 09:49
                                          .... po długiej podróży wylecieli (!) z kabiny.
                                          - bzzzzzz - powiedział Old Shatterhand
                                          - bzzzzzz - odpowiedział Winnetou
                                          • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 25.04.02, 10:32
                                            -bzzzzzzzzzzzzz - zagaił Winnetou
                                            -bzzzzzzzzzzzz, bzzz, bzzzzzzz, bzzzzzzzzz - odparł wkurzony Old Shatterhand
                                            • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 25.04.02, 15:52
                                              zasiadam w loży szyderców: ciekawe, Chris, jak z tego wybrniesz, hihihi
                                              • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 25.04.02, 15:56
                                                Nagle z kabiny teleportacyjnej wylecieli Sans-ear i Old Wabble.
                                                -bz bz bz - kwilił Sans-ear
                                                -bzzz bzzz bzzzzz - wtórował mu Old Wabble
                                                -BZ ! - ryknął na nich Old Shatterhand
                                                -bzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz.....- rozpłakał się Winnetou.
                                                • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 25.04.02, 16:00
                                                  Ha! - powiedziała mucha - lecę dokąd mnie skrzydełka poniosą.
                                                  I tyle ją widzieli.
                                              • piotr_c Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 25.04.02, 16:00
                                                Przy użyciu muchozolu.
    • vega_20 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 25.04.02, 23:12
      A TYMCZASEM RESZTA TOWARZYSTWA...
      • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 08:25
        NIE WIEDZIAŁA CO SIĘ STAŁO ....

        Tymczasem nasi bohaterowie za pomocą muchowego języka doszli wreszcie do
        porozumienia. Old Shatterhand nawet jako mucha nie stracił swego słynnego
        wzroku i węchu wskazał skrzydełkiem na wielką końską kupę leżącą nieopodal.
        Wszyscy zgodnym "Bzzzzz bzzzzz" wyrazili chęć na mały posiłek.
        W trakcie wspólnej biesiady za pomocą indiańskich kółek z dymu wpadli na
        pomysł, aby jeszcze raz dokonać teleportacji, i może dzięki niej wrócić do
        dawnych postaci...
        Wlatując do kabiny nie zauważyli, że w międzyczasie w kabinie ukrył się
        wróbelek...
        Old Shatterhand piątą nóżką wcisnął "Start"..

        Po długiej podróży drzwi od kabiny otworzyły się...

        -Cwir, ćwir ? - zagadnął Old Wabble.
        -Ćwir, ćwir, ćwir - odpowiedzieli chórem Winnetou, Old Shatterhand i Sans-ear.
        • tato! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 08:38
          A tym czasem nieopodal obozowiska Czarnych Zębów...
          Monotonną ciszę preriowego poranka przerwał szalony tętent zakończony ostrym
          piskiem mokasynów.
          - Na rany Manitou! - ryknął przebudzony wódz Ten, Który Czasem Czka Po Wodzie
          Ognistej. - Co za nicponie przerywają mój zasłużony i poświadczony wieloma
          zaświadczeniami wypoczynek?!
          Ryknąwszy wyjrzał przed wigwam. Z chmury opadającego (po uprzednim wznieceniu
          przez ostre hamowanie) kurzu wyłoniła się grupa przodujących w pracy i nauce
          wojowników. Wódz nieco ochłonął.
          - Co jest, kurde, obiboki? - zagaił przyjaźnie. - Nie wiecie, która jest
          godzina?
          Wojownicy spojrzeli po sobie bizonim wzrokiem.
          - Nie mamy zegarków - odpowiedział rzecznik grupy, Wypychany Do Przodu. -
          Zamienilim na tatankie.
          - O, kurrrrrrrdystan! - szpetnie zaklął wódz. - Po pierwsze primo nie
          zamienilim, tylko zamieniliśmy...
          - Wodzu, wódz też? - sprytnie zauważył Kojocia Jego Mać.
          - A po drugie primo: co to jest tatanka?
          - To wódz nie wie?! - odpowiedział pytaniem na pytanie przechodzący obok Żyd
          Wieczny Tułacz.
          Po wykonaniu małego holocaustu wojownicy powrócili do przerwanej etnicznymi
          niesnaskami rozmowy.
          - Po ostatnich doświadczeniach wodza z "Bison Vodka" przechrzciliśmy ją po
          starocerkiewnoindiańsku na "Tatanka".
          - I co? Lepiej wchodzi? - zapytał z błyskiem w oku wódz.
          - Takoż samo, ale za to jak wychodzi... - odpowiedzieli wojownicy i gdzieś ich
          popędziło. A wódz? Zajrzał do wigwamu, pogmerał na strychu i znalazł.
          Zabytkową - po dziadku - "Rakietę" naręczną. Nakręcił, posłuchał po raz ostatni
          jej tykania i popędził do punktu wymiany. Bo "Tatanka" to prawdziwe wyzwanie
          dla wojownika.
          • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 08:42
            Nagle tuż nad ich głowami przeleciał lotem koszącym klucz złożony z czterech
            wróbli... , a jeden z nich trzymał w dzióbku sztucer Henry'ego..
            • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 09:31
              ...który swym ciężarem nadwyrężył mu kark i skrzydełko.
              - Uff ufff- zawołali zgodnym chórem czerwonoskórzy - Nie Było Go w Kościele
              mówił, że po Tatance ptaki będą krzywo latać! Uff uff!
              • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 10:06
                -No, dobra, dosyć tego pitolenia - powiedział Niepełny Wzwód.
                -Trzeba te wróble zagnać do Maszyny Przywracającej Wróblom Ludzkie Kształty.

                I przy pomocy stada greenhornów, po długich staraniach, udało się !

                Z Maszyny Przywracającej Wróblom Ludzkie Kształty wyszli lekko
                zażenowani : Old Wabble, Sans-ear, Winnetou, a na końcu z butną miną
                Old Shatterhand...
                • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 10:11
                  Tylko sztucer Henry'ego, jako niepoddający się łatwo sugestii zamienił się w
                  zaskrońca i odpełzł w krzaki sycząc ze złością
                  - gonić go, gonić - zawołał Old S. i banda greenhornów pobiegła tupocząc głośno
                  w kierunku zagajnika...
                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 10:17
                    -Przestańcie ! Zadepczecie wszystkie ślady ! - wrzasnął Old Shatterhand.

                    Rzucił się w krzaki, gdzie zniknął zaskroniec, ale znalazł tylko puste łuski po
                    25 nabojach, które zaskroniec, jako niepotrzebne i zawadzające w ucieczce,
                    porzucił.

                    -No, to ładnie... kto mnie teraz rozpozna bez mojego słynnego sztucera ? -
                    żałośnie zajęczał Oldi.
                    • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 10:29
                      Po chwili dobiegli zdyszani Old Wabble, Sans-ear, Winnetou...
                      Phaw! - powiedział Winnetou, zaraz go dopadniemy. Padł na kolana i z nosem przy
                      ziemi zaczął iść po tropach zaskrońca.
                      Widzicie? - powiedział. - tu zmęczył się i odpoczywał przez chwilę...
                      Skąd wiesz??? - zdziwili się przyjaciele
                      Trawa nabrała lekko fioletowego odcienia - odrzekł z dumną miną Apacz.
                      ...
                      ...
                      Po trzech tygodniach nieustannej pogoni dotarli zaskroniec został otoczony.
                      Teraz nie ma żadnych szans! - ucieszył się Old S.
                      • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 10:45
                        -Nie dostaniecie mnie ! - zasyczał zaskroniec.
                        I dał "susa" w głęboką dziurę w ziemi....
                        • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 10:48
                          Gdzie już (ze względu na swoją opływową budowę) czaił się Sans-Ear.
                          - Mamcie! - krzyknął triumfalnie
                          I kolejnie trzy tygodnie wracali do porzuconej kabiny teleportacyjnej...
                • piotr_c Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 10:56
                  A gdzie podziała sie czwarty wróbel?
                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 11:08
                    Czwarty Wróbel zajął bardzo eksponowane stanowisko w Radzie Starszych.
                    To ON zawsze rozpalał Ogień Pokoju i gasił Pierwszymi Sikami.
                    • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 11:12
                      Wróble nie sikają!

                      • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 11:14
                        To mój wróbel i ON sika !
                        • westin Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 11:18
                          Sika śpiewając :
                          "zabiłem byka, cóż to dla mnie byk,
                          krew z niego sika , siku siku sik!"
                          • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 11:20
                            O proszę !
                            • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 11:57
                              Takie łamanie praw przyrody to mi się wcale nie podoba. Wcale to a wcale. To co
                              innego niż stara dobra teleportacje.
                              • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 12:05
                                (zawiadomię greenpeace)
                                • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 12:11
                                  ...i tak Winnetou, Old Shatterhand, Old Wabble, Old Firehand, Old Surehand,
                                  Ciotka Droll, Sans Ear ruszyli w prerię na spotkanie z nowym wrogiem:
                                  greenpeacami...
                                  • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 12:28
                                    Ślad swojej stopy chociaż, na pamiątkę muszę zostawic na tym wątku;)
                                    • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 12:33
                                      Winnetou pochylił się uważnie nad śladem...
                                      Popatrzył, powąchał, polizał.... hmmmm
                                      To Basia! była. Niedawno.
                                      -Naprzód co koń wyskoczy !
                                      I jego Hatatitla tak wyskoczyła, że biedny wódz Apaczów ....
                                      • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 12:38
                                        spadł na d... i potłukł ją srodze...
                                      • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 12:39
                                        > I jego Hatatitla tak wyskoczyła, że biedny wódz Apaczów ....

                                        ...zgubił skalp?

                                        • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 13:22
                                          i jedno i drugie...
                                          Biedny łysy i potłuczony Apacz postanowił
                                          po tym "występie" zamieszkać w lepiance
                                          i posypywać głowę popiołem
                                          - Zamieszkamy tam razem -rzekł Old Shatterhand - Nie zostawię Cię samego,
                                          bracie...

                                          I korzystając ze swoich naszyjników z pazurów i zębów grizzli'ch
                                          w try miga ulepili sobie całkiem wygodną lepiankę, z jakuzi,
                                          barkiem, i garażem. W ustawionych przed lepianką amforach
                                          było pełno popiołu do posypywania łysego Winnetou.
                                          • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 13:45
                                            ...a kiedy już amfory opustoszały...zasępił się
                                            -co dalej...westchnął ....z pustego to i Szaman nie nasypie...hmmm..ale może
                                            naleje...
                                            • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 13:48
                                              - Nie ma sprawy, Winnetou, spalimy trochę greenhornów
                                              i będzie popiołu wbród ! - zawołał Oldi.
                                              Jak postanowił, tak uczynił. Naprędce wybudował małe krematorium
                                              im. Karola Maya.
                                              • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 14:00
                                                chris_45 napisał(a):

                                                > Jak postanowił, tak uczynił. Naprędce wybudował małe krematorium
                                                > im. Karola Maya.

                                                Uroczyste otwarcie nastąpi pierwszego maja.Wini zajął się szyciem transparentów
                                                okolicznościowych "Czerwona skóra jest piękna" ,"Zielono mi" ,"Ciałem jesteś, w
                                                proch się obrócisz"
                                                Ahh...palił go jakiś wewnętrzny żar....o qurka ...nie zauważył,że usiadł na
                                                płonącej pochodni,którą Oldi odłożył na chwilę,ćwicząc machanie dłońmi
                                                pozdrawiając tłumy ...na pochodzie
                                                • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 26.04.02, 15:39
                                                  Płonącemu Old Shatterhandowi rzucił się na pomoc łysy Winnetou.
                                                  W wyniku okropnego żaru stopili się w jedno ciało i postanowili
                                                  odtąd występować jako Old Winnetouhand.
                                                  Ale o tych ważnych wydarzeniach porozmawiamy od nowego tygodnia....
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 28.04.02, 18:08
                                                    tak, tak, dzisiaj sie nie pracuje, ale już jutro coś wymyślimy... :)))
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 28.04.02, 22:09
                                                    i to koniecznie, bo wątek właśnie trafił na pierwszą stronę !!!!!!
                                                    HURRRAAAAAAA !!!!!!!
                                                  • Gość: gosc Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.03, 17:16
                                                    ...
    • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 08:48
      i tak Old Winnetouhand, pełen podwójej siły życiowej, postanowił wyruszyć w
      stronę zachodzącego słońca. By łupić biednych i oddawać bogatym. Tfu! Na
      odwrót.
      Pewnego ciepłego wieczoru, gdy jak co dzień leżał u boku swej ukochanej
      Hatatitli (która niestety straciła zaufanie do swego podwójnego pana),
      usłyszał szelest dobiegający z zarośli...
      - psst - uspokoił wierzchowca, lekko pieszcząc go po szyi.
      Po czym błyskawicznie chwycił w jedną rękę sztucer Henry'ego, w drugą zaś
      łuk... i zamarł. - Do stu tysięcy beczek ze zgniłymi śledziami! - zaklął
      szpetnie, gdy z zarośli wypadła setka Kiowów, rozbroiła go i związała.
      - Uff, uff! - zawołali Kiowowie - czary! Zaprowadźmy go do naszego wodza!...
      • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 09:03
        Nagle, jak spod ziemi, ukazal sie im zapomniany przez wszystkich Czwarty
        Wrobel - Pogromca Bykow.
        - Byk to byla kaszka z mleczkiem - zacwierkal zlowieszczo, stroszac pioropusz -
        teraz zajme sie wami ... z was, to dopiero bedzie sikac ...
        • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 09:42
          przez glowe przebiegaly mu czarne mysli dot. zeznania podatkowego za zeszly
          rok. zaklal szpetnie.
        • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 09:43
          Nagle jak spod ziemi,na sygnał sik...pojawił się Jano-sik.
          -he, a cóż to dla mnie byk -rzekł wywijając hołubca , wymachując przy tym
          ciupaską.
          Janosik przybył na spotkanie z Winnetou w ramach międzynarodowej organizacji MUŁ
          (Międzynarodowa Unia Łupieżców) Światowy kryzys ,zmuszał do poszukiwania nowych
          dziewiczych terenów do złupienia....
          • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 09:47
            Kiowowie rozpierzchli się w panice
            - ratuj bracie - powiedział Jano-sik - dziś dwudziestydziewiąty a ja utknąłem
            na pozycji 1854 strona 94 i nie wiem czy wpisać tam złoto złupione w Walhali!
            - hehe - odparł Old W. - za 2 miliony $ możesz zostać prawiemieszkańcem w
            Andorze. Tam nie płaci się podatków.
            • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 09:54
              - No, niby tak - mruknal Janosik - ale tam jest strefa wolnoclowa i nie ma
              czego przemycac ...
              - cos moj bialy brat kreci - warknal Old W. - a w ogole, skad sie tu wziales ?
              green card masz ?
              • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 09:57
                - To jest mój greencard! - zakrzyknął JS wyrywając ciupażkę zza pasa - a kto
                jej nie uzna zginie straszną śmiercią!
                • tato! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 10:12
                  A po chwili Winnetou i Janosik odśpiewali pieśń o wspólnych korzeniach Indian i
                  Podhalan:
                  "Hej, miał dosyć dziwny wygląd
                  toporek dzierżył w dłoni
                  I jakieś orle pióro
                  huśtało się przy skroni.
                  A lico miał koloru
                  lekko czerwonego.
                  Nie wiem, czy to Indianin,
                  czy góral z Zakopanego?"
                  Hej!
                  • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 10:13
                    te lica czerwone od ognistej wody sie biora i od piwa tatra (dodaje w
                    didaskaliach)
                    • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 11:21
                      Po czym JS wyciągnął flaszkę śliwowicy zza pazuchy (70% of course, Tato!),
                      która pokonała ich obu. Radosne śpiewy niosły się szerokim echem...
                      • tato! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 11:25
                        Nawet 70-procentowa śliwowica na dwóch dorosłych mężczyzn to trochę mało, by
                        ich pokonać. Chociaż życie zna i takie przypadki...
                        • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 11:30
                          dorosłych nie dorosłych - to była pierwsza śliwowica w życiu Winnetou. A może
                          jemu też brakuje jakiegoś enzyma, jak Japończykom?
                          • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 13:12
                            -mniam....powiedział Winnetou ,oblizując słodkie od śliwowicy usta.
                            -zawsze musi być ten pierwszy raz...rozmarzył się..
                            • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 14:03
                              Old. W. klamal oczywiscie (albo sie krygowal) , gdyz przez lata spedzone w
                              towarzystwie prawdziwych westmanow z habsburskiej monarchii, mial niejedna
                              okazje, by poznac i polubic dzialanie wodyognistej roznych odmian (w tym
                              sliwowicy).
                              Po chwili mruknal zreszta :
                              -Taaaaak.. malizna troche zapachnialo ...nie masz wiecej ? Nic to, mam ci ja tu
                              taki fajny wynalazek...
                              Po czym siegnal do woreczka z lekami.
                              • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 14:22
                                trzymał w nim miedzy innymi biseptol o dzialaniu antykoncepcyjnym. ale to nie
                                byla ani wlasciwa pora ani miejsce ani towarzystwo na zazycie go. szukal wiec
                                dalej.
                                • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 14:30
                                  ... szukal wiec dalej. Jego oczy bladzily po bezkresnej prerii ... az szeroki
                                  usmiech rozjasnil jego oblicze ....

                                  Tuz obok pasl sie Hatatitla.
                                  • iw1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 14:32
                                    Maya? lubię maj :))
                                    iw wiosenna
                                • Gość: nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 29.04.02, 14:33
                                  ..i znalazł amfe pomieszanom z prochami dziadka..
                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 15:02
                                    Nie, nie czytałeś dokładnie!
                                    Wszystkie prochy, co do okruszka zostały zużyte na posypywanie głowy!
                                    To piach z pustyni ElDorado :)
                                    • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 15:18
                                      Siadaj, jedynka !!! Ta pustynia to Llano Estacado !
                                      • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 15:19
                                        no właśnie, i z niej biali ludzie zrobili swoje eldorado
                                      • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 16:16
                                        Jedynka, jedynka? A co to za ocena?
                                    • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 15:18
                                      A pustynia jeszcze pusta była...choć już nie długo.....
                                      • Gość: nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 29.04.02, 15:34
                                        ..miał rozpocząć się tam huragan i ulewne deszcze które będą padać przez 40 dni
                                        i nocy, jedynym sposobem na udobruchanie Manitou był...
                                        • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 15:52
                                          ... wielki taniec blagalny do Boga deszczu.
                                          - Pani zatanczy ? Costner szarmancko szurnal oficerkami i uklonil sie przed
                                          lezaca opodal wilczyca ...
                                          • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 15:55
                                            a to byla owiecvzka w owczej skorze, o czym kewin nie wiedzial, bo podstepnie
                                            nic nei bekala.
                                            • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 16:22
                                              Schwytana w dziarskie objęcia owieczka błyskawicznie nauczyła się walca...

                                              - Cóż to był za odlot - skomentował traumatyczne przeżycia Janosika Old W.
                                              - A skąd u Ciebie takie leki? - dopytywał się zachwycony Janosik - Jak pokażę
                                              Pyzdrze to przez tydzień nie usiądzie z wrażenia. Masz jeszcze trochę?
                                              - Oczywiście, ale następna porcja kosztuje już 2 siodła, 4 pudełka naboi do
                                              sztucera Henry'ego i 15 kołczanów najlepszych strzał - posłużył się klasyczną
                                              zagrywką dilerów Old W. - co Ty na to, mój przyjacielu?
                                              - Brata własnego łupisz! - zagrzmiał Janosik - Chcesz powąchać mojej ciupagi?!
                                              • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 17:28
                                                - Jakiej ciupagi ? spytal niewinnie Old W.
                                                Janosik rozejrzal sie wkolo .
                                                - O ... ! jeknal. teraz dopiero zauwazyl, ze podwojna osobowosc Old W.
                                                zaowocowala dwiema parami rak i nog... Owszem, wydawalo mu sie juz
                                                wczesniej , ze cos tu nie gra, ale kladl to na karb dzialania mieszanki
                                                sliwowicy i wodzowskich lekow...
                                                • Gość: basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.02, 17:51
                                                  Janosikowi dwoiło,albo nawet troiło się w oczach ...Wisznu...brudny Hary
                                                  Kriszna..nie byl pewien..
                                                  -czy Indianie w Indiach mieszkają-zastanowił się
                                                  Zrobił butem dziurę w ziemi i zasiał ziarenko watpliwości....
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 18:05
                                                    druga zas noga wywiercil druga dziure i wyciagnal z niej kosc .... byla to kosc
                                                    niezgody. M.in. niezgody na otaczajaca go rzeczywistosc, coraz bardziej
                                                    skomplikowana i wirtualna ....
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 21:23
                                                    Po długich namysłach i walce wewnętrznej Old Winnetouhand postanowił jednak, za
                                                    namową Noża-Pioruna, Kleki-petry, Sans-eara, Old Firehanda, Old Wabble'a, Old
                                                    Surehanda, Sama Hawkensa, Dicka Stone'a, Willa Parkera oraz stada greenhornów,
                                                    że występowanie w jednej osobie dwóch tak sławnych mężów Dzikiego Zachodu nie
                                                    jest najlepszym rozwiązaniem. W celu wykonania rozdwojenia Old Winnetouhand
                                                    postanowił użyć zwykłego indiańskiego tomahawka.
                                                    Zwołano Radę Starszych, ktora miała wybrać najodważniejszego wojownika sawannów
                                                    do wykonania ciosu rozdwajającego.
                                                    Te słynne już dziś Obrady trwały 3 tygodnie i zakończyły się niczym....
                                                    Wypalono w czasie jej trwania dwanaście tysięcy fajek pokoju i zużyto na ten
                                                    cel 825 kilogramów kinnikinniku. Przemawiali na Niej wszyscy członkowie Rady
                                                    Starszych, zaproszeni westmani i na końcu stado greenhornów...
                                                    Przez cały ten czas Old Winnetouhand stał przywiązany do Pala Udanego
                                                    Rozdwojenia i czekał ...
                                                    Po Słynnych Trzech Tygodniach nie wytrzymał i ze wzgardliwym Pshaw! na ustach
                                                    ciął się sam toporem wojennym w czaszkę....
                                                    Uff! - powiedział Winnetou
                                                    Uff! - odparł na to Old Shatterhand.
                                                    I, nie żegnając się z nikim, odjechali dumnie w kierunku Indelcze-czil, gdzie
                                                    leżały sprytnie ukryte słynne Skarby Apaczów. Mieli zamiar nieźle się zabawić w
                                                    Saloonie i przepuścić furę nuggetów...w pokerka.
                                                    Nie wiedzieli jednak, że obserwuje ich bacznie para oczu....
                                                  • Gość: aniela Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.ci.uw.edu.pl 29.04.02, 21:39
                                                    były to oczy rezysera. bielmem pokryte.
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 22:30
                                                    Oczy spojrzaly na siebie, kiwnely glowami i bezszelestnie podazyly za para
                                                    bohaterow, kryjac sie raz po raz w gestych rzesach pokrywajacych okoliczne
                                                    jeziorka.
                                                  • Gość: Rybka Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 30.04.02, 02:04
                                                    Nagle dziwne przeczucie kazało spojrzeć Winnetou w kierunku krzewów dzikiego
                                                    ziemniaka... Biały brat Young Szeterhand podążył wzrokiem po linii będącej
                                                    przedłużeniem palca wskazującego wodza apaczów Mescalero...

                                                    - Uff, uff, czy mój biały brat słyszał ten dźwięk..
                                                    - Psstt... cicho... to może być nasza kolacja - odparł biały brat z Niemiec.

                                                    Nie wiedział jednak, że zły przebrzydły Koitse, który od dawna już nastawał na
                                                    doczesne życie Winnetou w tym właśnie momencie wydał z siebie ciche
                                                    westchnienie dzikiej satysfakcji...

                                                    - Ptaszki wpadną w sidła - pomyślał złowieszczo i przełożył magazynek w swojej
                                                    broni oczekując decydującego starcia...
                                                  • Gość: nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 30.04.02, 06:59
                                                    Tymczasem Winetu wyciągnął z połów swojego zniszczonego prochowca zdjęcie
                                                    swojej ukochanej Luisy Marii Ciccione z domu Corleone i szepnął do Old S. (
                                                    który pojawił się nagle wraz z Z Tym Co Pojawia Sie Nagle) popatrzcie
                                                    przyjaciele....
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 30.04.02, 08:07
                                                    Ko-i-tse (Ogniste Usta) nie wytrzymał i wyjrzał z ukrycia, żeby obejrzeć
                                                    zdjęcie.
                                                    -Tla-ma nika taba. Shi tu-agi. Shokima ! -Jaka ona podobna do mojej byłej
                                                    dziewczyny. Szok ! - zawołał.
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 30.04.02, 09:35
                                                    - bo to jest Twoja była dziewczyna! - wykrzyknął Winnetou - rzuciła Cię, bo nie
                                                    potrafiłeś zaspokoić jej pragnień. A poza tym masz za krótki....
                                                    - Zabiję tego podłego łgarza!!!!! - z tym okrzykiem Ogniste Usta rzucił ciął
                                                    tomahawkiem tam, gdzie jeszcze ułamek sekundy wcześniej znajdowała się głowa
                                                    Winnetou. Tymczasem z boku rzucił się nań Old S. i obezwładnił go jednym
                                                    ciosem.
                                                    Zwiążcie go - zarządził. - jak się ocknie, to go przesłuchamy.
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 30.04.02, 09:52
                                                    Drogą losowania, poprzez rzucanie lekami, wyłoniono przesłuchującego...
                                                    Wygrał Sans-ear (Bezuchy).
                                                  • iw1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 30.04.02, 10:10
                                                    miesiąc may, pszczółka Maja...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 30.04.02, 12:00
                                                    Po przesłuchaniu trwającym osiem godzin, Sans-ear (Bezuchy) wyszedł
                                                    z Pieczary Przesłuchań...
                                                    - No, nie wiem... chyba nic nie powiedział..., ale już nie żyje. Zabrałem mu
                                                    skalp, chociaż długo nie chciał oddać...
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 30.04.02, 12:46
                                                    Uff, uff - powiedział Winnetou. - My jesteśmy cywilizowanymi ludźmi, którzy
                                                    brzydzą się rozlewem krwi. Nie zabijamy żadnych zwierzątek, ani nawet owadów i
                                                    komarów uprzykrzonych też nie. I wegetarianami też jesteśmy.
                                                    Sans Ear spuścił głowę skruszony - Może da się ten skalp jakoś przykleić?
                                                    Naprawić Ogniste Usta?
                                                  • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 30.04.02, 14:55
                                                    hmmm...tylko skąd ja klej wezmę? - zamyślił się.
                                                    Wiem z żelatyny.W tym celu udał się na polowanie.Po ściągnieciu skóry z
                                                    bizona,spuszczeniu krwi,wyrzuceniu mięsa ,oczyścił kości ze ścięgien i dalej
                                                    w/g przepisu szamana gotował wyszystko godzin ...ileś tam..
                                                  • Gość: Rybka Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 02.05.02, 02:33
                                                    Po 6 godzinach, 66 minutach i 66 sekundach mieszanina nabrała konsystencji gęstej
                                                    śmietany. Sans Ear mlasnął z satysfakcją

                                                    -To będzie dobra żelatyna - pomyślał. - Trzeba tylko dobrze posmarować - dodał
                                                    już na głos.

                                                    - Głupcze, Manitou nie da sie skorumpować - krzyknął porywczym głosem wódz
                                                    Apaczów Mescalero, stojący tuż obok niego.

                                                    - Ależ.. ja tylko tak... to nie to - San Ears usiłował nieśmiało zaoponować, lecz
                                                    zamilkł przygwożdżony błyskawicami w oczach Winnetou.

                                                    Ten-który-pojawia-się-i-znika-jak-duch szepnął coś przez ramię do ucha Winnetou.
                                                    Oblicze wodza przybrało wyraz nadludzkiego skupienia.

                                                    Od północy nadchodziła burza.

                                                    - Szybko, musimy położyć zwłoki na szczycie pagórka - zakomenderował Winnetou
                                                    głosem nie znoszącym najmniejszego sprzeciwu.

                                                    Jednym ruchem ręki rzucił pomarszczony skalp na czaszkę na-razie-jeszcze-martwego
                                                    Ogniste Usta, po czym we 4 chwycili ciało za ręce i nogi, aby umieścić na
                                                    najwyższym punkcie prerii.

                                                    Pierwszy grzmot odbił się echem w ich uszach...

                                                    - Uff, uff - mruknęli zgodnie Apacz i jego kompani. - Tej nocy Manitou nam
                                                    sprzyja...

                                                    Nadchodziła chwila...

                                                  • westin Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 02.05.02, 15:45
                                                    ... w której Karol May zdecydował się zrobic sobie przerwę w pracy i wybrał się
                                                    na Majówką ze swoją żoną Karoliną May- Majewską.
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 07:55
                                                    Ale tuż po majówce miała nadejść chwila kiedy po raz drugi
                                                    miał się narodzić Ogniste Usta. Burza się zbliżała, a pioruny uderzały coraz
                                                    bliżej...
                                                    Preria czekała na narodziny drugiego Frankensteina.....
                                                  • frankenstein2 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 08:30
                                                    ...mamo....tato... - zakwilił....
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 09:13
                                                    Dzielni westmani rozpierzchli się.
                                                    - To był Twój pomysł - zarzucił Old S. Winnetou. - Ty się nim opiekuj!
                                                    - Uff uff - powiedział Winnetou - w tych czasach? Przecież pieluszki
                                                    jednorazowe zostaną wymyślone za jakieś sto lat! Nie będę wycierał bachorowi
                                                    tyłka! Jestem dumnym wodzem Apaczów!
                                                    - Powiadomię kogo się da. Praw dziecka i praw człowieka nie przestrzegasz!
                                                    pójdziesz do więzienia! - zagrzmiał Old S.
                                                    - Sans Ear niech się opiekuje. To w końcu wszystko jego wina.
                                                    - Ja? Ja? - jakimś cudem dosłyszał Sans Ear - przecież ja mam jedną rękę! Na
                                                    dodatek lewą! I trzy prawe nogi!

                                                    I gdy tak stali i kłócili się...
                                                  • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 09:24
                                                    obok przechodziła akurat demostracja gejów...
                                                  • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 09:28
                                                    -pis end low - skandowali chórem
                                                  • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 09:29
                                                    a najglosniej krzyczal sam winetu
                                                  • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 09:33
                                                    sam - to było drugie imię winetu
                                                  • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 09:41
                                                    (dodac w didaskaliach nalezy ze był on piekny jak jutrzenka. kiedy tak szedl i
                                                    krzyczal)
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 10:26
                                                    Nagle jednak młody wojownik Kiowów - Apanaczka, zorientował się jako pierwszy,
                                                    że odeszli za daleko od tematu, i krzyknął :
                                                    -Ja, ja się zaopiekuję małym Frankensteinem vel Ko-i-tse Ogniste Usta !.

                                                    Wszyscy nagle zapomnieli o pochodzie i pośpieszyli z gratulacjami do Kiowy.
                                                    Ten skromnie spuścił oczy i poprosił Old Shatterhanda i winnetou, aby zgodzili
                                                    się być rodzicami chrzestnymi....
                                                  • nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 10:48
                                                    ..tylko nie wiedzieli co na to powie Marlon Brando Ojciec Chrzestny Wszystkich
                                                    Ojców Chrzestnych Capo di tutti capi. A więc..
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 11:59
                                                    "Nie zaczyna sie zdania od a wiec" rzucil Mlody F., ktory w tym czasie zdazyl
                                                    gwaltownie urosnac . Dosiadl swojego Harley'a, jednym zrecznym ruchem odpalil
                                                    silnik, drugim rownie zrecznym ruchem zarepetowal samopowtarzalna strzelbe
                                                    (nie-Henry'ego) i zalozywszy ciemne okulary, na odjezdym dorzucil :
                                                    "Hasta la vista, babies"
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 12:15
                                                    Niedoszli Ojcowie Chrzestni wskoczyli natychmiast na swoje konie.
                                                    Winnetou na Hatatitlę, a Old Shatterhand na Swallow'a i popędzili za swoim
                                                    Wyrośniętym Niedoszłym Chrześniakiem.
                                                    Cała Reszta stała w chmurze pyłu z niedowierzaniem na twarzy...
                                                    Z odrętwienia wyrwał ich pomruk Szarego Niedźwiedzia z Gór Skalistych...
                                                  • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 12:31
                                                    Niedźwiedź mruczał długo i doniośle niczym jeleń na rykowisku.
                                                    Mruczałby jeszcze długo, gdyby nie mała żyłka w głowie, która pękła mu z
                                                    wysiłku kiedy zaczerpywał był oddechu.
                                                    Wówczas to niedżwiedź padł martwy, a jego szare cielsko poczęło osuwać się
                                                    żlebem nabierając predkości i wzbijając kolejne tłumany kurzu pomieszanego z
                                                    niedowierzaniem na twarzy, dość już przecież gęstego, odkąd Winetu i ten drugi
                                                    pognali przed siebie.

                                                    Tak skończył niedźwiedź.
                                                    Wszystkim się zdawało,
                                                    że on mruczy jeszcze, a to echo grało...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 12:53
                                                    A tymczasem Dwaj Niedoszli Ojcowie Chrzestni : Winnetou i Old Shatterhand
                                                    pędzili w chmurze pyłu pozostawionego przez Harley'a Niedoszłego Chrześniaka
                                                    Młodego Frankensteina....
                                                    Nagle pył opadł i ujrzeli Chrześniaka płaczącego nad leżącym Harley'em..
                                                    -Co się stało Frankie ? - zapytał Oldi
                                                    -Zabrakło mi benzyny.. - chlipał Frankie...
                                                    -Coś wymyślimy, bo musimy Cię gonić i złapać, a nie tak jakoś... - rzekł Wini..
                                                  • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 12:59
                                                    Tymczasem nadjechał niedźwiedź. Żlebem nadjechał.
                                                    Chmura pyłu pomieszanego z niedowierzaniem znowu się podniosła...
                                                  • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:00
                                                    ..a ogary poszły w las....
                                                  • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:03
                                                    Ciemno się zrobiło w piwnicznej izbie, kiedy Boryna zataczając się wpadł w
                                                    objecia Pani Dulskiej. A to był Maciek Chełmoński. Na szczęście Jagienka, która
                                                    była tam za chlebem, zapaliła latarnika przy pomocy ogniem i mieczem i
                                                    odjechała wozem Drzymały który należał do Faraona.
                                                    Taka to była historia żółtej ciżemki.

                                                    (To cytat był. Nadmieniam w didaskaliach)
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:02
                                                    Winnetou z Old Shatterhandem zaczęli tak wymachiwać woreczkami z "lekami",
                                                    że cały kurz i niedowierzanie padły przed nimi plackiem na prerię...
                                                    Wtedy ich oczom ukazał się niezwykły (oczywiście) widok...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:10
                                                    Przed nimi stały dziwne postaci, jakby wyjęte z jakiejś powieści...

                                                    -Witamy ! – podszedl do nich wysoki, szczuply mezczyzna. Miał czarne

                                                    wlosy i obfita brode. Jego oczy smialy się wesolutko. Obejrzal ich dokladnie.
                                                    - Ufff.. wreszcie Was dorwalismy! – wykrzyknal triumfujaco i rozesmial się w
                                                    nieboglosy.
                                                    Winnetou, Oldi i młody Frankie patrzyli na siebie nic nie rozumiejac.
                                                    - Cala pieprzona galaktyka Was szuka a my Was dorwalismy! I nie oddamy tak
                                                    latwo! W kazdym razie nie tanio! O nie! – darl się czarno brody i blyskal
                                                    szalenczo oczami.
                                                    - Kim jestescie? – zapiszczal cieniutkio Frankie probujac być dzielny.
                                                    - Haahaaa! Kim jestesmy?!? – w oburzeniu zapytal brodacz – kim my
                                                    jestesmy???
                                                    Oni nas nie znają! – wykrzyknal drapiac się po brodzie i odwracajac do
                                                    swoich towarzyszy, którzy podeszli do nich i przygladali się z zaciekawieniem.
                                                    Była ich 7. 4 kobiety i 3 mezczyzn.
                                                    - Przedstawiam wiec nasze doborowe grono: Teguila, Laelia, Basia, Kiciafa,
                                                    Rigel, Oxycort i Ignatz. Ja jestem Chris – brodacz zgial się w pasie i uklonil
                                                    przed Agniecha.
                                                    - Jestesmy Aniolami Kosmosu.

                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:28
                                                    - Kim ? spytal Winnetou- zreszta niewazne ... benzyne macie ? Bo ta sierota
                                                    zapomniala zatankowac ...
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:30
                                                    phi- powiedział brodacz - benzyna to przeżytek
                                                  • frankenstein2 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:33
                                                    co ,co...zaraz sierota- zakwilił franki
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:38
                                                    - A ten co się tak mazgai?! - zdenerwował się wesolutki brodacz. Jednym
                                                    szybkim ruchem wyciągnął zza pazuchy dziwne urządzenie, strzelił i zanim
                                                    ktokolwiek zdołał się zorientować, co się stało, stał już bez ruchu jak
                                                    uprzednio.
                                                    - Franki!!!!! - rozniosło się echem - zabiłeś naszego Franka!!!!!
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:40
                                                    ... nie pomogły Aniołom wszystkie moce niebieskie i diabelskie, zemsta była
                                                    okrutna - przeczytał narrator - tomahawk Winnetou był nieubłagany i przeciął
                                                    nić życia każdego z Aniołów...
                                                  • Gość: kiciaf Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 13:43
                                                    ... albo tak się tylko wydawać by mogło na pierwszy rzut oka. Winetou chybił.
                                                    On wódz i wielki wojownik nie trafił.... Ze wstydu zrobił się cały czerwony...
                                                    Tak, czerwona twarz.
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:47
                                                    ....a wszystkie zylki, napiete jak postronki i o krok od pekniecia, pokryly te
                                                    piekna twarz od stop do glow siecia gesta jak pajeczyna...
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:49
                                                    .. co niecnie wykorzystal Wyraz Niedowierzania, podstepnie wpelzajac na twarz
                                                    Wodza.
                                                  • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:47
                                                    jego wierny towarzysz sanczo panczo uniosl wysoko brew. nie kryl zdziwienia.
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:47
                                                    zabił ich albo nie zabił
                                                    oto jest pytanie
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:49
                                                    trochę to dziwne, nie żyją a gadają? Duchy to, cy cuś?
                                                  • frankenstein2 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:51
                                                    ty nas od cycusiów nie wyzywaj ,bo się wyładuję na Tobie
                                                  • frankenstein2 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:50
                                                    Nagły grzmot błyskawicy rozświetlił prerię...
                                                    A jak franki się rozświetlił i wyładował na szarym niedźwiedziu.
                                                    Odtąd frankiego zaczęto nazywać Franki Grzmot
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 13:54
                                                    Co niektórym bardzo źle się kojarzyło i biegli otworzyć wszystkie okna, gdy
                                                    tylko Franki pojawił się w progu...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 14:06
                                                    Tymczasem Anioły Kosmosu zniknęły tak nagle jak się pojawiły...
                                                    Długo na sawannach opowiadano niestworzone historie o tym ich nagłym pojawieniu
                                                    i zniknięciu.. Niektórzy podobno nawet wiedzieli dokąd się udali...wspominano
                                                    coś o jakiejś Rajskiej Plaży W Jednym Z Wielu Portali...

                                                    -Nareszcie spokój - powiedział jak zwykle wyluzowany Old Shatterhand...
                                                    -Możemy spokojnie dalej molestować Frankiego... - rzucił cicho Winnetou.
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 14:09
                                                    psst, nie tak głośno - szepnął Old S. - znowu sprowadzisz nam na głowę jakieś
                                                    nieszczęścia.
                                                  • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 14:12
                                                    uff...uff..- odrzekł Wini
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 14:14
                                                    -No, Frankie, teraz dobierzemy ci się do tyłka - rzekł Oldi ze śliną na ustach.
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 14:17
                                                    Który pierwszy? - przestępując z nogi na nogę zapytał Winnetou - Już nie mogę
                                                    się doczekać...
                                                    Poznaj moje dobre serce, mój czerwony bracie - z trudem, przez ślinę,
                                                    wycharczał Old S. - poczekam...
                                                  • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 14:25
                                                    (nadmienic nalezy ze piekny byl jak jutrzenka ten franki)
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 14:30
                                                    Nagle... Franki grzmotnął! Ale jak on to zrobił!!! Szerokie echo, zmęczone,
                                                    umilkło dopiero po czterech godzinach.
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 14:40
                                                    Oldi i Wini szybko założyli gaz-maski...
                                                    -Nic ci to nie pomoże- warknął Oldi przez pochłaniacz...
                                                  • Gość: nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 06.05.02, 14:52
                                                    ..musimy zastosować plan "b"..
                                                  • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 15:00
                                                    I wtedy pojawiło się coś na horyzoncie. Winetu spojrzał zamglonym wzrokiem i
                                                    sposobem indian przyłożył prawą dłoń do czoła, ale rażące słońce nie pozwoliło
                                                    mu dostrzec co to takiego.
                                                    Franki również to zauważył i z zaciekawieniem wytężał swoje oczodoły, by
                                                    dostrzec majaczący w oddali zarys.

                                                    Tymczasem to coś zbliżało się coraz bliżej i bliżej.
                                                    Nieuchronnie, nieubłaganie doganiało naszych skacowanych i przerażonych
                                                    bohaterów.

                                                    - Coooś takego - wybełkotał Winetu - widzisz to Franki?
                                                    - Ale numer!!! - nie krył swego braku entuzjazmu Franki - ale zrobili nas na
                                                    szaro.

                                                    To coś przybliżyło się na tyle, by wytrawny obserwator mógł już dostrzec ten
                                                    dobrze znany wszystkim zarys. Te dwa oczekiwane od paru dni słowa.
                                                    Te sześć cudownych liter dające możliwość zrobienia sobie wreszcie herbaty i
                                                    czegoś do zjedzenia.

                                                    Ten cudowny napis: ... THE END



                                                  • Gość: kiciaf Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 15:03
                                                    Wszyscy wpatrywali się w migocący napis i tylko bystre oczy Winetou dostrzegły
                                                    maleńki napis : of part one.
                                                    Uspokojony Winetou spiął swego konia i pogalopował w stronę zachodzącego
                                                    słońca...
                                                  • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 15:08
                                                    Part two zostanie nakręcona za 15 lat z powodu braku funduszy na piórko dla
                                                    Winetu
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 15:15
                                                    Part One pobiła wszelkie rekordy oglądalności. Ludzie stali w kolejkach od
                                                    przedświtu. Powrócił szacowny zawód konika i niejedna willa powstała na
                                                    kamieniu węgielnym ludzkiej chęci obejrzenia przygód dzielnego Winetu. Muzyka
                                                    przez wiele miesięcy utrzymywała się na pierwszych miejscach list przebojów.
                                                    Tłocznie nie nadążały z tłoczeniem kopii płyt DVD. Nagrywarki rodzimych
                                                    piratów padały z przegrzania jedna po drugiej. Główny bohater został
                                                    multimiliarderem, ba! nawet nakrócej zatrudnioną sprzątaczkę stać było na
                                                    dwutygodniowe wakacje na Karaibach (z całą rodziną, of course).
                                                    Cała ludzkość gromadziła się na placach, skwerkach i przed pomnikami:
                                                    PART TWO! skandowali a ich krzyk niósł się jak ziemia długa i szeroka
                                                    MY CHCEMY PART TWO!
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 06.05.02, 15:11
                                                    Old Shatterhand nic nie zobaczył, bo miał za mały numer swojej gaz-maski..
                                                    Nie wiedział więc jak wielkie niebezpieczeństwo wisiało przed chwilą nad jego
                                                    głową..
                                                    Jego wyćwiczony latami na sawannach słuch doskonale wyłowił tętent Hatatitly
                                                    jego brata Winnetou. Spiął również Swallowa ostrogą i pogalopował za Wini...
                                                    - Co jest ? A gdzie obiecana zabawa ? - wrzeszczał wściekły Ko-i-tse vel
                                                    Ogniste Usta vel młody Frankenstein, zwany przez przyjaciół Frankie...
                                                    ale od dawna nikt go już tak nie nazywał, bo nie miał przyjaciół.
                                                    Ci, za których ich uważał właśie odjechali bez słowa wyjaśnienia...
                                                    Ze smutku wykonał grzmot życia..
    • the_ladybird Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:06
      • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:10
        THE END of part two.
        Not to be continue.
        • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:13
          - Co jest ? A gdzie obiecana zabawa ? - wrzeszczał wściekły Ko-i-tse vel
          Ogniste Usta vel młody Frankenstein,
          zwany przez przyjaciół Frankie...
          ale od dawna nikt go już tak nie
          nazywał, bo nie miał przyjaciół.
          Ci, za których ich uważał właśie
          odjechali bez słowa wyjaśnienia...
          Ze smutku wykonał grzmot życia..

          ...który był początkiem nowej jakości w drugiej edycji przygód na Dzikim
          Zachodzie !!!!!
          • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:21
            Part Two leniwie przeciągnął swoje młode ciało,wstał napiął
            muskuły ,westchnął ...spojrzał za horyzont ...a to co zobaczył przechodziło
            jego najśmielsze oczekiwania....
          • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:27
            Na specjalne życzenie zdesperowanej publicznośći nakręcono wreszcie częśc drugą.

            Rzecz dzieje się po 20 latach.
            Winetu doczekał się nieślubnego syna z Oldim, któremu nadał imię Wini 2.
            Frankie wstąpił do klasztoru w którym przebywa do dzisiejszego dnia.
            Reszta bohaterów przez ten czas znalazła się w rynsztoku Dodge City, a
            pozostali wąchają kaktusy od spodu.
            Winetu dostał choroby altzchajmera i znalazł się w przytułku dla
            czerwonoskórych gejów, gdzie bawi się swoim łukiem próbując nieskutecznie
            palnąć sobie z niego w łeb.

            Tymczasem Wini 2...
        • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:18
          Zaraz po nim pojawił się napis "Przepraszamy za usterki techniczne" bowiem to
          planszowy pomylił kolejność napisów (obetną mu z premii).
          W rzeczywistości powinien był pojawic się napis "Zapraszamy na środek filmu".
          I pojawiłby się gdyby nie to, że planszowemu ze zdenerwowania pękła żyłka
          gdzieś w głowie...
          • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:22
            aha po napisie "przepraszamy za usterki techniczne" pojawil sie oczywiscie "za
            chwile ciag dalszy programu" a w tle widac bylo niewyrazne sylwetki manna z
            materny. z iims rozmawiali..
          • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:24
            Tak więc PART TFU zaczyna się niebanalnie...
            W małym warsztacie niejakiego Mr Henry'ego.
            -Witajcie, Mr Henry ! Czy macie już gotowy sztucer dla mnie ?
            -Na Boga, toż to nasz sławny greenhorn Old Shatterhand ! Oczywiście, że już
            gotowy !
            I podał Shatterhandowi sztucer 96769896870985-cio strzałowy własnej konstrukcji.
            • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:29
              sztucer ten to miotacz znanej na zachodzie choroby zwanej ołowicą byl
            • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:31
              Jednocześnie dał Shatterhandowi woreczek z "lekami" również własnej
              konstrukcji, co przypieczętowało początek nowej edycji, która jest
              TU ! TU! TU!
            • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:31
              Zaraz potem podał Shatterhandowi kołczan z 96769896870985 strzałami do sztucera,
              też był wasnej konstrukcji.


              • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:35
                A już zupełnie potem, spoglądając greenhornowi prosto miedzy oczy, wyznał mu iż
                on sam jest także jego własnej konstrukcji. Ściślej rzecz biorąc, była to
                spółka... Spółkował bowiem Henry z indianką pół krwi arabskiej o dźwięcznym
                imieniu Galopująca Inflacja.
                • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:37
                  była to spólka bez odpowiedzialnosci zwana w skrocie Sp. b.o.
                  popularna w owych czasach w owych miejscach.
                • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:37
                  Niestety podczas rozwiazania Galopującej Inflacji (akuszerem był niejaki
                  Kołodko), Młodej madce pękła żyłka. W głowie najprawdopodobniej, jej pekła, ale
                  to nic pewnego.
                • Gość: nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 06.05.02, 15:38
                  A tymczasem Wini 2 zakochał sie w swoim psie Długim Jęzorze, była to miłość
                  szalona ale krótkotrwała ponieważ...
                  • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:46
                    pies szybko zdechł rozjechany przez dyliżans pocztowy.
                    • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:51
                      Był to oczywiście słynny dyliżans pocztowy Henry'ego.
                      Na zakończenie krótkiej wizyty u Mr Henry'ego Old Shatterhand dostał jeszcze w
                      prezencie sztuczną szczękę pięciozębową konstrukcji Henry'ego oraz śmieci do
                      wyrzucenia konstrukcji Henry'ego...
                      Dopiero teraz był gotowy do dalszych przygód...
                    • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:51
                      ludzie to zawsze wielką miłość wezmą na języki albo jezory
                    • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 15:55
                      Winetu wszedł do saloonu prowadzonego przez podstarzałą, aczkolwiek wciąż
                      piękną Angel, zwaną przez przyjaciół mama Aniela.

                      Winetu przysiadł przy barze i zamówił czystą.
                      - Czerwonoskórych psów nie obsługujemy - syknął czarnoskóry barman.
                      - Tobi, nalej Panu - odezwała się jednak mama Aniela, którą ujęła chłopięca
                      uroda Winiego.
                      - Pan pozwoli, jestem Angel właścicielka tego bur... baru. Dla przyjaciół mama
                      Aniela - zwróciła się bezpretensojnalnie do Winiego mama Aniela.
                      - Miło mi, Wini jestem - odparł Wini - dla przyjaciół Winetu.
                      • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 16:01
                        Aniela usmiechnela sie az jej siwy wąs zadrżał ze wzruszenia i brodą swią
                        potrząsnęła w zadumie.
                        • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 16:06
                          - Pokażesz mi swego Colta Wini - zwróciła się do Winiego mama Aniela, kładąc
                          jedną ze swych trzęsących się dłoni kruczoczarnych włosach Winiego.

                      • Gość: nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 06.05.02, 16:03
                        Masz mi coś do zaoferowania extra, bo widzisz dyliżans przejechał mojego
                        kochanka psa o imieniu Długi Jęzor - Powiedział Wini do podstarzałej ale
                        jeszcze pieknej Anieli, która w tym czasie...
                        • roro_ Przerwa na reklamę. 06.05.02, 16:13
                          Mała dygresja w czasie reklamowej przerwy od przewodniczącego KRRTV.
                          To ma być Western dla dzieci i młodzieży. Tymczasem przekształca się w Hard
                          Porno z elementami sodomii, nekrofilii i pedofilii.
                          Proszę pamiętać o odpowiedniej ustawie, bo zabierzemy Wam koncesję i dodatkowo
                          nałożymy 500 zł grzywny.

                          Koniec przerwy na reklamę.
                        • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 16:15
                          Tak naprawdę to bezpośrednią przyczyną zgonu pupila nie było potrącenie go
                          przez dyliżans, lecz wylew krwi. Bowiem dyliżans najeżdżając na psa spowodował
                          znaczny wzrost cisnienia w organiźmie. Gradient ciśnienia był tak wysoki, że
                          jęzorowi pękła żyłka w głowie, powodując rozległą i natychmiastową śmierć.
                          • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 16:17
                            ...Był to przypisek konsultanta lekarskiego i koronera w jednej osobie,
                            zatrudnionego naprędce na potrzeby niniejszej powieści.
                          • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 16:19
                            A w tym czasie do "Saloonu Anieli" wszedł Old Shatterhand, niosąc w rękach
                            sztucer 875878767676-cio strzałowy, sztuczną szczękę pięciozębową i śmieci do
                            wyrzucenia - wszystko konstrukcji Henry'ego.
                            -Aniela ! - zawołał. - Daj tu centralnie jakiś hardcor, teraz będzie tu jazda
                            po bandzie !
                            • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 16:26
                              -Miales te smieci wyrzucic, szczeniaku ! warknela Angel - w dodatku jest juz
                              dawno po dobranocce, juz dawno powinienes spac a nie jakichs HardCorow sie
                              domagac !
                              I Old S. wyruszyl w nieznane, w poszukiwaniu specjalnego kontenera na
                              recycling , ktory swego czasu skonstruowal Henry.... nadal mu wowczas dzwieczne
                              imie Graal...
                              • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 16:41
                                Tymczasem do miasteczka wjechał samotny, nieznajomy jeździec.
                                Szybkim cwałem pogalopował pod saloon Angel i niemal w miejscu zatrzymał konia.
                                Był to obleśny i niedomyty łowca skalpów Chris, zwany wściekłym jezorem. To od
                                języka, który odgryzł mu pies Winiego - Długi Jęzor, przejechany przez dyliżans
                                przez co dostał wylewu.

                                Chris jednym kopniakiem znalazł się w saloonie, wyciągnął swoje dwa colty i
                                wycelował w Winetu.
                                - eeece do uuuuy - wrzasnął najwyraźniej jak umiał Chris w stronę Winiego.
                                Wini posłusznie podniósł ręce do góry.
                                • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: *.inetia.pl 06.05.02, 17:06
                                  roro_ napisał(a):

                                  > Tymczasem do miasteczka wjechał samotny, nieznajomy jeździec.
                                  > Szybkim cwałem pogalopował pod saloon Angel i niemal w miejscu zatrzymał konia.
                                  > Był to obleśny i niedomyty łowca skalpów Chris, zwany wściekłym jezorem. To od
                                  > języka, który odgryzł mu pies Winiego - Długi Jęzor, przejechany przez dyliżans
                                  >
                                  > przez co dostał wylewu.
                                  >
                                  > Chris jednym kopniakiem znalazł się w saloonie, wyciągnął swoje dwa colty i
                                  > wycelował w Winetu.
                                  > - eeece do uuuuy - wrzasnął najwyraźniej jak umiał Chris w stronę Winiego.
                                  > Wini posłusznie podniósł ręce do góry.
                                  Ale, ku zaskoczeniu wszystkich za Chrisem wyrósł jak spod ziemi
                                  Niepłacącypodatków i rzekł w te słowa:

                                  • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 18:02
                                    - Spokojnie wściekły jęzorze, nie możesz już teraz zabić Winetu, bo do końca
                                    zostały jeszcze trzy rozdziały.

                                    Chrisowi szczęka opadła i poturlała się pod stół od ruletki.
                                    W tym momencie mama Aniela korzystając z ogólnego zamieszania wyciągnęła zza
                                    podwiązki swój 5-strzałowy pistolecik i oddała siedem strzałów w stronę Chrisa.
                                    - Nigdy nie lubiłam tego obleśnika. - rzekła ładując pistolecik nowymi
                                    srebrnymi nabojami - Czy ktoś wie dlaczego zwano go też czterdziestympiątym?.
                                    - Bo taki był jego wynik IQ - odezwał się gość znad kart do pokera.

                                    Tymczasem pojawił się już miejscowy lekarz - doktor Oxycort
                                    - Trafiłaś go w eheeheehe. Będzie żył, ale jako kobieta. Niezłe masz oko Angel,
                                    mimo że szklane.
                                    • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 06.05.02, 18:07
                                      nene - odparła Aniela - celowałam między oczy.
                                      • Gość: basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 20:01
                                        Wyrorowali mnie- westchnął Chris ..
                                        • Gość: kiciaf Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 20:36
                                          ...pijąc tequilę wprost z butelki, w której pływał dorodny robak. Chris
                                          zamyślił się i zaczął wspominać, dawne mreczne czasy... Tak, tak to były dobre
                                          czasy...
                                          • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: *.inetia.pl 07.05.02, 07:35
                                            Gość portalu: kiciaf napisał(a):

                                            > ...pijąc tequilę wprost z butelki, w której pływał dorodny robak. Chris
                                            > zamyślił się i zaczął wspominać, dawne mreczne czasy... Tak, tak to były dobre
                                            > czasy...

                                            Angel rzuciła od niechcenia propozycję:
                                            A może bysmy zrobili jakiegoś grilla? Zespół muzyczny "Indiana" wykona przy
                                            okazji taniec śmierci?
                                            • westin Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 07:45
                                              A Chris na to:
                                              - O Nie! To ja zaśpiewam! Grałem i śpiewałem kiedys w zespole i muszę sobie
                                              tylko przypomnieć! Byłem kiedyś dobrze zapowiadającym sie wokalistą. I choć już
                                              nie jeżdżę w trasy i nie śpiewam na weselach, to nadal mruczę sobie pod nosem
                                              znane przeboje, nie tylko indiańskie!
                                              • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 08:00
                                                -Czy moglibyście zostawić mnie w spokoju ?! - warknął Chris znad tekili....
                                                • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 08:33
                                                  Po czym jednym pstryknięciem wykończył niejakiego Rorowatego, który mu się
                                                  trochę naprzykrzał...
                                                • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 09:15
                                                  chris_45 napisał(a):

                                                  > -Czy moglibyście zostawić mnie w spokoju ?! - warknął Chris znad tekili....

                                                  A powinno być:

                                                  -Czy moglibyście zostawić nas w spokoju ?! - warknął Chris znad Tekili....

                                                  :)
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 09:18
                                                    -Oxy ma rację - krzyknęła Tequila spod Chrisa - Dajcie nam spokój !

                                                  • Gość: nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 07.05.02, 09:47
                                                    Bo jak nie to wyciąnę mojego gnata i zrobie małe buum bum a póżniej..
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 10:38
                                                    To rzeklszy wstal znad Tekili, wyciagnal sobie gnata i powystrzelal wszystkich
                                                    obecnych. I odjechal w nieznane, juz jako Jednoreki Bandyta....
                                                    Calej tej scenie przygladal sie zdruzgotany Ciag Dalszy, ktory wiedzial, ze
                                                    musi nastapic, ale zupelnie nie wiedzial jak ....
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 10:41
                                                    Na szczescie przypomnial sobie, ze gdy juz zawiedzie kilkudziesiecioosobowy
                                                    zespol scenarzystow i dokumentalistow, kazdy Doswiadczony Producent
                                                    Hollywoodzki Z Prawdziwego Zdarzenia wynajmuje na jedna noc Starego Zyda z
                                                    maszyna do pisania, kanapkami i termosem kawy...
                                                  • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 10:49
                                                    I znów zamajaczyło coś na horyzoncie.
                                                    Wszyscy obecni w saloonie Angel z przerażeniem zaczeli się wpatrywać w odległy
                                                    zarys.
                                                    Tak to był ON. Nieuchronnie nadciągał.
                                                    Jak koszmar pijanego komara.
                                                    Zbliżał się i zbliżał.

                                                    Pędził jak wiatr.
                                                    Przybywał szeryf Baloo - postrach wszystkich łotrów i stetryczałych
                                                    rewolwerowców.
                                                    Szeryf Baloo wraz ze swoimi siedmioma przekupnymi zastępcami
                                                    (Baloo1,...,Baloo7).

                                                    Jak wparowali do spokojnego Dodge City, tumany kurzu od końskich kopyt spowiły
                                                    mieścinę na wiele minut.
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 12:40
                                                    tumany kurzu, przemieszane z wyrazem zdumienia powoli opadly ... zblizalo sie
                                                    poludnie i duza wskazowka na zegarze Ratusza powoli i z ociaganiem, ale jednak
                                                    nieublaganie zblizala sie do malej...
                                                    Szeryf Baloo pozostawil swoich skorumpowanych zastepcow przed sallonem i stanal
                                                    na srodku Main Street.
                                                    - Wylaz, ro-ro , krzyknal ... i stawaj tu !
                                                    Ro-berto Ro-driguez ,znany porywacz watkow, wszedl z saloonu.
                                                    po chwili obydwaj blyskawicznie strzelili z palcow , ale szeryf byl
                                                    blyskawiczniejszy - nawet jego cien stanal oslupialy i gapil sie z glupia mina.
                                                    Ro-berto Ro-driguez osunal sie na ziemie z peknieta zylka ...
                                                    - No... ten nie bedzie juz tu bruzdzil, mruknal szeryf .
                                                  • Gość: roro Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: *.pkp.com.pl / 172.17.2.* 07.05.02, 13:49
                                                    Jednak szeryf Baloo nie przewidział, że Ro-berto Ro-driguez ma brata bliźniaka
                                                    Ro-mano Ro-drigueza ukrytego na dachu pobliskiej kuźni.
                                                    Ro-mano nie patyczkując się powystrzelał wszystkich Baloo-podobnych od numeru 1
                                                    do nieskończoności.

                                                    Tak skonczyła się krótka i marna legenda skorumpowanego szeryfa Baloo i jego
                                                    siedmiu przekupnych zastępców.

                                                    A potem przyszedł myśliwy, rozprawił się z wilkiem i wyciągnął babcię Basię! z
                                                    jego brzucha.
                                                  • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 14:19
                                                    ktorej prawdziwe nazwisko brzmi jan cygan i urodzila sie w slawnym klanie
                                                    wegierskich kaldaraszow uwazajacych sie za cyganska elite
                                                  • Gość: nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 07.05.02, 14:27
                                                    ..cygańską elite porywaczy i gwałcicieli których korzenie sięgaja..
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 14:23
                                                    A nieszczesny Ciag Dalszy siedzial calkiem zdruzgotany na pobojowisku i
                                                    pochlipywal cichutko .... Babcia Basia ocierala mu lezki rozprutym fartuchem.
                                                  • basia! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 14:31
                                                    no tak, rozpruł się fart tuż za uchem.
      • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 14:47
        Uff - powiedział Winnetou - Mój biały bracie, gdybyś wiedział, co mi się śniło!
        I przeciągnął się jak kot.
        • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 14:54
          -Opowiedz mi, mój ukochany czerwony bracie - rzekł po kilkunastu minutach Old
          Shatterhand poprawiając worek ze śmieciami konstrukcji Mr Henry'ego.
        • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 14:55
          A mała żyłka w głowie...
          • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 14:59
            Uff uff! Ten worek też mi się śnił!!!
            • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 15:06
              - a nie śniła ci się sztuczna szczęka pięciozębowa konstrukcji Mr Henry'ego ?
            • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 15:06
              - To jak ? Wyruszysz ze mna na poszukiwania Pojemnika marki "Graal" ? spytal
              Old Shatterhand - Ostrzegam Cie, Bracie, ze podroz bedzie dluga i pelna
              niebezpiecznych przygod .. Nie zapominajmy, ze drugi z braci Rodriguez ciagle
              zyje i knuje ...
              • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 15:09
                Ufffff, bracia R. to także postaci z moich snów! - pożalił się Winnetou - chyba
                muszę iść do psychoterapeuty...
                • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 15:22
                  -Podobno wódz Ogellalajów Wupa-umugi jest niezłym psychoa... jak dalej ? -
                  powiedział Old Shatterhand pastując mokasyny konstrukcji Henry'ego pastą do
                  mokasynów konstrukcji Mr Henry'ego...
                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 15:42
                    Chodźmy więc szukać tego Mupa uwugi - zgodził się nie-do-końca-obudzony-Winetu
                    I poszli w stronę zachodzącego słońca, ramię w ramię, jak całe życie chodzili.
                    A tymczasem...
                    nad rzeczką opodal krzaczka mieszkała Kaczka Dziwaczka
                    • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 15:46
                      .. konstrukcji Henry'ego oczywiście.

                      Wódz się nazywał Wupa-umugi , a nie żadne takie... Henry'ego..
                      • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 15:58
                        - Oldi, mój przyjacielu, czy uważasz, że bardzo ze mną źle? - pełen niepokoju
                        głos Winnetou wibrował w powietrzu pachnącym skoszoną trawą.
                        - Nie, mój drogi, uważam, że jesteś w świetnej formie - Old S. kłamał
                        perfekcyjnie - wystarczy kilka godzin na kozetce a od razu poczujesz się lepiej.
                        - A czy ten Wupa Umugi będzie mnie pytał o moje dzieciństwo? - zdenerwował się
                        Winnetou
                        - Nie wiem, najdroższy, gdybym wiedział o co pytać, to ja zostałbym
                        psychoterapeutą - spróbował rozładować atmosferę Oldi
                        - Bo widzisz, ja mu się przecież nie przyznam, że mój ociec, wielki wódz
                        Apaczów, wykorzystywał mnie seksualnie... - rozpłakał się Winnetou
                        • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 16:08
                          -Inczu-czuna ? A ja słyszałem, że to Kleki-petra wyprawiał z Tobą
                          nieprawdopodobne historie w czasie Tańca Płodności ? - zdziwił się Oldi.
                          • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 16:25
                            - Kleki Petra to bylo kiedy indziej - chlipnal Winnetou - a inczu Czuna prawie
                            non stop.... byl zazdrosny o matke ....
                            - Chcesz o tym porozmawiac ? spytal Old S. - to fajnie, droga do Graala jest
                            dluga i pelna niebezpiecznych przygod, bo drugi z braci Rodriguez ...
                            - Wiesz, gdzie mam braci Ro-ro ? jeknal Winnetou - tu o mnie chodzi ...
                            • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 07.05.02, 16:30
                              pomyslam bowiem o groznym bialym kroliku strzegacym Graala i przegryzajacym
                              gardla przygodnym turystom
                              • Gość: roro Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: *.pkp.com.pl / 10.32.3.* 07.05.02, 17:54
                                Aż tu nagle posłyszeli cichy tętent konia maści "siwek". Obaj zerwali się na
                                równe nogi spodziewając się najgorszego. Winetu nawet niechcący popuścił.

                                Zza okazałego kaktusa wyłonił się jeździec ubrany tylko w mokasyny i kapelusz z
                                piórkiem. Jak przybliżył się do naszych bohaterów, okazało się, że była to
                                kobieta.
                                Winetu nie przepuśćił by drugi raz takiej okazji, podobnie jak Oldi. Ale była
                                to akurat pierwsza okazja. Winetu podskoczył zwinnie jak kot syberyjski do
                                pędzącej nagiej damy i chwycił jej konia za uzdę.
                                - Prrrrrr - krzyknał Winetu
                                - Doookąd tak ciii śpiiieszno młoda daaaamo - Oldi nie mógł wprost opanować
                                drżenia rąk i w głosie.
                                - Och, jak to dobrze, że spotykam prawdziwych gentelmenów - odezwała się
                                nieznajoma - właśnie goni mnie banda braci Rodriguez. Wiedzą panowie, co oni
                                próbowali ze mną zrobić?
                                - Taaaaaaak - Winetu próbował to sobie wyobrazić.
                                - Panowie pozwola, że się przedstawię, nazywam sie Lady Bird, pochodzę z
                                Anglii, przyjechałam tu z papą na polowanie na bizony.
                                - Taaaak - Winetu dochodził pomału do siebie.
                                - Czy mogli by mi panowie dać coś do okrycia? - poprosiła Lady Bird
                                - Nieeeee - Oldi i Wini byli tym razem zgodni.
                                • Gość: nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 08.05.02, 08:09
                                  Wynikało to z faktu iz bardzo podnieciło ich piękne opalone ciało Lady Bird a
                                  ponieważ od dawna żaden z nich nie miał kobiety postanowili namówić Lady Bird
                                  na...
                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 08.05.02, 08:40
                                    ...wspólne polowanie na bizony Henry'ego.
                                    • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 08.05.02, 09:32
                                      (jego włąsnej konstrukcji, lekko tylko spartaczonej, stad kulejące na trzy nogi)
                                  • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 08.05.02, 10:41
                                    Gość portalu: nigers napisał(a):

                                    > Wynikało to z faktu iz bardzo podnieciło ich piękne opalone ciało Lady Bird a
                                    > ponieważ od dawna żaden z nich nie miał kobiety postanowili namówić Lady Bird
                                    > na...

                                    ... pokera rozbieranego.

                                    - Szkoda, że nie ma z nami mamy Anieli - odezwał się Oldi - ona to umiała
                                    przegrywać w pokera.
                                    - Aha, i skorumpowanego szeryfa Baloo - dodał Wini - ten to umiał kantować,
                                    dzięki niemu zobaczyliśmy nago wszystkie niewiasty z Dodge City i okolic.
                                    • aniela_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 08.05.02, 10:43
                                      krrro ro ro

                                      krakały okoliczne wrony.
                                      • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 08.05.02, 11:01
                                        - A co z bandą Ro-rodrigueza - zaniepokoiła się Lady Bird, jak przegrała
                                        ostatniego mokasyna.
                                        - Achhh, nic wielkiego, widziałem niedaleko oddział wojska pod dowództwem
                                        porucznika Westina - odparł Wini chowając asa w rękawie - on się nimi zajmie.
                                        • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 08.05.02, 15:48
                                          Ciąg Dalszy czeka by nastąpić.
                                          • oxycort Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 08.05.02, 21:53
                                            Część druga (Episode II) "Atak klonów"

                                            Winnetou i Old Shatterhand wracali późnym wieczorem z imprezy. Partyjka strip
                                            domina przedłużyła się nieco, skracali sobie więc drogę przez Central Park by
                                            nadrobić cenne minuty. Park spowijały hebanowe ciemności. Noc była głucha jak
                                            pień.
                                            Nagle zupełnie znienacka zaatakował ich szpaler klonów.
                                            Hatatittla zarżała i stanęła dęba, podczas gdy Swallow nic nie mówiła, ale
                                            drżała jak osika. Była głodna, bo od dawna nic nie jodła (nie licząc lipnego
                                            posiłku ze stajennych trocin)...
                                          • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 09.05.02, 07:09
                                            roro_ napisał(a):

                                            > Ciąg Dalszy czeka by nastąpić.

                                            Acha, nastąpił moment, kiedy pisarz musiał przerwać, wziąć zimny prysznic i
                                            położyć się na chwilę (słowa typu "pełna", "zaokrąglona" czy nawet "wyzywająca"
                                            wkradły się do narracji)?

                                            Co jest dość niemądre, ponieważ kobieta zdecydowana sztucerem (niekoniecznie mr
                                            Henry'ego) zarabiać na życie nie będzie wędrować po świecie, wyglądając jak ktoś
                                            z okładki katalogu wyrafinowanej bielizny dla pewnej szczególnej grupy
                                            nabywców...

                                            Trzeba przyznać, że Lady Bird wyglądałaby oszałamiająco po solidnej kąpieli, z
                                            ostrym makijażem i po zakupach w sklepie Christobalda Czterojajecznego i
                                            Pięciopalczastego "Toporki Wojenne i różne inne egzotyczne akcesoria z wazeliną
                                            włącznie" przy alejce Spacerowej. Aktualnie była jednak przyodziana w lekką
                                            kolczugę, miękkie buty, krótki łuk i czterdziestopięciostrzałowy sztucer.

                                            Towarzyszyło jej kilku mężczyzn, którzy i tak niebawem zginą, więc ich opis nie
                                            jest potrzebny. Jedno jest jednak pewne: z całą pewnością nie mieli w sobie nic
                                            wyzywającego...*


                                            _______________________________
                                            Skąd ta parafraza? Kto wie?
                                            • Gość: nigers Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 09.05.02, 07:46
                                              Nic wyzywajcego oprocz czerwonych skórzanych majtek z zamkami błyskawicznymi
                                              oraz włozonych weń długich pejczy. A zatem..
                                              • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! IP: *.inetia.pl 09.05.02, 09:45
                                                Gość portalu: nigers napisał(a):

                                                > Nic wyzywajcego oprocz czerwonych skórzanych majtek z zamkami błyskawicznymi
                                                > oraz włozonych weń długich pejczy. A zatem..
                                                a tymczasem wyrósł nagle jak spod ziemi Wyrastającynaglespodziemi ze swym bratem
                                                Pękniętągumą

                                                • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 09.05.02, 13:40
                                                  Nadjechał też Dr Oxycort ze swą asystentką Ms. Gencjana.
                                                  A wszystko za sprawą Mr Ecka, który dostał właśnie ataku wścieklizny.

                                                  I tak nastąpił z dawna oczekiwany ... THE END
                                                  • usmiechnietakaska Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 10.05.02, 09:48
                                                    roro_ napisał(a):

                                                    > Nadjechał też Dr Oxycort ze swą asystentką Ms. Gencjana.
                                                    > A wszystko za sprawą Mr Ecka, który dostał właśnie ataku wścieklizny.
                                                    >
                                                    > I tak nastąpił z dawna oczekiwany ... THE END


                                                    Litery, jakie pojawiły się w tle, nie wszyscy od razu zobaczyli, gdyż ich rozmiar
                                                    sprawiał, iż były czytelne dopiero z dużej odległości...
                                                    Wsiedli więc na konie, ujechali parę mil, przystanęli, odwrócili się i dopiero
                                                    wtedy ich twarze rozbłysły w pięknych usmiechach...
                                                    Napis brzmaiał : THE END .... roro
                                                  • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 10.05.02, 10:13
                                                    Napis nie może brzmieć..... usmiechnietakasko.
                                                  • usmiechnietakaska Wieczny odpoczynek.... 10.05.02, 10:18
                                                    Na mojej plaży brzmi tak, jak ja sobie zamarzę...
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 10.05.02, 10:19
                                                    Uffff - westchnął Winnetou z ulgą - już nie musimy iść do psychoanalityka.
                                                    Bracia R. nie żyją!!!
                                                    - Idźmy więc złożyć pokłon dobrym duchom - zastanowił się Old S. - dobrze mieć
                                                    je za przyjacół - był jak zwykle interesowny praktyczny.
                                                    - Ruszajmy! - zgodził się Wini.


                                                    I ruszyli na spotkanie kolejnym przygodom, z których najbliższa czaiła się tuż
                                                    za rogiem...
                                                  • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 10.05.02, 10:25
                                                    ... a był to dresiarz z kijem baseballowym.

                                                    No to teraz to juz KONIEC - powiedzieli razem Lady Bird, Winetu i Old S.
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya - PART TWO! 10.05.02, 10:28
                                                    Na szczęście nadleciał Wielki Czwarty Wróbel, szybszy od najszybszego bejsbola
                                                    i z bardzo ostrym dzióbkiem.
                                                    Błyskawicznie rozprawił się z dresiarzem, poprzez wykolenie mu wszystkich oczu
                                                    i wydziobanie języka. Dresiarz mógł już tylko niezdarnie skakać i machać kijem
                                                    na oślep, nie czyniąc nikomu krzywdy ....
                                                  • usmiechnietakaska Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 10.05.02, 10:29
                                                    Nie lubię się przyglądać na film z pozycji reżysera, ale trudno.
                                                    "Qrde"- zaklął reżyser- Wyrzućcie mi z planu tego pętaka roro, zaśmieca mi
                                                    tylko akcję!
                                                    Sie robi szefie - krzyknęła zgodnie ochrona.
                                                    I zrobili.
                                                    Uff - westchnęli aktorzy.
                                                    I akcja potoczyła sie dalej...
                                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 10.05.02, 10:35
                                                    Biedny wyrzucony Roro nigdy już nie doszedł do siebie. Pałętał się po całej
                                                    wytwórni filmowej, przetrząsając śmietniki i zamiatając z własnej inicjatywy
                                                    sztuczne ulice...

                                                    - Czy ulituje się nad nim jakaś dobra dusza? Pytał reżyser, któremu wyrzuty
                                                    sumienia nie dawały w nocy spać.
                                                    - oczywiście, ja się nim zajmę! - krzyknął Wu Chen, wiernyfanrora. I zabrał
                                                    go do Chin, gdzie odebrano mu paszport i gdzie został do końca swych dni,
                                                    chołubiony przez Wu Chena i jego małżonkę. Podobno nieźle się tam urządził
                                                  • roro_ Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 10.05.02, 12:31
                                                    Jednak nawet z Chin roro mógł nadawać w gazeta.pl/plaza.
                                                    Wartko więc potoczył akcję filmu.

                                                    Z saloonu wyszła kobieta w średnim wieku. Była to Kaśka, od czasu kiedy dorwali
                                                    ja bracia Ro-Rodriguez, zwana Uśmiechniętą.
                                                    W tej chwili nadjechali ze wschodu Winetu, Old S. i wciaż naga Lady Bird.
                                                    Drogę zastąpiła im Uśmiechnięta Kaśka.
                                                    - droga Pani, czy to nowa moda? - zapytała zmieszaną Lady Bird.
                                                    Nie odpowiedzieli, w myśl zasady "z pijanym nie gadam", gdyż Kaśka była po
                                                    kilku głębszych i jednym płytszym.

                                                    W saloonie czekał już na nich Mr Eck. Człowiek o wysokim mniemaniu o sobie i
                                                    małej inteligencji.

                                                    - Winetu - zaskrzeczał prowokacyjnie Mr Eck - zapnij sobie rozporek.
                                                    - Z imbecylami nie rozmawiam - odparował Wini.
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 13.05.02, 14:52
                                                    proszę kontynuować !

                                                    "duch założyciela wątku"
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 13.05.02, 16:47
                                                    pokrzykiwac to kazdy potrafi ;o)

                                                    A co z ojcowska odpowiedzialnoscia ????
                                                  • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.inetia.pl 21.05.02, 10:01
                                                    wątek umarł, czy wszyscy poszli na wodę ognistą? Tymczasem z Silicon Valley
                                                    zblizał się Tajemniczyjeździecbezgłowyalewkąpielówkach....
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 10:10
                                                    Winnetou z Old Shatterhandem długo pracowali nad przywróceniem do życia wątku.
                                                    Nie pomagały ani tmahawki ani woreczki z najlepszymi "lekami" ani pazury
                                                    Grizzly'ego ani sztuczny skalp Sama Hawkensa....
                                                    Byli coraz bardziej zrozpaczeni, a pomocy żadnej też nie było widać....
                                                    Rozpalili ognisko i zaczęli wypuszczać za pomocą kółek z dymu sygnał S.O.S.....
    • ja.ty Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 10:15
      ....a z morskiej piany wynurzył się Mors, pytając zachrypniętym głosem:
      "Kto mnie wołał, czego chciał?"
      • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 10:18
        -To nie Twój alfabet Morsie ! - wrzasnął Old Shatterhand i zdzielił Morsa
        tomahawkiem...
        • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 10:31
          - To mój tomahawk! - wrzasnął Winnetou - Oddawaj! Jego duchy będą złe! Oj
          bardzo, bardzo złe!
          - No już oddaję przecież - odparł Old S. - Przecież to tylko tomahawk, nie
          pożyczam Twoich majtek.
        • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.inetia.pl 21.05.02, 10:35
          chris_45 napisał(a):

          > -To nie Twój alfabet Morsie ! - wrzasnął Old Shatterhand i zdzielił Morsa
          > tomahawkiem...
          tylko tomahawk mu sie omsknął i uderzył się w swoje (.......)
          Mors się zaśmiał "Dlaczego aki wielki biały wojownik używa starego tomahawka?
          Przecież na rynku są już wersje Tomahawk 2000 i Tomahawk XP, chyba że to jakaś
          piracka podróba?"

          • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 10:42
            -Faktycznie... - Old Shatterhand przyjrzał się tomahawkowi.
            -Winnetou, skąd wziąłeś ten szajs ?

            -Kupiłem u wodza Kiowów, Tanguy... - ze wstydem przyznał Apacz.
            -Teraz nam za to zapłaci ten zakłamany i fałszywy kojot ! - z tym okrzykiem
            wskoczyli na wierzchowce. Hatatitla i Swallow ruszyły z kopyta....
            • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.inetia.pl 21.05.02, 10:55
              chris_45 napisał(a):

              > -Faktycznie... - Old Shatterhand przyjrzał się tomahawkowi.
              > -Winnetou, skąd wziąłeś ten szajs ?
              >
              > -Kupiłem u wodza Kiowów, Tanguy... - ze wstydem przyznał Apacz.
              > -Teraz nam za to zapłaci ten zakłamany i fałszywy kojot ! - z tym okrzykiem
              > wskoczyli na wierzchowce. Hatatitla i Swallow ruszyły z kopyta....

              Old Shatterhand miał co prawda trudności z prawidłowym siedzeniem w siodle po
              ostatnim przypadku z tomahawkiem, ale strojąc dziwne miny udawał że nic się nie
              stało. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść - nikt sie nie spodziewał, że
              Natenczaswojski....
              • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 11:01
                ...próbował jak wąż boa do ust coś przycisnąć w saloonie w Dodge City.

                Tymczasem Wini i Oldi zatrzymali się na chwilę u wodza Llanerów Ka-wo-miena.
                Ka-wo-mien poczęstował ich kawą własnego chowu i zaprosił, aby wpadali częściej.
                • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.inetia.pl 21.05.02, 12:16
                  chris_45 napisał(a):

                  > ...próbował jak wąż boa do ust coś przycisnąć w saloonie w Dodge City.
                  >
                  > Tymczasem Wini i Oldi zatrzymali się na chwilę u wodza Llanerów Ka-wo-miena.
                  > Ka-wo-mien poczęstował ich kawą własnego chowu i zaprosił, aby wpadali częściej
                  > .
                  ale niestety przez te częste wpadanie mają mnóstwo dzieci, już nie wiadomo zkim i
                  gdzie, więc grzecznie podziękowali mówiąc, że teraz będą się zabezpieczać i nie
                  będą już wpadać

                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 12:26
                    Mr Henry wysłał im prezerwatywy własnej konstrukcji oczywiście,
                    ale przechwycili paczkę Kiowowie i urządzili sobie balangę z balonikami...
                    • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.inetia.pl 21.05.02, 12:31

                      oczywiście były to prezerwatywy 24-ro strzałowe, tak jak i sztucer

                      • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 12:33
                        to chyba jasne, że były 25-cio strzałowe - tak jak sztucer !
                        • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.inetia.pl 21.05.02, 12:45
                          24-ro strzałowe, pod warunkiem prania w Vizirze

                        • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 12:49
                          Nie jednemu psu burek, Chris.
                          • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 12:51
                            no i co z tego ? co to ma wspólnego z Karolem Mayem ?
                            • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 13:25
                              Może mr Henry miał kaprys? Może materiału zabrakło? Może taka właśnie liczba
                              strzałów jest optymalna dla prezerwatyw? ....
                              • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 13:27
                                no,.. może i tak.. jak tak się nad tym poważnie zastanowić... mogło tak być...
                                • Gość: the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 156.17.3.* 21.05.02, 13:49
                                  Rozważywszy głęboko strzałowość prezerwatyw, obaj przyjaciele poczuli się nieco
                                  pewniej.
                                  Ufff - ucieszył się Winnetou - żadne z tych dzieci nie jest nasze!
                                • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 13:49
                                  Rozważywszy głęboko strzałowość prezerwatyw, obaj przyjaciele poczuli się nieco
                                  pewniej.
                                  Ufff - ucieszył się Winnetou - żadne z tych dzieci nie jest nasze!
                                • Gość: the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 156.17.3.* 21.05.02, 13:49
                                  Rozważywszy głęboko strzałowość prezerwatyw, obaj przyjaciele poczuli się nieco
                                  pewniej.
                                  Ufff - ucieszył się Winnetou - żadne z tych dzieci nie jest nasze!
                                  • ja.ty Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 13:54
                                    (bo bardzo głęboko i gruntownie to rozwazali)
                                    • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 13:57
                                      -Ja też się cieszę, bracie, ale jak to powiesz po raz czwarty, dam Ci moją
                                      Grzmocącą Ręką po czaszce - zdenerwował się nie na żarty Old Shatterhand.
                                  • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 13:58
                                    Ale czkawka, przepraszam :)
                                    • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 14:07
                                      A swoją drogą to ciekawe, jak on (czyt. serwer gw) to zrobił. Najpierw mnie
                                      wylogował na szybko wpisując jako gościa o nicku dłuższym, niż to dozwolone,
                                      później samowolnie zalogował i jeszcze raz wylogował. Teraz zaś jestem
                                      zalogowana... Czy to się śniło filozofom?
                                      • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.inetia.pl 21.05.02, 14:18
                                        na pewno nie śniło się to Karolowi Mayowi, który głęboko przejęty co forumowcy
                                        wyprawiają z jego wiekopomnym dziełem, nadjeżdżał szybko z kierunku wschodniego
                                        razem z Leonciem i przytroczoną do siodła Isaurą

                                        • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 21.05.02, 14:24
                                          Leoncio przytroczony z prawej strony bez przerwy zerkał jak sobie radzi
                                          przytroczona z lewej Isaura..
                                          -Przestań zerkać - warknął Karol May. -Dojeżdżamy właśnie do Puebla nad Rio
                                          Pecos.Tu się wami zajmą Apacze Meskalero.
                                          • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 01:26
                                            Winnetou i Old Shatterhand zaniemowili..
                                            - Ja ich chyba skads znam .. wykrztusil po chwili Winnetou
                                            - No.. ja tez gdzies to towarzycho juz widzialem ... dokrztusil Old S.
                                            i obydwaj pogalopowali za znana sobie skadinad (tylko skad?) trojka.
                                            Gdy spienione rumaki zaryly koytami w pyl pokrywajacy centralny plac wioski
                                            Apaczow Meskalero, i gdy juz opadl kurz, i gdy juz protagonisci obmyli oczy, i
                                            gdy juz przestali pluc piaskiem , i gdy juz przestali rzucac miesem, wszyscy
                                            jak jeden maz postawili oczy w slup, a sami zamienili sie w Pomnik Jazdy
                                            Amerykanskiej ...

                                            Albowiem poniewaz na centralnym placu wioski Apaczow Meskalero staly krosna, a
                                            przy nich siedzial Stary Eskimos, i spokojnie splatal watki, pogwizdujac pod
                                            nosem Arie Jontka ...
                                            A za nim stal Nasz Ulubiony Ciag Dalszy, ktory zagladajac mu przez ramie
                                            chichotal nerwowo ;o))))))
                                            • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 08:01
                                              Bystre oczy Old Shatterhanda rozpoznały od razu, że to krosna Henry'ego.
                                              Znał doskonale ich konstrukcję, więc postanowił pomóc Staremu Eskimosowi jakoś
                                              sklecić wszystkie poplątane wątki...
                                              Zabrali się ochoczo do pracy.
                                              Tymczasem Karol May rozglądał się ciekawie dookoła. Pierwszy raz był w Pueblu
                                              Apaczów, o którym nieraz tyle głupot wypisywał, więc teraz nie mógł się
                                              napatrzeć, jak to jest naprawdę... Zainteresował go Stary Siwy Apacz, który
                                              siedział pochylony nad stoliczkiem z dziwnymi papierowymi zawiniątkami...
                                              -Co tu sprzedajecie, Apaczu ? - spytał Karol May
                                              -Pańską skórkę - odparł Apacz
                                              Karol May na dobrą chwilę zaniemówił...
                                              -Jak to ? Moją skórkę tu się sprzedaje ? Winnetou, co tu jest grane ?
                                              • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 09:34
                                                - Noo ... - baknal Wodz - ten tego ... moj lud jest szlachetny, lecz biedny...
                                                i ten tego ... jak jaki Pan, co to nieprzyzwyczajony do klimatu za dlugo na
                                                sloncu zostaje, to my mu pomagamy.. i ten, no ... na te zlazujaco skorke rozne
                                                leki dajemy... a moj Bialy Brat ostatnio dlugo po prerii pewnie galopowal bez
                                                odzienia... to i jak raz sie trafilo...Ale mamy tez pamiatkowe tomahawki,
                                                tudziez oss-tzeep-ek, z mleka pieskow pustynnych, oraz najprawdziwsze swetry z
                                                greenhornowej welny. Ze o muszelkach nie wspomne... Jakos zyc trzeba.
                                                • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 09:58
                                                  Za chwilę podbiegł do nich odtroczony od siodła Leoncio.
                                                  - Słuchajcie, tam jeden Stary Apacz sprzedaje moją skórkę ! - krzyczał.
                                                  - Nie przejmuj się - odparł spokojnie Karol May oglądając z zaciekawieniem
                                                  ciupagę z napisem "Pamiątka z Zakopanego" - Wybierz sobie coś z tej góry
                                                  gadżetów...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 10:56
                                                    Leoncio ogarnięty nagłym pożądaniem i chęcią posiadania zaczął powoli odkładać
                                                    na bok to, co uważał za interesujące :

                                                    1. maska spawalnicza z pomponem
                                                    2. okulary jednopalczaste
                                                    3. kanapka z gwoździami
                                                    4. mokasyn dla mańkutów na baterie

                                                    Pozostali przyglądali się bez słowa, jednak nie wytrzymali i już po chwili
                                                    wszyscy razem grzebali w gadżetach Starego Eskimosa....
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 12:08
                                                    Centralny plac puebla nagle zaludnil sie kolorowa cizba...
                                                    - Zdjecie z misiem ! zdjecie z misiem !!! krzyczal mlody Indianin , trzymajacy
                                                    nalancuchu kopletnie znietrzezwionego Grizzly.
                                                    - Czendz many, czendz many .. szeptal iny, przeciskajac sie miedzy westmanami
                                                    - hey mister ! fuck my sister ! darl sie najmlodszy brat Winnetou .. Prawdziwa
                                                    siostra wodza, cena promocyjna, niski przebieg !!!
                                                    - Moze pokerka ? albo trzy karty ?
                                                    - Wooooda ognista! Woooda ognista !
                                                    - Mam tipi do wynajecia - platne z gory ....
                                                    - A moze by was tak panocku bryczka do Wielkiego Kanionu ? Tanio, cena
                                                    pozasezonowa ...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 13:36
                                                    Karol May zasępił sie... to nie tak miało być..
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 14:36
                                                    Spojrzawszy na zasepiona twarz Karola Maya, Stary Eskimos pstryknal palcami
                                                    i ...
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 14:38
                                                    .. Karol May zniknal, a na jego miejscu pojawil sie usmiechniety Karol Marks,
                                                    pchajacy taczke ksiazek...
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 14:41
                                                    - Dobra, niech bedzie, ze zartowalem - rzucil Satry Eskimos. Pstryknal raz
                                                    jeszcze i Karol May znow zastapil Marksa, a barwna jarmarczna cizba zniknela
                                                    wraz z tworca "Kapitalu". Niestety , wraz z nimi zniknieto rowniez ...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 14:39
                                                    ... złamał sobie palec wskazujący u prawej nogi.
                                                    -Jasna cholera ! - wrzasnął - Nigdy przedtem mi się to nie zdarzyło przy
                                                    pstrykaniu !

                                                    Na szczęście Kleki-Petra przyłożył mu na bolące miejsce maść z greenhorna...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 14:45
                                                    -No dobra.. dosyć tego biadolenia - odezwał się Old Shatterhand - Podobno
                                                    widziano nad Srebrnym Jeziorem słynnego Rambo. Jest nagroda za jego schwytanie.
                                                    Chętnie się z nim zmierzę, kto jedzie ze mną ?!
                                                  • ja.ty Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 14:48
                                                    ... chetnych nie było... Old S. wsiadł więc zdesperowany na konia i...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 14:50
                                                    -Niech tchórze zostaną tu razem ze starymi skwaw i pilnują dzieci ! - krzyknął !
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 15:14
                                                    - Ale my nie chcemy, by nas pilnowaly tchorze ! Krzyknely chorem dzieci -
                                                    idziemy z toba, Oldzie z Shatterhand ! W boj przeciw Rambo ! Prowadz , Wodzu !
                                                    Manitou jest z nami !

                                                    I tak ruszyla pierwsza na kontynencie amerykanskim Krucjata Dziecieca ...
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 15:18
                                                    - A my nie chcemy pilnowac starych skwaw - krzyknely tchorze - juz wolimy
                                                    zaopiekowac sie twoim koniem.
                                                    - No to my tez ... krzyknely stare skwaws.
                                                    - Chlopaki, pojde z wami ... zawolal Stary Eskimos i zaczal w pospiechu
                                                    demontowac krosna i rozplatywac splatane watki...
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 15:21
                                                    - Swoim koniem opiekuje sie sam , wrzasnal Oldie i zaczal rozpinac spietego
                                                    Swallow'a ....
                                                  • ja.ty Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 15:20
                                                    baloo1 napisał(a):

                                                    I tak ruszyla pierwsza na kontynencie amerykanskim Krucjata Dziecieca ...

                                                    Stary Vonnegut załamał ręce ...
                                                    "Znowu?" pomyślał...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 15:33
                                                    -A znowu, znowu - rzekł Old Shatterhand. - Wszystkie dzieci i tchórze za mną!
                                                    Idziemy na Rambo !
                                                    Utworzyli karawanę i pieszo, każdy wchodząc w ślady swojego poprzednika, żeby
                                                    nie można było poznać ilu ich jest, podążyli za Old Shatterhandem, który
                                                    intonował różne fajne piosenki w stylu "marines" dla dodania im otuchy...
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 15:53
                                                    "Chce majorem byc lotnictwa,
                                                    Chce miec zycie pelne przygod"
                                                    skandowal Old S.

                                                    porwani porywajacym rytmem, krzyzowcy zaczeli stepowac, uwazajac przy tym , by
                                                    stawiac stopy w slady poprzednikow, aby wrog nie rozpoznal ilu ich stepowalo ...

                                                    rytm stepu roznosil sie po stepie szerokim ...
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 15:56
                                                    -Gdy na Rambo się natkniemy - zaintonował Old Shatterhand
                                                    -Żywcem pewnie go pożremy - odśpiewali malcy i tchórze

                                                    I tak ta wesoła gromadka, uważając stale na ślady, wędrowała przez prerię...
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 16:00
                                                    z pobliskich oczeretow odpowiedzialo mu kwilenie sokola...
                                                    Uwazny obserwator moglby rozroznic sposrod falujacych traw, iz dwa zdzbla
                                                    ruszaly sie w innym rytmie : byly to wasiki Pana Wolodyjowskiego.
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 16:08
                                                    Oczywiście Old Shatterhand zauważył to natychmiast i wykonał swój słynny strzał
                                                    z kolana, co było tym trudniejsze, że wykonał go w czasie marszu...
                                                    Stracił przy tym czubek buta Henry'ego i zastanawiał się jak o tym powie
                                                    staremu Mr Henry'emu...
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 16:41
                                                    rzepka wystrzelona z kolana trafilaby Malego Rycerza miedzy oczy,ale na
                                                    szczescie wykonal on swoj slynny mlynek i pocisk odbity rykoszetem od szabli
                                                    pacnal przyczajonego obok Babinicza ...
                                                    - Nie strzelac ! Jam nie Babinicz - jam Kmicic ! krzyknal Babinicz... - Tu sa
                                                    ryby sina barwa klute ! krzyczal dalej wskazujac na pobliski staw ukryty w
                                                    oczeretach ...

                                                    O matko, zaszkodzilo mu ... szepnal slodko Longinus, wznoszac oczy ku niebu ...
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 22.05.02, 16:44
                                                    baloo1 napisał(a):
                                                    > "rzepka wystrzelona z kolana trafilaby Malego Rycerza miedzy oczy, ale na
                                                    > szczescie wykonal on swoj slynny mlynek ..."

                                                    (dodajmy dla porzadku, ze ow slynny mlynek, mimo iz wykonal go Pan Michal, byl
                                                    niewatpliwie zaprojektowany przez Henry'ego )
                                                  • Gość: so Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: *.inetia.pl 23.05.02, 06:35
                                                    Tymczasem szeryf z Nottingham.....
                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.05.02, 08:16
                                                    so.. idziesz na łatwiznę...
                                                  • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.05.02, 08:20
                                                    Gość portalu: so napisał(a):

                                                    > Tymczasem szeryf z Nottingham..... zyl sobie w zupelnie innej powiesci ;o), i
                                                    tylko od czasu do czasu zagladal na plaze , aby sprawdzic, co slychac na
                                                    Prerii ... Po czym wzdychal z zazdroscia (tez by chcial miec takie przygody) i
                                                    jeszcze bardziej gnebil poddanych .

                                                    I w tym momencie Chris_45 postanowi zapewne skorzystac z przyslugujacych mu praw
                                                    Ojca Zalozyciela i otworzy nowy watek (Karol May 2), gdyz ten tutaj stal sie juz
                                                    zupelnie nieoperacyjny z racji gargantuicznych rozmiarow ...

                                                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.05.02, 08:22
                                                    szkoda mi opuszczać ten wątek.... jest taki....dobry :)
                                                  • piotr_c Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 05.09.02, 12:50
                                                  • piotr_c Re: Na wieczną pamiątke TOM 2 21.03.03, 17:12
                                                    Tędy do tomu drugiego:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=277&w=1956364&a=2885461

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka