Dodaj do ulubionych

Na wieczną pamiątkę Karola Maya

23.04.02, 09:21
Wzorem noweli brazylijskiej, która przeszła (chyba niezamierzoną)metamorfozę
proponuję uczcić pamięć Karola Maya opowieścią o białych osadnikach, wędrowcach
przemierzających Dziki Zachód, westmanach i tropicielach śladów, a także, a
może przede wszystkim o Indianach, którzy w konfrontacji z białą rasą
zalewającą ich ziemie nie mieli żadnych szans....

Proponuję trzymać się szkieletu pierwowzoru powieści "Winnetou", nadając jej
nasz własny i niepowtarzalny (!) charakter...

Rozdział Pierwszy.
------------------

Old Shatterhand (Zabijająca Ręka) z braku innych aktualnie zajęć, postanowił
wybrać się nad Rio Pecos, do Puebla Apaczów Meskalero, do swojego przyjaciela
i "brata krwi" - Winnetou. Towarzyszyli mu jak zwykle : Sam Hawkens, Dick Stone
oraz Will Parker. Niestety droga prowadziła przez tereny łowieckie Kiowów,
których wodzem był Tangua, okaleczony niegdyś w pojedynku przez Old
Shatterhanda...
Należało więc spodziewać się niemałych kłopotów...

Nastał wieczór, więc znużeni odpoczywali przy ognisku, gdy nagle usłyszeli
zbliżających się jeźdźców....
Obserwuj wątek
    • tato! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 09:34
      A tymczasem w obozie Czarnych Zębów...
      Wódz Czarnych Zębów - Ten, Który Czasem Czka Po Wodzie Ognistej - siedział
      zasępiony przed swym namiotem. Czknęło mu się tu i ówdzie, ale cóż tam - taka
      wodzowa dola.
      - No i cóż tam? - niezobowiązująco spytał przechodzącego obok wojownika.
      - Szczerze? - upewnił się wojownik.
      - Uhhhm! - zapewnił wódz.
      - Jeśli szczerze - wyszczerzył się wojownik - to raczej źle! W sklepie
      skończyło się piwo!
      Wódz zasępił się jeszcze bardziej. Milion bizonów - wspomnienie wczorajszego
      upojnego popołudnia - znów zatętnił w jego głowie.
      - Heeep! - czknął wódz i ruszył w stronę wigwamu szamana.
      Jako posiadacz dyplomu Niedzielnej Szkółki Savoir-vivre’u im. Winnetou wódz
      przed wejściem zapukał.
      - Wejdźcie, wodzu - usłyszał głos szamana. Wszedł, usiadł i zapytał:
      - Skąd szaman wiedział, że to ja?
      Szaman Nie Było Go w Kościele - człowiek światły i rozumiejący się na sprawach,
      o których nie śniło się nawet filozofom, pokiwał z politowaniem głową i rzekł.
      - Po pierwsze, tylko wy, wodzu, potraficie tak głośno czkać, po drugie
      mieliście umówioną wizytę, a po trzecie - nikt inny przed wejściem nie puka, bo
      nie ma w co.
      Wódz udał, że rozumie, wypalił tradycyjną fajkę pokoju i po równie tradycyjnej
      chwili milczenia wyjaśnił swój problem.
      - No bo, kurde, jak to jest? Wczoraj piłem przez całe popołudnie, wieczór i
      kawałek nocy, dziś się budzę i dopiero teraz to mi się, heeep, pić chce!
      Szaman podrapał się w czapkę z rogami, odbył błyskawiczną rozmowę z Wielkim
      Duchem i spojrzał badawczo na wodza.
      - Dużoście, wodzu, wypili? - spytał sprytnie.
      Wódz, by rytuałowi stało się zadość, podrapał się w pióropusz, porozmawiał ze
      swym duchem opiekuńczym i z pogardą śmierci w oku odparł:
      - We trzech tośmy zrobili tyle flaszek, ile jest bizonów w tuzinie.
      - A coście pili? - inteligentnie indagował szaman.
      - Wodę ognistą marki „Bison Vodka”.
      I wszystko stało się jasne.
      - Musi, że była chrzczona! - zawyrokował Nie Było Go w Kościele i wraz z wodzem
      odtańczył Taniec na Pohybel Kociokwikowi.
      Od tego czasu wódz pija tylko koszerną.
    • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 09:50
      chris_45 napisał(a):
      (...) Nastał wieczór, więc znużeni odpoczywali przy ognisku, gdy nagle usłyszeli
      zbliżających się jeźdźców....

      Sam Hawkens przylozyl ucho do ziemi : "Czterech jezdzcow - powiedzial - jedna
      klacz ma wrzody zoladka, a dwoch jezdzcoe nie ma gornych piatek i szostek "...

      Byla to prawda . Z zarosli wylonili sie Old Surehand, Old Firehand i Old Wabble -
      pensjonariusze Domu Starcow imienia Davy'ego Crocketta, ktorzy wyruszyli w
      poszukiwanie Starego Towarzysza - Old Shatterhanda .. Nie zabral on bowiem ze
      swojego pokoju recznika .... Za wymieniona trojka czlapal Old Spice , trzymany
      na dystans przez pozostalych , gdyz smierdzial jak stado skunksow... "Chlopaki,
      ja z wami !!!" pojekiwal zalosnie ...

              • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 11:01
                westin napisał(a):
                > - O żesz ty ***** ! - zaklął szpetnie Old S.
                (w swoim narzeczu, oczywiscie) - byl to dialekt gornoczeski, gdyz , jak wiadomo,
                wszyscy prawdziwi westmani pochodzili z Czech lub Moraw
                ... ze spodka wyszly dwieinne postaci , wesolo gaworzace ( w swoim narzeczu)
                - Dokad to idziecie, zolnierzyku ? spytala babcia
                - Do Czeskich Budziejowic, babciu - odpowiedzial Szwej, gramolac sie ze spodka ..
                Starych westmanow ogarnal stupor ...
                -Dobra, klucy - rzucil po chwili Old Wabble - wszystko ladnie, pieknie, ale
                wymiatajcie stad do Budziejowic, wiecej emigrantow nam tu nie trza ...

            • Gość: diabel Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya IP: 195.116.223.* 23.04.02, 10:59
              .....stanął jak wryty bo oto w srodku zobaczył jakiegos małego człowieczka w
              okularach (co było wtedy wyjatkiem na Dzikim Zachodzie) kleczacego obok
              jakiegos migajacego i dziwnie buczacego pudła i dłubiacego w jego wnetrzności
              kawałkiem dziwnie spłaszczonego na koncu druta.
              Człowieczek ten nagle zorientował sie ze juz nie jest sam, odwrócil sie,
              popatrzył chwile na słynnego westmana i spytał
              -siema koleś! gdzie ja do qrwy nedzy jestem?
              -Pan to chyba z zagranicy jestes bo połowy nie zrozumiałem , mógłby pan
              powtórzyć- odparł zapytany
              -no co ty po ludzku nie rozumiesz? Pytałem gdzie ja qrwa jestem?
              -to jest Dziki Zachód w przyszłosci stan Arizona, USA, Ameryka Północna, Ziemia.
              -O qrwa!!!!!!! sie mi pomyliło. Ozesz w morde a który mamy rok?
              -1875
              -o @#$%^&*!!!!!!! zabije tego programiste miałem wyladowac w Chinach na dworze
              V cesarza z dynastii Ming. Zeby było smieszniej cos mi sie tu qrwa popaliło.
              Słuchaj stary gdzie tu jest najbliższy sklep z komputerami?
              -....
              • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 12:18
                Pshaw ! - rzucił z niecierpliwością Old Shatterhand i poszedł za krzaki,
                gdzie czekały interesujące tropy do zbadania...
                Za krzakami niespodziewanie natknął się na wodza Sjuksów Ogellalajów Siedzącego
                Byka. Byk siedział (jak zawsze) i płakał nad swoim rozerwanym woreczkiem
                z "lekami"....
                • tato! Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 23.04.02, 12:33
                  ... - Jezus Ma..anitu - warknął siedząc Siedzący Byk. - Amfa zmieszała mi się z
                  prochami ojca mego ojca.
                  A tymczasem w obozie Czarnych Zębów...
                  Wódz Czarnych Zębów - Ten, Który Czasem Czka Po Wodzie Ognistej - siedział
                  zasępiony przed swym namiotem. Tym razem to nie los jego szczepu był
                  przedmiotem jego zmartwień - wódz musiał wypełnić swoje zeznanie podatkowe,
                  przysłane przez blade twarze.
                  Na szczęście tuż obok przechodził szaman Nie Było Go w Kościele - człowiek
                  światły i rozumiejący się na sprawach, o których nie śniło się nawet filozofom.
                  - Pomożecie? - spytał wódz.
                  - A czemużby nie?! - odpowiedział pytaniem szaman i przysiadł obok Tego,
                  Który...
                  Po zapoznaniu się z problemem wodza szaman podrapał się pod pachą, wypalił
                  fajkę z magicznym zielem i rzekł:
                  - Oni chyba Manitou w sercach nie mają. Tyle papierów, tyle podatków... Ale
                  jest na to sposób. Wykorzystajmy przepisy o ulgach!
                  Wódz wyraźnie się ożywił.
                  - W swym barwnym i pełnym chwały żywocie wojownika wykorzystywałem już
                  niejedną. Ale Przepisy o Ulgach? To dziwne imię dla kobiety...
                  Szaman nie chciał wdawać się w bezprzedmiotową dyskusję, toteż ogłuszył wodza
                  tradycyjnym ciosem w pióropusz. Powrócił następnego dnia.
                  - Czy ponieśliście, wodzu, jakieś wydatki na cele naukowe, doskonalenie
                  zawodowe, remonty budowlane, dotowaliście instytucje charytatywne?
                  - Zaiste - odrzekł wódz - zorganizowałem wycieczkę dla naszych synów do Muzeum
                  im. Karola Maya.
                  Istotnie. Syn wodza, Durny Jak Mokasyn, oskalpował muzealne manekiny oraz
                  kustosza. Kaucja i odszkodowania były bardzo wysokie.
                  - Podpiwniczyłem wigwam - kontynuował wódz. - Wysłałem też młodzież na wysoce
                  kształcącą wyprawę wojenną.
                  - Ale z wyprawy przywieźli łupy! Nowy dochód!
                  - Który następnie zdobyły na nas Sine Twarze - zareplikował wódz. - I w dodatku
                  nie dostaliśmy zwrotu ubezpieczenia.
                  Ten, Który Czasem Czka Po Wodzie Ognistej i Nie Było Go w Kościele nie
                  posiadali się z oburzenia, toteż wstali, by wykonać Taniec Na Pohybel
                  Bezdusznym Urzędnikom. Po chwili wrócili do przerwanej rozmowy.
                  - Widzę to tak - rzekł szaman. - Zastrajkujemy, oflagujemy się, a jeśli to nie
                  pomoże, zapiszemy się do Czerwonych!
                  Nie pomogło. Zapisali się.
                  Chwilę później upadł komunizm.
    • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 09:11
      Nie przejmuj sie chris ...
      ... nadludzkim wysilkiem woli Stary Eskimos , dzaialajacy z obszaru
      brazylijskiej hacjendy Leoncia otworzyl nad teren Kiowow wielka dziure czasowo-
      przestrzenna, ktora jaknajlepszy elektroluks marki Rainbow wciagnela wszystkie
      postaci, ktore nie byly prawdziwymi cesarsko-krolewskimi westmanami tudziez
      Apaczami .... na szczescie Kiowow jeszcze w okolicy jeszcze nie bylo, gdyz
      mozliwosci dyskryminacyjne w/w dziury baly jednak ograniczone (Stary Eskimos
      byl jednak baaaardzo daleko)...
      -Uff uff uff - rzucil Winnetou wychodzac z zarosli - wreszcie moge stad wyjsc,
      jak tych petakow wcielo ... jak ja nie lubie tloku ...
        • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 09:31
          A propos jazdy - podjal Winnetou w swoim narzeczu - skad wytrzasnales, bracie,
          taka fajna szkape ? Co ze stara ?
          - Zylka jej pekla, no i duzy przebieg miala ... Sprzedalem ja Old Spice'owi,bo
          on zuzywa jedna na miesiac - biedaczki padaja zaczadzone. A ta nowa, wyobraz
          sobie ...
            • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 10:00
              - Moj Bialy Brat pierniczy ? Nie wierze - jeknal zzachwytu Winnetou - toz to
              skarb ... Uff uff. I nerwowo zaczal szukac zapalek do swojej fajki pokoju
              napchanej najlepszymi afganskimi lekami - A ile zzera na setke ? Ile wyciaga na
              prostej ?
                • baloo1 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 10:11
                  ale na starosc troche juz nie domaga i po pierwszej mili dostaje zadyszki.
                  - Tak , tak - westchnal zadumany Wodz Apaczow - starosc nie radosc... A poza
                  tym to uparty dzieciak i skapy jak ten twoj kuzyn z Krakowa. Ile razy prosilem
                  go, zeby kupil sobie konia, a ten ciagle nie i nie ...
                  • chris_45 Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 24.04.02, 12:46
                    Tak gawędząc miło jechali w kierunku zachodzącego słońca na spotkanie
                    Przeznaczenia....
                    Nad nimi przelatywał skowronek, ale Old Shatterhand, nie mogąc się powstrzymać,
                    wykonał strzał z kolana, którego nauczył go Winnetou, i skowronek spadł za
                    nasyp kolejowy. Spotkali też ciotkę Droll, ale Old Shatterhand uderzył go (bo
                    jak wszyscy wiedzą ciotka Droll był facetem) w skroń i spotkanie zakończyło się
                    bardzo szybko..
                    - Mężczyzna powinien przemawiać tylko pięścią, ale niech mi mój biały brat
                    powie, kiedy udamy się na spoczynek ? - spytał z trwogą w głosie Winnetou.
                    - Ależ, Winnetou, nie widzisz, że jesteśmy na otwartej przestrzeni ? Tylko
                    greenhorn położyłby się tu spać, pshaw !!!

                    Zaiste, jak okiem sięgnąć, aż po horyzont, za którym widać było Góry Skaliste,
                    ziemia usłana była śpiącymi greenhornami...

    • the_ladybird Re: Na wieczną pamiątkę Karola Maya 29.04.02, 08:48
      i tak Old Winnetouhand, pełen podwójej siły życiowej, postanowił wyruszyć w
      stronę zachodzącego słońca. By łupić biednych i oddawać bogatym. Tfu! Na
      odwrót.
      Pewnego ciepłego wieczoru, gdy jak co dzień leżał u boku swej ukochanej
      Hatatitli (która niestety straciła zaufanie do swego podwójnego pana),
      usłyszał szelest dobiegający z zarośli...
      - psst - uspokoił wierzchowca, lekko pieszcząc go po szyi.
      Po czym błyskawicznie chwycił w jedną rękę sztucer Henry'ego, w drugą zaś
      łuk... i zamarł. - Do stu tysięcy beczek ze zgniłymi śledziami! - zaklął
      szpetnie, gdy z zarośli wypadła setka Kiowów, rozbroiła go i związała.
      - Uff, uff! - zawołali Kiowowie - czary! Zaprowadźmy go do naszego wodza!...