sorel.lina
18.04.25, 13:09
Stefan Niesiołowski o Trumpie - obrońcy Putina, i 0 PiS - obrońcach Trumpa ...
"Trumpizm
Trumpizm to zjawisko o tyle dość nowe o ile nowością jest ktoś taki jak p. Trump w roli prezydenta wielkiego mocarstwa. Od jego nazwiska pochodzi zbiór poglądów zachowań, obsesji, paranoi, agresji, bezprawia i nieuctwa będących jakimś rodzajem nacjonalizmu, ale bardzo dziwacznego, w amerykańskim stylu i wydaniu. Można powiedzieć, że jest to typowa dla nacjonalistów mieszanina populizmu, rasizmu, szowinizmu, pogardy dla słabszych i innych, dla wolności demokracji i nauki.
Ale to trochę tak, jak powiedzieć o Hitlerze, że był nacjonalistą, co jest oczywiście prawdą, ale dalece niepełną.
Podobieństwa Trumpa do innych nacjonalistów są uderzające, a do Hitlera najbardziej.
Tak samo jak fuehrer III Rzeszy amerykański mąż stanu i zbawca Ameryki odwołuje się do Opatrzności, która ocaliła go od przed zamachem, aby mógł służyć nadal swojemu narodowi i światu. Tak samo wszędzie widzi wrogów i zagrożenie oraz pragnie „poprawiać” granice np. z Kanadą i przyłączyć Grenlandię (Hitler przyłączał Austrię i „poprawiał” granice z Czechosłowacją oraz Polską, bo były niesprawiedliwe, a Stalin z Finlandią). Trump generalnie dąży do nowego porządku światowego opartego nie na poszanowaniu wolności jednostki i praw obywatelskich, a także suwerenności państw, ale na koncercie wielkich mocarstw czyli prawie silniejszego, kulcie siły i pogardzie dla słabszych.
Trumpizm oznacza odrzucenie tego wszystkiego co jest efektem odbudowania porządku światowego opartego na poszanowaniu wolności i prawach zarówno jednostki jak narodów i państw. Oznacza przekreślenie traktatów pokojowych oraz takich zdobyczy całej ludzkości jak ONZ i Unia Europejska oraz wielu organizacji i instytucji międzynarodowych służących walce z głodem nędzą chorobami i wieloma plagami oraz zagrożeniami na kuli ziemskiej. Właśnie odbywa się próba likwidacji tych instytucji poprzez wycofywania poparcia finansowego dla nich ze strony USA.
Polityka sprowadza się jak w wieku XIX do rywalizacji i walki, zwycięstwa silniejszego oraz eliminacji słabszego. To typowy prymitywny tzw. darwinizm społeczny, który zaprezentował Trump podczas obrzydliwego upokarzającego ataku na prezydenta Ukrainy Zełenskiego w „historycznej” rozmowie w Gabinecie Owalnym mówiąc np., że Zełenski ma słabe karty co oznaczało, że powinien skapitulować przed agresją Putina. Taki sam „porządek” oparty na kulcie siły, rasy aryjskiej prawie silniejszego i wyeliminowaniu słabszego zgodnie z doborem naturalnym istniejącym w przyrodzie powinien obowiązywać wśród państw i narodów, w polityce, ekonomii relacjach międzynarodowych.
Nienawiść Trumpa do Unii Europejskiej wynika najpewniej z tego, że intuicyjnie wyczuwa on (a ma szósty zmysł i typowe dla pewnej kategorii ludzi wyczucie słabości i siły), że to właśnie Unia wyrosła jako sprzeciw wobec zbrodni nacjonalizmów, stoi na drodze do ustanowienia porządku opartego na przemocy sile nienawiści i pogardzie. Obecny porządek międzynarodowy powinien zostać zastąpiony przez porządek podobny do tego jaki ustanowiony został na Kongresie Wiedeńskim, obowiązywał w wieku XIX i odbywał się głównie kosztem wolności i niepodległości wielu państw w pierwszym rzędzie Polski. Symbolem takiego porządku jest też Jałta i stąd może dla Trumpa, który jest ignorantem jeśli idzie o historię takie uznanie dla następcy Stalina, Putina.
Porządek Trumpa najpewniej oznaczałby dyktat Rosji na razie na wschodzie Europy. Europa przypominałaby tę z lat trzydziestych XX wieku, to znaczy rządy nacjonalizmów, a w końcu dwóch zbrodniarzy Hitlera i Stalina. Przed taką Europą chroni nasz kontynent Unia i dlatego wszyscy nacjonaliści, którym marzy się Europa słaba i bezbronna, starają się za szelką cenę Unię Europejską obezwładnić i zniszczyć.
Nie miejmy złudzeń „trumpiści poczęstowali europejskich sojuszników obrzydliwym koktajlem ignorancji i arogancji, bo jak można wyciągnąć Putina z międzynarodowej izolacji, wykluczyć zwrot zagrabionych siłą terytoriów Ukrainy, członkostwo Ukrainy w NATO, godzić się na pominięcie w rozmowach pokojowych Europy, a nawet, faktycznie, Ukrainy? Jak można deklarować, że ufa się agresorowi i zbrodniarzowi wojennemu? Demonstrować moralny symetryzm, że to wojna Ukrainy i Rosji i nie byłoby jej gdyby nie prezydent Biden...
To, że prawica cieszy się jak dzieci z antynatowskiej i antyunijnej retoryki i polityki nowych władz USA, jest geopolityczną i historyczną głupotą.
Warto wsłuchać się, jak prezydencki kandydat PiS, ale też czołowi działacze PiS wiją się między radością, że Trump gnoi Unię, a sygnałami, że ma gdzieś nasze strategiczne interesy i pewnie byłby gotów oddać wschodnią Europę pod protektorat kolegi Putina”. (Jerzy Baczyński, „Rów atlantycki”, „Polityka”, z dn. 19-25 02 2025 r.).
Ile idiotyzmu, ale także zwyczajnej narodowej zdrady i zaprzaństwa nakręcanego nienawiścią, że już nie mogą bezkarnie kraść, a być może trzeba będzie oddać to co nakradli i odpowiadać przed sądami wolnej Polski za złodziejstwo Zorganizowanej Grupy Przestępczej, było we wrzaskach – Donald Trump, Donald Trump!, w pamiętnym spektaklu głupoty i krótkowzroczności?
Ale obciążeniem dla PiS staje się nie tylko trumpizm, który w Polsce ma charakter obrzydliwego lizusostwa służalczości, czegoś co bardzo przypomina stosunek PZPR do Stalina i generalnie polityki sowieckiej.
Obciążeniem staje się sam Trump. Jego coraz wyraźniejsza wytłumaczalna tylko jakąś mroczną zależnością od Rosji sympatia do Putina, niechęć do Ukrainy, są nie do obrony.
Pisowcy, którzy szaleństwa prorosyjskie i antywolnościowe działania Trumpa próbują uzasadnić i wytłumaczyć, a ich wytłumaczyć zgodnie z zasadami przyzwoitości i logiki się nie da, stają się coraz bardziej śmieszni.
Ostatnie działania nazywane także wojną celną z całym światem, z wyjątkiem najgorszych prorosyjskich dyktatur i samej Rosji, obracają się przeciwko PiS-owi. Tak samo jak wycofywanie żołnierzy amerykańskich z Jasionki, które robi wrażenie przyzwyczajania opinii publicznej do wycofywania wojsk z Europy. Całość polityki amerykańskiej, także obronnej, robi takie wrażenie, jakby sojusz NATO już nie obowiązywał i nie pomogą brednie Kaczyńskiego, który przy okazji oceny polityki Trumpa zaatakował Francję twierdząc, że jest za słaba i nas nie obroni, tak więc musimy liczyć tylko na USA.
Pięknie, ale Trump staje się sojusznikiem nie krajów Zachodniej Europy tylko Putina i Łukaszenki, których nie obłożył żadnymi cłami, co ma wymiar groźnego symbolu. Teza Kaczyńskiego, że tylko władza PiS-u w Polsce gwarantuje udzielnie przez USA (czyli Trumpa) pomocy Polsce i wypełnienie zobowiązań wynikających z członkostwa w NATO jest całkowicie gołosłowna. Skąd on wie co zrobi Trump? Ponadto twierdzenie, że Ameryka pomoże tylko tym państwom, w których będą rządzić tacy a nie inni politycy oznacza de facto koniec NATO.
Dodatkowo upodabnia PiS do rządów komunistów w PRL, którzy twierdzili, że tylko oni mają prawo do rządów bo tylko oni zapewniają nam obronę ze strony ZSRR przed Niemcami, które w przeciwnym wypadku zabiorą nam ziemie zachodnie. To jest dokładnie to co ma do powiedzenia na temat niepodległości Polski Kaczyński. Tylko PiS jest jej gwarantem i dlatego jego reżim jest historyczną koniecznością i ratunkiem dla Polski.
Ostatni jego występ w Końskich i burda wywoływana prze bramce przez jakiegoś wspierającego go żula z tzw. telewizji Republika w Końskich tylko potwierdził, że jest żałosną miernotą kandydatem półświatka.
cdn