Dodaj do ulubionych

Wspomnienia 100dniówkowiczów

07.12.04, 10:16
Elo!Ostatnio na www.miejscowa.pl pojawił się powiedzmy "artukuł" na temat
zbliżającej się 100dniówki w I LO.Anonim był bardzo oburzony faktem,że będzie
się ona odbywać w szkole,że poloneza będą się uczyć po zajęciach itp.A jak wy
wspominacie swoją studniówkę?Gdzie była ona zorganizowana?Czy wydaje Wam
się,że organizowanie jej w szkole to już "nudna tradycja"?A może ktoś miał
zaszczyt bawić się w Konopnickiej???Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • e-legionowo Re: Wspomnienia 100dniówkowiczów 07.12.04, 10:39
      blannka napisała:

      > Elo!Ostatnio na www.miejscowa.pl pojawił się powiedzmy "artukuł" na temat
      > zbliżającej się 100dniówki w I LO.Anonim był bardzo oburzony faktem,że będzie
      > się ona odbywać w szkole,że poloneza będą się uczyć po zajęciach itp.A jak wy
      > wspominacie swoją studniówkę?Gdzie była ona zorganizowana?Czy wydaje Wam
      > się,że organizowanie jej w szkole to już "nudna tradycja"?A może ktoś miał
      > zaszczyt bawić się w Konopnickiej???Pozdrawiam

      moja byla normalnie w szkole (technikum mechaniczne w wawie) ale w przypadku tego "artykulu" chyba glownie chodzi o wieksza niz dotychczas ilosc osob i to ze ma sie zabawa odbywac nie tylko na sali gimnastycznej ale takze na korytarzu. nie wnikalem pod wzgledem faktow ile bylo zawsze a ile aktualnie osob na takich balach w konopnickiej, ale sam osobiscie nie chcialbym sie znalezc w grupie imprezujacej na korytarzu, to dosc nieciekawa sytuacja
    • kobusk Konopnicka for ever !!! 07.12.04, 11:00
      Konopnicka for ever !!!
      Należę jeszcze do jednej z ostatnich ekip LO , która obawiała się zbyt
      wyluzowanego stroju na studniówce (patrz-zdjęcia TOiOwo z ubiegłorocznej
      studniówki), uczyła się grzecznie poloneza (w trakcje zajęć o ile dobrze
      pamiętam, a poza tym bawiła się świetnie podczas przygotowaywania sali dla
      starszego rocznika.....To były czasy....
      W Konopnickiej bywały kiedyś fajne tradycje. Ale teraz to już historia.
      Niektórzy mają szczęście mieć wspomnienia z Konopnickiej.
      Pozdrawiam.
      • blannka Re: Konopnicka for ever !!! 07.12.04, 11:10
        Chyba musze Ci podziekować,bo jeśli to Twój rocznik robił dekoracje dla
        naszego, to były for ever :).Welcome to Hell...
      • kobusk Re: Konopnicka for ever !!! 07.12.04, 11:23
        Trochę nieprecyzyjnie sie wyraziłam.....zdjęcia studniówkowe z zesżłego roku
        przypominają bardziej reportaż z zabawy sylwestrowej......Gdybyś ujrzała te z
        mojego rocznika, umarłabyś pewnie ze smiechu ;-)
        Moja studniówka przypadła na połowę lat 90-tych, więc nie mogłam przygotowywać
        dekoracji dla Ciebie.
        Mimo wszystko miło wspominać legionowski ogólniak.

        K
    • polokokt Re: Wspomnienia 100dniówkowiczów 07.12.04, 12:13
      Hej
      Ja 100-dniowke mialem w lokalu a to z racji tego ze szkola nie dysponowala
      takim obiektem aby pomiescic wszystkich. Tym bardziej ze chodzilem do typowo
      meskiego technikum, wiec na dzien dobry samych maturzystow i ich osob
      towarzyszacych byla podwojna ilosc, do tego nauczyciele i goscie to juz
      wychodzily calkiem ladne cyfry. Swoja wspominam srednio, ale bylo milo.
      A ze dwa lata temu mialem okaze pobawic sie na 100-dniowce w Konopnickiej i
      bylo baaardzo milo. Duzo fajniejsza atmosfera niz u mnie.
      Pozdrawiam
    • patriszia Re: Wspomnienia 100dniówkowiczów 07.12.04, 12:48
      moja studniówka tak jak u większości była w szkole na sali gimnastycznej.
      poloneza uczylismy się różnie trochę w trakcie zajęć trochę poza nimi. że
      chodziłam do szkoły z internatem (na szczęście nie Dębe) czasami się wczesniej
      przyjeżdżało w niedziele żeby być na "treningu".

      moim zdaniem są to ostatnie chwile w szkole więc wypadało by spędzić właśnie w
      niej. może teraz młodzież jest bardziej snobistyczna i dla tego próbują spedzić
      tę noc po za szkołą i chwalić is potem że miało się studniówkę w lokalu.
      • zetkalg Konopnicka-Padaka 07.12.04, 13:54
        Niestety, bedac osoba towarzyszacą na takim balu wynudziłem się okropnie,
        wszystko było takie sztywne i sztuczne
        najpierw wejscie, trzeba było miec dowód osobisty (sic!)
        Muzyka na sali głownej ala lata 80-te
        a w salce obok techno łubudubu. Zadnego wyboru.
        podlizywanie się nauczycielom tymi wystepami o nich, ble.
        No i to "dbanie o moralnosc" : sukienka dla dziewczyny w kolorze tylko czarnym
        lub granatowym i szale na dekolty (sic!). jakby zakryć kobiece wdzięki, żenada.
        Na mojej studniowce w sali warszawskiego AWFu, zero stresu,dziewczyny mogły
        przejsc w czym chciały nawet z dekoletem do pasa. Żadnej fałszywej moralności.
        NO i wspaniała zintegrowana klasa, wspaniała muzyka, bez alkoholu, wyobraźcie
        sobie. W pzreciewienstwie do prowincjonalnych legionowskich obyczajów, gdzie
        cała klasa miała pretensje do mojej dziewczyny, że pozwoliła sobie zrobić
        zdjęcie klasowe ze mną. Koszmar,
        i tyle studniowek "szkoły na poziomie"
        • blannka Re: Konopnicka-Padaka 07.12.04, 16:41
          No widzisz, dziwna klasa.U mnie można było-ba!nawet serdecznie zapraszali osoby
          towarzyszące do zdjęcia i nikt nie miał o to pretensji. Dalej,z tymi sukienkami
          to nie tak jak myślisz-szal nie był obowiązkowy,chodziło o biały dodatek do
          sukienki.W występach raczej chodzi o parodię...No ale to Twoje zdanie i masz
          prawo je głosić.Pozdrawiam.
      • pkownacki Re: Wspomnienia 100dniówkowiczów 07.12.04, 19:38
        a co masz do Dębego??to, ze zrobione teraz z tej szkoly zbieranine dla malo
        zdolnej mlodziezy nie pozwala Ci od razu wypowiadac sie o calej szkole...
        gdybys wiedziala jakie osoby skonczyly ta szkole i swietnie sobie radza w zyciu
        to nie rzucalabys takich pochopnych opinii.
    • patriszia mała anegdotka 08.12.04, 08:21
      może nie tyle co anegdotka bo nie wiem cyz uda mi się jakiś morał sklecić ale
      opowieść z życia, a dokładnie ze stódniówki wzięta:
      stoimy sobie przed salą gimnastyczną lada chwila mamy wchodzić, a tu słychać
      tupot butów na obcasie. kazdy był tak przejęty ze nie zauważył spoźnienia
      koleżanki. Kamilka z "osobą towarzyszącą" podbiegła do nas zdjeła płaszcz,
      podeszła do pierwszego lepszego faceta stojącego obok, pod ścianą, wciskając mu
      w ręce swoje odzienie spytała: "popilnuje pan chwilke?" i nie czekając na
      odpowiedź ustawiła się do poloneza. na szczęście był to ojciec jednej z
      dziewczyn od nas z klasy więc oddała wszystko w dobre ręce.
      • e-legionowo Re: mała anegdotka 08.12.04, 09:12
        patriszia napisał:

        > może nie tyle co anegdotka bo nie wiem cyz uda mi się jakiś morał sklecić ale
        > opowieść z życia, a dokładnie ze stódniówki wzięta:
        > stoimy sobie przed salą gimnastyczną lada chwila mamy wchodzić, a tu słychać
        > tupot butów na obcasie. kazdy był tak przejęty ze nie zauważył spoźnienia
        > koleżanki. Kamilka z "osobą towarzyszącą" podbiegła do nas zdjeła płaszcz,
        > podeszła do pierwszego lepszego faceta stojącego obok, pod ścianą, wciskając mu
        >
        > w ręce swoje odzienie spytała: "popilnuje pan chwilke?" i nie czekając na
        > odpowiedź ustawiła się do poloneza. na szczęście był to ojciec jednej z
        > dziewczyn od nas z klasy więc oddała wszystko w dobre ręce.
        >
        no dobra to ja ide dalej spac, jak wstane jeszcze raz przeczytam :))

        ps. stUdniowka:)
    • ralph123 Re: Wspomnienia 100dniówkowiczów 08.12.04, 09:49
      Moja studniówka odbyła sie w kasynie na cytadeli warszawskiej i było ok, choć
      żołnierze którzy robili za kelnerów dorabiali sprzedająć nam gorzałke ponad
      dwókrotnie drożej. Ale zdarzyła mi sie tego dnia ciekawa historia. Około
      południa w dzień studniówki zadzwoniła do mnie mama partnerki i oznajmiła mi że
      moją osobę towarzyszącą własnie zabrało pogotowie. Co robić myślę otwierając
      kalendarzyk z nr. tel. koleżanek. Ku mojej rozpaczy żadna sie nie zgodziła, bo
      za mało czasu, bo nie ma kreacji, bo... W tym momencie zadzwoniła moja mama z
      pracy więc musiałem jej sie poskarżyć jaki ze mnie pechowiec, a ona na to, że
      za chwile zadzwoni. Po chwili dowiedziałem sie że jestem ustawiony z niejaką
      Anitą, którą mama własnie zwolniła z pracy aby miała czas przygotować sie do
      balu. I tak oto bawiłem sie na studniówce z koleżanką z pracy mojej mamy (3
      lata ode mnie starszą) a kumple z klasy nie mogli wyjść z podziwu nad moją
      partnerką. Było super.
    • psychomaszyna Re: Wspomnienia 100dniówkowiczów 08.12.04, 20:37
      Uff, cale szczescie, ze nie chodzilo sie do Konopnickiej. Probke tego co tam
      sie moze dziac towarzystwo pokazalo w podstawowce. Ukladziki, prezenciki dla
      nauczycieli, znajomosci - a kto wazniejszy, a kogo rodzice lepiej postawieni.
      Jednym slowem zapowiadalo sie buractwo do megapotegi.

      Najpiekniejsze 4 lata przyszlo spedzic w jednym ze znanym liceow na
      warszawskiej Pradze. Czlowiek na prawde wyrwal sie z prowincji, jaka bylo
      Legionowo. Udalo sie trafic na fantastycznych ludzi, jednym slowem zgrana
      paczke. Dowod - po kilku latach na klasowe spotkanie w rocznice matury
      przyjechali wszyscy, w tym ktos z RPA, z Belgii, czy Anglii.

      A studniowka? W liceum, na auli. Zabawa na 102.
      • grracjan Re: Wspomnienia 100dniówkowiczów 09.12.04, 00:59
        psychomaszyna napisał:

        > Uff, cale szczescie, ze nie chodzilo sie do Konopnickiej. Probke tego co tam
        > sie moze dziac towarzystwo pokazalo w podstawowce. Ukladziki, prezenciki dla
        > nauczycieli, znajomosci - a kto wazniejszy, a kogo rodzice lepiej postawieni.
        > Jednym slowem zapowiadalo sie buractwo do megapotegi.
        >

        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wybrałem Konopnicką, chociaż przez
        długi czas wahałem się między nią a Poniatowskim. W liceum nie widziałem/nie
        potrafiłem zauważyć/widziałem, ale nie utrwaliły mi się tego typu koneksje.
        Może to dlatego, że nie byłem obeznany w panujących tam układach, bo SP1 była w
        tej szkole słabo reprezentowana. Zresztą i tak się tym zbytnio nie
        przejmowałem, bo wszystko i tak zweryfikowały egzaminy na studia, przynajmniej
        w bardzo dużym stopniu. Nie żałuję spędzonych tam lat.

        > Najpiekniejsze 4 lata przyszlo spedzic w jednym ze znanym liceow na
        > warszawskiej Pradze. Czlowiek na prawde wyrwal sie z prowincji, jaka bylo
        > Legionowo. Udalo sie trafic na fantastycznych ludzi, jednym slowem zgrana
        > paczke. Dowod - po kilku latach na klasowe spotkanie w rocznice matury
        > przyjechali wszyscy, w tym ktos z RPA, z Belgii, czy Anglii.
        >
        > A studniowka? W liceum, na auli. Zabawa na 102.

        Studniówka - z tego co pamiętam było ok i nie narzekam.
        • kobusk Re: Wspomnienia 100dniówkowiczów 09.12.04, 12:23
          Chyba zbyt poważnie niektórzy podchodzą do tego tematu.
          Tradycyjna studniówka (jak kiedyś w Konopnickiej) to rodzaj umownej zabawy,
          przedstawienia. Jak komuś nie pasowało to nie musiał przychodzić.
          W tamtym okresie tyle było imprez w moim życium, że jedna "grzeczna" studniówka
          stanowiła ciekawe urozmiaicenie w krajobrazie ;-)
        • zetkalg Re: Wspomnienia 100dniówkowiczów 09.12.04, 14:19
          Koneksje?
          A zasady naboru do Liceum? Już na starcie nierówne szanse.
          Dzieci nauczycieli pisały na teczce z dokumentami o przyjęcie literkę N-jak
          syn/córka nauczyciela i dostwały dodatkowe punkty za bycie potomstwem belfra.
          Nie spotkałem się z takim przypadkiem w Warszawie, tylko u nas na prowincji. To
          chyba jest wystarczający dowód.
          • grracjan Re: Wspomnienia 100dniówkowiczów 09.12.04, 20:52
            OK, pewnie masz rację, bo chyba coś takiego było. Jednak później takie osoby
            nie liczyły się jakimiś specjalnymi względami na zajęciach.

            Sposób naboru - kwestia wyrafinowania, niektórzy polecą oznakować teczki, inni
            będą woleli załatwić sprawę w bardziej dyskretny sposób, a wszystko wpłynie po
            jakimś czasie, albo jakoś uda się to utrzymać w tajemnicy. Tu przynajmniej były
            jasne zasady. Nierówne, ale jasne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka