Dodaj do ulubionych

USTERKA ;o)

10.04.06, 14:49
myślę że to będzie dobry wątek ... taki edukacyjny a przy tym wesoły...
bo nie ma nic śmieszniejszego niż dziwne przypadki sąsiada z fachowcami i
edukacyjnego jak nauka na cudzych błędach...
pamiętacie program o tytule USTERKA ?
a jak tam wyglądają Wasze przygody z fachowcami ?
Obserwuj wątek
    • w.iwo Re: USTERKA ;o) 10.04.06, 15:01
      przy budowie domu miałam masę uciesznych chwil, niestety nie zawsze dla kieszeni...
      fachowiec widzący blondynkę posuwa się czasem do niesamowitych fantastycznych
      opisów...

      1. napęd w bramie garażowej źle ustawiono
      - diagnoza - to żarówka głośno chodzi ! HIT nawet dla mnie

      2. na budowie cieśle zamówili drewno na dach, po czym jak się pojawiło
      czmychnęli jakoś szybko - następna ekipa cieśli stwierdziła złe wymiary
      zamówionego drewna.... bardzo śmieszne to było, bardzo...

      3. trzeba było zburzyć w stanie surowym wylane belki nad otworami okiennymi -
      jak spadły na ziemię okazało się że brak było w nich zbrojenia... po
      obliczeniach ile kosztowały nas pręty okazało się że zbudowaliśmy/uzbroiliśmy
      prawie trzy domy.... bardzo śmieszne....

      4. no i mam jedno okno mniej.... bo się w rzeczywistości nie zmieściło w
      ścianie... fajnie co ?

      cdn
      -
      • ralphie Re: USTERKA ;o) 10.04.06, 16:53
        Historia montowania szafy wnękowej systemu (piiiiiip) ;):

        Majster przyjechał wymierzyć, wszelkie nierówności ścian i podłóg uwzględnił, twierdząc, że to się wyrówna.

        Montaż szuflad:

        Majster1: Wierć ku... prosto.
        Majster2: O cholera, nie te przody wzięliśmy!

        wracają po godzinie...

        M1: Wierć prosto!
        M2: Cos mi tu nie pasuje.
        M1: Wierc nie pasuj!
        M2: Jakie byly uchwyty w zamowieniu?

        wracają po godzinie...

        M1: Wierć prosto!
        M2: Dobra jakoś poszło.
        M1: O! k... nie zamyka się...
        M2: Ty! Przody przymocowaliśmy do góry nogami.
        M1: Rozkręcaj.
        M2: No dobra jak teraz?
        M1: Pasuje ale nie da się otworzyć do końca.
        M2: Dlaczego?
        M1: Bo drzwi szafy przeszkadzają.
        M2: To coś ty zrobił?
        M1: Przecież ty wymiary zdejmowałeś?
        M2: Dobra, przesuwamy ścianki w szafie.


        Końcowa faza montażu:
        Ja: Te drzwi zjeżdżają.
        Majster: Podłoga nierówna, założymy hamulce.
        Ja: A ta szczelina powiększająca się w lewo to zostanie?
        M: Akrylem się wypełni.
        Ja: 4cm?????????
        M: Hmmmmmm, yyyyyy.. bziiiiiii, bzzziiuuuuuu (nagle rozchodzi się brzdęk zderzających się kuleczek)... yyyy, to my tu taki ekranik pierdulniem, miodzio będzie.

        :)

        Efekt:
        Hamulce następnego dnia puściły. Drzwi samoistnie walą o boczną kartonowogipsową ścianę. W dzień to pół biedy ale w nocy zawał murowany :) Ekran zdał egzamin :)
        • w.iwo Re: USTERKA ;o) 10.04.06, 18:41
          a było tak....
          firma monitorująca porządna, ale zatrudniała śmiesznych podwykonawców...
          1 ekipa... przyszła zamontowała nie tą centralkę co trzeba, reklamacja
          2 ekipa... przyszła zamontowała nie tą centralkę co trzeba, reklamacja
          3 ekipa... przyszła zamontowała tę centralkę jak było w zamówieniu od trzech
          miesięcy....

          po miesiącu przyszły 3 faktury: na modernizację systemu.... świetne...



          -
          • sarenka82 Re: USTERKA ;o) 10.04.06, 21:50
            Historia wanny.
            Dzień 1. Fachowcy już zamontowali wannę i mieli przyłączać baterie,gdy okazało się, że wanna ma otwory na kranik zupełnie w innym miejscu. Wymontowali wannę i i przekręcili ją w odpowiednią stronę. Łazienka jest mała, więc musieli się nieżle nagimnastykować.
            Dzień 2. Inni fachowcy zaczęli kłaść płytki w łazience. Wanna była już zabudowana, gdy niechcący :-/ jednemu z fachowców wypadł klucz francuski z ręki spadł prosto do wanny. Cała emalia wewnątrz wanny popękała. płytki ściągano i wannę wymienil...

            Historia okien.
            Przyszedł fachowiec mierzyć otwory okienne na nowe okna. Wszedł do mieszkania, rozejrzał się i powiedział: "Acha, prawe lewe, prawe, lewe." i wyszedł...
            Najpierw wzięli sie za wymontowywanie starych okien. Gdy już wszystko rozwalili w drobny mak i przyszło do wstawiania nowych, okazało się że sż większe niż otwory okienne. Zmuszeni byli do wyburzenia parapetów wewnątrz mieszkania, żeby okna się zmieściły i skucia trochę ściany między pokojem a kuchnią. Okna są wstawione, ale część okna z małego pokoju zachodzi na kuchnię i w małym pokoju okno się do końca nie otwiera.
            • w.iwo Re: USTERKA ;o) 11.04.06, 12:04
              dobrze że wymienili tą wannę sarenko...
              ;o)

              fachowiec montował zlew w łazience, taki z koreczkiem... po dwóch godzinach
              układania przez niego puzzle, pojechałam do sklepu z "rurami" i poprosiłam o
              instrukcję obsługi... przyjechałam do domu, opowiedziałam, pokazałam,
              podłączył... ;o)

              -
              • ralphie Re: USTERKA ;o) 11.04.06, 13:05
                To teraz coś z własnych napraw.
                Nastała wiosna czas autko umyć, odkurzyć i takie tam. Po umyciu, przedłużacz z okna w kuchni i do dzieła. Odkurzacz włączony, odkurzamy. Nagle stanął! Cholercia wiekowy jest, zdarzało mu się. Niewiele myśląc za wkrętaczysko i odkręcamy. Odkurzacz rozebrany, kabelki sprawdzone, wirnik przesmarowany, a odkurzacz nie działa. Uzwojenia sprawdzone.. kurde!! co jest!!?? Ojciec pyta: A prąd w przedłuaczu masz?
                No mam! Własnoręcznie wtykałem do gniazdka w kuchni!
                Niestety mamuśka potrzebowała do miksera :))))
                • sarenka82 Re: USTERKA ;o) 11.04.06, 14:45
                  Napraw własnych ciąg dalszy...
                  Moja mama od trzech tygodni zgłaszała awarię lodówki sklepowej. Przyjechał fachowiec i nie wiedział co sie dzieje. Powiedział, że zgłosi sprawę dp serwisu, bo może to być poważniejsza sprawa!!!! Wczoraj przyjechał serwisant. Prawie godzinę sprawdzał co może być z nią nie tak, bo nie chce chłodzić. W akcie desperacji, żartem, spytał się czy może one jest nie podłączona do prądu? I okazało się że ma racje :-)))) Lodówka poprostu nie była włączona, bo miała dwie wtyczki i obie trzeba było włączyć, a panowie którzy ją montowali nie wiedzieli o tym...
                  Ach te skomplikowane urządzenia...
                  • w.iwo Re: USTERKA ;o) 11.04.06, 14:57
                    przyszli fachowcy żeby coś poprawić przy piecu... wyłączyli 2 wtyczki i po
                    ustawieniach, chcieli włączyć je znowu... a ja pytam: a wiecie panowie którą
                    wtyczkę do którego gniazda, bo jak włożycie nie tam gdzie trzeba to będzie po
                    piecu ? a ja was obciążę kosztami nowego... zastanawiali się pół godziny... w
                    końcu to 50 % szans .... ;o)

                    DOBRA RADA dla blondynek i nie tylko.... zwykle było tak, że fachowiec mówił
                    mężowi iż ustalał ze mną (zawsze to kobita) a mnie że ustalał mąż, i tak czy
                    siak dostawało mi się zawsze, bo byłam na miejscu...(kobita zawsze winna)
                    po wielu ogniowych zaprawach, polecam system: fachowiec pyta, kręcę nr telefonu
                    i oddaję słuchawkę z mężem ;o) potem pytam czy zrozumiał wszystko i się oddalam
                    na bezpieczną odległość.... sprawdzone... ;o)))) w razie wątpliwości fachowca,
                    manewr należy powtórzyć...

                    -
                    • ralphie Re: USTERKA ;o) 15.04.06, 10:40
                      Przypadków własnych zabaw z prądem ciąg dalszy :)

                      1. Podłączaliśmy nasz blok do sieci osiedlowej. Kabelki rozciągnięte HUB w
                      piwnicy użyczonej przez sąsiada. Wszystko podpięte, HUB zasilony z użyczonego
                      gniazdka w użyczonej piwnicy. Diodki świecą, zamykamy, gasimy światło i idziemy
                      cieszyć się netem. Komputery ON i... ruski internet! inter niet! Schodzimy do
                      piwnicy, kontrola HUBa, wszystko działa. Znów zamykamy, gasimy światło idziemy
                      cieszyć się netem ale nadal on ruski. Tak kilka razy na dół na góre, drugiego
                      dnia wymiana HUBa, trzeciego to samo, po czym sąsiad podpowiedział, że prąd w
                      piwnicy ma podłączony do oświetlenia piwnicznego. :)))

                      2. Mieszkanie po remoncie, trzeba założyć jakieś kulturalne gniazdka, zaczynamy
                      od łazienki. Niestety budowniczowie tamtych czasów zrobili zbyt mały otwór,
                      by "nowoczesne" gniazdko tam zamontować. No cóż wiertareczka, wiertełko,
                      wtyczka do gniazdka... tak, tylko jakiego, jeśli jedyne dostępne w pobliżu to
                      właśnie to ulepszane? No cóż podłączamy się do tego jedynego wiszącego jeszcze
                      na kabelkach i do dzieła. Otwór powiekszony, pierwsza przymiarka, wiercimy
                      dalej. Nagle błysk, huk i widzę ciemność! Zamarłem w bezruchu, zastanawiając
                      się co się właściwie wydarzyło? Pierwsza myśl to pękło wiertło, dostałem w
                      oczy, straciłem wzrok! Macam wiertło, ałć! parzy! znaczy się nie pękło. Druga
                      myśl to zrobiłem spięcie i błysk mnie oślepił! W tym momencie pomyślałem, że
                      może by tak drzwi ciemnej łazienki uchylić? Jest!! Widzę piękny widok
                      poremontowego bałaganu!! :))) W efekcie okazało się, że omsknęła mi się
                      wiertarka, trafiając w kabelek gniazdka, do którego była dołączona, co tłumaczy
                      huk, błysk i przepalony 100A bezpiecznik całego pionu 11-piętrowca. :)))
                      • e-legionowo Re: USTERKA ;o) 16.04.06, 10:30
                        heh ... taa kwestie komputerow i instalacji sieciowych to temat rzeka ...

                        1. okablowalismy osiedle, jedyny klient stwierdzil ze nie bedziemy mu kabli
                        prowadzic bo dopiero wyremontowal mieszkanie, zaproponowalismy polaczenie
                        radiowe, ustawienie nadajnika w szafce pod sufitem w korytarzu, stwierdzil ze ma
                        tam puszke to wyciagnie sobie zasilanie i bedzie spoko ... po jakims czasie
                        telefony ze internet mu dziala jakby biegl przez "zebre" dziala nie dziala ..
                        ale ze szczegolnym nastawieniem ze nasila sie to wieczormi ... 2-3 wizyty,
                        kombinacje, wymiana sprzetu, przy nastepnej wizycie przypadkiem wyszlo ze klient
                        sie podpial pod instalacje idaca do wylacznika swiatla w przedpokoju a tam byl
                        sciemniacz, wiec jak ustawial na minimum sciemniacz przestawal dzialac nadajnik

                        2. z cyklu bezplatnej pomocy w pewnej szkole, problem z dostepem do netu w
                        jedynym komputerze na parterze, reszta dziala ok, wizyta w ciagu dnia wszystko
                        ok, kontrolnie zarobienie nowych zlaczek, dwa dni cisza, i znow prosba o pomoc,
                        kolejna wizyta tym razem z porzadnym wywiadem nt topologii sieci w szkole i
                        organoleptycznym rozpoznaniu okazuje sie ze jako jedyny komputer na parterze byl
                        podpiety do switcha w pracowni komputerowej, a tam po zakonczonych zajeciach byl
                        wylaczany "hebel" czyli glowny wylacznik zasilania pod ktory byl podlaczony
                        takze switch :))

                        jak zawsze diabel tkwi w szczegolach
    • aganiok32 drzwi 11.04.06, 20:15
      to była pierwsza robota w moim mieszkaniu. Wzięłam pana wyglądającego
      przyzwoicie i...zostawiłam go z robotą na kilka godzin. Mieszkanie było wtedy
      puste więc co mi szkodziło.
      Wróciłam za jakieś 6 godzin a moje drzwi, które miały być obite jakimś
      tandetnym materiałem wedle ówczesnej mody ;) całe w proszku :) dziura na
      dziurze a pan na dodatek wyglądający dziwnie. Na balkonie zaczął mi schodzić z
      tego świata ;) złapał się za serce, blady był jak ściana i płakał ( naprawdę
      płakał) że się bardzo źle czuje...
      PObiegłam w te pędy szukać jego żony, która jakąś godzinę wcześniej po niego
      przyjechała również sądząc, że robota skończona.
      Poinformowałam żonę, że mąż zamierza mi się zamienić w denata na moim balkonie
      ale pani niewzruszona powiedziała mi, że mąż ma kłopot....alkoholowy.
      No i się wydało.
      Dość, że pan przez 2 godziny nie był w stanie włożyć moich drzwi w zawiasy, bo
      mu się kierunki myliły. W końcu ściągnęłam mojego wujka z imienin i jakoś
      wstawili. Drzwi - dziura na dziurze. Pod wizjer wydłubał taką o średnicy 10 cm.
      Następnego dnia przyjechał, coś podłubał, drzwi zaczęły wyglądać w miarę, ale
      ulżyło mi jak je w końcu wymieniłam w tym roku ;)
      Jeszcze się później dowiedziałam, że pan ululał się z kolegami, którzy robili
      terakotę u sąsiadki piętro wyżej. Pobili babce połowę płytek ;)
      a potem miałam już pana Herka, a na niego nigdy w życiu narzekać nie będę ;)
      • w.iwo Re: drzwi 11.04.06, 20:20
        to Ty niespotykanie spokojna kobitka jesteś ;o)

        -
        • w.iwo Re: drzwi 11.04.06, 20:25
          co do moich usterek to hit sprzed trzech miesięcy:
          odkurzałam dokładnie pod biurkiem, trochę kotów było w kabelkach od komputerka i
          na samym komputerku... więc niewiele mysląc by mu ulżyć, ściągnęłam dokładnie
          kurze w każdej metalowej szpareczce w pudełku...
          potem się nieodpalił.... coś wciągnęłam za dużo kurzu... wrrrrr
          cuś się obluzowało.... miałam ja przechlapane u tygrysa przez tydzień ;o)))

          ale wybaczył blondynce, rozebrał i złożył i hula jak widać...

          -
          • w.iwo Re: drzwi 12.04.06, 13:16
            a moi fachowcy to mi chcieli z pokoju rotundę zrobić, a że im
            przeszkodziliśmy... to mamy tylko trochę ścianę zaokrągloną... wersalka na tej
            ścianie, więc nie muszę szafy przyklejać... ;o)
          • ralphie Re: drzwi 13.04.06, 08:24
            Iwo! Z kurzem w komputerze to jest różnie :) Oto przykład.
            Nagrania z kamerki ściągam na komputer, obrabiam i wrzucam na płytkę. Wszystko w podanej kolejności. Zazwyczaj największe zacięcie miałem przy obróbce, a pewnego dnia psulo się przy ściąganiu z kamerki :) Ponowna instalacja systemu, programów nic nie pomogla. Dopiero kiedy zerknąłem w stan obciążenia procesora zaświeciła mi diodka, żeby zajrzec do środka i okazalo się, że wina lezała po stronie dywaniuku kurzu na kratce wentylatora procesora :))))))
            • guayazyl1 tez powiem...a co!.. 20.04.06, 18:49
              samochod byl nowiutki. jeszcze pachniał swiezyzną. kiedy moj entuzjazm opadł
              zacząłem doszukiwac sie mankamentow. bo przeciez rzeczy idealnych nima.
              znalazłem. auto dziwnie zachowywało sie podczas hamowania. pojechałem z nim tam
              gdzie go kupiłem czyli do dilera w Markach pod Warszawą. fachowcy wydali
              ekspertyze. za naprawe musze zabulic z własnej kieszeni bo usterka powstała z
              mojej winy. miałem ponoc wjechac do głebokiej kałuzy (czas był wtedy taki jak
              mamy za oknem) i rozgrzana tarcza hamulcowa, gwałtownie stygnąc uległa
              skrzywieniu. orzeszsz...chciałem cos powiedziec ale rozum mi odebrało. wobec
              czyjegos chamstwa i bezczelnosci niektorzy tak mają.
              - to znaczy, ze nie moge jezdzic po mokrym i mam rzadko hamowac?..- majaczyłem
              jak typowy blondyn.
              - hmmm...pare lat jezdze i robie to zle...- dodałem głupawo.
              fachowcy spojrzeli po sobie i udali sie na zaplecze celem konsultacji. do
              pomocy pospieszył im wyzszy rangą. po jakims czasie wydali oswiadczenie, ze
              jednak naprawią na koszt firmy. podobno zdarzają sie rzeczy z wadą fabryczną.

              pomysłowosc fachowcow przerasta czasami tworcow programu "Usterka".
              :)
              • w.iwo Re: tez powiem...a co!.. 21.04.06, 15:54
                no toś się nie zachował jak typowy blondyn.... ;o)
                swoją dociekliwością i wyczerpującymi pytaniami zdołałeś się obronić....

                -
    • mike56 Re: NIETYPOWA USTERKA ;o) 24.04.06, 12:59
      Swego czasu obserwowałem wytężoną pracę pewnego indywiduum nad usprawnianiem
      latarni ulicznej. Polegało to na obstukianiu jej z szybkością karabinu
      maszynowego. Trwało to kilka dni, po czym dzięcioł utracił dziób albo czegoś
      się nauczył i zabrał się za coś na czym się zna.
      • sarenka82 Re: NIETYPOWA USTERKA ;o) 24.04.06, 21:51
        Miałam przygodę z TP. Serwisant chciał zreperować linię telefoniczną sąsiadki. Nie mogł dostać się do jej kobla, więc przeciął ten który mu przeszkadzał. Niestety padło na mnie. 14 dni zastanawiali się w TP i Neostradzie dlaczego nie ma u mnie sygnału. Podobno nawet wymieniali jakąś płytę w serwerowni głównej w Legionowie :-/// Cały czas im tłumaczyłam, że po wizycie serwisu u sąsiadki u mnie przestało działać, ale mi nie wierzyli... Nawet był u mnie w domu jakiś człowiek, który sprawdzał czy napewno dobrze mam wetkniętą wtyczkę od internetu :))))) Po dwóch tygoniach kolejny fachowiec (a wydaje mi się, że był to właśnie ten który przeciął kabel) zszedł do piwnicy i zauważył luźno wiszący kabel mojej linii. Eureka!!!!
        • e-legionowo oo... ktos poruszyl temat ukochanego monopolisty:) 25.04.06, 07:20
          moja walka trwala dobre kilka miesiecy

          kiedys bylem szczesliwym posiadaczem SDI ale szczesliwym do momentu uszkodzenia
          sie modemu obslugujacego ta lacze. Przy SDI bylo troche inaczej rozwiazane
          technicznie niz w neostradzie, w skrzynce w piwnicy byly inaczej podlaczane
          kable i kabelek w mieszkaniu wchodzi najpierw do tego modemu a potem wychodzil
          do telefonu i komputera. Gdy sie odlaczylo modem i chcialo sie wlaczyc ten kabek
          idacy z piwnicy w telefon to bylo glucho. Wiec usterka:P modemu byla nietypowa i
          polegajaca na tym ze uszkodzil sie ten obwod odpowiadajacy za telefon. Wiec net
          byl, telefonu niet.
          Pierwsze zgloszenie przyjechali Panowie montezy sprawdzili liniie (na korytarzu
          nie wchodzac do mieszkania) i sobie pojechali, dowiedzialem sie o tym z BOKu gdy
          po kolejnych 3 dniach nie mialem telefonu. A znajomi sie skarzyli ze nie moga
          sie dodzwonic bo nikt nie odbiera.
          Drugie zgloszenie przyjechali fachowcy obejrzeli modem, pokombinwali i
          stwierdzili to samo co ja na samym poczatku i za kazdym razem to zglaszalem.
          Ponowne zgloszenie awarii modemu SDI, przyjezdzaja znow Ci sami, do awarii linii
          i kolejny raz tlumacze ze to nie awaria linii tylko modemu bo net caly czas
          dziala, telefon gluchy. Stwierdzaja to oni przekaza do dyspozytorki i prosza
          znow o telefon lub wizyte w BOKu.
          Kolejny telefon na Blekitna Lagune, kolejne zgloszenie i cisza mija tydzien dni,
          wiec dzwonie co sie dzieje z moim zgloszeniem, a Pan cos zglaszal?
          NO dobra przyznaje w duchu ze moze tak bylem zalatany ze zpaomnialem zglosic
          wiec zgloszenie telefoniczne awarii MODEMU i kolejny raz serwis przyjezdza na
          naprawe lini telefonicznej, powitalismy sie jak starzy znajomi, a to Pan? to my
          nie przeszkadzamy bo znow dostalismy zlecenie na naprawe linii :) a na odchodne
          zostawili mi swoj numer na komorke na wszelki wypadek.
          Kolejny telefon na Blekitna Lagune, kolejne zgloszenie i cisza mija nastepny
          tydzien dni, wiec dzwonie co sie dzieje z moim zgloszeniem, a tutaj kolejny raz
          mnie zaskakuja jakim zgloszeniem? nie mamy nic w bazie??
          Wiec sie wkurzylem na powaznie bo widac ze robia w balona, od tej chwili za
          kazdym razem bralem nazwisko przyjmujacej zlecenie naprawy.
          Wiec znow zglaszam, mijaja kolejne 2 dni, telefon z zapytaniem co ze zleceniem?
          przelaczanie miedzy 2-3 dzialami, nikt nic nie wie kiedy zostanie naprawiony.
          Odwiedziny w BOKu, kompletni laicy mowie ze chce zglosic awarie modmeu i prosze
          o wymiane. A ta Pani mowi ze oczywiscie prosze zdemontowac modem i go przyniesc.
          Ja na to ze ok, ale czy dostane obnizke w oplacie za SDI za czas trwania
          naprawy/wymiany modemu? odpowiedz nie ma takiej mozliwosci.
          Wiec wrzucam na luz i znow zglaszam awarie modemu na blekitnej i informuje ze
          jesli nie zostanie dokonana naprawa modemu a co za tym idzie mozliwosci
          korzystania z telefonu to zrezygnuje z linii telefonicznej. Cisza zadnego
          odzewu. W tym czasie zamykaja tymczasowo BOKi i nawet nie ma komu oddac modemu
          do naprawy/sprawdzenia b jedyny kontakt to Blekitna. Wydzwanianie po jakis
          biurach, dzialach, w koncu ktos mnie informuje ze jest mozliwosc i trzeba wyslac
          modem do ... juz nie pamietam ale chyba do Ciechanowa lub Ostroleki. Napisac
          pismo dostalismy numer faxu i dzieki temu nam przekrosuja kabelki w piwnicy tak
          ze bedzie dzialal telefon.
          Trwalo to chyba z 6-7 miesiecy.
          • w.iwo Re: oo... ktos poruszyl temat ukochanego monopoli 25.04.06, 10:34
            a opowiadałam Wam może jak zatynkowali mi wszystkie dziury na wyłączniki i
            kontakty..... haha

            chodziła potem ekipa na kacu i stukała jakby skarbów szukała... ;o)


            -
          • sarenka82 Re: oo... ktos poruszyl temat ukochanego monopoli 25.04.06, 21:24
            Wow !!!! A ja się martwiłam moimi nędznymi kilkunastoma dniami bez internetu i telefonu... 6-7 miesięcy???? Co za kretyni...... Bez dalszego komentarza....
            PS. Rozwiązałam umowę z TP :) Jeszcze tylko 5 dni i adijos amigos.........
            • w.iwo Re: oo... ktos poruszyl temat ukochanego monopoli 26.04.06, 15:16
              u mnie trzy dni bez intermetu dłużyły się strasznie.... chyba jeZdem uzależniona ;o)
              • e-legionowo Re: oo... ktos poruszyl temat ukochanego monopoli 26.04.06, 18:35
                nie doczytalyscie Panie:P

                wlasnie w tym byl najwiekszy walek, net byl, telefonu niet:)

    • aganiok32 Re: USTERKA ;o) 26.04.06, 15:29
      a ja nie miałam odpływu kanalizacyjnego w kuchni :) panowie budujący blok
      zapomnieli zrobić :-))
      trzeba było kuć dziurę w ścianie
      • w.iwo Re: USTERKA ;o) 27.04.06, 19:00
        dobre.... zawsze można połączyc kuchnię z łazienką... ;o)

        -

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka