Dodaj do ulubionych

czy do Legionowa...

02.08.06, 17:19
...jeszcze przyjezdza wesole miasteczko? takie z karuzelami...elektrycznymi
samochodzikami...salonem krzywych luster?
bo mam zdjecia plastikowych zwierzakow z takiego miejsca.

www.meredithallen.com/work/gallery/14
Obserwuj wątek
    • narewa Re: czy do Legionowa... 02.08.06, 17:46
      oj,dawno nie widziałam..cyrk za to przyjezdza..
    • clakier Re: czy do Legionowa... 03.08.06, 07:53
      Było wesołe miasteczko w Legionowie jakoś w maju :)
      Mam nadzieję, że się jeszcze w tym roku pojawi - obie
      z córcią bawiłyśmy się świetnie :)
      • ralph123 Re: czy do Legionowa... 03.08.06, 09:01
        Było i w lipcu.
        • clakier Re: czy do Legionowa... 03.08.06, 10:23
          Oj... przegapiłam :( szkoda.
          Ale, dziecko na wakacjach, a tak sama - trochę głupio :)
          Z dzieckiem to zupełnie co innego :):):)
          Wiadomo czy jeszcze jakieś się pojawi?
          • w.iwo Re: czy do Legionowa... 03.08.06, 18:04
            jest coś magicznego w wesołych miasteczkach... dla moich dzieci... bajka...
            przed miesiącem odwiedziłam Chorzów... miasteczko jest i dzieciaki były
            zadowolone, ale dla mnie to już nie to.. widzę zaniedbania i niedoróbki.. puste
            pałace strachów, które w dzieciństwie doprowadzały mnie przecież do dreszczy...
            komercja... sprzedawczynie wyglądające jak ciocie i babcie, a zachowujące się
            jak Baby Jagi naciągające na kolejne puste losy i kolejne bezsensowne
            bibeloty... chwytacze z upchanymi miśkami i tygryskami... czuję niesmak i
            wyraźnie jestem wykorzystywana, naciągana jak na idiotkę, blondynkę... a jak
            wytłumaczyć dzieciakowi, że to bez sensu... granie na marzeniach dzieci...
            tylko stare zabawki, karuzele, zjazd do wody, diabelski młyn... reszta
            rozczarowuje... to tak jakby czas stanął w miejscu... a szkoda,...

            kiedyś byłam na dobrym polskim safari ;o) już nie pamiętam gdzie, ale zebra
            która pchała swój łeb do samochodu żeby coś chapnąć i przerażenie w oczach
            mojego tygrysa do tej pory pamiętam... dzieciaki były wniebowzięte... huśtawki,
            wesołe miasteczko... miła uśmiechnięta obsługa... bosko...

            w Sopocie koło molo stoi park z dinozaurami, no może park to trochę za dużo
            powiedziane, ale dzieciakom się podobało...

            może znacie jakieś dobre miejsca na wyjazd z dzieciakami ?
    • ralphie Re: czy do Legionowa... 03.08.06, 18:17
      Pamiętacie te czasy kiedy wesołe miasteczko rozkładało się tu, gdzie stoi w tej chwili Błękitne Centrum? :) Jedyna atrakcja to była fala i łańcuchowa ale była...
      • guayazyl1 było...mineło... 04.08.06, 17:27
        a ja chciałbym...madamy i żentelmeny...potruc jeszcze troszeczkę o wesołym
        miasteczku bo temat wywołał u mnie parę nostalgicznych wspomnien.

        przede wszystkiEm ( napisalem tak jak mowi nasz pan premier czyli brat Lecha
        nie dlatego, ze go cenię jako mowce ale ze podoba mi sie ten zwrot) przyjazd
        wesolego miasteczka do takiej miesciny jak Legionowo to bylo jedno z wydazen
        sezonu. cos na miarę dzisiejszego otwarcia pubu albo i makdonalda.
        była to dla nas podrostkow okazja do polowania na dziewczyny, ktore starannie
        odpicowane, sciągały całymi chmarami w okolice karuzel. polowania odbywaly się
        w dwoch miejscach. na karuzeli łancuchowej i strzelnicy. z tą karuzelą bylo
        tak, ze zajmowalo się miejsce najblizej upatrzonej panny, a kiedy grat obracał
        się juz na maksa przyciągało się pannę do siebie i wprawnym ruchem podkręcalo
        jej siedzenie tak zeby splątac jej łancuch z naszym. zdobycz nie bronila sie, a
        wrecz przeciwnie :)
        swiat wirowal...z głosnikow leciały stare przeboje...panny piszczały nie
        wiadomo czy ze strachu czy z radosci...krew pulsowala...serce łomotalo...miało
        sie nascie lat i to było najwazniejsze.
        na strzelnicy trafialo się przewaznie do sztucznego kwiatka albo lepiej do wina
        marki wino. trudno bylo nie trafic z kilku metrow ale własciciel interesu zeby
        wyjsc na swoje lubił majstrowac przy wiatrowkach i srut najczesciej
        niemiłosiernie obijał blachę wokoł upatrzonego fanta. kiedy się w koncu cos
        ustrzelilo nie szczędząc kasy to obdarowana panna byla dumna i blada z
        wyroznienia jaki ja kopnął.
        wesole miasteczko przyciągalo na plotki młode mamuski z wozkami i lokalnych
        byznesmenow co przyszli pogadac o interesach. tu sie odswiezało stare
        znajomosci i nawiązywalo nowe. w powietrzu unosiły sie tumany kurzu i zapach
        cukrowej waty.
        takie prowincjonalne obrazki odeszły juz w zapomnienie jak wiele innych z
        minionej epoki. jak saturator z wodą sodową, lody bambino na patyku, odpustowe
        kramy, radio tranzystorowe przy uchu. teraz pije sie Gatorade, a w uszach nosi
        sluchawki od iPoda. było...mineło...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka