Dodaj do ulubionych

Filmożercze mlaskanie.

18.07.10, 15:55

Film obejrzałam,przeleciałam może nie lekko, szarpana zbyt mocnymi scenami,ale posiadając zdolność wyłączania się dotarłam szczęśliwie do końca.Nie uważam tej chwili za zmarnowaną.Po tylu filmach, które zaliczyłam to rzadkość.Traktując film wybiórczo pojechałam na wątku, który mi odpowiadał.I chwyciłam się go kurczowo z nadzieją, że może nawet klęska w życiu nie jest marnacją.Nie ma co sie kłócić ,że coś jest dziełem przypadku, a coś przeznaczenia.Jak doszukiwać sie sensu w naszych upadkach, kiedy nie jesteśmy świadomi ilości kręgów na wodzie?(rzucić kamycek).Pozostaje nadzieja , a w tle chichot Pana Boga rozbawionego naszymi planami.Ten watek napisałam, bo jak zwykle po obejrzeniu filmu wylewaja sie ze mnie bulgocąc - emocje.Amen
Obserwuj wątek
    • debi_bebi Re: Filmożercze mlaskanie. 18.07.10, 16:33
      Życie to jedna wielka lekcja, lub nieustannie następujące po sobie lekcje. Służą
      naszemu indywidualnemu rozwojowi. Każdy uczestniczy w swoich, i uczy się z nich
      o sobie, o tym kim jest, kim chce być, i jak do tego dojść. Radzimy sobie z niby
      lepiej lub gorzej, dlatego
      lekcje życia mogą być bolesne lub radosne, ale etykietkę "klęska" /"sukces"
      przyklejamy do nich my sami.
      Prosty dowód na to: to co ja uznam za klęskę, dla kogoś innego może być czymś
      bez większego znaczenia. To co dla kogoś jest wielkim sukcesem, ja mogę zaznawać
      na co dzień.
      To jak ze szklanką w połowie napełnioną wodą - jeden powie, że jest w połowie
      pusta, a drugi - że w połowie pełna.

      Więc co to jest właściwie ta KLĘSKA?
      • jootro2010 Re: Filmożercze mlaskanie. 18.07.10, 16:45
        Właściwie problematyczne jest interpretowanie klęski...
        ale może można pokusić się o
        stereotyp,lub z grubsza definicyjny rys...
        to co nas boli kiedy wali nam się tzw.,
        poukładany nasz osobisty lub zawodowy świat.
        Klęską może być chyba też niemoc połączona z bezradności
        bezsilnością.
        OK pomijam oczywistą czywistość w postaci klęski nieurdzaju,
        powodzi itd.,
        • debi_bebi Re: Filmożercze mlaskanie. 18.07.10, 16:56
          Zgadzam się, że przyzwyczajeni jesteśmy używać takich stereotypowych
          klasyfikacji, ale to my sami jesteśmy centrum postrzegania świata a przede
          wszystkim jesteśmy siłą sprawczą własnych działań.
          Świata oczywście nie zmienimy podług naszego widzi mi się, ale możemy zmienić
          siebie i sposób postrzegania świata i nas samych z destrukcyjnego na
          inspirujący, a przynajmniej - na przyjazny, czego sobie i wszystkim z serca życzę smile

          • jootro2010 Re: Filmożercze mlaskanie. 18.07.10, 17:26
            OK...tylko co począć z destrukcjonistami,
            dla których właśnie destrukcja jest mtorem napędowym
            i czymś dzięki czemu czerpią siłę...
            Niestety przyglądając się np.,scenie z politykami,
            to w większości destrukcja jest ich motorem.
            Zdecydwanie wolę budować czy to z mniejszym
            czy większym efektem,ale rozwijać się po-przez budowanie smile
            • debi_bebi Re: Filmożercze mlaskanie. 18.07.10, 18:28
              Tak, oni zieją jadem na innych, ale żaden z nich nie myśli źle o sobie.
              Zianie na innych i tak swoją drogą wyjdzie im kiedyś bokiem, jednak pozytywne
              myślenie o sobie warto zaadaptować na własny użytek, o! smile
              • tropem_misia1 Re: . 19.07.10, 05:51
                klęska/sukces...przeca te
                pojęcia mają tak szerokie znaczenie, obejmują swym znaczeniem wszystkie aspekty
                życia


                a ma to źródło w naszych decyzjach

                Decydujemy, wybieramy,postanawiamy, oceniamy....a potem...nagroda? czy
                przychodzi nam za to zapłacić?
                • debi_bebi Re: . 19.07.10, 06:06
                  Chiba zawsze otrzymujemy końcowo skutek działania. Cały wic polega na ocenie,
                  czy był to sukces, czy klęska, więc gdyby tak np. krzyknąć sonie po tym, jak coś
                  się nie udało: sukces! - sprawiłam, że mi się nie udało! ?? big_grin
                  • tropem_misia1 Re: . 19.07.10, 06:22
                    Nie bałdzo.
                    Upadek naszych zamiarów, marzeń , wyobrażeń ,planów może byc na tyle bolesnym,że
                    niewiele pomoże.
                    • debi_bebi Re: . 19.07.10, 07:02
                      Ech, ta ludzka kondycja, zawsze musi posiniaczyć sobie kolana.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka