leziox
14.06.24, 12:42
No i stało się.
Dzisiaj musiałem pożegnać się z Lucyferem.
Pogromca kun i wiewiórek, postrach myszy i ptaszków, rzucający się na nogi właściciela, jak pies.
Kot potrafiący się transferować. Sympatyczny dzikus z pięknymi oczami, po długich cierpieniach odszedł dzisiaj na drugą stronę tęczy.
Niech tam sobie hasa po rajskich trawkach.
A mnie smutno, kjm.