Dodaj do ulubionych

katolicka nienawisc

11.05.10, 20:57
Czy to etyczne, ze uczelnia w ktorej progach jest siana nienawisc dostaje pieniadze podatnikow na utrzymanie?? Radyjo robi to samo, ale przynajmniej za pieniadze swoich sluchaczy, ktorzy sami decyduja o udzielaniu mu wsparcia. W przypadku dotacji dla KUL-u obywatele nie maja takiego wyboru.



- Wy wszyscy tutaj nie jesteście homoseksualistami! Jesteście intelektualistami! I mam nadzieję, ze Polska znów ocali świat od tyranii! - mówił wczoraj na KUL dr Paul Cameron

Za tę wypowiedz amerykański kontrowersyjny badacz homoseksualizmu dostał rzęsiste brawa. Aula Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w której wystąpił była wypełniona. Przyszło około dwustu osób, głównie młodych ludzi. Mówiąc o tyranii Cameron stwierdził, że lobby homoseksualne uniemożliwia dziś dyskusje na tematy dotyczące natury homoseksualizmu. Apelował: - Wy jesteście Polakami, przez "Solidarność" przełamaliście sowieckie imperium. Mam nadzieję, że z taką samą siłą będziecie w stanie przełamać to imperium homoseksualne w nauce, w środowisku akademickim!

Na początku spotkania zorganizowanego przez studentów KUL z Akademickiego Klubu Myśli Społeczno-Politycznej Vade Mecum Amerykanin został przedstawiony publiczności jako "jeden z dziesięciu najwybitniejszych badaczy społecznych na świecie.". Specjalista od biernego palenia i zagadnień dotyczących homoseksualizmu.

- Szczerze dziękuję za zaproszenie, jestem zaszczycony i bardzo wdzięczny władzom uczelni, państwu, że stanęliście w obronie debaty publicznej i wolności akademickiej - oświadczył na wstępie Cameron i zebrał za to gorące oklaski. Nawiązał tym samym do konferencji na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie z jego udziałem, która po tekście "Gazety Wyborczej" została przez władze uczelni odwołana i odbyła się w innym miejscu.

Cameron wygłosił w Lublinie wykład na temat "Homoseksualiści: jednostki nieproduktywne przyczyniające się do kryzysu demograficznego". Powtórzył w nim to, co mówił dzień wcześniej w Warszawie. Przekonywał, że homoseksualiści "znacznie częściej molestują dzieci" (przykładowo, według Camerona w przypadku molestowania przez nauczycieli 30 do 40 proc. sprawców to homoseksualiści), częściej też zapadają na np. zapalenie wątroby czy choroby weneryczne. I tym samym obciążają społeczeństwo bo leczenie jest kosztowne (choćby w przypadku AIDS). Dowodził, że "zdrowie jednostki społeczne" powinny zawierać małżeństwa i mieć dzieci, być podporą społeczeństwa i wytwarzać więcej niż konsumować.

Organizatorzy spotkania, po jego zakończeniu wręczali uczestnikom ulotki wydane przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi, które zaprosiło Camerona do Polski, opracowane na podstawie materiałów Instytutu Badań nad Rodziną założonego przez Amerykanina. Można się z nich dowiedzieć przykładowo, iż "każdy z sześciu najgroźniejszych amerykańskich zabójców był homoseksualistą" lub że "wydaje się, że zarówno morderstwo seryjne, jak i pojedyncze jest powiązane z homoseksualizmem".

Po przylocie do Polski Cameron udzielił wywiadu "Rzeczpospolitej" w którym stwierdził, że "homoseksualizm należałoby uznać za nielegalny".

Już przed ponad 20. lat badacz został skreślony z Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego za nierzetelność.

Obserwuj wątek
    • uffo Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 03:00

      a co dalej pan C. proponuje? homoseksualizm nalezy uznac za
      nielegalny, a potem przymusowo leczyc, karac albo co? Moze wrzucanie
      do limba, czyli decydowanie za Boga? Nie, to przeciez nie po...
      katolicku. Ja mysle ze ten pan boryka sie z utajonym problemem,
      ktory zamienil sie w obsesje zawodowa skoro zafiksowal sie na jednej
      przyczynie jako zrodle wszelkiego zla. W jego wypadku jest to z
      pewnoscia krypto-homoseksualizm. Co wcale nie byloby takie zle,
      gdyby bylo jawne, ale jako utajone dziala na jego tlumokowata
      mentalnosc raczej destrukcyjnie. Z tym ze on ta destrukcja obrzuca
      innych jak blotem, sam unikajac psychoanalizy i psychoterapii. A
      przydalaby sie, przydala. Moze tak razem pod raczke z cesarzem I
      Kaczuszka Krzywousta? Prosto na ksiezyc w trojkacik z panem
      Twardowskim, utwardzac ksiezycowa ziemie pod nadlatujace zielonkawe
      pielgrzymki?
      • karafka_do_wina Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 17:43
        uffo napisał:

        >
        > a co dalej pan C. proponuje? homoseksualizm nalezy uznac za
        > nielegalny

        moze wiezienie, jak drzewiej bywalo? a moze kare smierci? w koncu to jednostki
        nieproduktywne, wiec zbyteczne, najlepiej je od razu eliminowac.
        • karafka_do_wina Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 17:44
          a z tym krypoto-homoseksualizmem mozesz miec racje. tacy krypto-geje sa
          najbardziej nienawistni i zacieci.
          • uffo Re: katolicka nienawisc 16.05.10, 22:18
            coraz bardziej sie do tego przekonuje kiedy widze ile afer
            seksualnych lub homoseksualnych wychodzi na jaw w partii
            republikanskiej, czyli konserwatywno-prawicowej, czy tez w
            srodowiskach konserwatywnych, powolujacych sie na wartosci moralne i
            religijne. Poza tym zazwyczaj to co sie jakos obsesyjnie krytykuje u
            innych, zazwyczaj odzwierciedla wlasny nieuswiadomiony problem.
            A jesli ten konserwatysta twierdzi ze 20-30% kaplanow to tacy mniej
            lub bardziej krypto-geje to po prostu mamy do czynienia z plaga
            psychicznie chorych, odreagowujacych wlasne, najprawdopodobniej
            zaznane w dziecinstwie, krzywdy, kaplanow, ktorym oddaje sie pod
            opieke niewinne dzieci. Wiadomo, iz nieuswiadomiony odwet
            ukierunkowuje sie na osoby niewinne. Tak jak samemu bylo sie
            niewinnym kiedy doznawalo sie molestowania czy tez jakiejs formy
            przemocy.



            karafka_do_wina napisała:

            > a z tym krypoto-homoseksualizmem mozesz miec racje. tacy krypto-
            geje sa
            > najbardziej nienawistni i zacieci
            --
    • diabollo Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 08:20
      Cóż, zdziczenie polskiego kato-prawactwa jest faktem.

      Z jednej strony kłamstwo powtórzone pięć razy staje się Prawdą (piąta czy
      dziesiąta ekspozycja "wystawy"), ale z drugiej strony przekaz emocjonalny -
      czyli podstawowy motyw autorów "wystawy" - zostaje osłabiony.

      Nie bez powodu autorzy powołują się na pop-kulturę amerykańską, która ocieka i
      opiera się na obrazach i scenach przemocy.

      U nas jest nieco inaczaej. Skończy się tak, że ta kłamliwa "wystawa" po prostu
      spowszednieje, a jedyna makabra, która rodacy zaakceptują w przestrzeni
      publicznej to będą fotki z mięsek z ludzkich płodów.
      Wszyscy przywykną do katolickiego zdziczenia.

      Tak trzymać.

      Kłaniam się nisko
      • a000000 Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 10:07
        diabollo napisał:

        > U nas jest nieco inaczaej. Skończy się tak, że ta kłamliwa "wystawa" po prostu
        > spowszednieje, a jedyna makabra, która rodacy zaakceptują w przestrzeni
        > publicznej to będą fotki z mięsek z ludzkich płodów.
        > Wszyscy przywykną do katolickiego zdziczenia.

        Zabijam Diabolcia (oby żył wiecznie!). Rąbię siekierą na kawałki i do kloaki
        wrzucam...
        Ale nie wiem, że jestem podglądana.... dziennikarka Kora wraz z
        kolesiem-operatorem robią mi zdjęcia... włos im na głowach się
        jeży...dokumentują zbrodnię i aby pokazać narodowi całą ohydę czegoś podobnego -
        zdjęcia wieszają w prasie...
        Ogląda to Uffo... i z niesmakiem zauważa, cóż za zdziczenie tych dziennikarzy!
        jak można coś podobnego pokazywać!

        Pytanie za grosik: kto tu zdziczony? Azerka, która zariezała Diabolcia, czy
        Kora, która wszelkimi sposobami chce podobnym zbrodniom zapobiec?

        > Cóż, zdziczenie polskiego kato-prawactwa jest faktem.

        bo krzyczą, że zabicie nienarodzonych to zbrodnia? I dla przebicia się ze swoim
        przesłaniem przez beton mentalny różnej maści postępowców- sięgają po jedyną
        zrozumianą przez współczesnych metodę - szokowanie?

        Szokowanie zdziczeniem nazywasz Diabollinku? Czy tak?



        • grgkh Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 10:53
          a000000 napisała:

          > Pytanie za grosik: kto tu zdziczony?
          > Azerka, która zariezała Diabolcia, czy
          > Kora, która wszelkimi sposobami chce
          > podobnym zbrodniom zapobiec?

          Twój błąd polega na tym, że uważasz, że to ZAPOBIEGA czemuś. Nie ma dowodów, że
          takie akcje czemuś zapobiegają. Istnieją społeczności, w których nikt nie wpada
          na tak absurdalne pomysły by czemuś w ten sposób zapobiegać i te niezapobiegane
          "okropności" się nie dzieją. I na odwrót - opisywanie zbrodni w brukowcach nie
          chroni nas przed ich powtarzaniem.

          Skąd Ci się wzięła ta absurdalna teza? Czy możesz to wytłumaczyć?

          > diabollo napisał:

          > > Cóż, zdziczenie polskiego kato-prawactwa jest faktem.

          > bo krzyczą, że zabicie nienarodzonych to zbrodnia?
          > I dla przebicia się ze swoim przesłaniem przez beton
          > mentalny różnej maści postępowców- sięgają po jedyną
          > zrozumianą przez współczesnych metodę - szokowanie?
          >
          > Szokowanie zdziczeniem nazywasz Diabollinku? Czy tak?

          I ja też tak to zaliczam.

          A w ogóle to co to za przedziwny zlepek pojęciowy "zabijanie nienarodzonych"?

          Nienarodzonych nie ma jako istniejących (narodzonych) , jak więc można zabić
          coś, co nie istnieje? To INNA kategoria. To zamiar istnienia, tak
          jak zamiarem jest posiadanie plemnika jako potencjalnej możliwości powołania do
          istnienia milionów istnień, których nie powołanie do życia też mogłoby być przez
          Ciebie interpretowane jako zabicie.

          I to zabijanie... Jeśli wykonasz jakiekolwiek działanie, którego efektem jest
          skrócenie o sekundę czyjegoś życia to też ZABIJASZ! Realnie! Zejdź na ziemię i
          przywróć normalną definicję pojęciom, których ludzkość używała od zawsze. Nie
          naginaj. Nie manipuluj.
          • a000000 Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 14:13
            grgkh napisał:

            >
            > Twój błąd polega na tym, że uważasz, że to ZAPOBIEGA czemuś.

            pozwolę sobie stwierdzić, że przynajmniej teoretyczne (bo badań faktyczne brak -
            a i nawet są niemożliwe, gdyż nigdy nie udowodnisz, że coś się MOGŁO wydarzyć,
            gdyby... ) a więc teoretycznie takie akcje mogą zapobiegać, gdyż uświadamiają co
            to takiego jest ta aborcja i kto życie traci. Sądzę, że i Tobie przydałoby się
            jakieś przeszkolenie w tej materii, gdyż nie pojmujesz, że nienarodzony żyje, że
            istnieje...

            Plemnik jest potencjalną możliwością - ale po wniknięciu w komórkę jajową już
            jest faktem, rzeczywistą istotą z unikalnym kodem genetycznym, potencjałem, w
            pierwszej fazie jej rozwoju.

            Wiesz, że w prawie polskim tak jest, że jeśli ojciec w czasie ciąży umrze,
            urodzone żywe dziecko po nim dziedziczy. A przecież w momencie śmierci
            spadkodawcy - spadkobierca Twoim zdaniem nie istniał.
            • grgkh I znów te bzdury? :) Już to przerobiliśmy na KiR 12.05.10, 15:20
              a000000 napisała:

              > grgkh napisał:
              >
              > >
              > > Twój błąd polega na tym, że uważasz, że to ZAPOBIEGA czemuś.
              >
              > pozwolę sobie stwierdzić, że przynajmniej teoretyczne
              > (bo badań faktyczne brak - a i nawet są niemożliwe,
              > gdyż nigdy nie udowodnisz, że coś się MOGŁO wydarzyć,
              > gdyby... ) a więc teoretycznie takie akcje mogą zapobiegać,
              > gdyż uświadamiają co to takiego jest ta aborcja
              > i kto życie traci.

              Życie traci zygota, a nie człowiek. Zygota to kilka komórek. Kilka komórek na
              sali operacyjnej chirurg wycina i wyrzuca "do kanału", a Ty, co miesiąc
              wyrzucasz swoją komórkę jajową, też unikalny kod, z którego MOGŁOBY powstać
              życie. Tak wiec wypowiadasz niespójne definicyjnie, bardzo dalekie od logiki bzdury.

              A teraz zbierz te moje argumenty, przyłóż do swoich i RAZEM skomentuj.

              Już o tym mówiliśmy, nie pamiętasz?

              > Sądzę, że i Tobie przydałoby się jakieś przeszkolenie w tej
              > materii, gdyż nie pojmujesz, że nienarodzony żyje,
              > że istnieje...

              I co z tego? Twoja komórka jajowa też jest nienarodzonym człowiekiem. Dlaczego
              jej konsekwentnie nie chronisz w ten sam sposób? Ona żyje. To unikalny kod
              genetyczny. To "istota żywa", według Twojej definicji, z której może powstać
              nawet kilka bliźniaczych istot żywych.

              Przyroda, której my jesteśmy częścią, produkuje nadmiar do skasowania, bez
              gwarancji, że stadium przejściowe dojdzie do etapu, w którym MY, LUDZIE zechcemy
              chronić ŚWIADOMOŚĆ, która się zagnieździ w nowym ciele. Istoty bez tej
              świadomości, odkorowane, w szpitalach odłącza się od aparatury podtrzymującej
              życie, a jej organy traktuje jako części zamienne do przeszczepów. Czy mam Ci
              zorganizować jeszcze jakieś dodatkowe "przeszkolenie w tej materii", czy
              wystarczyło?

              > Plemnik jest potencjalną możliwością - ale po wniknięciu
              > w komórkę jajową już jest faktem, rzeczywistą istotą z unikalnym
              > kodem genetycznym, potencjałem, w pierwszej fazie jej rozwoju.

              A wcześniej nie ma unikalnego kodu we wcześniejszej fazie rozwoju? Coś gonisz w
              piętkę, Azerko. smile

              > Wiesz, że w prawie polskim tak jest, że jeśli ojciec w czasie
              > ciąży umrze, urodzone żywe dziecko po nim dziedziczy.
              > A przecież w momencie śmierci spadkodawcy - spadkobierca Twoim
              > zdaniem nie istniał.

              Brzytwy się chwytasz, ale i tak utoniesz. Nie wiedziałem, że ojciec bywa w
              ciąży. smile Ale może wiesz coś więcej ode mnie o macierzyństwie.

              Najpierw było "prawo naturale", fundament wszystkiego, a jak się nie sprawdziło,
              to teraz jest prawo ustanowione przez człowieka w jakimś katolickim kraju i to
              prawo jest podstawą dla genetyki i etyki. Nie idź tą drogą... smile Widzę tam tylko
              manowce.
              • a000000 Re: I znów te bzdury? :) Już to przerobiliśmy na 12.05.10, 15:42
                grgkh napisał:

                > Życie traci zygota, a nie człowiek.

                zygota jest etapem rozwoju człowieka. To nie jest jakiś odrębny twór.

                Ty, co miesiąc
                > wyrzucasz swoją komórkę jajową, też unikalny kod,

                sama się wyrzuca, w sposób przewidziany przez naturę... no i kodu ma połowę.
                Przez co jest niezdolna do samodzielnego zaistnienia.

                > I co z tego? Twoja komórka jajowa też jest nienarodzonym człowiekiem.

                NIE JEST! jest tylko jedną z wielu komórek. Podmiotowość swą uzyskuje dopiero w
                momencie połączenia z plemnikiem.

                >w którym MY, LUDZIE zechcemy
                > chronić ŚWIADOMOŚĆ, która się zagnieździ w nowym ciele.

                zaintrygowałeś mnie. Czyli noworodek, skoro jest nieświadomy, to nie podlega
                ochronie? Bo chyba nie chcesz mi powiedzieć, że osesek posiada świadomość istnienia!
                No a skoro chcemy chronić tylko świadomość, to ludzi nieprzytomnych, po
                wypadkach, należy traktować jak dawców narządów?

                Straszny jest Twój świat, kolego grgkh. Taki jakiś nieczuły, bez emocji.

                > A wcześniej nie ma unikalnego kodu we wcześniejszej fazie rozwoju? >Coś gonisz
                w piętkę, Azerko.

                nie wiem, kto goni szybciej...
                kod jest cały dopiero w momencie zapłodnienia. I od tej chwili mówimy o etapie
                rozwoju człowieka. Wcześniej mamy do czynienia tylko z dwiema ludzkimi komórkami
                niezdolnymi do rozwoju.

                >Ale może wiesz coś więcej ode mnie o macierzyństwie.

                a Ty nie wiesz nic o ojcostwie.
                • grgkh Re: I znów te bzdury? :) Już to przerobiliśmy na 12.05.10, 23:15
                  a000000 napisała:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > Życie traci zygota, a nie człowiek.
                  >
                  > zygota jest etapem rozwoju człowieka.
                  > To nie jest jakiś odrębny twór.

                  Plemnik i komórka jajowa też są ETAPEM rozwoju człowieka. Są czy nie są?

                  > > Ty, co miesiąc
                  > > wyrzucasz swoją komórkę jajową, też unikalny kod,
                  >
                  > sama się wyrzuca, w sposób przewidziany przez naturę...

                  Nie. Natura tylko umożliwia mu samo wyrzucenie się. To TY podejmujesz decyzję o
                  jego nie zagospodarowaniu zgodnie z jego przeznaczeniem. Jesteś morderczynią. smile
                  Wiesz o tym, że tak się dzieje. Zaniechanie jest też sprawstwem. Jesteś tą
                  morderczynią.

                  > no i kodu ma połowę.

                  Przepraszam, ale chyba uczysz mnie jakiejś dziwnej logiki. Czy połowa kodu
                  genetycznego przestaje być kodem genetycznym? Nie przestaje? A więc GŁUPI,
                  manipulujący argument.

                  > Przez co jest niezdolna do samodzielnego zaistnienia.
                  >
                  > > I co z tego?
                  > > Twoja komórka jajowa też jest nienarodzonym człowiekiem.
                  >
                  > NIE JEST! jest tylko jedną z wielu komórek.
                  > Podmiotowość swą uzyskuje dopiero w
                  > momencie połączenia z plemnikiem.

                  Po połączeniu z plemnikiem WCHODZI W NASTĘPNY ETAP. Ale wcześniej jest także
                  preludium tego utworu. Bez komórki jajowej i plemnika nie powstałby człowiek.
                  Według Twojej definicji powinniśmy chronić wszystkie plemniki i komórki jajowe.

                  > > w którym MY, LUDZIE zechcemy
                  > > chronić ŚWIADOMOŚĆ, która się zagnieździ w nowym ciele.
                  >
                  > zaintrygowałeś mnie.

                  To kwestia Twojego braku wiedzy i udawania, że ją posiadasz.

                  > Czyli noworodek, skoro jest nieświadomy,
                  > to nie podlega ochronie?

                  Możesz go nie chronić. Ja jestem za ochroną ponieważ jest on samodzielnym
                  organizmem, w którym może zaistnieć świadomość. Taka jest też interpretacja
                  (granica) medyczna - chroni się płód, który posiada odpowiednio wykształcony mózg.

                  Granicę można sobie przyjąć dowolnie. Ale jeśli chronisz zapłodnioną komórkę, to
                  ja żądam - tak samo jak robisz to Ty - żebyś Ty chroniła swoje jajka.

                  > Bo chyba nie chcesz mi powiedzieć, że osesek posiada
                  > świadomość istnienia!

                  Owszem, posiada. Jest to istnienie podświadome oparte na zwierzęcych odruchach.
                  Zresztą wszystkie Twoje reakcje też najpierw zaczynają się w podświadomości, a
                  dopiero ułamek sekundy później, ale nie zawsze, dochodzi do tego reakcja
                  myślowa, świadoma.

                  > No a skoro chcemy chronić tylko świadomość, to ludzi
                  > nieprzytomnych, po wypadkach, należy traktować jak
                  > dawców narządów?

                  Tak, Ciebie, wtedy gdy śpisz, tak właśnie potraktuję. Strzeż się.

                  To jest zdolność do świadomości, a nie świadomość aktywna. Twoje pomysły
                  wskazują na to, że powinno się potraktować Ciebie jak dawcę narządów, z
                  wyjątkiem mózgu, na którego na dawcę się nie nadajesz. Twoje myślenie jest
                  całkowicie pozbawione logiki.

                  > Straszny jest Twój świat, kolego grgkh.

                  Mój świat jest piękny. Straszny jest Twój świat - jedynej, dogmatycznej
                  ideologii, niewolnictwa umysłowego i bezmyślnego powtarzania nonsensów.

                  > Taki jakiś nieczuły, bez emocji.

                  Wprost przeciwnie. Mam kilkoro dzieci. I na koncie miliony plemników, które
                  spuściłem do kanalizacji. Gdybym po każdym z nich płakał to nie starczyłoby mi
                  uczuć dla ludzi żyjących. Straszny jest wasz świat. To świat egoistycznego
                  dbania o własny tyłek po śmierci i płaszczenia się przed urzędnikami jednej z
                  niezliczonych religii wymyślonych przez ludzi. To świat nekrofilii i kanibalizmu
                  pożerania ciała waszego proroka. To świat zwierzęcego strachu przed gniewem
                  nieistniejącego bóstwa.

                  > > A wcześniej nie ma unikalnego kodu we wcześniejszej
                  > > fazie rozwoju?

                  > kod jest cały dopiero w momencie zapłodnienia.

                  Kod jest w momencie zapłodnienia... No ładnie. Jak wrócisz do szkoły
                  podstawowej, poczytasz sobie podręcznik do biologii, to i my wrócimy do
                  sensownej rozmowy. Na razie kompromitujesz się.

                  > I od tej chwili mówimy o etapie rozwoju człowieka.

                  Plemnik nie jest etapem... Tak? Następny nonsens. Ty chyba naprawdę chodziłaś na
                  wagary. Za to katechezę wkułaś i teraz ją bezmyślnie powtarzasz. Na czym wy się
                  znacie? Dno.

                  > Wcześniej mamy do czynienia tylko z dwiema ludzkimi komórkami
                  > niezdolnymi do rozwoju.

                  Niesamodzielnymi? Niezdolnymi? A więc jak to się dzieje, że nagle z nich właśnie
                  powstaje człowiek? Niezdolne ale zdolne. Genialna logika. Jak całe wasze
                  religijne, pokrętne myślenie.

                  > > Ale może wiesz coś więcej ode mnie o macierzyństwie.
                  >
                  > a Ty nie wiesz nic o ojcostwie.

                  Spoko. Jestem autorem wielu ciąż. Jako mąż. A moje dzieci są już dorosłe. Jak
                  zwykle w przypadku religiantów, wypowiadasz się atakując personalnie, bo już nie
                  masz argumentów. Przysrać i oczernić. To jest wasza chrześcijańska metoda
                  dyskusji. Wasz bóg jest bogiem zła, bo pod jego wpływem sama stajesz się zła.
                  Niech to do Ciebie w końcu dotrze. Zło tkwi w tym, że myślicie, że macie monopol
                  na rację, bo wam to powiedział jakiś wasz guru. W rzeczywistości jesteście
                  marionetkami, które pracują na religijny koncern - ogłupionymi, pozbawionymi
                  krytycyzmu wobec przyjmowanych od niego idei, bezwolnymi i nienawidzącymi reszty
                  świata, którego inność wściekle zwalczacie. Każdy, kto nie myśli i nie mówi jak
                  wy, staje się waszym domyślnym wrogiem. A to wasi guru, panowie w sukienkach,
                  bez skrupułów, z gębami pełnymi hipokryzji, po cichu krzywdzą dzieci. To jest
                  rzeczywista siła waszej religii. To jest jej prawdziwe oblicze - zło.
                • feel_good_inc Re: I znów te bzdury? :) Już to przerobiliśmy na 13.05.10, 09:14
                  a000000 napisała:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > Życie traci zygota, a nie człowiek.
                  >
                  > zygota jest etapem rozwoju człowieka. To nie jest jakiś odrębny twór.
                  >
                  > Ty, co miesiąc
                  > > wyrzucasz swoją komórkę jajową, też unikalny kod,
                  >
                  > sama się wyrzuca, w sposób przewidziany przez naturę... no i kodu ma połowę.
                  > Przez co jest niezdolna do samodzielnego zaistnienia.
                  >
                  > > I co z tego? Twoja komórka jajowa też jest nienarodzonym człowiekiem.
                  >
                  > NIE JEST! jest tylko jedną z wielu komórek. Podmiotowość swą uzyskuje dopiero w
                  > momencie połączenia z plemnikiem.

                  A co powiesz o ~80% zarodków, które są przez organizm matki wyrzucane tak samo jak niezapłodnione komórki jajowe? Kto zamordował te dzieci? Bóg! Dlaczego więc pro-lajfowcy nie organizują pikiet pod kościołami przeciwko największemu mordercy dzieci?
                  • a000000 Re: I znów te bzdury? :) Już to przerobiliśmy na 13.05.10, 09:58
                    feel_good_inc napisał:

                    > A co powiesz o ~80% zarodków, które są przez organizm matki wyrzucane >tak
                    samo jak niezapłodnione komórki jajowe?

                    powiem, że jest to wynikiem mądrości natury i prawa doboru naturalnego
                    rządzącego przyrodą - przeżywają jednostki silne gwarantujące zdrowe potomstwo.
                    Prawie wszystkie naturalnie poronione płody są niezdolne do dalszego rozwoju z
                    powodu wad ustrojowych.

                    Pytasz, dlaczego prolajfowcy nie organizują pikiet przeciwko Bogu? A po co? W
                    tym doskonalą się ateiści.

                    • feel_good_inc Re: I znów te bzdury? :) Już to przerobiliśmy na 13.05.10, 10:44
                      a000000 napisała:

                      > feel_good_inc napisał:
                      >
                      > > A co powiesz o ~80% zarodków, które są przez organizm matki wyrzucane 
                      > 2;tak
                      > samo jak niezapłodnione komórki jajowe?
                      >
                      > powiem, że jest to wynikiem mądrości natury i prawa doboru naturalnego
                      > rządzącego przyrodą - przeżywają jednostki silne gwarantujące zdrowe potomstwo.

                      To nie do końca prawda, tutaj dużo większą rolę odgrywa stan zdrowia "nosicielki".

                      > Prawie wszystkie naturalnie poronione płody są niezdolne do dalszego rozwoju z
                      > powodu wad ustrojowych.

                      A kto ci takich bzdur naopowiadał?

                      > Pytasz, dlaczego prolajfowcy nie organizują pikiet przeciwko Bogu? A po co? W
                      > tym doskonalą się ateiści.

                      Nie zmieniaj tematu.
                      • a000000 Re: I znów te bzdury? :) Już to przerobiliśmy na 13.05.10, 11:01
                        feel_good_inc napisał:

                        >
                        > A kto ci takich bzdur naopowiadał?

                        MEDYCYNA!!! Większość naturalnie poronionych płodów ma wady ustrojowe.
                        Stan zdrowia nosicielki też ma znaczenie - ale nie pierwszorzędne.
                        Matka mająca wadę genetyczną nie roni swoich zdrowych ciąż. Natomiast matka
                        mająca wady układu rozrodczego oczywiście że ma kłopoty z donoszeniem - ale to
                        jest oczywista oczywistość...

                        Encyklopedia zdrowia pod redakcją Witolda S. Gomułki
                        i Wojciecha Rewerskiego. Wydawnictwo Naukowe PWN W-wa

                        www.sciaga.pl/tekst/50527-51-poronienia_rodzaje_i_przyczyny
                        w linku mowa, że 50% poronień to skutek wad po stronie płodu... kolega ginekolog
                        twierdził ,że znacznie więcej... ale to było jakiś czas temu. Dziś kobiety są
                        słabe, chorowite i później rodzą - więc może ten procent się zmienił na
                        niekorzyść matek.

                        • kora3 to jest nie do końca prawda Azerko 13.05.10, 11:17
                          Ponad 50 proc. ZAPŁODNIONYCH JAJ nie dociera wcale do macicy i nie
                          zagnieżdza się w niej. Mówimy rzecz jasna o zerowej ingerencji z
                          zewnątrz, czyli naturalnym obumieraniu.
                          Powody tego bywają róznorakie i równie czesto leżą po stronie
                          zapłodnionego jaja, jak i po stronie zdrowia kobiety.
                          Ze strony kobiety powody czegoś takiego mogą być banalne, albo mniej
                          banalne. Najbanalniejszym są niedrozne jajowody. Zwykle jest to
                          pozostałośc po przebytym zapaleniu przydatków skapoobbjawowym, czyli
                          w praktyce nie dającym szczególnie dokuczliwych objawów. Kobieta
                          nawet nie wie, ze moze miec niedrozne jajowody, póki nie usiłuje
                          zajsc w ciąże bez powodzenia. Do mniej banalnych powodów należy np.
                          nieprawidłowy poziom hormonow, które nie pozwalają jaju rozwijać
                          się, dotrzec do macicy i sie tam zagmieździc. Zwykle też kobieta o
                          ile nie ma jakiś dolegliwosci zwiazanych z nieprawidłową gospodarką
                          hormonalna, nawet nie wie, ze ma niewłaciwe poziomy hormonów.

                          Ze strony zapłodnionego jaja do obumarcia przed zagnieżdzeniem
                          dochodzi równie czesto. Zwykle wówczas, gdy jajo nie rozwija sie
                          prawidłowo, dzieli za wolno, albo za szybko, nie ma dosc "pokarmu"
                          na dotarcie do macicy, albo inną wadę.

                          Tego rodzaju obumarcia nie są jednak przez lekarzy nazywane
                          poronieniami. Za poronienie w medycynie uznaje sie stan, kiedy
                          obumiera zagniezdzone w macicy jajo. JEsli dzieje się to b. wczesnie
                          po zagneiżdzeniu takie coś naywa sie subporonieniem, a objawia sie
                          nieco spóźnioną i obfotszą miesiączka, dla kobiety poza tym jest
                          niezauwazalne.

                          Wcale nie jest regułą,ze prawdziwe poronienia, czyli obumarcia
                          zagneiżdzonych już i rozwijających sie jaj wystepują zwykle z powodu
                          wad zarodka. Regułą jest natomiast, że poronienia samoitsne
                          występują najczesciej w pierwszym trymestrze ciąży.
                          Wówczas własnie zarodek jest najbardziej narazony na powstawanie wad
                          i mozliwosc obumarcia, a takze na czynniki negatywne ze sytony
                          organizmu kobiety.
                          • a000000 Re: to jest nie do końca prawda Azerko 13.05.10, 12:19
                            kora3 napisała:

                            > Ponad 50 proc. ZAPŁODNIONYCH JAJ nie dociera wcale do macicy

                            Koro, to co piszesz, to jest oczywista oczywistość... tyle, że jak Ci już
                            miliony razy pisałam, nie piszemy tu pracy doktorskiej. I często przypadki
                            szczególne nie są omawiane. Przynajmniej przeze mnie. Gdy będę chciała wdawać
                            się w szczegóły - udam się na forum medyczne. Tu rozpatrujemy aspekty etyki
                            usuwania ciąży.
                            • grgkh Re: to jest nie do końca prawda Azerko 13.05.10, 13:14
                              > Tu rozpatrujemy aspekty etyki
                              > usuwania ciąży.

                              Twoja etyka jest dla ludzi, a nie dla aniołów, które nie rozmnażają się płciowo.
                              Etyka nie może być oderwana od rzeczywistości.
                            • kora3 Easy Azerko, nie jest tak 13.05.10, 14:01
                              My sobie tu z grubsza rzecz biorąc dyskutujemy o tym, czy
                              zapłodnione jajo, zarodek i płód to TAKI sam człowiek, jak taki
                              narodzony. Wg jednych - tak, wg innych - nie.

                              ale jesli mowimy o tych, co wg nich - tak, to takiemu człowiekowi
                              należy się dokładnie taka sama ochrona życia, jak takiemu
                              urodzonemu. A jesli zycia nie da się uchronic nalezy sie godziwy
                              pochówek, nagrobek itp. Albo równosc, albo nie. Trzeba sie
                              zdecydowaćsmile
                              • a000000 Re: Easy Azerko, nie jest tak 13.05.10, 14:31
                                kora3 napisała:

                                >zarodek i płód to TAKI sam człowiek, jak taki
                                > narodzony. Wg jednych - tak, wg innych - nie.

                                nie, wcale nie o tym. CZŁOWIEK jest pojęciem nadrzędnym i dzieli się na etapy
                                rozwojowe: zarodek, embrion, płód, noworodek, dziecko, młodzian, dorosły,
                                starzec. Te wszystkie pojęcia wymienione przeze mnie to są elementy zbioru
                                nazywanego rozwój CZŁOWIEKA. Nie psa, nie rośliny.... CZŁOWIEKA.
                                Potocznie przyjęło się uważać, że człowiek to ...nawet nie dziecko. Ale czy
                                słusznie? A jeśli niesłusznie - to nie może stanowić podstawy do wyciągania
                                wniosków. Bo takie uważanie jest elementem fałszywym.

                                • grgkh Re: Easy Azerko, nie jest tak 13.05.10, 18:06
                                  a000000 napisała:

                                  > kora3 napisała:
                                  >
                                  > > zarodek i płód to TAKI sam człowiek, jak taki
                                  > > narodzony. Wg jednych - tak, wg innych - nie.
                                  >
                                  > nie, wcale nie o tym. CZŁOWIEK jest pojęciem nadrzędnym i dzieli się na etapy
                                  > rozwojowe: zarodek, embrion, płód, noworodek, dziecko, młodzian, dorosły,
                                  > starzec.

                                  Nieprawda. Człowiek, dla nas wszystkich, to przede wszystkim warstwa
                                  świadomości oraz miejsce, gdzie ta świadomość jest zlokalizowana. Jeśli jednak
                                  mówisz o uczuciach, to takie same uczucia miłości, przywiązania itp. ludzie
                                  żywią w stosunku do np. zwierząt. Tobie się cos pomyliło. Ludzkie uczucia w
                                  stosunku do lokalizacji świadomości przenosisz na wcześniejsze etapy, które
                                  tej świadomosci nie posiadają.

                                  Ludzi odkorowanych odłącza się w szpitalach od aparatury podtrzymujacej życie.
                                  Ale nikt nie moze zakazać odłączania od takiej aparatury ukochanego psa. Ale
                                  dzieje się tak tylko wtedy, gdy ktoś ma na to własne środki, natomiast nikt
                                  żadnegu innemu człowiekowi nie może narzucać takiej reguły.

                                  Bo to my, ludzie tworzymy wzorce według których budujemy nasza moralność.

                                  Nie szanujemy także komórek jajowych i plemników, choć to też są "wcześniejsze
                                  etapy".

                                  Nie ma pojęć nadrzędnych, które Ty wymyślasz według swojego widzimisię.
                                  Zresztą nawet nie wymyślasz tego sama. Powtarzasz to po kościelnych
                                  ideologach. Bez własnego wkładu myślowego.

                                  > Te wszystkie pojęcia wymienione przeze mnie to są elementy zbioru
                                  > nazywanego rozwój CZŁOWIEKA. Nie psa, nie rośliny.... CZŁOWIEKA.

                                  Człowiek zaczyna się od kodu genetycznego, a ten jest zlokalizowany w komórce
                                  jajowej i plemniku. To są najwcześniejsze etapy rozwoju człowieka. Jeśli nie
                                  potrafisz zaakceptować tego, że należałoby chronić te etapy, to nie masz
                                  argumentów, żeby wyznaczać inne.

                                  > Potocznie przyjęło się uważać, że człowiek to ...nawet nie dziecko.

                                  Co Ty opowiadasz?! Kto tak uważa? Kogo ubierasz w te buty? Znów manipulujesz.

                                  > Ale czy słusznie? A jeśli niesłusznie - to nie może stanowić podstawy
                                  > do wyciągania wniosków. Bo takie uważanie jest elementem fałszywym.

                                  Bzdury. Swoje pomysły przypisujesz innym, obalasz je, i udajesz, ze obaliłaś
                                  ich tezę. Czy znasz zasady nieuczciwej dyskusji? Kto Cię uczył, że należy się
                                  takimi metodami posługiwać? Kościół?
                                • kora3 azerko, uperasz się i udajesz, ze 13.05.10, 21:26
                                  nie wiesz o co mi chodzi smile Odkorowany człowiek to takze nadal
                                  człowiek, a jednak podejmuje sie decuyzje o odłączeniu go od
                                  aparatuty sztucznie podtrzymującej zycie.
                                  • a000000 Re: azerko, uperasz się i udajesz, ze 13.05.10, 21:35
                                    kora3 napisała:

                                    a jednak podejmuje sie decuyzje o odłączeniu go od
                                    > aparatuty sztucznie podtrzymującej zycie.

                                    po stwierdzeniu przez konsylium lekarskie, że procesy życiowe ustały.
                                    Inaczej żaden lekarz aparatu nie odłączy.

                                    • kora3 nie, ze procesy zyciowe ustały, tylko, ze 13.05.10, 21:47
                                      mózg nie pracuje. Procesy zyciowe da sie podtrzymac nawet dosc
                                      długo.
                                      Ale to nadal człowiek? tak!
                                      a mimo to się go odłącza.
                          • hawela samoistne poronienia 13.05.10, 20:56
                            ludzie, kora, niedawno była o tym mowa, a Ty znowu to samo - jakby
                            tamtych odpowiedzi nie było...
                            Przecież Ty nie chcesz rozmawiać, Ty chcesz tylko wypowiedzieć swoje
                            zdaniesad
                    • grgkh Re: I znów te bzdury? :) Już to przerobiliśmy na 13.05.10, 11:20
                      a000000 napisała:

                      > feel_good_inc napisał:
                      >
                      > > A co powiesz o ~80% zarodków,
                      > > które są przez organizm matki wyrzucane tak
                      > > samo jak niezapłodnione komórki jajowe?
                      >
                      > powiem, że jest to wynikiem mądrości natury i
                      > prawa doboru naturalnego rządzącego przyrodą
                      > - przeżywają jednostki silne gwarantujące zdrowe potomstwo.

                      Nieprawda. Mnóstwo fałszów i celowych zakłamań.

                      Wśród rodzących się dzieci jest wiele z błędami genetycznymi, słabych, a więc
                      natura wcale nie stosuje tej taktyki jako sita i wcale nie dba o to, by rodziły
                      się tylko jednostki silne. To pierwsza Twoja manipulacja.

                      Następna... Ewolucja opiera się właśnie na kumulowaniu się mutacji, które często
                      jako pojedynczo pojawiające się - najpierw!!! - bywają szkodliwe, osłabiające, a
                      dopiero ich suma skutkuje prawdziwie korzystną cechą nowego zestawu genów.

                      Następna... Mądrością natury jest danie ludziom świadomości, którą
                      wykorzystują zarówno w celach "dobrych" jak i "złych". Jak dotąd używanie tej
                      świadomości dało nam głównie niesłychaną, przekraczającą wszystkie skale oceny
                      przewagę nad innymi organizmami żywymi, które wyprodukowała dotąd matka natura.
                      I, nie wolno tego nie zauważać, w sukcesie przetrwania gatunku decyduje SUMA
                      zdarzeń, a nie każde z nich pojedyncze. Suma wszystkich ludzkich decyzji i
                      czynów z nich wynikających uczyniła z nas bezwzględnymi, okrutnymi władcami,
                      nieliczącymi się z dobrem innych gatunków, których wiele codziennie jest
                      unicestwianych. Chyba znasz problem? Taka jest mądrość natury. Ewolucja nie dba
                      o jednostki. Jej wynikiem jest testowanie przeżywalności i zmienność taktyki
                      życiowej krótko żyjących jednostek w taki sposób, żeby ta przeżywalność kodu
                      genetycznego była skuteczna. Dla natury jednostka się nie liczy bo natura i tak
                      skazuje ją ZAWSZE na śmierć. Czy to do Ciebie nie dociera? Natomiast jednostka,
                      w zależności od swoich możliwości zastanych (kod genetyczny) i wyuczonych
                      (zdolność do przyjmowania korzystnych strategii życiowych, memetyka) wpływa na
                      losy gatunku czyli dokonuje selekcji kodu genetycznego.

                      I to są te prawa doboru naturalnego, o których wspominasz, ale których zupełnie
                      nie rozumiesz. Prawa doboru to BEZWZGLĘDNA rywalizacja o przekazanie kodu
                      genetycznego, nieważne jakiego, może być w danej chwili gorszego pod jakimś
                      względem, ale jeśli zostanie on przekazany dalej, to jednak jest lepszy, bo
                      właśnie on przetrwał.

                      A Ty nie rozumiesz tej zależności między przyczyną i skutkiem.

                      > Prawie wszystkie naturalnie poronione płody są niezdolne
                      > do dalszego rozwoju z powodu wad ustrojowych.

                      Kłamstwa, bzdury. Pierwsze: dziś rodzą się dzieci z wadami genetycznymi, od razu
                      chore, które medycyna ratuje potem, umożliwia im życie i które mają zdrowe
                      dobrze radzące sobie w swoim życiu potomstwo. I drugie: ratowane są ciąże, które
                      nie miałyby naturalnej szansy na przetrwanie, bo błędne działanie leży np. po
                      stronie organizmu matki, która nie miałaby szansy donosić ciąży.

                      Te dwa zakłócenia działania natury przeczą Twoim insynuacjom. To my, ludzie,
                      dzięki świadomości i wiedzy, a nie bzdurom religijnym uczyniliśmy to, że
                      śmiertelność niemowląt spadła niemal do zera w porównaniu z tą, która istniała
                      przed tysiącami lat i jeszcze stosunkowo niedawno. Nie natura i jej prawa. Teraz
                      to my ustanowiliśmy nowe prawo, bo mamy moc by tak zrobić, a teraz musimy mieć
                      mądrość, żeby poradzić sobie ze skutkiem przeludnienia Ziemi, która już ledwo
                      dyszy i którą możemy nieodwracalnie zniszczyć. Bo jest nas ZA DUŻO.

                      Nie chrzań o naturze i rozrodczości, którą należy naturalnie popierać, bo ludzka
                      wiedza i technologie zaburzają naturalne mechanizmy w stopniu, w którym musimy
                      świadomie je kontrolować, bo doprowadzimy do samozagłady.

                      Ludzi na Ziemi jest za dużo. Bo natura dała nam rozrodczość wyskalowaną
                      ewolucyjnie według trudności, które spotykały nasze organizmy w czasach, gdy nie
                      umieliśmy stosować technologii i rozumu. Jest to jedna z przyczyn zła. Gdy jest
                      ludzi za dużo, przestajemy siebie szanować jako wartość samą w sobie. Wzrasta
                      agresja, która jest naturalnym wentylem pozwalającym zredukować ilość jednostek
                      rywalizujących. One muszą podlegać redukcji, bo się nie mieszczą w środowisku.
                      Ktoś jeden zje to, czego nie wystarczy dla drugiego. Zasoby środowiska nie są
                      nieograniczone. Gdy ludzi jest za dużo dziczeją systemy ich organizowania się w
                      społeczności, bo ktoś musi dostać mniej, a ktoś inny ma szansę na
                      wykorzystywanie tych biedaków i na pewno to zrobi. Zrobi to żeby przetrwać i
                      żeby to przetrwanie miało dla niego większy komfort.

                      W tym przetrwaniu systemy religijne świetnie się sprawdzają. Organizują ludzi w
                      ciche, pokorne, głupie stada, które cierpią w milczeniu dając władzę nielicznym
                      żyjącym ich kosztem. Jeśli taki system, nierówności i braku wolności chcesz
                      promować, to wybierając religię świetnie ją popierasz. Gigantyczna rzesza
                      słuchaczy nie rozumiejących, że są wykorzystywani, i garstka cwaniaków, oszustów
                      udających bogów, których nie ma.

                      > Pytasz, dlaczego prolajfowcy nie organizują
                      > pikiet przeciwko Bogu? A po co? W tym doskonalą się ateiści.

                      Nie przypisuj ateizmowi, czyli brakowi podporządkowania religii, tego, czego oni
                      z założenia nie muszą robić. Tak jak Ciebie osobiście nie obwiniam o pedofilię
                      księży, to Ty nie obwiniaj ateizmu aktywnością niektórych ateistów.

                      Przeciwko religii w jej wersji klerykalnej są także i niektórzy teiści, a więc
                      twoja teza kolejny raz jest kłamstwem. Doskonali w pikietach przeciwko religii
                      (nie bogowi, bo bóg jest wymysłem ludzkim, więc nie da się przeciwko wymysłowi
                      występować) są wszyscy ci, którzy widzą zło wynikające z religijnego zakłamania.

                      Azerko, jeśli jesteś myśląca, a nie tylko odtwórcza i bezmyślnie przekazująca
                      religijne, fałszywe slogany to odpowiadaj na argumenty. Przez odpowiedź rozumiem
                      reakcję, w której na krytykę Twoich tez, gdy brak Ci racjonalnych argumentów,
                      stwierdzasz, że się myliłaś.

                      Przeczytaj jeszcze raz, co tu napisałem i w ilu miejscach wykazałem błędy
                      Twojego rozumowania. Chcę żebyś chociaż jeden raz przyznała się do błądzenia.
                      Jeśli nie będziesz do tego zdolna, to jakakolwiek dyskusja z Tobą nie ma sensu.
                      Każdy człowiek może się mylić, a więc Tobie nie wolno zakładać, że wypowiadanie
                      coraz to nowych bzdur ratuje reputację Twoich poglądów.

                      I oducz się atakować ludzi personalnie. Nie wolno Ci wypowiadać sądów o kimś, że
                      jakiś tam jest i używać tego w argumentacji na forum. To nie są argumenty. To
                      jest czysta erystyka. Źle świadczy o Tobie i o tezach, które tu przedstawiasz. I
                      na koniec - nie jestem Twoim wrogiem.
                • gaika Re: I znów te bzdury? :) Już to przerobiliśmy na 13.05.10, 17:59
                  a000000 napisała:


                  > kod jest cały dopiero w momencie zapłodnienia. I od tej chwili
                  mówimy o etapie
                  > rozwoju człowieka. Wcześniej mamy do czynienia tylko z dwiema
                  ludzkimi komórkam
                  > i
                  > niezdolnymi do rozwoju.

                  Azerko, niby wszystko już było, ale wciąż to samo: nie ma nowego
                  kodu genetycznego w momencie zapłodnienia. Moment jest
                  nowomową kościelną nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością, ale
                  mającą wiele wspólnego z możliwością manipulacji.

                  Drugim moim ulubionym motywem jest nazywanie zygoty dzieckiem.
            • hawela Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 16:07
              a000000 napisała:
              a więc teoretycznie takie akcje mogą zapobiegać, gdyż uświadamiają c
              > o
              > to takiego jest ta aborcja i kto życie traci.

              Myślę, że taki właśnie mają cel.
              Większość ludzi nie chce zła. Najczęściej jeśli zcłowiek robi coś
              złego, to robi to albo nie do końca świadomie, albo ma mylne
              wrażenie, że to dobro. Więc należy pokazywać prawdę - może to
              wyeliminowac wiele błędów
              • karafka_do_wina Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 17:40
                tak, taki maja cel, ale jest on chybiony.

                naprawde myslisz, ze ktokolwiek uwaza aborcje za dobro i dlatego sie na nia decyduje?

                jestem jak najbardziej za podejmowaniem dzialan majacych na celu ograniczenie liczby aborcji. ale, niech to beda dzialania sensowne i madre! kazdy inteligentny czlowiek wie, ze aby rozwiazac jakikolwiek problem, nalezy go wpierw zbadac, poznac jego przyczyny, a potem starac sie je wyeliminowac poprzez odpowiednie dzialanie. ta wystawa tego czyni. jej autorzy chca edukowac spoleczenstwo poprzez straszenie, a to jest metoda z 19 wieku. wtedy nawet dzieci w szkolach straszono i bito. dzisiaj sa inne metody edukacji: niedrastyczne i jednoczesnie bardziej skuteczne. niestety srodowiska katolickie nie korzystaja z nich, wola tkwic w 19 wieku. przeciw zakazowi klapsow dla dzieci tez protestowaly. to mentalnosc dziewietnastowieczna i takaz skutecznosc.
                • hawela Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 20:42
                  karafka_do_wina napisała:

                  > tak, taki maja cel, ale jest on chybiony.
                  Znaczy cel nie jest chybiony, tylko ewentualnie sposób dotarcia do
                  niego
                  >
                  > naprawde myslisz, ze ktokolwiek uwaza aborcje za dobro i dlatego
                  sie na nia dec
                  > yduje?
                  Nie dobro samo w sobie, ale jako np sposób osiągnięcia innego dobra.
                  Jesli ktoś wie, że aborcja jest zabójstwem, to może się nie
                  zdecydować na taki sposób na dojście do tego dobra.

                  >
                  > jestem jak najbardziej za podejmowaniem dzialan majacych na celu
                  ograniczenie l
                  > iczby aborcji. ale, niech to beda dzialania sensowne i madre!
                  Jak najbardziej


                  • diabollo Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 21:49
                    hawela napisała:

                    > Nie dobro samo w sobie, ale jako np sposób osiągnięcia innego dobra.
                    > Jesli ktoś wie, że aborcja jest zabójstwem, to może się nie
                    > zdecydować na taki sposób na dojście do tego dobra.

                    Czcigodna Hawelo,

                    Na razie katolickie rezultaty osiągania "dobra" są takie, że w Polsce dokonuje
                    się od 100 do 200 tys aborcji rocznie w podziemiu aborcyjnym.
                    Ale to Kościół Katolicki bardzo cieszy. Wszak "rośnie" armia kobiet z poczuciem
                    winy.

                    Kłaniam się nisko.
                  • kora3 Niby z sensem napisałaś HAwelo, ale 12.05.10, 22:21
                    nie do końca.

                    Mam na myśli to, ze wiekszosc ludzi wie i wiedziało takze wówczas
                    gdy aborcja nie była zakazana ani tego tematu nie wałkowano, jak
                    TECHNICZNIE przebiega taki zabieg.
                    Oczywiscie wiekszosc aborcji jest przeprowadzana nie w takim stadium
                    rozwoju płodu, jak te na zdjęciach z wiadomej wystawy, ale i tak
                    kazdy ma swiadomosc, ze trzeba pozbawic zarodek, czy płód zycia,
                    zeby dokonac aborcji.

                    Rzecz zatem nie w makabrze i jej ukazywaniu, a w uswiadomieniu, ze
                    jest to pozbawienie życia istoty bedącej początkiem nowego człwieka.
                    Pokazywanie takiej makabry ludziom, którzy mają z grubsza jakies
                    pojecie o rozwoju zarodka i płodu moim zdaniem mija się z celem, bo
                    na tych fotach widać,ze to sa płody grubo ponad 3 miesiace. A na
                    taka aborcję mało który lekarz sie zdecyduje, a i mało która
                    kobieta. ryzyko jest bowiem ogromne, zarówno czysto zrowotne, jak i
                    takie, ze wystąpią powikłania, konieczna bedzie hospitalizacja i
                    zabieg wyjdzie na jaw. W tej sytuacji efekt jest wrecz odwrotny -
                    takie widoki działaja uspokajająco na porencjalną aborcjonistke,
                    która mysli "ja usunełabym znacznie wczesniej" i tyle.

                    Karafka wspomniała o sensownych dzialaniach na rzecz ograniczania w
                    Polsce ogromnej liczby aborcji. B ta liczba jest ogromna, a aborcja
                    wcale nie ejst droga i jest łatwo dostepna.
                    jedyna droga do ograniczenia liczby aborcji to edukacja seksualna i
                    dostepnosc srodków anty.
                    Taka jest prawda. Choćby nie wiem jak złosciły się na to rózne
                    srodowiska seks już nie służy ludziom tylko do prokreacjismile, ale
                    takze słuzy przyjemnosci. I nie chodzi zaraz bynajmniej o kochanie
                    sie z kazdym kto się nawinie. smile Chodzi takze, a moze przede
                    wszystkim o taki seks z kochana osoba, w tym takze mezem, albo zona.
                    Małzeństwa, czy pary w wolnych zwiazkach takze nie z kazdego
                    zblizenia seksualnego chcą mieć dziecko. I to jest całkiem normalne.

                    Tymczasem srodowiska prokoscielne zdają się tego nie dostrzegac.
                    wszystko łącznie z niewinną i juz naprawde nie "zabijającą"
                    niczego smile prezerwatywa jest be wg nich. Pozostaje ewentualnie
                    zmudne wyliczanie dosc przyznam budzącymi odraze metodami NPR czsu
                    kiedy "mozna", takze z duzą dozą niepewnosci w zakresie tzw.
                    niepłodnosci wzglednej, albo ograniczenie seksu do naprawde minimum.

                    Zdajesz sobie sprawe, ze w Polsce sa lekarze, którzy BOJA się
                    rozmawiac z nieznana im pacjentką o wkładce? masz pojecie,z e lekarz
                    się BOI gadac o czyms co jest całkiem legalne? Ba nie tylko legalne,
                    ale przysługuje w ramach NFZ!
                    Przyznam się, ze ja nie wiedziałam, ze przysługje, wiele innych
                    kobiet też nie wie. Dowiedziałam sie przy okazji własnie interwencji
                    pewnej pacjentki, która była oburzona faktem iz lekarz z mia ta ten
                    temat nie chce gadać, bo była przekonana, ze gosc chce wyłudzić od
                    niej kase, zeby załozyła sobie prywatnie. Okazało się,ze prywatnie
                    gosc nie przyjmuje, a gadac się bał, bo babki nie znał. Paranoja.

                    Załoze się, ze TY TEZ nie wiedzoałaś, ze przusługuje w ramach NFZ. A
                    dlaczego? Bo brak o ym wszelkiej informacji. A dlaczego brak? Bo
                    zaraz byłby raban, ze sie promuje "zabijanie". Z taka postawą trudno
                    mówić o sensownych sposobach ograniczania liczby aborcji.
                    • hawela Re: Niby z sensem napisałaś HAwelo, ale 13.05.10, 21:00
                      Nie zgadzam się z tym, że "każdy ma świadomość". I właśnie o to
                      chodzi - żeby jednak uświadamiać.
                      Więcej juz chyba nie będę pisała, bo lubię robić rzeczy z sensem, a
                      nie "niby z sensem"smile)
                      • kora3 no pewnie , ze nie bedziesz :) 13.05.10, 21:50
                        pisała, ja to przerabiałam miliony razu we własnym otoczeniu "nie da
                        się dyskutowac ze złem"smile - odp. z braku argumentówsmile
                        • hawela Re: no pewnie , ze nie bedziesz :) 14.05.10, 10:20
                          a, tutaj masz rację. Wobec pewnych osób nie ma żadnych argumentów.
                          Groch o scianę
                          • kora3 To mzoe wskaz te osoby :) i te swoje argumenty :) 14.05.10, 20:22
                            nt
              • diabollo Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 18:05
                hawela napisała:

                > Myślę, że taki właśnie mają cel.

                Czcigodna Hawelo,
                ich celem jest zmiana Konstytucji, no, że niby człowiek jest od "poczęcia do
                naturalnej śmierci" i w konsekwencji wyjęcie spod prawa przerywania ciąży we
                wszystkich okolicznościach. Z sankcją więzienia.

                Tak jak chcą 3 lat więzienia za in-vitro. Tak jak w katolickim tzw.
                "uniwersytecie" odbywają się prelekcje amerykańskiego oszołoma domagającego się
                penalizacji homoseksualizmu...

                To jest celem katolickiego konserwatyzmu, czyli kleru (wyjątki potwierdzają
                regułę).

                A właściwie to jest środek do celu. Celem jest władza. Rząd dusz Kościoła
                Katolickiego nad polskim społeczeństwem.
                Oni dają Polakom jasny mesidż: rząd może sobie administrować państwem, ale w
                sprawie "nadbudowy" władzę ma Kościoł. A władza, szczególnie taka władza
                feudalna jak kościelna bardzo chce złapać społeczeństwo mocno za jaja, żeby to
                społeczeństwo czuło kto tu rządzi.

                Naśmieszniejsze, że zdecydowana większość Polaków ma do religii stosunek
                ambiwalentny, ale też większość (przypadek czcigodnego Gumpela - niewierzącego
                katolika), pod wpływem różnych tam ateistów, intelektualistów i myślicieli z
                peerelu święcie wierzy w zabobon, że Człowiek czy szerzej społeczeństwo jest
                niebezpieczne, i dobrze kiedy Kościół będzie umoralniająco trzymał to za jaja;
                to będzie dla niego lepiej, bo wtedy temu człowiekowi głupie pomysły do głowy
                nie przyjdą, żeby za bardzo pofikać.
                Bez katolickiej "moralności" z symboliczną możliwością jajościsku, bez
                katolickich tabu, Naród Polski straci swoją "tożsamość" i osunie się w
                zezwierzęcenie. Będzie jak ta świnia czy inne bylę wytaplany w moralnym upadku.

                Oczywiście Naród Polski w postaci facetów taki głupi nie jest, żeby to
                faktycznie czy symbolicznie ktokolwiek miał ich łapać za jaja, ale już skazanie
                kobiet na cierpienie, podziemie aborcyjne i najroskoszniejsze dla katolickiej
                "moralności" - poczucie winy, to czemu nie?
                Wszak zdrowiej dla Narodu, kiedy Naród obcuje z "moralnością" katolicką.

                Kłaniam się nisko.
              • grgkh Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 23:30
                hawela napisała:

                > a000000 napisała:
                > > a więc teoretycznie takie akcje mogą zapobiegać,
                > > gdyż uświadamiają co to takiego jest ta aborcja
                > > i kto życie traci.
                >
                > Myślę, że taki właśnie mają cel.
                > Większość ludzi nie chce zła. Najczęściej jeśli zcłowiek robi coś
                > złego, to robi to albo nie do końca świadomie, albo ma mylne
                > wrażenie, że to dobro. Więc należy pokazywać prawdę - może to
                > wyeliminowac wiele błędów

                Powinno się nam pokazywać codziennie najbardziej drastyczne sceny z wojen, a
                wtedy będziemy dążyli do pokoju. Też myślę, że to miałoby taki cel. A potem
                sceny z rzeźni - i przeszlibyśmy na wegetarianizm z pożytkiem dla zwierząt
                męczonych w hodowli i zabijanych dla żarcia.

                Macie świetne recepty na naprawę świata. Tylko dlaczego świat naprawiany przez
                pomysły pochodzące od waszego boga wciąż jest pełen zła, krzywdy, nienawiści?
                Tylko dlaczego ludziom chcącym mieć swoje ukochane dziecko zabraniacie
                zapłodnienia in vitro? Z zawiści? Z zemsty? Z pragnienia rządzenia innymi?
                • kora3 Grgkh w KAZDEJ religii mającej hierarchię 12.05.10, 23:43
                  chodzi o posiadanie władzy nad ludźmi. Najłatwiej ją mieć mając
                  silny wpływ na podstawowe sfery zycia człowieka. Jedną z takich sfer
                  jest seksualnośc, a takze zwiazana z nią płodnosc.
                  • grgkh Re: Grgkh w KAZDEJ religii mającej hierarchię 13.05.10, 00:19
                    Dokładnie, jest tak jak mówisz. smile
                • witold17 Re: katolicka nienawisc 25.05.10, 00:27
                  grgkh napisał:

                  > Macie świetne recepty na naprawę świata. Tylko dlaczego świat
                  naprawiany przez
                  > pomysły pochodzące od waszego boga wciąż jest pełen zła, krzywdy,
                  nienawiści?

                  Te pomysły nie pochodzą od naszego Boga. Bóg- jeśli oczywiście jest-
                  w co chcemy wierzyć- nie ma pomysłów na naprawę świata. Tylko
                  ludzie, którzy się ciągle na Boga powołują, mają stale nowe pomysły,
                  jak uzależnić od siebie społeczeństwa, narody. Jak zacytował Owsiaka
                  pewien biskup (a w niedzielę powtórzył ksiądz w kościele, w którym
                  byłem na mszy): zdanie "Kochaj i rób co chcesz" bardzo trafnie
                  opisuje ten boski "pomysł" na życie. Niestety wielu ludzi Kościoła
                  kocha głównie pieniądze i władzę, mając wiernych za durną hołote.

                  > Tylko dlaczego ludziom chcącym mieć swoje ukochane dziecko
                  zabraniacie
                  > zapłodnienia in vitro? Z zawiści? Z zemsty? Z pragnienia rządzenia
                  innymi?

                  Z zawiści? Pewnie też. Ale głównie z pragnienia władzy.
                  • grgkh Re: katolicka nienawisc 25.05.10, 12:53
                    witold17 napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > Macie świetne recepty na naprawę świata.
                    > > Tylko dlaczego świat naprawiany przez
                    > > pomysły pochodzące od waszego boga wciąż
                    > > jest pełen zła, krzywdy, nienawiści?
                    >
                    > Te pomysły nie pochodzą od naszego Boga.
                    > Bóg- jeśli oczywiście jest- w co chcemy wierzyć-
                    > nie ma pomysłów na naprawę świata.

                    One pochodzą z dokładnie tego samego źródła. Bóg jest uosobieniem władzy.
                    Przypisując sobie wiarę w niego, utożsamiacie się z nim. Wydaje się wam, że
                    jesteście lepsi od innych. A jesteście gorsi, bo ustanawiacie władzę dogmatu. A
                    myślenie ludzkie musi być oparte na wątpieniu.

                    > Tylko ludzie, którzy się ciągle na Boga powołują,
                    > mają stale nowe pomysły, jak uzależnić od siebie społeczeństwa,
                    > narody. Jak zacytował Owsiaka
                    > pewien biskup (a w niedzielę powtórzył ksiądz w kościele, w którym
                    > byłem na mszy): zdanie "Kochaj i rób co chcesz" bardzo trafnie
                    > opisuje ten boski "pomysł" na życie. Niestety wielu ludzi Kościoła
                    > kocha głównie pieniądze i władzę, mając wiernych za durną hołote.

                    Absurd... Boski pomysł? Co za bzdura i arogancja, ludzkim pomysłom przypisywać
                    boskie pochodzenie. Zrozum, że religia jest SYSTEMEM STWORZONYM DO PRZECHWYCENIA
                    WŁADZY, a nie systemem, który istnieje sam z siebie (do innych celów) i
                    "przypadkiem" się degeneruje.

                    Ja też kocham pieniądze wink, bo umożliwiają mi znośną wegetację na tym świecie.
                    Kiedy tej miłości jest "za dużo"? Kto ma definiować granicę? Religia? Ta, której
                    celem jest władza oparta na fałszu? "Pewien biskup" powinien oddać swoje dobra
                    doczesne potrzebującym pomocy powodzianom. Swoje. Na co czeka? Co kościół robi w
                    tej sprawie? Czy zrezygnował z odnowienia jakiejś plebanii? Albo może nie zakupi
                    nowego dzwonu?

                    > > Tylko dlaczego ludziom chcącym mieć swoje ukochane dziecko
                    > > zabraniacie zapłodnienia in vitro? Z zawiści? Z zemsty?
                    > > Z pragnienia rządzenia innymi?
                    >
                    > Z zawiści? Pewnie też. Ale głównie z pragnienia władzy.

                    Dokładnie tak. Władza totalitarna. Ludzie to marionetki, którymi się rządzi
                    pociągając za sznureczki. Ludzie to mięso armatnie. Obieca im się życie po
                    życiu, to swoje oddadzą na usługi kościelnym hierarchom.

                    1) A co takiego mówi się na tych kazaniach, że potrzebujesz ich by sobie
                    poprawiać stan psychiki?


                    2) Czy nie przeszkadza Ci zakłamanie wylewające się z religijnej nowomowy?
          • kiwaczek11 Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 18:49
            <<<
            > Nienarodzonych nie ma jako istniejących (narodzonych) , jak więc można zabić
            > coś, co nie istnieje? To INNA kategoria. To zamiar istnienia,
            >>>


            Naczytałem się już od grgkh wiele "złotych myśli" na temat istnienia i nieistnienia, ale to co powyżej bije wszystko na łeb.

            Pusty śmiech.
            • grgkh Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 23:21
              kiwaczek11 napisał:

              > Naczytałem się już od grgkh wiele "złotych myśli"
              > na temat istnienia i nieistnienia, ale to co powyżej
              > bije wszystko na łeb.
              >
              > Pusty śmiech.

              O, mój wierny wielbiciel, czytelnik pism wszystkich daje znać, że kocha i czuwa.
              Kiedyś, jako najlepszy znawca tematu, pomożesz w rekonstrukcji mojej biografii.
              Czy mogę na to liczyć? smile
        • diabollo Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 22:32
          a000000 napisała:

          > diabollo napisał:
          >
          > > U nas jest nieco inaczaej. Skończy się tak, że ta kłamliwa "wystawa" po p
          > rostu
          > > spowszednieje, a jedyna makabra, która rodacy zaakceptują w przestrzeni
          > > publicznej to będą fotki z mięsek z ludzkich płodów.
          > > Wszyscy przywykną do katolickiego zdziczenia.
          >
          > Zabijam Diabolcia (oby żył wiecznie!). Rąbię siekierą na kawałki i do kloaki
          > wrzucam...
          > Ale nie wiem, że jestem podglądana.... dziennikarka Kora wraz z
          > kolesiem-operatorem robią mi zdjęcia... włos im na głowach się
          > jeży...dokumentują zbrodnię i aby pokazać narodowi całą ohydę czegoś podobnego
          > -
          > zdjęcia wieszają w prasie...
          > Ogląda to Uffo... i z niesmakiem zauważa, cóż za zdziczenie tych dziennikarzy!
          > jak można coś podobnego pokazywać!
          >
          > Pytanie za grosik: kto tu zdziczony? Azerka, która zariezała Diabolcia, czy
          > Kora, która wszelkimi sposobami chce podobnym zbrodniom zapobiec?
          >
          > > Cóż, zdziczenie polskiego kato-prawactwa jest faktem.
          >
          > bo krzyczą, że zabicie nienarodzonych to zbrodnia? I dla przebicia się ze swoim
          > przesłaniem przez beton mentalny różnej maści postępowców- sięgają po jedyną
          > zrozumianą przez współczesnych metodę - szokowanie?
          >
          > Szokowanie zdziczeniem nazywasz Diabollinku? Czy tak?

          Czcigodna A000000,
          Super styl, naprawdę mi się podoba Twój tekst.

          Zdziczenie, o którym piszę, polega dowalaniu kobietom (a kobiet po przerwaniu
          ciąży jest w Polsce wiele) w bardzo celu osiągnięcia bardzo małych,
          partykularnych kato-interesików.

          Już sam fakt, że Ty, czy czcigodna Hawela uwierzyłyście w "zabijanie dzieci"
          jest dowodem na to, że te zdziczałe metody odnoszą skutek. Jak coś działa, to
          racjonalnie - trzeba walić dalej z tej mańki.
          Szantażują Was, czciodne, tymi "dziećmi", sznatażują Was emocjonalnie. Wysilcie
          jednak trochę wyobraźnię i pomyślce jak czują się takie same kobiety jak Wy,
          które ciąże przerywały?

          Część z nich napewno pobiegnie do kościoła po rozgrzeszenie, część zostanie
          dewotkami. I właśnie o to chodzi. I Wy się do tego przyczyniacie.

          Oczywiście nie wszystkie pobiegną (do kościoła). Ale właśnie to ich dotyczą
          takie plakatowe happenigi tzw. "obrońców życia".

          www.youtube.com/watch?v=-A55xLMVfhE

          (Kiedy ten film będzie upubliczniony? Żadna polska telewizja go nie puści, kiedy
          będzie w końcu na youtube?)

          Kłaniam się nisko.
          • a000000 Re: katolicka nienawisc 13.05.10, 09:53
            diabollo napisał:

            > Już sam fakt, że Ty, czy czcigodna Hawela uwierzyłyście w "zabijanie >dzieci"
            jest dowodem na to, że te zdziczałe metody odnoszą skutek. Jak >coś działa, to
            racjonalnie - trzeba walić dalej z tej mańki.


            no widzisz, sam przyznajesz że metoda jest skuteczna... pewnie dlatego właśnie
            "postępowcy z jasnogrodu" tak bardzo ją atakują.


            > Szantażują Was, czciodne, tymi "dziećmi", sznatażują Was >emocjonalnie.

            Co Ty, słonko moje, chcesz mi wmówić??? beczkę soli żeśmy zjedli - a Ty jeszcze
            nie wiesz, że nikt nie jest w stanie mi niczego narzucić?

            Wysilcie
            > jednak trochę wyobraźnię i pomyślce jak czują się takie same kobiety jak Wy,
            które ciąże przerywały?

            Jak się czują??? Paskudnie. Tak bardzo paskudnie, że niektóre z nich stają się
            wojującymi prolajfistkami.

            Diabolciu, masz wypaczone wyobrażenie o kobietach. Sądzisz, że wszystkie myślą
            jak Kora, a jeśli nie - to na pewno zostały zindoktrynowane oraz są
            szantażowane. Właściwie, to odmawiając mi zdolności do samodzielnego myślenia -
            obrażasz mnie.

            Sądzisz, że kościół walcząc z aborcją - produkuje dewotki? I że to celowa
            robota? zapomniałeś dodać mantry o wdowich grosikach na tacy i rozpuście kleru.

            Co do filmiku - obejrzałam do momentu, gdy się pokazała Szczuka. Dalej nie warto
            - wiadomo, że jest to ideologiczna propaganda z PRAWDĄ mająca niewiele
            wspólnego. Od czasu gdy Szczuka szydziła z kaleki - nie trawię jej.

            • kora3 Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 11:39
              Miłosmile

              Osobiscie sądze, ze nie wszystkie kobiety po aborcji, myślą tak jak
              kora, szczególnie, że Kora nie miała okazji być w sytuacji nawet
              rozwazania aborcji, na szczescie dla Kory, poniekąd.
              Kora takowe rozwazania ma jedynie, ponownie wspomnę,ze na szczescie
              dla Kory, teoretyczne.
              NAtomiast Kora nie czuje się kompetentna oceniac decyzji i to
              jeszcze tak powaznych innych ludzi. Zwłaszcza, ze Kora nie ma
              osobistego doswiadczenia, jak to jest być porzuconą nastolatką w
              ciąży, zgwalconą kobietą w ciąży z oprawcą, wykorzystywaną
              seksualnie zoną, czy partnerką, której maz czy partner nie troszczy
              sie o antykoncepcję,za to egzekwtuje "obowiazek łzokowy". Kora nie
              była też w sytuacji kogoś kto nie ma co do garnka włozyć, a zachodzi
              w ciążę, jak również w sytuacji kogoś kto ma perspektywę urodzić
              kalekie dziecko, albo umrzeć, czy samej zostać kaleką wskutek ciąży.

              A to, ze dawne aborcjonistki zostają niby tak chetnie prolajfówkami.
              No cóż ... najfajniej tak: samemu pozbyt sie kłopotu, kiedy trzeba,
              a potem wrzeszczec jak to źle robią inni w takiej sytuacji. To
              zwyczajnie nieuczciwe i obłudne wg mnie.
              • diabollo Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 11:55
                kora3 napisała:

                > Miłosmile
                >
                > Osobiscie sądze, ze nie wszystkie kobiety po aborcji, myślą tak jak
                > kora,


                Oczywiście nikt nie robi badań na ten temat, bo to tabu, z resztą trudno badać
                zjawiska znajdujące się w podziemiu, niemniej...

                Kobiety ciąże przerywały, przerywają i będą przerywać.
                Jeszcze do lat 80tych była to wręcz metoda antykoncepcyjna, bo poza
                prezerwatywami inne środki nie były w Polsce łatwo dostępne dla wszystkich.

                Moja teściowa opowiadała mi o swojej teściowej z pierwszego małżeństwa, że w
                okresie międzywojennym (tak, za wspaniałej Sanacji) ta kobieta miała 22
                (słownie: dwadzieścia dwie) skrobanki. Tylko, że było ją stać na dobrych
                lekarzy, zdecydowana większość kobiet tamtego czasu takiego komfortu nie miały.

                Wymysł ciężkiej depresji poaborcyjnej to wynalazek niedawny i katolicki. Wynika
                właśnie z propagandy katolickiej wywoływania uczucia winy. Nie ma co pisać
                banałów, że człowiek z poczuciem winy jest już na smyczy kleru i właśnie o to
                chodzi.

                Tymczasem większość kobiet po przerwaniu ciąży czuje ulgę, niczego nie żałuje i
                gdyby miały decydować jeszcze raz to deklarują, że podjęłyby tę samą, wszak
                niełatwą decyzję.

                I ten fakt wywołuje wściekłość kleru i tzw. "obrońców życia". Za wszelką cenę
                nawet kłamstwem i takimi happeningami chcą upodlić te kobiety, sprowadzić do
                psychicznego "parteru".

                To jest CEL takich wystaw, czcigodna Hawelo i czcigodna A000000. Nie chodzi
                tutaj o żadne "dzieci" których wszak nie ma i nie było.

                Kłaniam się nisko.
                • a000000 Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 12:33
                  diabollo napisał:

                  > I ten fakt wywołuje wściekłość kleru i tzw. "obrońców życia". Za >wszelką cenę
                  nawet kłamstwem i takimi happeningami chcą upodlić te >kobiety, sprowadzić do
                  psychicznego "parteru".

                  wolne żarty.... a może ten wściekły kler chce uchronić te kobiety przez piekłem?
                  Zauważ, że w swoich rozważaniach cały czas pomijasz moralność nauczaną przez
                  kościół!!! A to jest poważny aspekt, nie do pominięcia.


                  > To jest CEL takich wystaw, czcigodna Hawelo i czcigodna A000000. Nie >chodzi
                  tutaj o żadne "dzieci" których wszak nie ma i nie było.

                  Dzieci nie ma - bo zabite. Ale czy nie było? zajrzyj do swojego sumienia, Diabolciu.

                  Z jednym się zgodzę... kobiety zawsze ciążę przerywały i czynić to będą... tyle,
                  że nazywajmy ten fakt po imieniu, bez uników i oszukiwania samych siebie. Bez
                  manipulowania semantyką i biologią.
                  • grgkh Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 13:12
                    a000000 napisała:

                    > diabollo napisał:
                    >
                    > > I ten fakt wywołuje wściekłość kleru i tzw. "obrońców życia".
                    > > Za wszelką cenę nawet kłamstwem i takimi happeningami chcą
                    > > upodlić te >kobiety, sprowadzić do psychicznego "parteru".
                    >
                    > wolne żarty....
                    > a może ten wściekły kler chce uchronić te kobiety przez piekłem?

                    Piekło nie istnieje. Jest wymysłem tej religii. To kler wymyślił piekło i wmawia
                    kobietom, że powinny się czuć winne.

                    > Zauważ, że w swoich rozważaniach cały czas pomijasz moralność
                    > nauczaną przez kościół!!!

                    Bo moralność kościoła jest względna. To nie jest bezwzględny, obiektywny
                    wzorzec. To jedna z możliwych wersji, Każda religia promuje własne wzorce moralne.

                    Moralność kościoła to pedofilia i jej ukrywanie, żeby "nie splamić świętego
                    obrazu" tej instytucji. To zakłamanie. To władza, która jest celem istnienia
                    kościoła. To jest kościelna moralność. Czy Ty ją uwzględniasz?

                    > A to jest poważny aspekt, nie do pominięcia.

                    Dokładnie tak. Najpierw rozliczyć się z własnych grzechów, a nie je dyskretnie
                    pomijać. Najpierw odnaleźć przyczynę zła u siebie. To jest poważny aspekt.

                    > > To jest CEL takich wystaw, czcigodna Hawelo i
                    > > czcigodna A000000. Nie chodzi tutaj o żadne "dzieci"
                    > > których wszak nie ma i nie było.
                    >
                    > Dzieci nie ma - bo zabite.

                    Pomyśl logicznie. To jest degeneracja logiki. Jak można zabić coś czego nie ma?
                    To ma sens? Czy Ty widzisz, co piszesz? Gwałcisz definicje. Gadasz od rzeczy.

                    > Ale czy nie było? zajrzyj do swojego sumienia, Diabolciu.

                    Moje sumienie, to chronić dzieci narodzone przed księżowska pedofilią. Co robisz
                    w tym kierunku. To jest aspekt, o którym zapominasz. Co na to Twoje sumienie,
                    Azerko? Najpierw porządki u siebie. Jak będzie wysprzątane i uruchomicie
                    mechanizmy zapobiegające wypaczeniom, to porozmawiamy o moralizowaniu.

                    > Z jednym się zgodzę... kobiety zawsze ciążę przerywały
                    > i czynić to będą... tyle, że nazywajmy ten fakt po imieniu,
                    > bez uników i oszukiwania samych siebie. Bez
                    > manipulowania semantyką i biologią.

                    Kobieta, która nie jest teistką, katoliczką, ma chyba prawo mieć swoje poglądy -
                    niezbrodnicze - i usunąć ciążę. A Katolikom nic do tego. Polskie prawo pozwala
                    na takie "zabiegi". Czy w polskim prawie jest napisane, że można z pewnych
                    względów zabijać nienarodzone dzieci? To ważny aspekt i nie powinnaś go pomijać.
                    Odpowiedz, czy Ty to uwzględniasz? Czy postulujesz zmianę zapisów polskiego
                    prawa tak, by to było jasne, że to prawo pozwala na zabijanie nienarodzonych?

                    Jeśli nie posuwasz się tak daleko, to zatrzymaj się tam, gdzie powinnaś - nie
                    wtrącaj się z religijnym moralizowaniem i manipulującym nami chrzanieniem bzdur.
                  • diabollo Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 13:13
                    a000000 napisała:


                    > wolne żarty.... a może ten wściekły kler chce uchronić te kobiety przez piekłem
                    > ?

                    Czcigodna A000000, próbujesz robić idiotów z kleru czy ze mnie? Piekło to
                    pojęcie z dziedziny mitologii chrześcijańskiej. Należące do zupełnie innej sfery
                    niż prawodastwo. Jeżeli ktoś boi się piekła i wierzy księżom, to niech ciąż nie
                    przerywa.

                    Trudno "chronić przed piekłem" kobiety na przykład niewierzące.
                    Tymczasem my rozmawiamy nad rzeczywistymi działaniami socjotechnicznymi i
                    politycznymi mającymi na celu podporządkowanie ideologiczne (dające profity jak
                    najbardziej materialne) rzeczywistego społeczeństwa jak najbardziej doczesnego.


                    > Zauważ, że w swoich rozważaniach cały czas pomijasz moralność nauczaną przez
                    > kościół!!! A to jest poważny aspekt, nie do pominięcia.

                    Gdyby chodziło o samą "moralność" katolicką, jakkolwiek nie byłaby absurdalna,
                    to kler zwyczajnie powiedziałby - nie róbcie tego czy tamtego bo to "grzech".
                    Nikt jednak nie robi wystaw publicznych jak to masturbacja zabija społeczeństwo,
                    a związki pozamałżeńskie przyczyniają się do wzrostu przestępczości, no a już
                    homoseksualizm to wiadomo...
                    Nie robi takich wystaw, bo dotyczyłoby to mężczyzn, a oni tacy głupi nie są, że
                    tak łatwo wpędzać się w poczucie winy.
                    Dużo łatwiej i skuteczniej manipulować tutaj kobietami.

                    > > To jest CEL takich wystaw, czcigodna Hawelo i czcigodna A000000. Nie >
                    > ;chodzi
                    > tutaj o żadne "dzieci" których wszak nie ma i nie było.
                    >
                    > Dzieci nie ma - bo zabite. Ale czy nie było? zajrzyj do swojego sumienia, Diabo
                    > lciu.

                    Dziekawe, jeszcze 20-30 lat temu nikt - nawet kler nie nazywał embrionów czy
                    płodów "dziećmi", lecz próbowali karkołomnych zbitek "dzieci nienarodzone" (co
                    brzmiało jak "demokracja ludowa", albo "gospodarka socjalistyczna"), więc
                    skracali to "nienarodzonych".
                    Po 20 latach powtarzania kłamstwa, kłamstwo stało się prawdą, dzisiaj embriony i
                    płody już zostały tylko "dziećmi".


                    > Z jednym się zgodzę... kobiety zawsze ciążę przerywały i czynić to będą... tyle
                    > ,
                    > że nazywajmy ten fakt po imieniu, bez uników i oszukiwania samych siebie. Bez
                    > manipulowania semantyką i biologią.

                    No, właśnie nie oszukujmy i nie kłammy.
                    Dziecko to dziecko, jak sama nazwa wskazuje chodzi o osobników po urodzeniu.

                    Przerywanie ciąży polega na przerywaniu wczesnego życia embrionalnego czy
                    wczesno-płodowego. Nie ma mowy o żadnych "dzieciach", czy choćby nie ma mowy o
                    "ludzkich istotach", embriony czy płody na wczesnym etapie nie posiadają
                    wykształconych żadnych organów, ale przede wszystkim nie posiadająją
                    wykształconego systemu nerwowego.

                    Oczywiście bez "uników" katolicyzm nie potrafi mówić o przerywaniu ciąży, bo
                    przecież gdyby zaczął propagandę pod hasłem "morderczyń embrionów", no to
                    przecież wtedy brzmiałoby to niepoważnie, no i pokazywało o co w rzeczywistości
                    klerowi chodzi - o utrzymywanie swojej autorytarnej władzy gasnącego "autorytetu
                    moralnego".

                    Klaniam się nisko.
                    • a000000 Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 14:19
                      diabollo napisał:

                      >Piekło to
                      > pojęcie z dziedziny mitologii chrześcijańskiej.

                      Dla Ciebie. Nie dla wierzących. A dla Ciebie nie powinno być elementem
                      mitologii, gdyż piekło to miejsce z wieczną nieobecnością Boga.

                      > Nie robi takich wystaw, bo dotyczyłoby to mężczyzn, a oni tacy głupi >nie są,
                      że tak łatwo wpędzać się w poczucie winy.

                      Sądzę, że gdyby to mężczyzna ciążę przerywał - do mężczyzn apele byłyby kierowane.

                      embriony czy płody na wczesnym etapie nie posiadają
                      > wykształconych żadnych organów, ale przede wszystkim nie posiadająją
                      > wykształconego systemu nerwowego.

                      w czwartym tygodniu bije serce. A ciążę się przerywa do 12 tygodnia, gdy płód
                      się już rusza - czyli system nerwowy już się wykształca.
                      Diabolciu, nie oszukuj się.
                      • diabollo Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 15:32
                        a000000 napisała:

                        > diabollo napisał:
                        >
                        > >Piekło to
                        > > pojęcie z dziedziny mitologii chrześcijańskiej.
                        >
                        > Dla Ciebie. Nie dla wierzących. A dla Ciebie nie powinno być elementem
                        > mitologii, gdyż piekło to miejsce z wieczną nieobecnością Boga.

                        No właśnie niewierzący już żyją bez Boga i jakoś im idzie. Więc nie udawaj, że
                        tutaj chodzi o stroskę kleru, żeby niewierzące kobiety nie trafiły do piekła.
                        Chodzi o santaż "moralny", którego partykularne cele są jak najbardziej doczesne.

                        >
                        > > Nie robi takich wystaw, bo dotyczyłoby to mężczyzn, a oni tacy głupi >
                        > ;nie są,
                        > że tak łatwo wpędzać się w poczucie winy.
                        >
                        > Sądzę, że gdyby to mężczyzna ciążę przerywał - do mężczyzn apele byłyby kierowa
                        > ne.

                        Nie będę oryginalny powtarząjąc za wielką myślicielką:
                        "Gdyby mężczyźni rodzili dzieci to aborcja byłaby sakramentem".


                        > embriony czy płody na wczesnym etapie nie posiadają
                        > > wykształconych żadnych organów, ale przede wszystkim nie posiadająją
                        > > wykształconego systemu nerwowego.
                        >
                        > w czwartym tygodniu bije serce. A ciążę się przerywa do 12 tygodnia, gdy płód
                        > się już rusza - czyli system nerwowy już się wykształca.
                        > Diabolciu, nie oszukuj się.

                        Plemniki też się ruszają. Ty siebie nie oszukuj i nie oszukuj innych. Do 12
                        tygodnia ciąży mamy doczynienia z wczesnym płodem i niewykszatałconym systemem
                        nerwowym, który uniemożliwia nie tylko jakąkolwiek świadomość, ale nawet
                        możliwość odczuwania np. bólu.

                        Ja wiem, że katolicy najchętniej za przerywanie ciąży wysyłaliby kobiety na
                        szafot, niemniej nawet w quasi-teokratyczniej Polsce kobieta nie podlega karze
                        nawet w przypadku złapania jej na nielegalnym przerywaniu ciąży.
                        W większości demokracji liberalnych przerywanie ciąży jest dopuszczalne prawnie,
                        a nawet finansowane z funduszów publicznych ubezpieczeń zdrowotnych.

                        Pewnie się nie przekonamy, w ogóle nawet nie mam zamiaru przekonywać Ciebie
                        kogokolwiek do aborcji.

                        Jak ktoś jest przeciwny aborcji, to niech jej sobie nie robi.
                        Niech się jednak odpierdoli, nie osądza i nie nastawia organów ścigania i
                        przemocy państwowej na innych, którzy nie podzielają katolickich opinii.

                        Kłaniam się nisko.
                        • hawela Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 20:51
                          Zupełnie nie rozumiem ścigania kradzieży. Jeśli się komuś kradzież
                          nie podoba, to niech nie kradnie, a co mu do tego, co robię ja?
                          • kora3 mieszasz pojecia hawelo, to znany spsob, wiec 13.05.10, 22:41
                            tu nikt się na niego nie złapiesmile tak ci pisze, dla jasnosci smile

                            Kradziez jest dzialaniem na szkode kogos innego.
                            zwróc uwage, ze musi byc poszkodowany smile jesli ja z twego domu cos
                            zabiore bez twej zgody TY musisz zgłosoć kradzież, inaczej zasada
                            jest prosta: nie ma pokkrzywdzonego ( w tym przpadku okradzionego)
                            nie ma przesyepstwa, czy wykroczenia (zaleznie od wartoci zabramego
                            mienia).
                            Oczywiscire, pokrzywdzonym moze byc i SP i gmina, ale ktoś musi.
                            jsli ja zabiore ci coś, a ty olejesz sciganie tego, o sprawy nie
                            masmile i słusznie. w sumi moze cie tylko wqrzac,ze znajomy zbiera
                            ksiazki z twej domowej biblioteczki, ale nie masz ochoty go skarzyc,
                            twoje prawo
                            • hawela Re: mieszasz pojecia hawelo, to znany spsob, wiec 14.05.10, 10:21
                              kora3 napisała:


                              >
                              > Kradziez jest dzialaniem na szkode kogos innego.
                              Oczywiście aborcja nie szkodzi temu dziecku, które zostało w ten
                              sposób "usunięte"

                              • a000000 Re: mieszasz pojecia hawelo, to znany spsob, wiec 14.05.10, 10:50
                                hawela napisała:

                                > Oczywiście aborcja nie szkodzi temu dziecku, które zostało w ten
                                > sposób "usunięte"

                                nie, nie szkodzi, bo to przecież nie jest dziecko.

                                czy widzisz Hawelo diabelski podstęp świata laickiego? Tak manipulują
                                nazewnictwem, aby móc w majestacie prawa zabijać nienarodzonych. Jeśli
                                dopuszczą, że oficjalnie pierwszy etap rozwoju człowieka zostanie przez prawo
                                nazwany dzieckiem lub człowiekiem, wówczas stracą argumenty. Więc wmawiają, że
                                to nie człowiek, że to strzępek tkanek, że skoro się nie urodziło to go nie
                                ma.... czyli zaklinają rzeczywistość. A tych którzy mówią inaczej dyskredytują
                                obrzucając inwektywami i przeciwstawiając ciemnogród - postępowi. A jakiż to
                                postęp, gdy matka zabija własne dziecko????
                                • kora3 Postep ? Wszak przerywanie ciązy jest znane od wie 15.05.10, 09:14
                                  ków! O jakim "postepie" Ty mówisz Azerko?
                                  Postepem mozna nazwać skuteczną antykoncepcję, ale aborcję?

                                  I nie wiem na ile zdajesz sobie sprawe z tego Azerko, ale w czsach,
                                  kiedy społeczeństwo funkcjonowało wg reguł koscielnych, np. w
                                  sredniowueczu, zdarzały się gorsze niż aborcja rzezcy z dziecmi i to
                                  wyobraź sobie narodzonymi.
                                  To nieprawda, ze tylko spartanie - dzikusy pozbywali się kalekich
                                  ludzi. crzescijanie ez i to była norma społeczna. Nikt tego nie
                                  czynił z okrucieństwa, ani z wygodnicta (jedno z ulibionych słow
                                  puszczanych pod adresem ludzi, którzy nie cgca miec gromady
                                  dziecismile). Jesli urodziło się dziecko słabe, kalekie, zdeformowane,
                                  to go czesto nawet nie odawano matce. Pozostawiano je, zeby
                                  zszczezło bez jedzenia i tyle.
                                  I nie było w tym NIC nieetycznego wg tych ludzi. Jesli taki
                                  karzełek, czy inaczej zdeformowany człowiek przezył jakims cudem, to
                                  stawał się uciechą na dworach, albo jarmarkach, dziwilagiem
                                  pokazywanym ku zdziwieniu i uciesze gawiedzi. Tak reagowało na
                                  takich ludzi społeczeństwo wrecz całkowicie podporzadkowane zasadom
                                  koscielnym Azerko.
                              • kora3 Re: mieszasz pojecia hawelo, to znany spsob, wiec 14.05.10, 20:33
                                nie, obiektywnie, nie szkodzi - taka istota nie ma poczucia
                                jestestwa, istnienia. Nie odczuwa nawet bólu w stadium w którym
                                zwykle wykonywana jest aborcja. Nie mozesz załowac czegoś o czym nie
                                masz pojęcia - tak samo takie "dziecko" nie odczuwa poczucia
                                krzywdy, ani straty. I nie ma tu porownania z odkorowanym, ani z
                                niemowlakiem - domyslam sie,ze te pirównania by zaraz padły.
                                Odkorowany to człowiek zaistniały, podobnie jak niemowlak. Oni
                                poczucia straty tez nie mają, odkorowany jako mózg nie istnieje, a
                                niemowal do pewnego moementu wcale nie zdaje sobie sprawy, ze jest
                                odrebną istotą. Ale oni zaisynieli dla bliskich i dla spoleczeńtwa.

                                Noworodek odczuwa też swoista radosc z przezywania swiata po prostu.
                                Zapłodnione jajo nie ma o niczym pojecia, nie wie, ze jest. Jak mize
                                czuc się skrzywdzone.
                                Niezaleznie od tego co kto mysli o aborcji, jako takiej, a ja np.
                                jak wiekszosc tu wie, w odniesieniu do siebie, bo do innych nie
                                smaiłabym, jestem na nie, poza pewnymi wyjątkami, taki "argument" to
                                wariactwo.
                                Jesli ktos jakos przezywa aborcje, to tylko kobieta, która jej
                                dokonuje. Ona moze miec poczucie ulgi, albo straty, a takze
                                mezczuzna, który zplodnił, ale nie zapłodnione jajo.
                        • a000000 Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 21:11
                          diabollo napisał:

                          >
                          > Jak ktoś jest przeciwny aborcji, to niech jej sobie nie robi.

                          a jak ktoś lubi kłamać - niech kłamie...
                          a jak lubi zabijać - niech zabija...
                          a jak lubi kraść - niech kradnie...
                          a jak lubi mataczyć - niech mataczy...

                          A jak lubi azerkę, to niech jej ciemnoty nie wciska. Amen.
                          • diabollo Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 23:18
                            a000000 napisała:

                            > diabollo napisał:
                            >
                            > >
                            > > Jak ktoś jest przeciwny aborcji, to niech jej sobie nie robi.
                            >
                            > a jak ktoś lubi kłamać - niech kłamie...

                            to zależy...

                            > a jak lubi zabijać - niech zabija...

                            to zależy... (zabijacy w odpowiednich mundurach bywają "bohaterami")

                            > a jak lubi kraść - niech kradnie...

                            to zależy... (na przykład w Niemczech jest takie stare prawo, które zabrania
                            krać złodzieja, który ukradł jedzenie z głodu)

                            > a jak lubi mataczyć - niech mataczy...

                            to zależy... (na przykład różne służby-kurwy-specjalne zajmują się zawodowo
                            mataczeniem, na przykład ABW przyświeca taki taka złota myśl - z ich strony
                            internetowej: "„ Musisz świecić przykładem odwagi, honoru, żarliwej dla Narodu
                            służby” gen. Stefan Rowecki "Grot" Patron Centralnego Ośrodka Szkolenia ABW)

                            To taki zabieg polemiczny jak Twój czy czcigodnej Haweli nazywa się: demagogia.

                            > A jak lubi azerkę, to niech jej ciemnoty nie wciska. Amen.

                            Jeżeli ktoś tu wciska ciemnotę, to Ty czcigodna A000000.
                            Ale i tak Cię lubię.

                            Kłaniam się nisko.
                            • a000000 Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 14.05.10, 09:42
                              diabollo napisał:

                              >na przykład w Niemczech jest takie stare prawo, które zabrania
                              > karać złodzieja, który ukradł jedzenie z głodu

                              mądre prawo, tylko jak udowodnisz, że ukradł z głodu?

                              co do mataczenia - dopuszczasz takowe, ale podając przykład piszesz
                              "służby-kurwy". Więc jak? pochwalasz takie zachowania?

                              > Jeżeli ktoś tu wciska ciemnotę,

                              hihihi, niewinny się znalazł!!! Diabolciu, zapewniam Cię, że wrażenie wciskania
                              ciemnoty wynika wyłącznie z różnic światopoglądowych - zawsze będziemy mieli
                              wrażenie robionych w bambuko... ja nie mogę pojąć, jak można być tak ślepym i
                              prawdy nie widzieć... Ty nie możesz pojąć jak można być tak ślepym i prawdy nie
                              widzieć..... NICZYM się nie różnimy, tylko po przeciwnych stronach kija siedzimy.
                              Ja też Cię lubię. Sądzę, że w realu niejednego konia byśmy ukradli...
                            • grzespelc Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 16.05.10, 21:27
                              > to zależy... (na przykład różne służby-kurwy-specjalne zajmują się zawodowo
                              > mataczeniem, na przykład ABW przyświeca taki taka złota myśl - z ich strony
                              > internetowej: "„ Musisz świecić przykładem odwagi, honoru, żarliwej dla Narodu
                              > służby” gen. Stefan Rowecki "Grot" Patron Centralnego Ośrodka Szkolenia ABW)
                              >
                              > To taki zabieg polemiczny jak Twój czy czcigodnej Haweli nazywa się: demagogia.

                              Z racji kontaktów zawodowych z ABW pozwolę sobie się nie zgodzić, wykonują też
                              masę pożytecznej roboty. Służby nie są złe, trzeba tylko nimi właściwie kierować.
                          • grgkh Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 23:56
                            a000000 napisała:

                            > diabollo napisał:
                            >
                            > >
                            > > Jak ktoś jest przeciwny aborcji, to niech jej
                            > > sobie nie robi.
                            >
                            > a jak ktoś lubi kłamać - niech kłamie...
                            > a jak lubi zabijać - niech zabija...
                            > a jak lubi kraść - niech kradnie...
                            > a jak lubi mataczyć - niech mataczy...

                            Czy Ty widzisz, co czytasz? Czy widzisz to słowo "sobie"? Czy Twoja odpowiedź
                            jest na temat, czy znów naginasz, bo jest Ci to wygodne?

                            Aborcja "sobie", bo zainteresowana podejmuje decyzję o sobie. A jeśli Ty chcesz
                            "sobie" kłamać, "sobie" zabijać (może samobójstwo?), "sobie" kraść (rozdwojenie
                            jaźni?) i sobie mataczyć, to co komu do tego? Może Ci tego zabronić? A rób to
                            "sobie", ale innym też nie zakazuj, nie strasz, co najwyżej możesz ich
                            poinformować o swojej wiedzy na temat. Wkraczać w obszar wolności osobistej
                            powinno się tylko o tyle, o ile to ma negatywne skutki dla innego, kto się na te
                            skutki nie godzi bo go to osobiście dotyczy.

                            Dlaczego mataczysz? OK. Nie robisz tego, zapewne... No to dlaczego mówisz coś,
                            co jest alogiczne? Dlaczego Twoja argumentacja jest takiego poziomu i rodzaju?
                            Nieprzemyślana? Spontaniczna? Ale zacietrzewiona i przekonana o własnej racji,
                            bo ta racja opiera się o autorytety i o boga? Jak widzisz, taka podstawa nie
                            wystarczy. Nie wszyscy muszą rezygnować z wolności, która daje im prawo do
                            myślenia. Bóg nie istnieje, a odwoływanie się do tego, co od niego ma pochodzić
                            to zawierzanie ludziom, którzy stworzyli jakąś wersję religii w celu
                            manipulowania ludźmi. Ciebie udało im się zmanipulować, a teraz im grzecznie
                            służysz.

                            > A jak lubi azerkę, to niech jej ciemnoty nie wciska. Amen.

                            Kto komu tu wciska ciemnotę? Jak wobec udowodnionego alogicznego myślenia i
                            świadomej manipulacji możesz innym zarzucać wciskanie? I jeszcze powołujesz się
                            na argument uczuciowy... smile który ma zastąpić logikę.
                        • kora3 Wiesz o przeprzystojny :) Kuba Sienkiewicz 13.05.10, 22:25
                          kiedys ładnie to ujał " już kazdy powiedział to, co wiezdiał, 100
                          razy pouczył kazdy mnie. wszyscy zgadzamy sie ze soba.. a bedzie
                          nadal tak, jak jest ..."

                          smile
                          • diabollo Re: Wiesz o przeprzystojny :) Kuba Sienkiewicz 13.05.10, 23:22
                            kora3 napisała:

                            > kiedys ładnie to ujał " już kazdy powiedział to, co wiezdiał, 100
                            > razy pouczył kazdy mnie. wszyscy zgadzamy sie ze soba.. a bedzie
                            > nadal tak, jak jest ..."
                            >
                            > smile

                            Napewno masz rację przepiękna Koro.
                            Tych publicznych kłamstw i matactw o "morodowaniu dzieci" nie można jednak
                            zostawiać bez odpowiedzi.

                            Kłaniam się nisko.
                            • a000000 Re: Wiesz o przeprzystojny :) Kuba Sienkiewicz 14.05.10, 09:57
                              diabollo napisał:

                              > Tych publicznych kłamstw i matactw o "morodowaniu dzieci" nie można >jednak
                              zostawiać bez odpowiedzi.

                              Diabollinku, a czy Cię nie zastanawia milczenie NAUKI? Skoro te embriony to na
                              pewno nie dzieci (a konkretnie - ludzie) - to dlaczego nauka tego głośno nie
                              mówi? Przecież tylko nauka może zająć miarodajne stanowisko - ani ateiści ani
                              wierzący - bo oni działają emocjonalnie na zasadzie moje jest mojsze... Dlaczego
                              nauka mówi o ludzkim zarodku?
                              Dlaczego NAUKA nie przerwie sporu? Czyż nie dlatego, że pomimo że światła, mądra
                              i postępowa - sama ma wielkie wątpliwości wobec zgody na zabijanie tego czegoś z
                              czego już nigdy nie wyrośnie dorosły człowiek?
                              Przecież likwidacja pierwszego etapu rozwoju ma nieodwracalne konsekwencje!!!
                              TEGO człowieka już nie będzie, został unicestwiony.

                              mam nadzieję, że te spory i podchody dadzą w końcu pożądany efekt i NAUKA zajmie
                              stanowisko w sprawie ludzkiej ciąży - jest to mały ludzik czy tylko przypadkowy
                              zlepek komórek. Masz rację - tego pytania nie można zostawić bez odpowiedzi.
                              Bo jeśli to nie jest człowiek - to doskonalmy przemysł aborcyjny... ale jeśli to
                              JEST człowiek - no to nie zabijajmy niewinnych, bo to nie tylko grzech ale i
                              straszna zbrodnia.


                              • grgkh Jedna wielka manipulacja 14.05.10, 11:08
                                a000000 napisała:

                                > diabollo napisał:
                                >
                                > > Tych publicznych kłamstw i matactw o "morodowaniu dzieci"
                                > > nie można jednak zostawiać bez odpowiedzi.
                                >
                                > Diabollinku, a czy Cię nie zastanawia milczenie NAUKI?

                                Nieprawda. Nauka nie milczy. Wypowiada się jednak niedogmatycznie, bo na tym
                                polega. Ty chciałbyś stwierdzeń opartych na swoich założeniach, a wiara nie ma
                                nic wspólnego z nauką, jest jej przeciwieństwem.

                                > Skoro te embriony to na pewno nie dzieci

                                Definicja embrionu i definicja dziecka się nie pokrywa. Nie wolno w dyskusji
                                używać definicji wieloznacznych, a w różnych jej momentach korzystać z różnych
                                jej wersji.

                                > (a konkretnie - ludzie)

                                Bo te pojęcia mają dziesiątki różnych definicji funkcjonujących w swoich
                                kontekstach. Nie można powiedzieć, że tylko jedna z nich jest prawdziwa, bo te
                                inne są też potrzebne. A Ty manipulujesz tymi definicjami. Nauka posługuje się
                                logiką i precyzyjnym definiowaniem.

                                Człowiek to nie tylko ciało lub kod genetyczny, ale to również świadomość. Którą
                                definicję mamy przyjąć i dlaczego akurat tą?

                                > - to dlaczego nauka tego głośno nie mówi?

                                Mówi. Głośno. Tylko Ty tego nie chcesz słuchać. Czego wg Ciebie nie mówi?

                                > Przecież tylko nauka może zająć miarodajne stanowisko

                                Tam, gdzie jest to możliwe, tam zajmuje. Tam, gdzie nie można się wypowiedzieć,
                                bo nie wynika to istniejących danych i wnioskowania na ich podstawie, tam nie
                                paple byle czego.

                                > - ani ateiści ani wierzący - bo oni działają emocjonalnie

                                Bzdury. Ja działam nie jako ateista. Mój stosunek do tego tematu wynika z nauki.
                                Twierdzę, że wierzący nie mają podstaw do tego, by pozostałym ludziom narzucać
                                swój pogląd, bo ich tezy wynikają ze świętych ksiąg i nie mają z racjonalizmem i
                                logiką nic wspólnego.

                                To wy narzucacie. Ja tylko mówię, że nie godzę się na ograniczanie wolności. Nie
                                tylko dlatego że mam inny pogląd, ale dlatego że to jest zwykłe narzucanie mnie
                                waszych poglądów wynikających z religii. Sobie narzucajcie. Innym nie wolno. Ja
                                wam nie zabraniam mieć tych poglądów. Błądzicie? Wasza sprawa. Chcecie
                                publicznie podyskutować? Proszę bardzo. Ale NIE WOLNO WAM NARZUCAĆ skutków tych
                                poglądów innym ludziom. W momencie gdy to dotyczy strefy publicznej musicie się
                                liczyć z wariantem najmniej restrykcyjnym. Tolerancyjnym.

                                > na zasadzie moje jest mojsze... Dlaczego
                                > nauka mówi o ludzkim zarodku?

                                Bo nie jest to zarodek psi. A dlaczego Ty nie chcesz uznać, że komórka jajowa i
                                plemnik to też etap rozwoju człowieka? czy to nie jest ludzki kod genetyczny?
                                Psi jest?

                                > Dlaczego NAUKA nie przerwie sporu?

                                Ja tu reprezentuję naukę czyli w miarę obiektywne i racjonalne spojrzenie. Czy
                                tego nie potrafisz zaakceptować? Ma mnie namaścić bóg żebyś zmieniła zdanie?

                                Nauka to ja. Wiara to Ty. To wyraźna granica. Przecież ją widzisz.

                                > Czyż nie dlatego, że pomimo że światła, mądra
                                > i postępowa - sama ma wielkie wątpliwości

                                Nauka zawsze będzie wątpiła w odróżnieniu od wiary, która jest do końca świata
                                przekonana, że ma rację i od niej nie zamierza odstąpić. Ja z każdego swojego
                                poglądu zrezygnuję, jeśli logika i racjonalizm mi to wskażą. Ale jako nauka nie
                                mogę przyjmować dogmatów. Dogmat i święta racja to wasza specjalność.

                                Ale rozmowa z Tobą to Twoje udawanie, że nie mówiłem tego, co Tobie jest
                                niewygodne. Tu też będziesz udawała, że tego wpisu w wątku nie było.

                                Nie rozumiesz na czym polega nauka. Jak z Tobą rozmawiać, jeśli nie znasz
                                podstawowych definicji lub masz je po swojemu zniekształcone, fałszywe?

                                > wobec zgody na zabijanie tego czegoś z
                                > czego już nigdy nie wyrośnie dorosły człowiek?

                                Już Ci to mówiłem, że jeśli naciągamy definicje "zabijania" to ja tez potrafię
                                udowodnić, w ten sam sposób, że Ty jesteś morderczynią. Dokładnie twoją metodą
                                rozumowania. Ale jak ja stosuję Twoje metody to jest źle. A Tobie wolno.

                                To obrzydliwa manipulacja. Co gorsze, Ty jesteś przekonana, święcie, że
                                manipulacją nie jest. Jak Ty to godzisz?

                                > Przecież likwidacja pierwszego etapu rozwoju ma nieodwracalne
                                > konsekwencje!!!

                                Idiotyczny argument. Przecież niezapłodnienie jajka tez jest nieodwracalnym nie
                                powstaniem życia, a więc - według Twojej logiki - zabiciem. Przyczyniasz się do
                                tego, że życie nie powstaje - zabijasz je? Czy tak myślisz? Robisz to świadomie,
                                bo unikasz zapłodnienia, a więc Twoja świadoma decyzja pozbawia potencjalne
                                dziecko możliwości życia. W tym sensie jesteś morderczynią taką samą jak ci,
                                którzy dokonują aborcji - kobieta i lekarz.

                                > TEGO człowieka już nie będzie, został unicestwiony.

                                Dokładnie tak. Spuściłaś jajko do kanalizacji i tego człowieka już nie będzie. A
                                mógłby być. To Twoja argumentacja.

                                > mam nadzieję, że te spory i podchody dadzą w końcu pożądany
                                > efekt i NAUKA zajmie stanowisko w sprawie ludzkiej ciąży -
                                > jest to mały ludzik czy tylko przypadkowy zlepek komórek.

                                To jest zlepek komórek. A mały ludzik będzie jak z tego zlepka utworzą się
                                rączki, nóżki i główka z mózgiem. Granica jest płynna, ale Ty ją wyznaczasz w
                                jeden sposób, a możliwe jest wyznaczenie także w inne. I dlatego nauka, widząc
                                tę rozmytą granicę, mówi, że ona rozmyta jest i nie da się jej precyzyjnie
                                wyznaczyć. I nie wyznacza dla Twojej wygody tam, gdzie religianci by jej
                                chcieli. Nauka nie narzuca. Narzuca religia, która chce rządzić światem.

                                > Masz rację - tego pytania nie można zostawić bez odpowiedzi.
                                > Bo jeśli to nie jest człowiek

                                To nie jest dorosły, samodzielnie istniejący człowiek.

                                > - to doskonalmy przemysł aborcyjny... ale jeśli to
                                > JEST człowiek

                                Według innej definicji można powiedzieć, że jest - ale to naciąganie definicji,
                                bo ma ona wtedy już inny zakres znaczeniowy. Np. jest to ludzki kod genetyczny.
                                A to jest definicja kodu genetycznego. nie wolno dla swojej wygody przenosić
                                znaczeń między definicjami.

                                > - no to nie zabijajmy niewinnych, bo to nie tylko grzech ale i
                                > straszna zbrodnia.

                                Bzdura. Nie wolno zabijać NIKOGO. Nie tylko niewinnych. Co to za teza? Nie
                                używaj zbędnych, zniekształcających kontekst przymiotników. Płód może być winny
                                śmierci matki, jeśli już zaczynamy przy pomocy przypadków szczególnych
                                uogólniać. Płód, zarodek nie jest ani winny, ani niewinny.

                                Cała Twoja akcja to jedna wielka manipulacja. Wciąż łamiesz elementarne zasady
                                logiki. Manipulujesz. Przekręcasz. I udajesz, że wszystko jest w porządku.
                              • kora3 Azerko, a kogo chcesz tu oszukać?:) 14.05.10, 23:05
                                tak na serio? Bo kogos chcesz ma pewno. Zastanawiające kogo masz za
                                takiegi idiote, z przeproszeniem idiotóesmile

                                NIKT ani tutaj ani w siecie nauki nie zaprzecza, ze polaczenie
                                ludzkiej komórki jakowej i ludzkiego plemika, to ludzkie geny o faza
                                rozwoju życia LUDZKIEGO. Tymczasem Ty starasz sie chyba wytworzyć
                                wrenie, ze któs z nas mniema, iz wskutek polaczenia takich ludzkich
                                potencjałów ma szanse przyjsc na swiat kot, woieczka, albo zabasmile

                                Pozwole sobie opowiedziec za siebie i za Diabolla , bo jestem pewna,
                                ze podzieli me zdanie: my WIEMY, ze to ludzki potencjał!!! HAlo,
                                Ziemia, wiemy smile

                                Cala róznica polega na tym, ze Ty jestes przekonana, ze połaczone
                                ajo i olemnik to taki sam człowiek jak noworodek, czy nastoletaek, a
                                my jesteśmy przekonani, ze nie. Dla Ciebie jajo w jakowodzie to
                                dziecko, a dla mas ludzki potencjal.
                                I ze znów sobie pozwole odp. za Diabolla i siebie (niech mi
                                przeorzystojny wybaczy) dla nas waznuejsze jest szczescie ludzi
                                pragnących miec dziecko i poddających się in vitro, niz to, ze
                                jakies zamtozone komórki tegi nie przezyją, sorry. Mozesz to sobie
                                nazywac jak chcesz smile, ale ja tak czuję, choć sama nigdy nie
                                pragnelam miec dziecka i nie współodczuwam takiek potrzeby z tymi
                                ludźmi.Ja te potrzebe rozumiem.

                                A gadanie o jakichkolwiek altermatywach dla kobiety w ciazy, która
                                nie ma na wychowanie dziecka, np. bredzieie, ze moze je oddać jest
                                przepraszam, ale przejawem ignorancji wobec nastawienie naszego
                                spółeczenstwa, albo udawniem,z e się przylecało z Klsiezyca, o ilr
                                nir z Syriusza.
                                JAk kobitke nie stac na dziecko, to nie stac ją też, zeby na
                                powiedzmy 5 miechó wyjechac poza miejse zameiszkania, nierzadko
                                zostawiając dzieci(!!!), ze niby do pracy i wrócic oddawszy dziecko.
                                Z pzreprowadzka po porodzie też moze byc krucho. A ludzie mają
                                dziwna tendencje do wchodzenia z butami w zyvoe innych. sloe, -
                                babke co oddala dzieco by zjedli. Wiec woli usunac ciąże.
                  • kora3 No chwila chwila, nie manipuluj Azerko 13.05.10, 13:19
                    a000000 napisała:

                    >
                    > wolne żarty.... a może ten wściekły kler chce uchronić te kobiety
                    przez piekłem
                    > ?
                    > Zauważ, że w swoich rozważaniach cały czas pomijasz moralność
                    nauczaną przez
                    > kościół!!! A to jest poważny aspekt, nie do pominięcia.


                    Jesli ktoś jest wierzący w KRK i uwaza, ze pójdzie za aborcję do
                    piekła, to doskonale wie, czym aborcja w kwestii piekielnej grozi,
                    nie?smile
                    • a000000 Re: No chwila chwila, nie manipuluj Azerko 13.05.10, 13:22
                      kora3 napisała:

                      > Jesli ktoś jest wierzący w KRK i uwaza, ze pójdzie za aborcję do
                      > piekła, to doskonale wie, czym aborcja w kwestii piekielnej grozi,
                      > nie?

                      jest sprawa której nie widzisz. Osoba wierząca, zrozumie swój błąd, żałuje, i
                      ekskomunika zostaje z niej zdjęta... Osoba niewierząca umiera w grzechu.
                      • kora3 Re: No chwila chwila, nie manipuluj Azerko 13.05.10, 13:35
                        a000000 napisała:
                        >
                        > jest sprawa której nie widzisz. Osoba wierząca, zrozumie swój
                        błąd, żałuje, i
                        > ekskomunika zostaje z niej zdjęta... Osoba niewierząca umiera w
                        grzechu.


                        nie, jest sprawa, której ty nie widzisz: osoba wierząca jak
                        opisałaś, a niewierząca nie wierzy w grzechy, wiec umiera po
                        swojemu smile
                        Grzech nie ejst faktem, grzech jest subiektywną świadomoscią smile
                        • a000000 Re: No chwila chwila, nie manipuluj Azerko 13.05.10, 14:25
                          kora3 napisała:

                          >a niewierząca nie wierzy w grzechy, wiec umiera po swojemu

                          zgadza się. TYLKO!!!! co potem? mamy dwie opcje. Jest Bóg. Boga nie ma.

                          Jeśli Boga nie ma - to i piekła nie ma.
                          Ale co, jeśli Bóg jest???? Tu nigdy nie będziesz miała pewności ani w jedną ani
                          w drugą stronę... bo istnienia czy nieistnienia udowodnić się nie da. Są tylko
                          nasze domniemania. I nie wiemy, która z nas po śmierci się zdziwi.

                          • kora3 Re: No chwila chwila, nie manipuluj Azerko 13.05.10, 14:33
                            a000000 napisała:
                            >
                            > zgadza się. TYLKO!!!! co potem? mamy dwie opcje. Jest Bóg. Boga
                            nie ma.
                            >
                            > Jeśli Boga nie ma - to i piekła nie ma.
                            > Ale co, jeśli Bóg jest???? Tu nigdy nie będziesz miała pewności
                            ani w jedną ani
                            > w drugą stronę...


                            Ale Azerko wiara, albo niewiara opiera się nie na dowodzie , ani na
                            badaniach jakiś tylko na PRZEKONANIU, ze jest albo nie ma. Taki jest
                            sens wiarysmile w to co JEST i umiemy istnienie tego udowodnic nie
                            trzeba wierzyć. To ejst ówczas fakt, a nie kwestia wiarysmile

                            bo istnienia czy nieistnienia udowodnić się nie da. Są tylko
                            > nasze domniemania. I nie wiemy, która z nas po śmierci się zdziwi.

                            >
                            No cóż , ja myslę sobie, ze jako osobawierząca w Boga nie zawiodę
                            się na mojej wierzesmile Ale ja wierze inaczej niż ty. Być moze się
                            zdziwie, ale być moze bedzie to mile zdziwienie. JAko optymista z
                            natury i osoba uznająca Stwórce za nieskończone dobro mam taką
                            nadziejęsmile
                      • hawela Re: No chwila chwila, nie manipuluj Azerko 13.05.10, 20:55
                        Myślę, że nie mozna mówić o grzechu w odniesieniu do osoby
                        niewierzącej. To "po prostu" zło. Dla chrześcijanina to zło i
                        dodatkowo grzech
                        • kora3 zanalizujmy delakog 13.05.10, 21:44
                          prawda hawelo, ale tylko czesciowa, albowiem nie wszystko co jest po
                          katolicku "złem" jest złem w pojeciu uniwersalnym.

                          Mozna to łatwo zobrazować anaizując dekalog.

                          Nie bedziesz maił cydzych bogów ...
                          Człowiek niewierzącycy nie ma bogów, a jesli nawet miałby zaden nie
                          ejst cudzy, ani własny - zdanie nieprawdziwesmile

                          Nie bedziesz wzywał imienia Pana Boga swego - dla niewierzacego
                          zaden bóg nie ejst swój - zdanie nie dotyczy

                          Panietaj abyś dzoeń swiety swiecił - dla niewierzacego nie ma
                          swietych dni, sa swiwtaeczne i obchodzi jak chce

                          Czcij ojca swego i matkę swą .. hmmm no rodziców się szanuje, jesli
                          na to zasługują, ale w czyn przejawia sie czczenie? diś juz nikt nie
                          ma sytuacji na ogól, ze decyduja o losie dorosłego dziecka.

                          Nie zabijaj - nawet u katolików mocno wzgledne, są odstepstwa:
                          wojna , obrona własna, albo kogoś - poza tym regulowane prawem
                          swieckim

                          nie cudzołoz: całkowicie wzgledne. KAzdy moze intepretowac dowolnie.
                          niekaralne, nieuregulowane (poza nieletnimi - inna bajka) prawem.
                          Jkie zło jest we współzyciu dwojga ludzi którzy się kichaja, sa woni
                          i nikogo nie zdradzają, ani nie oszukują?

                          nie kradnuj - urogulowane prawem

                          nie pozadał zony itede - niekarlne , zona to nie własnosc, a samo
                          pożadanie nawet własnosci to nic złego

                          ani zadnej rzezcy itede - jak wyzej
                          • hawela Re: zanalizujmy delakog 14.05.10, 10:23
                            Nie bardzo rozumiem, w jakim celu tutaj ta Twoja analiza? Oczywistym
                            jest, że jest prawo Boże i prawo naturalne (a także prawo koscielne,
                            prawo cywilne itd). Czasem sie pokrywają, czasem nie. Ale "nei
                            zabijaj" jest prawem naturalnym
                            • kora3 No ja już jasniej nie moge :) 14.05.10, 20:46
                              Poprzednio byłas uprzejma napisać,ze cyt. :"grzech to zło" . Zło
                              jest pojeciem znacznie bardziej obiektywnym, niż grzech. Jako te ten
                              drugi wystepuje w apekcie religijnym, a zło takze w społecznym i
                              prawnym.

                              Nie kradnij i nie zabijaj - to drugie mocno zrelatywoizowane
                              wystepują takze w prawie, ale pozostałe nie. Ni jeszcze "nie mów
                              fałszywego swiadectwa", ale w penych granicach smile
                              To jest obiektywnie uznawane za zło, a np. olewanie ojca, czy matki,
                              którzy cale życie swoje dziecko olewali, albo rezygnacja z zycia z
                              kims kogo sie juz nie kocha - nie. Nie umiem prosciej wylozyc,
                              sorry.

                              Nie zabijaj nie ejst zgodne z prawem naturalnym. Całkiem naturalnym
                              jest, ze ludzie, podobnie jak zwierzeta walczą z sobą. Kiedyś była
                              to walka typowo millitarna, ze tak powiem, a teraz jest np.
                              polityczna, albo społeczna, Chodzi o zdobycie strefy wpływów, pole i
                              zasady zaleza od normy spolecznej w danym czasie. smile
                              Nie powiem, ze mi sie to podoba, bo jestem wojownikiem walecznym,
                              ale nieksorym do walki, kiedy da się jej unikac. Kiedy sie jednak
                              nieda, staje do niej z całym zaangazowaniem smile
                              • grzespelc Re: No ja już jasniej nie moge :) 16.05.10, 21:32
                                > Poprzednio byłas uprzejma napisać,ze cyt. :"grzech to zło" . Zło
                                > jest pojeciem znacznie bardziej obiektywnym, niż grzech. Jako te ten
                                > drugi wystepuje w apekcie religijnym, a zło takze w społecznym i
                                > prawnym.

                                Tak, czy inaczej, nie jest obiektywne. Coś może być złe wyłącznie ze względu na
                                system wartości, jaki się przyjmuje dla jego oceny. Elementarna logika.
              • a000000 Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 12:27
                kora3 napisała:

                .....

                źle rozumiesz, jak zresztą często się to zdarza... wcale nie jesteś
                wyznacznikiem zła, tylko przedstawicielką młodych postępowych mieszkanek
                jasnogrodu. A czy to jest złe, czy dobre - ja nie oceniam.

                >To zwyczajnie nieuczciwe i obłudne wg mnie.

                a nie przyszło Ci do głowy, że te kobiety przeżywają piekło, przed czym chcą
                uchronić innych? Nie przyszło Ci do głowy, że te kobiety zrozumiały co zrobiły?
                Sama wiesz, że w afekcie różne nieprzemyślane rzeczy się robi...a potem się
                żałuje, że było się nieświadomym skutków...

                >Zwłaszcza, ze Kora nie ma osobistego doswiadczenia,

                DEMAGOGIA, Koro. Doświadczeń w wychowaniu dzieci też nie masz, ale potrafisz
                dyskutować, jakbyś ich setkę wychowała.
                • grgkh Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 12:57
                  a000000 napisała:

                  > kora3 napisała:
                  >
                  > .....
                  >
                  > źle rozumiesz, jak zresztą często się to zdarza... wcale nie jesteś
                  > wyznacznikiem zła, tylko przedstawicielką młodych postępowych mieszkanek
                  > jasnogrodu. A czy to jest złe, czy dobre - ja nie oceniam.
                  >
                  > >To zwyczajnie nieuczciwe i obłudne wg mnie.
                  >
                  > a nie przyszło Ci do głowy, że te kobiety przeżywają piekło, przed czym chcą
                  > uchronić innych? Nie przyszło Ci do głowy, że te kobiety zrozumiały co zrobiły?
                  > Sama wiesz, że w afekcie różne nieprzemyślane rzeczy się robi...a potem się
                  > żałuje, że było się nieświadomym skutków...
                  >
                  > >Zwłaszcza, ze Kora nie ma osobistego doswiadczenia,
                  >
                  > DEMAGOGIA, Koro. Doświadczeń w wychowaniu dzieci też nie masz, ale potrafisz
                  > dyskutować, jakbyś ich setkę wychowała.

                  A nie sądzisz, że demagogią jest WMÓWIENIE kobietom, że powinny czuć się
                  winne złu? Dobro i zło nie istnieje obiektywnie. To my, ludzie ustalamy wzorce i
                  do nich się odnosimy. To religia ustala wzorzec, którym represjonuje wierzących,
                  by trzymać ich w poczuciu winy. I sprawować władzę.

                  Religia to narzędzie władzy jednych ludzi nad drugimi.
                • kora3 Re: Widzę,ze stałam się wyznacznikiem "zła":) 13.05.10, 13:31
                  a000000 napisała:

                  > źle rozumiesz, jak zresztą często się to zdarza...


                  To moze ty źle mówisz, skoro czesto ci sie zdarza być nierozumianą?smile

                  wcale nie jesteś
                  > wyznacznikiem zła, tylko przedstawicielką młodych postępowych
                  mieszkanek
                  > jasnogrodu. A czy to jest złe, czy dobre - ja nie oceniam.


                  Młodych? dzięki łaskawco smile mam 38 lat, wiec już dzierlatka nie
                  jestem smile ale dobrze się trzymam smile
                  >
                  [i]> a nie przyszło Ci do głowy, że te kobiety przeżywają piekło,
                  przed czym chcą
                  > uchronić innych?

                  Nie przyszło Ci do głowy, że te kobiety zrozumiały co zrobiły?


                  Wiesz przyszło, tylko ktoś kto przezywa piekło i chce inne chronić
                  przed takowym nie ejst taki agresywny i napastliwy wg mnie.
                  JA też uwazam, ze należy z daleka omijac tzw. małzeństwo, zwłaszcza
                  z osobnikiem zaangazowanym religijnie, bo MAM wlasnie takie
                  doswiadczenia z piekła rodem, Ale nie czynię z ludzi, którzy sie w
                  to pakują morderców. Mogę DORADZIĆ, ze to głupi pomysł, a nie
                  ferowac wyroki. smile

                  > Sama wiesz, że w afekcie różne nieprzemyślane rzeczy się
                  robi...a potem się
                  > żałuje, że było się nieświadomym skutków...


                  A niby skad mam to wiedzieć? TRZEBA być swiadomym skutkow i
                  konsekwencji, chyba, ze ma sie 10-15 lat. Ja na nikogo nigdy nie
                  zwalałam swoich kiepskich decyzji - sama podejmowałam, mój błąd.

                  > DEMAGOGIA, Koro. Doświadczeń w wychowaniu dzieci też nie masz,
                  ale potrafisz
                  > dyskutować, jakbyś ich setkę wychowała.


                  to ty uprawiasz teraz demagofgię, ale lichutko smile SAMA byłam jak
                  kazdy z nas dzieckiem, a wiec wiem co ono czujesmile przynajmniej MOZE
                  czuc z doswiadczenia. Ty za to rozprawiasz o woilnych zwiazkach,
                  jakbyś była specem, a w zadnym nie byłas smile
      • diabollo Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 17:39
        diabollo napisał:

        > Cóż, zdziczenie polskiego kato-prawactwa jest faktem.
        >
        > Z jednej strony kłamstwo powtórzone pięć razy staje się Prawdą (piąta czy
        > dziesiąta ekspozycja "wystawy"), ale z drugiej strony przekaz emocjonalny -
        > czyli podstawowy motyw autorów "wystawy" - zostaje osłabiony.
        >
        > Nie bez powodu autorzy powołują się na pop-kulturę amerykańską, która ocieka i
        > opiera się na obrazach i scenach przemocy.
        >
        > U nas jest nieco inaczaej. Skończy się tak, że ta kłamliwa "wystawa" po prostu
        > spowszednieje, a jedyna makabra, która rodacy zaakceptują w przestrzeni
        > publicznej to będą fotki z mięsek z ludzkich płodów.
        > Wszyscy przywykną do katolickiego zdziczenia.
        >
        > Tak trzymać.
        >
        > Kłaniam się nisko

        Oczywiście coś mi się popiepszyło i powyższy komentaż był do tej wiadomości:

        warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,7865965,Szokujaca_wystawa__z_Hitlerem_przeciwko_aborcji__WIDEO_.html
        A nie do tematu wątku czcigodnej Karafki_Do_Wina.
        Wszystkich przepraszam, dziękuję też za wyrozumiałość.

        ***************

        Na temat tej wystawy pisałem już wiele razy, ale nigdy za mało prostowania kłamstw.

        1. Adolf Hitler mógłby podpisać się pod zdaniem Jana Pawła 2: "naród, który
        zabija swoje dzieci jest narodem bez przyszłości".
        Sęk w tym, że był też rasistą i nacjonalistą, więc chciał świetlanej przyszłości
        dla Niemiec, ale żadnej dla Żydów czy Polaków. Dlatego Niemkom w III Rzeszy
        zabronił przerywania ciąży pod karą śmierci, a Polkom czy Żydówkom na to pozwolił.
        Niemniej w sprawie samej aborcji i jej zgubnego wpływu na naród (czy
        społeczeństwo) Adolf Hitler niczym nie różnił się od np. pana biskupa Michalika.
        Rozumiem, że tzw. "obrońcy życia" biorą sobie Hitlera na sprzymierzeńca w swojej
        walce ideologicznej, prymitywnym kłamstwem (firmowanym przez kler, więc
        katolickim kłamstwem) jest robienie z Hitlera entuzjasty pro-aborcyjnego.

        2. Katolickim kłamstwem jest pokazywanie dużo starszych szczątków płodów niż
        dopuszczane przez prawo przerywanie ciąży do 12 tygodnia i zestawianie to z
        przerywniem ciąży w Polsce.
        (W rzeczywistości europejskiej - odległej od katolickich kłamstw - zdecydowana
        większość przypadków przerywania ciąży przeprowadzana jest farmakologicznie
        środkami wczesnoporonnymi).

        3. Kłamstwem katolickim jest sugerowanie, że ot nie tzw. "obrońcy życia"
        penalizacja przerywania ciąży są głwną przyczyną zysków "biznesu aborcyjnego".
        Tzw. "obrońcy życia" działają w ich interesie. Krajowe korporacje lekarzy
        oficjalnie mówią z tzw. "obrońcami życia" jednym głosem. Cóż, legalizacja
        przerywania ciąży i to jeszcze finansowana przez NFZ napewno zniszczyłaby ten
        cały ich "biznes aborcyjny".

        4. Już o takich "semantycznych" kłamstwach katolickich jak nazywanie przerywania
        ciąży "zabijaniem dzieci" nie ma co pisać.

        Kłaniam się nisko.
        • karafka_do_wina alez nic nie szkodzi 12.05.10, 17:53
          tematy poboczne nie sa zakazane w moich watkach smile

          > 1. Adolf Hitler mógłby podpisać się pod zdaniem Jana Pawła 2: "naród, który
          > zabija swoje dzieci jest narodem bez przyszłości".

          a moze JP2 sciagnal ta mysl od Hitlera? wink


          > 2. Katolickim kłamstwem jest pokazywanie dużo starszych szczątków płodów niż
          > dopuszczane przez prawo przerywanie ciąży do 12 tygodnia i zestawianie to z
          > przerywniem ciąży w Polsce.

          manipulacja nie po raz pierwszy pojawia sie w przekazach czy naukach
          katolickich. mozna by zalozyc na ten temat dluuuuuugi watek z przykladami.


          > 3. Kłamstwem katolickim jest sugerowanie, że ot nie tzw. "obrońcy życia"
          > penalizacja przerywania ciąży są głwną przyczyną zysków "biznesu aborcyjnego".

          klamstwem jest tez twierdzenie "obroncow zycia", ze wazne jest dla nich zycie
          dzieci. przeciez nie jest. wazne jest dla nich tylko do momentu narodzin, potem
          juz ich nie obchodzi. to taka milosc chrzescijaska wybiórcza wink
          • diabollo Re: alez nic nie szkodzi 12.05.10, 21:51
            karafka_do_wina napisała:

            > tematy poboczne nie sa zakazane w moich watkach smile

            Jeszcze raz dziękuję za wyrozumiałość, czcigodna Karafko_Do_Wina.

            Pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko.
          • feel_good_inc Re: alez nic nie szkodzi 13.05.10, 09:10
            > klamstwem jest tez twierdzenie "obroncow zycia", ze wazne jest dla nich zycie
            > dzieci. przeciez nie jest. wazne jest dla nich tylko do momentu narodzin, potem
            > juz ich nie obchodzi. to taka milosc chrzescijaska wybiórcza wink

            Kłamiesz! Wielu księży ma bardzo dużo miłości dla dzieci wink
            • grgkh Re: alez nic nie szkodzi 13.05.10, 12:02
              feel_good_inc napisał:

              > Kłamiesz! Wielu księży ma bardzo dużo miłości dla dzieci wink

              Aż za dużo. To racja. I do tego święta. Zastanawiające jest też skąd to się
              bierze, że księża z reguły mają taki "łagodny, zniewieściały sposób wyrażania
              się", jakże podobny do tego, który się wytyka gejom jako ich "wizytówkę". Czyżby
              to był jakiś rodzaj ogólniejszej, celowej, ewolucyjnie dziedziczonej po naszych
              praprzodkach strategii działającej na osobników gatunku ludzkiego?
          • hawela Re: alez nic nie szkodzi 13.05.10, 21:02
            karafka_do_wina napisała:


            > klamstwem jest tez twierdzenie "obroncow zycia", ze wazne jest dla
            nich zycie
            > dzieci. przeciez nie jest. wazne jest dla nich tylko do momentu
            narodzin, potem
            > juz ich nie obchodzi.

            Właśnei to jest kłamstwem
            • kora3 to jest szczera prawda Hawelo 13.05.10, 22:44
              mozesz nei chciec jej dostrzegac, ale i tak jest ..

              Niemal codziennie stykam się z problemami dziei, które nie mają
              gdzie byś, gdzie meiszkac, nie ma na ich leczenie - instytucje
              prolajfowskie sieo nie nie zajakna. jak prosisz u nich o pomoc
              to "my sie tym nue zajmujemy" taka jest prawda
              • a000000 Re: to jest szczera prawda Hawelo 14.05.10, 10:11
                kora3 napisała:

                instytucje
                > prolajfowskie sieo nie nie zajakna. jak prosisz u nich o pomoc
                > to "my sie tym nue zajmujemy" taka jest prawda

                no bo się nie zajmują.... pomocą biednym zajmuje się Caritas.
                Czy Koro widziałaś, aby Caritas się angażował przeciwko aborcji? NIE! bo się
                tym nie zajmuje.
                Każdy ma swoją statutowa działalność i się w niej specjalizuje.

                Nie tylko dzieci nie mają gdzie się podziać - dorośli również... i popadają w
                patologię... W moim zsypie (smród, brud....) mieszkanie sobie urządzili
                bezdomni... dopóki nie chleją - udajemy że nie widzimy. Choć podłączyli się do
                prądu za który wszyscy płacimy...

                Bezdomność to nie jest problem tylko dzieci... bo co z tego, że dziecku
                zapewnisz dom opieki, skoro gdy takie wchodzi w dorosły świat - to prosto na
                bezdomność... wiem, gminy się starają, czasowe mieszkania przygotowują... ale
                czy dla wszystkich? W dzisiejszych ciężkich czasach, bez wsparcia rodziny,
                trudno stanąć na nogi.

                Ludzie bezdomni to wielki grzech współczesnego świata. Nie każdy ma energię,
                zdolności, talenty... no i szczęście w życiu. Bo jak zauważyłam - bezdomnym i
                po studiach zostać można... są przypadki.

                Tak, Koro, zbyt mało uwagi świat poświęca własnemu marginesowi... dlaczego?


                • hawela Re: to jest szczera prawda Hawelo 14.05.10, 10:26
                  Akurat nie tak dawno był program o tym, że siostrom prowadzącym
                  przedszkole dla niepełnosprawnych dzieci zepsuł sie jedyny bus do
                  pzrewożenia tych dzieci. Tak mi sie pzrypomniało.
                  Nie widzę sensu wypisywania tutaj inicjatyw Kościoła i chrześcijan,
                  które służą człowiekowi w różnych sytuacjach życiowych. To nie ma
                  sensu. Kto nie chce widzieć nie zobaczy, kto nie chce słyszeć nie
                  usłyszy.
                  • kora3 Daj spokój tez mi nieszvzescie - bus 14.05.10, 21:57
                    na moje oko, rzecz do skołowania w pare dni ...
                • kora3 Re: to jest szczera prawda Hawelo 14.05.10, 21:47
                  a000000 napisała:

                  >
                  > no bo się nie zajmują.... pomocą biednym zajmuje się Caritas.
                  > Czy Koro widziałaś, aby Caritas się angażował przeciwko aborcji?
                  NIE! bo się
                  > tym nie zajmuje.

                  owzem widziałam, wypowiadał się na ten temat ksiadz , szef Ciaritasu
                  w pewnymmiescir na Podkarpaciu, zatem jakos tak sie zajmujesmile

                  > Każdy ma swoją statutowa działalność i się w niej specjalizuje.


                  a to bardzo dziwne, ze jakakolwiek intytucja nazywająca się
                  projafowską nie intetesuje sie ŻYCIEM ludzi, warunkami do zycia.

                  >
                  > Nie tylko dzieci nie mają gdzie się podziać - dorośli
                  również... i popadają w
                  > patologię... W moim zsypie (smród, brud....) mieszkanie sobie
                  urządzili
                  > bezdomni... dopóki nie chleją - udajemy że nie widzimy.


                  Woesz Azerko, widac,ze guzik o tym wiesz, sorry. Jest calkiem sporo
                  noclegowni i domów pomocy dla bezdomnych w Polsce, TAKZE
                  prowadzonych przez kosciół. Warunek, no jak myslisz jaki?
                  Prozaiczny, nie wolno pić! a wiekszosc z tych ludzi pije i nie chce
                  sie leczyć. Nie ma CO z nimi zrobic. Zmusic ich poza pewnymi
                  sytuacjami do leczenia nie mzona, a jesli w moclegowniach i
                  schroniskach pozwalano na picie, to wkrótce to byłyby meliny!
                  Są tez bezdomni którzy nie pija, alke NIE CHCĄ iśc do schroniska.
                  A takze osoby starsze. Ot ostatnio pisałam o baulince. 94 lata,
                  sama, dzieci pomarły, wnuki gdzieś tam. Spaliła się jej chałuia w
                  srodku. ale domek ocałał. Nie ma na babcię sposóbu: ejst budma,
                  zaniedbana, ale sprawna umysłowo. Do DPS nie pójdzie za nic. Wies
                  pomaga, moszą jedzienie, jakies rzeczy, sprzątają. Ale to za mało,
                  tu trza opieki. Moznaby pisac i gadać: złi urzednicy, złe państwo,
                  babinie nie chce pomóc. Ale CHCEsmile tylko nie mzoe, na siłe jej nie
                  zmusisz.

                  >
                  > Bezdomność to nie jest problem tylko dzieci... bo co z tego, że
                  dziecku
                  > zapewnisz dom opieki, skoro gdy takie wchodzi w dorosły świat - to
                  prosto na
                  > bezdomność...


                  Wiesz Azerko, to lepiej olać w ogóle?
                  Powiem ci tak
                  : w tej tematyce to daruj, ale nie ucz "ojca dzieci robic"smile
                  Peieniądze przeciw orzechom, ze wiem wiecej niz ty w tym temacie, a
                  takze w temacie jak POMÓC realnie takiej rodzinie, czy dzieciom.
                  Ot, nie tak dawno, w grudniu do nowej socjalki wprowadzila się
                  kobitka z partnetem zyciowym i dzieckiem z minionego małżeństwa.
                  Dziecko kobiecie zabrali, bo razem z mezem pili. Mieszkali u jego
                  rodziców, wiec jak się rozstali musiala się wyniesc. I całe
                  szczescie. Zaczeła sie leczyć, na mittingu poznała goscia, nie
                  alkoholik, ale sympatyk ruchu. Mieszkali kątem u jego rodziny, w
                  pokoiku. Ale NIE PILI. Dziecko systematyczie odwiedzała w DD,
                  inteesowali sie wspólnie z parnetrem szkołą, zabierali na wieta,
                  wakacje. sąd uznał,z e mozna oddac dziecko matce, no, ale nie ma
                  mieszkania. W kolejce do socjalki miejskiej: 23 miejsce. czyli
                  kanał. Dla urzedników, którzy maja kupe bardzo trudnych
                  mieszkaniowych spraw ti kolejna osoba i tyle. ale MOZNA ja pokazaćsmile
                  Powiedziec,z e synek jest e DD tylko dlatego, ze nie ma kata. Moze
                  jeszcze pare lat go tam czeka. A teskni za mama i wujkiem, lubi byc
                  u nich w sublokatorce, bo tam nie piją, nie kłocą sie, ma swoje
                  maleńskie biureczko i rozkładanme łozko. I wiesz co? To proste. smile
                  Napisałam o tych ludziach. O synku jak teskni, o amtce, która
                  załuje,z e piła i chce ozdyskac zdiecko, o jej partnerze, który
                  deklaruje ze kocha jej synka, jak swoje dziecko i p małym kamilku,
                  który ze łzami wraca do DD. Sprawdziłam kobitke : opnia z RODK-u -
                  ok, szkoła -miodzio, DD - wspaniala, AA - nie pije od 1,5 roku, jest
                  na kazdym mittingu, dziala. Uznałam,z e WARTO pomóc i udało się. - W
                  dnou publikacji zadzownił do mnie zastepca prezia odpowiedzalny za
                  te socjalki: Słuchaj, ja nie wiedzialem ze to taka sytuacja. Dziecko
                  ma wrócić do mamy! Przekonaj teraz komisje!. bajecznie proste to
                  było. smile wzielam mame i Kamila i pokazałam ich tej komisji. 6 na 6
                  głosów za przyznanie jej natychmiastowo lokalu w nowo wybudowanej
                  socjalcesmile
                  na swieta Kamil juz byl w domu. Ładnie sobie urządzili. OAn Krzysiek
                  znałazł niezłą prace, a pani Kasia spodziewa sie dziecka. Kamil
                  zapisał sie do sekscji szacjowej. Ma chłopak talent. Ostatnio był
                  drugi w powiecie wsród 10 -latkówsmile
                  a temat nadał mi kolega. Na piwku razem bylismy, opiekunem w DD
                  jest. opowiedział o nocj, zapytał, czy dałoby się jakos przysieszyć
                  to mieszkanie socjalne, bo szkoda dziecka trzymac w DD.

                  A niestety Azerko jest tak, ze w DD sa dzieci z rodzn patologicznych
                  na ogól, które potem powielają los, byt i mentalnosc patologicznych
                  rodziców. jak mówia opiekunowie, dla wiekszosci z tych dzieci lepiej
                  byłoby, zeby ich rodzice, ci patologiczni NIGDY ich nie odwiedzali,
                  skoro już sad nie zabrał im głupio praw. Zabieraja dziecko raz na 3
                  miechy, wraca brudne, zawszone głodne, w starych ciuchach, bo to co
                  miało na sobie srzedali na jabole. Opiekun nic nie ztobi Jak dziecko
                  zabiera rodzic majacy prawo, trzeźwy, musi oddac. Poyem piszą do
                  sadu, w jakim stanie fizycznym i schicznym wraca i zwykle daje to
                  zero efektów. Take dziecjo czuje sie jedmak na ogół zwiazane z
                  rodzicami, bo innych nie ma wszak i jak opuszcza dd wchodzo w to
                  samo zrodowisko.
                  Przykładem, ze mze byc inaczej jest np. znana mi Beata. wychowała
                  się posmierci babci w DD. Matka zapiła sie 5 lat temu, Beata, jak
                  widzi ojca, który zresztą jej nie poznaje, przebiega na druga strone
                  ulicy. To taki chlor zebrzący o złotówke. Całe szczescie jej nie
                  szukali nigdy. Skończyla liceum i znałazła pracę, w kiosku -
                  kosmetyki, prasa, papierosy itp. Studiuje socjilogię, jest na 3
                  roku. Do zeszłego miesiaca wynajmowała mieszkanie na spółke z 2
                  innymi dziewczynami. Od paru dni mieszka ze swoim chłopakiem. On
                  własnie kończy politecnike, babcia jego przeniosła się do ejgo
                  rozdiców, mają wiec mieszkanie. Mozna? Można smile
                  >
                  > Ludzie bezdomni to wielki grzech współczesnego świata. Nie każdy
                  ma energię,
                  > zdolności, talenty... no i szczęście w życiu. Bo jak zauważyłam -
                  bezdomnym i
                  > po studiach zostać można... są przypadki.


                  Azerko, sparwa jest taka: w kazdej chwili mozna. Ale nie popadaj w
                  skrajnosci. Wiekszosc pensjinaruuszy schronisk jakich znam i z
                  jakimi miałam oakzje gadać, sama przyznaje,z e sami sobie zgotowali
                  tem los.
                  >
                  > Tak, Koro, zbyt mało uwagi świat poświęca własnemu marginesowi...
                  dlaczego?
                  >
                  >
                  • kora3 Świat poswieca swojemu marginesowi nie tak mało 14.05.10, 21:54
                    uwagi wcale. Po prostu swiat zcasem czegoś nsie wie i musi soe
                    znależć czasem taka dobra dusza, jak mój kumpel Aruk, opiekun w DD,
                    eby swiatu się ukazało, co jest. Czasem tez matgines swiata nie chce
                    pomocy, chce pić, narkotywac sie i nic nie zrobisz.
            • karafka_do_wina wypraszam sobie 19.05.10, 12:53
              zarzucanie mi klamstwa. przykladow potwierdzajacych moje slowa jest wiele.
              chociazby corka pani Alicji Tysiac. Sama A. Tysiac mowila, ze nigdy nie pomogla
              jej zadna organizacja katolicka, co wiecej, sam Kosciol odgrywa sie na jej
              dziecku, za "winy" matki. Kiedy dziecko bylo embrionem w jej brzuchu "obroncy
              zycia" bardzo o nie walczyli. gdy sie urodzilo - nikogo z tych "obroncow" nie
              interesuje, nawet proboszcza czy biskupa.

              W sumie to nic nowego. dawniej pietnowano w kosciele dzieci nieslubne. cierpialy
              za "winy" rodzicow.

              tak to jest gdy sie przeklada ideologie nad milosc blizniego. KK w tym przoduje.




              hawela napisała:

              > karafka_do_wina napisała:
              >
              >
              > > klamstwem jest tez twierdzenie "obroncow zycia", ze wazne jest dla
              > nich zycie
              > > dzieci. przeciez nie jest. wazne jest dla nich tylko do momentu
              > narodzin, potem
              > > juz ich nie obchodzi.
              >
              > Właśnei to jest kłamstwem
    • grgkh Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 11:09
      www.youtube.com/watch?v=Jg3fjkQYuqw&feature=related
      A tu demonstracja poglądów młodego pokolenia. Mohery nie wyginą. Kościół
      produkuje kadry, które zadbają o jego świetlaną przyszłość
      www.youtube.com/watch?v=s8b7uE9FmLE - nienawiść w skórze miłości.
      • a000000 Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 14:14
        grgkh napisał:

        >Mohery nie wyginą.

        a niby dlaczego miałyby wyginąć? Bo TY tak chcesz?
        • grgkh Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 14:57
          a000000 napisała:

          > grgkh napisał:
          >
          > > Mohery nie wyginą.
          >
          > a niby dlaczego miałyby wyginąć? Bo TY tak chcesz?

          Stwierdzam fakt, a nie chciejstwo. Sporo ludzi widzi w moherach przewagę
          starszego pokolenia. Tak więc wśród młodszych miałoby być moherów mniej, a ich
          liczba - aproksymując to na osi czasu w przyszłość - mogłaby do "jakiegoś"
          poziomu maleć. Do jakiego - nie wiadomo. To tylko tymczasowa tendencja. Ale może
          nie tendencja, a tylko jedno z wahnięć. Ciekawy problem dla chcącego sobie to
          oszacować. Ale możemy pogawędzić o przyczynach tych wahań. Masz wolę i/lub
          ochotę? smile

          A czy ja czegoś chcę? Na pewno nie chcę ewangelizować, jak wy. Pozostawiam to
          oszołomom wierzącym, że kiedyś zunifikują świat wedle własnych utopii. Ja świat
          badam, szukam reguł rządzących jego zmiennością, chcę sobie go opisać możliwie
          najbardziej prawdziwie.

          A więc czego jeszcze mogę chcieć? Odpowiedzieć podobnie na Twoją, erystyczną,
          prowokację? Pewnie byś chciała, ale Ci się nie powiodło.

          Mnie satysfakcjonuje to, że na mój poprzedni post udało Ci się odpowiedzieć
          tylko taką zaczepką. Reszta argumentów musiała Ci się wydać na tyle silna smile
          (zapisuję to jako kolejny test prawdziwości mojej oceny świata), że nie
          skleciłaś kontrargumentów.
          • a000000 Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 15:22
            grgkh napisał:

            >Sporo ludzi widzi w moherach przewagę
            > starszego pokolenia.

            bo tak właśnie jest. I wielu z dzisiejszych obojętnych młodych - na starość do
            bram religii zapuka. Czyli jest to krzywa rosnąca wraz z wiekiem badanych.

            >Ja świat badam, szukam reguł rządzących jego zmiennością, chcę sobie >go opisać
            możliwie najbardziej prawdziwie.

            byłoby piękne gdyby było prawdziwe... gdybyś chciał badać rzetelnie, z
            uwzględnieniem możliwości wszystkich zdarzeń - jak przystało na naukowca, nie
            odrzuciłbyś a'priori elementu świata niepoznawalnego.

            Twierdzisz, że Boga nie ma - i wywodzisz to twierdzenie z faktu, że skoro nikt
            Go nie widział, skoro nie ma dowodów na istnienie, - to logicznym jest, że Go
            nie ma... Zachowujesz się tak, jakbyś miał pewność, że dysponujesz pełnią wiedzy
            o otaczającym nas świecie...

            O jakiej reszcie argumentów mówisz? Ty tylko stwierdziłeś, że kościół produkuje
            nienawiść w skórze miłości... to jest pomówienie, nie argument... z pomówieniami
            się nie dyskutuje.
            • karafka_do_wina Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 17:55
              > bo tak właśnie jest. I wielu z dzisiejszych obojętnych młodych - na starość do
              > bram religii zapuka. Czyli jest to krzywa rosnąca wraz z wiekiem badanych.

              serio sa takie badania? moge prosic o linka?
              • kora3 Link nie jest potrzebny Katafencjo, bo racje ma :) 12.05.10, 21:39
                Azerka.

                U starszych zwłaszcza kobiet zainteresowanie religią, którego
                wczesniej nie było, gwałtownie wzrasta. Oczywiscie nijak ma się do
                zdobywania jakiejs, choćby najslromniejszej wiedzy w temacie smile
                Zwykle ogranicza się do cgodzenia do koscioła, zeby pokazac nowey
                kostium, bo brak grona znajomych, w którym moznaby sie w nim
                prezentowac, poplotkować w drodze z i do oraz ponarzekac na "te
                dzisiejszą młodziez"smile, bo samemu sie juz nie moze tych fajnych
                rzeczy robicsmile

                Zabawne, ze najwieszymi dewotami na starosc staja się kobitki do
                pewnego wieku zuywajace zycia hmmm no mozna powiedziec bez
                ograniczeń smile - potem już chetnycg do współuzywania płci odmiennej
                brak, a ze horyzonty waskie, to pozostaje "religijnisc" taka, jak
                opisałam smile
                • grgkh Re: Link nie jest potrzebny Katafencjo, bo racje 13.05.10, 00:26
                  Masz rację. Na starość tym się najczęściej różni ateizm odruchowy
                  (nieprzemyślany) od ateizmu przemyślanego, rozumowego.

                  Ci pierwsi często wracają do religii, bo się przestraszą czegoś. Ci drudzy nie,
                  bo wiedzą, że religia jest bezsensem i wiedzą dlaczego.

                  Ważne by wiedzieć dlaczego. Wiedza nas chroni przed zejściem na manowce.
                • a000000 Re: Link nie jest potrzebny Katafencjo, bo racje 13.05.10, 21:06
                  kora3 napisała:

                  > Zwykle ogranicza się do cgodzenia do koscioła, zeby pokazac nowey
                  > kostium,

                  niezwykle spłycasz temat, Koro. Być może niektóre osoby idą dla towarzystwa...
                  ale przeważnie tym ludziom z jakichś przyczyn zmienia się system wartości i
                  wiedzą, że gonili za ułudą.... a właściwa treść życia jest w Bogu. I zaczynają
                  chodzić do kościoła.

                  Długo nad tym się zastanawiałam, był czas, kiedy mnie to złościło - całe życia
                  hula bo piekła nie ma... a jak ten ostatni dzień nadciąga to zaczyna myśleć o
                  tym co dalej... i jak trwoga to do Boga... Nawet nie wiesz, jak mnie taka
                  hipokryzja złościła... ale po dłuższym przemyśleniu i przyjrzeniu się przykładom
                  - doszłam do wniosku, że to nie hipokryzja.... po prostu człowiek z wiekiem
                  zmienia poglądy - porzuca trzpiotowatość i zaczyna rozmyślać. I najczęściej
                  dochodzi do wniosku, że prawdziwą mądrość i ukojenie może spotkać w transcendencji.
                  Ciuszki, flirty, tańce - nie bawią....zakrapiane uczty - szkodzą.... i człowiek
                  zaczyna szukać sensu życia...
                  • hawela Re: Link nie jest potrzebny Katafencjo, bo racje 13.05.10, 21:15
                    To po prostu dojrzewanie i doroślenie. Wiem, że nie każdy z wiekiem
                    mądrzeje, ale jednak jest coś takiego jak "mądrość życiowa". Czasem
                    zupełnie nie jest związana z wykształceniem.
                    Zawsze pasjonowała mnie wiedza, może nawet za bardzo, momentami był
                    to wręcz kult wiedzy (gdy jednocześnie robiłam doktorat i
                    podyplomówkę z innej dziedziny). A jednak wszystkiego, co uważam za
                    prawdziwą mądrość dowiedziałam się poza uczelnią
                    • kora3 Zabawne, ze oczekiwałas, ze odp. na zyciowe sprawy 13.05.10, 22:06
                      zdajdziesz na uczelni - mo cóż, niedijrzałosc chyba , jak u wielu z
                      nas smile
                      ja miałam to szczescie, ze z czescią mej madrosci się urodziłamsmile,
                      mam na myli madrosc zyciową rzecz jasna. I to nieszczescie, ze w
                      pewnym momencie życia uznala, ze moze moje wnętrze powinno isc na
                      kompromis. mój bład i zapłacilam za niego.
                      Bóg bo nikt inny i wierze w o głeboko nie miał takiej mocy, wyzwolil
                      moke wnętrze ponownie. To najwiekszy dar, jaki mozna otrzymac:
                      swiadomisc, ze to co czujesz, o czym jestes naprewde prekonana, to
                      jest dobra i jedyma, unikalna TWOJA dtoga smile
                      • hawela Re: Zabawne, ze oczekiwałas, ze odp. na zyciowe s 14.05.10, 10:29
                        kora3 napisała:

                        > zdajdziesz na uczelni - mo cóż, niedijrzałosc chyba , jak u wielu
                        z
                        > nas smile
                        Alez tak bardzo podkreślacie wartość NAUKI, własnie Ty między innymi
                        w niej szukasz odpowiedzi. Własnie w kontekście życiowych spraw
                        (niedojrzałość?). Ale nie zawsze w niej jest odpowiedź. Czasem nie
                        znajdujemy jej w ogóle, a czasem znajdujemy odpowiedź poza nauką
                        (przynajmniej stricte pojętą)

                        • kora3 Nauki nie mozna igmorować Hawelo :) 14.05.10, 23:35
                          i ja prosty człowiek, ale starający się myslec samodzoelnie, takze z
                          niej czeroie. Uwazam to za calkiem niezły pomysl, zwazywszy, ze
                          gdyby ludzie tak nie robili to pewnikiem jeszcze wiezyliby, ze
                          Zoemia to płaki dysk wsparty na łbach krokodylichm a zaćmienie
                          słońca to boza kara. smile
                          Ale sa pewne zagadnienia, które człowiek moze rowazac tylko sam ze
                          sobą, w swoim sercu i swoim rozumie. niektórzy przy tym niesłusznie
                          ognorują nauke, a inni rozwazaja w sposób otwarty, przyjmuja inne
                          niż własne argumenty. Na tym polega rozwazanie. Betonowe zdanie na
                          ogół mają ignoranci smile
                  • kora3 woesz Azerko, mom zdaniem TY spłycasz :) 13.05.10, 21:59
                    bez złosliwosci smile
                    dlaczego to człowiek szczesliwy nie miałby wiezryc w Stówrcę ?smile
                    dlaczego flirty ciuszki i zabawa, a takze zakrapiana czasem uczta
                    miałaby w tym przeszkadzac?smile
                    Nawet nie wiesz ilu znam ludzi głeboko wierzacych, o zgrozo, nawet
                    duchiwntch masci róznej, co to i zabawia się i wypiją, i zatańczą, i
                    wierzą. Z mocą, z rozumem smile

                    a te osoby, które oceniam jako obłudne, to takie, które albo NIGDY
                    nie mogły zasmakowac tych wlasnie flirtów, ciuszków i zakrapianych
                    imprez, albo teraz nie mogą i dlatego sa takie "swiete" ... wg mnie
                    to czytsta hipikryzja smile jakbu się zdarzyl okazja pogoniłyby za nia
                    nie patzrac na żadna trwogę"smile
                    • a000000 Re: woesz Azerko, mom zdaniem TY spłycasz :) 14.05.10, 09:32
                      Kora, znowu rozumiesz po swojemu... a zapewniam Cię, czas nie stoi w miejscu,
                      zawsze młoda nie będziesz... i na Ciebie przyjdzie czas, gdy ciuszki i zabawy
                      przestaną być wartością.. Poczekaj tak jeszcze z 30 lat, może wówczas zrozumiesz
                      o czym mówię.
                      Przyjrzyj się tym starym i zmęczonym ludziom, którzy idą na majowe... są
                      wystrojeni? rozgadani? roześmiani? A przecież sugerujesz, że ludzie do kościoła
                      idą aby nowe ciuchy pokazać...
                      • kora3 a co ty o mnie wiesz Azerko:) 14.05.10, 22:24
                        a000000 napisała:

                        > Kora, znowu rozumiesz po swojemu... a zapewniam Cię, czas nie
                        stoi w miejscu,
                        > zawsze młoda nie będziesz... i na Ciebie przyjdzie czas, gdy
                        ciuszki i zabawy
                        > przestaną być wartością.. Poczekaj tak jeszcze z 30 lat, może
                        wówczas zrozumies
                        > z
                        > o czym mówię.


                        Specjalnie zacytowałam cie w całosci. Bo twoje wybacz bezczelne
                        odezwanie zrobiło, mimo doswiadzenia, wrazenie na mnie. smile

                        Zastanawiam sie, jak mozna byc tak streotypowymsmile Po pirwsze nic o
                        mnie nie wiesz tak na serio. Zdaje ci się,ze moje zycie sklada sie
                        tylko z zabaw? No chcialabym, ale przez tydzień, potem byłoy
                        nudno. smile

                        A propos tego wypominania mi "młodosci" - nie czuję sie starasmile, ale
                        znam ludzi pracujących juz, mlodszych ode mnie, wc pierwsza liga
                        młodosciowa ze mnie zadma. smile Moja mama (lat 60) była ostatnio u
                        lekarza. Taka wizyta zwiazana z choroba, którą ma i musi dbac, by
                        sie nie pogłebiała. Cukzryca nieinsulinozalezna, z niskim poziomiem
                        cuktu, ale musi brać pastyle. Poza tym jest po dwóch powaznycj
                        operacjach, ale miały miejsc kilka lat temu.
                        Zagadaly się z ajkąs babką tez czekajaca na wiztytę. pani ta
                        powiedziała moejj mamie "Oani to jeszcze młoda, zobaczy pani za 10
                        lat, jak to jest" . Mama przez ciekawosc zapytała te pania ile ma
                        lat. Odp. 61smile
                        Pozory kobitko myla. To, ze moja mama zawsze starannie się ubiera i
                        modnie, acz stosownie do swych warunków i gustu, to, ze jest
                        usmiechnieta, pogodna i niezgryzliwa i pewnie to powoduje, ze daja
                        jej mniej lat miz ma, to nie znaczy, ze nie ma dolegliwosci,
                        chandry, kłopotów zadnych i mysli tylko, jak ładnie wygladacsmile

                        podobnie ja: to,ze nie uwazam, ze powinna w wieku 38 lat się
                        przekreslic, wdziać włosiennice i ogolic głwoe, bo nie mam meza (na
                        szczescie) oraz uznac,z e skończyło sie moje zyciesmile tylko lubie
                        ludzi, ruch, dibre jedzenie, łane ubrania, swoja pracę i mam zycie,
                        które mi odpowiada, ie znaczy, ze nie mam zadnych problemów. Ale ja
                        stykam sie z takimi problemami ludzkimi, ze o swoich jakos
                        zapominamsmile i powiem ci, ze warto, zawsze się tam jakoś rozwiązą smile

                        > Przyjrzyj się tym starym i zmęczonym ludziom, którzy idą na
                        majowe... są
                        > wystrojeni? rozgadani? roześmiani? A przecież sugerujesz, że
                        ludzie do kościoła
                        > idą aby nowe ciuchy pokazać...


                        Oj czasem sa, czasem nie sa. Moi rodzice mają sąsiadke, 78 lat pani.
                        Bez makijazu z domu nie wyjdziesmile, ale wesoła jest, zawsze takie
                        zabawne hostorie opowiada ze swej młodoscismile. Lubi ludzi, a ludzie
                        ją. JAk widzi dziewczynę młoda w mini mówi "ja też nosiłam za
                        młodu", jak widzi pare całującą się w parku "Ja z moim staszkiem tez
                        tak , keidyś.." Nie, nie była królewna. Straciła podczas wójny cała
                        rodzinę. niezabawne historie też opowiada, a ja przyznam, słucham
                        ich równie chciwie, jak tych zabawnych. Ale nie zrzedz tak
                        niemolziwie. I zawsze jest eleganckasmile Wiem, to jest objaw bycia
                        złym smile Usmiech, dbanie o siebie, jakies wymagania od zycia - to
                        objaw skrajnego egoizmu. Trzeba byc smutasemnm z nsem na kwinte i
                        wiecznymi pretensjami do kazdego o wszystko. A głownei o to, ze się
                        nie umiało przezyć fajnie danego sobie zcasu i teraz złosc
                      • kora3 A poza tym, to żyjesz w jakims innym swiecue 14.05.10, 22:35
                        Azerko. W swiecie byc mze swojej młoosci i uwazasz, ze wszystko inne
                        to nienormalmoscsmile

                        Naprawde nie ejst tak, ze jak kobieta wychodzi za mąz i am dzieci to
                        już nie ma prawa ładnie wygladać - bo niby komu miałaby się podobac?
                        mzezowi nie musi wszak smile - wg niektórych. Nie msli o ciuchach ,
                        kosmetykach, stuiach, pracy hobby i SOBIE. Tylko łazi w tzw. podomce
                        i kapciach caly dzień sprzątając, niańcząc i czekając z obiadem
                        na "pana meza". Moze w pierwszyc tyg. po porodzie zajmuje sie
                        głownie dzieckiem, ale normalna kobieta, pracujaca, czy nie zajmuje
                        sie takze sobą.
                      • karafka_do_wina a ja uwazam, ze Azerka nie ma racji 21.05.10, 13:43
                        i nie jest tak, ze z wiekiem ludzie staja sie bardziej religijni czy wierzacy. Kiedys, gdy bylam dzieckiem myslalam, ze faktycznie tak jest. Zawsze widzialam w kosciele wiecej starszych pan niz mlodych ludzi. Chodzily do kosciola codziennie na wszystkie mozliwe nabozenstwa, a w czasie zwyklej mszy obowiazkowo odmawialy rozeniec, szly do komuni, najdluzej ze wszystkiech kleczaly. na pewno bylo to w niektorych przypadkach na pokaz (niech sasiadka widzi, ze jestem bardziej religijna niz ona i lepiej=dluzej sie modle). Teraz jednak rozumiem, ze to nie jest kwestia wieku, a pokolenia. Obecnie moi rodzice sa w wieku ówczesnych starszych pan i wcale nie biegaja codziennie do kosciola, nie klepia rozanca przy kazdej okazji. Podobnie zachowuja sie inne osoby z ich pokolenia. Gdy spojrze na swoje pokolenie, to tez widze w nim mniej religijosci niz widzialam w pokoleniu rodzicow 20 lat temu. Podsumowujac - spoleczenstwo laicyzuje sie, przybywa osob niechetnych KK (nie bez powodu) i mimo ze wierza to nie chodza do kosciola. Procent ludzi religijnych wciaz spada. Dostrzegam tez coraz wiecej osob, ktore z wiekiem zupelnie traca wiare w takiej postaci w jakiej byla im podawana w kosciele i, albo wierza inaczej, albo zupelnie nie wierza, staja sie ateistami i jest im z tym dobrze. Przykladem moze byc tu prof. Religa.

                        Jest jeszcze inna przyczyna takiego stanu rzeczy. Starsze pokolenia licytowaly sie religijnoscia. Kto chodzil czesciej do kosciola, komunii, wiecej sie modlil i zawsze stal w pierwszym rzedzie - byl lepszy, mial wyzsza pozycje w spolecznosci sasiadow. Mlodsze pokolenia traktuja wiare jako cos prywatnego i osobistego, nie obnosza sie z nia, nikt nie czuje sie lepszy od innych, bo chodzi do kosciola. Robi to dla siebie, nie dla sasiadow i na pokaz. Nie uwazaja za gorszych tych, ktorzy nie wierza. Tak przynajmniej jest w moim otoczeniu.
                        • grgkh Re: a ja uwazam, ze Azerka nie ma racji 22.05.10, 18:17
                          A mnie przychodzą na myśl jeszcze i takie przyczyny religijnej aktywności
                          starszych ludzi:

                          1) Starsi mają więcej czasu. Kiedyś, jako młodsi byli zaangażowani w aktywne
                          życie, w zajęcia, które ich pochłaniały i odsuwały myślenie o sprawach religii
                          na dalszy plan.

                          2) Starsi mają często problemy z pamięcią, logiką myślenia itp. - stają się
                          przez to umysłowo trochę podobni dzieciom. Jeśli ich wcześniejsze odrzucenie lub
                          odsunięcie na bok religii jako mało ważnej kwestii wynikało tylko z niemyślenia
                          o niej, jeśli nie było ugruntowane, nie miało solidnych podstaw, to łatwiej mogą
                          się dać sprowadzić na łono religii.

                          3) Starsi często trafiają w nową dla nich sytuację odrzucenia przez otoczenie,
                          dla którego stają się nagle zbędni. To oczywiste, że ludzie odrzuceni, czujący
                          się skrzywdzonymi szukają namiastki tego, co kiedyś posiadali. Staje się nią
                          bóg-opiekun, bóg-dawca dobra, bóg-ojciec (i tu znów motyw dziecka).

                          4) Jeśli wejdziesz między wrony... Starszy człowiek trafiający między innych
                          starszych, religijnych bardziej niż kiedyś, za młodu, będzie ulegał kulturowej
                          standaryzacji. Wsiąka w religijną subkulturę, co nie znaczy wcale, że nagle musi
                          się stawać ekstra religijnym oszołomem. Po prostu kracze jak jego otoczenie.
            • kora3 No właanie Azerko, to uwzględnianie wszystkich 12.05.10, 22:38
              zdarzeń i moliwosci to podstawa. Nie tylko w badaniach naukowych,
              ale też w podejsciu do ludzi.
              Wybacz, alr mam wrazenie, ze ty okazujesz inym zyczliwosc i
              zrozumienie, tylko wtedy, jesli jest szansa wg ciebie, ze taki
              delikwent się z tobą zgodzi. Jesli się nie godzi moze liczyć na
              pogardliwe "co ty tak wiesz" itp. w najlzejszym wydanou.

              Bardzo fajnie się pisze co sie powinno robić, kiedy dotyczy to
              sytuacji w której sami nie jesteśmysmile Wtedy można się powymądtzać
              ile wlezie, nie? kłopot w tym, ze to tylko wymadrzanie na ogół.
              Byłaś w sytuacji niechcianej ciąży i rozwazałaś aborcję?
              ja przyznaje,ze nie. i wg mnie to dosc łatwe jest smile
              Poniewaz nie planowałam dzieci, stosowałam antykoncepcję, a kiedy
              jej nie stosowałam, liczylam sie z mozliwoscią ciąży - proste, nie?

              Niby proste, ale nie dla kazdego. Moze gdybym sie urodzila i
              wychowała w innej rodzinie nie mogłabym sie tak wymadrzac, bo np. w
              wieku 16 lat zaszłabym w ciąże z jakims chłoptasiem, który by to
              olał. I wtedy pewnie myslałabym o aborcji, moze nawet o
              samobójstwie. Bo takie sytuacje też sie zdarzają przecież.
            • grgkh Re: katolicka nienawisc 13.05.10, 00:18
              a000000 napisała:

              > grgkh napisał:
              >
              > > Sporo ludzi widzi w moherach przewagę
              > > starszego pokolenia.
              >
              > bo tak właśnie jest.
              > I wielu z dzisiejszych obojętnych młodych - na starość do
              > bram religii zapuka. Czyli jest to krzywa rosnąca wraz z
              > wiekiem badanych.

              I tu się znów różnimy. Dla mnie wiara lub niewiara każdego człowieka jest
              nieistotna. To jego prywatna sprawa. patrzę na to, jakimi są ludzie. Dobrymi lub
              złymi. I widzę, że religia czyni ich dogmatykami chcącymi narzucać swoje
              urojenia innym, pośrednio także i mnie.

              A czy ktoś zapuka to mnie nie obchodzi. Jak głupi to zapuka. Jak mądry to nie.
              Głupi, bo się boi, a nie rozumie, że bać się nie musi. A Ty się boisz boga swego?

              > > Ja świat badam, szukam reguł rządzących jego zmiennością,
              > > chcę sobie go opisać możliwie najbardziej prawdziwie.
              >
              > byłoby piękne gdyby było prawdziwe...

              Nie zachowuj się arogancko, jakbyś posiadła wiedzę o mnie. To jest prawda. Nic
              nie wiesz i warta Ci - rozumiesz to? - wara Ci od oceniania mojej osoby. Moje
              poglądy możesz, ale od mojej osoby trzymaj się z daleka.

              > gdybyś chciał badać rzetelnie, z uwzględnieniem możliwości
              > wszystkich zdarzeń - jak przystało na naukowca, nie
              > odrzuciłbyś a'priori elementu świata niepoznawalnego.

              To jest IDIOTYZM. Czy Ty tego nie widzisz? To jest sprzeczność logiczna.

              Świat poznawalny to wszystko, co poddaje się badaniu. Nic więcej dla nas nie ma.
              Świat niepoznawalny nie ma nic wspólnego z naszym światem - NIE ISTNIEJE
              DLA NIEGO
              i definicyjnie nie może istnieć. Gdyby zaistniał, to
              stałby się poznawalny.

              O czym Ty mówisz? O jakim świecie? Co o nim wiesz? Skąd to wiesz, jeśli jest - z
              założenia - niepoznawalne? Zastanów się, jakie bzdury gadasz.

              > Twierdzisz, że Boga nie ma -

              A jest? Jeśli go usłyszałaś w swojej głowie, to dla Ciebie jest. Ale dla mnie
              nie ma, bo ja najpierw weryfikuję prawdziwość swoich zwidów. Jak widzisz mamy
              różne metody poznawania świata.

              Tak twierdzę - boga na pewno nie ma. Jeśli Tobie wolno stwierdzić, że on na
              pewno jest, to mnie wolno twierdzić coś odwrotnego, z taką różnicą, że ja swoją
              rację potrafię udowodnić logicznie, a Ty swojej już nie.

              > i wywodzisz to twierdzenie z faktu, że skoro nikt
              > Go nie widział, skoro nie ma dowodów na istnienie,
              > - to logicznym jest, że Go nie ma...

              Opieram to także na stwierdzeniu, że w naszych wizjach świata istnieje tylko to,
              co zostało zweryfikowane doświadczalnie, a gdy powtórna weryfikacja to
              sfalsyfikuje, to ten obiekt z opisu świata znika i znów nie istnieje.

              Jak widzisz opisy świata z naszej świadomości są ZAWSZE chwilowe, zmienne, a nie
              jakieś tam na stałe. I takimi "na stałe" nigdy nie będą. I dlatego właśnie boga
              takiego "na stałe" nie ma i być nie może.

              Proste?

              > Zachowujesz się tak, jakbyś miał pewność, że dysponujesz pełnią
              > wiedzy o otaczającym nas świecie...

              Jest na odwrót. Ja we wszystko wątpię. To ty jesteś pewna, bez żadnego dowodu,
              że bóg istnieje.

              Jak można bez dowodu, być pewnym na 100%? Czy to jest logiczne? Przecież mówisz
              o świecie, bo bóg jest jakoś ze światem związany, odmawiasz bogowi prawa do
              weryfikacji doświadczalnej.

              BZDURY. Religie i mitologie to alogiczny bełkot.

              > O jakiej reszcie argumentów mówisz? Ty tylko stwierdziłeś,
              > że kościół produkuje nienawiść w skórze miłości...

              No właśnie... Pozwól żyć obok Ciebie innym ludziom i nie zabraniaj im aborcji,
              gdy muszą się na nią zdobyć. Muszą, bo to wy, nienawidzący radosnego seksu
              dającego ludziom ekstazę równą łączności z bogami, oświaty na ten temat,
              zabraniający używania prezerwatyw, chcący sobie podporządkować mnie i innych
              ludzi, dla władzy samej wpieprzacie się w moje i innych życie.

              Nie macie monopolu na prawdę, czy to rozumiesz? A ta wasza prawda to hipokryzja
              księży pedofilów, których kryjecie przed karą i dopuszczacie do dalszego
              kontaktu z potencjalnymi ofiarami.

              Dzieci są dla was, dla waszej religii, MATERIAŁEM do indoktrynacji, do
              przerobienia na bezmyślne i posłuszne klony. Po to, by rządzić za pomocą
              religii, by okłamywać ludzi, że teraz mają oddać kapłanom (niby to bogu)
              wszystko, swoje myślenie, wolność i w cichości cierpieć, bo po śmierci dostaną
              coś, czego nie ma. Co za obrzydliwe wykorzystywanie, ogłupianie. Ludzie oddają
              całe swoje życie, swój jedyny i największy skarb, organizacji, która wszystko
              opiera na wymysłach i jeszcze twierdzi, że to na pewno jest prawda choć niczego
              nie da się udowodnić. Kto to mówi? Bóg? Nie. To ludzie mówią. Oszuści, kłamcy.

              > to jest pomówienie, nie argument... z pomówieniam
              > i się nie dyskutuje.

              Nienawiść jest wpisana w religię, bo religia to narzędzie władzy. Nie darmo
              żołnierze idą na wojnę zabijać innych ludzi z imieniem boga na ustach. A religie
              to przyklepują, święcą karabiny, żeby lepiej strzelały, żeby lepiej zabijały.

              Czy mam Ci wyliczyć wojny religijne, które się toczyły jeszcze niedawno między
              wyznawcami różnych wersji bogów? Miliony ofiar. Indie i Pakistan - islam i
              hinduizm, Irak i Iran - wersje islamu, Ulster - wersje chrześcijaństwa,
              Jugosławia - islam i chrześcijanie. Itd. Mało Ci? Nie widzisz, co się dzieje?
              Nie widzisz, co ludźmi kieruje i skąd czerpią nienawiść do innych ludzi? Władza
              i religia, religia i władza.

              Dobrze robisz, że nie dyskutujesz, bo znów byś się ośmieszyła.

              Religia to jedna z najgorszych idei jakie się narodziły w ludzkiej głowie.
              Całkowite uzależnienie, ludzie się stają wykonawcami rozkazów. Bez myślenia,
              które nas wyróżnia od zwierząt. Stajemy się wtedy gorsi od najdzikszych bestii.
              • a000000 Re: katolicka nienawisc 13.05.10, 10:27
                grgkh - niniejszym wyczerpałeś moja cierpliwość. Do mnie masz czelność mówić tak:


                Cytat Nie zachowuj się arogancko, jakbyś posiadła wiedzę o mnie. To jest
                prawda. Nic nie wiesz i warta Ci - rozumiesz to? - wara Ci od oceniania mojej
                osoby. Moje poglądy możesz, ale od mojej osoby trzymaj się z daleka.



                natomiast tylko w tym wątku pozwalasz sobie na ataki personalne z cyklu poniżej
                pasa:


                Cytat

                Coś gonisz w piętkę, Azerko.

                Jesteś morderczynią.

                To kwestia Twojego braku wiedzy i udawania, że ją posiadasz.

                Twoje pomysły wskazują na to, że powinno się potraktować Ciebie jak dawcę
                narządów, z wyjątkiem mózgu, na którego na dawcę się nie nadajesz. Twoje
                myślenie jest całkowicie pozbawione logiki.

                Następny nonsens. Ty chyba naprawdę chodziłaś na wagary. Za to katechezę wkułaś
                i teraz ją bezmyślnie powtarzasz. Na czym wy się znacie? Dno.

                Jak całe wasze religijne, pokrętne myślenie.

                Przysrać i oczernić. To jest wasza chrześcijańska metoda
                dyskusji. Wasz bóg jest bogiem zła, bo pod jego wpływem sama stajesz się zła.
                Niech to do Ciebie w końcu dotrze.

                W rzeczywistości jesteście marionetkami, które pracują na religijny koncern -
                ogłupionymi, pozbawionymi krytycyzmu wobec przyjmowanych od niego idei,
                bezwolnymi i nienawidzącymi reszty świata, którego inność wściekle zwalczacie.

                Zastanów się, jakie bzdury gadasz.

                Dobrze robisz, że nie dyskutujesz, bo znów byś się ośmieszyła.


                W związku z powyższym stwierdzam, że ponieważ Twoje prawdy objawione mi nie
                odpowiadają, gdyż nie potrafiłeś mnie do nich przekonać - a stosując retorykę
                obrażania i dyskredytacji oponenta wpisałeś się w najgorszą z możliwych metod
                pozyskiwania wyznawcy - zakańczam niniejszym wszelkie próby porozumienia i
                uzyskania przynajmniej cienia uznania tego, że jestem człowiekiem który będąc
                moherem ma jakiekolwiek prawa do życia forumowego, bez narażania się na
                obraźliwe inwektywy ze strony postępowca z jasnogrodu.
                Dyskryminacja inaczej myślących kwitnie i ma się dobrze!!!!


                • grgkh Jak poznałaś zawartość świata niepoznawalnego? :) 13.05.10, 12:51
                  a000000 12.05.10, 14:13

                  Sądzę, że i Tobie przydałoby się jakieś przeszkolenie w tej materii, gdyż nie pojmujesz, że nienarodzony żyje, że istnieje...


                  > Dyskryminacja inaczej myślących kwitnie i ma się dobrze!!!!

                  Mówienie prawdy o "inaczej myślących" czyli mówiących bzdury, nie jest dyskryminacją. Dyskryminacją dotąd było i byłoby nadal, gdybyśmy nie mieli możliwości tej prawdy o religijnym bełkocie mówić. Dyskryminowaniem takich jak ja jest konstytucyjne chronienie uczuć religijnych, co wam pomieszało w głowach, bo to jawna nierówność traktowania obywateli państwa. Moje uczucia są takie same jak Twoje. A że Ty te swoje wiążesz sobie z bogami, których nie ma żądając z tego tytułu dla siebie uprzywilejowania, to jest dyskryminacja mojej osoby.

                  I to trzeba zmienić. W prawie i w świadomości. Są państwa, gdzie świeckość jest autentyczna. U nas jest po katolicku zakłamana. I przeciwko temu zakłamaniu występuję publicznie. Ty sobie możesz w dowolne bzdury wierzyć, bo to Twoje prywatne prawo, ale w przekazie publicznym ma być obiektywizm. I o to będę zabiegał.

                  Jeśli się obrażasz, to Twój problem. Jednego powtarzacza bzdur publicznie będzie nieco mniej. Jeśli natomiast chcesz prawdy, jeśli uważasz, że możesz jej dowieść, to miej odwagę dyskutować i nie unikaj odpowiedzi na zarzuty.

                  Na forum nie jesteśmy osobami i od oceny osób trzymaj się daleko. Na forum pojawiają się WYŁĄCZNIE nasze poglądy. I to one mają się ścierać. A jak ktoś kiepsko ich broni, to można to powiedzieć, co uczyniłem poprzednio smile, a co Cię tak dotknęło. Bo nie jest to ocena Twojej osoby, ale sposobu w jaki dyskutujesz, w jaki swoje poglądy przedstawiasz.

                  --

                  a000000 12.05.10, 15:42
                  sama się wyrzuca, w sposób przewidziany przez naturę... no i kodu ma połowę.


                  --
                  Gdzie jest Twoja odpowiedź? Jakiego rodzaju jest Twój argument? Czy jest "mądry"?
                  --

                  a000000 13.05.10, 09:53
                  a Ty jeszcze nie wiesz, że nikt nie jest w stanie mi niczego narzucić?


                  --
                  I to jest kwintesencja Twojej tutaj obecności. Jesteś tu by ewangelizować, a nie by ustalić prawdę lub się czegoś nauczyć. Ty wiesz.
                  --

                  a000000 12.05.10, 14:14
                  grgkh napisał:

                  >Mohery nie wyginą.

                  a niby dlaczego miałyby wyginąć? Bo TY tak chcesz?


                  --
                  Dlaczego sugerujesz, że ja czegoś miałbym chcieć? Dlaczego przypisujesz mi coś, co nie ma miejsca? Dlaczego prowokujesz?
                  --

                  a000000 12.05.10, 15:22

                  byłoby piękne gdyby było prawdziwe... gdybyś chciał badać rzetelnie, z uwzględnieniem możliwości wszystkich zdarzeń - jak przystało na naukowca, nie odrzuciłbyś a'priori elementu świata niepoznawalnego.


                  --
                  A gdzie jest odpowiedź na moje argumenty? Nie ma jej?

                  Przypisujesz mi nierzetelność badania. Nie wiesz nic o mnie. Nie polemizujesz z moimi argumentami, ale mnie oczerniasz, mnie, osobę, a nie moje argumenty. To Ty nie uwzględniasz wszystkich zdarzeń, jak tutaj, gdy napisała Ci to kora forum.gazeta.pl/forum/w,95165,111317303,111377095,No_wlaanie_Azerko_to_uwzglednianie_wszystkich.html
                  A teraz, dla wygody panny,
                  której nikt niczego jeszcze nie narzucił, dogmatycznie wierzących w jedną, pełną fałszów tezę, rejterujesz.
                  --

                  Prawda jest taka, że cała Twoja argumentacja okazała się nędznej jakości i kłamliwa. I nie potrafisz jej obronić. Twoje wypowiedzi to seria wykrętów, uników, ucieczek od odpowiedzi.
                  • grgkh Jak poznałaś zawartość świata niepoznawalnego? :) 13.05.10, 17:25
                    -= To jest test -=- To jest test -=- To jest test =-

                    dla Azerki, oczywiście...

                    Jeśli logicznie myślisz to odpowiedz na to pytanie:

                    Jak poznałaś jakiekolwiek dane n/t świata niepoznawalnego?

                    Odpowiedź potraktuję jako okazję do przeproszenia Ciebie za sugestie, że nie
                    myślisz logicznie. Brak odpowiedzi niech wszyscy czytający rozumieją jako
                    Twoje przyznanie się do bezmyślnej pisaniany pod dyktando kościoła. Jeśli się
                    coś wypowiada jako prawdę, to trzeba umieć tego bronić. Teraz okaże się jaka
                    ta Twoja prawda była. smile
    • feel_good_inc Re: katolicka nienawisc 12.05.10, 11:19
      > - Wy wszyscy tutaj nie jesteście homoseksualistami! Jesteście intelektualistami

      Ciekawe jak to sprawdził smile

      > Dowod
      > ził, że "zdrowie jednostki społeczne" powinny zawierać małżeństwa i mieć dzieci
      > , być podporą społeczeństwa i wytwarzać więcej niż konsumować.

      Należy go osadzić w Gitmo jako groźnego terrorystę, który dąży do destabilizacji światowej gospodarki przez nadprodukcję dóbr bez zapewnienia rynków zbytu. A rozmnażać to się mogą w USA, gdzie mają słabe zaludnienie, a nie w Europie.
    • kora3 nic nowego Karafko 12.05.10, 12:00
      i nic zaskakującego, niestety. Zaiste dziwne, ze katolicy mieniący
      się monopolistami od "miłosci bliźniego" sa najbardziej
      nienawistnymi ludźmi, jakich miałam okazję spotkać. Dziwne, ale tak
      stare i tak powszechne, ze w nikim chyba nie budzi to zaskoczenia.

      Sama przez pare lat doświadczałam tej wręcz bulgoczacej w tych
      ludziach nienawisci w realu i bliskim otoczeniu. Nienawidzą
      wszystkiego co jest inne, nowe, a w szczególnosci interesujące dla
      innych smile
      Non stop pieją o miłosci i miłosierdziu, a najchętniej pozakuwaliby
      wszystkich myslących inaczej niż oni w dyby.
      Jedynym sposobem na nich w bezposrednim kontakcie jest robienie
      swojego, a oni niech sobie gadają. Póki nie obrazają, ale z
      doswiadczenia wiem, że katolicy- obrazacze są z reguły tchórzami.
      Mocni w kupie, a jak ich postraszyc konsekwencjami szybko podkulają
      ogonysmile
      • grgkh Re: nic nowego Karafko 12.05.10, 15:23
        kora3 napisała:

        > Jedynym sposobem na nich w bezposrednim kontakcie jest robienie
        > swojego, a oni niech sobie gadają.

        Popieram. Róbmy swoje.
      • hawela Re: nic nowego Karafko 12.05.10, 16:10
        kora3 napisała:


        > Jedynym sposobem na nich w bezposrednim kontakcie jest robienie
        > swojego, a oni niech sobie gadają. Póki nie obrazają,

        Ty oczywiście tym postem nikogo nie obraziłaś
        • kora3 Nie Hawelo, nikogo nie obraziłam 12.05.10, 21:33
          takie mam doswiadczenia i odczucia. Zresztą wystarczy się rpzejrzec
          dookoła, posłuchac tych ludzi, zeby moje słowa się potwierdziły.
          Zapewne nie wszyscy tacy sa, ale z tych najbardziej zaangazowanych
          na pewno wiekszosc
          • hawela Re: Nie Hawelo, nikogo nie obraziłam 13.05.10, 11:19
            A ja uważam, że obraziłaś.
            Czyli rzecz względna
            • kora3 Re: Nie Hawelo, nikogo nie obraziłam 13.05.10, 11:21
              Uwazać mozna co się chce, ale fajnie byłoby umieć wskazać podstawy
              tego smile
              • a000000 Re: Nie Hawelo, nikogo nie obraziłam 13.05.10, 13:20
                kora3 napisała:

                > Uwazać mozna co się chce, ale fajnie byłoby umieć wskazać podstawy
                > tego

                proszę bardzo. Napisałaś tak:

                > Jedynym sposobem na nich w bezposrednim kontakcie jest robienie
                > swojego, a oni niech sobie gadają. Póki nie obrazają,

                Jest to okazanie pogardy i wywyższenie się. MY robimy co uważamy, bez
                uwzględnienia postulatów ONYCH, którzy niech sobie szczekają... nasza karawana i
                tak idzie dalej.

                Społeczeństwo to zbiór różnych poglądów. A społeczeństwo demokratyczne stara się
                uwzględnić tych poglądów jak najwięcej. Takie wyeliminowanie a'priori którejś z
                grup, bo ich poglądy są odmienne - to prosta droga do dyktatury. Że już nie
                wspomnę o dyskryminacji.
                • kora3 Re: Nie Hawelo, nikogo nie obraziłam 13.05.10, 13:39
                  a000000 napisała:

                  >
                  > Jest to okazanie pogardy i wywyższenie się. MY robimy co uważamy,
                  bez
                  > uwzględnienia postulatów ONYCH, którzy niech sobie szczekają...
                  nasza karawana
                  > i
                  > tak idzie dalej.


                  I to jest objaw pogardy? to znaczy co? Jak ktos bedzie się wtrącał
                  do MOJEGO ŻYCIA nachalnie, to CO MAM ROBIĆ wg ciebie?
                  bo wg mnie olac to i robić jak uwazam, a nachalne osoby niech sobie
                  mówią, przecież ich nie zmienię smile
                  >
                  > Społeczeństwo to zbiór różnych poglądów. A społeczeństwo
                  demokratyczne stara si
                  > ę
                  > uwzględnić tych poglądów jak najwięcej.


                  Ale Azerko, w obrebie MOJEGO życia cudze poglądy mnie nie
                  interesująsmile
                  Mogą sobie mieć poglądy na SWOJE ŻYCIE, a nie na mojesmile_

                  Takie wyeliminowanie a'priori którejś z
                  > grup, bo ich poglądy są odmienne - to prosta droga do dyktatury.
                  Że już nie
                  > wspomnę o dyskryminacji.


                  nie rozumiesz - są obszary PRYWATNOSCI życia człowieka. I w te
                  prywatnosc nikomu nie wolno się wcinac ze swoimi poglądami - ma od
                  tego SWOJE ŻYCIE.