oby.watel
04.08.11, 14:51
W Norwegii Norweg strzelał do Norwegów. W Polsce Polacy oddali się temu, co uwielbiają - określaniu "adekwatnej" kary. Dlatego największą zbrodnią, jaką sprawca może popełnić, to pozbawić się życia podczas lub tuż po dokonaniu czynu. Wtedy Polacy natychmiast tracą zainteresowanie sprawą niezależnie od liczby ofiar. No bo co można zrobić trupowi? Pozbierać szczątki i posolić? Sprasować i zjeść?
Charakterystyczne, że poza kilkoma idiotycznymi propozycjami, jak na przykład postulatem wprowadzenia kary śmierci, żaden zabierający głos polityk nie zadał sobie trudu by przyjrzeć się motywom sprawcy. A jest się czego bać. Po zamachu w Oslo na portalu „Rzeczpospolitej" pojawiła się rozmowa wideo ze świątobliwym Jarosławem Gowinem, w której powtarzał tezy z manifestu Breivika: wszystkiemu winna jest polityczna poprawność, bezideowość, wielokulturowość; w Europie powinno się rodzić więcej Europejczyków, islam nas zalewa, to są barbarzyńcy... Zaskoczona dziennikarka zwróciła uwagę na zbieżność słów Gowina z manifestem Breivika. Nie zrażony Gowin nawet się nie speszył i powtórzył to samo. Nawet to, co stało się w Oslo, nie przekonało go, że parlamentarzysta, zwłaszcza mający pełną gębę frazesów o wartościach, powinien ostrożniej formułować myśli. Jeśli tego typu bełkot w ogóle można określić tym mianem. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że wbrew temu, co wmawiają niektórzy publicyści i wszyscy populiści, Breivik nie jest szaleńcem, nie cierpi na chorobę psychiczną! Można wręcz postawić tezę, że nie jest bardziej, a wręcz jest mniej szalony niż... niejeden polski parlamentarzysta czy działacz.
Na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku bez trudu można kupić pamiątkę po nazistach, a kolekcjonerzy sprzedają je - w świetle ostatniego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego - legalnie. Można znaleźć przedmioty ze swastykami: hełm żołnierza Wehrmachtu, opaska na mundur, odznaczenia, rozkazy i wiele książek sławiących Hitlera, NSDAP i III Rzeszę. Jak widać hasło Gott mit uns nie straciło na aktualności, choć nadal zakazana jest sprzedaż Mein Kampf po polsku...
Ale wróćmy do Breivika. Zgodnie z tym, co sam pisał powodowała nim chęć powstrzymania muzułmańskiej imigracji do Europy. Dlaczego więc nie zaatakował skupiska imigrantów względnie siedziby rządu, który tę imigrację akceptował? Jaki związek z emigrantami mieli młodzi socjaldemokraci na wyspie Utoya?
Działania Breivika są tylko pozornie bezsensowne. Bowiem cechą charakterystyczną fundamentalistycznych terrorystów jest godzenie w swoich, a nie w deklarowanych wrogów. W Pakistanie, Afganistanie, Algierii, Iraku ofiarami bomb i zamachów padają głównie rodacy, muzułmanie. Dlaczego? Bo to oni są winni! Bo nie są - w tym przypadku - muzułmanami w stopniu wystarczającym, względnie w niewłaściwy sposób. A to jest zdradą, to jest, zdaniem fundamentalistycznych ideologów, przyczyną sukcesów wroga.
Wszystko się odmieni, zapanuje ład i porządek i staną się niepokonani, gdy powrócą do korzeni, do podstaw, do wartości. A ponieważ z niskich pobudek - przekupieni czy zastraszeni - nie chcą tego uczynić, więc należy ich zmusić. A nic ich nie przekona tak dobrze, jak osobista tragedia. Widok skrwawionych szczątków członków rodzin, dzieci, znajomych, pozwoli im otrząsnąć się, zrozumieć niewłaściwość postępowania.
Warto zauważyć, że u podstaw tego rozumowania leży założenie, że sami zainteresowani nie mają prawa decydować o swej przyszłości. Ich przeznaczeniem jest dżihad lub krucjata - każdy inny wybór jest zdradą misji dziejowej, skazaniem jej na klęskę, a ich samych - na śmierć duchową.
Takie rozumowanie prowadzi do wniosku, że im więcej ofiar zamachu, tym lepiej. Śmierć niewinnych ofiar nie będzie bezsensowna, bo zmusi do walki. Oczywiście nie z fanatykami, terrorystami, ale z tymi, których wskażą jako wrogów. A jeśli nawet walcząc poniosą klęskę, to będzie to jedynie dowód, że nie zasługiwali na życie. Identycznie na końcowych kartach swych dzienników Goebbels oceniał powód klęski III Rzeszy....
Ale apokaliptyczne starcie synów światła i ciemności, innych szatanów, którzy są tu czynni, wbrew pozorom nie rozegra się między naszymi i tamtymi. Bowiem tamci, jako słudzy szatana, i tak skazani są na klęskę. Niezbędnym warunkiem wygranej jest dopilnowanie, by nasi opowiedzieli się po właściwej stronie, przeciwko szatanowi. Inaczej mówiąc by pokonać szatana należy wyeliminować z naszego grona tych, którzy są gotowi mu służyć. Stąd ta pozornie nielogiczna, osobliwa nienawiść, jaką fundamentaliści wszelkiej maści czują do tych, którzy mogliby być jak oni, ale nie chcą. Wolność wyboru neguje, unieważnia wręcz ich misję zarówno w porządku praktycznym, jak i metafizycznym. Tym samym stanowimy dla nich śmiertelne zagrożenie. I dlatego oni są śmiertelnym zagrożeniem dla nas.
Z inspiracji felietonu Dawida Warszawskiego.