uff.o
05.08.12, 19:21
osobiście uważam że człowiek bogaty nie tylko może ale ma obowiązek dzielić się z innymi swoim bogactwem, błogosławieństwem, szczęściem, fartem, owocami swego sprytu, trafności wyborów, talentu, intuicji, etc., no i jak by nie było tym co zyskał dzięki temu iż ludzie zdecydowali iż to co robi warte jest poparcia, posiadania, kupienia. Jest jakby nie było ogółem wynik interakcji naczyń połączonych, a nie sam tylko marketing i inwestycje. Kiedyś jak słyszałem było to normą, że bogacz po wzbogaceniu się dzielił się sporą częścią swoich bogactw, dzisiaj bogacze bogacą się dla samego bogacenia i gromadzenia swoich majątków, a siłą napędową gospodarek, jak wiemy, stała się średnia klasa, a nie jak łudzą nas republikanie i konserwatyści prawicowi wszelkiej maści, inwestycje bogaczy. A przecież wiadomo że bogacze gromadząc dla samego gromadzenia i tak nie wydadzą tego co mają za życia czy życia swoich dzieci rodzin,, ale w dzisiejszych czasach taka mentalność posiadania dla samego posiadania jakoś monstrualnie rozorosła się, pewnie wedle tej niepisanej zasady iż nic nie stoi w miejscu, aż dochodzi się do pewnej absurdalnej ekstremalności, objawiającej konieczność zmiany i przemiany. Wyjątkiem są tu dajmy na to jak mi się zdaje państwo Gates'owie, ostatnio zresztą opieprzeni przez Watykan, za działalność propagującą aborcję wśród biednych, zdaje się w Indiach (nie mogę znaleźć tego artykułu który niedawno był w GW, więc nie zalinkuję, ale jak ktoś z Was może wie, i jest zainteresowany to proszę podać). W tym kontekście nasuwa mi się takie skojarzenie, ile dobrego może zrobić jeden bogaty człowiek, a ile złego cała wielka machina instytucjonalna jeszcze do tego zżymająca się na tego jednego człowieka, czy też dwoje bogatych ludzi, za to że śmią się wtrącać w tę monopolistycznie zarezerwowaną przez KK działkę działalności charytatywnej, kierunek rozwoju i polepszanie warunków cywilizacyjnych.