diabollo
03.01.25, 08:45
W "Tygodniku Powszechnym" absolutnie przezabawny wywiad - robiony oczywiście zupełnie na poważnie przez teologa Sikorę, który zawsze dostarcza lolkontentu - z irańsko-amerykańskim religioznawcą Rezą Aslanem.
Wywiad reklamowany jest piękną frazą: "Religia nie jest antynaukowa. Kto tak myśli, jest ignorantem" - jak to zgrabnie ujął jeden z komentatorów: "Ogłosił dogmat ("religia nie jest antynaukowa"), po czym nie zaprosił do dyskusji ("kto tak myśli, jest ignorantem"). Dokładnie tak "działa" antynauka."
Ale w środku jest więcej smaczków.
"Dla wielu ludzi, religijnych i nie, Bóg jest niezależnym bytem, z wolą, osobowością, który czegoś chce, coś lubi, czegoś nienawidzi." - powiada pan Reza Aslan. What about "dla ludzi niereligijnych bóstwa nieistnieją, żeby wierzyć w bóstwa, mono, poli czy jakiekolwiek pomiędzy, trzeba być religijnym/wierzącym?
Dalej w dość przekonującym wywodzie, że przemiany religijne wynikają z przemian społeczeństw Aslan stawia jednak osobliwą tezę, że monoteizm wziął się stąd, że pojawił się jeden lider, faraon, i musiał pojawić się właściwy takiej władzy imperialnej monoteizm. Tyle, że jest to zwyczajnie nieprawdziwe: Aton był hapaksem, osobliwą i nieudaną próbą, która trwała niewiele ponad dekadę podczas ponad trzech tysięcy lat trwania dynastycznego Egiptu, rządzonego przez faraonów, mniej więcej w połowie. Cesarstwo rzymskie przez większość istnienia było politeistyczne, a chrześcijaństwo zbiegło się z jego upadkiem (czy może, jak twierdził Gibbon, spowodowało). Cesarstwa japońskie i chińskie działały w jeszcze innych systemach społecznoreligijnych i nie miały żadnego monobóstwa.
Tymczasem monoteizm wyszedł z małej plemiennej religii, ale po prostu okazał się skutecznym narzędziem. W Egipcie nie wypalił, ale tu okazał się skuteczny, jak wirus przejmujący komputer: wojny religijne znacznie łatwiej prowadzić, kiedy się ma jedyne bóstwo, odpowiedzialne za wszystko i wszechwładne, będące źródłem jedynej etyki (a zatem gotowe usprawiedliwić każdą zbrodnię popełnianą w jego imieniu).
*
"Nauka pyta: „jak?”, a religia: „dlaczego?”." - opowiada pan Reza Aslan. Otóż nie, religia nie pyta, religia obwieszcza. Pytanie oznacza, że jesteśmy gotowi na rozmaite odpowiedzi. Dlaczego jabłko spada z drzewa? Może dlatego, że chce tak bóstwo, a może dlatego, że istnieje grawitacja? Nauka przyjmowała z początku pierwszą, ale potem znalazła lepszą - grawitację - ale jeśli za kilkaset lat będzie dokładniejszy opis czy wyjaśnienie grawitacji, to go zastąpi. Religia nie jest gotowa na inną odpowiedź, niż odpowiedź religijna. Pytanie, kiedy się ma odpowiedź w kieszeni, nie jest pytaniem, tylko potrzebą walidacji (i narzucenia tej odpowiedzi innym).
Na koniec pan Aslan okrągłymi zdaniami opowiada, że kiedyś to nam się zdawało, że będzie pokój, że dla całego świata przykładem będzie demokratyczna Unia Europejska, a tymczasem mamy wzrost nacjonalizmów i autorytaryzmów. No nie wiadomo, skąd się ten wzrost wziął, jak to się łączyło. Zarobiony jest, nie zauważył. Drogi panie Rezo, pochodzący z Teheranu, skąd pańscy rodzice musieli uciekać, kiedy religianci objęli autorytarną władzę: naprawdę nie zauważył pan, jak nacjonalizm łączy się z autorytaryzmem? Co w służbie Putina robi Cyryl? Co w służbie Putina robi Franciszek? Co w służbie Putina robią ajatollahowie? Kto wyniósł do władzy Trumpa, kto wyniósł do władzy PiS?
W takim razie zamiast się modlić o lepszy wzrok, proszę kupić okulary, nauka opracowała taki przyrząd.
<iframe src="www.facebook.com/plugins/post.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fjacek.dehnel%2Fposts%2Fpfbid02oYHcrA4C3AG3KWxEs9UWrqSMB5m1Zg9nxBYryzTaQ2UdPnxqSycXxkZkaSdKqXgzl&show_text=true&width=500" width="500" height="291" style="border:none;overflow:hidden" scrolling="no" frameborder="0" allowfullscreen="true" allow="autoplay; clipboard-write; encrypted-media; picture-in-picture; web-share"></iframe>