sootball
09.02.10, 15:55
Zaczynam:
Wraca zawiany facet z imprezy i postanowił pójść skrótem, przez cmentarz.
Idzie, patrzy, a tam grabarz kopie grób. Wymyślił sobie, że go postraszy.
Podchodzi od tyłu i zaczyna:
- UUUHHHUUU!
A grabarz nic. To on znowu:
- UUUHHHUUU!
A grabarz nic. I tak z pięć razy. W końcu się znudził i zdecydował, że idzie
do domu. Dochodzi do bramy, a tu ryp, dostał od tyłu w łeb łopatą. Padając
usłyszał głos grabarza:
- Drzeć mordę - można, straszyć - można, ale na zewnątrz nie wychodzimy!